Krewniacy

Tekst
0
Recenzje
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

41 Pani Guimbaud, wówczas siedmioletnia, wspominała, że obserwowała rozwój wydarzeń przez szpary w płocie i widziała na własne oczy, jak w pewnej chwili czaszka została strącona ze stołu i rozpadła się, a całą rekonstrukcję trzeba było zacząć od nowa.

42 Wieża w ogrodzie zoologicznym przetrwała wszystko, co tylko zdołały zrzucić na nią radzieckie wojska, oprócz dużego ładunku dynamitu.

43 Tak w oryginale, chociaż w tym czasie Berlin z wyjątkiem zachodniej enklawy pozostawał nadal za żelazną kurtyną jako stolica Niemieckiej Republiki Demokratycznej – przyp. tłum.

44 Kierowcy charakterystycznych czarnych taksówek w Londynie, żeby zdobyć kwalifikacje zawodowe, muszą nauczyć się na pamięć położenia ponad 20 tysięcy ulic, a to powoduje u nich znaczące powiększenie się tylnej części hipokampa, czyli obszaru radzącego sobie z pamięcią przestrzenną.

45 Przynajmniej w niższych pasmach częstotliwości, w których można to zrekonstruować.

46 Dostępne w wytwarzanej ręcznie buteleczce w kształcie narzędzia bifacjalnego; 90 mililitrów kosztuje niemal 200 funtów.

47 A konkretnie chodzi o bardzo podobny pod względem budowy feromon androstenol.

Rozdział 4

Żyjące ciała


O podłoże klaszczą podeszwy stóp.

Stopy fruwają obok tych, co kroczą i powłóczą nogami.

Dobrze jest biegać!

Płuca dyszą oddechem, policzki palą na wietrze.

Jagody! Bystre palce szarpią gałązki.

A teraz wzgórze,

Krótkie nogi zostają w tyle.

Aż pojawia się ciemne oko w skale

Wyglądające ludzi.

Zmęczeni, z pustką w brzuchach

Rośli ludzie pochylają grzbiety, dają sobie czas na pogawędkę.

Zęby pracują, w kręgu wokół ogniska jednakowym rytmem poruszają się szczęki przy zmiękczaniu skór.

Czyste niebo ciemnieje zmierzchem, czas coś zjeść:

Drobna ręka wciąż ćwiczy ruch odciąć–przeżuć, odciąć–przeżuć,

Co jak wszystko inne zostawia po sobie ślady na skórze, szkliwie zębów, kościach.

Wreszcie

Na błyszczące oczy, pełne poświaty ogniska,

Opadają powieki, a głowa osuwa się na podołek snu.

Neandertalczycy długo dzierżyli tytuł najbardziej krzepkich homininów. Chociaż niżsi od nas, ważyli o 15 procent więcej, mieli bardziej zwalistą posturę i grubsze, cięższe kości. Daleko im wprawdzie do kulturystów, ale mieli silnie umięśnione ciała. Tradycyjnie tłumaczono to głównie wpływem epoki lodowcowej. Biolodzy od XIX wieku wiedzą, że gatunki przystosowane do życia w chłodzie – często na dużych szerokościach geograficznych – są przeważnie większe, lecz mają krótsze kończyny. Takie klocowate proporcje oznaczają mniejszą powierzchnię skóry i większą zdolność zatrzymywania ciepła. Jednak sezonowość również odgrywa tu pewną rolę – masa ciała wiąże się z długością okresu wzrostu, obfitującego w łatwo dostępną żywność, a większe rozmiary oznaczają, że dane stworzenie może zmagazynować więcej tłuszczu na czas, kiedy o pokarm będzie trudno.

Wydaje się, że żyjący obecnie ludzie z grubsza odpowiadają powyższym geograficznym i sezonowym wzorcom budowy ciała, gdyż Europejczycy przeważnie są bardziej przysadziści i mają grubsze trzony kości od osób pochodzenia afrykańskiego48. Na pierwszy rzut oka neandertalczycy również pasowali do tego trendu, a ponieważ początkowo ich kości znajdowano głównie na terenach wyraźnie polodowcowych, ta idea cieszyła się ogromnym poparciem. Długotrwały i silny stres wskutek życia w chłodnym klimacie powoduje w organizmie reakcje biochemiczne, obejmujące również wydzielanie hormonów wzrostu, i na większość osobliwości anatomii neandertalczyków, jak się przekonaliśmy przy omawianiu ich nosów, długo patrzono właśnie przez ten pryzmat.

