Reguła 5 sekundTekst

Autor:Mel Robbins
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

4
DLACZEGO REGUŁA DZIAŁA

MOŻESZ WYBRAĆ ODWAGĘ ALBO MOŻESZ WYBRAĆ WYGODĘ,

ALE NIE MOŻESZ MIEĆ JEDNEGO I DRUGIEGO.

– BRENÉ BROWN

Na przestrzeni lat zadawano mi wiele pytań na temat reguły 5 sekund. W ramach wstępu do posługiwania się tym niezwykłym narzędziem postanowiłam odpowiedzieć na kilka spośród najczęściej się powtarzających.

Czym konkretnie jest reguła 5 sekund?

Reguła jest prostym, bazującym na podstawach naukowych narzędziem metakognicyjnym, które umożliwia wprowadzanie natychmiastowych i trwałych zmian w zachowaniu. Nawiasem mówiąc, metakognicja to wyszukany termin oznaczający dowolną technikę umożliwiającą pokonanie własnego mózgu w celu osiągnięcia ambitnych celów.

Jak należy się posługiwać regułą?

Stosowanie reguły jest łatwe. Ilekroć poczujesz instynktowną chęć do podjęcia działania na rzecz realizacji jakiegoś celu albo zobowiązania bądź zauważysz wahanie przed zrobieniem czegoś, co powinieneś zrobić, użyj reguły.

Zacznij w myślach odliczać wstecz: 5... 4... 3... 2... 1... Liczenie pomoże ci się skupić na celu lub zobowiązaniu i odwróci uwagę od zmartwień, myśli i lęków. Gdy doliczysz do 1, rusz się. I już. To bardzo proste, ale pozwól, że powtórzę: ilekroć będziesz miał do zrobienia coś, co wiesz, że powinieneś zrobić, lecz dręczy cię niepewność, lęk albo czujesz się przytłoczony, po prostu przejmij kontrolę, licząc 5... 4... 3... 2... 1... W ten sposób wyciszysz umysł. A potem, gdy doliczysz do jednego, rusz się.

Liczenie i ruch są działaniami. Ucząc się podejmować działania, gdy normalnie powstrzymałoby cię od tego myślenie, wprowadzasz istotną zmianę. Odliczanie zapoczątkowuje kilka ważnych rzeczy naraz: odwraca uwagę od kłopotów, pozwala skupić się na tym, co masz do zrobienia, zachęca do działania i przełamuje nawyk wahania, rozmyślania i powstrzymywania samego siebie.

Jeśli się zastanawiasz, czy reguła zadziała, jeśli będziesz liczył w zwykły sposób (1... 2... 3... 4... 5), a nie odliczał (5... 4... 3... 2... 1...), to odpowiedź brzmi nie – nie zadziała. Wystarczy spytać Trenta.


Trent odkrył, że jeśli liczy się zwyczajnie, można kontynuować liczenie. A jeśli liczy się wstecz – 5... 4... 3... 2... 1... – to po „jeden” właściwie nie ma już co powiedzieć, zaczyna się więc działać.

Skąd wzięła się nazwa reguły 5 sekund?

To pytanie słyszę bardzo często. I żałuję, że nie mam lepszej odpowiedzi. Nazwałam ją regułą 5 sekund, bo była to pierwsza rzecz, jaka przyszła mi do głowy rano, gdy po raz pierwszy ją zastosowałam – i tak już zostało. Jak zapewne pamiętasz, poprzedniego wieczoru widziałam start rakiety i pomyślałam sobie: „Po prostu wystrzelę z łóżka jak rakieta!”. Następnego dnia rano odliczyłam 5... 4... 3... 2... 1... – bo właśnie tak robi NASA przed startem statków kosmicznych. Zaczęłam od 5 bez żadnego konkretnego powodu – po prostu uznałam, że taka ilość czasu będzie odpowiednia.

Potem przekonałam się, że na świecie jest o wiele więcej reguł 5 sekund – na przykład ta o jedzeniu czegoś, co spadło na podłogę1, błąd pięciu sekund w koszykówce, gra, którą Ellen DeGeneres prowadzi podczas swojego talk-show2 czy pięciosekundowy sprawdzian pozwalający ocenić, czy chodnik nie jest zbyt gorący od słońca, by można było wyjść po nim na spacer z psem.

Gdybym wiedziała, że wieść o mojej regule rozejdzie się po świecie, zapewne wymyśliłabym jakąś oryginalniejszą nazwę. Z dzisiejszej perspektywy sądzę jednak, że wszystkie reguły 5 sekund mają ze sobą coś wspólnego. Wymagają fizycznego poruszenia się w ciągu trwającego pięć sekund okna czasowego.

