LeXuS: Theodora, Robotnicy – Dystopia erotyczna

Tekst
0
Recenzje
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Nie masz czasu na czytanie?
Posłuchaj fragmentu
LeXuS: Theodora, Robotnicy – Dystopia erotyczna
LeXuS: Theodora, Robotnicy – Dystopia erotyczna
− 20%
Otrzymaj 20% rabat na e-booki i audiobooki
Kup zestaw za 11,98  9,58 
LeXuS: Theodora, Robotnicy – Dystopia erotyczna
LeXuS: Theodora, Robotnicy – Dystopia erotyczna
Audiobook
Czyta Mirella Biel
7,99 
Szczegóły
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

Virginie Bégaudeau

LeXuS: Theodora, Robotnicy – Dystopia erotyczna

Tłumaczenie

Anna Krochmal

Lust

LeXuS: Theodora, Robotnicy – Dystopia erotycznaTłumaczenie Anna Krochmal

Tytuł oryginału

LeXuS: Théodora, les TravailleursZdjęcie na okładce: Shutterstock Copyright © 2019, 2020 Virginie Bégaudeau i LUST Wszystkie prawa zastrzeżone ISBN: 9788726355765

1. Wydanie w formie e-booka, 2020

Format: EPUB 2.0

Ta książka jest chroniona prawem autorskim. Kopiowanie do celów innych niż do użytku własnego jest dozwolone wyłącznie za zgodą LUST oraz autora.

Belgrame

W dystopijnej przyszłości miasto Belgrame rządzi się zbiorem praw zwanych LeXuS. W surowym totalitarnym reżimie seks stał się przywilejem, który można kupować, sprzedawać lub na niego zasłużyć. Posiadanie prawa do seksu jest wyznacznikiem społecznego sukcesu, a dzięki ścisłej kontroli przestępstwa na tle seksualnym są już tylko odległym wspomnieniem.

Na mocy LeXuS ludność jest podzielona na sześć różnych Dystryktów. Operatorzy (Dystrykt O) zajmują się wszystkimi kwestiami administracji państwowej. Robotnicy (Dystrykt I) są kształceni w Instytucie Belgrame, gdzie szkoli się ich w świadczeniu usług seksualnych. Partnerzy (Dystrykt II) żyją w homo– lub heteroseksualnych parach. Ich zadaniem jest wychowywanie dzieci miasta Belgrame. Konsumenci (Dystrykt III) reprezentujący siedemdziesiąt procent populacji mają najwięcej swobody seksualnej. Wyrzutkowie (Dystrykt IV) to osoby, którym nie wolno uprawiać seksu; mają wszczepione w ciało lokalizatory. Odsunięci (Dystrykt X) to ludzie, którzy złamali przepisy LeXuS.

Jednak w Belgrame nie wszystko dobrze się układa. Grupa renegatów przewodzi powstaniu, które ma obalić reżim LeXuS i zapewnić wolność seksualną każdemu.

Witaj w Belgrame!

Przepisy LeXuS

LeXuS, Artykuł 1

Wszystkie akty seksualne muszą być autoryzowane przez LeXuS zgodnie ze statusem mieszkańców.

Każdy mieszkaniec uczestniczący w akcie seksualnym niezgodnym z zasadami dla jego Dystryktu podlega karze dożywotniego pozbawienia wolności.

Wszystkie akty seksualne mogą być kupowane, sprzedawane i wynajmowane, o ile uczestniczący w nich obywatele są do nich uprawnieni:

Operatorzy (Dystrykt O – uprawnieni) mają przydzielonych Robotników, których jedynym zadaniem jest zapewnianie im przyjemnych doznań.

Robotnicy (Dystrykt I – uprawnieni) świadczą usługi seksualne.

Partnerzy (Dystrykt II – uprawnieni) mają ograniczony dostęp do seksu. Mogą uczestniczyć w aktach seksualnych wyłącznie ze swoim Partnerem wybranym przez LeXuS.

Konsumenci (Dystrykt III – uprawnieni) mają całkowitą swobodę seksualną.

Wyrzutkowie (Dystrykt IV – nieuprawnieni) nie mają dostępu do seksu.

Odsunięci (Dystrykt X – nieuprawnieni) nie mają dostępu do interakcji społecznych.

