Biblioterapia i bajkoterapia

Tekst
0
Recenzje
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

MARIA MOLICKA

BIBLIOTERAPIA I BAJKOTERAPIA

Rola literatury w procesie zmiany rozumienia

świata społecznego i siebie


Konsultacja naukowa: Prof. dr hab. KATARZYNA KRASOŃ, Prof. dr hab. HELIODOR MUSZYŃSKI

Projekt okładki: JACEK PIETRZYŃSKI

Zdjęcie na okładce: iStockphoto

Copyright © 2011 by Media Rodzina

Wszelkie prawa zastrzeżone. Przedruk lub kopiowanie całości albo fragmentów książki

– z wyjątkiem cytatów w artykułach i przeglądach krytycznych

– możliwe jest tylko na podstawie pisemnej zgody wydawcy.

Wydanie I elektroniczne

ISBN 978-83-7278-793-4

Media Rodzina Sp. z o.o.

ul. Pasieka 24, 61-657 Poznań

www.mediarodzina.pl mediarodzina@mediarodzina.pl

Konwersja: eLitera s.c.

Spis treści

Zamiast wstępu

I. Myślenie narracyjne i paradygmatyczne w procesie konstruowania wiedzy

1.1. Język odzwierciedleniem relacji między kulturą a naturą

1.2. Myślenie narracyjne i paradygmatyczne

II. Rola narracji w rozumieniu świata społecznego i w konstruowaniu tożsamości

2.1. Narracja w stymulacji myślenia narracyjnego o innych i o sobie

2.2. Struktura „Ja” – realizowane zadania, mechanizmy funkcjonowania i elementy składowe

2.3. Zagrożenia epoki antynarracyjnej

III. Biblioterapia w paradygmacie narracyjnym

3.1. Psychologiczne uwarunkowania oddziaływania literatury na strukturę „Ja”

3.2. Główne zadania biblioterapii

3.3. Skuteczność biblioterapii w badaniach empirycznych

3.4. Biblioterapia jako metoda budująca zasoby osobiste

IV. Znaczenie baśni w rozwoju dziecka

4.1. Mity i ich znaczenie

4.2. Rozwój i transformacja baśni

4.3. Rola baśni w stymulacji procesów poznawczych dziecka, głównie myślenia narracyjnego

4.4. Baśń w terapii

V. Bajkoterapia jako metoda budująca zasoby osobiste dotyczące sytuacji trudnych emocjonalnie

5.1. Bajki terapeutyczne

5.2. Rodzaje bajek terapeutycznych

5.3. Uzasadnienie potrzeby stosowania bajek terapeutycznych

VI. Metodologiczne podstawy badań własnych

6.1. Założenia teoretyczne i cel badań

6.2. Problemy badawcze

6.3. Zmienne i wskaźniki

6.4. Metoda, techniki i narzędzia badawcze

6.5. Próba badawcza i miejsce eksploracji

VII. Rola literatury w procesie zmiany; rozumienie siebie i świata – w świetle badań własnych

7.1. Ustalenia wyjściowe

7.2. Prezentacja danych empirycznych w podziale na poszczególne teksty analizowane z dziećmi

7.3. Werbalizowane przez dzieci strategie i zachowania względem innych

VIII. Podsumowanie i interpretacja danych empirycznych

Zakończenie

Bibliografia

Aneks

Przypisy

Większym przestępstwem niż palenie książek jest nieczytanie ich.

Josif Brodski („Independent on Sunday”, 19.05.1991)