Jednak krzepka budowa nie jest niepowtarzalną cechą ani neandertalczyków, ani istot zamieszkujących tereny o chłodnym klimacie. Starsi przedstawiciele homininów, a nawet bardzo wcześni H. sapiens byli bardziej przysadziści i mieli grubsze kości niż żyjący obecnie ludzie. Co więcej, niedawne badania wykazują, że większa zwartość ciała neandertalczyków dawałaby im zaledwie jeden stopień Celsjusza więcej, a ich duży mózg również nie pasuje do trendu oszczędnego gospodarowania ciepłem. Szczerze mówiąc, niektórzy dziewiętnastowieczni naukowcy, jak biolog Thomas Huxley, w krzepie neandertalczyków nie widzieli odzwierciedlenia ich brutalności, lecz skutek wysoce mobilnego trybu życia. Wyniki badań przeprowadzonych w ciągu kilku minionych dekad, często opartych na anatomii i wykorzystujących modele biomechaniczne, spowodowały znaczącą zmianę w sposobie myślenia i wybór bardziej zniuansowanych wyjaśnień, przemawiających za słusznością przekonań Huxleya.

Tryb życia, wiążący się ze skrajnie wysokimi wymaganiami, zyskał na znaczeniu. Neandertalczycy musieli zachowywać równowagę między sprzecznymi potrzebami: masywniejsze ciała umożliwiały im intensywny tryb życia, ale potrzebowały mnóstwa paliwa. A dodatkowe kalorie wymagają więcej tlenu w celu przekształcenia ich w energię. Wobec tego kluczowym czynnikiem stała się wydolność oddechowa, czego dowodem są ogromne nosy wciągające powietrze oraz większe klatki piersiowe, mieszczące pojemniejsze płuca – każdy ich wdech był głębszy. Co więcej, eksperymenty wykazują, że zwiększona ilość ćwiczeń sprawia, iż u młodych zwierząt nie tylko kończyny stają się bardziej krzepkie, lecz i całe ciało. Czaszki są masywniejsze, rosną wały nadoczodołowe, rozrastają się przyczepy mięśni. Zmieniają się również proporcje ciała – dzieci dorastające na wyżej położonych terenach, gdzie zmniejszone ciśnienie tlenu utrudnia metabolizm, mogą mieć nieco krótsze nogi. To wszystko brzmi bardzo znajomo w kontekście neandertalczyków.

Ich szkielety od palca u ręki do palca u stopy wykazują wyraźne oznaki większej grubości kości oraz masywniejszych mięśni, dzięki czemu byli co najmniej o 10 procent bardziej „napakowani” niż nawet podobnie krępi przedstawiciele populacji H. sapiens. Była to cecha zdecydowanie uwarunkowana genetycznie, gdyż jest widoczna nawet u małych dzieci, ale wymagające życie dotyczyło również młodzików – nogi szkieletu Le Moustier 1 były już przed osiągnięciem wieku nastoletniego dobrze rozwinięte wskutek ogromnej aktywności fizycznej.

Średnie wartości stosunku siły mięśni kończyny dolnej i górnej były u neandertalczyków nawet większe niż u przełajowców, przebiegających tygodniowo 160 kilometrów. Niekoniecznie jednak musi chodzić tylko o dystans – względna grubość kości neandertalczyków bardziej ich upodabnia do tych przedstawicieli prehistorycznych i niedawno żyjących populacji H. sapiens, którzy stale wędrowali w nadzwyczaj nierównym terenie. A mieli silne nie tylko kończyny dolne, ale również ramiona, jak u wielu dzisiejszych sportowców.

Tak więc ciała neandertalczyków były zdolne do radzenia sobie w wymagającym terenie, ale klimat nadal pozostaje elementem tego równania. Wyraźnie widać, że na budowę neandertalczyków musiały mieć wpływ złożone procesy sprzężenia zwrotnego: intensywny, aktywny tryb życia w trudnym terenie oraz fazy chłodów, dostrajające określone cechy. Rezultaty adaptacji, powstałe w trakcie zlodowaceń, mogły się utrzymywać nawet w cieplejszych okresach; niekiedy okazywały się pomocne, innym zaś razem same były źródłem problemów49.

To, że neandertalczycy bardzo dużo wędrowali, nigdy nie budziło wątpliwości, ale sposób, w jaki to robili, często stawał się tematem debat. Stereotyp pochylonego neandertalczyka, podpierającego się w marszu rękami, od samego początku utrzymywał się na obrzeżach tych dyskusji pomimo anatomicznych dowodów, dostępnych od odkryć w Spy w latach osiemdziesiątych XIX wieku, świadczących o tym, że ci ludzie chodzili wyprostowani tak jak my. To samo można powiedzieć o kościach kończyn dolnych, odkrytych w Le Moustier w 1907 roku.