Fizyczny ruch jest zarazem najważniejszą częścią mojej reguły, bo kiedy się poruszasz, zmienia się twoja fizjologia, a umysł podąża za nią. Być może nazwa jest więc nie tylko właściwa, lecz wręcz idealna, bo nawiązuje do innych trwających pięć sekund czynności, dzięki czemu reguła wydaje się bardziej znajoma, uniwersalna i prawdziwa.

Reguła trochę przypomina slogan marki Nike: Just do it

Różnica między Just do it (Po prostu to zrób) a regułą 5 sekund jest prosta. Just do it to pewna koncepcja – chodzi o to, co powinieneś zrobić. Reguła 5 sekund zaś stanowi narzędzie – chodzi o to, jak nakłonić się do robienia tego czegoś.

Nie bez powodu Just do it jest najsłynniejszym sloganem reklamowym na świecie, budzącym oddźwięk we wszystkich kręgach kulturowych. Wiesz, co sprawia, że hasło to jest tak nośne? Chodzi o słowo JUST.

Słowo JUST zostało użyte, dlatego że firma Nike zdaje sobie sprawę z tego, o czym już wielokrotnie pisałam – tuż przed podjęciem działania najpierw zatrzymujemy się i zastanawiamy. Hasło Just do it bierze pod uwagę wysiłek, jaki kosztuje nas dążenie do bycia lepszymi. Wszyscy się wahamy i bijemy z uczuciami, zanim podejmiemy decyzję. Słowo JUST podpowiada, że nie jesteśmy w tym osamotnieni. Każdy z nas przeżywa te chwilowe rozterki.

Chodzi o chwilę tuż przed tym, zanim spytasz, czy możesz dołączyć do gry, która już trwa; o chwilę zastanowienia się, czy zrobić na siłowni trzecią serię powtórzeń albo gdy bijesz się z myślami, czy wyjść pobiegać, choć na zewnątrz leje jak z cebra.

Owo hasło bierze pod uwagę wymówki i lęki, a Nike zachęca nim, abyś wzniósł się ponad to wszystko. No chodź... nie myśl o tym... PO PROSTU TO ZRÓB. Wiem, że jesteś zmęczony... PO PROSTU TO ZRÓB. Wiem, że się boisz... PO PROSTU TO ZRÓB.

Hasło Nike zachęca do pokonania zwątpienia i przejścia do działania. Nike wie, że masz w sobie wielki potencjał, który znajduje się po drugiej stronie medalu wymówek. Ten slogan porusza czułe struny, dlatego że każdy z nas (nawet jeśli jest olimpijczykiem) musi się PRZEŁAMAĆ. I właśnie wtedy przychodzi w sukurs reguła 5 sekund. To sposób na przełamanie się, gdy w pobliżu nie ma trenera, rywala, rodzica, rozentuzjazmowanego kibica albo kolegi z zespołu, którzy cię zmotywują. Dzięki regule po prostu liczysz 5... 4... 3... 2... 1..., aby przełamać się do działania.

Czy każdy ma taką pięciosekundową szansę na podjęcie działania?

Tak. W przypadku każdego z nas można mówić o takim przedziale czasu między instynktowną chęcią do zmiany a reakcją umysłu, który chce ten instynkt stłamsić. Choć umysł zaczyna działać przeciwko tobie już po ułamku sekundy, musi minąć jeszcze kilka chwil, by myśli i wymówki zaatakowały z pełną siłą i cię powstrzymały. Mechanizm trwającej pięć sekund szansy wydaje się sprawdzać u każdego.

To rzekłszy, zdecydowanie zachęcam cię do zmodyfikowania reguły w sposób dla ciebie najskuteczniejszy. Ja sama zauważyłam, że im więcej czasu mija od pierwszego impulsu do działania i fizycznego ruchu, tym głośniejsze stają się wymówki i tym trudniej mi się zmusić do akcji. Angela się przekonała, że pięć sekund na decyzję „przeradza się w 50 sekund, a potem w 500 sekund, jeśli obawy są głębsze”. Obecnie traktuje regułę 5 sekund tak, jakby w chwili zero mózg miał „dokonać samozniszczenia”.


Jeśli poskutkuje u ciebie krótszy albo dłuższy czas na działanie, dostosuj regułę do swoich potrzeb.