Dokument chroniony elektronicznym znakiem wodnym

This ebook was bought on LitRes

Zamiast wstępu

Drogi Czytelniku,

Książka, którą trzymasz w ręku, omawia rolę, jaką odgrywa literatura w rozumieniu funkcjonowania świata społecznego, zachowań innych ludzi. Ale nie tylko – wskazuje też na jej rolę w odkrywaniu i kreowaniu własnej tożsamości. Literatura to kompendium informacji o potrzebach, motywach, zachowaniach innych, ilustruje treść ich myślenia, zaś kontekst sytuacyjny fabuły przedstawia wartości i zasady funkcjonowania grup społecznych. Zatem rola literatury w rozumieniu innych, poznawaniu wartości, zasad, którymi kierują się w życiu, jest tak oczywista, że nikogo nie trzeba o tym przekonywać. Natomiast wskazanie roli literatury w aspekcie jej wpływu na tożsamość jednostki jest zadaniem bardzo trudnym i wymaga przede wszystkim określenia pojęcia tożsamości. We współczesnej psychologii, szczególnie w koncepcji poznawczej, jest to kluczowe zagadnienie i budzi duże zainteresowanie. Książka ta nie aspiruje do wyjaśnienia wszelkich zagadnień funkcjonowania tożsamości, jest jedynie próbą przybliżenia tego, co każdy samodzielnie buduje, a także jak ta struktura zarządza myśleniem, uczuciami i zachowaniem. Zaproponowane w książce rozumienie tożsamości i mechanizmów jej funkcjonowania opiera się na dociekaniach wielu badaczy.

Wiedza o sobie jest integralnym składnikiem tożsamości, gromadzi się stopniowo, z wolna jednostka odkrywa własne preferencje, zdolności, potrzeby, lęki, konflikty... Nazywając to, co do tej pory było nienazwane (czyli nieuświadomione bądź nie w pełni uświadomione), nadaje mu status istnienia, stwarzając tym samym możliwość zmiany, zatem także modyfikacji lub korekcji. Jednostka w rozwoju nie tylko stopniowo odkrywa własne „Ja”, ale i konstruuje siebie, przy czym nie tylko własny wizerunek, ale i cele, programy działania, wartości, normy, które realizuje w postaci podejmowanych decyzji, działań... W świadomy sposób buduje siebie według wzoru – jaki chcę być w stosunku do tego, jaki jestem, co pragnę zmienić w sobie itp. Wiedza o sobie, czyli odkrywanie i konstruowanie siebie kształtuje się na skutek porównań z innymi, pod wpływem opinii innych, ale przede wszystkim tworzy się na skutek refleksji w procesie introspekcji, myślenia o innych i o sobie. Literatura zawiera w swoich zasobach nieskończenie wiele informacji służących do stymulacji w tym zakresie (do odkrywania i konstruowania), pobudza do refleksji pod wpływem bohaterów, ich wyborów, postaw, uczuć, motywów, zmuszając do zastanowienia się, dokonywania wyborów w wyobrażonym świecie, co równocześnie sprzyja poznawaniu i określaniu siebie.

Nie do przecenienia jest zatem rola literatury we współczesnym świecie, ponieważ człowiek permanentnie doświadcza nadmiaru wręcz atakujących go informacji, żyje pod presją czasu i poprzez to doznaje chaosu, który utrudnia rozumienie społecznego świata i siebie. Świat książki jawi się jako miejsce spokoju, spotkania ze sobą, bez wszechogarniającej presji czasu, szumu informacyjnego, chaosu, ponieważ bycie w świecie książki to nie tylko przeżywanie zaskakujących wydarzeń, ale przede wszystkim czas inspiracji, który pozwala zinterpretować świat innych ludzi i siebie. Przy czym spotkanie w świecie literatury jest inne niż w rzeczywistym, bo jest to przede wszystkim spotkanie z własnymi myślami i uczuciami. W realnym życiu zbyt wiele się dzieje, relacje z innymi są niejasne, mają zbyt wiele uwarunkowań, implikacji, często też towarzyszą im silne emocje. Inaczej niż w świecie książki, tam łatwiej zrozumieć innych, a także odnaleźć siebie, czyli odkryć, zinterpretować i konstruować. Tam bez pośpiechu można znaleźć to, czego od wieków poszukują ludzie, czyli sensu wydarzeń, życia, także, a może przede wszystkim, własnego. Inaczej ujmując, postaci świata książkowego pomagają odpowiedzieć na pytania, kim chcę być, dokąd zmierzam, jakim chcę być człowiekiem.

