Potrzeby emocjonalne dziecka.Tekst

Autorzy:John Philip Louis, Karen McDonald Louis
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa


Tytuł oryginału: Good Enough Parenting. An In-Depth Perspective on Meeting Core Emotional Needs and Avoiding Exasperation

© Copyright Louis Counselling & Training Services Pte. Ltd. 2016.

Copyright © for the Polish edition by Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne, Sopot 2016.

Wszystkie prawa zastrzeżone. Książka ani żadna jej część nie może być przedrukowywana ani w żaden sposób reprodukowana lub odczytywana w środkach masowego przekazu bez pisemnej zgody Gdańskiego Wydawnictwa Psychologicznego.

Wydanie drugie w języku polskim

Wydanie pierwsze ukazało się pod tytułem Mały człowiek, wielkie potrzeby

Przekład: Agnieszka Cioch

Redaktor prowadzący: Patrycja Pacyniak

Redakcja merytoryczna: Joanna Giereło, Izabela Gołębiewska

Redakcja polonistyczna: Patrycja Pacyniak

Korekta: zespół

Opracowanie graficzne i skład: Tojza

Projekt okładki: Monika Pollak

Zdjęcie na okładce: © Getty Images

ISBN 978-83-7489-796-9

Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne Sp. z o.o.

ul. J. Bema 4/1a

81–753 Sopot

e-mail: gwp@gwp.pl

www.gwp.pl

Skład wersji elektronicznej: Marcin Kapusta

konwersja.virtualo.pl

Spis treści

Podziękowania i dedykacja

Przedmowa

Część 1 Wystarczająco dobre rodzicielstwo: wprowadzenie

Rozdział 1 Rodzicielstwo ma znaczenie

Rozdział 2 Argumenty za podstawowymi potrzebami emocjonalnymi

Rozdział 3 Frustracja podstawowych potrzeb emocjonalnych

Rozdział 4 Toksyczne interakcje

Część 2 Podstawowa potrzeba emocjonalna: bezpieczne przywiązanie i akceptacja

Rozdział 5 Bezpieczne przywiązanie i akceptacja

Rozdział 6 Obszar pierwszy: rozłączenie i odrzucenie

Rozdział 7 Czas dla dziecka

Rozdział 8 Empatia i uprawomocnienie emocji

Część 3 Podstawowa potrzeba emocjonalna: zdrowa autonomia i kompetencja

Rozdział 9 Zdrowa autonomia i kompetencja

Rozdział 10 Obszar drugi: osłabiona autonomia i brak dokonań

Rozdział 11 Przekazywanie odpowiedzialności stosownie do wieku

Część 4 Podstawowa potrzeba emocjonalna: realistyczne granice

Rozdział 12 Realistyczne granice

Rozdział 13 Obszar trzeci: uszkodzone granice

Rozdział 14 Co utrudnia wyznaczanie granic?

Rozdział 15 Jak uniknąć eskalacji konfliktu?

Część 5 Podstawowa potrzeba emocjonalna: realistyczne oczekiwania

Rozdział 16 Realistyczne oczekiwania

Rozdział 17 Obszar czwarty: wygórowane oczekiwania

Rozdział 18 Zaangażowanie rodziców: wsparcie czy obciążenie?

Część 6 Ku uzdrowieniu

Rozdział 19 Wspólnota i wartości duchowe

Rozdział 20 Naprawienie relacji i odbudowanie więzi

Epilog

Dodatek 1. Toksyczne interakcje – karta ćwiczeń

Dodatek 2. Ćwiczenie przetwarzania emocji

Bibliografia

Przypisy

Dokument chroniony elektronicznym znakiem wodnym

This ebook was bought on LitRes

Podziękowania i dedykacja

Przede wszystkim dziękujemy Bogu, który jest naszym najlepszym i najważniejszym rodzicem. Dziękujemy Ci, Panie, za wszystkie Twoje dary i za to, że zaspokajasz nasze podstawowe potrzeby emocjonalne.

Podziękowania kierujemy też do doktora Jeffreya E. Younga, twórcy terapii schematów, którego wpływ widoczny jest na każdej stronie tej książki. To właśnie spotkanie z Panem skierowało nas na nową drogę i zainspirowało do pracy nad zapobieganiem schematom, jeszcze zanim te się wykształcą. Jesteśmy wdzięczni za poświęcony nam czas i zachętę do podążania za marzeniami. Dziękujemy również Pat Sim, naszej asystentce i partnerce w filmoterapii. Ogromnie cenimy naszą przyjaźń i ponaddwudziestoletnią współpracę. Bez Twojej pomocy zapewne nigdy nie ukończylibyśmy pracy nad tą książką!

