Legenda Corinair

Tekst
Autor:
Z serii: The Frontiers Saga #3
Oznacz jako przeczytane
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

– To niewiarygodne – wykrzyknął Władimir.

– Tak właśnie na początku pomyślałem – zgodził się z nim Nathan. – Ale zastanów się. Gdyby Jungowie kiedykolwiek dowiedzieli się o tych badaniach, nie można byłoby ich powstrzymać. To dlatego flota wszystko ukrywała.

– Masz rację, kapitanie. Ale paranoja naszych przywódców sięgnęła znacznie głębiej, niż można to sobie wyobrazić. Nieliczni, którzy wiedzieli o tym projekcie, byli gotowi poświęcić karierę, a nawet swoje życie, aby go ochronić. Mieliśmy nawet urządzenia samobójcze wszczepione do zębów na wypadek przechwycenia.

Nathan wpatrywał się w Abby, próbując zapytać samym wzrokiem, czy ją też to obejmowało.

– Tak, kapitanie, ja również to mam.

– Czy to oznacza, że my także musimy je zainstalować? – zapytała niepewnie Jessica.

– Jestem pewien, że doktor Sorenson nie ma tabletek samobójczych – odparł Scott.

– Kapitanie – ostrzegła Abby – czy zdaje pan sobie sprawę, że gdyby ten napęd wpadł w ręce wroga, należy zniszczyć okręt i zlikwidować załogę w celu zachowania tajemnicy?

– Doktor Sorenson, obawiam się, że tajemnica już została ujawniona. Ta’Akarowie kilkakrotnie widzieli, jak wykonujemy skoki. Podejrzewam, że polują na nas właśnie z tego powodu.

– Musimy jak najszybciej wydostać się z tego obszaru przestrzeni – podkreśliła Cameron.

– Pięć lub sześć skoków powinno nas znacznie oddalić od zasięgu nawet ich najszybszych okrętów – oszacowała Abby. – W ciągu kilku dni możemy pozostawić za sobą niebezpieczeństwo i zarazem znaleźć się w drodze do domu.

– Ale wcześniej powiedziałaś, że nie ma sposobu, aby ustalić, jak długo będzie działał napęd skokowy. Czy coś się zmieniło?

– Nie, kapitanie, nie zmieniło się. Ale nie mam też powodu, by podejrzewać, że nie będzie dalej funkcjonował zgodnie z założeniami. Chciałam po prostu poinformować, że zawsze istnieje jakieś ryzyko. Jeśli napęd skokowy kiedyś przestanie działać, nie pomoże nam już w ucieczce.

– Więc myślisz, że w przybliżeniu setka skoków pozwoli nam na powrót do domu bez żadnych problemów?

– Nie mam powodu podejrzewać inaczej. Ale oczywiście nie mam też dowodów, że wszystko na pewno zadziała.

– Właśnie dlatego nie zamierzamy jeszcze wracać do domu – oświadczył Nathan.

– Czy dobrze słyszę? – Cameron nie była jednak zaskoczona tym stwierdzeniem, ponieważ podejrzewała, że taki będzie jego plan. – Nathanie, przebywanie w tym obszarze przestrzeni nie jest bezpieczne. Sam przecież tak powiedziałeś. Im szybciej rozpoczniemy wykonywanie skoków w kierunku macierzystej planety…

– Cam, nie wiemy, co się znajduje między nami a Ziemią – odpowiedział Nathan. – Mogą tam istnieć inne zamieszkałe światy, może przyjazne, a może nie. Mogą być nawet gorsze niż Takara. To ponad sto skoków. Moglibyśmy się łatwo znaleźć w znacznie gorszej sytuacji niż obecna. I po prostu nie jestem przygotowany na tak ryzykowny plan, przynajmniej nie bez dodatkowych informacji.

– A jeśli Ta’Akarowie zdołają nas dopaść? – Cameron tym razem nie wycofała się bez walki.