 

W świecie realnym wzorami, lub niestety, coraz częściej antywzorami, stają się postacie lansowane w środkach masowego przekazu. Bohaterowie opowiadań literackich fascynują niezwykłością losów, dokonywanych wyborów czy własną tożsamością, tworząc zaczyn charakteryzujący się różnorodnością, która umożliwia porównania i dokonywanie pierwszych wyborów, preferencji w procesie konstruowania siebie. Tacy bohaterowie niezbędni są właśnie dzisiaj, gdy znikają narracje rodzinne i te, które były powtarzane w środowisku lokalnym. Obserwowane przemiany rodziny z wielopokoleniowej, bogatej w złożone relacje w małą, składającą się z rodziców i dzieci, czy coraz częściej z jednego rodzica i dziecka, z pewnością temu nie sprzyjają. Niewielkie społeczności nie obfitują już w narracje o życiu ich członków, o różnorodnych doświadczeniach, zarówno indywidualnych jak i zbiorowych. Ich rola zmarginalizowała się, powstają wielkie, anonimowe aglomeracje miejskie, w których nie ma miejsca dla rodzimych narracji. Środki masowego przekazu lansują globalne wzory, które promowane są na rynku, by się dobrze sprzedawały, są one papierowe, nietrwałe i nieprawdziwe, mają zadziwić, skupić na chwilę uwagę i skłonić globalnych konsumentów do określonych zachowań.

Świat mass mediów głównie posługuje się obrazem, w ten sposób przede wszystkim oddziałuje na emocje, które są ulotne, chwilowe i nie pomagają w nadawaniu sensu. Narracje filmowe, niejako ze swej natury, narzucając obrazy, w znacznie mniejszym stopniu stymulują wyobraźnię i wyzwalają refleksję. Potęga narracji słownej jest nieskończenie bardziej inspirująca dla odbiorcy, oddziałuje na jego wyobraźnię i pozwala na odnajdywanie coraz to nowych treści, zmuszając do samodzielnej refleksji, do wewnętrznego dialogu, do penetrowania własnych doświadczeń, wcześniejszych interpretacji, uczuć... Wymusza niejako i uruchamia różne poziomy rozumienia, literalne i abstrakcyjne, przy czym oddziaływa inaczej niż przekaz obrazowy, bo buduje bazę dla przepracowywania własnych, a nie cudzych wyobrażeń. Towarzyszy temu proces nazywania, czyli świadomego konstruowania różnych bytów, co szczególnie sprzyja budowaniu asocjacji, metafor, refleksji. Przekaz filmowy czy rysunkowy wprawdzie również to umożliwia, ale narracja słowna jest daleko bardziej w tym zakresie komunikatywna; łatwiej odczytać przesłanie czy znaczenie.

Literatura poprzez to, że stymuluje samoświadomość, jest szczególnie ważna dla autokreacji. Potrzebna jest i dużym, i małym czytelnikom. W świecie literatury pięknej każdy może znaleźć bohatera dla siebie, do którego może się upodobnić, bo tożsamość początkowo tworzy się na bazie pierwszych wyborów, a dopiero później staje się świadomym budowaniem siebie. Literatura wcześnie wprowadza w świat wartości, reguł, norm obowiązujących w danej społeczności, ukazuje sens życia i umożliwia przyjęcie ich za własne, odrzucenie bądź twórcze przeformułowanie. Potrzebna jest też dużym, by tego, co cenne, co ważne, w pośpiechu i w prozie życia nie zgubili, a wciąż na nowo odkrywali piękno, dobro i prawdę...

Czy temporalnym znakiem współczesności jest to, że literatura piękna pełni w coraz większym stopniu rolę terapeutyczną? To z jednej strony oznaczałoby, że docenia się jej niezwykle ważną rolę w stymulacji do odkrywania siebie i kreacji umożliwiającej również terapię, jednak z drugiej wskazywałoby na to, że z wolna staje się wyłącznie remedium na dolegliwości, cierpienia, zagubienie „Ja” we współczesnym świecie. Technologiczny świat coraz skuteczniej wypiera literaturę, niestety, w większości oferując w zamian tylko łatwą rozrywkę.

Wiadomo dzisiaj, że takie wytwory kultury, jak wiersze, baśnie czy bajki są niezbędne w rozwoju dziecka, a film czy obraz ich nie zastąpi. A dorośli? Oni też potrzebują książek, by na chwilę zatrzymać się w tym pędzie życia i pomyśleć...

Właśnie o tym i o wielu innych sprawach związanych z literaturą jest ta książka. Czytana od deski do deski zapewni dialog z autorem i z sobą.

Zatem zapraszam do lektury.

***

Serdecznie dziękuję recenzentom: Pani Prof. dr hab. Katarzynie Krasoń i Panu Prof. dr. hab. Heliodorowi Muszyńskiemu za pochylenie się nad tą publikacją i cenne, wnikliwe uwagi merytoryczne, a także Pani Marii Bosackiej za życzliwą pomoc przy redagowaniu.

Autorka

ROZDZIAŁ I

MYŚLENIE NARRACYJNE I PARADYGMATYCZNE

W PROCESIE KONSTRUOWANIA WIEDZY

Na początku było Słowo...

J 1,1

1.1. Język odzwierciedleniem relacji między kulturą a naturą

Pojawienie się języka umożliwiło komunikację w grupie, przekazywanie wiedzy i jej kumulowanie. Proces nabywania mowy ujawnia wzajemne zależności, jakie zachodzą między kulturą i naturą, oddaje relacje między wytworem kultury – językiem, który jednostka przyswaja, a naturą, czyli biologicznym wyposażeniem człowieka zapewniającym możliwość jego nabycia. Język jest tworem kulturowym i w procesie jego przyswajania zachodzą różne skomplikowane relacje między naturą (biologiczną podstawą do nabywania języka wynikającą z budowy anatomicznej mózgu – ośrodków mowy Broki i Wernickego – czy mechanizmem czasowym, tzw. wewnętrznym zegarem mózgu) a kulturą, czyli nabywaniem mowy w toku interakcji społecznych[1]. Język jest wytworem społecznym, narzędziem komunikacji społecznej, symboliczną reprezentacją świata zewnętrznego i wewnętrznego. Wszelkie doznania zmysłowe, intelektualne, artystyczne można nań przełożyć i dzielić stany mentalne z innymi. „Język to naturalny system znaków (kod) służących porozumiewaniu się oraz reguł posługiwania się nimi, według których budujemy i odczytujemy teksty. Stanowi zamknięty zbiór symboli fonicznych (głoski, a w pisaniu – litery), leksykalnych (słowa), morficznych (fleksja), frazeologicznych (zwroty) oraz prozodycznych (akcent, melodia, intonacja)”[2]. Mowa natomiast jest sposobem porozumiewania się, dokonuje się poprzez używanie znaków językowych, dźwiękowych, graficznych, migowych, a zachodzi dzięki procesom fizjologicznym, głównie artykulacyjno-słuchowym. Wiesław Łukaszewski pisze: „Wrastanie w kulturę jest podstawowym czynnikiem socjalizacji – przesądza o tym, jaki człowiek będzie, i o tym, kim człowiek będzie”[3]. Wrastanie w kulturę przejawia się głównie poprzez opanowanie języka, czyli systemu, dzięki któremu można dokonywać klasyfikacji, porządkowania i poznawania świata. Wrastanie w kulturę powoduje uczenie się zaspokajania potrzeb, przyswajania nowych, uwewnętrznianie systemu wartości i reguł. Przyswojenie mowy umożliwia partycypację w kulturze.

W ostatnich latach, za przyczyną nowych technologii pozwalających podglądać rozwijający się mózg, zgromadzono wiele nowych dowodów na nierozerwalny związek czynników biologicznych i kulturowych, które determinują rozwój (nie tylko mowy), co przyczyniło się do powstania nowej teorii dotyczącej genezy biologicznych korzeni kultury. Niektórzy, jak np. Roy F. Baumeister czy Steven Pinker, sądzą, że kultura decydowała o przebiegu ewolucji człowieka, w rezultacie czego gotowość do jej przyswojenia ludzie mają zapisaną w genach.

W koncepcji R.F. Baumeistera to głównie kultura kształtowała ewolucję homo sapiens, to ona uformowała człowieka, jego psychikę. Celem ewolucji było przystosowanie człowieka do życia w społeczności[4]. Kultura wytworzyła się w toku ewolucji dla partycypacji w grupie i okazała się efektywniejsza dla przeżycia i prokreacji. Wspomniany autor The Cultural Animal pisze, że cała historia ludzkości wydaje się serią niezdarnych wysiłków usiłujących stworzyć system, w którym ludzie mogą żyć razem i zaspokajać własne potrzeby biologiczne. Pojawienie się psychiki ludzkiej było rezultatem naturalnej selekcji w procesie przystosowywania się hominidów do życia w grupie. Ponieważ zaś psychika okazała się szczególnie przydatna dla przetrwania i reprodukcji, dlatego ludzie zostali w nią biologicznie wyposażeni[5]. Ludzka psychika została zaprogramowana dla partycypacji w kulturze i zbiorowości. Zrodziła się na skutek życia w społeczności i zapewniała lepszą realizację biologicznych celów. To natura zrodziła kulturę, ponieważ stwarzała wiele możliwości, umożliwiała lepsze przeżycie[6].

