Holistyczne podejście do życiaTekst

0
Recenzje
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Nie masz czasu na czytanie?
Posłuchaj fragmentu
Holistyczne podejście do życia
Holistyczne podejście do życia
− 20%
Otrzymaj 20% rabat na e-booki i audiobooki
Kup zestaw za 89,80  71,84 
Holistyczne podejście do życia
Holistyczne podejście do życia
Audiobook
44,90 
Szczegóły
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

Grzegorz Cieślik

Holistyczne podejście do życia

Z moich doświadczeń

© Copyright by Złote Myśli, rok 2019

Autor: Grzegorz Cieślik

Tytuł: Holistyczne podejście do życia

Projekt okładki: Janusz Skierkowski

Wydanie I

ISBN: 978-83-65837-50-9

Złote Myśli sp. z o.o.

44–100 Gliwice

ul. Kościuszki 1c

www.ZloteMysli.pl

e-mail: kontakt@zlotemysli.pl

Autor oraz Wydawnictwo „Złote Myśli” dołożyli wszelkich starań, by zawarte w tej książce informacje były kompletne i rzetelne. Nie biorą jednak żadnej odpowiedzialności ani za ich wykorzystanie, ani za związane z tym ewentualne naruszenie praw patentowych lub autorskich. Autor oraz Wydawnictwo „Złote Myśli” nie ponoszą również żadnej odpowiedzialności za ewentualne szkody wynikłe z wykorzystania informacji zawartych w książce.

Niniejsza publikacja, ani żadna jej część, nie może być kopiowana, ani w jakikolwiek inny sposób reprodukowana, powielana, ani odczytywana w środkach publicznego przekazu bez pisemnej zgody wydawcy. Wykonywanie kopii metodą kserograficzną, fotograficzną, a także kopiowanie książki na nośniku filmowym, magnetycznym lub innym powoduje naruszenie praw autorskich niniejszej publikacji.

Wszelkie prawa zastrzeżone.

All rights reserved.

Wstęp

Drogi Czytelniku, trzymasz w ręku książkę, która zawiera wiedzę unikatową, nigdy wcześniej nie prezentowaną w ten sposób. Ta książka to jakby dziennik osobisty spisywany latami na różnych skrawkach papieru i w pewnym momencie pod wpływem impulsu zebrany w jedną całość celem podzielenia się ze światem wiedzą, której próżno szukać gdziekolwiek indziej. Abyś mógł zrozumieć zawartość tej książki, przeczytaj uważnie pierwsze linijki, które wyjaśnią Ci, jak rozumieć wiedzę przekazaną na kolejnych stronach.

Początek

Zawsze interesował mnie świat, w którym żyję. Bardziej niż innych nastolatków ciekawiło mnie, JAK i DLACZEGO on tak działa. Inni byli raczej zainteresowani „używaniem” życia. Ja tworzyłem sobie w głowie miliony pytań i szukałem na nie odpowiedzi. Co ciekawe, ŻYCIE w pewnym momencie zaczęło mi odpowiadać. Ten proces trwa do dziś i jest niezwykle fascynujący. Właśnie te odpowiedzi wypełniają kolejne strony książki, którą trzymasz w ręku. Czy wiesz, że ŻYCIE może odpowiadać również Tobie? A może już Ci odpowiada, tylko nie słuchasz uważnie? Czytając dalej, poznasz odpowiedzi, jakie ja otrzymałem, oraz dostaniesz instrukcje, JAK SŁUCHAĆ ŻYCIA.

Kilka słów o mnie

Od dziecka interesowałem się szeroko rozumianym rozwojem. Pamiętam, jak w zimowe wieczory medytowałem, siedząc na starym krześle, które przy każdym moim ruchu wydawało głośne dźwięki, a ponieważ był środek nocy, starałem się nie poruszyć nawet o milimetr, by nie obudzić pozostałych członków rodziny. Miesiącami próbowałem dotrzeć do mojego JA, o którym tyle słyszałem. Interesował mnie nie tylko UMYSŁ, ale i DUCHOWOŚĆ człowieka. Wszystkie informacje, jakie mogłem zebrać, przeczytać czy podsłuchać, od razu wykorzystywałem w swoim życiu. W latach 80. i 90. XX w. wiedzę można było zdobywać na kilka sposobów:

Czasopisma tematyczne — było ich trochę na rynku.

Książki — tego było akurat dużo w księgarniach.