Matt, dobry przyjaciel mojego męża i mój, przygotowywał się do swoich pierwszych zawodów Tough Mudder3. Mieszka w New Jersey i podczas mroźnej zimy wysłał poniższą wiadomość do mojego męża. Skrócił czas na podjęcie decyzji do trzech sekund, bo zauważył, jak szybko mózg ściąga mu cugle.

Przekaż swojej dziewczynie, Mel, że reguła 5 sekund się u mnie sprawdza. Skróciłem ją do 3 sekund. Po co rozgryzać zawiłości życia, skoro można zacząć działać już po 3 sekundach. Przez 5 sekund potrafię wpaść na co najmniej dwie wymówki. A w ciągu 3 sekund mój umysł zdąża już nacisnąć pierwszy przycisk na telefonie, aby ruszyć do boju. Dziś rano po przebudzeniu niechcący zerknąłem na termometr (trwało to 2 sekundy, ale w trzeciej sekundzie już zaczynałem zakładać prawy but do biegania).

Właśnie na tym polega działanie tego mechanizmu w mózgu – im dłużej się nad czymś zastanawiasz, tym bardziej przechodzi ci ochota do działania. Jesteśmy niezrównani w nakłanianiu się do poniechania jakichkolwiek zmian. Gdy tylko pojawia się impuls do działania, zaczynamy racjonalnie wybijać go sobie z głowy. Właśnie dlatego musisz zacząć działać szybciej – aby nie dopuścić do głosu wymówek, zanim wpadniesz w pułapkę własnego umysłu.

Do czego mogę jej użyć?

Na przestrzeni lat słyszałam tysiące przykładów zastosowania reguły do poprawy jakości życia, relacji międzyludzkich, zadowolenia i sytuacji w pracy. Każdy z tych przykładów można jednak przypisać do jednej z trzech kategorii zastosowania reguły.

 Możesz jej użyć do zmiany swojego postępowania

Możesz posłużyć się regułą w celu wypracowania nowych nawyków, odejścia od dotychczasowych, złych przyzwyczajeń i opanowania umiejętności wglądu w siebie oraz samokontroli, dzięki którym będziesz postępował bardziej intencjonalnie i efektywnie w relacjach z samym sobą i z innymi ludźmi.

 Możesz jej użyć do odważnego działania na co dzień

 

Możesz posłużyć się regułą, aby odkryć odwagę potrzebną do robienia rzeczy nowych, budzących obawy albo niepewność. Reguła uciszy głos zwątpienia w siebie i da ci pewność do podążania za głosem pasji, prezentowania swoich pomysłów w pracy, zgłaszania się na ochotnika do przedsięwzięć wymagających wyjścia poza strefę komfortu, tworzenia sztuki czy bycia lepszym liderem.

 Możesz jej użyć do zapanowania nad własnym umysłem

Możesz posłużyć się regułą, aby powstrzymać napór negatywnych myśli i niekończących się kłopotów, które cię przygniatają. Możesz też przełamać nawykowe lęki i pokonać każdy strach. Gdy przejmiesz kontrolę nad umysłem, będziesz w stanie myśleć o rzeczach, które sprawiają ci radość, zamiast skupiać się na negatywach. To zaś jest moim zdaniem najpotężniejszy sposób zastosowania reguły.

Dlaczego coś tak prostego działa?

Reguła działa, bo jest bardzo prosta. Mózg próbuje stłumić chęć do działania na rozmaite, chytre sposoby. Kilku spośród moich ulubionych naukowców, profesorów i myślicieli napisało bestsellerowe książki i wygłaszało na konferencjach TED wybitne prelekcje, ze szczegółami przedstawiające metody zdradzania człowieka przez jego własny umysł. Lista mechanizmów jest niemal nieskończona i obejmuje uprzedzenia poznawcze, paradoks wyboru, psychologiczny układ odpornościowy czy „efekt reflektora”. Ci wybitni badacze nauczyli mnie, że w chwili, w której chcesz się zmienić, przełamać jakiś nawyk albo zrobić coś trudnego lub budzącego strach, mózg będzie próbował cię powstrzymać.

Zasadniczo mózg stara się nakłonić cię do przemyślenia sprawy. A gdy dasz się na to złapać, wpadniesz w pułapkę własnych myśli. Umysł ma milion metod zniechęcania cię do działania. To neurologiczny powód, dla którego zmienianie się jest tak trudne. Zgodnie z tym, o czym pisałam w rozdziale 1, zmiana wymaga robienia rzeczy nowych, budzących niepewność albo strach. Mózg jest tak skonstruowany, żeby nie pozwolić na coś takiego. Mózg boi się rzeczy nowych, budzących niepewność albo strach, zrobi więc wszystko, co możliwe, by ci je wyperswadować. Tak już jesteśmy zaprogramowani, a zawahanie pojawia się bardzo szybko. Właś­nie dlatego trzeba działać jeszcze szybciej, aby je pokonać.