Podziękowania dla naszego oddanego zespołu badawczego

Doktor George Lockwood, doktor Harold Sexton, doktor Asle Hoffart i Teo Yig Zern (Yiren) wykorzystali swoją fachową wiedzę i sumiennie opracowali zebrane dane, spędziwszy wiele godzin nad niekończącymi się statystykami. Wyrazy wdzięczności należą się również singapurskiemu oddziałowi National Council of Social Services (NCSS) za pomoc w sfinansowaniu naszych badań.

Podziękowania dla naszego utalentowanego zespołu redaktorów, grafików i składaczy

Wyrazy głębokiej wdzięczności kierujemy do nadzwyczajnej redaktorki Catherine Amon, przyjaciółki i mentorki, która jak mało kto rozumiała związek między terapią schematów a duchowością. Catherine, odeszłaś tak nagle, będzie nam Ciebie bardzo brakowało. Będziesz nam zawsze towarzyszyć w naszej pracy, a Twój wkład żyje dalej na kartach tej książki. Doktor Shirlena Huang, doktor Randy Janka i Lisa Laoye pomagali nam mimo braku czasu i zasłużyli na ogromną wdzięczność za swój niezwykle pieczołowity wkład. Doktor Mark Timlin i jego żona Vicki dzielili się z nami inteligentnymi i inspirującymi uwagami. Paul Ramsey, Mark Templer i Anna O’Brien zrecenzowali książkę, a ich krytyczne uwagi wiele nam dały. Sher Lee Wee była zawsze dla nas dostępna i wykorzystała swój talent do stworzenia ilustracji – fantastycznego uzupełnienia książki i naszych warsztatów. Tan Beng Hwa cierpliwie pracował nad szatą graficzną, a Abraham Augustin sformatował tekst i przygotował go do druku.

Podziękowania dla naszych bliskich

Dziękujemy naszym rodzicom: Philip Eastus Louis (Mamie Louis) oraz Craigowi i Ann McDonald (PawPaw i MeeMaw), którzy niestrudzenie wspierają nas w tym, co robimy. Jesteśmy wam wdzięczni za to, jak zaspokajacie nasze podstawowe potrzeby emocjonalne. Jesteście także cudownymi dziadkami! Dziękujemy też naszym wspaniałym dzieciom Sonii i Davidowi – właśnie im dedykujemy tę książkę. Nie wyobrażamy sobie życia bez Was, jesteście naszą największą radością. Szanujemy Was za to, kim jesteście, i za to, kim się stajecie. Czas spędzany z Wami to nasze najcenniejsze chwile. Dziękujemy za Waszą przyjaźń, szczerość, partnerstwo oraz za wielkoduszność, jaką okazujecie, gdy próbujemy stać się wystarczająco dobrymi rodzicami.

