Portal do Kerberosu. Elementals. Tom 4 Tekst

Z serii: Elementals #4
Przeczytaj fragment
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa


ROZDZIAŁ 1


Wpatrywałam się w miejsce, gdzie Ethan i Blake znajdowali się kilka sekund wcześniej. Czułam pustkę, jakby wyssano mi całe powietrze z płuc. Nie mogłam oddychać. Nie mogłam myśleć.

Blake zniknął. Ethan zwrócił się przeciwko nam i zabrał go do Kerberosu – świata-więzienia, do którego trzy tysiące lat temu, po buncie przeciwko Olimpijczykom, zostali wtrąceni Tytani. Kerberos był podobno tak przerażający, że samo przebywanie w nim mogło doprowadzić do szaleństwa w ciągu kilku tygodni – albo dni.

Portal do Kerberosu pozostawał zapieczętowany przez tysiące lat, aż kilka miesięcy temu na niebie pojawiła się Kometa Olimpijska. I teraz portal słabł, przez co pomniejsze potwory się wymykały. Uciec zdołała też dusza najbardziej niebezpiecznego z nich – Tyfona.

Tyfon miał już nigdy nie powstać, bo po Drugiej Rebelii Zeus oddzielił jego duszę od ciała i zamknął ją w Kerberosie, a ciało uwięził pod Etną na Sycylii, we Włoszech. Lecz teraz, gdy dusza Tyfona uciekła z Kerberosu, nie minie wiele czasu, zanim dotrze do swojego ciała. A w równonoc wiosenną – czyli za sześć dni – jego dusza i ciało się połączą. Jeśli tak się stanie, z całą pewnością Tyfon zacznie niszczyć Ziemię, zabijając wszystkie żywe istoty, jakie spotka na swojej drodze.

A potem, podczas przesilenia letniego, otworzy się portal do Kerberosu i wszystkie zamknięte w nim potwory – w tym Tytani – uciekną i znów będą mogły rządzić.

To, czy zatrzymamy Tyfona, czy nie, stanowi kluczową kwestię, która zdeterminuje przyszłość. Powiedziała to sama Nyks – pierwotne bóstwo nocy – która potrafi podróżować między światami i widzi każdą możliwą przyszłość. Gdybyśmy zatrzymali Tyfona, mielibyśmy szansę zapieczętować portal do Kerberosu i tym sposobem zamknąć Tytanów i wszystkie inne potwory w środku. Jeśli nie zdołamy go powstrzymać, to nie zamkniemy portalu i wojna z Tytanami będzie nieunikniona. A ze zniszczeń, jakie by przyniosła, świat mógłby się już nigdy nie podnieść.

Jedynym sposobem na powstrzymanie Tyfona było zabranie głowy Meduzy na Etnę, poczekanie, aż jego dusza ponownie połączy się ze swoim ciałem, i zmuszenie go, by spojrzał w oczy Meduzy i zamienił się w kamień. Zdobycie jej głowy było trudne, ale nam się udało, choć w walce straciliśmy jedną z nas – Kate. Meduza zmieniła ją w kamień.

Gdy użyjemy jej głowy do zniszczenia Tyfona, zamkniemy portal. A potem dowiemy się, czy jest jakiś sposób, by odwrócić klątwę Meduzy.

Kate była jedną z nas i nie zrezygnujemy z niej, dopóki nie wypróbujemy każdego możliwego sposobu, aby ją uratować.

Teraz jednak Ethan zwrócił się przeciwko nam i zabrał głowę Meduzy oraz Blake’a do Kerberosu. Zawarł ponoć umowę z Heliosem, że jeśli ukradnie głowę Meduzy i przyniesie ją Tytanom, to Helios sprowadzi bliźniaczkę Ethana, Rachael, ze świata zmarłych i będzie chronić jego rodzinę, gdy Tytani znów powstaną.

Stałam tam teraz i wpatrywałam się w oślizgły portal do Kerberosu, czekając, aż pojawi się w nim Blake. Będzie trzymał głowę Meduzy i się uśmiechał, powie nam, jak usmażył Ethana na skwarek, a potem zapyta, kiedy mamy lot do Włoch, żebyśmy mogli wejść na Etnę i zamienić Tyfona w kamień.