Kilka lat później i zaledwie parę kilometrów na zachód od Le Mou­stier Peyrony i Capitan odkryli szkielet mężczyzny, nazwany La Ferrassie 1 (LF1), który nadal jest najbardziej kompletnym znaleziskiem neandertalskim – brakowało mu tylko rzepki oraz drobnych kości rąk i stóp. Mężczyzna ten mimo niskiego wzrostu (160 centymetrów) był muskularny i ważył prawdopodobnie około 85 kilogramów, ponadto – co nie ulega wątpliwości – chodził w pełni wyprostowany. Jednak to szkielet znaleziony w 1908 roku w La Chapelle-aux-Saints wywarł olbrzymi wpływ na to nasze wyobrażenie. Boule bowiem nieprecyzyjnie zrekonstruował jego kończyny dolne i kręgosłup, uznając, że ich posiadacz poruszał się pochylony – i ten obraz został następnie przekazany milionom ludzi w formie ilustrowanej rekonstrukcji, na której neandertalczyk zdecydowanie przypomina małpę, aż z chwytnymi palcami stóp włącznie.

Dzisiaj nie podlega kwestii, że neandertalczycy zachowywali postawę w pełni wyprostowaną, ale możliwe, że gdybyś szedł obok nich, miałbyś niejakie trudności z dostosowaniem się do ich kroku. Pewne bowiem różnice anatomiczne wskazują, że ich chód nie był identyczny z naszym, a mniejszy wzrost oznacza, iż prawdopodobnie pokonywali teren mniej więcej o 4 do 7 procent wolniej niż my. Jednakże ostatnie analizy biomechaniczne nie wskazują na lokomocję o drastycznie mniejszej efektywności, zwłaszcza w porównaniu z wczesnymi homininami, żyjącymi mniej więcej w tym samym czasie. Na tej podstawie można stwierdzić, że neandertalki zużywały podczas marszu zaledwie o kilokalorię energii więcej, a jeśli wziąć pod uwagę ich ogólnie większy ciężar, to ich kończyny dolne mogły być efektywniejsze od naszych.

 

O ile obraz neandertalczyków jako niestrudzonych piechurów pasuje do danych pochodzących z ich szkieletów, o tyle bieganie nie wydaje się ich mocną stroną. Przy wzmocnionych łukach wysklepienia stóp, ułatwiających radzenie sobie z większą masą ciała, w sprincie oraz szczególnie w biegu na wytrzymałość wypadliby mniej efektownie. Z jednej strony więc być może przegraliby z każdym H. sapiens na dystansie 5000 metrów, ale z drugiej – ich ścięgna Achillesa zapewniały im większą zwinność w nierównym terenie.

Istoty biospołeczne

Przedstawiony do tej pory obraz neandertalczyków plasuje ich gdzieś pomiędzy twardymi piechurami z gór a miłośnikami biegów przełajowych – olbrzymie płuca dyszące oddechem, masywne uda i mięśnie łydek kurczące się w momencie, gdy stopy mocno uderzają o ziemię. O co jednak chodzi z tymi potężnymi ramionami? Neandertalczycy dysponowali naprawdę potężną siłą skrętu nadgarstka i byliby mistrzami w siłowaniu się na rękę. Jednak źródłem ich siły były głównie mięśnie ramion, a to wzorzec niepodobny do występujących u jakichkolwiek żyjących niedawno populacji H. sapiens. Istnieją też ciekawe asymetrie – na podstawie artefaktów litycznych i zużywania się ich uzębienia wiemy, że jak my zasadniczo byli praworęczni, a strona dominująca była u nich bardziej rozwinięta o 25 do 60 procent. To wartości bliskie obserwowanym przez nas u graczy w krykieta i tenisa, sugerujące usilną nawykową aktywność – często zakłada się, że chodzi o polowanie z włócznią. Skamieniałości pochodzące z Tourville-la-Rivière we Francji, obejmujące również odizolowaną kość ramienną, liczącą 200 tysięcy lat, potwierdzają, że niektórzy neandertalczycy wykonywali ruchy ramieniem polegające na jego unoszeniu i obrocie, co przypomina rzucanie (jak się przekonamy później, naprawdę zachowały się też włócznie wyglądające nieco jak oszczepy). Jednak, ogólnie biorąc, mechanika ich barku nie jest tak dobrze przystosowana do wykonywania ruchów znad głowy jak nasza, nie pasują do nich również asymetryczne wzorce rozwoju mięśni ramienia.

