Racjonalność: co to jest, dlaczego jej brakuje, dlaczego ma znaczenie

Tekst
0
Recenzje
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa


Steven Pinker

Racjonalność: co to jest, dlaczego jej brakuje, dlaczego ma znaczenie


Tytuł oryginału

Rationality: What It Is, Why It Seems Scarce, Why It Matters ISBN 978-83-8202-422-7 Copyright © 2021 by Steven Pinker All rights reserved Copyright © 2021 for the Polish translation by Zysk i S-ka Wydawnictwo s.j., Poznań Redaktor prowadzący Dariusz Wojtczak Redakcja Zofia Domańska Projekt okładki Pete Garceau Wykresy Ilavenil Subbiah Opracowanie graficzne i techniczne Barbara i Przemysław Kida Wydanie 1 Zysk i S-ka Wydawnictwo ul. Wielka 10, 61-774 Poznań tel. 61 853 27 51, 61 853 27 67 dział handlowy, tel./faks 61 855 06 90 sklep@zysk.com.pl www.zysk.com.pl Wszelkie prawa zastrzeżone. Niniejszy plik jest objęty ochroną prawa autorskiego i zabezpieczony znakiem wodnym (watermark). Uzyskany dostęp upoważnia wyłącznie do prywatnego użytku. Rozpowszechnianie całości lub fragmentu niniejszej publikacji w jakiejkolwiek postaci bez zgody właściciela praw jest zabronione. Konwersję do wersji elektronicznej wykonano w Zysk i S-ka Wydawnictwo.

Dla Roslyn Wiesenfeld Pinker

Czymże jest człowiek, jeśli w jego życiu

Główną wartością i treścią jest tylko

Sen i trawienie? Zwyczajnym bydlęciem.

Ten, kto nas stworzył i obdarzył

Myślenia, darem spoglądania wstecz

I wybiegania w przyszłość, był tak szczodry

Nie po to przecież, żeby boski rozum

Pleśniał w nas bez użytku*.

Hamlet

* William Szekspir, Hamlet, przeł. Stanisław Barańczak, akt IV, scena IV.

Przedmowa

Racjonalność powinna być miernikiem wszystkiego, co myślimy i robimy. (Jeżeli się z tym nie zgadzasz, to czy twoje obiekcje są racjonalne?) A przecież w epoce, w której dysponujemy bezprecedensowymi zasobami ułatwiającymi rozumowanie, sferę publiczną zaśmiecają fake newsy, znachorstwo, teorie spiskowe i retoryka „postprawdy”.

Jak sensownie opisać sens i jego przeciwieństwo? Sprawa jest najwyższej wagi. W trzeciej dekadzie trzeciego tysiąclecia mierzymy się ze śmiertelnymi zagrożeniami dla naszego zdrowia, demokracji i warunków do życia na naszej planecie. Chociaż problemy te wydają się przytłaczające, rozwiązania istnieją, a nasz gatunek ma wystarczające kwalifikacje intelektualne, aby te rozwiązania znaleźć. Do najtrudniejszych problemów, z którymi mamy dzisiaj do czynienia, należy jednak przekonanie ludzi do zaakceptowania rozwiązań, kiedy już je znajdziemy.

Tysiące komentatorów lamentują nad naszą nierozumnością i stało się swego rodzaju świeckim dogmatem, że ludzie są po prostu irracjonalni. W naukach społecznych i w mediach człowiek jest przedstawiany jako żyjący poza swoją epoką jaskiniowiec, który na wyskakującego z trawy lwa reaguje całym wachlarzem uprzedzeń, martwych punktów, błędów poznawczych i złudzeń. (Omawiające skrzywienia poznawcze hasło w Wikipedii wymienia ich niemal dwieście). Jako kognitywista nie mogę jednak zaakceptować sceptycznego obrazu ludzkiego mózgu jako koszyka z urojeniami. Łowcy-zbieracze — zarówno nasi przodkowie, jak i żyjący współcześnie — nie są nerwowymi królikami, ale rozwiązującymi problemy mózgowcami. Lista popełnianych przez nas głupot nie wyjaśnia, dlaczego jesteśmy tacy bystrzy: jakim cudem odkryliśmy prawa natury, przeobraziliśmy naszą planetę, wydłużyliśmy i wzbogaciliśmy nasze życie czy wreszcie sformułowaliśmy zasady racjonalności, które tak często naruszamy.