Sięgnęłam po nóż trzymany w bucie i czekałam – mając wrażenie, że mija cała wieczność – w gotowości do walki, gdyby Ethan też wrócił.

Lecz miejsce przed portalem pozostawało puste.

Blake nie wracał.

Tak więc miałam tylko jedną możliwość – to ja musiałam tam wejść po niego.

ROZDZIAŁ 2


Pobiegłam w kierunku portalu, ale nagle zatrzymało mnie powietrze. Nie byłam w stanie się ruszyć. Starałam się biec szybciej, próbując ze wszystkich sił przebić ten niewidzialny mur, lecz nie miałam szans.

– Chris! – Opuściłam ręce i wbiłam w niego wzrok. – Przestań używać swojej mocy. Puść mnie.

– Nie – odpowiedział, a podmuch wzmógł się i zaczął głośno szumieć wokół moich uszu. – Pamiętasz, co powiedziała nam Nyks i co mówił Darius? Nie możemy tam wejść. To niebezpieczne miejsce.

– A co, jeśli wejdziemy tam i nie będziemy mogli się wydostać? – dodała Danielle.

– Ale tu chodzi o Blake’a! – Próbowałam znów pokonać powietrzną zaporę, ale byłam bezsilna wobec mocy Chrisa. Uderzyłam w powietrze pięściami i wrzasnęłam: – On tam jest i kto wie, z czym musi się mierzyć! Nie możemy go tam zostawić samego.

– Wiem – odparła Danielle. – Zgadzam się z tobą.

– Och. – Spojrzałam na nią zdezorientowana. – To dlaczego nie idziesz ze mną?

– Bo nie możemy wpaść tam nieprzygotowani, niemal bez broni i nie mając pojęcia, co nas czeka – wyjaśniła. – Musimy mieć plan.

– Przecież nie możemy zostawić Blake’a z Ethanem – powiedziałam, wskazując portal. – Im dłużej tam przebywa… Kto wie, co się z nim teraz dzieje? Gdyby to mnie Ethan tam wciągnął, Blake natychmiast ruszyłby mi na pomoc.

– A ja powstrzymałbym go tak samo, jak teraz ciebie – oznajmił Chris.

– A gdyby to była Kate? – odparowałam, po czym natychmiast spuściłam wzrok i zacisnęłam usta, żałując swoich słów. – Przepraszam… – dorzuciłam, choć pustka w jego oczach mówiła mi, że na przeprosiny jest za późno. – Nie to chciałam powiedzieć.

– Nie. – Westchnął i przeczesał włosy dłonią. – Właśnie to chciałaś powiedzieć. I rozumiem dlaczego. Bo gdyby to była Kate, spróbowałbym tam za nią wbiec. Ale jestem pewien, że ktoś z was zrobiłby wszystko, żeby mnie powstrzymać. Bo Danielle ma rację. Musimy mieć plan. A w takim razie… – Zatarł dłonie i popatrzył na nas obie. – Jaki jest ten plan?

Spojrzałam na Danielle, ponieważ to ona pierwsza rzuciła hasło o zaplanowanym działaniu. Chris też skupił na niej wzrok.

Danielle wzięła głęboki oddech, wbiła wzrok w sufit, zmarszczyła czoło i zaczęła się zastanawiać.

– Hypatia i Jason są u Dariusa – stwierdziła wreszcie, przenosząc spojrzenie z powrotem na nas. – Powinniśmy tam wrócić i powiedzieć im, co się stało. Oni z całą pewnością wiedzą o Kerberosie więcej niż my. Pomogą nam się przygotować. Poza tym zabierzemy niezbędną broń z centrum szkoleniowego.

– Ale ile to potrwa? – zapytałam. – Będziemy musieli się tam dostać, opowiedzieć im całą historię… I kto wie, co oni wtedy powiedzą albo zrobią? A każda marnowana przez nas minuta to kolejna minuta, którą Blake spędza w Kerberosie, narażając się na niebezpieczeństwo.