Przedmowa

Do pracy nad książką na temat rodzicielstwa i wychowania podchodziliśmy z niemałą obawą, dlatego chcielibyśmy wyjaśnić, co nas skłoniło do podjęcia tego zadania, i niejako usprawiedliwić się z przedsięwzięcia, które w oczach niektórych może zakrawać na arogancję. Bo czy kolejny poradnik dla rodziców jest w ogóle potrzebny? Wyjątkowość tej książki polega na tym, że jest to pierwsza ze znanych nam publikacji, która traktuje o związku terapii schematów z rodzicielstwem oraz wyjaśnia, jak zapobiegać powstawaniu schematów u dziecka (lub przynajmniej wyrządzeniu przez owe schematy większych szkód) i jak zaspokajać podstawowe potrzeby emocjonalne dzieci. Niniejszy poradnik jest owocem naszych warsztatów Good Enough Parenting (Wystarczająco dobre rodzicielstwo), których historia w dużym skrócie przedstawia się następująco. W październiku 2007 roku uczestniczyliśmy w seminarium twórcy terapii schematów doktora Jeffreya E. Younga, zatytułowanym An introduction to schema therapy (Wprowadzenie do terapii schematów). Podczas sesji pytań i odpowiedzi po wykładzie jeden z uczestników zwrócił się do prowadzącego: „Według pańskiej teorii schematy (czyli automatyczne negatywne myśli, wspomnienia i przekonania) kształtują się w dzieciństwie. Czy opracowano jakiś program zapobiegania schematom przeznaczony dla rodziców?”. Doktor Young odpowiedział pół żartem, pół serio, że całe życie poświęcił pracy nad samą terapią, więc nigdy nie miał czasu zająć się zapobieganiem, ale nic nie stoi na przeszkodzie, żeby ktoś podjął się tego zadania. Potraktowaliśmy tę uwagę poważnie i w rozmowie z doktorem Youngiem wyraziliśmy zainteresowanie tą kwestią. Opowiedzieliśmy mu też o naszych wykładach na temat rodzicielstwa, w których wykorzystywaliśmy sceny z filmów, żeby rozwijać świadomość rodziców. Ponieważ nasze szkolenia zdawały się zgodne z poglądami doktora Younga na zapobieganie schematom, ten namówił Johna, by szkolił się u niego na Manhattanie. W maju 2008 roku dostaliśmy zielone światło dla stosowania naszej pionierskiej metody zapobiegania schematom. Jesienią tego samego roku poprowadziliśmy w Singapurze pierwszy cykl nowych warsztatów Good Enough Parenting dla sześciuset osób. Gdy rozpoczęliśmy szkolenia dla facylitatorów, ktoś zapytał: „Kiedy planujecie przygotować książkę dla rodziców na bazie tych warsztatów?”. Ponieważ jesteśmy głęboko przekonani, że najlepszym darem, jaki rodzice mogą ofiarować swoim dzieciom, jest wzajemna miłość, już wcześniej opracowaliśmy warsztaty dla małżeństw, które uzupełnia książka I choose us (Wybieram nas), coś w rodzaju prequela do niniejszego poradnika. Książka, którą właśnie czytacie, jest tak naprawdę tomem drugim. Przeznaczyliśmy rok na pracę nad jej chrześcijańską wersją, ponieważ naszymi głównymi odbiorcami były kościelne grupy dla rodziców. Później temat zainteresował terapeutów schematów, kilka instytucji edukacyjnych, a nawet niektóre agencje rządowe. Wynikła stąd potrzeba napisania świeckiej wersji poradnika. Teraz już wiecie, jak powstała ta książka. Przyjmijcie ją w takim duchu, w jakim została napisana, jako dar dwojga rodziców, którzy aż nazbyt dobrze wiedzą, że nie są doskonali. Mamy nadzieję, że będziecie mogli ją wykorzystać jako drogowskaz na waszej drodze do wystarczająco dobrego rodzicielstwa.

 

John i Karen Louisowie

Singapur

Część 1 Wystarczająco dobre rodzicielstwo: wprowadzenie

1 Rodzicielstwo ma znaczenie

Gdy przygotowywaliśmy warsztaty dla singapurskiej organizacji Health Promotion Board na temat kształtowania zdrowej samooceny u dzieci, poprosiliśmy o pomoc naszego wówczas jedenastoletniego syna, który miał (i nadal ma) wysokie poczucie własnej wartości.

Karen [siadając obok Davida na kanapie]: Kochanie, potrzebuję twojej pomocy przy prezentacji, nad którą właśnie pracuję. Mogę cię o coś spytać?

David: Jasne, mamo.

Karen: Wiesz, jestem ciekawa, co byś zrobił, gdyby któryś uczeń z twojej szkoły powiedział ci, że jesteś głupi.

David [zdecydowanie]: Powiedziałbym mu, że sam jest głupi!

Karen: No dobrze… Ale chciałabym wiedzieć coś jeszcze. Co byś zrobił, gdyby nauczyciel lub nauczycielka powiedzieli ci, że jesteś głupi?

David [uśmiechając się z namysłem]: No, im to bym chyba nie powiedział, że sami są głupi, ale bym tak pomyślał!

Karen: I jeszcze jedno pytanie… Co byś zrobił, gdybym to ja ci powiedziała, że jesteś głupi?

David [powoli, ze smutkiem]: Prawdopodobnie bym się wkurzył. Ale możliwe, że tobie bym uwierzył.

To, jak wychowujemy dzieci, ma ogromne znaczenie. Nie dajcie sobie wmówić, że nie jest ważne, jakimi rodzicami jesteście. Rodzicielstwo to najważniejsza praca, jaką kiedykolwiek wykonacie, a wszystko, co zrobicie, będzie miało dalekosiężne skutki.

