Ostatni spektakl

Tekst
0
Recenzje
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

ROZDZIAŁ DRUGI

‒ Już dobrze – szepnął Aksel.

Instynktownie wziął ją w ramiona. Obrzucił spojrzeniem gang młodzieńców i poczuł falę gniewu, gdy zbliżył się do nich skinhead, który groził Minie.

‒ Nie umiesz liczyć, koleś? Jesteś sam, nas jest sześciu – powiedział z brawurą.

‒ Racja, z tym że ja przewyższam waszą szóstkę – odparł Aksel lodowatym tonem. – Chętnie stanę w szranki z każdym z was, ale sprawiedliwa będzie tylko walka jeden na jednego, o ile macie odwagę godną prawdziwych mężczyzn.

Delikatnie odsunął Minę na bok i dodał jej otuchy uśmiechem, gdy szerzej otworzyła oczy, przerażona jego intencjami.

‒ Aksel… Nie dasz rady pokonać ich wszystkich – wyszeptała.

Zignorował ją i podszedł do skinheada.

‒ Jeśli przewodzisz temu gangowi szczurów kanałowych, to pewnie będziesz chciał pójść na pierwszy ogień.

Skinhead musiał zadrzeć głowę, by objąć wzrokiem twarz Aksela, a gdy zobaczył, że jego przeciwnik jest nie tylko wysoki, ale i dobrze zbudowany, w jego oczach rozbłysło zwątpienie. Gdy zdał sobie sprawę, że ryzykował utratą twarzy, wyrzucił z siebie wiązankę przekleństw, po czym odwrócił się i poszedł w przeciwną stronę. Reszta gangu poszła w jego ślady, a Aksel obserwował ich, dopóki nie zniknęli z zasięgu wzroku.

‒ Oszalałeś? – wyrzuciła z siebie Mina. – Mogli mieć broń. Mogła stać ci się krzywda.

‒ Poradziłbym sobie z nimi. – Spochmurniał, gdy Mina się poruszyła, a spod jej kurtki wyłoniła się do połowy rozpięta koszula. – Ten śmieć nie miał prawa cię dotykać. Skrzywdził cię?

‒ Nie. Och… ‒ Minę oblał rumieniec, gdy zerknęła w dół i zobaczyła swój koronkowy stanik. Drżącymi palcami zapięła koszulę.

‒ Dziękuję, że przybyłeś mi na ratunek… ponownie – powiedziała. Gdy przypomniała sobie, jak rzuciła się w jego ramiona, rumieniec przybrał na sile. – Swoją drogą, przepraszam, że zachowałam się jak idiotka i cię przytuliłam.

‒ Nie ma problemu. Możesz mnie przytulać do woli.

Mina wydała z siebie nieartykułowany dźwięk. Pragnąc zapomnieć o wstydliwej chwili, szybko zmieniła temat.

‒ Co tu robisz?

Aksel zadawał sobie to samo pytanie, odkąd wyszedł z teatru po spektaklu. Czekała na niego limuzyna, jednak kiedy szofer otworzył drzwi, poczuł przemożną potrzebę, by zbuntować się przeciwko ograniczeniom własnego życia.

Po odesłaniu kierowcy zaczął spacerować wzdłuż rzeki, po czym dostrzegł Minę wchodzącą do pubu i bez zastanowienia poszedł w jej ślady.

‒ Gdy wyszedłeś z pubu, uznałam, że więcej cię nie zobaczę. – Jej subtelny głos sprowadził go na ziemię.

‒ Miałem zamiar wsiąść do taksówki, ale zobaczyłem, że wychodzisz z pubu. Widziałem, że skręciłaś w tę alejkę i postanowiłem za tobą iść. To nie najlepsze miejsce na samotny spacer nocą.

‒ To najkrótsza droga do metra.

‒ Dlaczego nie zostałaś ze znajomymi? – Aksel się zawahał. – Patrzyłaś na mężczyznę, który wszedł do pubu, i uznałem, że go znasz.

Akselowi musiało chodzić o Steve’a Garratta.

‒ To nikt taki. – Przełknęła ślinę, zdając sobie sprawę, że wyszła z pubu tylko po to, by uwolnić się od znienawidzonego dziennikarza.

Wróciło do niej wspomnienie przerażającej chwili, gdy otoczył ją gang młodzieńców, i momentalnie pobladła.

‒ Wszystko w porządku? – zapytał Aksel. – Jesteś w szoku.

Mina nie chciała przyznać, że jest bliska płaczu.

‒ To z głodu. Przed występem zawsze jestem zbyt zdenerwowana, by jeść. Dlatego chciałam iść do domu.

‒ Mam pomysł. Może zjesz kolację ze mną? Mój hotel jest niedaleko i ma doskonałą restaurację. Jestem pewien, że nie będzie ci się chciało gotować po powrocie – powiedział przekonująco.