Reguła wykorzystuje kilka bardzo skutecznych i udowodnionych zasad nowoczesnej psychologii, a zarazem stanowi ich przykład. Chodzi o: nastawienie na działanie, wewnętrzne poczucie umiejscowienia kontroli, elastyczność zachowań, zasadę postępu, rytuały inicjowania, złotą zasadę nawyków, prawdziwą dumę, celowe działanie, planowanie warunkowe („jeśli... to”) i energię aktywacji. W dalszej części tej książki, przy okazji szczegółowego omawiania metod zastosowania reguły w konkretnych aspektach życia, zapoznasz się bliżej z wymienionymi mechanizmami.

Jak jedna reguła może działać w tylu obszarach życia?

Reguła 5 sekund tak naprawdę działa tylko na jedno – na ciebie. Za każdym razem powstrzymujesz się od zmiany w ten sam sposób – wahasz się, potem za dużo myślisz, aż wreszcie zamykasz się w klatce własnego umysłu.

Chwila zawahania jest zabójcza. Rozterka wysyła do mózgu bodziec stresowy. To czerwone światło, które sygnalizuje, że coś jest nie tak – i mózg przestawia się w tryb ochronny. Właśnie dlatego wszyscy jesteśmy zaprogramowani na porażkę. Zastanów się nad tym przez chwilę.

Nie wahasz się bez przerwy. Na przykład nie wahasz się, gdy rano nalewasz sobie kawy do filiżanki. Nie wahasz się, gdy zakładasz dżinsy. Nie wahasz się przed włączeniem telewizora. Nie wahasz się, kiedy chcesz zadzwonić do najlepszego przyjaciela. W ogóle nad tym nie myślisz. Po prostu masz ochotę zadzwonić do przyjaciela, sięgasz więc po telefon i dzwonisz. Kiedy jednak wahasz się tuż przed zadzwonieniem do klienta albo odpisaniem komuś na wiadomość, twój mózg dochodzi do wniosku, że coś musi być nie tak. Im dłużej się zastanawiasz nad przeprowadzeniem rozmowy, tym mniejsza szansa na nią.

Większość z nas nawet nie zdaje sobie sprawy z częstotliwości takich zawahań, bo ulegamy im tyle razy, że przeradzają się w nawyk. A tak opisuje je Tim po zastosowaniu reguły:

Szczerze mówiąc, sądzę, że reguła jest tak skuteczna, dlatego że sam fakt myślenia o niej w sposób priorytetowy pozwala rozpoczynać i realizować działania, które normalnie pominęłoby się i zignorowało. Powtarzam też „A niech to, raz kozie śmierć”. Reguła jest skuteczna, bo pomaga przełamać zakorzenione wzorce myślenia i pozwala (przynajmniej mnie) bezpiecznie zaryzykować. Serio, czemu w ogóle bałem się robienia pewnych rzeczy, które teraz robię? Przecież świat nigdy się nie zawalił od tego, co zrobiłem albo czego nie zrobiłem.

Wkrótce się przekonasz, że tej chwili zawahania można użyć na swoją korzyść. Ilekroć przyłapiesz się na wahaniu, to znaczy, że przyszła pora na przełamanie się! Otwiera się pięciosekundowe okno możliwości i powinieneś odliczyć 5... 4... 3... 2... 1..., aby się przełamać i wznieść ponad wszelkie wymówki.

Oglądanie zapisu 5... 4... 3... 2... 1... może skutecznie przypominać o regule i jej ważności. Art powiesił te cyfry na ścianie swojego biura, aby przez cały dzień pracy podsycać motywację i realizować plany.


Czy za pomocą reguły można osiągnąć trwałe zmiany w zachowaniu?

Reguła pokona system operacyjny mózgu i pomoże ci przezwyciężyć opór w danej chwili. A wiesz co jeszcze? Z czasem, jeśli będziesz stosował regułę, zniszczysz ten system dokumentnie. Większość z nas nie zdaje sobie sprawy, że pewne wzorce myślenia, jak martwienie się, wątpienie w siebie i strach, są tylko nawykami – i powtarzamy te wzorce zupełnie nieświadomie. Jeśli wszelkie działania niweczące własne szczęście są tylko nawykami, to znaczy, że w myśl najnowszych badań możesz je przełamać. Da się zmienić przyzwyczajenia takie jak:

czekanie

zwątpienie

powstrzymywanie się

niezabieranie głosu

poczucie braku wiary w siebie

martwienie się

nadmierne rozmyślanie

Istnieje coś takiego jak złota reguła nawyków – i jest ona bardzo prosta: aby zmienić dowolny zły nawyk, musisz czymś zastąpić wzorzec postępowania, który bez przerwy powtarzasz. Szczegółowo wyjaśnię to w czwartej części książki. Nauczę cię, jak zerwać z mentalnymi nawykami martwienia się, lęków, paniki i strachu przy użyciu reguły 5 sekund oraz zdobyczy najnowszych badań.