Przeanalizowaliśmy starannie i szczegółowo ponad tysiąc artykułów naukowych na temat rodzicielstwa. Wnioski z tych analiz można streścić w dwóch zdaniach:

• nastolatki kochane i wspierane przez rodziców, którzy zarazem konsekwentnie egzekwują zasady życia rodzinnego oraz sami ich przestrzegają, częściej mają większą motywację i odnoszą sukcesy w szkole, a także cechują się zdrowiem fizycznym i psychicznym;

• dzieci rodziców nadmiernie surowych i ograniczających ich niezależność, jak również rodziców serdecznych i kochających, ale zbyt pobłażliwych, częściej są impulsywne i angażują się w ryzykowne działania (RR1.1; Moore i Zaff, 2002).

Wnioski te nie są wcale zaskakujące; pobrzmiewa w nich potoczna, zdroworozsądkowa wiedza. Rodzice powinni być blisko z nastoletnimi dziećmi, postępować według głoszonych przez siebie zasad, a także unikać nadmiernego kontrolowania z jednej strony i pobłażania z drugiej. Niepokój budzą jednak wyniki długofalowych badań prowadzonych na przestrzeni osiemnastu lat w Nowym Jorku. Badania objęły sześćset rodzin i wykazały, że nieprawidłowe wzorce wychowania częściej były predyktorem zaburzeń osobowości u dzieci niż występowanie zaburzeń psychicznych u ich rodziców. Wzrostowi częstości niezdrowych wzorców rodzicielstwa towarzyszył wzrost prawdopodobieństwa wystąpienia zaburzeń psychicznych u dzieci (RR1.2; Whitfield, 2004, s. 4–7, 253; Whitfield, 2001; Johnson, Cohen, Kasen, Smailes i Brook, 2001). Rodzicielstwo więc ma znaczenie.

Przyznajemy, że większość rodziców robi wszystko, żeby okazać miłość swoim dzieciom, a popełniane przez opiekunów błędy są zazwyczaj nieintencjonalne i subtelne. Wprawdzie nie ma idealnych ojców ani idealnych matek, ale każdy może się nauczyć, jak być wystarczająco dobrym rodzicem. (To nie my ukuliśmy ten termin – już ponad pół wieku temu Donald Woods Winnicott pisał o wystarczająco dobrej matce; zob. Winnicott, 1953). Wystarczająco dobre rodzicielstwo wymaga świadomości, a także treningu.

Pozwólcie, że zilustrujemy tę prawdę opowieścią o dalszej rodzinie Karen z Teksasu. McDonaldowie upodobali sobie grę karcianą Liverpool Rummy. Świąteczne spotkania rodzinne zawsze stanowią pretekst do rozegrania turnieju; trzy (a nawet więcej) sześcioosobowe zespoły graczy wcale nie są rzadkim widokiem. Nowi członkowie rodziny z trudem uczą się zawiłości gry i jej specyficznych reguł, ale już po kilku Świętach Dziękczynienia czy Bożych Narodzeniach opanowują zasady i dość szybko zaczynają wygrywać, a przynajmniej nie zawsze zajmują ostatnie miejsca. Stopniowo uczą się, że lepiej nie siadać za wujkiem, który zawsze kupuje wszystko, a przed ciotką, która niby gra bardzo ostrożnie, trzeba się mieć na baczności. Przestają się też dziwić, że jeden z kuzynów, kiedy przegra, nagle zaczyna podśpiewywać. O wyniku gry częściowo decydują karty z rozdania, ale bardzo dużo zależy też od tego, jak się je rozgrywa. Niektórzy gracze narzekają na pecha i pod koniec rozgrywki tłumaczą, że Liverpool Rummy to nie ich bajka. Inni z roku na rok doskonalą swoje umiejętności i radzą sobie coraz lepiej.

Z rodzicielstwem jest bardzo podobnie. Kiedy przyszli rodzice łączą swoje pule genów, część radości z posiadania dziecka stanowi odkrywanie, jakie cechy zostały „rozdane” na wejściu. Temperament dziecka jest wrodzony, rodzice nie mogą wybrać, jaki im bardziej odpowiada – o tym decyduje natura. Ale jest też czynnik wychowania i tu właśnie mamy znaczącą rolę do odegrania. Możemy się nauczyć rodzicielstwa. Możemy się nauczyć konkretnych strategii. Możemy obserwować swoje dzieci i dowiedzieć się, które „gra ostrożnie”, a które lubi sobie „podśpiewywać”. Z pewnością nie wygramy każdej rozgrywki, ale możemy się doskonalić i z czasem grać coraz lepiej. Właśnie na tym polega wystarczająco dobre rodzicielstwo.