‒ Ja… Nie chcę ci się narzucać jeszcze bardziej. – Przez chwilę chciała przyjąć jego zaproszenie, powtarzała jednak sobie, że to byłoby szaleństwo. Był nieznajomym, którego poznała w pubie, a jedyne, co o nim wiedziała, to że pochodził z państwa, o którym większość ludzi nigdy nie słyszała. Przyglądała mu się z zaciekawieniem. – Jesteś w Anglii na wakacjach?

‒ Podróż służbowa. Jutro wylatuję.

Stłumiła absurdalne poczucie rozczarowania.

‒ Czym się zajmujesz?

Wydawało jej się, czy jego twarz przybrała dziwny wyraz?

‒ Jestem doradcą rządowym. Celem wizyty w Londynie było przedyskutowanie polityki handlowej z Wielką Brytanią.

Minie nie udało się ukryć zaskoczenia. W swoich blond pasemkach i skórzanej kurtce wyglądał bardziej jak gwiazda rocka.

‒ Interesujące – wymamrotała.

Jego śmiech rozbrzmiał echem w alejce.

‒ Myślałem, że aktorce łatwiej przyjdzie udawanie, że mój zawód wydaje się fascynujący – powiedział. – Czy przekonam cię, byś zjadła ze mną kolację, jeśli obiecam, że nie zanudzę cię tajnikami polityki handlowej?

Gdy Mina spojrzała mu w oczy, pomyślała, że to niemożliwe, by ją zanudził. Zdrowy rozsądek podpowiadał jej, by wróciła do domu. Kolacja z nieznajomym była szaleństwem, nawet jeśli ten nieznajomy był najseksowniejszym człowiekiem, jakiego spotkała.

‒ Nie jestem odpowiednio ubrana. – Kolejny raz spróbowała zignorować pokusę, by z nim pójść. Poza tym mówiła prawdę. Jej bawełniana etniczna spódniczka i luźna koszula zdecydowanie nie nadawały się do wytwornej restauracji.

‒ Dla mnie wyglądasz dobrze – zapewnił ją Aksel uwodzicielskim głosem. – Jest tylko jeden szkopuł. Zapięłaś guziki nie po kolei.

Zbliżył się, a Mina wstrzymała oddech, gdy uniósł ręce i poprawnie zapiął jej guziki.

‒ Słyszałem, że restauracja hotelowa serwuje wykwintny mus czekoladowy. Co powiesz na to, byśmy razem się o tym przekonali?

Oboje wiedzieli, że zamierzał skosztować nie tylko musu, a Mina nie mogła opanować dreszczy.

Aleks spochmurniał.

‒ Zimno ci. Chodź tu… ‒ Zanim zdążyła zaprotestować, zdjął kurtkę i zarzucił jej na ramiona. Chwycił jej dłoń i wyprowadził ją z alejki, po czym zatrzymał się i obrzucił ją enigmatycznym spojrzeniem.

‒ Czeka na mnie taksówka. Poproszę kierowcę, by zabrał nas do hotelu lub odwiózł cię do domu. Wybór należy do ciebie.

Mina wyczuwała, że jeśli zdecyduje się jechać do domu, Aksel nie będzie protestował. Rozsądnie byłoby odrzucić jego ofertę, jednak zapłonęła w niej iskra buntu. Po powrocie z Los Angeles zbudowała wokół siebie mur i nie opuszczała strefy komfortu, obawiając się nowych doświadczeń. Co złego było jednak w kolacji z Akselem, który uratował ją przed gangiem młodzieży i zachowywał się jak prawdziwy dżentelmen?

Miała nadzieję, że nie zauważy jej podekscytowania.

‒ W porządku, wygrałeś. Uwiodłeś mnie wzmianką o musie czekoladowym i chętnie pojadę z tobą do hotelu.

Gdy zdała sobie sprawę, jak sugestywnie zabrzmiały jej słowa, oblała się rumieńcem.

‒ Żeby zjeść kolację – dodała pospiesznie.

Zaśmiał się i pochylił głowę, przez co poczuła jego ciepły oddech na ustach.

‒ Oczywiście – powiedział ze złowieszczym uśmiechem. – Na uwodzenie przyjdzie czas po kolacji.

Wtedy zrobił coś, czego pragnął, odkąd pierwszy raz spojrzał na Julię, a tym bardziej odkąd utonął w spojrzeniu Miny, gdy spotkał ją w pubie. Objął dłońmi jej twarz i ją pocałował.

Mina momentalnie oddała się pocałunkowi. Fantazjowała o nim, odkąd trzy dni temu dostrzegła go wśród publiczności.