Wykłady na żywo — unikatowe wydarzenia.

Tu zaczyna się docelowa historia. Zbierałem czasopisma, w których była ogólna wiedza. Czasem w treści trafił się jakiś diament i oczywiście został odpowiednio przeze mnie wykorzystany. Natomiast książki to był (i wciąż jest) dla mnie problem. Nie potrafię czytać tekstów dłuższych niż 300 – 400 słów. Nużą mnie. Przy czytaniu działa u mnie za mało zmysłów, dlatego nie czuję tego procesu. To jest powód, z którego w szkole nie przeczytałem żadnej lektury. Wtedy jeszcze nie wiedziałem, że to… moja mocna strona. Więc co mi pozostało? Szukać ludzi o podobnych zainteresowaniach i spotykać się z nimi. I tutaj ŻYCIE podało mi rozwiązanie. Siedemnastego marca 1997 r. czekała na mnie w domu paczka. Duża paczka, zawierająca kilkaset czasopism, miesięczników o tematyce rozwojowej. Wiedziałem, że ich nie przeczytam, ale, przynajmniej jak poprzednie, „przejrzę”. Paczkę mi… podarowano. Fascynujące, prawda? Była to osoba z dalszej rodziny, która wiedziała, co mnie interesuje, a pozbywała się tej makulatury. Przeglądając te czasopisma, trafiłem na wzmiankę o wykładach, jakie są organizowane w Katowicach właśnie w temacie samorozwoju. I tak znalazłem swój raj. Spotkania na żywo to dla mnie coś wspaniałego. Tutaj działa więcej zmysłów, więcej informacji jest wyłapywanych — już wtedy wiedziałem, że będę stałym bywalcem tego rodzaju spotkań. W tamtym czasie w naszym kraju nie było zbyt wielu specjalistów w tej dziedzinie. Dlatego bardzo często wykładowcami były osoby z zagranicy. Ukraina, Rosja, USA — wspaniali ludzie o niesamowitej wiedzy. Polaków akurat w tym gronie było niewielu. Wtedy przekazywana wiedza była prawdziwa, taka z serca. Ludzie byli autentyczni i życzliwi. Rozwijałem swój umysł, ciało i duszę, poszerzając ramy swojej świadomości. Z biegiem lat coraz więcej osób interesowało się rozwojem osobistym i rozpoczął się proces „zabijania rozwoju” poprzez tzw. biznes-rozwojowców. Jeden po drugim wpadali oni na pomysł zrobienia z rozwoju osobistego BIZNESU.

Ceny szkoleń i warsztatów zaczęły piąć się w górę — tego nie mogę oceniać. Wolny wybór, wolna wola, każdy może oferować swoje usługi za tyle, za ile uzna. Jednak stało się coś więcej. Osoby, które NIE MIAŁY ZELONEGO pojęcia o rozwoju, rozpoczęły sprzedaż wiedzy i to zaczęło zniechęcać ludzi do wchodzenia w temat głębiej. Trenerami rozwoju osobistego mógł być KAŻDY — wystarczyło, że zrobił sobie wizytówkę i tak się na niej podpisał. Wiedza zaczęła jakościowo schodzić w dół. Pseudotrenerów mnożyło się jak mrówek. Na szkoleniach przekazywali takie brednie, że zaczęły się pojawiać osoby, którym ta wiedza zrujnowała życie. Niestety, inni wciąż w to wierzyli, bo nie wyobrażali sobie, że trener rozwoju osobistego może lać wodę na szkoleniach za miliony monet. Tak jednak było.