Jak wiadomo, jako jeden z pierwszych przekonywałem, że jeżeli chcemy zrozumieć ludzką naturę, to musimy przeanalizować rozdźwięk między środowiskiem, w którym wyewoluowaliśmy, a środowiskiem, w którym znajdujemy się dzisiaj. Jednak świat, do którego są przystosowane nasze umysły, to nie tylko plejstoceńska sawanna. Jest nim również każde nieakademickie, nietechnokratyczne środowisko — innymi słowy, większość obszaru ludzkiego doświadczenia — w którym nowoczesne narzędzia racjonalności, takie jak wzory statystyczne i bazy danych, są niedostępne lub nie znajdują zastosowania. Jak się przekonamy, kiedy przedstawić ludziom problemy, które są bliższe ich codziennej rzeczywistości i współmierne z ich naturalnym sposobem postrzegania świata, okazuje się, że nie są tacy durni, na jakich wyglądają. Nie usprawiedliwia to oczywiście rezygnacji z bardziej rozwiniętych metod. Dysponujemy dzisiaj wyrafinowanymi instrumentami rozumu i zarówno jako jednostki, jak i jako społeczeństwo wyjdziemy na tym najlepiej, jeśli te instrumenty zrozumiemy i zastosujemy.

Niniejsza książka wyrosła z prowadzonego przeze mnie na Uniwersytecie Harvarda kursu, podczas którego badałem naturę racjonalności i próbowałem odpowiedzieć na pytanie, dlaczego wydaje się ona towarem tak bardzo deficytowym. Podobnie jak wielu innych psychologów uwielbiam uczyć o fascynujących i zasługujących na nagrodę Nobla odkryciach na temat ułomności ludzkiego rozumu i uważam te odkrycia za jedne z najważniejszych darów dla ludzkiej wiedzy, którymi może się pochwalić nasza dyscyplina. Podobnie jak wielu psychologów uważam również, że normy racjonalności, których ludzie tak często nie spełniają, powinny być celem edukacji i literatury popularnonaukowej. Obywatele powinni nie tylko mieć podstawowe pojęcie o historii, naukach ścisłych i słowie pisanym, ale również umieć się posługiwać intelektualnymi narzędziami poprawnego rozumowania. Do narzędzi tych należy logika, krytyczne myślenie, rachunek prawdopodobieństwa, korelacja i przyczynowość, optymalne sposoby korygowania przekonań i podejmowanie decyzji na podstawie niepewnych danych, czy wreszcie kryteria podejmowania racjonalnych wyborów zarówno samodzielnie, jak i zbiorowo. Wymienione narzędzia rozumowania są niezbędnym warunkiem uniknięcia głupich decyzji i rozwiązań w życiu osobistym i w polityce państwa. Pomagają nam skalibrować ryzykowne wybory, ocenić wątpliwe tezy, zrozumieć zagadkowe paradoksy i zyskać wgląd w zmienne koleje losu i tragedie życiowe. Nie znałem jednak żadnej książki, która próbowałaby je wszystkie omówić.

Do napisania tej książki zainspirowało mnie również uświadomienie sobie, że chociaż program nauczania psychologii kognitywnej jest niezwykle fascynujący, nie pomaga mi znaleźć odpowiedzi na pytania, które najczęściej mi zadawano, kiedy mówiłem ludziom, że prowadzę kurs na temat racjonalności. Dlaczego ludzie wierzą, że Hillary Clinton kierowała gangiem pedofilów z siedzibą w pizzerii albo że smugi kondensacyjne za odrzutowcami to w rzeczywistości rozpylane w ramach tajnego programu rządowego środki psychotropowe? Standardowe punkty moich wykładów typu „błąd hazardzisty” czy „zaniedbywanie wartości bazowych” w znikomym stopniu rozjaśniały zagadki, które sprawiają, że irracjonalność jest dzisiaj tak bardzo palącą kwestią. Zagadki te popchnęły mnie na nowe terytoria, takie jak natura pogłoski, mądrość ludowa i myślenie spiskowe, kontrast między racjonalnością jednostki a racjonalnością społeczności czy rozróżnienie na dwa typy przekonań: mentalność empiryczną i mentalność mitologiczną.