LeXuS: Theodora, Robotnicy

LeXuS, Artykuł L123 – Zasada 18

Wszystkim obywatelom Belgrame zostaje przypisana rola w dniu ich osiemnastych urodzin. Rola ta jest prawnie wiążąca i może zostać zmieniona wyłącznie przez Operatora z ponad trzydziestoletnim stażem pracy.

Porzucenie przypisanej roli podlega karze dożywotniego pozbawienia wolności.

Numer immatrykulacyjny: 259876

Przybrane nazwisko: Theodora Banks

Płeć: Kobieta

Rola: Nieprzydzielona

Czekałam na ten dzień, w którym przydzielona mi zostanie rola.

Pochłaniało to całe moje życie, moją edukację i ambicje, i dziś wreszcie dostanę tożsamość. Podobnie jak moi rówieśnicy, mam jedynie tymczasowy kod pozwalający mi mieszkać w Dystrykcie II Belgrame. Myślałam o tym, jak wyglądałoby moje życie, gdybym została Konsumentem albo Partnerem, jak Ild i Legassov, którzy mnie wychowali. Ale zawsze marzyłam o tym, by zostać Robotnicą. Seks to życie. Seks to wolność. Seks to doskonałość – tak brzmi mantra Robotników. Zamykam walizkę przydzieloną mi w zeszłym roku przez Państwo na moje osiemnaste urodziny. Myślałam wtedy, że mój czas nadszedł, więc ciągle zerkałam na ekran w świetlicy internatu. Czekałam na mejla, z którego dowiem się, jaką przydzielono mi rolę. Od tej pory minęło trzysta sześćdziesiąt pięć dni i miałam czas, by się zastanowić, kim zostanę w Belgrame, i zdecydować, kim na pewno nie chcę być. Przerażają mnie Dystrykty zdefiniowane przepisami, których nikt nie śmie złamać. Boję się, że zostanę przydzielona do niewłaściwego. Ale Ild opowiedział mi, jak świetnie działają przepisy LeXuS i jak niezawodni są Operatorzy, którzy przypisują nam role. Był pewny, że zostanę Robotnicą. Obowiązki Robotników są proste – dawanie przyjemności seksualnej, luksus, który nie przysługuje każdemu, lecz jest zarezerwowany dla elity. Robotnicy nie są jednak zwierzętami czy dewiantami; bardziej przypominają roboty zaprogramowane do wykonywania konkretnych aktów, autoryzowanych przez LeXuS.

Seks jest obcym mi pojęciem, a mimo to mnie fascynuje. Tu, w Belgrame, niektórzy obywatele mają prawo do wolności seksualnej, natomiast innym wolno go uprawiać przy zachowaniu konkretnych ograniczeń. Bez względu na to, czy robi się to samemu, czy z innymi, seks jest tutaj luksusem, na który mogą sobie pozwolić nawet biedni. Pieniądze nie mają wpływu na to, w którym dystrykcie się mieszka, i nie są symbolem sukcesu. To seks jest siłą napędową tego społeczeństwa, a ja marzę o tym, by posiadać do niego prawo. Dostęp do seksu jest dowodem na to, że twoje życie jest coś warte, że ty sam masz jakąś wartość.

Pożądanie – kiedyś uważane za coś prymitywnego i pospolitego – jest teraz ściśle kontrolowane przez Państwo. Seks został poddany ocenie i odczłowieczony, zmieniony w katalog aktów, które wykonujemy, kiedy LeXuS nam tak każe. W dniu osiemnastych urodzin każdy może utracić prawo do seksu na resztę życia, co uzasadnia się tym, że już zapełniono pulę „aktywnych” mieszkańców. W ten sposób utrzymuje się w Belgrame równowagę. Od czasu, gdy reżim LeXuS wszedł w życie, drastycznie spadła liczba zgłaszanych gwałtów i napaści na tle seksualnym.

Cztery pokolenia temu ludzie nie mieli o tym zielonego pojęcia, i nawet ja z trudem przyjmuję to do wiadomości. Tabu. Buntuję się w milczeniu, a moje ciało, przygotowywane do tego, by stać się maszyną, krzyczy, domagając się wolności. Kiedy porównuję się do innych wychowanków Ilda i Legassov, odnoszę wrażenie, że tylko ja się tym przejmuję. Są takie noce, gdy czuję, jak krew napływa do moich nietkniętych lędźwi, do waginy, której roli jeszcze nie rozumiem. Co będzie, jeśli trafię do Dystryktu IV? Co, jeśli zostanę Wyrzutkiem? Sama ta myśl mnie przeraża.