Wtedy otrzymałem kolejny prezent od ŻYCIA. Wydarzyła się u mnie bardzo ciekawa rzecz. Do tej pory rozwój osobisty traktowałem jako hobby. Prócz szkoły czy później pracy etatowej, w wolnych chwilach poświęcałem się rozwojowi. Natomiast nadszedł w moim życiu moment, który to zmienił: DEPRESJA. Z różnych powodów — które nie mają tutaj większego znaczenia i nie będę ich opisywał — doprowadziłem się do stanu opłakanego. Zaniedbany, wychudzony, bez pomysłów na jutro. Myśli samobójcze krążyły mi po głowie i czułem, jak napierają. Całymi dniami chodziłem po ulicach bez celu i chciałem to przerwać… Chyba domyślasz się, w jaki sposób. Ten etap był najlepszym prezentem od ŻYCIA, jaki mogłem otrzymać — potem wyjaśnię Ci, dlaczego. Doszedłem do momentu, do którego buddyści czy inni poszukujący oświecenia dochodzą latami, a może i dłużej. To moment, w którym NA NICZYM CI NIE ZALEŻY. Ktoś, kto nie przeżył — nie zrozumie. To odklejenie się od rzeczywistości i wyjście PONAD nią. To proces, w którym nie utożsamiasz się z niczym — łącznie ze swoim ciałem. NIC dla Ciebie nie ma znaczenia: pieniądze, znajomi, rodzina, dziecko, przeszłość, przyszłość — kompletnie NIC. Gdyby na Twoich oczach zabijano kogoś z bliskich, nawet byś się nie wzruszył. W tym stanie MOŻESZ WSZYSTKO. Jest to zarazem bardzo niebezpieczny stan, bo słowo WSZYSTKO oznacza wszystko.

Co się stało dalej? Pomyślałem sobie, że skoro mogę wszystko, to mogę niszczyć lub budować. W mojej głowie krążyły pytania:

Gdzie ten cały rozwój? Tyle czasu poświęcałem na to, tyle technik, sposobów na sukcesy, możliwości i co z tego mam? Gdzie ten spokój i szczęście, które rozwój osobisty miał mi dać?

Utrzymując ten kierunek myśli, podjąłem decyzję, że skoro na niczym mi nie zależy i mogę wszystko, to sprawdzę, gdzie są tego granice. Zamknąłem się odizolowany od świata. Zebrałem wszystkie magazyny rozwojowe, moje notatki ze szkoleń, opisy techniczne o tym, jak wpływać na umysł, ciało, duszę — cokolwiek posiadałem, zatrzasnąłem za sobą drzwi i na sześć miesięcy zniknąłem.

Zniknął Grzegorz, który poszukiwał — pojawił się Grzegorz, który odnalazł. Wiele z tego, co działo się za zamkniętymi drzwiami, znajdziesz na kolejnych stronach tej książki. Ale proces samouświadamiania trwa do dziś, więc to nie tylko wiedza z tamtego okresu — która nadal jest aktualna — ale również wiedza z ostatnich tygodni mojego życia przed napisaniem tej książki.

Kończąc wątek osobisty: te pierwsze sześć miesięcy poświęciłem na doświadczanie i testowanie wszystkich technik rozwojowych, jakie wcześniej poznawałem, wszystkich sposobów na zmianę siebie, jakie były mi znane, wszystkich procesów mentalno-duchowych, jakie miałem możliwość poznać wcześniej. Analizowałem, dedukowałem, opracowywałem, modelowałem, łączyłem, tworzyłem nowe sposoby na postawienie swojego życia na nogi. Okazało się, że 80% wiedzy z rozwoju osobistego nie działało. Były to informacje wyssane z palca, kompletnie niesprawdzone, niedziałające tak, jak to tłumaczono. Wiele z nich po czasie wpływało destrukcyjnie na umysł. Wiele fragmentów tej wiedzy nie miało sensu i wykluczało się wzajemnie. Postanowiłem, że odetnę się od rozwoju osobistego (biznesowego), bo tam nie chodzi o rozwój uczestników, TYLKO o rozwój osobisty portfeli trenerów. Granica pomiędzy tą garstką PRAWDZIWYCH trenerów a 90% pseudotrenerów była nie do wyłapania. Zresztą tak jest do dziś. Bardzo trudno zorientować się, kto jest kim, tym bardziej że genialny marketing świetnie to maskuje.

 

Po zebraniu już tej przerobionej, zmodyfikowanej wiedzy dodałem do niej wiedzę stworzoną na podstawie własnych doświadczeń i postanowiłem wyróżnić to, co z tego powstało, by nie zostało czasem wrzucone do jednego worka z rozwojem osobistym. Stworzony przeze mnie system (rozbudowywany do dziś) nazwałem HOLISTYCZNYM ROZWOJEM OSOBOWOŚCI.

Holistyczny — bo wpływ na swoje życie masz TYLKO I WYŁĄCZNIE, zajmując się holistycznie trzema poziomami, na jakich istniejesz: fizycznym, mentalnym, duchowym (FMD).

Rozwój — bo cokolwiek zrobisz, wpływa to na jakość życia i w ten sposób Cię rozwija — popycha w przód — nieważne, czy korzystnie, czy niekorzystnie.