Naturalna selekcja kształtowała ludzką psychikę na dwóch poziomach: pierwszym – dla funkcjonowania w grupie, drugim – dla życia w kulturze.

Życie w grupie sprzyja budowaniu związków z innymi, wpływa na interakcje, natomiast bycie w kulturze zapewnia przynależność do społeczności, zatem rozwija wiele kompetencji na wyższym poziomie[7]. Istnieją liczne argumenty na rzecz ewolucji kulturowej w rozwoju człowieka, a przede wszystkim podobieństwo ludzkich umysłów, co umożliwia transmisję i akumulację kultury poprzez system językowy. Języki są bardziej do siebie podobne niż dawniej sądzono, wszystkie mają podstawowe części mowy (czasowniki, rzeczowniki, przysłówki i przymiotniki), różnią się tylko usytuowaniem części mowy w zdaniu[8]. R.F. Baumeister powołuje się na rozważania S. Pinkera, który dowodził, że jest 128 możliwości ustawienia (pozycji) różnych części mowy w zdaniu, ale większość języków używa tylko dwóch z tych możliwości. Między językami występują różnice dotyczące znaczeń, zakresu pojęć, konotacji, ale co ważniejsze – języki opierają się na tych samych założeniach, mają ten sam podstawowy koncept dotyczący pełnionych funkcji. Stwierdza się również podobieństwo kultur w aspekcie podstawowych idei, norm, wartości itp. Podobieństwo umysłów ludzkich w zakresie nabywania języka, jego budowy, rodzajów operacji myślowych, samoświadomości, a nawet moralności zdaje się potwierdzać hipotezę, że kultura jest odzwierciedleniem natury człowieka. Zapisana w genach kultura jest zarazem kluczem do zrozumienia „kulturalnego zwierzęcia”, jak R. Baumeister nazywa człowieka. Kiedy pisze o kulturze jako przypadkowym wytworze ewolucji, powołuje się na hipotezę antropologa Robina Dunbara[9]. Jeśli mózg miałby służyć wyłącznie do przetrwania w środowisku fizycznym, to inne jego części musiałyby znacząco się rozwinąć. Większość kompetencji, które rozwija człowiek dzięki bazowym strukturom w mózgu, związana jest z życiem w świecie społecznym. Mózg rozwijał się, aby umożliwić efektywne współżycie z innymi, ewoluował dla wsparcia interakcji społecznych jednostki i budowania jej związków z innymi. Przemawia za tym wielkość i rola płatów czołowych – jedna trzecia kory mózgowej obejmuje najmłodsze filogenetycznie części mózgu, które z racji pełnionych funkcji regulują umiejętności społeczne i kulturowe. Innym tego dowodem jest długość okresu osiągania dojrzałości obejmującego około piętnastu lat (między dzieciństwem a dorosłością), a niezbędnego do nabywania kompetencji społecznych; nadto okres ten jest konieczny dla socjalizacji, dla kształtowania się umiejętności funkcjonowania w grupie. Obserwacje świata zwierząt ujawniają, że im dłużej zwierzęta uczą się żyć w grupie, tym większy mają mózg, bowiem duży mózg umożliwia uczenie się społeczne. Stąd nasuwa się wniosek, że mózg rozwinął się dla społecznych, interpersonalnych i kulturowych celów.

Hipotezę tę wspierają także Robert Boyd i Peter Richerson – pisze R.F. Baumeister – ludzie nie tyle uczą się na własnych błędach, poprzez indywidualne doświadczenie, ile poprzez kulturę. Ten rodzaj uczenia, bardziej niż osobiste doświadczenie, kształtuje człowieka. Ludzki mózg przeznaczony jest raczej do uczenia się od innych ludzi niż do bezpośredniego uczenia się w trudnym, fizycznym świecie. Zatem hipoteza, że natura ukształtowała duży mózg dla społecznej partycypacji w grupie, wydaje się bardzo prawdopodobna[10].

Antonio Damasio, znany psychoneurolog i badacz mózgu pokazuje zależności, jakie występują między emocjami a procesami poznawczymi[11]. Emocje często towarzyszą wielu procesom poznawczym, np. w podejmowaniu decyzji, planowaniu i w dużym stopniu zależą od rozumienia innych. Pierwotne formy komunikacji bazowały na wzrokowej percepcji i dlatego wizualny aspekt jest silnie związany z emocjami i myśleniem. Twarzą w twarz aktywuje się emocje, co ilustruje związki układu limbicznego z korą mózgową (spójność i złożoność połączeń zwiększa się wraz ze wzrostem kory), co ukształtowało współczesnego człowieka i miało wpływ na rozwój języka. Człowiek posiada socjalne zdolności do pobudzania się emocjonalnego dla mobilizowania energii i uwagi[12].

 

Damasio wyodrębnia trzy rodzaje emocji:

• pierwotne, które są sygnałem na bodźce zewnętrzne i wewnętrzne: strach, złość, niesmak, zdziwienie, smutek, radość,

• socjalne, które pomagają w społecznych relacjach w grupie: sympatia, zażenowanie, wstyd, wina, duma, zazdrość, wdzięczność, admiracja, pogarda, oburzenie – stanowią one wrodzone mechanizmy adaptujące do życia w grupie,

• uczucia, czyli uświadomione emocje, pochodzące z analitycznego mózgu, z indywidualnej refleksji.

Emocje są procesami filogenetycznie wcześniejszymi niż analityczny mózg, usytuowane są w układzie limbicznym (tzw. stara kora) i służą do przetrwania i reprodukcji. Emocja może być nieświadomą odpowiedzią na bodźce, powstaje także w rezultacie świadomej oceny zdarzeń. Wpływa poza tym na zachowanie jednostki i jej preferencje. Cechą emocji jest uruchomienie gotowości do realizacji programu działania. Emocjom towarzyszą zmiany somatyczne, tzw. markery somatyczne i reakcje pantomimiczne. Markery somatyczne odzwierciedlają napięcia emocjonalne, są to np. odczucia trzewne. Emocje oddziałują i na procesy poznawcze (np. pamięć, spostrzeganie) i na zachowanie. Skutki działania powiązane są z emocjami (tym samym z markerami somatycznymi), dlatego negatywne rezultaty, niepowodzenia wywołają tendencje do unikania, a pozytywne, sukcesy będą zachętą. Tym samym procesy poznawcze są silnie zakorzenione w emocjach. Nabyte w dzieciństwie schematy myślenia i zachowań zostają utrwalone w połączeniach synaptycznych i dlatego trudno je później zmienić. „Marker somatyczny odgrywa centralną rolę w interakcji człowieka z jego środowiskiem, niejednokrotnie poprzedza procesy rozumienia i rozumowania”[13]. Język, poprzez uświadomienie i nazwanie emocji, pozwala na ich kontrolę poprzez procesy poznawcze (np. rozpoznanie własnych emocji umożliwia zmianę sposobu myślenia), tym samym może tonizować lub zmieniać emocje. Zmiana emocji zachodzi nie na skutek zamierzonego wpływu, by ich nie odczuwać, a wyłącznie poprzez zmianę zachowania czy treść myślenia. Emocje różnorodnie wpływają na ludzkie myślenie, np. podejmowanie decyzji, które – wydawałoby się – jest racjonalne. Baumeister ilustrując tę zależność, przywołuje słowa S. Pinkera, że myśli są służącymi pragnień, by zdobywać to, czego człowiek pragnie. Emocje wpływają na treść myślenia i kierunek działania[14].

Rola i znaczenie języka dla rozwoju były i nadal są przedmiotem rozpraw naukowych podejmujących ten temat z różnych perspektyw badawczych. Przez dziesiątki lat roztrząsano w psychologii problem, co determinuje rozwój: kultura czy natura. Inaczej mówiąc, czy rozwój przebiega zgodnie z programem filogenetycznym, czy – przeciwnie – określają go umiejętności nabyte w trakcie uczenia się. Prowadzone przez lata badania doprowadziły do wyodrębnienia dwóch skrajnych stanowisk dotyczących determinujących czynników odpowiedzialnych za rozwój, za kształtowanie się cech osobowości czy umiejętności jednostki. Behawioryści podkreślali rolę uczenia się, a zwolennicy natury szukali biologicznych determinantów rozwoju.