I wreszcie, chociaż przedstawianie racjonalnych argumentów za racjonalnością może się wydawać paradoksalne, tego rodzaju książka jest bardzo na czasie. Niektórzy lansują przeciwstawny paradoks, przytaczając racje (zakładam, że racjonalne, bo inaczej dlaczego mielibyśmy ich słuchać?) przemawiające za tym, że racjonalność jest przeceniana: że ludzie myślący logicznie to tłumiące swoje prawdziwe uczucia smutasy, myślenie analityczne należy podporządkować sprawiedliwości społecznej, a dobre serce i niezawodny instynkt to lepsza droga do szczęścia i pomyślności niż twarda logika i argumentacja. Wiele osób zachowuje się tak, jakby racjonalność się przedawniła: jakby celem argumentacji było zdyskredytowanie polemistów, a nie kolektywne wypracowanie jak najpoprawniejszych przekonań. W epoce, w której racjonalność wydaje się zarazem bardziej zagrożona i bardziej istotna niż kiedykolwiek, Racjonalność jest afirmacją racjonalności.

Do ważnych wątków tej książki należy kwestia, że nikt z nas nie jest dostatecznie racjonalny, aby samodzielnie stworzyć coś sensownego: racjonalność wyłania się ze wspólnoty rozumujących, którzy nawzajem dostrzegają swoje błędy. Pragnę w tym kontekście podziękować tym rozumującym, dzięki którym ta książka jest bardziej racjonalna. Ken Binmore, Gary King, Rebecca Newberger Goldstein, Jason Nemirow, Roslyn Pinker, Keith Stanovich i Martina Wiese wnikliwie skomentowali wstępną wersję. Charleen Adams, Robert Aumann, Joshua Hartshorne, Louis Liebenberg, Colin McGinn, Barbara Mellers, Hugo Mercier, Judea Pearl, David Ropeik, Michael Shermer, Susanna Siegel, Barbara Spellman, Lawrence Summers, Philip Tetlock i Juliani Vidal zrecenzowali rozdziały odnoszące się do dziedzin, w których się specjalizują. W okresie planowania i pisania tej książki nasunęło mi się wiele pytań, na które odpowiedzieli mi Emily-Rose Eastop, Baruch Fischhoff, Daniel Dennett, Reid Hastie, Nathan Kuncel, Ellen Langer, Jennifer Lerner, Beau Lotto, Daniel Loxton, Gary Marcus, Philip Maymin, Don Moore, David Myers, Robert Proctor, Fred Shapiro, Mattie Toma, Jeffrey Watumull, Jeremy Wolfe i Steven Zipperstein. W przepisywaniu, sprawdzaniu faktów i szukaniu źródeł cytatów fachowo pomagali mi Mila Bertolo, Martina Wiese i Kai Sandbrink, a w analizie danych źródłowych Bertolo, Toma i Julian De Freitasowie. Bardzo cenne były dla mnie również pytania i sugestie uczestników i organizatorów kursu General Education 1066: Rationality, zwłaszcza Mattiego Tomy i Jasona Nemirowa.

 

Szczególne podziękowania należą się mojej mądrej i wspierającej redaktorce Wendy Wolf, dla której była to już szósta w jej karierze zawodowej książka mojego autorstwa, naszej korektorce Katyi Rice, oraz agentowi literackiemu Johnowi Brockmanowi i graficzce Ilavenil Subbiah za fachowość i współpracę w naszym dziewiątym wspólnym projekcie. Dziękuję również za wieloletnie wsparcie Thomasa Penna, Pen Vogler i Stefana McGrath z Penguin UK.

Szczególną rolę w ukształtowaniu się tej książki odegrała Rebecca Newberger Goldstein, ponieważ to ona wytworzyła we mnie przekonanie, że realizm i rozum to ideały, które należy wynieść na piedestał, a następnie ich bronić. Swoją miłość i wdzięczność kieruję również do innych członków mojej rodziny: Yaela i Solly, Danielle, Roba, Jacka i Davida, Susan, Martina, Evy, Carla i Erica oraz mojej matki, Roslyn, której ta książka jest dedykowana.

1. Jak racjonalnym zwierzęciem jest człowiek?

Człowiek jest zwierzęciem rozumnym — tak mnie przynajmniej uczono. Przez całe swoje długie życie usilnie poszukiwałem dowodów potwierdzających to przekonanie, ale jak dotąd nie udało mi się ich znaleźć1.

Bertrand Russell

A ten, kto najwymowniej lub najostrzej umie napastwić się nad słabością umysłu ludzkiego, uchodzi niemal za boskiego2.

Baruch Spinoza

Homo sapiens znaczy mądry człowiekowaty i pod wieloma względami zasłużyliśmy sobie na ten wyróżnik z dwumianu Linneusza. Nasz gatunek ustalił wiek wszechświata, zgłębił naturę materii i energii, odcyfrował tajemnice życia, rozwikłał schematy świadomości, czy wreszcie opisał naszą historię i różnorodność. Stosujemy tę wiedzę do poprawy naszego bytu, do łagodzenia skutków plag, które przez większość okresu istnienia naszego gatunku zatruwały życie naszym przodkom. Odsunęliśmy nieuchronną randkę ze śmiercią od lat średnio trzydziestu do ponad siedemdziesięciu (w krajach rozwiniętych do osiemdziesięciu), zredukowaliśmy skrajną nędzę z dziewięćdziesięciu procent ludzkości do poniżej dziewięciu, obniżyliśmy wskaźniki zgonów wojennych dwudziestokrotnie, a będących skutkiem głodu — stukrotnie3. Wreszcie kiedy w XXI wieku powróciła odwieczna plaga zarazy, w ciągu kilku dni rozpoznaliśmy przyczynę, w ciągu kilku tygodni zsekwencjonowaliśmy genom, a w ciągu roku wdrożyliśmy szczepionki, utrzymując wskaźnik zgonów na poziomie ułamka historycznych wyników.

Zasoby poznawcze, które pozwalają zrozumieć świat i naginać go do naszych celów, nie jest zdobyczą cywilizacji zachodniej, lecz dziedzictwem naszego gatunku. Plemię San z pustyni Kalahari w Afryce Południowej należy do najstarszych ludów świata, a ich łowiecko-zbieracki tryb życia, który do niedawna kultywowali, pozwala częściowo zobaczyć, w jaki sposób ludzie spędzili większość swojego istnienia4. Nie jest tak, że łowcy-zbieracze tylko rzucają włóczniami w przechodzące zwierzęta albo raczą się rosnącymi wokół nich owocami i orzechami5. Znawca myślistwa Louis Liebenberg, który przez wiele dziesięcioleci badał zwyczaje San, pokazuje, że plemię to zawdzięcza swoje przetrwanie mentalności naukowej6. W drodze rozumowania dochodzą od szczątkowych danych do odległych wniosków dzięki intuicyjnej znajomości logiki, krytycznego myślenia, rozumowania statystycznego, korelacji i przyczynowości oraz teorii gier.

San uprawiają tak zwane polowanie uporczywe, w którym wykorzystywane są nasze trzy najbardziej charakterystyczne cechy: dwunożność, która pozwala sprawnie biegać, brak włosów, który pozwala pozbywać się nadmiaru ciepła w gorącym klimacie, oraz duża głowa, która pozwala nam być racjonalnymi. San wykorzystują tę racjonalność do tropienia płochliwych zwierząt po odciskach kopyt, wydzielinach i innych śladach, ścigając je, aż padną z wyczerpania lub na skutek udaru cieplnego7. Czasem San tropią zwierzę po jakiejś jego zwyczajowej ścieżce, a jeżeli trop wygaśnie, szukają po rozszerzających się okręgach wokół ostatnich znalezionych tropów. Często jednak tropią zwierzęta, posługując się rozumowaniem.

Łowcy rozróżniają dziesiątki gatunków po kształcie śladów i odległości między nimi, wspomagając się znajomością zasady przyczyny i skutku. Dedukują na przykład, że silnie zaostrzony odcisk kopyta pochodzi od zwinnego skocznika antylopiego, który potrzebuje dobrej przyczepności, natomiast płaski ślad pochodzi od ciężkiego kudu, który musi na czymś opierać swój ciężar. Potrafią rozpoznać płeć zwierząt po układzie śladów oraz położeniu moczu względem tylnych stóp i kału. Wykorzystują te kategorie do sylogistycznych dedukcji: koziorożca można spotkać w porze deszczowej, ponieważ mokry piasek wbija mu się w kopyta i powoduje sztywnienie stawów, natomiast kudu i elanda można dopaść w porze suchej, ponieważ w sypkim piasku łatwo się męczą. Mamy porę suchą, a zwierzęciem, które zostawiło te ślady, jest kudu, zatem można je upolować.

San nie tylko grupują zwierzęta według kategorii, ale również wprowadzają bardziej szczegółowe rozróżnienia logiczne. Identyfikują poszczególne osobniki w obrębie gatunku, analizując odciski kopyt w poszukiwaniu charakterystycznych wzorów i wariacji. Odróżniają również cechy stałe danego osobnika, takie jak gatunek i płeć, od stanów przejściowych, takich jak zmęczenie, o którym świadczy powłóczenie nogami i zatrzymywanie się na odpoczynek. Podważając błędny stereotyp, zgodnie z którym ludy przednowoczesne nie znały pojęcia czasu, szacują wiek zwierzęcia po rozmiarach i wyraźności odcisków kopyt oraz potrafią datować trop po świeżości śladów, wilgotności śliny lub odchodów, kącie padania promieni słonecznych w zacienionym miejscu odpoczynku oraz po nakładających się tropach innych zwierząt. Bez tych logicznych subtelności polowanie uporczywe byłoby nieskuteczne. Z plątaniny tropów myśliwy nie łowi śladów dowolnego oryksa, lecz tylko tego, którego ściga w celu doprowadzenia go do wyczerpania.

San stosują również krytyczne myślenie. Wiedzą, że nie powinni ufać swoim pierwszym wrażeniom, i znają zagrożenia związane z tym, że widzimy to, co chcemy zobaczyć. Nie przyjmują też argumentów z autorytetu: każdy, nawet młody nowicjusz, może obalić czyjeś wnioskowanie albo zaproponować własne, zanim z dysputy nie wyłoni się konsensus. Chociaż polują głównie mężczyźni, kobiety wykazują nie mniejszą fachowość w interpretacji śladów. Liebenberg donosi, że pewna młoda kobieta, !Nasi, „prawie zawstydziła mężczyzn”8.

San uzależniają swoje zaufanie do danej hipotezy od diagnostycznej wiarygodności materiału dowodowego, czyli wykonują operacje z dziedziny prawdopodobieństwa warunkowego. Na przykład stopa jeżozwierza ma dwie dosiebne poduszki, a miodożera jedną, ale poduszka może się nie odcisnąć w twardym gruncie.

To oznacza, że prawdopodobieństwo wystąpienia śladu z jedną poduszką, jeżeli zostawił go miodożer, jest wysokie, natomiast odwrotne prawdopodobieństwo, czyli że ślad zostawił miodożer, jeżeli widać tylko jedną poduszkę, jest niższe (ponieważ może to być również niepełny ślad jeżozwierza). San nie mylą ze sobą tych prawdopodobieństw warunkowych: wiedzą, że ponieważ ślad z dwiema poduszkami mógł zostawić tylko miodożer, prawdopodobieństwo, że ślad należy do miodożera, jeżeli widać dwa odciski poduszek, jest wysokie.

Ponadto San uzależniają swoje zaufanie do danej hipotezy od jej apriorycznej wiarygodności. Jeżeli ślady są niejednoznaczne, San zakładają, że pochodzą one od bardziej rozpowszechnionego gatunku, i tylko przy wystąpieniu jednoznacznych wskazówek wyciągną wniosek, że trop zostawił przedstawiciel rzadszego gatunku9. Jak się przekonamy, na tym polega istota rozumowania bayesowskiego.

Kolejną bardzo istotną umiejętnością, którą posługują się San, jest odróżnianie korelacji od przyczynowości. Liebenberg wspomina:

Pewien tropiciel, Boroh//xao, powiedział mi, że kiedy [skowronek] śpiewa, wysusza glebę, dzięki czemu korzonki nadają się do jedzenia. !Nate i /Uase wyjaśnili mi później, że Boroh//xao się myli — glebę wysusza nie skowronek, lecz słońce. Skowronek tylko im mówi, że w nadchodzących miesiącach gleba wyschnie, a o tej porze roku korzonki nadają się do jedzenia10.

San wykorzystują swoją wiedzę o stosunkach przyczynowych w otaczającym ich środowisku nie tylko do zrozumienia, jak jest, ale również do wyobrażenia sobie, jak mogłoby być. Odgrywając w wyobraźni różne scenariusze, potrafią wybiec myślami o kilka kroków przed zwierzęta i wynaleźć wyrafinowane pułapki do ich łapania. Wbijają w ziemię jeden koniec sprężystej gałęzi, którą zginają wpół, i przywiązują do drugiego końca zamaskowaną gałązkami i piaskiem pętlę, którą przytrzymuje mechanizm spustowy. Pułapki umieszczają w otworach wykonanych w barierach, które wcześniej zbudowali koło miejsca spoczynku antylopy, i pędzą zwierzę w stronę zabójczej przeszkody, którą zwierzę musi pokonać. Inna metoda: jeśli znajdą ślady strusia pod akacją parasolowatą (jej strąki to strusi smakołyk), podrzucają w tym miejscu kość, która jest za duża, aby struś ją połknął, co przyciąga jego uwagę do mniejszej, ale wciąż za dużej kości, która kieruje go do jeszcze mniejszej kości, przynęty w pułapce.

Jednak mimo zabójczej skuteczności stosowanych przez San technik przetrwali w bezwzględnych pustynnych warunkach ponad sto tysięcy lat, nie wybijając zwierząt, od których zależy ich byt. Podczas suszy myślą o tym, co by ich czekało w przyszłości, gdyby zjedli ostatnią roślinę lub uśmiercili zwierzę danego gatunku, i jeśli uznają jakiś gatunek za zagrożony, oszczędzają jego członków11. Swoje programy ochrony przyrody dostosowują do poziomu wrażliwości klimatycznej roślin, które nie mogą migrować, ale szybko odzyskują wigor, kiedy powrócą deszcze, oraz zwierząt, które potrafią przetrwać suszę, ale bardzo powoli odbudowują liczebność swojej populacji. Wysiłki na rzecz ochrony przyrody stale zderzają się z pokusą kłusownictwa (czyli z przekonaniem, że należy eksploatować rzadkie gatunki, bo w przeciwnym razie zrobią to inni), co wymaga rozszerzenia norm wzajemności i troski o zbiorowy byt na wszystkie zasoby. Jest nie do pomyślenia, aby myśliwy San nie podzielił się mięsem z członkiem tej samej gromady, który wraca z polowania z pustymi rękami, lub też z sąsiednią gromadą, która musiała opuścić swoje dotknięte suszą terytorium, ponieważ myśliwy ten wie, że pamięć jest długa, a któregoś dnia los może się odwrócić.

Mądrość San uwydatnia paradoks ludzkiej racjonalności. Chociaż nasza zdolność do rozumowania ma pradawne korzenie, zewsząd otaczają nas dzisiaj świadectwa błędów myślowych i szaleństw naszych bliźnich. Ludzie uprawiają hazard i grają na loterii, chociaż mają pewność przegranej, a z drugiej strony nie odkładają pieniędzy na emeryturę, chociaż mają gwarancję wygranej. Trzy czwarte Amerykanów wierzy w co najmniej jedno zjawisko, które zaprzecza prawom naukowym, na przykład w uzdrowicielstwo (55%), postrzeganie pozazmysłowe (41%), domy nawiedzane przez duchy (37%) i duchy (32%) — co oznacza, że są ludzie, którzy wierzą w domy nawiedzane przez duchy, ale w duchy już nie12.

Fałszywe wiadomości (na przykład „Joe Biden nazywa zwolenników Trumpa szumowinami” albo „Mieszkaniec Florydy aresztowany za podawanie środków uspokajających i gwałcenie aligatorów w Everglades”) rozchodzą się w mediach społecznościowych szerzej i szybciej niż prawda, przy czym ludzie rozpowszechniają je częściej niż boty13.

Powszechnie wyciąga się z tego wniosek, że ludzie są po prostu irracjonalni — bardziej Homer Simpson niż pan Spock, bardziej Alfred E. Neuman niż John von Neumann. Zresztą — dodają sceptycy — czego innego się spodziewać po potomkach łowców-zbieraczy, których umysły dobór naturalny ukształtował pod kątem obrony przed staniem się pokarmem dla lampartów? Tymczasem psycholodzy ewolucyjni, świadomi przemyślności ludów zbierackich, przekonują, że ludzie ewoluowali pod kątem zamieszkiwania w „kognitywnej niszy”: pod kątem umiejętności przechytrzania natury za pomocą języka, więzi społecznych i wiedzy praktycznej14. Jeśli ludzie współcześni wydają się irracjonalni, nie wińmy za to łowców-zbieraczy.

 

Jak zatem należy rozumieć to coś, co nazywamy racjonalnością i co powinno być naszym znakiem rozpoznawczym, a przecież jest tak często i rażąco naruszane? Przede wszystkim należy zrozumieć, że racjonalność nie jest mocą, którą dany podmiot ma albo nie, tak jak rentgenowskie widzenie Supermana. Racjonalność jest zestawem narzędzi poznawczych, które pozwalają osiągać określone cele w określonych warunkach. Aby zrozumieć, co to jest racjonalność, dlaczego jej brakuje i dlaczego ma znaczenie, musimy zacząć od podstawowych prawd o samej racjonalności: od tego, jak inteligentny podmiot powinien rozumować w danych warunkach i w określonych celach. Te „normatywne” modele, które wywodzą się z logiki, filozofii, matematyki i sztucznej inteligencji, pozwalają nam najlepiej rozpoznać i znaleźć „właściwe” rozwiązanie danego problemu. Służą za przedmiot aspiracji tych, którzy chcą być racjonalni, co powinno oznaczać wszystkich. Do istotnych celów tej książki należy wyjaśnienie normatywnych narzędzi rozumowania o najszerszym zastosowaniu — narzędzia te omawiam w rozdziałach od 3 do 9.

Modele normatywne służą również jako kryteria pozwalające ocenić, jak przeciętni ludzie rzeczywiście rozumują, co jest przedmiotem zainteresowania psychologii i innych nauk behawioralnych. Dzięki nagrodzonym Noblem badaniom Daniela Kahnemana, Amosa Tversky’ego oraz innych psychologów i ekonomistów behawioralnych od jakiegoś czasu wiemy, że przeciętni ludzie pod wieloma względami tych kryteriów nie spełniają15. Kiedy ludzkie osądy odbiegają od modelu normatywnego, co zdarza się bardzo często, mamy zagadkę do rozwiązania. Czasami rozbieżność ujawnia autentyczną irracjonalność: ludzki mózg nie potrafi się uporać ze złożonością danego problemu albo ma jakąś usterkę, która wrednie i uporczywie podsuwa błędną odpowiedź.

Jednak w ludzkim szaleństwie często jest metoda. Na przykład problem przedstawiono w zwodniczej postaci i kiedy się go przetransponuje na format bardziej przyjazny ludzkiemu umysłowi, człowiek udziela właściwej odpowiedzi. Model normatywny może również być poprawny tylko w określonym środowisku i ludzie słusznie oceniają, że w tym środowisku nie przebywają, toteż dany model nie znajduje zastosowania. I wreszcie dany model może być zaprojektowany pod kątem określonego celu i słusznie lub nie ludzie szukają innego. W następnych rozdziałach podam przykłady wszystkich tych okoliczności łagodzących. Z kolei w przedostatnim rozdziale pokażę, że niektóre z dzisiejszych gejzerów irracjonalności można zrozumieć jako racjonalne dążenie do celów innych niż obiektywne zrozumienie świata.

Wyjaśnienia ludzkiej racjonalności mogą rozgrzeszać z zarzutu zwykłej głupoty, ale zrozumieć nie znaczy wybaczyć. Czasami wyżej stawiamy ludziom poprzeczkę. Da się ich nauczyć dostrzegania zakamuflowanego pod inną postacią problemu. Da się ich nakłonić do stosowania skutecznych nawyków myślenia poza ich strefą komfortu. Da się ich zmotywować do wyjścia poza z góry skazane na niepowodzenie lub destrukcyjne dla zbiorowości cele. Również takie zadania stawiam sobie w tej książce.

Ponieważ z badań nad sądami i podejmowaniem decyzji konsekwentnie wyłania się wniosek, że ludzie stają się bardziej racjonalni, kiedy informacje, na których pracują, są bardziej wyraziste oraz istotne dla ich życia, pozwolę sobie podać przykłady: po jednym z arytmetyki, logiki, rachunku prawdopodobieństwa i prognozowania. Każdy z tych klasycznych przykładów obnaża jakąś usterkę naszego rozumowania i posłuży za wstęp do omówienia normatywnych kryteriów racjonalności (i sposobów ich naruszania przez ludzi) w kolejnych rozdziałach.