– I z każdą minutą Ethan ma więcej czasu, żeby dostarczyć Tytanom głowę Meduzy – wtrącił się Chris. – Musimy ją odzyskać.

– Wiem. – Danielle przygryzła wargę. Chodząc po jaskini tam i z powrotem, mijała młodego cyklopa, który zmienił się w kamienny posąg pośrodku groty. Na jego skrzywionej twarzy malował się ból, jedyne oko miał szeroko otwarte, a usta ułożone do krzyku.

Aż skręcało mnie w żołądku na jego widok, więc odwróciłam wzrok.

Ten cyklop powinien był zostać zabrany na Wyspę Cyklopów na Morzu Egejskim. A my pozwoliliśmy, żeby Ethan wykorzystał go do przetestowania głowy Meduzy. Zadziałała. Ale wtedy, gdy wciąż mieliśmy zamknięte oczy, Ethan chwycił Blake’a i zagroził, że zamieni nas w kamienie, jeśli otworzymy oczy i spróbujemy go powstrzymać.

Czułam się jak idiotka, że zaufałam Ethanowi, kiedy wrócił z Australii i powiedział, że chce nam pomóc w walce.

– A może poprosisz ojca o pomoc? – Danielle przestała krążyć i skupiła wzrok na mnie.

– Apolla? – Dotknęłam naszyjnika ze słońcem, a ona skinęła głową, bo oczywiście nie miała na myśli mojego ojczyma Jerry’ego. – Sama nie wiem – odparłam, obracając zawieszkę w palcach. – Próbowałam się z nim skontaktować wiele razy, odkąd przesłał mi ten naszyjnik, ale to się nigdy nie udało. Nie sądzę, żeby chciał nam pomóc.

Albo po prostu nie zamierzał mieć nic wspólnego ze mną. Może tak go rozczarowałam, że całkiem ze mnie zrezygnował. Byłam idiotką, że zaufałam Ethanowi, więc pewnie Apollo też mnie za taką uważał.

– Spróbuj jeszcze raz – zaproponował Chris. – To zajmie tylko parę sekund, prawda? Jeśli się nie uda, wymyślimy coś innego. Ale masz ten naszyjnik, więc warto spróbować.

– Dobra – zgodziłam się. – Spróbuję. Ale nie warto się łudzić.

Zacisnęłam palce na wisiorku, zamknęłam oczy i wzięłam kilka głębokich oddechów, żeby się skoncentrować.

„Apollo – pomyślałam, ale potem się poprawiłam: – Tato. – Dziwnie było myśleć o nim w ten sposób, bo nigdy się nie spotkaliśmy, ale może taki osobisty zwrot zachęci go, żeby tym razem mnie wysłuchać. – My, to znaczy Danielle, Chris i ja, potrzebujemy twojej pomocy. Ethan zabrał głowę Meduzy i zmusił Blake’a, żeby przeszedł z nim przez portal do Kerberosu. Obiecał Heliosowi, że przekaże Tytanom głowę Meduzy, a w zamian za to bóg Słońca sprowadzi jego siostrę z Hadesu i ochroni jego rodzinę w nadchodzącej wojnie. Ethan zmusił Blake’a, żeby z nim poszedł, bo chciał się zemścić na mnie za śmierć Rachael. Zamierzamy dostać się do Kerberosu, aby go powstrzymać, ale nie mamy wiele czasu, a nie chcemy tam wejść nieprzygotowani. Wiem, że jesteś zajęty, lecz jeśli możesz zrobić cokolwiek, by nam pomóc, to naprawdę potrzebujemy tego teraz. Twoja pomoc jest nam niezbędna bardziej niż kiedykolwiek”.

 

Nie wiedziałam, co jeszcze dodać, więc puściłam naszyjnik i otworzyłam oczy.

– No i? – Danielle wzięła się pod boki i patrzyła na mnie wyczekująco.

Zanim zdążyłam odpowiedzieć, w jaskini pojawiła się kula przypominająca słońce, która wypełniła ją światłem. Była tak jasna, że musiałam zasłonić oczy i odwrócić twarz.