Role płciowe nie są w Belgrame jasno zdefiniowane, a heteroseksualności nie zakłada się z góry. Niektórzy eksperymentują ze swoją seksualnością, podczas gdy inni po prostu trzymają się tego, co znają i lubią. Jeśli chodzi o mnie, to nigdy nie miałam cienia wątpliwości, że moja seksualność jest płynna. Lynch, z którą dzieliłam pokój, i Elan mieszkający na dole, mogliby poświadczyć, że Państwo nie jest w stanie kontrolować naszych ciał ani naszych pragnień. W dniu moich osiemnastych urodzin odkryłam rozkosz, apetyt na seks i wrodzony erotyzm, który miałam w sobie od zawsze, choć był ukryty przez tak wiele lat. Stało się to przypadkiem, a może był to sposób, by uczcić moją długo wyczekiwaną pełnoletniość. Ild i Legassov pojechali po nowe przybrane dziecko, więc mieliśmy cały dom dla siebie. Elan przyszedł na górę do naszego pokoju pod pretekstem, że chce sprawdzić, co robimy. Nasza sypialnia, jedyna, jaką znałyśmy przez całe życie, jest obskurna i ciemna, ale jasne i roziskrzone światła miasta za oknem dają nam nadzieję. Choć spędziłyśmy tu całe dzieciństwo, nie mamy wspomnień związanych z tym miejscem, a gdy odejdziemy do naszych nowych Dystryktów, zamieszkają tu inne dzieci, a ten czas będzie dla nich równie pusty. W pokoju są wykuszowe okna, z których rozciąga się widok na dachy Belgrame i na morze. Ten wspaniały widok roztacza się z dwóch jednoosobowych łóżek oddzielonych nocną szafką.

Kołdra na łóżku Lynch jest biała, a moja jest szara, pasująca do pastelowego beżu ścian. Nijakie barwy stapiają się w świetle neonów za oknem. Każdego wieczoru, gdy patrzę, jak niebo powoli zmienia się o zachodzie słońca, czuję, że wszystko jest możliwe, że czas i prawo tkwią w zawieszeniu, a reżim LeXuS jest jedynie odległym wspomnieniem.

Nie spałam, kiedy wszedł Elan. Spodziewałyśmy się go z Lynch i przygotowałyśmy już gościnne łóżko, które było przechowywane pod sufitem i opuszczało się je pilotem. Cieszyliśmy się wolnością w domu bez opiekunów, dużo rozmawialiśmy i śmialiśmy się. Elan włączył muzykę i słuchaliśmy synthwave’u rozbrzmiewającego w pustym mieszkaniu. Dało się jednak wyczuć między nami lekkie napięcie. Lynch była w dziwnym nastroju, może dlatego, że też czekała na wiadomość, jaką rolę będzie pełniła w Belgrame. W przyszłym tygodniu miała skończyć dwadzieścia jeden lat i już się bardzo niecierpliwiła tym czekaniem. Następnego dnia odesłano ją do innego domu. Nigdy się nie dowiedziałam, dlaczego Ild i Legassov ją odesłali. Może ktoś na nas doniósł albo nas obserwował? Nie podejrzewałam o to Elana, bo jemu zawsze można było ufać. Tak czy inaczej, tamtego wieczoru rozmawialiśmy o tym, do których Dystryktów trafimy. Lynch upatrzyła sobie Dystrykt I, podobnie jak ja. Był to oczywisty i być może naiwny wybór. Desperacko pragnęłyśmy zostać Robotnicami, arystokracją Belgrame.

– Ale przecież nie macie doświadczenia – przypomniał nam Elan z kpiącym uśmieszkiem. – Jak możecie liczyć na to, że uda wam się wybić bez…

 