Na razie powinieneś wiedzieć jedno – reguła 5 sekund i trik z odliczaniem (5... 4... 3... 2... 1... START!) stanie się nowym wzorcem postępowania. Zamiast się powstrzymywać, odliczysz 5... 4... 3... 2... 1..., aby się przełamać i zacząć działać. Odliczanie jest też przykładem czegoś, co naukowcy nazywają rytuałem inicjacyjnym. Rytuały inicjacyjne przełamują schematy odruchowych, złych zachowań i zaszczepiają nowe, pozytywne.

Jeśli opanujesz regułę, przeprogramujesz swój umysł. Nauczysz się nowych wzorców postępowania. Zamiast machinalnie zaczynać się martwić, wahać i lękać, zaczniesz spontanicznie i odważnie działać. Z upływem czasu, w miarę stawiania kolejnych kroków, odkryjesz coś jeszcze – prawdziwą pewność i dumę z samego siebie. Chodzi o ten autentyczny rodzaj dumy, płynący z realizowania celów i osiągania małych zwycięstw w istotnych sprawach.

Wszystko, co twoim zdaniem jest niezmienne, w tym nawyki, nastawienie i osobowość, w istocie jest elastyczne. Fakt ten ma bardzo doniosłe życiowe konsekwencje. Możesz zmienić „standardowe” nastawienie mentalne i nawyki dzięki pojedynczym, pięciosekundowym decyzjom. Łącznie, te małe decyzje diametralnie zmienią to, kim jesteś, jak się czujesz i jak żyjesz.

Zmień decyzje, a zmienisz swoje życie. A co najbardziej spośród wszystkich rzeczy wpłynie na zmianę owych decyzji? Odwaga.

Jeśli masz

odwagę

zacząć, to

masz odwagę

odnieść sukces.

1 Większość ludzi uważa, że pożywienie, które spadło na podłogę i nie leżało na niej dłużej niż pięć sekund, można bezpiecznie jeść, bo nie zdążyły na nie „wskoczyć” bakterie (przyp. red.).

2 W grze chodzi o to, by w ciągu pięciu sekund wymienić trzy rzeczy pasujące do pytania zadanego przez prowadzącego (przyp. tłum.).

3 Trudny bieg z przeszkodami na dystansie 16–19 km (przyp. tłum.)


5
CODZIENNA ODWAGA

Z UPŁYWEM LAT NAUCZYŁAM SIĘ, ŻE PODJĘCIE DECYZJI ŁAGODZI LĘK, A ŚWIADOMOŚĆ TEGO, CO MUSI BYĆ ZROBIONE, POZWALA WYZBYĆ SIĘ LĘKU.

– ROSA PARKS

Gdybyś poprosił mnie o podanie przykładów odwagi, zanim odkryłam regułę 5 sekund, w odpowiedzi przytoczyłabym listę ludzi, którzy zmienili bieg historii. Nigdy nie powiedziałabym, że odwaga jest czasami potrzebna, by wstać rano z łóżka, porozmawiać z szefem, odebrać telefon albo stanąć na wadze. Powiedziałabym, że odwaga jest słowem używanym do opisywania aktów wielkiej śmiałości.

W moim odczuciu odważnymi ludźmi byli laureaci Nagrody Nobla, tacy jak Malala Yousafzai, Leymah Gbowee, Dalajlama, Aung San Suu Kyi, Nelson Mandela czy Elie Wiesel. Pomyślałabym o Winstonie Churchillu i Wielkiej Brytanii w czasie wojny z nazistowskimi Niemcami, o Rosie Parks walczącej o prawo do swojego miejsca w autobusie i o Muhammadzie Alim, jego niezachwianych przekonaniach religijnych i odmowie walki w Wietnamie. Wspomniałabym o Helen Keller, która wzniosła się ponad kalectwo, aby walczyć o prawa innych ludzi, o sir Erneście Shackletonie, który wbrew wszelkim przeciwnościom uratował załogę statku Endurance, albo o Galileuszu, który w imię postępu nauki przeciwstawił się ortodoksyjnemu Kościołowi katolickiemu.

