Intymne zwierzenia grzecznej dziewczynkiTekst

0
Recenzje
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

Wojciech Tadkowski

Intymne zwierzenia grzecznej dziewczynki


Wydawnictwo Psychoskok

Konin 2021

Wojciech Tadkowski „Intymne zwierzenia grzecznej dziewczynki”

Copyright © by Wojciech Tadkowski, 2021

Copyright © by Wydawnictwo Psychoskok Sp. z o.o. 2021

Wszelkie prawa zastrzeżone.

Żadna część niniejszej publikacji nie

może być reprodukowana, powielana i udostępniana

w jakiejkolwiek formie bez pisemnej zgody wydawcy.

Redaktor prowadząca: Renata Grześkowiak

Projekt okładki: Robert Rumak

Autor zrezygnował z rozszerzonej korekty eBooka

Skład epub, mobi i pdf: Kamil Skitek

ISBN: 978-83-8119-817-2

Wydawnictwo Psychoskok Sp. z o.o.

ul. Spółdzielców 3, pok. 325, 62-510 Konin

tel. (63) 242 02 02, kom. 695-943-706

http://www.psychoskok.pl/ http://wydawnictwo.psychoskok.pl/ e-mail:wydawnictwo@psychoskok.pl


Od Autora

Mam niepokojące wrażenie, że z kilku wydanych przez Psychoskok moich e-booków o charakterze erotyczno-pornograficznym, ten – zapewne ostatni – jest najbardziej nieprzyzwoity. Nie było to moim zamiarem.

Treść tej publikacji powstała w nietypowy sposób. Znałem wiele kobiet, z których część była wieloletnimi przyjaciółkami. Kobiety-przyjaciółki, bez względu na to, czy przyjaźń ma podłoże wyłącznie intelektualne, czy podbudowane erotyzmem, mają skłonność do zwierzania się ze swoich przeżyć i „osiągnięć” w miłości, a także związanych z nią, mniej lub bardziej udanych, przygód seksualnych. Zwłaszcza chętnie opowiadają o tym w beztroskich chwilach urlopowego odpoczynku. Potrafią wtedy wielokrotnie wracać do takich fragmentów opowiadań, które je najbardziej cieszą, martwią lub podniecają.

Powieść nie powstała więc na podstawie fantazji autora lub opowiadań jednej kobiety. Jest kompilacją fragmentów wielu opowiadań kilkunastu kobiet. Umieszczenie tych opowiadań w jednym erotycznym życiorysie wydaje się przesadą, ale świat jest pełen niespodzianek. Można więc przyjąć, że w realu zdarzają się wyjątkowe panie, których życie uczuciowe i seksualne jest tak burzliwe i skomplikowane, jak opisano to w tej powieści. Jego najbardziej nieprzyzwoite i niemoralne fragmenty są jednak starannie ukrywane przed otoczeniem. Dziś jeszcze nie trudno się temu dziwić, ale jestem przekonany, że rozwijająca się od lat skłonność młodzieży do bezpruderyjnego życia seksualnego i częstej zmiany partnerów osiągnie stan, w którym podobne życiorysy uchodzić będą za poprawne.

Luty 2021 r.


Rozdział 1
Dzieciństwo

To nie jest pamiętnik. To są tylko wspomnienia mego życia seksualnego. Piszę je pod naciskiem mojej przyjaciółki. Ona także była seksualnie bardzo aktywna. Postanowiłyśmy więc opisać nasze przygody i przeżycia, stwarzając możliwość ich porównania. Jeszcze nie wiemy, czy damy to komuś przeczytać. Jeśli tak, to chyba dopiero wtedy, kiedy przekroczymy osiemdziesiątkę. Ja teraz mam siedemdziesiąt pięć lat i historię mego życia seksualnego muszę utrzymywać we względnej konspiracji, nawet najbliższe mi osoby uświadamiając tylko częściowo.