Aksel wsunął dłoń pod jej włosy i zaczął gładzić kark. Mógłby całować ją całą wieczność, jednak zachował resztki rozsądku, przypominając sobie, że był księciem i łamał wszystkie zasady, całując nowo poznaną kobietę na ulicy.

Niechętnie oderwał od niej usta.

‒ Pojedziesz ze mną, Mino?

Instynktownie czuła, że nie groziło jej przy nim niebezpieczeństwo. Przytaknęła bez słów i poszła z nim do taksówki.

Nie mogła oderwać od niego wzroku, upajając się widokiem jego wyrzeźbionej twarzy i zmysłowych ust. On także bez przerwy się w nią wpatrywał. Gdy wchodzili do taksówki, nie zauważyli mężczyzny, który właśnie wyszedł z pubu i obserwował ich z ukrycia, by następnie wsiąść do samochodu i dyskretnie ich śledzić.

Aksel podał taksówkarzowi nazwę hotelu, powtarzając sobie, że wkrótce odzyska rozsądek. Z jakiegoś powodu tracił przy Minie kontrolę. Przepełniało go pożądanie i jedynie świadomość, że taksówkarz obserwował ich w lusterku, powstrzymywała go przed wzięciem jej w ramiona.

Ciekawskość taksówkarza przypomniała mu, że nie przemyślał swojego zaproszenia. W ślad za nim do Londynu przyjechali dziennikarze ze Storhval, którzy z przyjemnością donieśliby światu, że książę zabawiał w hotelu piękną aktorkę. Tę historię z chęcią wykorzystaliby z kolei jego wrogowie, rozprzestrzeniając plotki o tym, że Aksel wdał się w ojca.

Skandal zdawał się być drugim imieniem księcia Geira. W trakcie jego rządów zawiązał się nawet ruch mający na celu obalenie monarchii. Gdy Aksel został księciem, protesty ucichły, wiedział jednak, że musi zachować pełną dyskrecję w zakresie swojego życia prywatnego.

Jego rozmyślania przerwał telefon, który podsunął mu rozwiązanie. Aksel wiedział, że jego osobisty asystent był godzien zaufania, poprosił zatem Benedykta, by zorganizował prywatną kolację dla niego i gościa.

Mina nie rozpoznała języka, w jakim Aksel rozmawiał przez telefon, ale domyślała się, że to musiał być storhvaliański. Przysłuchując się niezrozumiałym słowom, zdała sobie sprawę, że wiedziała o nim jedynie, że pracował jako doradca rządowy. Odkryła także, że rewelacyjnie całował, co świadczyło o tym, że musiał mieć spore doświadczenie na tym polu. Być może w Storhval miał dziewczynę. Zamarła, gdy przez jej głowę przeszła kolejna myśl. Być może miał żonę.

Skończył rozmawiać i najwyraźniej źle zrozumiał jej podenerwowanie.

 

‒ Wybacz mój nietakt. Jestem przyzwyczajony do rozmawiania z moim asystentem we własnym języku.

‒ To dość późna pora na rozmowy służbowe. – Mina się zawahała. – Zastanawiałam się, czy nie dzwoniła do ciebie przypadkiem dziewczyna… lub żona.

Uniósł brwi.

‒ Nie jestem żonaty. Myślisz, że zaprosiłbym cię na kolację? Mniejsza o kolację, ale myślisz, że pocałowałbym cię, gdybym był w związku?

‒ Niektórzy by tak zrobili.

‒ Nie jestem jednym z nich.

Nieustępliwość w jego głosie ją przekonała. Może i naiwnie było mu ufać, ale Mina przeczuwała, że Aksel miał zasady. Roztaczał wokół siebie dostojną, niemal królewską aurę, przez co zaczęła się zastanawiać, czy jego stanowisko nie było ważniejsze, niż sugerował. Być może tak naprawdę wchodził w skład rządu, a nie tylko mu doradzał.

‒ Brzmisz, jakbyś osobiście poznała mężczyzn, którzy zdradzają żony.

Mina wzruszyła ramionami.

‒ To było ogólne stwierdzenie. – Wyczuwała, że Aksel nie jest przekonany co do szczerości jej wypowiedzi, ale na całe szczęście nie kontynuował, bo ich taksówka podjechała właśnie pod jeden z najbardziej ekskluzywnych londyńskich hoteli. – Nie wspominałeś, że zatrzymałeś się w Erskine – wymamrotała, w panice przyglądając się, jak portier w cylindrze i fraku wprowadza grupę ludzi do hotelu. Mężczyźni mieli na sobie smokingi, a kobiety eleganckie suknie balowe. Mina z powątpiewaniem zerknęła na swoją kolorową spódnicę i baleriny. – Zdecydowanie nie jestem odpowiednio ubrana.