Osobowości — bo poziomy FMD tworzą Twoją osobowość.

Te trzy poziomy to TY.

Holistyczny Rozwój Osobowości (HRO)

Po wyjściu z depresji i rozpędzeniu swojego życia w stronę szeroko rozumianego sukcesu rozpocząłem działania z innymi ludźmi, cały czas zdobywając nową wiedzę i poszerzając HRO o nowe działy tematyczne. Eksplorowałem trzy poziomy FMD, jak tylko mogłem. To, co tam znajdowałem, zaskakiwało, było fascynujące i nieraz niebezpieczne. Ale dzięki temu poznałem ŻYCIE i zrozumiałem tak wiele, że postanowiłem przekazywać tę wiedzę innym, aby i oni mogli otworzyć drzwi swojej świadomości, wyjść do świata i osiągnąć sukces. Pomagałem każdemu, kto stanął na mojej drodze. Fascynujące jest to, że 95% tych osób to osoby pracujące od lat z psychologami, terapeutami — bez efektów. Po naszych spotkaniach zmiany były widoczne od kilku dni do kilku miesięcy po rozpoczęciu pracy z daną osobą. Zaczęło przychodzić do mnie coraz więcej osób i doszło do momentu, gdy musiałem odejść z pracy etatowej, którą ówcześnie miałem, i zacząć wyceniać swoje zajęcie. Tak stałem się rozpoznawalny jako Grzegorz Cieślik Trener Mentalny. Opracowałem autorskie szkolenia, na których przekazywałem wiedzę HRO z jedną zasadą: moim celem było prowadzenie szkoleń w sposób, którego doświadczałem jako nastolatek, uczestnicząc w spotkaniach w Katowicach:

a. uczciwie,

b. etycznie,

c. prawdziwie,

d. całym sobą.

Dlatego ponad połowa mojej działalności była i jest darmowa. Z czasem tylko nauczyłem się odróżniać, kto faktycznie potrzebuje pomocy, a kto próbuje wyłudzić darmową wiedzę.

Potem miały miejsce wywiady, magazyny, telewizja, radio, portale, w których pisałem artykuły, i doszło do tego, że każdy weekend w roku miałem zajęty szkoleniami na terenie całego kraju. I tak funkcjonowałem przez wiele lat, cały czas pogłębiając swoją wiedzę poprzez rozbudowę, modyfikację tego, co mam, i odkrywanie tego, czego jeszcze nie poznałem. W końcu doszło do procesu, którego częścią jesteś również Ty — książka. Byłem namawiany do tego przez wiele osób, ale jak ktoś, kto nie lubi czytać, ma napisać książkę? Fascynujące…

Podsumowując: wcześniej napisałem, że życie zaczęło mi odpowiadać na moje pytania i że Tobie również odpowiada, ale prawdopodobnie nie słuchasz odpowiednio. W jaki sposób to robiło? Spójrz:

Nie lubiłem czytać i dzięki temu nie czytałem o rozwoju osobistym.

Poszukiwałem miejsca spotkań i otrzymałem paczkę z adresem.

Wpadłem w depresję i na bazie tego powstał HRO.

Te odpowiedzi to nie przypadek, to język ŻYCIA. Na kolejnych stronach pokażę Ci, jakie odpowiedzi otrzymałem od ŻYCIA w konkretnych kontekstach. Zaznaczam, że to nie MOJE stwierdzenia, myśli, schematy — ja je tylko znalazłem, odkryłem i pokazuję Tobie. Odkrywałem je na poziomie mentalnym, kreując za jego pomocą poziom fizyczny, i na poziomie duchowym, zagłębiając się w siebie i otrzymując tam odpowiedzi, których nigdzie indziej nie znalazłem. Jestem tylko listonoszem, który przynosi wiadomości, a ich autorem jest ŻYCIE — źródło wszystkiego. Pozwól, że od tej chwili zamiast używać słowa ŻYCIE, będę się posługiwał słowem ŹRÓDŁO.