Ale po siedmiu latach stosowania reguły i wysłuchaniu historii wielu ludzi z całego świata przekonałam się, że istnieje bardzo ważny pewnik: Otóż codzienność jest pełna strasznych, nieprzewidywalnych i trudnych chwil. Wielkiej odwagi wymaga mierzenie się z tymi chwilami i dostrzeganie w życiu szans, magii i radości.

Reguła 5 sekund da ci właśnie tę odwagę. Reguła dała Josemu śmiałość pozwalającą docenić własną wartość i poprosić o podwyżkę.


Po tym, jak poprosił o podwyżkę i ją dostał, następna wypłata stanowiła jeszcze większą niespodziankę.


Reguła dała Bryce’owi odwagę, by poświęcić dwa lata na napisanie i wydanie książki kucharskiej. A na tym nie koniec. Udało mu się zorganizować w księgarni Barnes & Noble podpisywanie książki. Jak to ujął Bryce, jeśli coś cię pasjonuje i chcesz nad tym pracować, możesz osiągnąć wszystko.


A wiesz, co jest w tym najlepsze? Bryce miał wtedy tylko 15 lat!

Reguła pomogła Martinowi przełamać dziewięcioletnią złą passę „szukania kolejnych wymówek” i „mocnego deptania po hamulcach”, wrócić na studia i zrobić drugi fakultet, który pozwolił mu obrać bardziej satysfakcjonującą drogę kariery.


Juanita nauczyła się słuchać głosu wewnętrznej mądrości. Zamiast myśleć o szukaniu pracy i o firmie, którą poleciła jej przyjaciółka, sięgnęła po telefon i zadzwoniła „od razu”. I wiesz, co się stało? Dokładnie to, co chciała osiągnąć dzięki przełamaniu się – dostała wymarzoną pracę.


Poznanie reguły 5 sekund było punktem zwrotnym dla Gabe’a. Gdy sobie uzmysłowił, że „jest odpowiedzialny za wszystko, co dzieje się w jego życiu”, wykorzystał regułę do założenia firmy zajmującej się wirtualną rzeczywistością. Dziś realizuje swoją wymarzoną karierę.

 

Życie Kristin zmieniło się raz na zawsze, bo jej chłopak znalazł sposób na walkę z uzależnieniem od narkotyków. Ilekroć czuje pokusę „powrotu do któregoś z prochów”, używa reguły 5 sekund, by przeciwstawić się nałogowi i przeprogramować umysł. Odlicza w myślach 5... 4... 3... 2... 1..., aby wyzwolić nowe zachowanie, a wtedy „całkowicie zmienia mu się nastawienie i wraca do swoich zajęć”.


To właśnie odwagi potrzebowałam, żeby wstać z łóżka. Wstawanie było straszne, bo oznaczało konieczność zmierzenia się z kłopotami. Trudno było spojrzeć na siebie w lustrze i pogodzić się z faktem, że mam 41 lat, a moje życie i kariera malują się w czarnych barwach. Przygnębiała mnie świadomość, że być może nie uda się wybrnąć z sytuacji, w jakiej znaleźliśmy się z mężem.

Moja córka potrzebowała odwagi, by na lekcji historii w szkole średniej odłożyć długopis i podnieść rękę. Odwagi potrzebuje twój zespół w pracy, aby przedstawić swoje wątpliwości. Potrzebują jej twoje dzieci, aby się przyznać, co tak naprawdę się im przydarzyło. Opublikowanie swojego profilu na serwisie randkowym albo zablokowanie byłego partnera w telefonie mogą być aktami odwagi. To samo można powiedzieć o wdrożeniu nowej technologii w firmie albo wejściu do własnego domu, by śmiało zmierzyć się z czekającymi w nim kłopotami, zamiast nalać sobie drinka i odpłynąć w niebyt przed ekranem telewizora.

Po rozpoczęciu pisania tej książki, kiedy zaczęłam gromadzić opowieści ludzi z całego świata stosujących regułę, stało się dla mnie jasne, że do każdej decyzji potrzeba pięciu sekund odwagi, które mogą zmienić w życiu dosłownie wszystko.