Jego słowa coś w nas wyzwoliły, bo zanim się spostrzegłam, Lynch zeskoczyła z łóżka i znalazła się na moim. Zaskoczona przewróciłam się do tyłu i wylądowałam plecami na twardym, ale nagle kuszącym materacu. Zobaczyłam pewność siebie w jej oczach i poczułam nagły głód tego, co miało się wydarzyć. Oczywiście było to niedozwolone, ale wiedziałyśmy, że druga szansa pewnie już się nam nie przydarzy. Włączyła swój głośnik, i choć było dla mnie za głośno, zadrżałam z niecierpliwości. Była wyraźnie podniecona, a z tego płynęła jakaś nowo odnaleziona pewność siebie. Wsunęła rękę pod moją białą bawełnianą nocną koszulę z rządowego przydziału. Zadrżała, nie patrząc na mnie, lecz na Elana, który obserwował nas zafascynowany tym, co sprowokował. Odnalazła ręką moją pierś i delikatnie ścisnęła. Gdy uszczypnęła mnie w stwardniały sutek, straciłam panowanie nad sobą. Delikatnie musnęła ustami moje usta, a ja poczułam jej słodki oddech na policzku, gdy moje ciało prężyło się i podążało za jej ruchami.

Nasze otoczenie zniknęło. Byłyśmy tylko my. Kiedyś tylko koleżanki dzielące pokój, teraz o wiele więcej. Znów dotknęła ustami moich ust i pocałowałam ją tak, jakbym już nigdy nie chciała jej puścić, jak to się działo wiele razy w moich fantazjach. To pożądanie, które się w nas pojawiło, było całkowitym przeciwieństwem tego, co LeXuS mówił nam o seksie. Było zwierzęce i instynktowne, i nie mogłoby pojawić się na zawołanie czy ograniczać do konkretnych osób. W tym momencie uświadomiłam sobie, że wbrew temu, co nam mówiono, każdy może pożądać i stać się obiektem pożądania.

Gdy Lynch odnalazła moją drugą pierś, zaczęłam drżeć z rozkoszy. Poczułam ciepło rozlewające się między nogami. Pragnęłam jej dotykać, ale nie wiedziałam jak. Ogarnęło mnie podekscytowanie. Zaczęłam całować jej szyję i moje usta znów odnalazły jej usta. To mnie uspokoiło. Dłoń Lynch była teraz na moim brzuchu, palce zataczały kręgi wokół pępka. Wiedziałam, co zamierza zrobić, i byłam gotowa. Chociaż marzyłam o tej chwili, te doznania były zupełnie nowe. Żarliwie chwyciła moje piersi, a potem wsunęła mi rękę między uda. Wsłuchałam się w ciszę czającą się w tle synthwave’u i gorączkowo zastanawiałam się, ile takiego podniecenia będę w stanie znieść. Moja wilgotna pochwa płonęła z pożądania, gotowa do odkrywania nowych doznań, których miałam doświadczyć. Lynch delikatnie rozchyliła mi nogi i przez chwilę wydawało mi się, że omdlała pomiędzy moimi udami. Ale zaraz poczułam, jak liże mnie gorącym, zwinnym językiem. Wstrzymałam oddech, ledwie byłam w stanie uwierzyć, że to się naprawdę dzieje. Chwyciła mnie za pośladek, coraz intensywniej odkrywając mnie językiem. Uniosłam rękę do piersi i uszczypnęłam się w sutek, jakbym już kiedyś to wszystko robiła. Lynch coraz mocniej uciskała miejsce, które – jak miałam się później dowiedzieć – było łechtaczką, i zaczęłam się trząść. Uniosłam biodra, by dać jej pełny dostęp do mojej do tej pory nieodkrytej waginy, a ona wsunęła we mnie język. Cała drżałam, i choć ta podróż zdawała się trwać wieczność, nie potrzebowałam wiele czasu, by dojść. Lynch znów skupiła się na łechtaczce, a ja jęczałam w ekstazie, przeżywając mój pierwszy w życiu orgazm. Uniosła głowę, po podbródku ciekła jej ślina.

Zszokowane spojrzałyśmy na siebie. Co ona zrobiła?

Drżąc, powoli dźwignęłam się na kolana, gotowa wypróbować to, czego właśnie nauczyła mnie Lynch. Czułam się, jakbym doznała olśnienia. Nagle usłyszałyśmy czyjeś kroki w mieszkaniu i wystraszyłyśmy się, że to Ild i Legassov wrócili. Ale to była tylko administratorka budynku szukająca Elana, bo zapomniał zgłosić, dokąd idzie. Wtedy czar prysł. Wróciłyśmy do osobnych łóżek, ale nie byłyśmy ani trochę zmęczone. Wydawało mi się, że nigdy nie zdołam zasnąć, bo moje ciało wciąż tętniło podekscytowaniem. Od tamtego dnia byłam przerażona, że zostanę Wyrzutkiem i już nigdy nie posmakuję takiej rozkoszy.