W koncepcjach behawiorystów w połowie XX wieku podkreślano rolę uczenia się w nabywaniu języka. Twierdzono, że dziecko przez asocjacje uczy się słów, które symbolicznie reprezentują osoby, rzeczy, zdarzenia, uczucia itp.[15] Zastanawiano się nad problemem, w jaki sposób dokonuje się przypisywanie znaczenia wyrazom, frazom czy zdaniom. W tym zakresie ukształtowały się dwie koncepcje:

• odbicia lustrzanego,

• ekspresji.

Według pierwszej z nich każde słowo ma odpowiednik w obiekcie, co pozwala ustalić jego znaczenie. Inaczej ujmując, każde słowo posiada znaczenie, ponieważ reprezentuje zjawiska, przedmioty, osoby, zdarzenia istniejące realnie lub w świecie fikcyjnym. Słabość tej teorii ujawniła się przy określeniu znaczenia uogólnionych pojęć (pojęć złożonych, o dużym stopniu ogólności).

W koncepcji ekspresji znaczenie słowa, frazy czy zdania wywodzi się z tego, że język odzwierciedla myśli i one tłumaczone są na język. Kiedy osoba myśli w języku, to ujawnia nie tylko werbalną, lecz i emocjonalną ekspresję, ponieważ język jest wehikułem myśli. W tej koncepcji docenia się rolę emocji zawartą w znaczeniach słów.

Zarówno według pierwszej, jak i drugiej koncepcji język powstaje na zasadzie odpowiedniości świata rzeczy do ich reprezentacji symbolicznej w formie słów.

W obu tych koncepcjach język jest narzędziem myślenia, które kształtuje rzeczywistość. Ludwig Wittgenstein pisał: „(...) ograniczenia mojego języka są ograniczeniami mojego świata”[16] (tu – myślenia). Sądził, że myślenie ma strukturę językową i że do poznania myślenia prowadzi poznanie języka. Później odrzucił teorię, że słowa, które są symboliczną reprezentacją, mają odpowiedniki w świecie realnym i umysłowym. Wyjaśnienia znaczenia słów szukał w skonstruowanej przez siebie koncepcji gier językowych, przez analogię do różnych gier, w jakie bawią się dzieci. Gry językowe, podobnie jak zabawowe, mają reguły (zasady). Ludzie przyjmują zasady rządzące językiem analogicznie do uczenia się gier. Uczą się różnych gier językowych, słowa nabierają znaczenia i są zrozumiałe tylko w odniesieniu do konwencji określonej gry. Poza grą, poza kontekstem określonej gry słowo traci znaczenie. Zatem znaczenie słów nie jest wyabstrahowane, ale zależne od gier językowych, tym samym jest ono różne. Język jest zbiorem różnych gier językowych, które są powiązane, lecz nie w stały, niezmienny sposób – łączy je, jak członków rodziny, podobieństwo. Inna gra językowa obowiązuje w szkole, inna w domu, jeszcze inna w grupie koleżeńskiej itp. L. Wittgenstein traktował język wyłącznie jako twór kulturowy. Uczenie się języka to według niego uczenie się różnych gier językowych, czyli różnych reguł i obowiązujących w nich znaczeń[17]. Dzisiaj w tym aspekcie mówi się o roli kontekstu, który określa znaczenie wyrazu, zdania, frazy, wypowiedzi. Język w teorii L. Wittgensteina jest elastyczny, przez co relatywizuje rzeczywistość. Jak wspomniano wcześniej, uznawał determinującą rolę języka w myśleniu. Także i dzisiaj wielu teoretyków sądzi, że myślenie jest wyłącznie procesem lingwistycznym[18]. Analizował język w aspekcie czysto logicznym. Twierdził, że słowami nie można przekazać subiektywnych odczuć. Porównywał doświadczanie bólu przez jednostkę do pozostawania zamkniętym w pudełku, co metaforycznie ilustruje niemożność przełożenia na język indywidualnych przeżyć w taki sposób, by dzielić je z innymi. W pudełku można jedynie doznawać własnych uczuć i obserwować własne myśli. Słowami nie można ich przekazać i sprawić, by inni je współodczuwali. Jednak później zakwestionował swoje wcześniejsze twierdzenia. Zastanawiał się, jak możliwe jest rozumienie i przeżywanie sztuki. Przywoływał dzieło Bracia Karamazow, w którym Dostojewski tak sugestywnie opisał doznania emocjonalne, że można je dzielić z bohaterami[19]. W filozoficznych poszukiwaniach odpowiedzi odwoływał się do tzw. „zewnętrznych kryteriów” opartych o zasady logiki, w których nie było miejsca na dostrzeganie innych uwarunkowań poza logicznymi. Dlatego szukając wyjaśnienia oddziaływania emocjonalnego poprzez sztukę, podkreślał rolę indywidualnego doświadczenia w zrozumieniu innych, ich emocji, we współodczuwaniu. Podejmując psychologiczne rozważania, poszukując odpowiedzi na pytania, jak człowiek zdobywa wiedzę, by zrozumieć innego, by oddzielić prawdę od fałszu – był prekursorem. Miał wiele wątpliwości co do słuszności stworzonej przez siebie teorii gier językowych. W późniejszych pracach rozważał problem, czy reguły gier mają granice, czy znaczenie słów jest ograniczone przez zasady, reguły i czy używa się ich w sposób regularny? Sugerował, że ludzie posiadają wcześniejsze idee dla zrozumienia pojęć, bo inaczej niemożliwe byłoby zrozumienie zasad gier językowych i znaczenia słów. Podejrzewał, że uczenie się znaczeń w kontekście (używając dzisiejszej terminologii) nie jest wyłączną bazą służącą budowaniu językowego systemu znaczeń. Poszukiwał odpowiedzi na pytania dotyczące języka, których na gruncie behawioryzmu nie można było znaleźć. W tym czasie nie dostrzegano jeszcze roli biologicznych uwarunkowań w procesie nabywania mowy.

Pierwszym, który zmienił sposób myślenia o języku, był Noam Chomsky. Analizował język dzieci w aspekcie gramatycznym w sposób podobny do badania języków plemion odizolowanych od cywilizacji. Stwierdził, że dzieci mają znajomość nieuświadomionych reguł, że posiadają one „wrodzoną kompetencję językową”, czyli na świat przychodzą z wrodzoną wiedzą o języku[20]. N. Chomsky skoncentrował się na badaniu wrodzonej wiedzy o strukturze gramatycznej języka. Jego badania mówiące o tym, że dziecko rodzi się z predyspozycją do uczenia się gramatyki lub – inaczej to ujmując – że człowiek ma gotowe moduły umożliwiające nabywanie gramatyki, okazały się przełomowe także dla udowodnienia nierozerwalności związku natury z kulturą, ich wzajemnych zależności[21]. Rozwój mowy dokonuje się na bazie wrodzonych struktur mózgowych i zdolności do tworzenia się połączeń synaptycznych w mózgu w procesie uczenia się. Sensacją stało się odkrycie w 1990 roku genu FOXP-2. Mutacje w tym genie odpowiadają za specyficzne problemy lingwistyczne i zaburzenia mowy[22].

Badania nad rozwojem mowy wskazują, że słowa docierające do małego dziecka nie tworzą chaosu dźwiękowego, który na skutek asocjacji i doświadczenia jest stopniowo porządkowany, lecz materiał ten jest opracowywany dzięki wrodzonym regułom umożliwiającym tworzenie ich reprezentacji w mózgu. Dziecko już w okresie prenatalnym odbiera dźwięki, a noworodki przychodzą na świat zaprogramowane do odbioru różnych bodźców, szczególnie językowych. Już w momencie narodzin posiadają zdolność do rozpoznawania około stu różnych dźwięków wchodzących w zakres wszystkich języków świata. By nauczyć się matczynej mowy, wyodrębniają i koncentrują się na tych dźwiękach, które permanentnie słyszą, co znajduje odzwierciedlenie w kodowaniu tych informacji w mózgu[23]. Dzieci od urodzenia wykazują szczególną wrażliwość na dźwięki mowy ludzkiej. Można powiedzieć, że mózg wyspecjalizowany jest w ich odbiorze[24]. W mózgu stale powstają nowe połączenia, a nieużywane ulegają wygaszeniu, i to jest przyczyną, że pod koniec okresu niemowlęcego wrażliwość na rzadko słyszane kombinacje dźwięków zmniejsza się. Szybkie nabywanie języka związane jest nie tylko z anatomiczną strukturą – budową mózgu (niektóre obszary mózgu konieczne są dla przyswajania języka), ale i z wyjątkową, biologiczną podatnością do uczenia się języka we wczesnym okresie rozwoju.