Istnieje inna możliwość. Eksperymenty połączone z monitorowaniem pracy mięśni za pomocą elektrod ujawniają, że do zginania ramienia w neandertalskim stylu lepiej pasuje nie posługiwanie się włócznią, tylko wykonywana jedną ręką czynność skrobania. Wiemy, że nasi krewniacy skrobali wiele materiałów, w tym drewno, ale to obróbka skór zwierzęcych mogła być główną pracą powodującą asymetrię prawego ramienia. W rozdziale 10 szczegółowo prześledzimy nasze wiadomości o tym zajęciu, ale przede wszystkim chodzi o to, że jest to bardzo intensywny wysiłek. Każda zwierzęca skóra może wymagać ponad 10 godzin skrobania w wielu fazach i nawet gdyby neandertalczycy przetwarzali tylko połowę pozyskanych skór, każdy z nich mógł ostatecznie wykonywać tę czynność przez 100 godzin rocznie50.

Ale eksperymenty z elektrodami uwypukliły coś jeszcze. Okazuje się, że przy pchnięciu włócznią to nie staw łokciowy dominującej kończyny górnej zostaje obciążony, lecz ten po stronie przeciwnej, gdyż to ramię pomaga w sterowaniu drzewcem. Dokładnie ten wzorzec asymetrii lewego łokcia jest widoczny u neandertalczyków, wywołuje go bowiem ogromne naprężenie, podczas gdy kończyna górna jest wyprostowana i wyciągnięta ku przodowi. Zatem ciała tych ludzi mogły zarejestrować czynności wykonywane w trakcie polowania, ale w nieoczekiwany dla nas sposób.

Czy zdobyłbyś się na odwagę, by podać neandertalczykowi rękę? Czy zostałaby zmiażdżona? Tylko wtedy, gdyby tego zechciał. Odmienne cechy anatomii kości i znaczące różnice dotyczące mięśni ręki dawały im ogromną siłę, ale nie za cenę zręczności. Niedawno przeprowadzone analizy nie przemawiają za słusznością twierdzeń o mniejszej zwinności ich palców, ale rzeczywiście wydaje się, że ich ręce51 były stworzone do radzenia sobie z wielkimi siłami i przenoszenia ich na całą kończynę górną. Odznaczali się olbrzymią siłą uścisku – potężne mięśnie w połączeniu z grubymi ścięgnami biegnącymi do palców zapewniały im stalowy chwyt. Dziwacznie wyglądające szerokie opuszki palców – prawdopodobnie widoczne w naturze – być może stanowiły cechę przystosowującą do niezwykle mocnego chwytania przedmiotów z minimalną zaledwie utratą precyzji potrzebnej do zadań wymagających zręczności.

Biomechanika sugeruje, że motorem powstania przynajmniej niektórych z wymienionych cech anatomicznych mogło być łupanie kamienia. Największe obciążenie przypada przy nim na podstawę kciuka i dokładnie pasuje do miejsca, w którym anatomia ręki jest dostosowana do radzenia sobie z dużymi siłami. A podczas używania narzędzi litycznych silne muszą być zewnętrzne krawędzie kciuka i pozostałych palców, co ponownie odzwierciedla anatomia ręki.

Nawet gdyby ich zręczność manipulowania opuszkami palców mog­ła być minimalnie mniejsza od naszej, archeologia dowodzi, że neandertalczycy dysponowali doskonałą zdolnością wytwarzania i używania miniaturowych artefaktów. Być może większa siła uchwytu palców i zginania kciuka kompensowała im ten mankament, umożliwiając przytrzymywanie z dużą siłą drobnych przedmiotów.