Nazajutrz Lynch odeszła.

Śniadania w Dystrykcie II jada się w grupach. Do dwunastego roku życia spożywałam posiłki w jadalni pod nadzorem Ilda lub Legassov, a czasem innych Partnerów, jeśli z jakiegoś powodu wszystkie dzieci musiały być razem. Teraz mam wybór, mogę jadać w głównej jadalni albo u siebie w pokoju. Zwykle jadam na dole, bo nie lubię być sama, a poza tym to nasza jedyna szansa, by trochę pogadać z pozostałymi. Jest to również ta pora dnia, gdy po raz pierwszy przychodzi poczta STRAP. Poczta STRAP to serwis poczty elektronicznej związany z tymczasowym numerem identyfikacyjnym każdego z nas. Jest dostarczana natychmiast i bezpośrednio do odbiorcy, bez względu na to, gdzie się znajdujesz. Kiedy jednak ją otrzymasz, mogą ją przeczytać wszyscy, którzy są w pobliżu. W Belgrame dostajemy niewiele takich mejli. Pierwszy raz zdarza się to, gdy zostajemy umieszczeni u przydzielonych nam Partnerów. Drugi i najważniejszy raz ma miejsce wtedy, gdy przydzielona nam zostaje rola w nowym Dystrykcie.

Tego dnia rano, po sprawdzeniu, czy moja walizka jest gotowa, schodzę do głównej jadalni. Żołądek ściska mi się z niepokoju na wspomnienie snów, które miałam ubiegłej nocy. Odkąd Lynch odeszła, Elan ani razu mnie nie odwiedził, a ja często o nim śnię. Moje serce płonie skrytym pożądaniem. Ściskam nogi, czując resztki niedawnej rozkoszy, i witam się z tymi, którzy siedzą już przy stole. Nawet nie śmiem myśleć o tym, jak zaczerwienione mam policzki, ale na szczęście nie muszę odpowiadać na żadne dociekliwe pytania, bo ożywa wielki ekran na ścianie.

Czekamy z niecierpliwością i niemal słyszę, jak wszystkim biją serca. To jest to – zaraz przyjdzie czas na jedno z nas. Elan, Mira i Rachel wpatrują się w hologram, który pojawia się pośrodku jadalni.

Obraz nie jest tak wyraźny, jak sobie wyobrażałam, a może z podekscytowania wszystko mi się zamazuje.

– To do ciebie, Theo! – woła Elan. – Patrz, to ty!

Zerkam niespokojnie na ekran, zdając sobie sprawę, że ta chwila zadecyduje o reszcie mojego życia i może zniszczyć wszystkie lata nadziei. Sygnał o nadejściu mejla STRAP jest tak głośny, że nie sposób go zignorować. Widzę moje zdjęcie zawieszone w powietrzu. Choć zrobiono je jakiś czas temu, to ewidentnie ja. Poniżej jest moje nazwisko i słowa:

Przydział nr 259876. Dystrykt I.

Słychać brawa. Jestem tak wstrząśnięta, że z trudem trzymam się na nogach. Dystrykt I. To już oficjalne – będę Robotnicą. Pośpiesznie przeglądam resztę mejla potwierdzającą szczegóły: odnotowującą porę odjazdu, numer transportu i rzeczy, które muszę zabrać ze sobą.

U dołu widnieje nazwa: INSTYTUT BELGRAME, zapisana elegancką kursywą i podkreślona.

Nie mogę w to uwierzyć! Zostałam przyjęta na tę wspaniałą akademię i jestem gotowa pokazać, ile jestem warta. To przywraca mi wiarę w LeXuS i ogarnia mnie uczucie wdzięczności.

Wreszcie przychodzi pora wyjazdu i po raz ostatni schodzę na dół z brązową skórzaną walizką ze standardowego przydziału. W holu budynku w Dystrykcie II nie ma emocjonalnych pożegnań, ponieważ zakazuje tego surowy protokół. Partnerów szkoli się, by kontrolowali emocje, zarówno własne, jak i adoptowanych dzieci. Szczerze mówiąc, wciąż jestem tak wstrząśnięta wiadomością, że nawet gdyby wolno było mi płakać, nie byłabym w stanie. Dziś jest pierwszy dzień reszty mojego życia. Nie będę już miała tymczasowego numeru i nawet nie wiem, czy wciąż będę miała na imię Theodora. Zadecyduje o tym Instytut.