Dlaczego wystarczająco dobre rodzicielstwo jest skuteczne? Przede wszystkim dlatego, że pomaga rodzicom w zaspokojeniu podstawowych emocjonalnych potrzeb dziecka, a także:

• przygotowuje do wychowania emocjonalnie zdrowych i samodzielnych dzieci, które wniosą pozytywny wkład w nasz świat;

• pomaga (jak dalece to możliwe) uniknąć przekazywania dzieciom dysfunkcyjnych postaw i zachowań;

• w przypadku nastoletnich i dorosłych dzieci wskazuje krok po kroku, jak naprawić krzywdy i błędy i pojednać się po konfliktach.

W tej książce wyjaśniamy znaczenie podstawowych potrzeb emocjonalnych, definiujemy i opisujemy te potrzeby oraz omawiamy długofalowe problemy wynikające z ich niezaspokojenia. Krótkie historyjki obrazkowe ilustrują sposób, w jaki schematy są przekazywane z pokolenia na pokolenie. W kilku rozdziałach znajdziecie podrozdziały Strefa bezpieczeństwa, w których radzimy rodzicom, jak unikać konkretnych zagrożeń związanych z każdą potrzebą emocjonalną. W poradniku zawarliśmy też praktyczne wskazówki dotyczące zaspokajania różnych potrzeb dzieci, proponujemy również ćwiczenia i aktywności. Za zgodą naszych dzieci urozmaiciliśmy tekst opowieściami o naszej rodzinie – te fragmenty zatytułowaliśmy Rodzinne sekrety Louisów. Znajdziecie tu także prawdziwe historie rodziców i dzieci, z którymi zetknęliśmy się w naszej pracy terapeutycznej. Ich imiona, nazwiska oraz niektóre szczegóły dotyczące ich sytuacji zostały zmienione. Ponadto uzupełniliśmy książkę o małe – „strawne” – porcje badań naukowych. Czytelnikom, którzy woleliby obfitsze „dania badawcze”, zwracamy uwagę na symbol RR, od Research reveals (Badania wykazały), który odsyła do naszej strony internetowej www.gep.sg. Na stronie znajdziecie także informacje o naszych warsztatach wystarczająco dobrego rodzicielstwa, na które składają się filmy, wskazówki i przykłady interakcji wspierające matki i ojców w ich drodze przez rodzicielstwo.

Bardzo chcielibyśmy dać wam gotową receptę, ale choć odwołujemy się do badań naukowych i stosujemy metodologię naukową, dzieci to nie projekty naukowe – nie istnieją wzory czy formuły sprawdzające się w przypadku każdego dziecka. Nasi bliscy przyjaciele, którzy są jednocześnie świetnymi rodzicami, powiedzieli nam kiedyś, że poświęcają tyle czasu na studiowanie każdej ze swoich czterech zupełnie różnych latorośli, iż mogliby zrobić cztery doktoraty! Takie podejście jest konieczne, jeśli chcemy być wystarczająco dobrymi rodzicami, ponieważ rodzicielstwo jest w równym stopniu sztuką, jak nauką, a każde dziecko jest pełnoprawnym, bezcennym arcydziełem.

Uwaga: to nie jest poradnik dla ludzi o słabym charakterze. Ta książka nie poprawi wam samopoczucia. Praktykowanie zasad wystarczająco dobrego rodzicielstwa wymaga odwagi, pasji i wytrwałości, wymaga krwi, potu i łez. Ale radość i satysfakcja płynące z tego, że rodziców łączy z dzieckiem silna więź emocjonalna, że syn czy córka podzielają wasze wartości, że wasze dzieci zdrowo funkcjonują w świecie, że lubią przebywać z wami, ale dobrze sobie radzą bez was, że potrafią nawiązać dobre relacje z innymi ludźmi, czynią wystarczająco dobre rodzicielstwo wartym każdej minuty.

2 Argumenty za podstawowymi potrzebami emocjonalnymi

Woda, światło słoneczne, powietrze i składniki odżywcze zaspokajają podstawowe potrzeby rośliny, gwarantując jej życie i wzrost. Podobnie człowiek potrzebuje zaspokojenia potrzeb emocjonalnych, by zachować zdrowie psychiczne. Tak jak więdnące liście są pierwszą oznaką, że roślinie czegoś brakuje, tak można zaobserwować sygnały wskazujące, że podstawowe potrzeby emocjonalne dziecka nie są właściwie zaspokajane, co prowadzi do rozmaitych dysfunkcyjnych wzorców funkcjonowania w późniejszym życiu.

 

Zaspokajanie podstawowych potrzeb emocjonalnych nie jest po prostu jedną z wielu dobrze brzmiących rad dla rodziców ani sugestią, że należałoby zmienić swoje postępowanie. To absolutna konieczność, jeśli chce się wychować zdrowe i szczęśliwe dziecko. Dwadzieścia pięć lat pracy w rozmaitych środowiskach i kulturach oraz własne doświadczenia rodzicielskie upewniły nas, że to właśnie zaspokajanie potrzeb emocjonalnych dzieci warunkuje ich dobre funkcjonowanie, rozwój i sukcesy w dorosłym życiu. Jeżeli potrzeby te nie są zaspokajane, dzieci uwewnętrzniają bolesne, frustrujące przeżycia i usiłują radzić sobie z nimi tak, jak potrafią. To prowadzi do wykształcenia się wzorców, które Jeffrey E. Young nazywa wczesnymi nieadaptacyjnymi schematami lub pułapkami psychologicznymi. Young wyróżnia osiemnaście takich pułapek. Stworzył on terapię schematów, by pomóc dorosłym zmienić te zakorzenione wzorce, które są wciąż na nowo odtwarzane i powielane w ich życiu (zob. Young, Klosko i Weishaar, 2015). Jednym z ekscytujących celów tej książki jest zapobieganie powstaniu schematów.


Rycina 2.1. Potrzeby rośliny

Źródło: opracowanie własne.

Schematy, obszary schematów i style radzenia sobie

We wczesnym dzieciństwie wykształcamy pewne wzorce myślenia. Na przykład najstarsze dziecko w rodzinie, której główny żywiciel z trudem wiąże koniec z końcem, może wykształcić silniejsze poczucie odpowiedzialności niż najmłodsze dziecko z dobrze sytuowanej czteroosobowej rodziny należącej do wyższej klasy średniej. Podobnie dziecko, które wychowuje się w środowisku wysoko ceniącym osiągnięcia sportowe, na pewno rozwijałoby się zupełnie inaczej, gdyby dorastało w otoczeniu kładącym nacisk na wyniki w nauce.

Niestety czynniki oddziałujące na rozwój dziecka nie są zawsze tak łagodne jak te wspomniane wyżej. Dziecko molestowane seksualnie przez członka rodziny może nabrać przekonania, że nie wolno ufać żadnym autorytetom. Dziecko prześladowane w szkole uwierzy, że jest niegodne miłości. Z kolei dzieci strofowane i krytykowane przez rodziców często utwierdzają się w przekonaniu, że są bezwartościowe i nigdy nie zdołają sprostać oczekiwaniom innych. Tego rodzaju toksyczne doświadczenia prowadzą do wykształcenia się negatywnych wzorców myślenia, odczuwania i zachowania, świadomych i nieświadomych bolesnych wspomnień oraz przekonań na temat siebie i innych, które następnie wnosimy w dorosłe życie, małżeństwo i rodzicielstwo. Te myśli i przekonania są zniekształcone. Im silniej ugruntowane są nasze schematy, tym bardziej zniekształcony jest nasz obraz świata (zob. rycina 2.2).

W dzieciństwie u każdego z nas wykształcają się schematy, częściowo z powodu wrodzonego temperamentu, częściowo za sprawą oddziaływania otoczenia. Jednakże liczba i siła naszych schematów są tym większe, im więcej naszych podstawowych potrzeb pozostało niezaspokojonych. Być może jako dzieci próbowaliśmy zdobyć uwagę lub miłość opiekunów. Być może naszym głównym celem było w dzieciństwie unikanie zawstydzenia. A może zbyt wcześnie przeżyliśmy doświadczenia seksualne lub stawiano nam nierealne, wygórowane wymagania. Jeśli byliśmy wykorzystywani, porzucani, zawstydzani, ośmieszani lub pozbawiani miłości przez rodziców, rodzeństwo bądź rówieśników, to prawie na pewno wykształciliśmy odnoszące się do tych doświadczeń schematy.


Rycina 2.2. Pułapki psychologiczne (schematy) wypaczają obraz siebie i innych ludzi

Źródło: opracowanie własne.