Wprowadzenie

Istnieje wiele „systemów” rozwoju. Przez całe moje życie, w którym zajmowałem się rozwojem siebie jako jednostki — a to już jest ponad 21 lat — każdy rodzaj wiedzy, jaki przyjmowałem, zmierzał do podwyższenia samoświadomości. Ale stykając się z licznymi szkoleniami, zauważyłem, że różnią się one niesamowicie, wręcz zaprzeczają sobie. Podobnie jest w sztukach walki. Stworzono karate, kung-fu, aikido, ju-jitsu itd. W karate uderza się pięścią, wykorzystując dwie pierwsze kości palców wskazującego i środkowego. W kung-fu uczono mnie uderzać trzema innymi kośćmi kolejno: palca środkowego, serdecznego i małego. Dlaczego tak? Znawcy i jednej, i drugiej formy walki twierdzą, że wiedzą lepiej i że właśnie ich sposób jest najlepszy. Młody adept sztuk walki może się pogubić w tym gąszczu różnic i wyjątkowości.

Więc gdzie leży prawda? I czy ona w ogóle istnieje?

Istnieje. Istnieje tyle prawd, ilu ludzi ich poszukuje. Natomiast musisz zapamiętać jedno:

Każda FORMA czy SPOSÓB działania ogranicza wyrażanie siebie. A okazuje się, że tylko w wyrażaniu prawdziwego siebie istnieje PRAWDA.

Osobiście łatwiej mi uderzyć trzema kośćmi w nos, a dwiema w wątrobę. I to jest wyrażanie siebie poprzez działanie.

O tym też jest ta książka. Przekażę Ci w niej wiedzę, która po odrzuceniu form, jakie nadano rozwojowi jednostki, zbliży Cię do wyrażania siebie. Dlatego gdy tylko się w tym zorientowałem, odszedłem od rozwoju osobistego w formie, w jakiej jest on rozpowszechniany przez trenerów rozwoju i coachów. Odszedłem dlatego, że cała wiedza została podzielona na „rozwojowe obozy” walczące ze sobą i skupiające się na KOŃCOWEJ FORMIE, zatracając w tym PROCES WYRAŻANIA SIEBIE.

Na przykład dysleksja. Wyobraź sobie, że chcesz być pisarzem i pisać powieści, ale masz problemy z FORMĄ, jaką Ci narzucają, czyli ortografią itd. Masz dwa wyjścia:

1. Napisać powieść zgodnie z FORMĄ.

2. Napisać powieść, wyrażając siebie.

Wybierając pierwszy sposób, będziesz skupiać się na formie, na tym, aby słowa były napisane „poprawnie” (czyli tak, jak sobie uznało kilka osób). Jednak skupiając się na poprawności w pisowni, zatracisz się w przekazie. Myśli mogą Ci uciekać, możesz być rozkojarzony, przez co możesz tracić wątki, które chcesz opisywać.

Wybierając drugi sposób, nie będziesz się ograniczać w przelewaniu na papier Twojego wyrazu siebie. Użyjesz takich słów, jakie uznasz za stosowne. Dokładnie tak jak ja w tej książce, którą czytasz. Ta książka jest dla ludzi, a nie dla FORM, które będą oceniały, czy postawiłem przecinek w odpowiednim, czy nieodpowiednim miejscu. Czyszcząc rozwój z bzdurnych form, mylnej wiedzy czy niedziałających technik, doszedłem do punktu, w którym zrozumiałem, o co chodzi w rozwoju jednostki.

Gdy zaistniejesz w jakiejś formie, tracisz coś z siebie. Stajesz się robotem. Postępując według wytycznych, zatracasz głębię siebie, czyli tworzysz kolejną wirtualną postać — kopię trenera, który jest kopią swojego trenera, który był kopią innej formy. W większości ludzie nie przychodzą do mnie, by nauczyć się danej techniki czy działania. Zamiast tego otrzymują sposoby na wyrażanie siebie. Na poznanie siebie. I w tym tkwi cały sekret rozwoju.

Holistyczny Rozwój Osobowości

Holistyczny — bo wpływ na swoje życie masz tylko, dbając o całość SIEBIE, a nie o części.

Rozwój — bo budzi świadomość. Bo cokolwiek zrobisz, popycha Cię naprzód. Pytanie tylko: czy ogarniesz to świadomością, czy nie?

Osobowości — bo składasz się z trzech poziomów: fizycznego, mentalnego i duchowego. Bo wynikiem ich połączenia jest obiekt, który zaistnieje w świecie, i w zależności od JAKOŚCI obiektu świat będzie wpływał na obiekt lub obiekt będzie kreował świat.

HRO pokazuje, że nie ma lepszego czy gorszego. Tutaj nie jesteś taki czy owaki. Tutaj JESTEŚ.