– Dbaj o siebie, Theo – mówi cicho Legassov. – LeXuS ma powód do dumy, dokonali właściwego wyboru. Będziesz wspaniałą Robotnicą.

Nie wolno im zbytnio okazywać emocji, ale wiem, że są szczęśliwi z mojego powodu i będą za mną tęsknić. Mam nadzieję, że wiedzą, że te uczucia są odwzajemnione. Dobrze sobie radzą, regularnie osiągają najlepsze rezultaty ze wszystkich Partnerów. Podaję mój bagaż kierowcy, który pewnie jest z Dystryktu III, i wsiadam do samochodu. Podczas krótkiej jazdy zachwycam się nowymi widokami, których nie mogłam zobaczyć z mojego domu w Dystrykcie II. Ściska mi się żołądek. To jest to! Zaczyna się reszta mojego życia.

Gdy przejeżdżamy przez ozdobną główną bramę Instytutu, moje podekscytowanie sięga szczytu. Wysiadam przy przestronnej, idealnie czystej recepcji, gdzie jakiś mężczyzna i kobieta rozdają przepustki. Żółte uniformy świadczą o tym, że są studentami z Dystryktu III, jedynego Dystryktu, który zapewnia edukację umożliwiającą robienie kariery. Widać, że wciąż jeszcze się szkolą, ale za dwa lata będą mogli zająć kluczowe stanowiska w Belgrame. Razem z dwoma innymi dziewczynami zostaję wprowadzona do strefy dla nowo przybyłych. Nie patrzą na mnie i choć jedna jest niewątpliwie piękna, brakuje mi odwagi, by uważniej jej się przyjrzeć.

– Numery 259876, 243599 i 197631, proszę u dać się do Drzwi B Północ, gdzie otrzymacie podręczniki i mundurki. Następnie proszę przejść do Drzwi H po przydział akademika. Apel powitalny i zwiedzanie odbędą się o szóstej.

Aż podskakuję, słysząc zimny, ostry głos kobiety, która właśnie się pojawiła; później dowiaduję się, że ma na imię Rubest i pracuje w administracji Instytutu. Szybko idę za pozostałymi dziewczynami, które wydają się pewne siebie, jakby dokładnie wiedziały, czego się spodziewać. Przypuszczam, że powiedziano im, co je czeka, podczas gdy Ild i Legassov nigdy nie rozmawiali ze mną o tym, co się stanie, gdy opuszczę Dystrykt II. Mam o tym tylko ogólne wyobrażenie po obowiązkowym szkoleniu, które odbyliśmy jako dzieci. To wtedy narodziło się moje marzenie, by zostać Robotnicą. Potem pozostawiono nas w stanie niepewności do ukończenia osiemnastego roku życia, ale teraz dociera do mnie, że nie ze wszystkimi tak było. Te dziewczyny to machiny wojenne, gotowe poświęcić wszystko, by stać się elitą jutra.

Akademiki są tutaj tak samo puste i bezosobowe, jak te, w których dorastałam. W każdym koedukacyjnym pokoju znajdują się cztery łóżka. Rubest daje nam podręczniki i mundurki i pokazuje nasze pokoje. Zostaję wysłana w inną stronę niż dwie dziewczyny, z którymi przyjechałam, i zaczynam się bać, że będę sama w pokoju. Ku mojemu zaskoczeniu, gdy otwieram drzwi, widzę po porozrzucanych rzeczach, że trzy pozostałe łóżka są już zajęte. Kładę walizkę i moje nowe ubrania na niebieskiej narzucie górnego łóżka.

Zastanawiam się, czy współlokatorzy dopiero co tu przybyli, tak jak ja, czy może są już na dalszym etapie nauki. Zaciekawiona rozglądam się po pokoju i dostrzegam coś, co – jak zakładam – musi być pracą domową zadaną przez nauczyciela. Są to modele fallusów i wagin z nierdzewnej stali oraz silikonu i kilka innych przedmiotów, których nie poznaję. Na ścianie naprzeciw czterech łóżek wisi wielki, oprawiony w ramki plakat z jakimś tekstem. Gdy przyglądam mu się dokładniej, dociera do mnie, że to zasady Instytutu zapisane w dziwnie zimny i formalny sposób. Zaczynam czytać pierwszą:

To koniec darmowego fragmentu. Czy chcesz czytać dalej?