‒ Zapomniałem, że odbywa się tu dziś gala charytatywna. – Aksel skrzywił się, dostrzegając polujących na celebrytów paparazzich zgromadzonych przed hotelem. Pochylił się, by porozmawiać z taksówkarzem, a chwilę później samochód ruszył.

‒ Możemy skorzystać z innego wejścia – powiedział Minie. – Zorganizowałem dla nas prywatną kolację. Też nie jestem odpowiednio ubrany na galę.

Gdy taksówkarz zawrócił, Mina zerknęła na telefon i odczytała esemesa od Kat, która przypominała jej, że Joshua Hart poprosił obsadę o spotkanie w teatrze następnego poranka. Pospiesznie odpisała, po czym wysiadła z taksówki wraz z Akselem. Objął ją w talii i przemycił do hotelu przez nierzucające się w oczy drzwi. Żadne z nich nie zauważyło auta, które zatrzymało się za taksówką.

Gdy drzwi windy za nimi się zamknęły, Aksel wyciągnął dłoń i odgarnął włosy z jej twarzy, przyprawiając ją o szybsze bicie serca. Jej aparat słuchowy był maleńki; przymocowano go do zewnętrznej strony jej uszu, przez co z bliskiej odległości można go było dostrzec. Nie widziała sensu w informowaniu go o utracie słuchu, skoro nie miała go więcej zobaczyć. Powiedział, że następnego dnia zamierza wrócić do Storhval. Nie rozumiała, dlaczego zaprosił ją na kolację ani dlaczego się zgodziła i nagle poczuła się zdezorientowana. Co, u licha, robiła w pięciogwiazdkowym hotelu z nieznajomym mężczyzną?

‒ Co się stało? – zapytał. – Jeśli zmieniłaś zdanie co do kolacji, mogę załatwić ci transport do domu. Mam jednak nadzieję, że zostaniesz.

‒ To niedorzeczne, że dwoje nieznajomych umawia się na kolację – wyrzuciła z siebie. – Nic o tobie nie wiem.

‒ Wiesz, że jestem fanem Szekspira… i musu czekoladowego. Ja z kolei odkryłem, że masz niesamowity talent aktorski i świetnie całujesz.

‒ Nie powinieneś tak mówić – wyszeptała.

‒ Wolisz, żebym powiedział, że kiepsko całujesz? – uśmiechnął się, choć jego spojrzenie pozostało poważne. – Nie jestem w stanie skłamać. Jesteś cudowna, a ja myślę tylko o tym, by znów cię pocałować.

Gdy Aksel otworzył drzwi do apartamentu, oczom Miny ukazał się wytwornie udekorowany pokój. Srebrne sztućce na zastawionym stole odbijały blask bogato zdobionego żyrandola. Wazony z orientalnymi liliami sprawiały, że w powietrzu unosił się słodki aromat, a przyciemnione lampy zagwarantowały intymną atmosferę.

Aksel podszedł do baru i chwycił butelkę szampana, po czym nalał dwa kieliszki i podał jeden Minie.

‒ Napijmy się i zerknijmy na menu.

Mina upiła łyk trunku, po czasie dochodząc do wniosku, że szampan pity na pusty żołądek nie był najlepszym pomysłem.

‒ Rozgość się. – Aksel usiadł na sofie, wskazując miejsce obok siebie.

Mina była oszołomiona na samą myśl o dołączeniu do niego.

‒ Zanim zjemy, chciałabym skorzystać z łazienki.

‒ Pierwsze drzwi po lewej wzdłuż korytarza – poinstruował ją.

Weź się w garść, powtarzała sobie chwilę później, wpatrując się w swoją rozpaloną twarz w odbiciu lustra.

Włożyła ręce pod zimną wodę, mając nadzieję, że w ten sposób ochłodzi nieco temperaturę swojego ciała. Teoretycznie mogłaby zdjąć marynarkę, ale prowokacyjny widok jej sutków sterczących pod cienką koszulą nie był na miejscu. Lepiej było wyglądać na zgrzaną niż zdesperowaną!

Choć perspektywa ukrywania się w łazience była nad wyraz kusząca, Mina musiała z niej wyjść i skonfrontować się z rzeczywistością.

Wzięła głęboki oddech i wróciła do jadalni. Aksel stał przy oknie, jednak odwrócił się, gdy weszła, i do niej podszedł.

‒ Chciałbym wiedzieć, jakie myśli kryją się za tymi tajemniczymi zielonymi oczami – wyszeptał.

‒ W zasadzie zastanawiałam się, dlaczego ktoś, kogo stać na pięciogwiazdkowy hotel, miałby kupić najtańszy bilet na spektakl i stać pod sceną przez dwie i pół godziny, w dodatku przez trzy wieczory z rzędu – wypaliła. – Skoro jesteś tu w podróży służbowej, za hotel musiał zapłacić twój pracodawca. Musisz być wyjątkowo dobry w swoim fachu, skoro rząd zameldował cię w Erskine.

Aksel się zawahał. Choć Mina słyszała o Storhval, najwyraźniej nie miała pojęcia, kim był, a on nie czuł się zobowiązany do zdradzenia jej swojej tożsamości.

‒ To prawda, że zapewniono mi zakwaterowanie – wymamrotał. – Kiedy przyszedłem do teatru pierwszego wieczoru, tylko miejsca stojące były jeszcze dostępne. W kolejne dni mogłem zarezerwować miejsca na balkonie, ale przyznam, że wolałem stać, by lepiej cię widzieć. Oczarowałaś mnie, kiedy tylko pojawiłaś się na scenie.

Mina wiedziała, co miał na myśli, bo gdy zobaczyła go wśród publiczności, czuła dokładnie to samo. Spojrzała mu w oczy, a pierwotna żądza czająca się w jego wzroku odzwierciedlała niewytłumaczalne, niemożliwe do pokonania pożądanie, które zawładnęło jej ciałem.

‒ Aksel…

‒ Aniele.

Nie wiedziała, jakim cudem znalazła się w jego ramionach. Mocno przyciągnął ją do swojego wyrzeźbionego ciała i pochylił głowę, by złożyć na jej ustach pocałunek, który do reszty zawrócił jej w głowie.

ROZDZIAŁ TRZECI

Mina nadal pamiętała moment, gdy wpadła w ramiona Aksela, uciekając przed młodzieżą z alejki. Instynkt podpowiadał jej, że mogła czuć się przy nim bezpiecznie, a teraz było dokładnie tak samo.

Nie protestowała, gdy zaczął całować jej szyję, jednak kiedy odgarnął jej włosy, odsłaniając ucho, szybko odwróciła głowę, by nie zauważył aparatu.

Przemierzał dłońmi jej ciało, od ramion, poprzez plecy, aż po pośladki. Jęknęła, gdy przyciągnął ją do swojego krocza, sprawiając, że poczuła na sobie jego wzwód.

‒ Nie wyobrażasz sobie, jak często wyobrażałem sobie, że się z tobą kocham – wyszeptał Aksel.

Mina oniemiała, gdy zrozumiała, dokąd to zmierzało. Czy naprawdę rozważała seks z dopiero co poznanym mężczyzną? To było szaleństwo, ale czy nie myślała o nim bez przerwy, odkąd pierwszy raz zobaczyła go na widowni?

Ostatkiem sił desperacko próbowała się wytłumaczyć.

‒ Normalnie nie jeżdżę z nieznajomymi do hotelu…

‒ Uwierzysz, gdy powiem, że dla mnie to też jest nowe doświadczenie?

Aksel odgarnął włosy z czoła drżącą ręką. Ograniczenia związane z jego rolą oznaczały, że rzadko miał okazję, by poderwać kobietę w barze.

‒ Nigdy jeszcze tak się nie czułem – przyznał. – Nigdy nie pragnąłem nikogo tak bardzo jak ciebie.

Przypomniał sobie, że mieli zjeść kolację. Może gdyby usiedli przy stole, zniknęłoby ogarniające go szaleństwo.

‒ Jesteś głodna?

Mina zdała sobie sprawę, że jadła dziś tylko śniadanie. Kręciło jej się w głowie, do czego prawdopodobnie przyczynił się szampan. Głód zdawał się jednak wyostrzać jej inne zmysły, rozbudzając nową potrzebę.

‒ Tak, jestem – odpowiedziała zmysłowo.

‒ Chcesz coś zamówić?

‒ Nie miałam na myśli jedzenia – wyszeptała.

Powiedział coś w swoim języku. Mina nie zrozumiała słów, jednak błysk w jego oczach mówił sam za siebie, gdy przyciągnął ją i namiętnie pocałował, po czym wziął na ręce i zaniósł do ogromnej sypialni.

Ledwo zarejestrowała, że ściągnął jej marynarkę i rozpinał koszulę. Biały koronkowy stanik unosił jej piersi, a ciemnoróżowe sutki odznaczały się prowokacyjnie pod prześwitującym materiałem.

Aksel wydał z siebie pomruk zachwytu i delikatnie przejechał palcem po jej piersiach.

‒ Jesteś jeszcze piękniejsza, niż myślałem.

Mina wzdrygnęła się, gdy stanął za nią i odpiął jej stanik, jednak nie próbowała go powstrzymywać. Z ekscytacją obserwowała, jak stanik spada na ziemię, a on obejmuje jej piersi dłońmi.

Czuła się coraz bardziej surrealistycznie. Nie mogła uwierzyć, że jej fantazje o mężczyźnie z widowni się urzeczywistniły.

‒ Słodka Julia – wymamrotał, po czym schylił się i zacisnął usta na jej sutku.

Również pragnęła go dotknąć i rozerwała jego jedwabną koszulę, ujawniając umięśniony tors, który pokrywały włosy w kolorze ciemny blond. Przejechała dłonią po płaskim brzuchu, jednak zawahała się, gdy dotarła do paska od spodni, przypomniawszy sobie, że ostatni raz uprawiała seks trzy lata temu, z mężczyzną, z którym umawiała się od ponad roku.

Aksel udowodnił, że mogła mu zaufać, gdy uratował ją przed skinheadami, i była pewna, że gdyby chciała to przerwać, zaakceptowałby jej decyzję. Najrozsądniej byłoby powiedzieć mu, że zmieniła zdanie, jednak gdy spojrzała na jego zmysłowe usta, nie była w stanie sformułować słów. Ogień, który dostrzegła w jego niebieskich oczach, nie pozwolił jej się oddalić.

Patrzył jej w oczy, ściągając jej majtki. Delikatnie ją pieścił, po czym wsunął palec głęboko w jej wnętrze. Znów ją pocałował i pozbawił reszty bielizny, po czym sam się rozebrał. Oddalił się na chwilę, by założyć prezerwatywę.

‒ Na pewno zgodzisz się ze mną, że nie chcemy ryzykować – wymruczał.

Przytaknęła bez słów, zszokowana faktem, że pożądanie przesłoniło jej myśl o zabezpieczeniu. Całe szczęście Aksel zachował trzeźwość umysłu, jednak fakt, że był przygotowany na seks, świadczył o tym, że z pewnością był bardziej doświadczony od niej. Owładnęły nią wątpliwości. Nie chciała go rozczarować.

Przerwał jej rozmyślania, raz jeszcze biorąc ją w ramiona. Jego silne, muskularne ciało przypominało jej złotowłosego nordyckiego boga.

Zabrakło jej tchu, gdy poczuła na brzuchu jego potężną erekcję.

‒ Obejmij mnie nogami – rozkazał.

Drżąc z oczekiwania, chwyciła go za ramiona i zacisnęła kostki na jego plecach. Ostrożnie w nią wszedł, a ona ukryła twarz w jego szyi, by zdusić ciche westchnięcie, gdy poczuła go w sobie. Powoli się wycofał, po czym znów się w niej zanurzył, a każde pchnięcie było silniejsze od poprzedniego, przez co jej ekscytacja stopniowo zmierzała ku apogeum.

Świadomość, że był w jej wnętrzu, była cudowna. Przyjemność przybierała na sile wprost proporcjonalnie do tempa, w którym ją penetrował. Jęknęła, przytłoczona ich zwierzęcą namiętnością.

‒ Wybacz, aniele, dłużej nie wytrzymam – wyjęczał.

Mocniej objął jej pośladki i wszedł w nią tak głęboko, że zastanawiała się, ile jeszcze wytrzyma jej ciało. Odchylił głowę, obnażając żyły na szyi, a gdy w niej eksplodował, Miną zawładnął potężny, ekstatyczny orgazm.

Minęło sporo czasu, zanim doszli do siebie, rzeczywistość wreszcie jednak wróciła, a wraz z nią poczucie winy.

‒ Powinnam się zbierać – wyszeptała Mina.

Zmusiła się, by przełknąć łzy. To nie był czas na wyrzuty, jednak jak najszybciej pragnęła wyślizgnąć się z łóżka i ubrać się z możliwie jak największą godnością. Na co dzień nie traciła hamulców na rzecz seksu z nieznajomym – a właściwie z kimkolwiek.

Usiadła, a świadomość, że widział jej nagie piersi, przepełniała ją absurdalnym wstydem. Koniec końców przed chwilą robił z nimi dużo więcej.

‒ Aniele?

Aksel oparł się na łokciu i spochmurniał, gdy Mina pospiesznie się od niego odwróciła. Zdążył dostrzec zdradliwy błysk w jej oku i zrozumiał, że płakała.

‒ Co się stało? – zapytał łagodnie. – Dokąd idziesz?

 

‒ Uznałam, że pójdę do domu… skoro już…

Zamarła, gdy chwycił jej podbródek i przyciągnął ją do siebie.

‒ Nie chciałem doprowadzić cię do płaczu – powiedział. – Przepraszam. Działałem zbyt szybko, zbyt niecierpliwie.

‒ Nie… To nie twoja wina. Po prostu nigdy w życiu nie poszłam do łóżka z nieznajomym… ‒ załamał jej się głos. – I jest mi wstyd.

‒ Aniele… Powinienem był…

Pokręciła głową.

‒ Nie zrobiłeś nic złego. Było… idealnie. ‒ Nie była przygotowana na tak intensywny orgazm. Miała wrażenie, że byli dwiema połówkami całości. – To było piękne – powiedziała.