Im częściej w tych opowieściach padało słowo „odwaga”, tym mocniej zaczynałam się zastanawiać, czy w którymś z najbardziej jaskrawych, historycznych aktów odwagi mogłabym znaleźć coś, co pomogłoby mi lepiej zrozumieć jej naturę. Pierwszą osobą, która przyszła mi wtedy do głowy, była Rosa Parks. Być może słyszałeś historię o tym, jak w chłodny, grudniowy wieczór 1955 roku Rosa Parks zapoczątkowała w Stanach Zjednoczonych ruch praw obywatelskich (American Civil Rights Movement), spokojnie, lecz stanowczo odmawiając ustąpienia w autobusie miejsca białemu pasażerowi.

Jej chwila odwagi uczy nas, że to nie wielkie posunięcia zmieniają wszystko – tylko te najmniejsze, w zwykłym, powszednim życiu. Rosa Parks nie miała wszak w planach tego, czego dokonała tamtego wieczoru. Pani Parks opisywała siebie jako typ osoby, która stara się „postępować jak najostrożniej, by uniknąć kłopotów”. Tego dnia po prostu zamierzała wrócić do domu po długim dniu pracy i zjeść z mężem kolację. Był to zwyczajny wieczór, taki sam jak każdy inny – dopóki jedna decyzja nie zmieniła wszystkiego.

Zaciekawiona, zaczęłam zgłębiać temat i zapoznałam się ze wszystkim, co tylko udało mi się znaleźć na temat pani Parks. Korzystałam z zasobów Archiwum Narodowego, biografii, wywiadów radiowych i artykułów w gazetach. Zafascynowało mnie to, co znalazłam. Kilka tygodni po aresztowaniu Rosa Parks udzieliła Sidneyowi Rogersowi wywiadu na antenie radia Pacifica, a w Archiwum Narodowym jest zapis tej rozmowy. Tak oto Rosa Parks opowiedziała o tamtym historycznym momencie:

Kiedy autobus wyjechał z miasta i zatrzymał się na trzecim przystanku, biali pasażerowie zajęli cały przód pojazdu. Gdy wsiadłam, tył autobusu był pełen pasażerów o różnych kolorach skóry, którzy zaczęli wstawać. Tak się złożyło, że zajęłam miejsce w pierwszym rzędzie siedzeń, w którym siedzieli czarnoskórzy pasażerowie na tej trasie. Kierowca zauważył, że z przodu autobusu jedzie wielu białych pasażerów, a dwóch albo trzech z nich stoi.

Obejrzał się za siebie i... zażądał zwolnienia miejsc, które zajmowaliśmy. Pozostali pasażerowie niechętnie wstali. Ja jednak odmówiłam... Kierowca powiedział, że jeśli nie zechcę zwolnić miejsca, będzie zmuszony wezwać policję. Ja zaś odparłam: „Po prostu zadzwoń po policję”.

Wtedy prowadzący wywiad zadał jej decydujące pytanie:

Co takiego sprawiło, że po latach segregacji rasowej i praw Jima Crowe’a postanowiłaś zostać tą osobą... Co sprawiło, że w tej konkretnej chwili postanowiłaś, że nie opuścisz tego miejsca?

Odparła bardzo prosto:

Czułam, że nie jestem traktowana właściwie i że mam prawo do zachowania miejsca, na którym siedziałam jako pasażerka tego autobusu.

Rozmówca ponowił pytanie, zwracając uwagę na fakt, że była niewłaściwie traktowana od lat, i chciał się dowiedzieć, co konkretnie przyczyniło się do podjęcia decyzji w tamtej chwili. Rosa na moment zamilkła, a potem powiedziała:

Jak sądzę, przyszedł czas, że osiągnęłam granicę mojej cierpliwości.

Zapytał, czy to planowała, na co odparła:

Nie.

Spytał, czy to po prostu zadziało się samo. Zgodziła się, że rzeczywiście „zadziało się samo”.

To bardzo ważny szczegół: Rosa Parks nie wahała się i nie zastanawiała. Sprawy potoczyły się bardzo szybko, a ona po prostu posłuchała instynktu, który podpowiedział: Nie jestem traktowana właściwie, i przełamała się, by pójść za jego głosem.

Ponieważ się nie wahała, nie miała czasu, by sobie to wyperswadować.

Tak się złożyło, że cztery lata później w tym samym mieście (Montgomery w Alabamie) 5 grudnia 1955 roku zapadła inna pięciosekundowa decyzja, która wpłynęła na bieg historii. W odpowiedzi na zaaresztowanie pani Parks powstało Montgomery Improvement Association (Stowarzyszenie Ulepszenia Montgomery), a jego członkowie wybrali 26-letniego, czarnoskórego pastora na przywódcę zorganizowanego wówczas bojkotu autobusów miejskich, który trwał 381 dni. O swojej nominacji na przywódcę bojkotu, która zapadła tamtego wieczoru, młody kaznodzieja napisał potem następująco:

Stało się to tak szybko, że nie miałem czasu tego przemyśleć. Być może gdybym to zrobił, odmówiłbym przyjęcia nominacji.