Jednak poszczególni neandertalczycy wykazują zmienność cech, być może związaną z wykonywaniem przez całe życie odmiennych zadań. Archeologia biospołeczna bada szkielety pod kątem ich wieku i płci, co oznacza ustalanie wzorców określających to, kto wykonywał dane prace. Szczególnie dobrze zbadany jest kościec La Ferrassie 2 – jako jeden z nielicznych stosunkowo kompletnych szkieletów zidentyfikowany jako szczątki kobiety. No cóż, prawdopodobnie kobiety, gdyż identyfikacja płci opiera się na kształcie i względnych rozmiarach określonych kości, takich jak kość miedniczna. Jeden z najbardziej kompletnych i słynnych szkieletów kobiecych odnaleziono w 1932 roku w jaskini et-Tabun w masywie góry Karmel w ówczesnej Palestynie. Niezwykle szczęśliwym trafem w odkopaniu kości brały udział trzy archeolożki. Pierwszą, która dotknęła znaleziska Tabun 1, unosząc ząb ku słońcu, była Yusra, miejscowa specjalistka od pracy w terenie. Obok niej pracowała Jacquetta Hawkes, archeolożka świeżo po dyplomie, zaproszona do prac na stanowisku Tabun przez kierującą nimi wybitną badaczkę prehistorii Dorothy Garrod52. Identyfikacja płci bez testów DNA (które nadal oczekują na przeprowadzenie w odniesieniu do wszystkich szczątków neandertalczyków z Bliskiego Wschodu) nie daje stuprocentowej pewności, ale pomaga w tym również ocena masywności szkieletu. Szkielet LF2, znaleziony zaledwie 50 centymetrów od LF1, również bez wątpienia należał do osoby dorosłej, lecz o wyraźnie mniej krzepkiej posturze. Mimo wszystko przeciętne różnice rozmiarów ciała między żyjącymi obecnie mężczyznami i kobietami przedstawiają się dość podobnie w stosunku do tego, co widzimy u neandertalczyków – europejscy mężczyźni ważyli od 77 do 85 kilogramów, a kobiety od 63 do 69 kilogramów.

Niekiedy neandertalczycy, podobnie jak my, przejawiali skłonność do innych sposobów wykorzystywania własnych ciał. Kończyny dolne mieli, ogólnie rzecz biorąc, równie silne, ale u kobiety pojawiała się większa asymetria w wypadku ud (bardziej „napakowanych”) i podudzi. Tłumaczyć to mogłyby różnice ilości czasu spędzanego na chodzeniu w porównaniu z bieganiem, rozpatrywane łącznie z rodzajem pokonywanego terenu, ale trudno jest modelować szczegóły tego zagadnienia.

Związane z płcią różnice dotyczą również kości ramienia i przedramienia. Bicepsy u LF2 prawdopodobnie nie były tak silne jak u przeciętnego neandertalczyka, a może nawet – co dość zaskakujące – jak u kobiet z wielu populacji H. sapiens. Jednak jej przedramię odznaczało się potężniejszymi miernikami siły niż w jakiejkolwiek grupie porównawczej. To musi odzwierciedlać wpływ powtarzania określonych czynności, ale – co intrygujące – neandertalki na ogół nie przejawiają asymetrii między prawą a lewą kończyną górną jak mężczyźni. Do czegokolwiek używały mięśni przedramion, w głównej mierze były to działania oburęczne. Możliwe więc, że chodzi o pracę oburącz przy obróbce skór, być może w fazie określonych przygotowań, jak to wynika z badań nad kobietami pewnych populacji myśliwych-zbieraczy.

Kolejną częścią ciała, o której można opowiedzieć interesujące historie, są zęby. Mają kluczowe znaczenie przy ustalaniu wieku, a ponadto stanowią zapis tego, do czego jeszcze ich właściciel wykorzystywał jamę ustną oprócz gryzienia i żucia. W wielu kulturach, w których do jedzenia służy wyłącznie nóż, ludzie odkrawają wybrane kąski, trzymając pokarm w ustach. W trakcie przeciągania krawędzią ostrza po szkliwie, zwłaszcza w przypadku narzędzia kamiennego, na zębach mogą zostawać drobne rysy. Takie znaki są widoczne u neandertalczyków i stanowią dane kluczowe w ustaleniu odsetka osób z dominacją prawej lub lewej ręki53, ale obrazują również różnice społeczne. Niedawna praca badawcza, której autorzy porównywali szczątki dorosłych grupowanych pod względem płci – w tym także z jaskini El Sidrón – wykazała, że rysy przeważnie były liczniejsze i dłuższe u neandertalek.

Istnieją również inne znaki na zębach. Pomyśl, jak przydatne mogą okazać się zęby – można nimi szarpnąć szczególnie mocno zaciśnięty węzeł lub trzymać w nich przedmioty, kiedy ręce są zajęte. Dane etnograficzne informują, że usta mogą być niezbędnym narzędziem służącym do przytrzymywania lub obrabiania różnych rzeczy poprzez żucie. Może to dotyczyć produktów pochodzenia zwierzęcego, jak ścięgno, albo roślinnego. Od dawna nie ulega wątpliwości, że przednie zęby neandertalczyków wskutek wykorzystywania ich do takich czynności były skrajnie zużyte, nawet aż do stadium odsłonięcia zębiny. Wydaje się, że przypominają one zwłaszcza stan rzeczy u członków społeczności myśliwsko-zbierackich, używających ust do obróbki skór (polegało to na zaciskaniu zębów niczym szczęk imadła i przeciąganiu przez nie skóry w celu jej zmiękczenia albo na przetwarzaniu w ten sposób ścięgien). Tutaj też mamy do czynienia z różnicami pod względem płci – wydaje się, że niektóre kobiety mają bardziej zużyte przednie zęby. Najbliższe podobieństwo do nich wykazują historyczne społeczności myśliwych-zbieraczy z Arktyki, takie jak Innuici, Jupikowie, Czukczowie lub Inupiatowie, u których kobiety spędzają dużo czasu na obrabianiu skór. Jednakże wzorzec nie jest identyczny – neandertalskie kobiety o wiele intensywniej używały górnych przednich zębów i nie miały tak mocno zużytych tylnych od żucia skór. Albo miały nader szczególną metodę wykonywania tej czynności, albo zajmowały się inną pracą, której dotychczas nie zidentyfikowano.

Wrażenie, że niektóre zadania częściej wykonywali przedstawiciele jednej płci, dodatkowo wzmacnia częstsze występowanie u neandertalek ukruszeń dolnych zębów przednich, natomiast u mężczyzn – górnego zestawu uzębienia. Nie ma żadnych etnograficznych wskazówek co do sposobu powstawania tej konkretnej asymetrii, lecz ponieważ te wzorce są z grubsza podobne we wszystkich stanowiskach w Europie Zachodniej, być może obserwujemy rezultaty szeroko rozpowszechnionych metod organizacji aktywności.

Jednak trzeba tu zachować ostrożność, gdyż badana grupa kobiecych szkieletów jest ograniczona, a dodatkowo naszą interpretację może cechować tendencyjność. Niektórym łatwiej jest wyobrazić sobie neandertalki obrabiające skóry, aniżeli dopuścić do siebie myśl, że asymetrię ramion u mężczyzn można lepiej wyjaśnić jednoręcznym skrobaniem zamiast posługiwaniem się włócznią. Co więcej, mamy niewielkie pojęcie o tym, jak definiowali oni własne płci kulturowo-społeczne, a to zagadnienie wykracza poza kwestię różnic biologicznych. Różnice społeczne nie muszą układać się binarnie ani nakładać się bezpośrednio na anatomię.

Kobiety rodzące dzieci z pewnością dźwigały przez całe życie – w dosłownym sensie – dodatkowe biologiczne brzemię, które częściowo można odczytać z ich kości. Może niektóre obserwowane u kobiet różnice we wzorcach poruszania się wynikały z rutynowego dźwigania dzieci, a spora część obróbki skór, która pozostawiła swoje ślady na ich ramionach i zębach, była podyktowana sporządzaniem ubrań dla dzieci i płacht do noszenia niemowląt.

Jednak podobnie jak u żyjących obecnie ludzi u naszych krewniaków także można dostrzec prześwitującą przez ogólne tło indywidualność. Niektórzy neandertalczycy bardziej lubili określone zadania albo lepiej sobie z nimi radzili. Prawdopodobnie więc częściej je wykonywali, stwarzając tym samym warunki do wyłaniania się specjalistów w pewnych rodzajach protorzemiosła. Mogą to odzwierciedlać wysoce nietypowe uszkodzenia zębów. Mężczyzna odnaleziony w jaskini L’Hortus we Francji miał wskutek długotrwałego używania niezwykle silne ukruszenia tylko na jednym z przednich zębów. Natomiast mężczyzna El Sidrón 1 miał duże uszkodzenia, ale obu przednich zębów. Nie jest jasne, co spowodowało te urazy; jedna z możliwości to retusz artefaktów litycznych54 poprzez odgryzanie; chociaż brzmi to nieprawdopodobnie, czynność ta jest znana w kilku kulturach myśliwsko-zbierackich.

 

Prawdopodobnie najliczniejszą kategorię w każdej grupie neandertalczyków stanowiły dzieci. W chwili narodzin były silniejsze niż nasze, a intensywna aktywność fizyczna jeszcze wzmacniała ich drobne ciała. Nogi dziecka znalezionego na uzbeckim stanowisku Teszik Tasz, choć niemającego jeszcze 10 lat, musiały przemaszerować ogromny dystans, a ramiona nastolatka Le Moustier 1 były umięśnione prawie tak jak dorosłego. Zęby młodzików również wykazują, że ćwiczyli lub wspólnie z dorosłymi wykonywali te same prace – w Sima de los Huesos starsze dzieci i nastolatki zaczynały już ścierać sobie szkliwo. Jednak nawet najmłodsi wykazywali obecność pewnych oznak zużywania się zębów wskutek ich zaciskania, co sugeruje, że obróbka skór była jedną z czynności, przy których wcześnie zaczynali pomagać dorosłym.

Mikrooznaki zużycia uzębienia u dzieci nasilają się z wiekiem, ale to sprawa bardziej złożona – nie wiąże się tylko z większym wykorzystaniem jamy ustnej w pracy. Mikrorysy u młodego chłopca z jaskini El Sidrón były nie tylko mniej liczne, lecz także układały się skośnie zamiast pionowo. To oznacza, że nauczył się jeść jak dorosły z użyciem artefaktu litycznego, ale nie wykonywał naprawdę zbyt licznych zadań z wykorzystaniem ust. Istnieje pewna wskazówka co do warunków społecznych, w których on oraz inne dzieci być może uczyli się i naśladowali dorosłych, gdyż wzorzec uszkodzeń uzębienia na ogół przypomina bardziej kobiecy niż męski.

Neandertalskie dzieci z pewnością uczyły się poprzez praktykę i od urodzenia zajmowały miejsca w pierwszym rzędzie przy większości zadań, jakie musiały opanować jako dorośli – czy chodziło o odcinanie tłuszczu od mięsa, czy jedzenie przy ognisku, czy marsz w terenie. W przypadkach szczególnie skomplikowanych prac prawdopodobnie prowadzono jakąś formę nauczania, ale nie wszystkie społeczności podzielały zachodnie standardy zapewniania dzieciom właściwego bezpieczeństwa i nadzoru. W licznych kulturach myśliwsko-zbierackich małe dzieci bawią się ostrymi narzędziami, czasami nawet chwytając je wcześniej, nim nauczą się chodzić, a także razem szukają żywności niezależnie od innych. Jednak pracowite dzieciństwo pociągało za sobą wysoki koszt, który część najmłodszych musiała ponieść.

Brzemię tkwiące w kościach

Gdyby siedemnastowieczny filozof Thomas Hobbes wiedział o neandertalczykach, bez wątpienia uwzględniłby ich w swoim słynnym opisie myśliwych-zbieraczy jako ludzi wiodących życie „biedne, bez słońca, zwierzęce i krótkie”, którym rządzą „bezustanny strach i niebezpieczeństwo gwałtownej śmierci”55. To uprzedzenie często przyjmowano wobec neandertalczyków i innych homininów, ale dodatkowe argumenty na poparcie tego osądu czerpano z ich ciał. Większość kompletnych szkieletów nosi oznaki co najmniej jednej choroby bądź dolegliwości będącej skutkiem urazu, a niekiedy sprawiają wrażenie, jakby na ich właścicieli spadła istna seria niefortunnych zdarzeń. Nowoczesne badania jednak przeważnie wykazują, że choć neandertalczycy z pewnością mieli ciężko, ich dola niekoniecznie musiała być gorsza niż innych ludzi żyjących w takich trudnych środowiskach.

Dobry przykład dotyczy przerw w mineralizacji linii przyrostu w zębach, występujących u neandertalczyków całkiem często, o których długo twierdzono, że stanowią oznakę przebytych w dzieciństwie okresów głodowania. Takie przerwy miały szczątki wszystkich osób z jaskini El Sidrón, a tworzyły się one od wczesnego dzieciństwa (w okresie nauki chodzenia) do osiągnięcia mniej więcej 4., a nawet aż 12. roku życia. Niektóre szkielety znajdowane tu i tam, na przykład Le Moustier 1, nosiły ślady wielu takich faz. Jednak nie jest to zjawisko uniwersalne i pozostałe szkielety ich nie miały. Lepsze zrozumienie procesów biomedycznych podpowiada nam teraz, że choć mogą one stanowić rezultat niedożywienia, w większości przypadków są zapisem układowego stresu przeżywanego przez organizm, na przykład poważnej choroby wirusowej bądź innego zakażenia.

Co więcej, neandertalczycy nie byli takimi przypadkami dotknięci bardziej niż inne grupy ludzi. Próbki pochodzące ze stanowisk prehistorycznych Innuitów wykazują dłużej trwające przerwy w mineralizacji linii przyrostu od wczesnego dzieciństwa, podczas gdy wydaje się, że neandertalskie dzieci były dotknięte tym zaburzeniem od wieku, w którym zaczynały chodzić. Miało to prawdopodobnie związek z wprowadzeniem pokarmów stałych, co stanowi klasyczną porę większej ekspozycji na zarazki. Co ciekawe, próbki pochodzące od wczesnych H. sapiens wykazują więcej takich linii u małych dzieci, co mogłoby wskazywać na jeszcze większy stres związany ze stanem zdrowia niż znoszony przez neandertalskie niemowlęta.

Nawet bez analizy linii przyrostu można bezpiecznie powiedzieć, że większości neandertalczyków dobrze by zrobiła wizyta u dentysty. Podobnie jak u wielu prehistorycznych społeczności zły stan jamy ustnej był u nich powszechnością i wielu z nich musiało znosić różne dolegliwości wskutek skrajnego zużycia uzębienia. Gruba warstwa kamienia nazębnego powodowała u nich cofanie się dziąseł i zaleganie resztek żywności, co w końcu u niektórych prowadziło do tworzenia się ropni. Powstałe wskutek mikrozużycia rysy u jednego z młodych dorosłych z jaskini El Sidrón wykazują, że z czasem zmienił podczas jedzenia preferowaną rękę, być może w związku z paskudnym ropniem okołokorzeniowym.

Inni cierpieli na schorzenia rozwojowe: Le Moustier 1 miał niewyrżnięty kieł, a u pewnej nieszczęsnej osoby z Krapiny dwa tylne zęby tkwiły w nieprawidłowym położeniu (jeden był zatrzymany i prawdopodobnie sprawiał silny ból). Neandertalczycy jednak, podobnie jak my, starali się dbać o higienę. Charakterystyczne wyżłobienia zdradzają, że niektórzy nawykowo praktykowali czyszczenie przestrzeni międzyzębowych, zwłaszcza we wrażliwych okolicach56. Jednak częstość takich zmian na zębach z poszczególnych stanowisk archeologicznych jest różna, co prawdopodobnie wskazuje na zróżnicowany stan zdrowia, a być może nawet na zakorzenione w społeczności tradycje. Prawdopodobieństwo znalezienia przez archeologów prawdziwych wykałaczek wydaje się znikome, niemniej w jaskini El Sidrón kawałek drewna z drzewa szpilkowego tkwił w warstwie kamienia nazębnego obok zęba z wyżłobieniami powstałymi w wyniku czyszczenia.

Analizy metodami z XXI wieku mogą nawet ujawniać rzeczy, których nie widać na kościach. Badanie przeprowadzone ponownie na szczątkach z El Sidrón wykryło w warstwie kamienia nazębnego z okolicy dziąsła DNA pasożyta powodującego paskudną biegunkę57. Neandertalczycy, choć generalnie nie sprawiają wrażenia szczególnie chorowitych w porównaniu z innymi myśliwymi-zbieraczami, cierpieli na cały zestaw problemów zdrowotnych, przy czym niektóre z nich dzisiaj są naprawdę rzadkie. Fragment czaszki znaleziony w rejonie Zee­land Ridges to część ciała jedynego odnalezionego dotychczas prawdziwie „podmorskiego” neandertalczyka, wykazująca oznaki choroby genetycznej. Wydobyta w 2001 roku z głębokości około 30 metrów w miejscu odległym o 15 kilometrów od wybrzeża Niderlandów, ma na powierzchni wyraźny ślad dużego owrzodzenia, wywołanego przez tkwiącą głęboko torbiel. Taka zmiana, z pewnością widoczna za życia, mogła nie stanowić większego utrapienia, lecz tego rodzaju owrzodzenia mogą prowadzić do zaburzeń równowagi i bólu głowy, a w poważniejszych przypadkach – do krwawienia śródmózgowego, drgawek i ataków padaczki.

Szczątki wielu neandertalczyków wykazują oznaki innych schorzeń wywołujących w dzisiejszych czasach różnorodne objawy. Trzy osoby – dwie znalezione na tym samym stanowisku – mają charakterystyczne zmiany rozrostowe kości w kręgosłupie oraz innych miejscach58, które mogły być bezbolesne albo powodować bóle pleców, zaburzenia ruchomości stawów lub nawet ich całkowite usztywnienie. Co ciekawe, choroba ta dzisiaj jest najbardziej rozpowszechniona wśród mężczyzn i wiąże się z dietą bogatą w mięso i tłuszcze, a jej przypadki opisują źródła historyczne; widywano ją u członków florenckiej dynastii Medyceuszy, egipskiego faraona Ramzesa II oraz średniowiecznych zakonników i kupców, raczących się wysokokaloryczną strawą.