– Zawsze możemy zacząć wykonywać skoki, nieprawdaż?

– To może nie być takie łatwe, Nathanie. Nie docenili nas raz, może dwa razy. Prawdopodobnie nie popełnią tego błędu ponownie.

– Według Jalei nie są aż tak błyskotliwi, jeśli chodzi o taktykę – przypomniała Jessica.

– Chcesz postawić na to swoje życie? – zapytała Cameron.

Jessica nic nie odpowiedziała, ale wyraz jej twarzy potwierdził, że nie przyjęłaby takiego zakładu.

Nathan miał już dość kłótni z Cameron. Zaczynał się czuć, jakby wrócił do czasów szkoleń w symulatorze treningowym. Poza tym był wyczerpany. Przez całe popołudnie brał udział w bitwie i sterował małym okrętem kosmicznym, który w końcu rozbił się na pokładzie hangaru „Aurory”. Zostało mu zbyt mało energii, by marnować ją na kłótnie z szefem sztabu.

– Cam, mówię tylko, że chcę się dowiedzieć więcej, zanim podejmiemy taką czy inną decyzję. To wszystko.

– To wszystko? – Była pewna, że czegoś nie mówił.

– Jeśli nie masz nic przeciwko temu, może w trakcie powrotu poświęcimy trochę czasu na wykonanie napraw.

Nathan nie potrzebował jej zgody, w końcu był dowódcą. Ale bardzo chciał ją mieć po swojej stronie. Wyjątkowe umiejętności organizacyjne Cameron i dbałość o szczegóły, a także jej niesamowita znajomość procedur rekompensowały jego słabości.

– Żaden problem – zapewniła.

– I robiąc to wszystko – rzekła Jessica – być może dowiemy się nieco więcej o tym źródle zasilania.

Nathan znalazł wymówkę, żeby zmienić temat.

– Otóż to. Musimy przynajmniej zweryfikować jego istnienie. Jeśli naprawdę jest tak wspaniałe, jak sugerował Tug, powinniśmy sprawdzić, czy nie moglibyśmy go użyć do zwiększenia zasięgu naszych skoków.

Abby zdała sobie sprawę, że ostatnie zdanie było skierowane do niej.

– Myślę, że to możliwe. Ale musiałabym się dowiedzieć o nim trochę więcej, zanim udzielę konkretnej odpowiedzi.

– Deliza zdawała się sporo wiedzieć o tych badaniach – stwierdził Władimir.

– Naprawdę? – Nathan był nieco zaskoczony, słysząc, że nastoletnia córka Tuga jest tak dobrze zorientowana w temacie.

– Tak. Jest bardzo mądrą młodą damą. Nie sądzę, żeby poświęcała dużo czasu na rozrywki.

– Czy coś ci o tym powiedziała?

– Tylko tyle, że jego działanie opiera się na zasadzie energii punktu zerowego.

– Kapitanie – przerwała Abby – Arka Danych zawiera informacje o takich badaniach. W rzeczywistości tuż przed zarazą byliśmy na Ziemi bardzo blisko opracowania czegoś podobnego. Była to jedna z propozycji związanych z badaniami i rozwojem. Chodziło o obronę Ziemi po rozpoznaniu zagrożenia ze strony Jungów. Gdyby nie nasze przypadkowe odkrycie efektu translokacji przestrzennej, ten projekt pewnie byłby realizowany.

– Moglibyśmy to wykorzystać?

– Oczywiście. Reaktor energii punktu zerowego zapewniłby nam nie tylko wystarczającą moc, by znacznie zwiększyć zasięg skoków. Mógłby również pomóc w skróceniu czasu ładowania między kolejnymi skokami.

– Oba osiągnięcia byłyby znaczące z punktu widzenia taktyki – zauważyła Jessica.

Nathan spojrzał na Cameron.

– Jak myślisz, komandorze poruczniku? Czy to wymaga dalszych badań? – Wiedział, że Cameron nie zaprzeczy logice.