Po kilku sekundach światło przygasło. Zdałam sobie sprawę, że można już bezpiecznie patrzeć, więc opuściłam rękę i spojrzałam w tamtą stronę.

Zobaczyłam wysokiego mężczyznę o szczupłym, umięśnionym ciele i włosach równie jasnych jak moje. Miał na sobie obcisłe dżinsy, sweter i szykowny szalik – wyglądał, jakby zszedł prosto z wybiegu mody dla hipsterów. Jedyną rzeczą, która nie pasowała do jego stroju, była przewieszona przez ramię wielka sportowa torba. Wyglądał na dwudziestopięciolatka, ale miał tak gładką skórę, jakby wiek go nie dotyczył. A jego podobieństwo do mnie było uderzające.

– Apollo? – zapytałam. Głos mi się załamał, gdy wypowiadałam jego imię. – Tato?

ROZDZIAŁ 3


Wezwałaś mnie, więc przybyłem – oznajmił, jakby nie ignorował mojego wezwania za każdym poprzednim razem. – Z tego, co słyszę, masz jakieś trudności, zgadza się?

Wpatrywałam się w niego zaskoczona jego obecnością. Wiedziałam, że jest moim ojcem, ale trudno było w to naprawdę uwierzyć, gdy tak stał teraz przede mną. Głównie dlatego, że wyglądał na zaledwie kilka lat starszego. Gdyby nie otaczający go nieziemski blask, wtopiłby się w tłum uczniów college’u z miasteczka.

Mając go tuż przed sobą, nie wiedziałam, co powiedzieć. Po raz pierwszy w życiu stanęłam twarzą w twarz z własnym ojcem. Miałam tyle pytań, które chciałabym mu zadać. Dlaczego porzucił moją mamę, gdy dowiedział się, że ona jest w ciąży? Dlaczego nie powiedział jej prawdy o tym, kim jest? Dlaczego nie chciał z nami być? Dlaczego nie uważał za stosowne, by poinformować mnie, że jestem półboginią? I dlaczego nigdy nie zadał sobie trudu, żeby mnie poznać?

Wydawało mi się, że znam odpowiedzi – to wszystko dlatego, że był bogiem, a rodzina i związki nie mają dla bogów takiego znaczenia, jak dla śmiertelników. Mimo to chciałam usłyszeć to od niego. Żadne przeprosiny nie zwrócą mi lat jego nieobecności, ale zawsze to lepsze niż nic.

Stłumiłam jednak chęć zadania tych pytań i postarałam się nad sobą zapanować. Nie wezwałam Apolla na pogaduszki od serca – poprosiłam go o przybycie, ponieważ potrzebowaliśmy jego pomocy. I to natychmiast.

– Dziękuję, że się zjawiłeś. – Wyprostowałam się, odzyskując głos. – Musimy jak najszybciej wejść do Kerberosu, żeby pomóc Blake’owi w walce z Ethanem i zabrać głowę Meduzy z powrotem na Ziemię. Próbowałam pobiec za nimi, gdy zniknęli, lecz Chris i Danielle mnie powstrzymali. Twierdzą, że powinniśmy mieć plan. Więc… pomyślałam, że mógłbyś nam pomóc.

– To był bardzo dobry pomysł, żeby nie wbiegać tam od razu – rzekł, patrząc na portal z obrzydzeniem. – Doznałabyś niezłego szoku, gdybyś weszła do środka.

– Wiemy, że wchodzenie do Kerberosu jest niebezpieczne dla śmiertelników – wtrąciła Danielle. – Ale co z bogami? Co by się stało, gdybyś to ty udał się do Kerberosu, aby odzyskać głowę Meduzy?

Popatrzyłam na nią zdumiona. Nie rozmawialiśmy przecież o poproszeniu Apolla, żeby poszedł za nas do Kerberosu. To miało sens, oczywiście – miał dużo większe szanse na przetrwanie tam niż my – jednak proszenie go o tak wielką przysługę wydawało mi się zbyt śmiałe.

Chociaż tak naprawdę to nie byłaby przysługa. Tak samo chciał zatrzymać Tytanów w Kerberosie jak i my. Nie wiem, co Tytani zrobiliby Olimpijczykom, gdyby uciekli i odzyskali władzę, ale wątpię, aby było to coś przyjemnego.

