Akita. Matka Boża JapońskaTekst

Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa


Okładka

Fahrenheit 451

Zdjęcia na okładce

Dorota Hałasa

Redakcja i korekta

Artur Żak/Litery Wiary

Dyrektor projektów wydawniczych

Maciej Marchewicz

Skład, łamanie

Point Plus

ISBN 978-83-8079-419-1

Copyright © Zygmunt Kwiatkowski SJ

Copyright © for Fronda PL Sp. z o.o., Warszawa 2019

Wydawca


Fronda PL , Sp. z o.o.

ul. Łopuszańska 32

02-220 Warszawa

Tel. 22 836 54 44, 877 37 35

Faks 22 877 37 34

e-mail: kontakt@wydawnictwofronda.pl

www.wydawnictwofronda.pl

www.facebook.com/FrondaWydawnictwo

www.twitter.com/Wyd_Fronda

Konwersja

Epubeum

Wydawnictwo Fronda wyraża podziękowanie portalowi Litery Wiary za nieocenioną pomoc przy pracy nad książką „Akita. Matka Boża Japońska”

Dokument chroniony elektronicznym znakiem wodnym

This ebook was bought on LitRes

Spis treści

Wstęp

Otwarte ręce Maryi

Sanktuarium Matki Boskiej w Akita

Wnętrze sanktuarium

Matka Boska w Akita

Spotkanie z Maryją

Matka Boska Uśmiechnięta

Zgromadzenia Sióstr Służebnic Eucharystii

Cuda

O włos od tragedii

Utrata i odzyskanie słuchu

Stygmaty

Cuda i ich rozumienie

„Krew przelana” symbolem zbawczej męki Chrystusa

Teologia cudów w Akita

W duchu miłości Pana

Misja pocieszenia

Wielkie oczyszczenie i wielka ekspiacja

Wezwanie Maryi do ofiarnego podjęcia się ubóstwa

Forma modlitwy

Błogosławiony zapach

Płacz Maryi

Odór śmierci – odrażająca woń grzechu

Zasadnicze Orędzie

Wymowa Orędzia

Pojawienie się „fenomenu Akita”

Miażdżący werdykt Komisji

Agonia

Biskup Ito nie rezygnuje

Zapowiedź zmiany

Światło zmartwychwstania

Wybranie

Decyzja biskupa Ito

List pasterski biskupa Niigaty Johna Shojiro Ito w sprawie figury Matki Bożej z Akita

Orędzia Maryi

Analiza pierwszego Orędzia

Analiza drugiego Orędzia

Analiza trzeciego Orędzia

Znamienna kontrowersja

Dramat naszego czasu

Eklezjalne rozeznanie duchowe

Zamiast zakończenia: świadectwo siostry Anny Marii Ogawa, przełożonej Instytutu Służebnic Eucharystii

O. Zygmunt Kwiatkowski SJ

(Łk 19,41-44) Gdy Jezus był już blisko Jerozolimy, na widok miasta zapłakał nad nim i rzekł: „O gdybyś i ty poznało w ten dzień to, co służy pokojowi. Ale teraz zostało to zakryte przed twoimi oczami. Bo przyjdą na ciebie dni, gdy twoi nieprzyjaciele otoczą cię wałem, obiegną cię i ścisną zewsząd. Powalą na ziemię ciebie i twoje dzieci z tobą i nie zostawią w tobie kamienia na kamieniu za to, żeś nie rozpoznało czasu twojego nawiedzenia”.

Biada temu, kto „nie rozpoznał czasu swojego nawiedzenia”. „Kamień na kamieniu nie pozostanie z tego co buduje”

Ks. Zygmunt Kwiatkowski SJ

Wstęp

Zdecydowałem się napisać tę książkę, jako, swojego rodzaju, przyrzeczenie złożone Maryi w Akita. Jestem bowiem przekonany, że chodzi o ważną sprawę nie tylko dla Kościoła japońskiego, ale, przede wszystkim, dla Kościoła Powszechnego. Muszę jednak, niejako na marginesie, wspomnieć, że nigdy nie myślałem o Japonii, a tym bardziej nie wiązałem z nią najbardziej nawet skromnych planów duszpasterskich. Nie sądziłem, że do tego kraju kiedyś się udam, a tymczasem zjawiłem się tam zupełnie niespodziewanie i zarówno pierwszy mój wyjazd, jak i wszystkie następne wizyty stały zawsze pod znakiem Maryi i... tego też nie planowałem z góry - za każdym razem była to Matka Boska w Akita.

Myśl napisania książki zrodziła się już podczas pierwszej wizyty w tym sanktuarium, kiedy zapoznałem się z dramatem, jaki ono przeżywa, tym bardziej, że jednym z głównych aktorów tego dramatu, był znany i ceniony jezuita, o. Garcia Ewangelista. Niestety, okazał się on postacią negatywną. I choć upłynęło już kilkadziesiąt lat od tych wydarzeń, skutki jego działań widoczne są gołym okiem po dziś dzień.

Chciałbym to jakoś zrelacjonować i wzbogacić komentarzem, jako mój udział w poszukiwaniu rozumienia historii pisanej tutaj życiem konkretnych ludzi, a w pierwszym rzędzie siostry Agnes Sasagawa i wspólnoty Sióstr Służebnic Eucharystii. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie to, że jedni uważają, iż bohaterką tej historii jest, przede wszystkim, Najświętsza Maryja Panna, Pani Wszystkich Narodów, a drudzy tej ocenie się sprzeciwiają i to tak skutecznie, że siostry mieszkające w klasztorze w Akita praktycznie zostały zmuszone do milczenia; a siostra Agnes, główna bohaterka tych zdarzeń, została uznana za osobę chorą psychicznie i odesłano ją na daleką placówkę, bez możliwości kontaktowania się ze światem zewnętrznym.

Ten stan rzeczy uległ nagłej zmianie, gdy za sprawą papieża Franciszka, Akita została wybrana, jako jedno z dziesięciu sanktuariów Maryjnych na świecie, wśród których była również Częstochowa, do misji udzielenia modlitewnego wsparcia jego inicjatywie zatrzymania dalszej eskalacji wojennej na Bliskim Wschodzie. Było to nazajutrz po podjęcia przez prezydenta Stanów Zjednoczonych, Baraka Obamy, decyzji o bombardowaniu wojsk syryjskich prezydenta Asada. Wykonania tego rozkazu spodziewano się lada moment.

Do bombardowań jednak nie doszło, a Sanktuarium w Akita w zupełnie opatrznościowy sposób, nagle, otrzymało certyfikat wiarygodności wydany przez papieża, najwyższy autorytet w Kościele Katolickim. Nie tylko zostało uznana za autentyczne sanktuarium Maryjne, godne swego imienia, ale jeszcze zostało wyróżnione spośród setek, a może tysięcy sanktuariów istniejących na całym świecie

Decyzja papieża pomogła mi udać się do tego sanktuarium bez ryzyka oskarżeń o awanturnictwo duchowe i mieszanie się do spraw Kościoła japońskiego w sposób, którego ten Kościół sobie wyraźnie nie życzył. Decyzja papieża pomogła również siostrom, które opiekują się tym sanktuarium, do pokonania paraliżującej je traumy i wydostania się z atmosfery jawnej do nich niechęci i milczącego oskarżenia o uchybienie dyscyplinie zakonnej i dbałości o czystość wiary.

Sprawa była tym bardziej poważna, że stanowiła rodzaj przykładu występującej w tym czasie w całym Kościele Powszechnym walki dwóch nurtów posoborowych: „postępowego” i „konserwatywnego”. W przypadku Akity zdecydowane zwycięstwo odniósł ten pierwszy, pomimo korekty, która dość szybko została dokonana przez biskupa diecezji, do której należy sanktuarium w Akita. Nie zlikwidowało to jednak odium, które zaczęło ciążyć na tym sanktuarium, do tego stopnia, że praktycznie zostało ono wyłączone z normalnego życia kościelnego.

 

„Muszę o tym sanktuarium napisać książkę” - chodziło za mną to przekonanie od pierwszej mojej wizyty w Japonii i wzmagało się ono coraz bardziej. Szukałem tylko okazji i szukałem odpowiedniej formy, aby właściwie to przedstawić, to znaczy zgodnie z obiektywnymi faktami, ale również dając wyraz własnym przeżyciom, które mnie do tego skłaniały.

Chciałbym zaprosić Czytelnika do pójścia szlakiem tej kontrowersji, która bynajmniej nie została wyeliminowana z życia Kościoła po dziś dzień. Oczywiście, nie znaczy to, że wzywam w ten sposób do polemiki, do wzajemnych oskarżeń i kłótni, ale wręcz przeciwnie: do spokojnego przyjrzenia się zdarzeniom, które tutaj miały miejsce. Zdarzenia te tworzą historię i wypowiada się przez nią Opatrzność Boża, czyli manifestują się w niej i przez nią „znaki czasu”. Chciałbym, aby czytanie tej książki było właśnie taką duchową wędrówką, która pozwoli poznać nie tylko to, co odnosi się do spraw Kościoła lokalnego, ale przekracza jego granice i odnosi się do całego Kościoła, na całym świecie i naszego również. Idźmy zatem dalej w imię Boże.

Otwarte ręce Maryi

Sanktuarium Matki Boskiej w Akita, leży na końcu świata. Po pierwsze, dlatego, że znajduje się ono w Japonii, a po drugie nawet w tym kraju jest ono stosunkowo mało znane. Przypomina dużą kaplicę w stylu buddyjskich świątyń, w pobliżu której znajduje się jeszcze parę innych niewielkich zabudowań.

Ponadto, jest ono nie tylko małe, ale do tego pustawe, zarówno, jeśli chodzi o ilość rezydujących tam na stałe sióstr, jak i z uwagi na małą ilość pielgrzymów. Nawet nie ma tam księdza, który mógłby zapewnić w tym sanktuarium codzienną mszę świętą.

O Sanktuarium Matki Boskiej w Akita, można powiedzieć również to, że zagubione jest na peryferiach tego, czym dzisiejsza Japonia żyje i czym się interesuje, i nie tylko Japonia, jako kraj, ale również Japonia, jako Kościół.

Trzeba jednak przyznać, że z samą Matką Boską jest inaczej. Jest ona obecna w historii tego kraju w znacznie bardziej widoczny sposób, oczywiście dzięki Kościołowi i to od samych jego początków, to znaczy od pierwszych kroków ewangelizacyjnej misji św. Franciszka Ksawerego, od dnia, w którym stanął na tym lądzie w Kagasima, na wyspie Kyusiu, w święto Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny, czyli 15 sierpnia 1549 roku.

Z całym przekonaniem i wielką radością, dziękując Bogu za uratowanie życia podczas straszliwego sztormu, oddał Japonię pod opiekę Matki Najświętszej. Przyrzekł też dedykować Jej Imieniu w przyszłości kościół w ówczesne stolicy kraju Kioto, aby podkreślić w ten sposób jeszcze bardziej powagę i trwałą aktualność aktu religijnego, który w ten pamiętny dzień uczynił. Wierzył, że więź z Maryją będzie stałym źródłem Bożego błogosławieństwa dla tego Kościoła.

Trzeba przyznać, że nie był to gest teatralny, ale istotnie chodziło o kamień węgielny, który w ten sposób został położony. Maryja była stale obecna w ewangelizowaniu i w duszpasterskiej działalności misjonarzy. Również Polska wniosła wkład w to dzieło, zarówno poprzez osobę jezuity, męczennika, o. Wojciecha Męcińskiego, jak i w czasach „drugiego siewu” ewangelizacyjnego, po zakończeniu okresu prześladowań, poprzez osobę innego Polaka, franciszkanina, o. Maksymiliana Kolbe. Obaj byli wielkimi czcicielami Maryi.

Maryja była też bardzo mocno złączona z historią heroicznych czasów męczeństwa Kościoła w tym kraju, które trwało przez blisko 300 lat. Była jednym z zasadniczych znaków tożsamości chrześcijańskiej w czasach, gdy Kościół był pozbawiony wszelkich struktur organizacyjnych i posługi sakramentalnej księży, posiadając tylko chrzest administrowany w najgłębszej tajemnicy przez ludzi świeckich, za ujawnienie którego groziła męczeńska śmierć. Trwało wówczas przez cały czas podnoszące na duchu przekonanie, że Kościół się odrodzi. Proroctwo, na jakie się powoływano mówiło, że znakiem autentyczności tego odrodzenia będzie wysłannik papieża, ksiądz żyjący w celibacie, oraz Maryja.

W czasach straszliwych prześladowań Kościoła, Maryja była ucieczką wiernych. Prześladowcy perfidnie wykorzystywali wielką cześć, jaką cieszyła się Matka Boża, by zastawić na wiernych tragiczną pułapkę. Podejrzanym o wiarę chrześcijańską nakazywano deptać nogami, czyli publicznie zbezcześcić „fumie” - symbol ich chrześcijańskiej wiary, którym bardzo często był właśnie wizerunek Maryi. Tych, którzy odmawiali wykonania tego rozkazu poddawano torturom, aby wyrzekli się swojej wiary, a gdy tego nie uczynili, skazywano ich na śmierć męczeńską.

Cześć dla Maryi wyrażano w czasach tych prześladowań w dość niespodziewany sposób, a mianowicie, posługiwano się figurkami buddyjskimi, przedstawiającymi jakąś świętą postać kobiecą, a następnie „chrzczono” ją, to znaczy rysowano w dyskretny sposób na niej znak krzyża, aby móc się modlić po chrześcijańsku, traktując ją jako figurkę przedstawiającą Najświętszą Marię Pannę.

Znaczącym dla chrześcijan japońskich wydarzeniem, gdy się już skończyły prześladowani pod koniec XIX wieku, było umieszczenie dużej statuy Matki Boskiej u wejścia do portu Nagasaki, na jednej z wysepek, doskonale widocznej dla statków, które tamtędy przepływają. Niedaleko od niej, na brzegu, wybudowany został kościół - sanktuarium, który wraz ze wspomnianą już statuą świadczą o tym, że Japonia jest oddana pod opiekę Matki Boskiej.

Maryja była ostoją wiary i ucieczką wierzących w Chrystusa w trudnym okresie II Wojny Światowej. Szczególnie boleśnie dotknięty został podczas wojny Kościół w Nagasaki. Wybuch bomby atomowej zmiótł z powierzchni ziemi katedrę, oraz spowodował tragedię śmierci dwóch trzecich ogólnej liczby członków największej wspólnoty katolickiej Japonii.

Osoba Matki Boskiej i jej kult związane są również z najnowszymi dziejami Japonii i historią posoborowego Kościoła. Do pewnego stopnia symbolicznie jest opisana w niniejszej książce historia cudownych wydarzeń w Akita i dramatyczne starania o ich oficjalne uznanie przez władze Kościoła.

Wymowa tych zdarzeń ma szerszy zakres aniżeli tylko w odniesieniu do Kościoła japońskiego, bo wszystko, co wiąże się z osobą Maryi, przekracza ramy lokalne, odnosząc się w większym lub mniejszym stopniu do całego Kościoła.

Wystarczy ta pobieżna lista odniesień do historii Kościoła w Japonii, by móc powiedzieć, że jest on głęboko związany z osobą Maryi. Maryjność jest istotną cechą pobożności Japończyków. Również dzisiaj, chcąc go opisać i chcąc go zrozumieć, trzeba sięgnąć po to ważne kryterium. A jest to moment znaczący, gdyż Kościół japoński doświadcza tego samego, co przeżywa Kościół na całym świecie, a mianowicie kryzysu wiary i modlitwy, kryzysu misyjności i dynamizmu apostolskiego.

Chciałbym być dobrze zrozumiany. To, co teraz piszę, nie jest w żadnym wypadku osądem, a tym bardziej potępieniem Kościoła, ale raczej tylko potwierdzeniem powszechnego przekonania, że Sobór Watykański II nie przyniósł Kościołowi spodziewanych owoców odnowy. W konfrontacji z nowoczesnym światem, który lansuje wizję laickości, nie podołał swojej ewangelizacyjnej misji. Okazał się mało przekonujący i sam doświadczył destrukcyjnego wpływu tej laicyzacji.

Zagrożenie nie minęło i presja nowoczesnej laickiej kultury trwa w dalszym ciągu. Kultura „zachodnia”, albo „europejska”, odżegnuje się dzisiaj od swych chrześcijańskich korzeni, a nawet więcej, często jest im wyraźnie wroga. Swoją dumę czerpie ze spektakularnych osiągnięć technicznych, gdy jednocześnie nigdy w historii nie było tyle ofiar wojen, tyle zniszczenia i tyle nędzy, z tysiącami umierających codziennie z głodu ludźmi. Szczyci się „prawami człowieka”, ze szczególnym uwzględnieniem różnorakich „wolności”, a jednocześnie nigdy w historii nie lekceważono tych praw z tak wielką pogardą i nigdy nie było takiej olbrzymiej masy zniewolonych ludzi.

Mówiąc o religii i funkcjonowaniu Kościoła w nowej, zlaicyzowanej rzeczywistości kulturowej, ważne jest dla naszej duchowości i naszego duszpasterstwa zadbanie o więź z Maryją w zmaganiach, jakie aktualnie prowadzi Kościół. Doświadczaliśmy tego w naszej najnowszej historii, kiedy Kościół był prześladowany przez ateizm państwowy. Starano się zniszczyć wiarę zarówno w wymiarze jednostkowym, jak i narodowym. W tym celu poddane zostało inwigilacji i presji całe życie jednostek i wspólnot.

Maryja okazała się wówczas prawdziwym bastionem wiary i skutecznym orężem przeciwko uzbrojonemu propagandowo i instytucjonalnie ateizmowi.

Z tych obserwacji, które tutaj krótko przedstawiłem, zrodziło się pragnienie napisania niniejszej książki. Nie jest ona, zgodnie z moim zamysłem autorskim, informacją o jeszcze jednym, dotąd mało u nas znanym sanktuarium Maryjnym. Chodzi mi o coś więcej, o przedstawienie dramatycznego problemu samego ustalania wiarygodności objawień Maryjnych, które tutaj miały miejsce i zapoznanie się z Orędziem, które tutaj zostało wypowiedziane przez Maryję.

Ponieważ przeżywany przez nas dzisiaj kryzys cywilizacyjny i kryzys Kościoła wzajemnie się przenikają, próba przezwyciężenia kryzysu w Kościele, może mieć znaczenie dla rozwiązania kryzysu naszej cywilizacji. Dlatego warto się przyjrzeć objawieniom w Akita i warto zrozumieć to, co mają nam one do powiedzenia.

Sanktuarium

Matki Boskiej w Akita

Przelot z Tokio do Akita trwa godzinę. Szybkojezdnym pociągiem, tzw. shinkansen, niecałe cztery godziny. Z miasta do Sanktuarium nie ma bezpośredniego połączenia autobusowego. Aby tam dotrzeć, należy najpierw pojechać autobusem podmiejskim do przystanku Yuzawadai opodal małej rzeczki. Następnie trzeba przejść po małym mostku na jej drugi brzeg i kontynuować marsz szosą w głąb wioski. Potem należy skręcić w prawo obok zabudowania bez okien, które wygląda na magazyn, a na którego ścianie kiedyś był napis, aby się strzec niedźwiedzi.

Stąd bardzo lichą, jak na Japonię, szosą wchodzi się w lasek i łagodnym łukiem wspina się na wzgórze. Po obu stronach ciągną się zarośla i dość zaniedbane, porośnięte chaszczami, pobocze, na którym, kiedy pierwszy raz tam szedłem, w brudnych od błota pryzmach, leżały resztki śniegu, które jeszcze nie stajały pomimo mocno już przygrzewającego słońca. Akita znajduje się ponad 600 kilometrów na północ od Tokio i ponieważ okolica ma charakter podgórski, temperatury są tutaj niższe.

Po drodze mijamy kilka samotnych grobowców i mały, wspinający się po stromiźnie, cmentarzyk buddyjski, który wygląda na jeden wielki ołtarz składający się z szeregu kamiennych elementów ułożonych jeden na drugim, poprzeplatanych niskimi krzewami.

W końcu wyszliśmy na płaskowzgórze, gdzie było trochę drzew owocowych, którymi specjalnie nikt się nie zajmował, bo miały duże korony, a pod nimi leżało mnóstwo suchych gałęzi. Jeszcze kilka chwil i zobaczyliśmy sylwetkę Sanktuarium Matki Boskiej. Był to nowy, drewniany budynek wybudowany w 2002 roku, w stylu świątyń buddyjskich. Koło niego znajdowała się asfaltowa płyta parkingu, kilka drzew ozdobnych, starannie przystrzyżonych i dalej wejście do ogrodu, i parku zarazem, który mieliśmy zwiedzić później, gdyż tam planowaliśmy odprawić Drogę Krzyżową.

Skierowaliśmy się od razu do klasztornego wejścia i po przekroczeniu progu, znaleźliśmy się w szerokim hallu, z którego mogliśmy udać się do kościoła, do kaplicy, albo do recepcji i do sal, które znajdowały się po jego prawej stronie.

Japońskim zwyczajem, w hallu należało zdjąć buty, aby udać się w głąb świątyni. Stawia się je przed stopniem przebiegającym przez całą szerokość hallu i wchodzi po nim na poziom podłogi prowadzącej do kościoła, kaplicy i wszystkich znajdujących się tam pomieszczeń.

Po założeniu specjalnie oczekujących na pielgrzymów plastikowych laczków, zostaliśmy przywitani przez siostrę zakonną w roboczym fartuchu z japońskiego Zgromadzenia Służebnic Eucharystii. Była to starsza kobieta, bardzo wyciszona, z uśmiechem na modłę japońską, trochę podobnym do maski. Jej oczy wyrażały zmęczenie. Powitała nas grzecznie, ale bynajmniej nie wylewnie, wykonując gest, który zrozumieliśmy, jako gest zaproszenia, abyśmy się czuli jak u siebie w domu.

Wnętrze sanktuarium

 

Wnętrze sanktuarium to niewielki kościół, w obrębie dużej drewnianej budowli, wykonanej na wzór świątyń buddyjskich. Kościół posiada nadzwyczaj skromny wystrój. Powiedziałem o swoim wrażeniu towarzyszącym mi osobom i zdania swego nie zmieniłem po dziś dzień: było to najuboższe na świecie sanktuarium, w jakim się kiedykolwiek modliłem. Na frontowej ścianie, za ołtarzem, wisiał drewniany krzyż, a na ołtarzu stoły dwie świece. Po prawej stronie ołtarza była prosta, drewniana ambonka do czytań liturgicznych, a po drugiej stronie tabernakulum z jednym jedynym w całym kościele wazonem kwiatów u jego stóp. To wszystko – to był już cały wystrój kościoła.

Boczna, „papierowa ściana”, dzieliła wnętrze kościoła od przylegającej do niego kaplicy, w której znajdowała się cudowna figurka Matki Boskiej, Pani Wszystkich Narodów. W razie potrzeby, „papierowa ściana”, która składała się z szeregu segmentów, łatwo mogła zostać rozsunięta w taki sposób, żeby kaplica stanowiła jednolitą całość z wnętrzem kościoła.

Kaplica również posiadała ten sam ascetyczny charakter, co kościół. Nie było w niej dosłownie nic poza krzesłami i przeszkloną „szafą” na frontowej ścianie, w której eksponowana była drewniana figurka Matki Boskiej, świadka cudownych wydarzeń. U stóp „szafy” natomiast, na podłodze, ustawiona była z kwiatów ikebana i ... to wszystko. Żadnych dodatkowych ozdób, żadnych wotów, żadnego miejsca na składanie kwiatów przez pielgrzymów, żadnych świeczek do zapalania i puszek na ofiary. Najuboższy kościółek w Polsce jest dużo bogatszy od kaplicy Matki Boskiej w Akita i to pod każdym względem.

Przeciętnego pielgrzyma szokuje tego rodzaju sanktuarium, gdyż spodziewa się czegoś innego. Mam wrażenie, że dotyczy to w równym stopniu zarówno pielgrzymów spoza Japonii, jak i samych Japończyków. Tradycyjny wystrój kościołów w Japonii jest przecież inny, bardziej bogaty. Również świątynie buddyjskie - są znacznie bardziej zaopatrzone w różne posągi, symbole religijne i ozdoby. Tutaj - nawet paralelna do Matki Boskiej figurka św. Józefa, również wyrzeźbiona w drzewie, nie została umieszczona kaplicy, ale znalazła miejsce na korytarzu, po drugiej stronie kościoła i stanowi raczej dekorację, aniżeli przedmiot kultu.

Nie chcąc wydawać sądów ogólnych, mogę powiedzieć, że mimo wszystko, mnie osobiście odpowiadała ta ascetyczna formuła sanktuarium, ale tylko pod warunkiem całkowitego milczenia modlących się w nim ludzi.

Niewątpliwie, w moim przypadku pomocną była dyskretna obecność niewielkiej ilości osób, które poza milczącą modlitwą nie praktykowały żadnych innych pobożnych „kultów”, które często nie pozwalają się człowiekowi skupić i zatopić się w medytacji.

Nie było zatem żadnych dotykań, zapalania zniczy, lampionów czy świec, nie było całowania przedmiotów, zwiedzania, chodzenia na kolanach, śpiewów i głośnych wezwań modlitewnych. Nie było robienia zdjęć i głośnych uwag, co niestety, chyba coraz częściej zdarza się w miejscach sakralnych.

Nie chciałbym być jednak źle zrozumiany: nie chciałbym, aby ktoś sądził, ze jestem przeciwnikiem zachowań, o których przed chwila wspomniałem, jeżeli czynione są z należytym szacunkiem i w czasie na to odpowiednim. Sądzę, że robienie zdjęć, a tym bardziej, jeżeli wiąże się to z hałaśliwym ustawianiem do nich we wnętrzu sanktuarium, gdzie modlą się wierni, jest grubym nietaktem wobec modlących się osób i jeszcze większym wobec Boga, który tutaj jest czczony i powinien być przez wszystkich i w każdym momencie uszanowany.

Dodam jeszcze, że będąc, na przykład, w sanktuarium Maryjnym w Fatimie zauważyłem, że największych wzruszeń religijnych doświadczyłem nie podczas wielkich manifestacji liturgicznych, ale będąc świadkiem mocowania się ludzi z trudem, a często i bólem pokonywania na kolanach drogi prowadzącej do cudownej figury Maryi.

Widząc samozaparcie tych ludzi, ich wielkie pragnienie, aby mimo wszystkich przeszkód dotrzeć do celu i spełnić ślub, który uczynili, budowałem się wewnętrznie ich mocną wiarą i ich odwagą cywilną. Nie dbali o to, że robią z siebie widowisko i że ich wygląd był często wręcz opłakany. Liczyło się dla nich ponad wszystko słowo, które dali Bogu i liczyła się modlitwa, z którą tu przybyli, prosząc Boga o jej wysłuchanie.

Mówiąc zaś o sanktuarium Matki Boskiej w Akita, należy dodać, ze oprócz kościoła i kaplicy, jest tam jeszcze park klasztorny, stanowiący jego istotne dopełnienie, również w sensie religijnego przekazu, który płynie z Akita. Szczególnie dotyczy to „ogrodu rajskiego”, stanowiącego jego centrum i kamiennej statuy Matki Boskiej Pani Wszystkich Narodów, która ma cudowny „buddyjski” wygląd i twarz o niespotykanym, urzekającym pięknie. Nigdzie poza tym miejscem nie widziałem twarzy Maryi o tak wielkiej dobroci i wielkim pokoju duchowym.

W parku klasztornym są również stacje Drogi Krzyżowej z hasłami w napisanymi w różnych językach, oraz są asfaltowe alejki, po których można spacerować odmawiając różaniec.