Urodziłyśmy się w pierwszych latach po zakończeniu drugiej wojny światowej, w sąsiednich domach, w małej podwarszawskiej miejscowości. Ona nieco wcześniej – jest dwa lata starsza. Znamy się więc od czasów niemowlęcych, choć jej rodzina często zmieniała miejsce zamieszkania. Ale studiowałyśmy na jednej uczelni, chociaż na innych kierunkach.

To jednak nie znaczy, że nasze dotychczasowe życie seksualne było identyczne. Ola – bo tak ma na imię moja przyjaciółka – w naszym środowisku uchodzi za bardziej skromną. Ja – czyli Iza – czasem za dużo mówię i jestem bardziej swobodna w kontaktach z nowymi mężczyznami. Bardziej pruderyjna część środowiska uważa mnie za puszczalską, a nawet za amatorską prostytutkę. Ale w oczy mówią mi to tylko najbliżsi.

Tyle wstępu. A teraz – drogi Czytelniku – możesz zacząć się gorszyć, albo podniecać, moim opowiadaniem.

Moje zainteresowania seksualne zaczęły się, kiedy miałam zaledwie pięć lat. Przyjeżdżał do nas wujek z synkiem w moim wieku. Lokowano go w moim pokoju, gdzie mieliśmy wprawdzie duże, ale tylko jedno łóżko. Jeszcze nic nie wiedziałam o seksie, nie miałam żadnych pożądań, ale byłam ciekawska. Interesowały mnie różnice naszej budowy. Oglądałam jego małego siusiaka, bawiłam się nim, podglądałam, jak robił siusiu. On też zaglądał mi między nóżki i dziwił się, że mam tam szparkę. Za książkami w bibliotece ojca znalazłam jakąś broszurkę, w której były fotografie, jak pan wkłada jakiejś pani siusiaka właśnie do takiej szparki. Próbowaliśmy z Michałkiem – czyli synem wujka – zrobić to samo, ale ten jego siusiak był za miękki i nie wchodził. Michałek włożył mi palec, ale napotkał tam jakiś opór i się przestraszył, że może mi zrobić krzywdę. Namawiałam go, żeby włożył głębiej, bo poczułam takie przyjemne mrowienie. Nie chciał. Kiedy w naszym pokoju zgasili w końcu światło, sama sobie włożyłam palec, a nawet dwa, ale też nie za głęboko. To słabe, przyjemne mrowienie trochę się zwiększyło. Dzisiaj wiem, że to były początki instynktownej masturbacji.

Drugie doświadczenie seksualne przyszło po czterech latach. Miałam już prawie dziesięć lat i byłam dumną uczennicą trzeciej klasy. Moja kuzynka i przyjaciółka Ola przyjechała do nas „aż” z czeskiego Cieszyna, bo tam aktualnie mieszkała i pracowała jej rodzina. Miała już trzynaście lat i uważała się za niemal dorosłą. I także spałyśmy w jednym, ciągle tym samym, łóżku.

Po kilku dniach pojechałyśmy z ojcem na wycieczkę do krewnych, którzy mieli duże gospodarstwo pod Lublinem. Fajnie było, pogoda piękna, rzeka w pobliżu. Nie mieliśmy majtek kąpielowych, więc ojciec powiedział, że będziemy się kąpać nago. Kazał nam się odwrócić, ale go podglądałyśmy. Miał bardzo dużego, wiszącego siusiaka. Wszedł do wody po pas i kazał nam się rozbierać i dołączyć. Byłam trochę zaskoczona, jak zobaczyłam nagą Olę, czyli kuzynkę. Już zaczynały jej rosnąć piersi, była ode mnie dużo wyższa i miała szerokie biodra. Z długimi czarnymi włosami wyglądała przepięknie. Tata też to chyba zauważył, bo przyglądał się jej z zainteresowaniem. Uczył nas pływać. Najpierw mnie, potem ją. Podtrzymywał nas pod brzuchami i piersiami. Jak wyszliśmy z wody, zauważyłam, że siusiak mu się znacznie powiększył i nieco podniósł. Ola do mnie mrugnęła i szeptem powiedziała:

– Podniecił się przy mnie, prawie mu stanął.

Jeszcze nie bardzo wiedziałam, co to znaczy „stanął” i jaka może być tego przyczyna, ale widziałam, że jest jakby trochę zdenerwowany. Kazał nam poczekać i poszedł w krzaki na siusiu. Trwało to dłużej niż normalnie. Widziałam z daleka jego głowę. W pewnym momencie gwałtowanie ją podniósł, głośno zacharczał i powiedział:

– O kurwa!

Ola się uśmiechnęła.

– Widzisz, tak go wzięło, że musiał się zbrandzlować!

– Ale co to znaczy?

– Nie wiesz? Dziecko jeszcze jesteś. Musiał wyrzucić z siusiaka trochę takiego białego płynu. Oni to nazywają spermą. Wtedy zmniejsza mu się to podniecenie. Właściwie, gdybym była odważniejsza, to mogłam mu powiedzieć, żeby to zrobił na mnie. Wtedy miałby chyba większą przyjemność.

– Ale skąd ty to wszystko wiesz?

– Mam dwóch kolegów w naszym bloku w Cieszynie. Mają po piętnaście lat i już od roku im się to zbiera. Pozwalam im, żeby to wyrzucali na mnie. Czasem nawet pomagam im ręką, poruszając ich siusiaki.

– I nie brzydzisz się tego?

– Nie. Dlaczego mam się brzydzić? Podobno kobiety to nawet wysysają. Mnie to nawet trochę podnieca i potem, wieczorem, sama sobie robię przyjemność. Nie wiesz jak? Dzisiaj twój ojciec też mnie podniecił, to wieczorem cię tego nauczę.

Wróciliśmy do domu w dobrych humorach. Ojciec chyba nadal był trochę podniecony. Jak pomagał mamie wynosić talerze po kolacji, usłyszałam, jak powiedział do niej półgłosem:

– Przygotuj cipę. Zerżnę cię dzisiaj jak kurwę.

– Co cię tak wzięło?

– Te nasze dziewczyny, a szczególnie Ola. Nie sądziłem, że takie dzieciaki mogą mnie podniecić. Ale ona wyjątkowo szybko dojrzewa. Za trzy, cztery lata i tak ją chyba przelecę. A teraz, po kąpieli w rzece, musiałem w krzakach zwalić sobie konia. I mimo to cały czas mam powiększonego.

– Aż tak? To może zadzwonię do Zośki, żeby wpadła koło jedenastej?

– Zadzwoń. Nawet was dwie mogę dzisiaj zajebać. Tylko niech nie krzyczy, bo dziewczynki się obudzą.

Zośka to była nasza sąsiadka, przyjaciółka mamy, znacznie od niej starsza wdowa. Dzisiaj wiem, że nie były o siebie zazdrosne i obie sypiały z ojcem razem i osobno. Otwartość ich stosunków była zadziwiająca. Zosia potrafiła wpaść do mamy w ciągu dnia i słyszałam jak mówiła:

– Kochanie, przyślij go dzisiaj wieczorem na godzinę. Jestem już stara, ale mam taką chcicę, że jestem mokra do kolan. Powiem mu, żeby na mnie nie kończył, to wróci ze stojącym, nabrzmiałym i spermą do ciebie i zerżnie cię bardziej ostro. A ty lubisz, jak on jest brutalny.

 

Po kolacji poszłyśmy do mego pokoju, umyłyśmy się i weszłyśmy do łóżka. Ola odsunęła kołdrę, zapaliłyśmy tylko nocną lampkę. Rozłożyła szeroko lekko zgięte nogi i kazała mi zrobić to samo. I tam już miała czarny, jeszcze niewielki, zarost.

– Teraz dotknij palcem albo dwoma swojej szpary. Tak bardziej u góry masz takie zgrubienie. Bardzo delikatne. Leciutko drażnij je palcem, czasem przesuwaj go wzdłuż całej cipki. Co czujesz?

– Takie przyjemne mrowienie. I to zgrubienie mi chyba nabrzmiewa.

– Bardzo dobrze. Róbmy tak dalej, to przyjemność będzie coraz większa.

Robiłyśmy to chyba ponad pięć minut, kiedy Ola, jakby trochę zachrypniętym głosem zaproponowała, żebyśmy to robiły sobie wzajemnie. Ona mnie, a ja jej.

– To bardziej podnieca. Robiłam tak już z moją starszą koleżanką ze szkoły. Widzisz, ona uczy mnie, a ja ciebie.

Po kilku minutach Ola zaczęła szybciej oddychać i poczułam, że podnosi biodra, a jej szparka robi się bardziej wilgotna od mojej.

– Nie przerywaj – powiedziała. – Rób tak dalej, może uda mi się pierwszy raz dojść do końca!

Sama też nie przerywała drażnienia mojej cipki, a biodra wygięła jeszcze wyżej. Odwróciła głowę w moją stronę i zobaczyłam, że ma jakieś dziwne, zamglone oczy. Nagle pocałowała mnie w usta, wsuwając mi język. Zdziwiłam się, że to zwiększyło moje podniecenie. Jej chyba też, bo nagle jej biodra podniosły się jeszcze wyżej, krzyknęła i opadła. Poczułam, że całe jej ciało wpadło w takie drgawki, jak przy silnych dreszczach.

Usłyszałyśmy kroki przy moich drzwiach i szybko się przykryłyśmy. Weszła mama i uważnie się nam przyglądała.

– Któraś z was krzyczała. Coś się stało?

– Nic, mamo. Ola wchodziła do łóżka i uderzyła nogą o poręcz. Trochę ją zabolało.

– To dziwne, że jeszcze nie śpicie. Zgaście już lampkę i lulu.

Słyszałam, jak mama w drugim pokoju mówiła do taty:

– Może się mylę, ale wydaje mi się, że Ola już się masturbuje.

– Możliwe, mówiłem ci, że ona zachowuje się niemal jak kobieta. A nasza się przy niej uczy i nie będziesz musiała jej tego tłumaczyć. Rozłóż nogi. Muszę się spuścić. A jak Zośka przyjdzie, to mi postawicie i jeszcze raz w nią wystrzelę.

Leżałyśmy cicho, ale Ola ciągle szybciej oddychała, a ja czułam podniecenie. I jeszcze drażniłam swoją szparę.

Usłyszałam szept Oli:

– Widzisz, po raz pierwszy doszłam chyba do szczytu tej przyjemności. To się nazywa orgazm i pewnie może być jeszcze silniejszy. Masz do tego dobrą rękę i mnie podniecasz. Może jestem trochę lesbijką, czyli kobietą lubiącą seks z kobietami. Zobaczymy za parę lat. A teraz będę u was jeszcze ponad tydzień i będziemy to robić codziennie. Może i ty, jak poćwiczysz, to dojdziesz do końca, chociaż chyba jesteś jeszcze za mała. Pewnie musisz poczekać do mego wieku, czyli jakieś trzy lata. Ciało musi zacząć tego potrzebować. Jutro, jak twoi rodzice pojadą na kolację do znajomych, to spróbujemy jeszcze czegoś innego. Jeszcze tego nie robiłam, ale starsze koleżanki mi opowiadały, jak to się robi.

Rzeczywiście następnego dnia zostałyśmy wieczorem same. Najpierw wzajemnie drażniłyśmy sobie szparki palcami, a potem Ola kazała mi się położyć w poprzek na łóżku i szeroko rozłożyć trochę podniesione nogi. Uklękła na podłodze między tymi podniesionymi nogami i zaczęła lizać mi szparę, a szczególnie łechtaczkę. Najpierw byłam trochę zażenowana.

Przerwała i powiedziała:

– Nie denerwuj się, potem ty mi zrobisz tak samo.

Język był ciepły i bardziej delikatny niż palce. Szybciej zaczęłam się podniecać, to przyjemne mrowienie zamieniało się w coś bardziej rozkosznego. Ola włożyła mi jeszcze pół palca do środka. Jakaś dziwna siła niemal boleśnie mną szarpnęła i zajęczałam. Ola przerwała i znowu pocałowała mnie w usta.

– Tak jak myślałam. Do orgazmu to ty jeszcze nie dochodzisz, ale chyba jest ci coraz fajniej. Teraz ty mnie poliż.

Odwróciłyśmy pozycję. Ola leżała, ja klęczałam. Zapach jej szparki był przyjemny. Zaczęłam ją lizać i byłam zdziwiona, że szpara już była mokra. Jej ciało zachowywało się podobnie jak poprzedniego dnia. Biodra unosiły się coraz bardziej, oczy najpierw miała zamknięte, a potem podniosła nieco głowę i patrzyła na mnie i swoją coraz bardziej zaróżowioną szparę. Też włożyłam jej palec, aż do oporu. Nagle szarpnęło nią znacznie silniej niż poprzednio, biodra podskoczyły i opadły. Zawyła tak głośno, że chyba było to słychać u sąsiadów. Drgawki całego ciała też były silniejsze. Wydawało mi się, że przez chwilę była nieprzytomna.

– No, teraz to już na pewno był orgazm. Z lizaniem jest lepiej. Jak wrócę do domu, to zmuszę moich chłopców, żeby mi lizali. Inaczej nie dam im się na mnie spuszczać.

– A jak będą chcieli ci włożyć siusiaki i pieprzyć tak, jak widziałaś na obrazku? Jest ich dwóch i są silniejsi.

– Już dawno o tym myślałam, ale to grzeczni chłopcy. Rozbieraliśmy się do naga. Spuszczali mi się na brzuch, na pupę i piersi, ciągle narzekając, że tak powoli mi rosną. Mamy na te zabawy niezłe warunki, bo oni mają klucze od obszernych piwnic, gdzie trzymają rowery. Tam zrobili takie legowisko z kocami. Ale nigdy nie próbowali robić coś więcej, niż im pozwalałam. I nie są w moich planach utraty cnoty. Ale orgazmy językiem będą mi robić. Ostatecznie mogę się nauczyć im wysysać, czyli jak mówią w naszej szkole: „robić laskę” albo „obciągać”.

– Podziwiam cię. Ja nie mam takich planów ani możliwości. A w końcu kto cię ma rozprawiczyć? Widzę, że z cnotą nie wytrzymasz już dłużej niż jakieś dwa lata.

– Może nie wytrzymam. Chcę, żeby mi to zrobił mój starszy brat.

– Brat? To przecież kazirodztwo!

– Kazirodztwo, jak się coś rodzi. A koleżeński seks z bratem to normalka. W mojej klasie już osiem dziewczyn jest przedziurawionych. Z tego trzy z braćmi, jedna z ojcem, jedna z wujkiem i reszta z chłopcami ze szkoły. Dorośli może by się oburzali, ale my uważamy to za normalne. Te, co dały się przedziurawić braciom, są bardzo zadowolone. To im i braciom normuje życie seksualne, póki nie znajdą kogoś odpowiedniego, jakiejś pierwszej miłości. Jedna z nich, bardziej ze mną zaprzyjaźniona, opowiadała, że robią to z jej siedemnastoletnim bratem prawie codziennie, albo w prezerwatywie, albo on wcześniej wyjmuje i ona mu obciąga. Chcą jeszcze spróbować analnie, czyli żeby on jej czasem wkładał nie w szparę, tylko w dobrze umytą i czymś nasmarowaną pupę. On bardzo chce, bo nigdy jeszcze nie spuszczał się w kobietę, czyli do środka. A w pupę może, bo od tego nie zachodzi się w ciążę. A ona jeszcze myśli, ale koleżanki jej mówią, że wtedy też może mieć przyjemność.

– A ich rodzice tego nie zauważają?

– Ona uważa, że wiedzą. Ale co mają robić? Też mają tylko dwupokojowe mieszkanie. Próbowali tak to podzielić, że w jednym pokoju spał ojciec z synem, a w drugim matka z córką. Ale to nie zdało egzaminu. Rodzice mają po czterdzieści lat, ojciec chce się jeszcze codziennie wyładować, a co parę dni zerżnąć mamę na kilka pozycji i bardziej brutalnie – jak każdy prawdziwy mężczyzna. Ona wtedy ma widocznie po kilka orgazmów, bo krzyczy podobno ponad pół godziny. No to w końcu jeden pokój jest dla nich, a drugi dla mojej przyjaciółki i brata. Tak jak u nas w domu. Tyle że ja mu się jeszcze nie rozkładam, tylko czasem pomagam ręką. I obiecałam, że po powrocie z tych wakacji spróbuję mu obciągnąć. Muszę się tego nauczyć.

Poświęciłam tej drugiej fazie mojej seksualnej edukacji tak wiele miejsca, bo wydaje mi się, że właściwie wtedy zaczynałam być kobietą. Podświadomie zdawałam też sobie sprawę, że nie będę chyba kobietą seksualnie spokojną i wstrzemięźliwą. To może wstyd, ale od tej wizyty Oli zaczęłam na ojca patrzeć nie tyko jak na mego opiekuna i najbliższego członka rodziny, ale też jak na mężczyznę. Co miało w przyszłości istotne konsekwencje.

Następne dwa lata, które traktuję jeszcze jako dzieciństwo, mimo że chodziłam już do starszych klas szkoły, seksualnie były właściwie spokojne. Masturbowałam się dwa, trzy razy w tygodniu, zawsze sama, z wyjątkiem przyjazdów Oli na wakacje. Wtedy robiłyśmy to sobie wzajemnie ręką i językiem. Podczas jej drugiej wizyty byłam już po pierwszych menstruacjach. Ona miesiąc przed przyjazdem do nas straciła też cnotę, tak jak chciała, czyli z bratem. Opowiadanie o tym zajęło nam parę wieczorów.

– Jak go do tego zmobilizowałaś?

– Bez większego trudu. Rodzice wyjechali na dwa dni, byliśmy sami w domu. On poszedł na jakieś spotkanie z kolegami i wrócił już późno, trochę pijany. Ja właśnie leżałam nago, robiłam sobie dobrze i byłam już przed orgazmem. Nie przerwałam, bo przecież we wspólnym pokoju widział to już kilka razy. Usiadł na swoim tapczanie i zdjął spodnie i majtki. Kutas był wyraźnie powiększony, a zresztą on ma dużego, jak na ten wiek. „Też sobie zrobię” – powiedział. „Podnieciłem się opowiadaniami kolegów o pierdoleniu. Zamówiliśmy nawet telefonicznie kurwę, bo wszyscy chcieli się wyładować. Ale nie przyszła”.

– No i co dalej?

– Zrozumiałam, że muszę przejąć inicjatywę. Jak zaczął się brandzlować, zrobiło mi się bardziej mokro. Powiedziałam, mu: „A właściwie dlaczego męczymy się tą ręczną robotą? Przecież możesz mnie przedziurawić i zrobimy sobie normalny stosunek”.

– I jak on zareagował?

– Najpierw się oburzył i powiedział: „Przecież jesteśmy rodzeństwem, to grzech i w ogóle nie wypada”. Powiedziałam mu, że u mnie w klasie połowa tych, które już straciły cnotę, to właśnie z braćmi. I że mi to w ogóle nie przeszkadza. I nikt nie będzie wiedział. Tylko niech uważa i nie spuści się we mnie. Ale i tego się nie bałam, bo byłam dopiero dzień po okresie. No i postawiłam warunek – potem ma mi dodatkowo wylizać orgazm!

– I jak to zrobiliście?

– Klasycznie. Rozkraczyłam się maksymalnie, podłożyłam poduszeczkę pod biodra i wysoko podniosłam nogi. Jemu stanął jak drut. Wbił go jednym ruchem. Czułam krótki i słaby ból, a potem już narastającą przyjemność. Widocznie wcześniejsza masturbacja doszła prawie do końca, bo dosłownie po paru jego ruchach miałam orgazm, taki trochę inny. Ryknęłam i on się przestraszył, przerwał i zapytał, czy mnie coś tak boli. Pierwszy raz w życiu byłam ordynarna i odpowiedziałam: „Nic nie boli, pierdol mnie, idioto, przerywasz mi orgazm”. To go widocznie dodatkowo podnieciło, bo rżnął mnie całkiem nieźle przez kilka minut, wyjął i z jękiem wyrzucił spermę na mój brzuch i piersi. Parę kropel doszło nawet na twarz. Jakoś instynktownie się pochyliłam i wyssałam mu resztę. Ryczał jak zarzynany. Pomyślałam, że jak będą rodzice, to będziemy musieli to robić spokojniej. Aha, jak się uspokoił, to wylizał mi drugi orgazm.

– Zazdroszczę ci. Ja ciągle nie mam kandydata i nie mam brata. Nawet jednemu koledze niemal otwarcie dałam do zrozumienia, że chcę pozbyć się cnoty i mogę mu się rozłożyć, ale nie załapał. Tak samo jak jeden przystojny i młody nauczyciel, który w ogóle się przestraszył, że ktoś go oskarży o pedofilię. Fakt, że mam dopiero trzynaście lat. Ty masz piętnaście, i właściwie można cię już jebać bezkarnie.

W tym momencie rozmowy z Olą nastąpił zwrot, który – jeśli mogę tak satyrycznie powiedzieć – sprowadził mnie na złą drogę.

Powiedziała:

– A myślałaś o ojcu? Na twoim miejscu już dawno bym go sprowokowała. Jest zabójczo przystojny, niestary, bo chyba jeszcze przed czterdziestką. I pamiętasz jak byłyśmy oczarowane jego ogromnym kutasem?

– Powiem ci jak twój brat, że to grzech i nie wypada, a nawet jest karalne.

– Co z tego? Przecież także nikt nie musi wiedzieć. A twój ojciec ma chyba bardzo nowoczesne poglądy. Będzie miał psychiczne opory i trzeba je przełamać. Muszą być tylko odpowiednie warunki i musi być wyposzczony. Czyli gdzieś poza domem. Bo w domu ma mamę i chyba nadal tę zaprzyjaźnioną sąsiadkę. Raz mnie cholernie podniecił, bo widziałam, jak ją pierdolił na stojąco, przed wyjściem do pracy. Twoja mama miała grypę i gorączkę. On wychodził do pracy i zajrzał do tej sąsiadki, już z teczką i w garniturze, poprosić, żeby dała nam jakiś obiad. Nie zamknął jeszcze waszych drzwi, a już otwarte były do niej. Była w piżamie. Zapytała: „A tobie nic nie trzeba?” „Trzeba” – powiedział. – „Odwróć się, suko, włożę ci i wyrzucę spermę. Od trzech dni nie miałem wytrysku i to mnie w pracy rozprasza”.

– I co dalej robił?

– Odwróciła się i oparła o jakąś półkę. Opuścił jej spodnie od piżamy, wyjął tego ogromnego fiuta, postawił teczkę na podłodze. Trzymał ją jedną ręką za włosy i rżnął parę minut. Zasłaniała usta ręką i jęczała. Potem głośno zacharczał i się w nią spuścił. Nie pytał, ale mówiłaś kiedyś, że ona i twoja mama biorą proszki. Wytarł kutasa chusteczką, pocałował ją i poszedł. Nie wołałam cię wtedy, żebyś na to popatrzyła, bo wszystko za szybko się działo.