– Masz rację, że gdybym wszedł do Kerberosu, łatwiej by mi było odzyskać głowę Meduzy niż waszej trójce – odpowiedział Apollo. – Ale niestety, a może na szczęście dla mnie, z bogów jedynie pierwotne bóstwa mogą tam wchodzić. Potrafią przemieszczać się pomiędzy wymiarami bez konieczności użycia portalu. Inni bogowie tego nie umieją – ani Olimpijczycy, ani Tytani. Portal jest teraz na tyle słaby, że większość stworzeń zdołałaby przez niego przejść, lecz ich aury nie są tak silne, jak aury bogów. Żaden bóg nie będzie w stanie przedostać się przez ten portal do czasu przesilenia letniego, gdy ten całkiem się otworzy. Tak więc moja wyprawa do Kerberosu po głowę Meduzy nie jest możliwa.

Niemal podziękowałam mu za to, że był gotowy to zrobić, ale się powstrzymałam. Bo przecież wcale nie powiedział, że uczyniłby to, gdyby mógł. Stwierdził jedynie, że jemu byłoby łatwiej tego dokonać niż nam. A to nie to samo.

– W takim razie pójdziemy sami – podjęłam decyzję. – Czyli zrobimy to, co próbowałam zrobić, gdy tylko Ethan i Blake zniknęli za portalem.

– Twoi przyjaciele mieli rację, że cię powstrzymali – powtórzył Apollo. – I słusznie zrobiłaś, wzywając mnie na pomoc.

– Miałam wątpliwości – mruknęłam, nie patrząc mu w oczy. – Bo nigdy dotąd nie przybyłeś, gdy prosiłam o pomoc. Zakładałam, że teraz też się nie pojawisz.

– Nie zjawiałem się wtedy, bo choć wydawało ci się, że potrzebujesz mojej pomocy, tak naprawdę nie była ona potrzebna. – Uważnie mi się przyglądał. – W dzisiejszych czasach śmiertelni rodzice robią dla swoich dzieci wszystko, lecz ja nie jestem śmiertelnikiem, a ty nie jesteś ludzkim dzieckiem. Jesteś półboginią. I powinnaś wiedzieć, że relacji bogów z ich dziećmi nie można porównywać z relacjami śmiertelników. Obserwujemy nasze dzieci z daleka, a one powinny zdawać sobie sprawę z tego, że ich pilnujemy. Ale oczekujemy, że będą sobie radzić same. To najlepszy sposób, by dorosnąć i stać się najsilniejszą wersją samego siebie. Interweniujemy tylko wtedy, gdy jest to absolutnie konieczne.

Pomyślałam, że to brzmi jak bardzo staroświecka i mocno zdystansowana metoda wychowawcza, ale cóż – Apollo liczył sobie przecież tysiące lat. A gdy tak stał przed nami, z tą swoją lśniącą skórą, która zdawała się promieniować słonecznym blaskiem, myślałam o tym, że jest nie tylko moim ojcem, ale także bogiem. Nasza relacja nigdy nie będzie normalna. Nadal jednak pragnęłam, by układało się między nami inaczej.

Bałam się mu o tym wspomnieć, bo pewnie odpowiedziałby, że tak po prostu jest i nic się nie da zmienić. A poza tym mieliśmy ważniejsze sprawy do omówienia, bo powinniśmy ścigać Ethana w Kerberosie, a nie marnować czas na inne sprawy.

– Skoro tu jesteś, to widocznie chcesz nam pomóc – powiedziałam. – Zgadza się?

– Owszem. – Zdjął torbę z ramienia i postawił ją u swoich stóp. – Macie rację, że najlepszym działaniem będzie przejście przez portal do Kerberosu, by odzyskać głowę Meduzy. Zgadzam się też z wami, że wejście tam bez odpowiedniej wiedzy i odpowiednich narzędzi byłoby nieroztropne. Dlatego jestem tu, by rozwiązać oba te problemy.

– To świetnie. – Chris zatarł dłonie i spojrzał na torbę. – Jeśli to coś w stylu miętówki, którą dał mi Zeus, żeby zwiększyć moją moc, bym zdołał przenieść jacht nad Charybdą, to będzie ekstra.

– Zapewniam was, że zawartość tej torby jest o wiele fajniejsza niż jakaś miętówka. – Apollo skrzywił się, jakby dar Zeusa przepełniał go odrazą. – Ale zanim przekażę wam moje dary, muszę was ostrzec. Wprawdzie Kerberos to królestwo dostępne z Ziemi, lecz tak naprawdę do niej nie należy. Znajduje się w innym wymiarze. A wasza władza nad żywiołami jest związana z wymiarem ziemskim. I dlatego przebywając w Kerberosie, nie będziecie mogli korzystać z waszych zdolności.

– Co?! – Chris szeroko otworzył usta. – Jak niby mamy walczyć bez naszych mocy?

– Jesteście potomkami bogów, a Nicole jest półboginią – odparł Apollo. – Macie walkę we krwi. Niestety większość waszego rodzaju osłabła w ubiegłym wieku, korzystając z czasu pokoju i bezpieczeństwa. Ale jak zauważyliście podczas treningów, szybciej uczycie się metod walki niż jakikolwiek człowiek. Dacie sobie radę. Dla ludzi, którzy trenowali zaledwie przez kilka miesięcy, Kerberos stanowi śmiertelne zagrożenie. I dlatego mam dla każdego z was dar, który pomoże wam podczas pobytu w tym miejscu. Wcześniej muszę jednak zadać jedno ważne pytanie. – Umilkł, by popatrzeć każdemu z nas prosto w oczy.

Zadrżałam pod jego spojrzeniem, ale nie spuściłam wzroku. Byłam silna. I chciałam, żeby to wiedział.

Skinął głową, najwyraźniej zadowolony, i kontynuował:

– W takim razie, skoro już wiecie, że w Kerberosie wasze moce nie będą działać, to czy nadal się tam wybieracie?

ROZDZIAŁ 4


Tak. – Nie wahałam się. – Blake jest tam z Ethanem i kto wie, z jakimi innymi potworami. Nie możemy pozostać bezczynni. Poza tym potrzebujemy głowy Meduzy. Musimy tam wejść. Nie mamy wyboru.

– Spodziewałem się, że tak powiesz – odrzekł Apollo. – Obserwowałem śmiertelników na tyle często, by wiedzieć, że gotowi są pójść do piekła, aby ratować tych, których kochają, czyli zrobić to, co ty zamierzasz teraz. Lecz twoich przyjaciół nie łączy z Blakiem tak silna relacja. Czy również są chętni poświęcić się dla niego?

– Jasne, że tak. – Chris zacisnął dłonie w pięści, gotowy do walki. – Tkwimy w tym wszyscy razem.

– A poza tym, jeśli nie odbierzemy głowy Meduzy, cały świat i tak stanie się piekłem – dodała Danielle. – Więc owszem. Idziemy wszyscy.

– Zakładałem, że tak powiecie, ale musiałem to sprawdzić. – Apollo przyklęknął i rozpiął zamek od torby. Sięgnął do środka i wyjął coś, co natychmiast rozpoznałam: Złoty Miecz Ateny. – Po kolei. Pomyślałem, że to przyda się tobie – oznajmił, podając miecz Danielle. – Wpadłem po niego do centrum treningowego w drodze tutaj. Dlaczego w ogóle go tam zostawiliście?

– Przybyliśmy tu tylko po to, by przetestować działanie głowy Meduzy na młodym cyklopie – odpowiedziała Danielle. – To miało być proste. Nie chcieliśmy ryzykować, że nasza broń wystraszy cyklopa, zanim zwabimy go do tej jaskini.

– Czyj to był pomysł? – zapytał Apollo.

– Ethana – odparł z niesmakiem Chris.