– Oczywiście – zgodziła się, ale w jej głosie wciąż było słychać frustrację.

– W porządku. Ale nie zapominajmy, że naszym priorytetem jest naprawa. Cameron, chciałbym, abyś sporządziła raport uszkodzeń i plan remontu. W tej sprawie możesz współpracować z Władem. Myślę, że najwyższy czas na uporządkowanie naszych priorytetów.

– Tak jest – odpowiedziała Cameron. Poczuła ulgę, że Nathan wysłuchał opinii podwładnych. Po raz pierwszy rozważył wszystkie fakty przed podjęciem decyzji, nawet jeśli ostatecznie nie uległa ona zmianie.

– Doktor Sorenson – kontynuował Nathan, zwracając się do Abby – chciałbym, aby napęd skokowy był w jak najlepszym stanie. Gdyby istniała taka możliwość, proszę ustalić parametry energetyczne wymagane do wykonania superskoku do naszej macierzystej planety… na wypadek, gdyby jednak źródło zasilania wpadło nam w ręce.

Nathan spojrzał na Cameron i zamrugał.

– Wład, dopilnuj proszę, aby Abby otrzymała wszelką potrzebną pomoc. Napęd skokowy jest obecnie naszym jedynym środkiem transportu nadświetlnego, więc musimy o niego dbać.

– Żaden problem – zapewnił go Władimir.

– A co ze mną? – zapytała Jessica, czując się trochę pominięta.

– Zaraz spotkamy się z Tugiem i Jaleą. Najwyższy czas, abyśmy otrzymali proste odpowiedzi na temat tego, co naprawdę dzieje się w gromadzie Pentaura.

***

– Pamiętaj, nie mów im niczego, czego nie musisz – powiedziała Jessica, gdy zbliżyli się do sali odpraw.

– Jak mam ich skłonić do podzielenia się z nami danymi wywiadowczymi, jeśli nie udostępnimy im naszej wiedzy? – Nathanowi wydawało się to oczywistą wadą jej sposobu myślenia. Zaczynał sobie jednak zdawać sprawę z tego, że instruktorzy operacji specjalnych musieli tak zaprogramować Jessicę, aby bezustannie była podejrzliwa i podstępna.

– To łatwe. Po prostu pozwól im mówić. I odpowiadaj tylko na bezpośrednie pytania.

– Dlaczego wydaje mi się, że czeka mnie ciężka próba?

– Może powinieneś się tak czuć – stwierdziła Jessica. – Być może dwa razy pomyślisz, zanim coś powiesz.

Nathan zrozumiał uszczypliwość. Jessica i Cameron zaprzyjaźniły się już w zeszłym tygodniu, a pierwszego dnia w symulatorze Cameron upominała, że działa, nie zastanawiając się nad sytuacją. W głębi duszy Nathan jednak wiedział, że jest typem osoby, która woli funkcjonować instynktownie. Informacje zawsze były pomocne, ale ostatecznie opierał się na intuicji.

– Posłuchaj – powiedział, gdy zatrzymali się tuż przed salą odpraw. – Doceniam to, co próbujesz mi powiedzieć. W końcu na mnie ciąży odpowiedzialność i muszę zrobić to, co uważam za najlepsze.

Nathan spojrzał Jessice w oczy, a jego ton stał się mniej oficjalny.

– Wiem, skąd przyszłaś. Ale to nie jest tajna misja jednostek specjalnych. To raczej negocjacje i polityka, a polityka płynie, niestety, w mojej krwi. Lubię się spotykać i rozmawiać z ludźmi – dodał z uśmiechem. – Sama tak powiedziałaś – powiedział po chwili, a następnie odwrócił się i wszedł do sali odpraw.