W HRO liczy się PROCES, a jego efektem ubocznym jest wiele bardzo korzystnych kolejnych procesów. To wspaniała podróż, na którą zapraszam Cię, jeśli chcesz doświadczyć pobudzenia świadomości i poszerzenia horyzontów. Oczywiście znajdą się osoby, które nie chcą poszerzać swojej świadomości np. z powodu lęku przed zmianami. Jeśli należysz do tego grona, zdecyduj, czy czytasz dalej, czy zamykasz tę książkę.

Głębia tego nurtu rozwoju polega na tym, że tłumaczy on zarówno zależności, jakie występują pomiędzy poziomami, jak i same procesy, które osobno w nich zachodzą. Na kolejnych stronach przedstawię moje doświadczenia, przemyślenia z całych 21 lat zajmowania się tym tematem. Oczywiście zachęcam Cię do tego, byś analizował i przekładał to sobie na Twój sposób rozumienia siebie i otaczającego Cię świata.

Jak czytać książkę?

Masz kilka sposobów.

Pierwszy — możesz przeczytać wszystko od deski do deski i spróbować się w tym odnaleźć.

Drugi — możesz czytać jeden wpis na dzień. Każdy z nich jest głęboki i niesie przesłanie. Umysł potrzebuje czasu, by dotrzeć do głębszego przekazu danej informacji, dlatego to wyjście uważam za najbardziej rozsądne. Każdego dnia, np. rano, przeczytaj dany wpis i resztę dnia rozmyślaj nad tym. Jeśli nie zrozumiałeś danego wpisu, zaznacz go sobie i idź dalej. Możliwe, że po przeczytaniu kolejnych zrozumiesz i ten. Ważne jest, by dać sobie czas na „przetrawienie” wpisów. Czytanie głównie powinno polegać na kontemplacji ich treści.

Ta książka dotyka wszystkich trzech poziomów, na których żyjesz. Życzę szerokiej drogi i udanego Holistycznego Rozwoju.

„Cierpienie, którego doświadczają ludzie, nie jest samym w sobie

CELEM procesu, ale PROCESEM do celu”.

Grzegorz Cieślik

Trener Mentalny

twórca systemu Holistyczny Rozwój Osobowości

Z moich doświadczeń

Kim jesteś?

Istniejesz. Żyjesz. Myślisz, że tak jak żyjesz Ty, tak żyją wszyscy. Bo widzisz „wszystkich” i oni mają podobnie.

Nagle zjawia się ktoś. Ktoś ma inaczej — całkiem inaczej niż Ty. Nie rozumiesz ktosia. Jakim prawem on żyje inaczej? Przecież żyje się tak, jak Ty żyjesz — to jest norma… Ciekawi Cię jedno: ktoś ma więcej, lepiej…

Zaczynasz myśleć…

Dochodzisz do wniosku, że wcale nie jest tak kolorowo u Ciebie, że życie ktosia wygląda zbyt kolorowo… Ale to nie może być prawda, bo przecież „życie” normalne to życie, jakie Ty prowadzisz, a nie jakie ktoś prowadzi…

Ktoś nagle zaczyna z Tobą rozmowę. Widzisz, że tryska z niego szczęście, jest naprawdę otwarty i zadowolony z życia. Zastanawiasz się, co ktosiowi powiesz o sobie.

Nagle uruchamia się mechanizm: zaczynasz bronić siebie i dochodzić do wniosku, że ktoś jest chory — życie nie może być aż tak szczęśliwe, ponieważ u Ciebie też by takie było. Stwierdzasz, że to bzdury, i nawet nie słuchasz ktosia.

Ktoś odchodzi. Ty dochodzisz do siebie po krótkiej podróży po krainie „bez problemów”, „bez narzekania”, „bez …”.

Patrzysz na tych, którzy od zawsze są obok Ciebie, i wiesz, że skoro oni też mają tak jak Ty, to znaczy, że Twoje życie jest tym prawdziwym.

Pewnego dnia spotykasz znajomego. Znajomy żyje w nędzy. Ma depresję, jest zaniedbany. Widzisz, jak cierpi jego umysł, ciało i dusza. Jest na dnie. Siedzi pośród swoich kolegów również w takim stanie jak on. Podchodzisz i chcesz pomóc. Mówisz: „Jak możesz tak żyć? Doprowadź się do porządku! Można żyć inaczej!”.

Znajomy na to: „Odejdź, ktosiu…”.