Na szczęście nie przemyślał sprawy. Pastor ten stał się jednym z najwybitniejszych bojowników o prawa człowieka wszech czasów. Nazywał się Martin Luther King Jr.

King przełamał się i znalazł się na ustach wszystkich za sprawą swoich towarzyszy. Rosa przełamała się sama. Oboje doświadczyli siły płynącej z przełomu. To chwila, w której instynkty, wartości i cele stają się zbieżne, a ty działasz tak szybko, że nie masz ani czasu, ani racjonalnego powodu, by się powstrzymać.

Twoje serce zaczyna mówić, a ty nie myślisz, tylko słuchasz tego, co ma do powiedzenia. Wielkość nie jest cechą charakteru. Tkwi w każdym z nas, tylko czasami trudno nam ją dostrzec. Znajomi pani Parks opisywali ją jako cichą i nieśmiałą, a Martin Luther King w czasach sprzed powstania ruchu na rzecz praw obywatelskich wręcz słynął z bojaźliwości i wątpienia w samego siebie.

Wróćmy na chwilę do wieczornego wywiadu radiowego z 1956 roku. Pani Parks powiedziała w nim, że „Nie pomyślałaby, że byłaby do tego zdolna; nie przyszłoby jej to do głowy”. Tobie także prawdopodobnie nie przychodzą do głowy wybitne rzeczy, jakie możesz osiągnąć w pracy i za swojego życia. Jej przykład pokazuje, że wszyscy jesteśmy zdolni do znalezienia w sobie odwagi, by w przełomowych chwilach podejmować działania wykraczające poza ramy własnego charakteru.

Zgodnie z tym, co Rosa Parks wyjaśniła na antenie radia w trakcie wywiadu udzielonego w 1956 roku, dyskryminacja rasowa postawiła ją w sytuacji, w której „osiągnęła granice cierpliwości”. Ale w tej jednej, konkretnej chwili przełamała się dzięki czemuś znacznie silniejszemu: dzięki sobie.

Właśnie tym jest odwaga. Przełomem. Takim przełomem, jakiego doświadczamy, gdy zajmujemy stanowisko, zabieramy głos, ujawniamy się, wychodzimy przed szereg, podnosimy rękę albo robimy inne rzeczy, które wydają się trudne lub budzą lęk bądź niepewność. Przyglądając się bohaterom historycznym czy tuzom biznesu, sztuki lub muzyki, nie zakładaj, że w jakiś sposób się od ciebie różnią. To nieprawda.

Odwaga to cecha wrodzona. Jest w każdym z nas. Urodziłeś się z nią i możesz z niej zaczerpnąć, kiedy tylko zechcesz. To nie kwestia pewności siebie, wykształcenia, statusu społecznego, charakteru czy zawodu. To po prostu kwestia umiejętności znalezienia jej w razie potrzeby. A gdy będziesz jej potrzebował, raczej będziesz sam.

Zapewne będziesz zdany na siebie – na spotkaniu w pracy, we własnej kuchni, w metrze, zapatrzony w telefon, w ekran komputera albo pogrążony w rozmyślaniach nad czymś – i nagle to się wydarzy. Opadnie jakaś zasłona, obudzą się odruchy. Poczujesz chęć do działania. Twoje wartości i instynkt podpowiedzą ci, co powinieneś zrobić. A twoje uczucia będą krzyczały: NIE! To chwila przełomu. Nie musisz z góry znać wszystkich odpowiedzi. Po prostu musisz podjąć decyzję w ciągu pięciu następnych sekund.

Dan siedzi przed komputerem i zastanawia się, czy zapisać się na letni semestr. Chce ukończyć college, ale pomysł zaczynania studiów w wieku 44 lat budzi w nim zrozumiałe obawy.

Christine potrzebuje odwagi podczas spotkania marketingowego w Plano, w Teksasie. Wpadła na znakomity pomysł, ale zastanawia się, czy aby na pewno nie zabrzmi on głupio.

Tom stoi przy barze w Chicago. Przed chwilą zobaczył dziewczynę, od której nie potrafi oderwać wzroku. Może albo odwrócić się z powrotem do przyjaciół i udawać, że interesuje go mecz, o którym rozmawiają, albo znaleźć w sobie odwagę, by do niej podejść.

To koniec darmowego fragmentu. Czy chcesz czytać dalej?