– Zgadza się – przyznała, idąc za nim. Obawiała się jednak, do czego Nathan może ich zobowiązać podczas spotkania z Tugiem i Jaleą. Mimo że bardzo chciała mu uniemożliwić takie postępowanie i uważała, że jest to właśnie jej obowiązkiem, wiedziała, że powinna wykonywać rozkazy kapitana, niezależnie od tego, jak bardzo mógłby być on niekompetentny. Wciąż jednak jakaś jej część umysłu, co prawda niewielka, w pewien sposób wierzyła, że Nathan postąpi słusznie.

– Przepraszam za spóźnienie – zaczął Nathan, siadając u szczytu stołu w sali odpraw. Tug i Jalea siedzieli już przy jego zewnętrznej stronie, a Jessica usiadła naprzeciwko nich obok Nathana. – Mam nadzieję, że długo nie czekaliście.

 

– Wcale nie, kapitanie – odpowiedział Tug.

Nathan od razu wyczuł, że w przeciwieństwie do poprzednich spotkań Jalea nie będzie przewodzić w tej dyskusji.

– Zeszłej nocy przekazałem wam dużo informacji na temat Ziemi. W rzeczywistości wiecie prawdopodobnie więcej o naszym świecie niż ktokolwiek inny w tym sektorze.

– Tak, to było jak najbardziej pouczające.

– Miałem nadzieję, że w podobny sposób wyjaśnicie, jak się mają sprawy w waszej części Galaktyki.

– To dość ogólna prośba, kapitanie. Czy mógłby pan być bardziej dokładny?

Nathan nie był pewien, czy Tug nie próbuje go zmusić do zadawania bardziej szczegółowych pytań, aby uniknąć niepotrzebnego ujawniania ważnych informacji – tak właśnie Jessica poradziła Nathanowi – czy po prostu chciał wiedzieć, od czego powinien zacząć.

– Myślę, że interesują mnie przede wszystkim dwie sprawy – zaczął Nathan. – Po pierwsze, chciałbym się dowiedzieć czegoś więcej o buncie, a ściślej mówiąc, o bitwie, w którą wdepnęliśmy, gdy przybyliśmy do gromady Pentaura.

Tug poprawił się na krześle, jakby przygotowywał się do wystąpienia.

– Jak wyjaśniłem zeszłej nocy, bitwa, w którą zostaliście wciągnięci, była ostatnim aktem powstania. W ostatnich latach Ta’Akarowie stali się bardziej bezwzględni w kontaktach zarówno z Karuzari, jak i tymi, którzy nas wspierają. Zostały zniszczone całe społeczności, co było karą za oferowanie pomocy naszemu ludowi i ostrzeżeniem dla tych, którzy wciąż mogą zastanawiać się nad takimi działaniami.

– Brałeś udział w tej bitwie?

– Nie. Zostałem ranny kilka miesięcy temu podczas innej potyczki i wciąż dochodziłem do siebie. O szczegółach tego incydentu dowiedziałem się od Jalei.

– Jak ci się wydaje, skąd Ta’Akarowie wiedzieli, gdzie można znaleźć twoich ludzi?

– Nie mam żadnego pomysłu – przyznał Tug.

Nathan znów poczuł się tak, jakby był zmuszony zadawać Tugowi bezpośrednie pytania w celu uzyskania potrzebnych informacji.

– Czy to możliwe, że ktoś z twojej organizacji cię wystawił?

Tug spojrzał na Nathana, niepewny sensu pytania. Jalea pochyliła się nad nim i szeptem wyjaśniła.

– Tylko trzy osoby znały lokalizację nowej bazy: Marak, Jalea i ja – wyjaśnił Tug. – Każde z nas było odpowiedzialne za sprowadzenie pozostałych komórek i wspólną akcję podczas ostatniej próby zdobycia większego, mocniejszego okrętu, taktycznej przewagi, na którą zawsze liczyliśmy, ale której nigdy nie osiągnęliśmy. Nawet piloci nie znali celu podróży aż do ostatniego etapu, kiedy nie była już możliwa jakakolwiek łączność z Ta’Akarami.

– Czy wiadomość nie mogła zostać wysłana już po dotarciu do celu?

– To jest możliwe – przyznał Tug – ale to wymagałoby specjalistycznego sprzętu, którego nie mieliśmy. Każda wiadomość wysłana standardowymi metodami docierałaby do celu znacznie dłużej. W tym przypadku atak nastąpił zbyt szybko.

– W takim razie obecnie w gronie podejrzanych znajduje się tylko wasza dwójka i Marak, który zresztą jest martwy – zauważył Nathan. Wiedział, że to oświadczenie nie wywoła reakcji Jalei. W przeszłości udowodniła, że jest zbyt opanowana, by uzewnętrzniać swoje odczucia. Miał jednak nadzieję, że zauważy jakiś sygnał u Tuga, który wydawał się nieco bardziej otwarty, jeśli chodzi o mowę ciała. Tug jednak nadal spokojnie prowadził wyjaśnienia, tak jakby tego właśnie po nim oczekiwano.

– Tak, to prawda. Oczywiście nie muszę dodawać, że w pełni wierzę w lojalność zarówno Maraka, jak i Jalei.

– Tug, nie sugerujemy, że popełnili oni jakieś przestępstwo – przerwała Jessica – jednak takie zaufane osoby są zwykle najlepszymi informatorami.

– Zgoda – przyznał Tug – ale żadne z nich nie miało motywacji, aby dopuścić się zdrady. Mogę dodać, że odpowiednie zabezpieczenia były również integralną częścią naszej taktyki. W tym celu nie ujawniłem lokalizacji naszej nowej bazy żadnemu z podwładnych aż do ostatniej możliwej chwili, po której nastąpiło zablokowanie kanałów komunikacyjnych.

– Jeśli jednak zaufałeś podwładnym, dlaczego uważałeś, że konieczne było podjęcie takich środków ostrożności? – zapytał Nathan.

– Chociaż zaufanie może być cudowną rzeczą, może być także najbardziej destrukcyjną bronią – wyjaśnił Tug. – Tylko głupiec ufa całkowicie każdemu, nawet sobie.

– Muszą więc mieć szpiegów na planecie – podsumowała Jessica.

– Wszyscy się z tym zgadzają – potwierdziła Jalea. – Od pewnego czasu podejrzewa się, że Ta’Akarowie zorganizowali szeroką sieć szpiegowską, za pomocą której obserwują każdy zamieszkały świat w gromadzie. Odkryliśmy nawet, że działają na obrzeżach, które nie są już pod ich kontrolą.

Nathan oparł się na krześle, analizując wszystko, co do tej pory usłyszał.

– Najbardziej niepokoi mnie to, jak szybko dowiedzieli się o twoim położeniu.

– Ta’Akarowie opracowali niedawno system komunikacji międzygwiezdnej, który wykorzystuje sieć małych, zautomatyzowanych dronów komunikacyjnych – wyjaśnił Tug. – Zastosowano w nich zaawansowaną wersję standardowych systemów nadświetlnych, dzięki czemu mogą się poruszać z prędkością kilkaset razy większą niż prędkość światła. Ponieważ większość gwiazd w gromadzie dzieli odległość zaledwie paru lat świetlnych, wiadomości można teraz wymieniać w ciągu dni, a nie tygodni lub nawet miesięcy. W połączeniu ze strategicznie rozmieszczonymi okrętami, na przykład znajdującymi się pomiędzy systemami, daje im to taktyczną przewagę.

– Uważamy, że pobliski okręt wojenny otrzymał informacje o lokalizacji naszej bazy, a jego dowódca podjął natychmiastowe działania, nie czekając na rozkazy z ojczystego świata. Niewątpliwie widział w tym okazję do awansu. Na szczęście twoje nagłe przybycie zrujnowało jego dalszą karierę.

Słaby uśmiech na ustach Jalei był pierwszą oznaką emocji, jaką Nathan zobaczył, odkąd wszedł do pomieszczenia.

– To by tłumaczyło szybkie przybycie posiłków – podsumował Nathan. Jalea potwierdziła skinieniem głowy. – Ile osób przeżyło atak?

– O ile nam wiadomo, poza okrętami, które dotarły na „Aurorę”, uciekły tylko trzy inne jednostki. Oceniłbym, że przeżyło jedynie dwudziestu Karuzari.

– A ilu było ich pierwotnie?

– Na powierzchni znajdowało się ponad dwustu przedstawicieli Karuzari, nie licząc rodzin, których było dwa razy więcej. One również padły ofiarą zagłady.

Nathan nie potrafił ukryć szoku.

– Dlaczego mieliby zawracać sobie głowę rodzinami?

– Niektórzy uważają, że zostało to zaplanowane tak, aby nie przeżył nikt, kto mógłby kiedyś pomścić śmierć bliskich – powiedziała Jalea. W jej głosie słychać było gorycz, którą Nathan uznał za zaskakującą. Zauważył, że Tug kładzie dłoń na jej ramieniu, próbując ją delikatnie uspokoić.

– Przez lata – uzupełnił Tug – Ta’Akarowie stracili wiele okrętów i załóg, co znacznie zwiększyło obciążenie ich infrastruktury przemysłowej. Zmusiło ich to również do wprowadzenia powszechnej obowiązkowej służby wojskowej. Te dwa czynniki doprowadziły do stałego spadku jakości zarówno ich broni, jak i wyszkolenia. Z czasem stopniowo odeszli od precyzyjnych uderzeń, które wymagają bardziej zaawansowanej techniki, i zaczęli dokonywać zwykłych napaści, nie przejmując się zbytnio stratami. Początkowo oburzyło to ich obywateli, ale wraz ze wzrostem agresywności Ta’Akarów poirytowanie zastąpił strach. Strach o własne przetrwanie. Chociaż mogło to nie być zaplanowane, doprowadziło również do drastycznego spadku poparcia dla Karuzari. W rzeczywistości w kilku przypadkach Ta’Akarowie zdołali nas obciążyć winą za szkody, dzięki czemu powstańcy są obecnie odbierani jako terroryści, a nie rewolucjoniści.

– Czyli macie coraz mniejsze poparcie?

– Nikt nie lubi reżimu Caiusa, kapitanie. Jednak po tylu latach wojny ludzie znów tęsknią za porządkiem, nawet jeśli jest on serwowany żelazną pięścią.

– Ale za pomocą tego okrętu… – zaczęła Jalea z entuzjazmem w głosie.

– Jalea! – przerwał surowo Tug. – Jesteśmy tutaj, aby odpowiedzieć na pytania kapitana.

Dla Nathana, a także wszystkich osób obecnych w pomieszczeniu było oczywiste, że Jalea i Tug za wszelką cenę chcieli wykorzystać „Aurorę”, a dokładniej jej napęd skokowy. I chociaż Scott uważał Tuga za odważnego i honorowego człowieka, jego opinia o Jalei była diametralnie inna.

– W porządku – zapewnił Nathan. – Dojdziemy do tego. Wcześniej chciałbym jednak dowiedzieć się więcej o tym źródle zasilania, o którym wspominałeś.

– Królewski Instytut Naukowy na Takarze prowadzi wszelkiego rodzaju badania w ramach dotacji otrzymywanych od rodziny królewskiej. Naukowcy twierdzą, że stworzyli działający prototyp reaktora punktu zerowego. Mimo że jest uważany za nieco niestabilny, może wygenerować ogromne ilości niemal nieograniczonej energii. Podobno pracują nad bardziej niezawodnym modelem, przeznaczonym do zastosowań produkcyjnych. Po ukończeniu prac zaczną modernizować istniejące okręty. Staną się one szybsze, potężniejsze i będą miały znacznie lepsze osłony. Ich broń energetyczna również zostanie ulepszona. Jednym słowem, będą niezwyciężone. Oczywiście możecie sobie wyobrazić, że to tylko wierzchołek góry lodowej. Sądzę, że jeśli będą mogli ukończyć ten projekt, ponownie zaczną zdobywać systemy znajdujące się poza gromadą Pentaura i ostatecznie zdominują większą część Galaktyki, a może nawet całą.

– To wydaje się dość dalekosiężną prognozą – powiedział Nathan.

– Aby cywilizacja mogła się szybko rozwijać, potrzebuje trzech kluczowych elementów: infrastruktury, zasobów i energii. Ta’Akarowie mają już pierwsze dwa, a niedługo będą mieli trzeci, i to w obfitości.

– Potrzebny jest jeszcze jeden składnik – odpowiedział Nathan. – Chęci.

– Och, Caius ma chęci.

– Taki jesteś pewien?

– Musisz mi zaufać, kapitanie. Tego jestem całkiem pewien.

Słowa Tuga tylko rozbudziły ciekawość Nathana. Ten człowiek przez ponad dwie dekady prowadził powstanie przeciwko Caiusowi, a może nawet dłużej, ponieważ Nathan nie miał pojęcia, jak ich lata przekładają się na lata ziemskie. Ale w jego słowach było sporo emocji i Nathan zastanawiał się, czy to po prostu wynik tylu lat walki, czy też może coś poważniejszego wpłynęło na argumenty Tuga.

Po krótkiej chwili Scott powiedział:

– Uważam, że powinienem cię o czymś poinformować. Jeszcze nie zdecydowaliśmy, co powinniśmy uczynić. Niektórzy z nas sądzą, że należy natychmiast opuścić to miejsce i rozpocząć długi proces powrotu do domu. Inni spekulują, że to nowe źródło zasilania mogłoby znacznie szybciej doprowadzić nas do celu.

– A pan, kapitanie, po której stronie dyskusji się opowiada? – Tug rozważył słowa Nathana, zanim zadał pytanie.

Człowiek, który kiedyś wyglądał na prostego rolnika, znał się na subtelnościach negocjacji. Nathan spędził wiele męczących godzin, biorąc udział w takich wymianach zdań podczas letnich staży z ojcem senatorem. Umiał rozpoznać w człowieku wykwalifikowanego mówcę, gdy tylko go usłyszał.

– Myślę, że nie mamy wystarczających informacji, by podjąć decyzję. Jednak dopóki nasze indywidualne cele są zgodne, nie jestem przeciwny współpracy z obopólną korzyścią.

– Jakich dodatkowych informacji pan potrzebuje?

– Bez urazy, Tug, ale musimy niezależnie potwierdzić twoje informacje dotyczące tego reaktora punktu zerowego.

– Kapitanie, to nie powinno być trudne. Jak już wyjaśniłem, chociaż placówka badawcza jest bardzo dobrze zabezpieczona, informacje o efektach jej pracy są publicznie dostępne, ponieważ władza uważa je za pewien rodzaj wentylu bezpieczeństwa. Oficjalne wiadomości o postępach pojawiają się co najmniej raz na tydzień.

– Musimy także więcej się dowiedzieć o siłach Ta’Akarów.

Teraz Jalea zareagowała wyraźnie emocjonalnie.

– Dołączycie do nas?

– Powiedzmy, że jeszcze nie odrzuciłem tego pomysłu.

– Przekażemy wszystko, co wiemy, kapitanie – zapewnił Tug.

– Dziękuję. Ponieważ mam jeszcze inne sprawy do załatwienia, chciałbym cię prosić, abyś porozmawiał o tym z moją szefową ochrony.

– Żaden problem, kapitanie. Jesteśmy już dobrymi przyjaciółmi – powiedział Tug z uśmiechem.