– Chyba nie muszę wam przypominać, abyście uważali, komu ufacie. – Apollo przekazał miecz Danielle, która uśmiechnęła się, gdy tyko zacisnęła palce wokół rękojeści. – Ten miecz jest twój – przypomniał jej. – Twoja przodkini Afrodyta unieruchomiła go w bryle lodu na tysiące lat, by czekał, aż pewnego dnia ty go przejmiesz. Powinnaś nosić go przy sobie zawsze.

– Tak – odrzekła Danielle, wciąż trzymając miecz przed sobą. – Tak będzie.

– Ponadto zabrałem dla ciebie pas i pochwę, bo nie powinnaś spacerować po Kerberosie, nie mając gdzie trzymać miecza. – Wyjął je z torby i podał jej.

Zapięła pas wokół talii i wsunęła miecz do pochwy. Wyglądała jak idealna wojowniczka.

– O wiele lepiej. – Apollo pokiwał głową. – A teraz dar dla Chrisa. – Znów przyklęknął przy torbie i wyjął z niej miniaturową złotą harfę. Miała doczepiony pasek, zapewne po to, by można ją było nosić na plecach. – To Złota Lira – wyjaśnił, przesuwając palcami po strunach. – Zaczarowałem ją. Osoba, która na niej gra, zyskuje moc podobną do syren. Kiedy mówi, każdy, kto słucha, wierzy jej i robi to, co zostanie mu nakazane.

Chris spojrzał na instrument sceptycznie i nie wyciągnął po niego ręki.

– I dajesz ją akurat mnie? – zapytał. – To znaczy… To jest wspaniały dar, ale ja nie umiem grać na żadnym instrumencie. A zwłaszcza na lirze.

– Twój brak doświadczenia to żaden problem – odparł Apollo. – Jak już mówiłem, ta lira jest zaczarowana. Będziesz potrafił na niej zagrać, gdy tylko weźmiesz ją w ręce.

– Fajnie. – Oczy Chrisa rozbłysły, kiedy sięgał po instrument. – Spróbuję od razu.

Apollo zmarszczył brwi i przytrzymał lirę przy sobie.

– Czar będzie działać tak długo, jak długo lira pozostanie nastrojona – wyjaśnił. – Za każdym razem, gdy na niej zagrasz, zabrzmi coraz bardziej nieczysto. Więc musisz być ostrożny i używać jej tylko wtedy, gdy to niezbędne.

– Słusznie – zgodził się z nim Chris. – A ile razy będę mógł zagrać, zanim całkiem się rozstroi?

 

– Nie umiem powiedzieć dokładnie, bo to zależy, jak długo będziesz na niej grać za każdym razem – odparł Apollo. – I dlatego radzę, byś przestał to robić, gdy tylko ten, kogo nią oczarujesz, zrobi to, co kazałeś. Powinieneś też wiedzieć, że zadziała wyłącznie na stworzenia, które rozumieją twój język, natomiast nie jest przydatna, jeśli chodzi o bogów, bo oni są zbyt potężni, by mogła nagiąć ich wolę. Jeśli więc napotkasz zwierzęta lub bogów, będziesz musiał walczyć z nimi innymi sposobami.

– Jasne – odpowiedział Chris i kiedy ponownie sięgnął po lirę, Apollo pozwolił mu ją zabrać.

Poczułam się trochę zazdrosna, gdy na nią patrzyłam. Była piękna – lśniła złociście jak miecz Danielle. Nawet struny zostały wykonane ze złota. Sama chciałabym na niej zagrać. Lecz Apollo dał ją Chrisowi, a nie mnie, i musiałam to uszanować.

– Dziękuję. – Chris zarzucił sobie lirę na plecy i wyprostował się dumnie, patrząc Apollowi prosto w oczy. – Zrobię wszystko, co w mojej mocy, by chronić twoją córkę, gdy będziemy w Kerberosie. Obiecuję.

– Doceniam to – skwitował Apollo i był to chyba najbardziej ojcowski gest, jaki wykonał, odkąd się pojawił. – Ale z tego, co widziałem, Nicole doskonale potrafi się chronić sama. A jej zdolności bitewne będą jeszcze lepsze dzięki darowi, który jej przyniosłem. – Sięgnął ponownie do torby i wyjął z niej idealny prezent dla mnie.

Inne książki tego autora: