Szczęśliwa skóra

Tekst
0
Recenzje
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa


Tytuł wydania oryginalnego: Skin cleanse. The simple, all-natural program for clear, calm, happy skin

Copyright © 2015 by Adina Grigore

All rights reserved.

Wszelkie prawa zastrzeżone.

Wydanie polskie © 2015 by Galaktyka sp. z o.o.

90-562 Łódź, ul. Łąkowa 3/5

tel. +42 639 50 18, 639 50 19, tel./fax 639 50 17

e-mail: info@galaktyka.com.pl; sekretariat@galaktyka.com.pl

www.galaktyka.com.pl

ISBN: 978-83-7579-439-7

EPUB: 978-83-7579-468-7

MOBI: 978-83-7579-469-4

Ilustracje: Libby VanderPloeg

Konsultacja: dr Danuta Nowicka

Redakcja: Marta Sobczak

Korekta: Aneta Wieczorek

Redaktor prowadzący: Marek Janiak

Zdjęcie autorki: Brittany Travis

Projekt okładki oryginalnej: Janet Hansen

Adaptacja oryginalnego projektu okładki: Jakub Kabała

Konwersja do EPUB/MOBI: InkPad.pl

Pełna informacja o ofercie, zapowiedziach i planach wydawniczych:

www.galaktyka.com.pl

info@galaktyka.com.pl; sekretariat@galaktyka.com.pl

Wszelkie prawa zastrzeżone. Bez pisemnej zgody wydawcy książka ta nie może być powielana w częściach ani w całości. Nie może też być reprodukowana, przechowywana i przetwarzana z zastosowaniem jakichkolwiek środków elektronicznych, mechanicznych, fotokopiarskich, nagrywających i innych.

Dedykuję tę książkę tobie, ponieważ jesteś wspaniała!

Spis treści

WSTĘP

ROZDZIAŁ 1. TWOJA NIESAMOWITA SKÓRA

ROZDZIAŁ 2. JESTEŚ TYM, CO JADŁA TWOJA PRABABKA

ROZDZIAŁ 3. TWOJE CIAŁO CIĘ POTRZEBUJE

ROZDZIAŁ 4. JEDZ TAK, JAKBY ZALEŻAŁO OD TEGO ZDROWIE TWOJEJ SKÓRY

ROZDZIAŁ 5. BRZYDOTA PRZEMYSŁU KOSMETYCZNEGO

ROZDZIAŁ 6. OCZYSZCZANIE SKÓRY

ROZDZIAŁ 7. BĄDŹ SWOIM WŁASNYM APTEKARZEM

ROZDZIAŁ 8. NADAL MAM PYTANIA!

PODSUMOWANIE: UDAŁO CI SIĘ!

PODZIĘKOWANIA

BIBLIOGRAFIA

O AUTORCE

WSTĘP

Zawsze byłam wrażliwa. Mam delikatny żołądek, wrażliwą skórę i płaczę nawet na smutnych reklamach. Jako dziecko cierpiałam po każdym posiłku na tajemnicze dolegliwości żołądkowe i bóle głowy. Zanim skończyłam trzynaście lat, moi rodzice na przemian odbierali mnie ze szkoły i zamiast do domu jeździliśmy do różnych specjalistów, którzy próbowali odkryć, co mi dolega. Nikomu jednak się to nie udało, a dręczące mnie objawy wciąż się nasilały. Kiedy wyjeżdżałam na studia do Nowego Jorku, bałam się już praktycznie wszystkich rodzajów pokarmów, co tydzień miałam migreny, a moja skóra była pokryta swędzącą wysypką. Nietrudno sobie wyobrazić, że była to dość niezwykła sytuacja.

Po ukończeniu studiów rozpoczęłam kolejną szkołę, w której miałam się nauczyć holistycznego podejścia do zdrowia i odżywiania. W tym czasie zainteresowałam się też ćwiczeniami i fitnessem, ponieważ dostałam pracę jako trener osobisty w lokalnej siłowni. Już wtedy wiedziałam dostatecznie dużo o różnych teoriach na temat odżywiania i po wprowadzeniu pewnych zmian w diecie udało mi się zmniejszyć męczące mnie dolegliwości żołądkowe i migrenowe.

Kiedy okazało się, że potrafię sama sobie pomóc, poczułam przypływ energii, szczególnie że lekarze, których odwiedzałam, nadal tylko drapali się po głowach i przepisywali mi kolejne tabletki. Pomaganie ludziom, którzy nie umieli o siebie zadbać, i uczenie ich, jak właściwie troszczyć się o swoje zdrowie bez potrzeby wydawania fortuny na „ekspertów”, stało się moją pasją.

A co działo się w tym czasie z moją skórą? Praktycznie nic się nie zmieniło. Miałam trochę ponad dwadzieścia lat i zmagałam się z ogromnymi problemami skórnymi – nieustannie pojawiającymi się wypryskami, swędzącą, suchą skórą głowy i tajemniczą wysypką na całym ciele, która nie chciała zniknąć. Stosowałam równocześnie dwie silnie działające terapie na wypryski i wysypkę, a mój dermatolog dodatkowo zalecił mi nowy szampon. Bardzo szybko i dość boleśnie przekonałam się jednak, że ten preparat do mycia włosów zaostrza wysypkę na nogach, co doprowadziło mnie na skraj szaleństwa. Zrobiłam więc to, co pewnie zrobiłaby każda osoba na moim miejscu – zaczęłam się myć… do góry nogami. Przecież to normalne, prawda? Nie żartuję! Odwracałam głowę do mycia i dokładnego spłukiwania włosów w taki sposób, by mydliny z szamponu nie dostały się na swędzące nogi. Na całe szczęście już po kilku prysznicach zdałam sobie sprawę, że mój sposób dbania o skórę jest po prostu absurdalny.

Przez lata studiowałam medycynę holistyczną oraz zdrowe odżywianie i naprawdę wiele nauczyłam się o swoim organizmie, a jednak w dalszym ciągu całkowicie ignorowałam stan swojej skóry. Zachowywałam się tak, jakby nie miała ona wpływu na moje dobre samopoczucie. W końcu byłam na tyle zdrowa, że dość rzadko odwiedzałam lekarzy, ale uzależniłam się od spotkań z dermatologami. Jak już wspomniałam, przyjmowałam różne leki, które miały uleczyć moją skórę. Byłam jak nałogowiec, który uzależnił się nie od pigułek, a od kremów.


Ostatecznie to właśnie nowa i całkowicie bezsensowna technika brania prysznica przelała czarę goryczy. Czułam się niesamowicie sfrustrowana i zła, a do tego wszystko mnie swędziało. Nie mogłam tego dłużej znieść. Nie byłam już w stanie stosować wszystkich tych preparatów, które miały mi pomóc, a tak naprawdę zamieniły moje życie w koszmar. Przestałam ich więc używać. Odstawiłam wszystkie kosmetyki pielęgnacyjne i leki. Byłam zupełnie sauté. Pomyślałam sobie, że może i zostanę już na zawsze singielką, a ludzie będą unikali mojego towarzystwa, ale przynajmniej nic nie będzie mnie już swędziało. To była moja ostatnia, desperacka próba znalezienia jakiejś ulgi. I choć to szokujące, poczułam się lepiej. Dodam nawet, że nastąpiło to błyskawicznie. Już pierwszego dnia po odstawieniu wszystkich produktów uciążliwe objawy po prostu się zmniejszyły, a następnego poczułam się nawet nieco lepiej. Każdego kolejnego dnia czekałam na coś, co potwierdziłoby, że to zbyt piękne, aby było prawdziwe.

Jak to możliwe, że nikt wcześniej nie powiedział mi o tej cudownej metodzie?

Kolejnym etapem było przeprowadzenie kilku eksperymentów. Niechętnie, ale jednak udałam się do swojej kuchni. Wiedziałam już wszystko o holistycznym podejściu do zdrowia i odżywiania oraz o tym, ile dobrego dla organizmu mogą zdziałać odpowiednie produkty spożywcze. Zastanawiałam się wtedy, czy możliwe jest zastosowanie na skórę tego, co wchodziło w skład mojej diety. Dziwiło mnie jednak, dlaczego takiego, teoretycznie świetnego, sposobu pielęgnacji nie stosują inni? Mimo pewnych wątpliwości przetestowałam mój pomysł i już wkrótce swędząca wysypka zaczęła znikać po zastosowaniu zwykłej oliwy z oliwek – tej samej, której używałam do przygotowywania sosów do sałatek. Spróbowałam ogolić nogi – jako żelu użyłam oleju kokosowego (oderwałam też nawilżające paski z maszynki do golenia, ponieważ zwykle zaostrzały one moją wysypkę) i chyba po raz pierwszy w życiu moja skóra nie była podrażniona po depilacji. Wypłukałam włosy octem jabłkowym i okazało się, że nie tylko następnego dnia nie świerzbiła mnie skóra głowy, ale też moje policzki były zaróżowione i oczyszczone. Po tym odkryciu zastosowałam ocet jabłkowy na twarz i stał się cud – wypryski zniknęły! Jeśli wydaje ci się to kompletnym szaleństwem, uwierz mi – nie jesteś w tym myśleniu osamotniona. Pomyśl jednak o tym, że całymi latami skupialiśmy się na rozważaniach o odżywianiu. Pracuję z ludźmi, uczę ich, jak zdrowo żyć i jak powinni się odżywiać, by poczuć się lepiej. Już teraz ludzie potrafią myśleć o właściwym sposobie żywienia i aktywności fizycznej jak o lekarstwach. A jednak te idee nie przeniknęły dotąd do rozmów o pielęgnacji skóry. Konserwanty i syntetyczne substancje, których świadomie unikamy w spożywanych pokarmach, nie są aż tak niepożądane, kiedy pojawiają się w recepturze preparatów kosmetycznych. A co ważne, nikt tak naprawdę nie mówi o tym, że oliwa z oliwek, która obniża poziom złego cholesterolu i zapewnia naszym organizmom zdrowe tłuszcze, efektywnie leczy łuszczycę i rozstępy.

 

Tak więc w ten dziwny, momentami bolesny i zupełnie niestandardowy sposób odkryłam swoją misję – uświadomienie każdej osobie, którą spotkam, że zdrowa skóra musi być odżywiana dokładnie tak samo i za pomocą tych samych składników, co zdrowe ciało. Aby szerzyć tę ideę, założyłam organizację Sprout Wellness i prowadzę liczne warsztaty. Stworzyłam receptury kosmetyków, które można przygotować samemu w domu i prowadzę długie wykłady o magicznych, kojących skórę skarbach, które możemy znaleźć we własnej kuchni. Ostatecznie na podstawie wymyślonych przeze mnie receptur udało mi się stworzyć pełną gamę produktów pod nazwą S.W. Basics (S.W. od Sprout Wellness, aby nikt w firmie nigdy nie zapomniał o naszych korzeniach wywodzących się z edukacji i wellnessu).

Do dziś nie mogę uwierzyć, że oparte na prostych recepturach i możliwe do przygotowania w domu kosmetyki S.W. Basics sprzedają się w małych butikach i wielkich sieciach handlowych na całym świecie.

Jednak nadal najbardziej lubię indywidualną pracę z klientami i opowiadanie ludziom o zmianach, które wprowadziłam w pielęgnacji skóry, a które zapewniają doskonałe rezultaty. Dzięki pracy mojej i całego zespołu S.W. Basics tysiące ludzi zaczęło zwracać uwagę, ilu produktów używają wręcz nałogowo, i zmieniać swoje codzienne przyzwyczajenia pielęgnacyjne.

Chciałabym, żeby wszyscy nauczyli się myśleć o popularnych produktach pielęgnacyjnych w taki sam sposób jak o pokarmach wysoko przetworzonych, ponieważ jedne i drugie są pełne środków konserwujących, niepotrzebnych dodatków i szkodliwych chemikaliów. Chcę zmniejszyć liczbę produktów, które codziennie nakładasz na swoją skórę, z dwunastu do jednego czy dwóch, a także zredukować przerażającą ilość składników, którą codziennie aplikujesz na swoją skórę z setek do kilku naprawdę potrzebnych. Moim celem jest zmuszenie przemysłu kosmetycznego do pozbycia się z receptur swoich produktów wszelkich środków chemicznych, które są podejrzewane o wywoływanie nowotworów, zaburzeń płodności, astmy i ciężkich alergii. Chciałabym, żeby wszyscy zrozumieli, że większość z tego, co przez lata słyszeli i kupili, było oszustwem, a szczęście i zdrowie swojej skóry każdy trzyma we własnych rękach. Nie chcę, abyś czuła, że musisz przestać robić to, co lubisz, chcę ci tylko pomóc dojść do miejsca, w którym nie będziesz już miała potrzeby robić tego wszystkiego. Za pomocą prostych kroków sprawię, że po przeczytaniu tej książki staniesz się ekspertem: siebie samej, swojego ciała i własnej skóry. Będziesz się czuła jak szefowa, która ma wszystko pod kontrolą, i co najlepsze, nie będziesz musiała już nigdy stresować się tym, jak sprawić, aby skóra była piękna. To świetne uczucie, prawda? A najlepsze, że taki efekt wcale nie jest szczególnie trudny do osiągnięcia. Cała książka mówi o tym, co tak naprawdę intuicyjnie wyczuwa każdy z nas. Przeczytasz ją i poczujesz ulgę. Pokażę ci, że z niewielką pomocą możesz dowiedzieć się, co jest dla ciebie najlepsze. Potwierdzeniem tego faktu są też ludzie, z którymi pracowałam, i ci, których nigdy nie spotkałam, ale którzy odkryli, że powrót do podstaw jest najlepszą rzeczą, jaką można dla siebie zrobić.

Powiem ci, jak to będzie wyglądało. Wyjaśnię, dlaczego twoja skóra jest niesamowita i nie trzeba aplikować jej ton kosmetyków. Tak naprawdę nikt o tym nie mówi, a już na pewno nie usłyszysz tego w reklamach kremów odmładzających i preparatów na niedoskonałości cery. Nadszedł najwyższy czas, aby to zmienić. Skóra jest niesamowitym i niezwykle efektywnym organem. Trzeba ją jednak szanować i odpowiednio traktować. Nauczę cię również postrzegać zdrowie skóry i ogólne dobre samopoczucie w szerszym kontekście, dzięki czemu dostrzeżesz wiele czynników, które wpływają na stan cery. Zobaczysz, że typy skóry, które sobie przypisujemy, nie pomagają nam tak naprawdę poprawić stanu cery, sprawiają tylko, że kupujemy więcej preparatów pielęgnacyjnych. Pokażę ci, jak złożonymi istotami jesteśmy i dlaczego nie mówią o tym marketingowcy firm kosmetycznych. Opowiem ci też dużo o odżywianiu, ponieważ zdrowa dieta jest najważniejszym kluczem do posiadania pięknej skóry. Porozmawiam z tobą o preparatach, które stosujesz, żebyś dostrzegła prawdę o przemyśle pielęgnacyjnym. Na zakończenie zaproszę cię do podjęcia pewnego wyzwania, które pomoże ci wrócić do równowagi. Z moją pomocą przygotujesz też samodzielnie kilka wspaniałych produktów do pielęgnacji.

Brzmi dobrze? Świetnie! Ta książka to mój program dla ludzi, którzy przychodzą do mnie sfrustrowani, zniechęceni i żądni odpowiedzi. Mam nadzieję, że ty także znajdziesz w niej rozwiązanie swoich problemów!

ROZDZIAŁ 1

TWOJA NIESAMOWITA SKÓRA

Zacznę od tego, co najprawdopodobniej już wiesz o swojej skórze z magazynów dla kobiet i z telewizji: pryszcze to najgorsza rzecz, jaka może ci się przydarzyć, a jeśli już je masz, nikt nie będzie podczas rozmowy patrzeć ci w oczy, bo... wszyscy będą widzieć tylko twoje wypryski.

Aby pozbyć się pryszczy, musisz zacząć działać, zanim się pojawią. Kiedy już pokonasz problem niedoskonałości, powinnaś się skupić na ilości kolagenu i elastyczności skóry. Jeśli tego nie zrobisz, będziesz mieć zmarszczki, a na twojej twarzy pojawią się oznaki starzenia, które występują za wcześnie praktycznie zawsze, nawet jeśli masz już 150 lat. Jeśli to wciąż za mało, pamiętaj, że masz jeszcze te wielkie, okropne pory i powinnaś robić absolutnie wszystko, by je obkurczyć i ukryć. Musisz też bezwzględnie unikać słońca, nakładać na skórę wiele warstw kremu z filtrem, nosić ubrania z długim rękawem i kapelusz – nawet w upał. Pamiętaj, że bez twojej pomocy skóra jest bezbronna. Jedynym sposobem na pozbycie się wyprysków, zatrzymanie procesów starzenia się, zwiększenie produkcji kolagenu i elastyny, zapobieganie uszkodzeniom posłonecznym i zmniejszenie tych paskudnych porów… jest stosowanie kosmetyków. Całej masy różnych preparatów.


Zastanów się teraz nad tym przez chwilę. Ile takich informacji pochodziło od osób, które chciały ci coś sprzedać? Czy usłyszałaś słowa kolagen, pigmentacja lub odmładzanie w jakimkolwiek innym kontekście? Kiedy zamykasz oczy i wyobrażasz sobie warstwy swojej skóry, widzisz wyraźnie rysunek pokazujący faliste linie i kropeczki różnicujące poszczególne warstwy? Słyszysz głos opisujący preparat do mycia twarzy, który będzie „penetrował” w głąb porów i „głęboko je oczyści”? Okropne. A ty pewnie nie wiesz nawet, co część z tych wyrażeń oznacza. Czym tak naprawdę są pory? Jaka jest różnica pomiędzy skórą a naskórkiem? Co to jest kolagen i dlaczego jego utrata jest taka straszna? Większość z nas, nawet jeśli jesteśmy ekspertami w kwestii produktów kosmetycznych, wie bardzo niewiele o samej skórze. Dlaczego? Ponieważ nie zostaliśmy odpowiednio wyedukowani. Sprzedano nam garść chwytliwych sloganów i reklamowych rysunków.

PODSTAWY

Przyjrzyjmy się faktom.

Skóra jest naszym największym organem. Stop! Pozwól mi to wyjaśnić. Skóra jest organem. Tak jak serce czy wątroba. Oznacza to, że jest ona wyspecjalizowanym zespołem tkanek, które współpracują ze sobą, aby zapewnić całości niezbędne funkcje biologiczne. Skóra utrzymuje wodę wewnątrz organizmu, reguluje temperaturę ciała, chroni narządy wewnętrzne przed uszkodzeniem, przekształca światło słoneczne w witaminę D (składnik niezbędny do przeżycia) i pomaga w eliminowaniu toksyn z organizmu. Nosimy na sobie prawie 4 kilogramy skóry, czyli jakieś 2 metry kwadratowe.

Skóra jest jednym z elementów składających się na powłokę ciała, podobnie jak włosy, paznokcie i gruczoły łojowe. Większość z nas myśli, że działa ona zupełnie niezależnie od pozostałych układów, na przykład trawiennego, endokrynnego czy nerwowego. Traktujemy ją jak tarczę, która chroni nasze wnętrze przed światem zewnętrznym, powinna wyglądać pięknie, być promienna i gładka, ale która wciąż jest tylko powłoką. Prawda jest jednak taka, że skóra jest częścią całości, jaką stanowi twoje ciało. Jej kondycja wpływa na dobre samopoczucie i ogólny stan zdrowia, podobnie jak zdrowie mózgu, wątroby i serca.

Zatrzymajmy się na chwilę przy tych zagadnieniach, aby zrozumieć i w pełni docenić, czym jest nasza zewnętrzna powłoka.

Naskórek to najbardziej zewnętrzna warstwa skóry, która jest zbudowana z czterech rodzajów komórek. Keratynocyty produkują keratynę, włókniste białko, które chroni ciało przed wysoką temperaturą, bakteriami i chemikaliami. Melanocyty wytwarzają melaninę, która odpowiada za kolor naszej skóry i chroni nas przed słońcem, absorbując promieniowanie UV. Komórki Langerhansa są częścią układu immunologicznego i pomagają w produkcji przeciwciał, walczących z infekcjami. Wyróżniamy jeszcze komórki Merkla, które łączą się z układem nerwowym i dzięki którym odczuwamy dotyk. Naskórek ma grubość około 0,1 milimetra. Grubszy jest tylko na podeszwowych częściach dłoni i stóp, gdzie osiąga nawet 2 milimetry grubości. Te obszary ciężko pracują i wymagają dodatkowej ochrony.

Skóra właściwa znajduje się bezpośrednio pod naskórkiem i jest zbudowana z białek, o których niejednokrotnie już słyszałaś – elastyny i kolagenu. To one sprawiają, że jest mocna, rozciągliwa i elastyczna. Zraniona skóra produkuje dodatkowy kolagen, który wypełnia powstałe ubytki. Skóra wytwarza też kwas hialuronowy – substancję chemiczną, która pomaga w zatrzymywaniu wilgoci w jej głębi, dzięki czemu wyglądamy młodziej. Nieustająca aktywność skóry łączy się z jej zdrowiem – praca, dzięki której cera wygląda na świeżą i promienną, jest wykonywana „za kulisami”.

Pod opisanymi warstwami znajduje się tkanka podskórna. Zbudowana z podściółki tłuszczowej, łączy nerwy skóry właściwej i naskórka z resztą ciała, a także chroni organy wewnętrzne, tworząc atrakcyjne krągłości ciała.


Z reklam kosmetyków nie dowiesz się, że twój naskórek, skóra właściwa i tkanka podskórna pracują wspólnie po to, aby twoja skóra miała naturalne supermoce. Skóra ma zdolność autoregeneracji. Nieustannie zrzucamy martwe komórki naskórka (to nic wielkiego, zaledwie 30 000–40 000 w ciągu… 1 minuty) po to, aby zastępowały je nowe, zdrowe korneocyty. Dzieje się to niezależnie od tego, jakie kosmetyki nakładasz na skórę. Kiedy się starzejemy, procesy regeneracyjne zwalniają i nie ma znaczenia, kim jest twój chirurg plastyk. Z wiekiem ciało produkuje po prostu mniej cennych białek, a te, które wytwarza, są również gorszej jakości. Dlatego właśnie nasza skóra się zmienia. Pojawiają się na niej plamy barwnikowe, a włosy zaczynają siwieć. Dzieje się tak z powodu spadku poziomu melaniny. Zmarszczki, obwisająca skóra, której brakuje jędrności, to skutek twardnienia i zwiększonej kruchości kolagenu i elastyny.

To wszystko to jednak normalne oznaki starzenia się. Pamiętaj tylko, że im zdrowsza jesteś, tym dłużej twój organizm produkuje młode komórki skóry.

Nasza skóra to także potężna bariera. Dzięki uszczelnieniom wytwarzanym przez keratynocyty staje się ona praktycznie wodoodporna. Jedyną częścią ciała, która z natury nie ma takich właściwości, jest wnętrze jamy ustnej. Ściśle rzecz biorąc, skóra nie jest całkowicie szczelna, dlatego po długiej kąpieli masz pomarszczone palce. Niestety zjawisko to ma również duże znaczenie w przypadku nakładania na skórę związków chemicznych. Skóra w pewnym stopniu je absorbuje, a to, co przez nią przenika, trafia do naczyń krwionośnych i całego krwiobiegu czasem zaledwie w ciągu kilku sekund. Ilość zaabsorbowanych substancji zależy od stopnia ekspozycji na dany czynnik – jego ilości, czasu kontaktu i częstotliwości.

Kolejną niesamowitą właściwością skóry jest to, że ma naturalne mechanizmy samoobrony. Produkowana przez nią tłusta substancja, którą fachowo nazywamy sebum, jest bardzo potrzebna. Zapobiega ona przesuszaniu włosów, odparowywaniu wody ze skóry, pomaga zachować jej miękkość, a także zabija bakterie. Krótko mówiąc, nie jest to szkodliwa substancja, która powoduje powstawanie niedoskonałości. Sebum tworzy powłokę o kwaśnym odczynie, która neutralizuje efekty działania toksyn chemicznych i środowiskowych, utrzymując na skórze lekko kwaśne pH. To bardzo istotne, ponieważ pH skóry jest ściśle związane z jej zdrowiem. Skóra o zbyt zasadowym odczynie będzie sucha i swędząca, a zbyt kwaśne pH sprawi, że łatwiej rozwiną się w niej procesy zapalne i niedoskonałości. Zewnętrzne zanieczyszczenia alkalizują skórę, tak więc kwasowa ochrona pozwala jej na zachowanie stanu równowagi. Na pewno nauczono cię myśleć, że tłusta cera to najgorsza rzecz na świecie… A przecież to wcale nie jest prawda. Tłuszcz wytwarzany przez skórę jest ważny i nie powinnaś myśleć o nim jak o wrogu.

 

Przygotuj się na kolejną szokującą informację, której nigdy nie usłyszysz w reklamach kosmetyków – twoja skóra złuszcza się… sama – niezależnie od tego, czy używasz drogiego peelingu, czy nie. Jednym ze sposobów, w jaki powłoki ciała współpracują z innymi organami, jest wydalanie nagromadzonych toksyn poprzez pot. Skóra ma cały ekosystem przydatnych bakterii, które pomagają w ich eliminacji. Jej flora bakteryjna nie tylko ułatwia pozbycie się toksyn poprzez pocenie się, ale też nieustannie walczy ze szkodliwymi mikroorganizmami z otoczenia, nie pozwalając im przeniknąć do wnętrza organizmu. Przyczyną nieprzyjemnego zapachu potu są bakterie bytujące na skórze, żywiące się zawartymi w nim toksynami. Może brzmi to nieco obrzydliwie, ale tak naprawdę to dość niesamowite zjawisko. Pierwszą linią obrony przed szkodliwymi substancjami jest bariera ochronna, którą skóra sama wytwarza. Znajdujące się na niej bakterie to druga linia obrony. Te naturalne właściwości skóry nie muszą być wspierane żadnymi kosmetykami. Jeśli dbasz o cerę, stosując zbilansowaną dietę i prowadząc zdrowy tryb życia, może ona działać jak miniaturowy system immunologiczny, który walczy z zagrożeniami, jakimi są brud i bakterie. Skóra może się chronić przed patogenami i utrzymywać równowagę. Jedyną przyczyną, z której powodu ten system przestaje efektywnie działać, jest zaburzenie naturalnej równowagi, na przykład zmiany hormonalne mogą powodować zwiększoną produkcję sebum, a toksyny zwiększać liczebność flory bakteryjnej.

Nie sądzisz, że twoja skóra zasługuje na nieco więcej troski? Zwykle denerwujemy się, ile uwagi wymaga skóra i jak wiele może kosztować jej pielęgnacja. Pomyśl jednak, jak ważna jest dla całego ciała i jak wiele istotnych funkcji pełni. A do tego jest narażona na tyle okropnych rzeczy – poparzenia słoneczne, marznięcie na stokach narciarskich, gorące kąpiele, ostrza, którymi ciągle golimy włosy, warstwy nakładanych codziennie kolorowych kosmetyków i produkty chemiczne, składem często przypominające benzynę.

To cud, że nasza skóra to wszystko wytrzymuje!

Dodatkowo skóra jest również oknem, przez które widać, co dzieje się wewnątrz organizmu. Powierzchowne maskowanie objawów nie oznacza, że udało ci się zwalczyć prawdziwą przyczynę problemu. Przemyśl to – wiemy, że jedzenie owsianki pomaga w naturalny sposób obniżyć poziom cholesterolu i w związku z tym może zapobiegać chorobom serca, ale rozsmarowanie owsianki na sercu nie miałoby już takiego samego efektu, prawda? Innymi słowy, to nie serum za 300 złotych będzie odmładzało twoją skórę, ale to, jak dbasz o wnętrze swojego ciała.

W przeciwieństwie do pozostałych organów twoja skóra jest zupełnie odsłonięta i chroni pozostałe narządy. Przyjmuje na siebie wszystkie „ciosy” po to, aby inne organy nie musiały się na nie narażać. Dlatego właśnie jej odpowiednie traktowanie jest takie ważne. Twoja skóra jest odżywiana i uszkadzana zarówno z wewnątrz, jak i z zewnątrz! Jeśli więc narazisz ją na kontakt z czymś szkodliwym, będzie to po niej widać. A jeśli będziesz spożywać pokarmy, na które masz alergię, to możesz dostać wysypki, podobnej do reakcji na szkodliwy czynnik zewnętrzny.