‒ Dla mnie też.

Aksel z zaskoczeniem zdał sobie sprawę, że mówił prawdę. Przypominała mu młodego źrebaka, niepewnego i nerwowego, w każdej chwili gotowego do ucieczki. Z pewnością różniła się od wyrafinowanych kobiet, z którymi okazjonalnie dzielił łoże.

Seks z Miną w niczym nie przypominał jego dotychczasowych doświadczeń.

‒ Cieszę się, że było ci tak dobrze jak mnie – wymamrotał. Przewrócił się na bok, kładąc ją pod sobą, i uśmiechnął się, słysząc, jak wstrzymuje oddech, gdy znów w nią wchodził. – Coś tak dobrego powinno się powtórzyć, nie sądzisz?

Aksel doszedł do wniosku, że życie miało w zwyczaju generować problemy w najmniej oczekiwanych momentach. Długie kasztanowe włosy Miny ozdabiały poduszki niczym rzeka jedwabiu, a jej ciemne rzęsy spoczywały na policzkach, tworząc kontrast z jasną karnacją. Wyglądała niewinnie, a jednocześnie niezwykle seksownie. Gdy się poruszyła, spod pościeli wyjrzała śnieżnobiała pierś z różowym sutkiem.

Aksel czuł rosnącą erekcję i niemal poddał się żądzy, która nim zawładnęła. Dopiero, gdy zdał sobie sprawę, że była siódma rano, zrezygnował z pomysłu, by wziąć Minę w ramiona. Prywatny odrzutowiec wylatywał do Storhval o ósmej trzydzieści.

Przeklinając pod nosem, wstał z łóżka, zanim skusiło go cudowne ciało Miny. Wchodząc do łazienki, zdał sobie sprawę, że pogwałcił wszystkie reguły, spędzając z nią noc w hotelu.

Gdy ją spotkał, sprowadził na siebie całą górę problemów, począwszy od faktu, że nie wiedziała, kim był. Być może właśnie dlatego tak cudownie było się z nią kochać. Ubiegłej nocy na kilka godzin zapomniał, że jest księciem.

Wiedział, że powinien być wdzięczny za to, jak uprzywilejowane było jego życie, jednak w przeciągu dwunastu lat bycia monarchą nauczył się, że wolność osobista była największym możliwym przywilejem, a tego poranka jak nigdy wcześniej zdawał sobie sprawę, że odmówiono mu tego luksusu.

Mina odetchnęła z ulgą, widząc kątem oka, że Aksel wszedł do łazienki. Gdy kilka minut temu obudziła się, czując na udzie jego erekcję, jej puls przyspieszył w oczekiwaniu. Kiedy jednak zdała sobie sprawę, że wyczerpała się bateria w jej aparacie słuchowym, postanowiła udawać, że śpi.

Nie miała pojęcia, jak zareagowałby na jej niedosłuch. Może i doświadczyli w nocy oszałamiającego seksu, ale Aksel nadal był nieznajomym, którego poznała w pubie, a w świetle dnia jej lubieżność przepełniała ją coraz większym wstydem. Musiała odzyskać kontrolę nad sytuacją, a zmiana baterii w aparacie była dla niej priorytetem.

Świadoma faktu, że Aksel w każdej chwili może wyjść z łazienki, nie traciła czasu na zbieranie porozrzucanych po podłodze ubrań, a jedynie owinęła się prześcieradłem i zaczęła szukać torebki.

Okna w jadalni były odsłonięte, a na stole przygotowano śniadanie. Zapach kawy i świeżo upieczonych bułek był kuszący, a Mina zdała sobie sprawę, że umiera z głodu. Jej torebka leżała na krześle, na którym ją zostawiła, a zapasowe baterie, które zawsze ze sobą nosiła, na całe szczęście były naładowane. Gdy zaczęła słyszeć, poczuła się pewniej, a pragnienie wymknięcia się z apartamentu zeszło na drugi plan za sprawą przemożnej potrzeby zaspokojenia głodu.

Była w połowie kanapki z miodem, kiedy wyczuła, że ma towarzystwo. Odwróciła się i dostrzegła Aksela, który stał w drzwiach i się jej przyglądał.

‒ Wygląda na to, że ci smakuje – wymamrotał.

Mina powtarzała sobie, że nie powinna się czuć skrępowana. Mimo to była świadoma faktu, że ma na sobie tylko prześcieradło, a jej sutki wyraźnie odznaczają się na jedwabnej tkaninie. Gdy przypomniała sobie, jak je ssał, by następnie zejść niżej i złożyć na jej ciele intymny pocałunek, oblał ją rumieniec.

Straciła apetyt, odkładając bułkę na talerz.

‒ Mam nadzieję, że nie masz mi tego za złe. Byłam głodna.

‒ Nie dziwię się. Zamówiłem ci śniadanie. Koniec końców, to przeze mnie ominęła cię wczoraj kolacja.

Gdy zaczął zmierzać w jej stronę, Minie szybciej zabiło serce.

‒ Muszę się ubrać – wymamrotała.

‒ Szkoda – powiedział, obejmując jej nagie ramiona. – Cudownie było się z tobą kochać. Żałuję, że ta noc dobiegła końca. ‒ Niechętnie oderwał od niej dłonie. – Na dole czeka samochód, którym jadę na lotnisko, ale oczywiście zawiozę cię najpierw do domu.

Jego słowa brutalnie sprowadziły ją na ziemię.

‒ Wracasz dziś do Storhval, prawda?

‒ Obawiam się, że muszę. – Aksel spojrzał na zegarek i zacisnął wargi. Nie miał czasu, by wyjaśniać Minie, kim jest. Nie mógł uciec od odpowiedzialności wynikającej z bycia monarchą, ale nie chciał przyjąć do wiadomości, że więcej jej nie zobaczy. Gdyby jednak zabrał ją ze sobą do Storhval, napotkałby wiele trudności. – A ty? Masz jakieś plany po twoim ostatnim występie w The Globe?

Istniała możliwość, że tego dnia dowiedziałaby się, czy sztuka zostanie wystawiona na Broadwayu, ale uznała, że nie było sensu, by o tym wspominać, podobnie jak o rozmowie kwalifikacyjnej na stanowisko dramaterapeutki w służbie zdrowia.

‒ Nie mam żadnych planów na następne tygodnie. W aktorstwie określa się to okresem odpoczynku – powiedziała.

‒ W przyszłym tygodniu muszę jechać do Paryża. Myślałem o tym, by zostać tam kilka dni i pozwiedzać. – Aksel umilkł i spojrzał jej głęboko w oczy. – Chciałabyś się spotkać i spędzić ze mną weekend?

Chciał spotkać się z nią w Paryżu – mieście zakochanych! Starała się udawać opanowaną, choć jej serce biło jak szalone.

‒ Mogłoby być fajnie.

W jego niebieskich oczach pojawił się błysk.

‒ Mogę ci to zagwarantować.

Nie będąc w stanie oprzeć się pokusie jej zmysłowych ust, pochylił głowę, w tym momencie zadzwonił jednak telefon, a on westchnął z frustracją, widząc, że to jego asystent.

‒ Przepraszam, muszę odebrać – wymamrotał.

Mina poszła do łazienki, by wziąć szybki prysznic. Błędem byłoby nadinterpretować jego zaproszenie, jednak fakt, że chciał spędzić z nią weekend, z pewnością oznaczał, że chciał poznać ją lepiej – nie tylko w sypialni.

Długie doświadczenie pozwoliło Akselowi ukryć nerwowy nastrój pod szerokim uśmiechem, gdy Mina wróciła do pokoju.

‒ Samochód czeka na tyłach hotelu – powiedział, gdy weszli do windy.

Zastanawiał się, co miał na myśli jego asystent, mówiąc, że pojawił się problem. Miał nadzieję, że umowa handlowa nie była zagrożona.

Przeprowadził Minę przez hall i otworzył drzwi, przez które weszli ubiegłej nocy. Podmuch wiatru podwinął rąbek jej spódnicy, odsłaniając szczupłe uda i koronkę wieńczącą pończochy.

Gorączkowo próbowała obciągnąć spódnicę. Kolejny podmuch wiatru niemal ją przewrócił, a Aksel objął ją w talii.

‒ Mina, tutaj! – odezwał się głos, a szarą ulicę rozświetlił blask lampy błyskowej. Gdy Aksel odwrócił się w jego stronę, głos znów przemówił: – Książę Aksel – fantastycznie! Mina, jesteś gwiazdą. Prosiłem cię o gorący temat, a coś takiego podbije nagłówki i zrobi ze mnie bogacza!

‒ Co, u licha…? – Aksel spojrzał na bladą twarz Miny, po czym rzucił wściekłe spojrzenie mężczyźnie stojącemu z aparatem po drugiej stronie ulicy.

‒ Proszę pana… ‒ Szofer podjechał do krawężnika i wyskoczył z auta, jednak tylne drzwi otworzył już asystent Aksela.

‒ Proszę się pospieszyć.

Akselowi nie trzeba tego było powtarzać. Wepchnął Minę do samochodu i usiadł obok niej, a szofer zatrzasnął drzwi. Gdy auto ruszyło, Aksel zerknął na siedzącego przed nim młodego człowieka.

‒ Chciałbyś mi wyjaśnić, co się tu dzieje, Ben?

To koniec darmowego fragmentu. Czy chcesz czytać dalej?