Trzeba zaznaczyć, że schematy są w pewnym sensie ze sobą powiązane – na ogół występują w grupach lub zespołach. Jeżeli ktoś ma jeden schemat, to prawdopodobnie ma też inny z nim powiązany. W języku naukowym grupy schematów nazywa się obszarami. Badania wykazały, że schematy wyodrębnione przez Younga można przypisać do czterech obszarów, które korespondują z czterema podstawowymi potrzebami emocjonalnymi1.

Schemat jest jednym elementem dysfunkcji. Drugim jest sposób, w jaki sobie radzimy, kiedy tenże schemat się uruchamia. Jeżeli w dzieciństwie nasze podstawowe potrzeby emocjonalne nie są zaspokajane, to przeżywamy frustrację i cierpienie. Aby zapanować nad tymi trudnymi uczuciami, nieświadomie rozwijamy jakiś styl radzenia sobie. Sposób, w jaki sobie radzimy (np. ucieczka lub walka), ma wiele wspólnego z naszym temperamentem. Później przenosimy te style radzenia sobie w dorosłe życie. Z pozoru uśmierzają one cierpienie odczuwane w danym momencie, ale na dłuższą metę nieuchronnie utrwalają lub wzmacniają schemat, a nasze najważniejsze potrzeby nadal pozostają niezaspokojone2. Wyróżnia się trzy style radzenia sobie będące reakcją na uruchomiony schemat. Są to: podporządkowanie, unikanie i nadmierna kompensacja, czasami nazywana też kontratakiem. (Niemal sto lat temu Walter Cannon po raz pierwszy zdefiniował walkę i ucieczkę jako typowe reakcje na stres. W połączeniu ze znieruchomieniem odpowiadają one trzem stylom radzenia sobie; zob. Psychologist World, b.d.).

Podporządkowanie

Styl radzenia sobie przez podporządkowanie wynika z lęku przed tym, co mówi o nas schemat, a w co błędnie wierzymy. Reagujemy z pozycji strachu i negatywizmu, a schemat panuje nad tym, co się z nami dzieje. Oto przekonanie związane z tym stylem radzenia sobie: „To, co mój schemat mówi o mnie, jest prawdą, a ja jestem bezsilny i nie jestem w stanie tego zmienić”.

Dzieci, które wykazują ten styl radzenia sobie, wierzą, że ich zniekształcony, umniejszony obraz siebie jest prawdziwy. Następnie postępują w sposób potwierdzający ów zniekształcony ogląd. Kiedy ojciec mówi dziecku coś przykrego, na przykład że jest brzydkie albo głupie, dziecko w głębi duszy się z nim zgadza – naprawdę wierzy, że jest nieładne i niemądre. Dzieci, które poddają się tego rodzaju krytycznym przekazom, będą miały niskie mniemanie o sobie. To z kolei spowoduje, że będą miały także zniekształcony obraz innych ludzi i wypaczone pojęcie o tym, jak są przez nich postrzegane. Takie dzieci mają skłonność do obwiniania siebie, ulegania i poddawania się, kiedy coś idzie źle. Głos w ich głowie mówi: „To moja wina”. Kiedy osoby radzące sobie przez podporządkowanie (zob. rycina 2.3) spotykają się z krytyką i obwinianiem, zazwyczaj:

• czują się gorsze od innych;

• akceptują każdą krytyczną uwagę;

• szukają przykładów zdarzeń potwierdzających, że są winne;

• przedkładają potrzeby innych nad własne.

Oto przykłady zachowań wynikających z podporządkowania się związanych z krytyką i obwinianiem:

• uleganie innym podczas sporów;

• nadmierna skłonność do przepraszania;

• uległe stosowanie się do narzuconych zasad;

• uleganie przyciąganiu osób bardziej pewnych siebie.

Istnieje wiele innych rodzajów toksycznych doświadczeń, którym dzieci się podporządkowują (np. pozbawianie uczuć i zaniedbywanie, wykluczenie z grupy, przemoc fizyczna), a każde z nich prowadzi do określonych wzorców przekonań, uczuć i zachowań.

Unikanie

Styl radzenia sobie przez unikanie polega na uciekaniu od cierpienia związanego z doświadczanym schematem. Unikamy sytuacji i interakcji, które prowadzą do uruchomienia schematu. Oto przekaz związany z tym stylem radzenia sobie (powiązane z nim ukryte przekonanie): „To zbyt bolesne i przykre słyszeć i czuć mój schemat. Muszę się od niego odgrodzić i zająć umysł czymś innym, żeby zapomnieć o bolesnej prawdzie na swój temat”.


Rycina 2.3. Styl radzenia sobie przez podporządkowanie

Źródło: opracowanie własne.

Kiedy ich potrzeby nie są zaspokajane lub kiedy uruchamia się schemat, dzieci wykazujące ten styl radzenia sobie zrobią wszystko, żeby uciec przed rozczarowaniem i bólem. Z daleka omijają sytuacje, które mogłyby przynieść cierpienie i uruchomić schemat. Czasami czują się bezsilne i chwytają się wszelkich sposobów, by nie myśleć o trudnej sytuacji. Wystrzegają się konfliktów i bliskości, udając, że zajmuje je coś innego. Osoby skłonne do unikania są podatne na uzależnienia i często szukają zapomnienia w alkoholu, narkotykach, przygodnym seksie, objadaniu się i tym podobnych autodestrukcyjnych zachowaniach. Czasami też zatracają się całkowicie w nauce lub w hobby. Zazwyczaj niechętnie rozmawiają o swoich problemach i szukają pretekstów, by uniknąć takich rozmów. Głos w ich głowie powtarza: „Za wszelką cenę będę unikać emocjonalnego cierpienia”. Czasami nie pamiętają wydarzeń ze swojej przeszłości, a kiedy ta jest roztrząsana, blokują wspomnienia, gdyż one za bardzo bolą. Dzieci, które stosują strategię unikania, często spotykają się z zarzutem, że są nieprawdomówne. Zdarza się też, że nie potrafią utrzymać kontaktu wzrokowego. Osoba stosująca strategię unikania (por. rycina 2.4):

• nie ma kontaktu z własnymi uczuciami;

• tłumi uczucia używkami (alkoholem, narkotykami, jedzeniem) lub zatracaniem się w rozmaitych zajęciach (takich jak hazard, seks, pracoholizm);

• postępuje tak, jakby problem nie istniał;


Rycina 2.4. Styl radzenia sobie przez unikanie

Źródło: opracowanie własne.

• unika bliskich związków;

• jest nieobecna emocjonalnie;

• unika konfrontacji z problemem.

Osoby, które radzą sobie poprzez unikanie, często spędzają przesadnie dużo czasu na takich czynnościach, jak:

• czytanie gazet i czasopism;

• przeglądanie internetu, zakupy online;

• kompulsywne sprzątanie;

• przeglądanie portali społecznościowych;

• śledzenie rozgrywek ulubionych drużyn sportowych;

• bieganie lub uprawianie sportów drużynowych;

• oglądanie telewizji;

• picie alkoholu, palenie, objadanie się;

• rozmawianie przez telefon, pisanie esemesów.

Nadmierna kompensacja

Styl radzenia sobie przez nadmierną kompensację wyrasta z pragnienia lub potrzeby zwalczenia schematu, który, jak wierzymy, kryje prawdę o nas. Reagujemy nań, działając w taki sposób, aby sprawić wrażenie przeciwieństwa schematu. Oto przekaz (ukryte przekonanie) związany z tym stylem radzenia sobie: „Muszę walczyć ze wszystkich sił, muszę myśleć i działać tak, aby to, co schemat mówi o mnie, okazało się nieprawdą”.

Kiedy schemat się uruchamia, dzieci przejawiające ten styl radzenia sobie (które są na przykład źle traktowane czy poddawane krytyce) czują się atakowane i przechodzą do kontrataku, aby udowodnić, że negatywne uczucia, jakie żywią wobec siebie, są nieprawdziwe. Wybuchają gniewem i atakują źródło negatywnego przekazu. Dzieci, które były krzywdzone, mogą krzywdzić innych lub walczyć o sprawiedliwość, jeśli poczują się zagrożone. Natomiast dzieci pozbawione miłości i ciepła przekonują siebie i innych, że są twarde i nie potrzebują bliskości innych ludzi.

Nadmierna kompensacja może przybierać wielorakie formy, zależnie od tego, jakie bolesne przekazy i doświadczenia jednostka usiłuje zwalczyć. Osoby przejawiające ten styl radzenia sobie często z niewspółmierną siłą reagują na drobne urazy czy rozczarowania. Mogą uchodzić za opryskliwe, nieczułe, zbyt wymagające lub zarozumiałe i wyniosłe. Osoba nadmiernie kompensująca (por. rycina 2.5) często: