Patriotyzm, etnocentryzm, nacjonalizmTekst

0
Recenzje
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

Rozwój nowoczesnych form państwowości

Tworzenie wspólnot narodowych nie byłoby możliwe bez procesów cywilizacyjnych towarzyszących powstawaniu nowoczesnych państw. Tradycyjne formy państwowe, charakterystyczne dla okresu feudalnego, nie wytyczały wyraźnych granic terytorialnych ani nie działały na rzecz wewnętrznej integracji i homogenizacji zamieszkujących je ludów. Feudalne elity wojskowe i religijne kontrolowały duże terytoria, przy minimalnie scentralizowanej władzy i niewielkiej zdolności do wprowadzania zmian w codziennym życiu poddanych. Dopiero kompleksowe, strukturalne zmiany w modelu funkcjonowania państwa, zapoczątkowane w okresie monarchii absolutnej, spowodowały, że stworzenie jednolitej wspólnoty narodowej stało się w ogóle możliwe. Kluczowym warunkiem była polityka wewnętrzna zmierzająca do administracyjnej integracji, wcześniej na wpół autonomicznych regionów i środowisk lokalnych. Egzekwowanie władzy w najbardziej oddalonych częściach państwa powoli zaczynało być równie efektywne jak w stolicy. Polityka wewnętrznej integracji nie tylko umożliwiała skuteczny pobór podatków, lecz także pozwalała budować drogi, prowadzić szkoły i tworzyć systemy komunikacji masowej. Rozbudowa i usprawnienie administracji, jej centralizacja poprzez zastępowanie kontrolą bezpośrednią pośrednich form sprawowania władzy, dążenie do jasno wytyczonych granic kraju i ich ochrona (powołanie straży granicznej, wprowadzenie paszportów, pobór ceł), unifikacja podległych terytoriów, polityczne upodmiotowienie coraz szerszych grup społecznych – to tylko niektóre kierunki wspomnianych zmian. Bardzo ważnym ich aspektem było zmonopolizowanie przez państwo użycia siły i stopniowa eliminacja wszelkich form przemocy niepaństwowej. Służyła temu również rozbudowa sił policyjnych i innych, także tajnych, form agentury. Służby państwowe oplatające coraz ściślej cały system, oprócz tego, że zapewniały wewnętrzny porządek, nagradzały uległość obywateli, walnie przyczyniając się do homogenizacji społeczeństwa. Dyscyplinie i propaństwowej socjalizacji sprzyjało wdrażanie kolejnych ogólnokrajowych programów opartych na ewidencji ludności – od upowszechniania edukacji i pomocy ubogim poczynając, na systemach kartotek kryminalnych kończąc.

Analizując proces powstawania nowożytnych państw, niektórzy badacze (zob. Calhoun, 2008) zwracają uwagę na znaczenie konfliktów międzypaństwowych. Już sama mobilizacja ludności do zewnętrznych działań wojennych była ważnym czynnikiem wewnętrznej integracji. Nie tylko stwarzało to doskonałe warunki do ideologicznej indoktrynacji w duchu narodowym, lecz także w całkowicie naturalny sposób umożliwiało nawiązywanie wzajemnych kontaktów przez ludzi pochodzących z różnych regionów i z różnych warstw społeczno-kulturowych. Po drugie, niebagatelne znaczenie miał postępujący rozwój techniki wojennej, z którym wiązały się zasadnicze zmiany w taktyce i skali prowadzenia konfliktów zbrojnych. Rosnące zaawansowanie technologii militarnych, w połączeniu z koniecznością mobilizacji coraz większych mas ludzkich, powodowało ogromny wzrost kosztów działań wojennych. Państwa zmuszone były pozyskiwać środki finansowe od swoich obywateli. Wymagało to odpowiednich metod perswazji, aby skłonić ludzi do podzielenia się swoim majątkiem, ale jednocześnie stwarzało przedsiębiorczym jednostkom i całym grupom, dysponującym odpowiednim kapitałem, wiele możliwości bogacenia się. Sytuacja, w której państwo, w imię nadrzędnych celów obronnych, oczekiwało od obywateli aktywności i zdolności do samoorganizacji, była jednym z impulsów do powstania zalążków społeczeństwa obywatelskiego.

Opisane procesy przygotowały solidne fundamenty pod emancypację wielkich wspólnot narodowych i rozpowszechnienie się modelu państwa narodowego. Nie byłoby to jednak możliwe bez rozwoju ekonomicznego i technologicznego postępu, dwóch czynników szczególnie silnie stymulujących zachodzące zmiany. Można na przykład powiedzieć, że rosnąca efektywność w zarządzaniu odległymi terytoriami była tyleż efektem biurokratyzacji i lepszego zarządzania, co skutkiem rozwoju transportu i infrastruktury komunikacyjnej. Dla budowy zaś dróg czynnikiem nie mniej ważnym od woli administracji państwowej okazał się handel transregionalny napędzany regionalnymi różnicami w produkcji. Podsumowując ten wątek, warto oddać głos jednemu z wybitnych badaczy, który opis zmian cywilizacyjnych zachodzących w modelu funkcjonowania państwa konkluduje słowami:

Było to wszystko częścią ogólnego zjawiska rozszerzania się stosunków społecznych na wielką skalę. Życie społeczne w coraz większym zakresie zaczęło odbywać się w formach pośredniczących – poprzez rynki, techniki komunikacyjne, biurokracje – które wyparły relacje międzyludzkie ze sfery bezpośrednich interakcji (Calhoun, 2008, s. 105).

Nacjonalizm

Z perspektywy nauk politycznych i historii idei nacjonalizm jest zjawiskiem stosunkowo nowym, nieznanym w starożytności ani w chrześcijańskim średniowieczu. Jest to doktryna z dziedziny filozofii polityki, opierająca się na ideologii, w której najwyższą wartością są ideały i cele konkretnego narodu. Jako względnie spójna myśl polityczna pojawił się w Niemczech w drugiej połowie XVIII wieku. Symbolicznym zalążkiem doktryny nacjonalizmu było niemieckie pojęcie Nationalgeist (duch narodu) występujące w pismach znanego poety i filozofa Johanna Gottfrieda Herdera. Intuicje Herdera dotyczące „ducha narodu” w swojej istocie nie różniły się zbytnio od współczesnych teorii etniczności, mówiących o pierwotnej tożsamości spajającej duże grupy społeczne. Twierdził on, że każda społeczność ludzka ma własny niepowtarzalny wzór i kształt, ponieważ jej członkowie urodzili się w tradycji, która ukształtowała emocjonalnie i moralnie ich doświadczenia. Podobnych poglądów nie brakowało w dziełach niemieckich romantyków i filozofów początku XIX wieku. Byli to między innymi J.G. Fichte, J.W. Goethe i G.F. Hegel.

Wśród filozofów, naukowców czy polityków, którzy w późniejszych latach rozwijali idee narodowe w całościowy program polityczny, trudno znaleźć nazwiska o najwyższym „ciężarze gatunkowym”, powszechnie znane, czytane i cytowane również dzisiaj. Jeszcze trudniej byłoby wskazać kogoś, kto mógłby uchodzić za głównego teoretyka nacjonalizmu, autora jego kanonicznej wykładni. Katalog najważniejszych elementów myśli nacjonalistycznej należy raczej tworzyć, odwołując się do twórczości i publicznej aktywności licznego grona prekursorów, w większości żyjących i działających na przełomie XIX i XX wieku. Na podstawie tego, co pozostawili po sobie P. Lagarde, G. Mazzini, M. Barrès, C. Maurras czy R. Dmowski, można wyróżnić szereg charakterystycznych komponentów, z których budowano ideologiczną konstrukcję nacjonalizmu. Wymieńmy je pokrótce. Według czołowych przedstawicieli myśli narodowej: (1) granice grup etnicznych i granice państw powinny się pokrywać; (2) naród jest wspólnotą unikatową i wieczną, a więzi narodowe są najważniejsze i najbardziej naturalne ze wszystkich więzi społecznych; (3) naród to jedyne prawomocne źródło władzy politycznej; (4) w przypadku konfliktu celów priorytet mają zawsze cele narodowe, a interesy narodowe są ważniejsze niż wszystkie inne; (5) to, co dla narodu swoiste, jest lepsze od tego, co obce; (6) naród, mający liczne unikatowe właściwości, ma obowiązek pielęgnować swoją tożsamość i rozwijać ją wszelkimi sposobami. Ta ostatnia zasada często znajduje wyraz w polityce ekspansji terytorialnej i we wrogości do grup o konkurencyjnych tożsamościach etnicznych (a stąd już całkiem blisko na przykład do czystek etnicznych).

Do przedstawionej charakterystyki należałoby jeszcze dodać kilka elementów, wprawdzie nie bezwzględnie koniecznych, ale na tyle często obecnych w ideologii nacjonalistycznej, że w powszechnym odbiorze niemal z nią nierozłącznych. Bez wątpienia zalicza się do nich daleko posunięta nieufność, a często po prostu nietolerancja wobec rozmaitych form obyczajowej, kulturowej czy intelektualnej różnorodności. Obecności w życiu społecznym takich zjawisk, jak, przykładowo, mniejszości etniczne, mniejszości seksualne, ruchy krzewiące regionalną kulturę czy rozmaite prądy ideowe i artystyczne promujące indywidualne prawa i wolności, zazwyczaj jest tolerowana przez ortodoksyjnych wyznawców nacjonalizmu dopóty, dopóki reprezentujące je grupy nie manifestują zbyt wyraziście w sferze publicznej swoich alternatywnych (względem narodowej) tożsamości. W nacjonalistycznej wizji społeczeństwa naród jest jednością i wszelkie zróżnicowanie mu szkodzi. Co więcej, nacjonaliści, gloryfikujący wartości i normy własnej grupy, zawsze dość niechętnie odnosili się do poglądów głoszących relatywizm kulturowy. W naturalny sposób zdecydowanie bliższe im było przekonanie, że ich naród góruje nad innymi, a jego cele, często spostrzegane jako „misja dziejowa”, przewyższają cele innych społeczeństw.

Innym, typowym dla nacjonalistycznej narracji motywem, jest odwołanie do zewnętrznego wroga. Napiętnowanym przez nacjonalistów grupom, często wyimaginowanym lub sztucznie stworzonym, przypisywano cechy wręcz diaboliczne, przedstawiając je jako ucieleśnienie wszelkiego zła. Ulubionym celem takich nagonek bywali Żydzi, internacjonaliści, socjaliści czy masoni – grupy, które z różnych powodów szczególnie silnie zagrażały realizacji narodowych celów. Kreowanie wspólnego wroga było i jest jednym z ulubionych instrumentów mobilizacji mas. Spaja wspólnotę wokół nadrzędnych celów i pozostaje poręcznym narzędziem wykluczania z dyskursu publicznego tych wszystkich, których poglądy kolidują z narodowym przesłaniem.

Nawet ten bardzo skondensowany opis ideologii nacjonalistycznej nie pozostawia wątpliwości co do roli i znaczenia jednostki w społeczeństwie zorganizowanym wokół idei narodowej. W doktrynie ideologicznej tak silnie jak nacjonalizm skoncentrowanej na interesie grupy obowiązek realizacji kolektywnych celów musi mieć, i zazwyczaj ma, kolosalny wpływ na indywidualne losy i życiowe wybory członków zbiorowości. Doktryna naucza, że przynależność do grupy narodowej powinna być dla jednostki największą wartością, a zarazem absolutną potrzebą. Czyjeś istnienie samo w sobie, poza grupą narodową, jest niewiele znaczące i nie daje praw, które byłyby autonomiczne, przyrodzone i należne w oderwaniu od grupowego kontekstu. Jest to bez wątpienia konsekwencja poglądu głoszącego, że przynależność narodowa nie jest dobrowolna, lecz wynika z urodzenia i jest dana raz na zawsze. Co więcej, przekonanie o genetycznym uwarunkowaniu narodowości wynika też z nieodłącznego dla ideologii nacjonalistycznej esencjalizmu. Narodowość dziedziczona przez ludzi dysponuje tak wielką mocą sprawczą, ponieważ ma postać swego rodzaju ukrytej „esencji”, na zawsze determinującej naturę człowieka.

 

Realizacja narodowych celów z reguły idzie w parze z polityczną organizacją państwa. To zaś, w dobie rozkwitu państw narodowych, rodziło poważne napięcia na linii władza – lud. Pamiętając, że ideowy nacjonalizm rozwinął się w czasach, kiedy niepodzielne rządy w państwie sprawowali monarchowie, trudno uznać, że było to zjawisko sprzyjające rządzącym i konsolidujące ich władzę. Bardziej uzasadnione jest twierdzenie, że nacjonalizm w dużej mierze wyrósł ze sprzeciwu ludu wobec władzy i uprzywilejowanych warstw społecznych. Kluczowa w nim była myśl – która przeistoczyła się w głębokie przekonanie, przyjmowane jako oczywiste i naturalne – że władza polityczna może być prawomocna jedynie wtedy, gdy odzwierciedla wolę ludzi, którzy jej podlegają, lub przynajmniej kiedy służy ich interesom. W czasach poprzedzających rozkwit nacjonalizmu, a więc przez większą część historii Europy, pytania o tożsamość narodową nie zadawano w ogóle lub pojawiało się marginalnie. Ważna była tożsamość rządzących. O prawomocności władzy dyskutowano w kategoriach praw boskich lub naturalnych, a pojęcie sukcesji władzy nie wykraczało na ogół poza zasadę pokrewieństwa. Debatowano na temat ograniczeń, które powinny być nakładane na monarchów, ale nie o podstawach legitymizacji ich rządów. Sytuacja zmieniła się mniej więcej z początkiem epoki renesansu, kiedy źródeł legitymizacji zaczęto poszukiwać w „woli ludu”. W różnych regionach Europy rodziło się przekonanie, że lud jest zjednoczoną siłą, zdolną przeciwstawić się bezprawnemu państwu. Co więcej, siła ta mogła legitymizować państwo, jeśli działało ono w jej interesie (czyli cele państwa były zbieżne z interesami obywateli) i odzwierciedlało jej roszczenia terytorialne poprzez dostosowanie granic do obszaru zajmowanego przez naród. W efekcie w narodach zaczęto dostrzegać historyczne byty mające nie tylko własną wolę i prawa, lecz także zdolność autoryzowania rządzących czy nawet decydowania o formie rządów.

Ernest Gellner, którego studium Narody i nacjonalizm od lat 80. XX wieku stanowi dla wielu badaczy główny punkt odniesienia, stwierdza, że nacjonalizm jest przede wszystkim zasadą polityczną, zgodnie z którą granice obszarów zamieszkiwanych przez określone grupy etniczne powinny się pokrywać z politycznymi granicami państw. Jego zdaniem naturalnym środowiskiem warunkującym rozwój tej idei jest państwo, scentralizowana organizacja polityczna obejmująca swym zasięgiem określone terytorium. Istnienie państwa, którego obecność jest traktowana jako naturalny i normatywny stan rzeczy, stwarza pewien moralno-polityczny klimat sprzyjający wykształceniu się nacjonalizmu. Nie jest to jednak jedyny warunek jego rozwoju. Nacjonalizm pozostaje zakorzeniony w pewnym typie społecznego podziału pracy, który charakteryzuje się dużą złożonością i podlega ciągłym, kumulatywnym zmianom. Społeczeństwa industrialne, funkcjonujące dzięki coraz bardziej złożonym technologiom i kierujące się ciągłym oczekiwaniem rozwoju i postępu, wymagały bardzo mobilnego podziału pracy oraz precyzyjnego i ujednoliconego systemu komunikacji między ludźmi. Osiągnięcie takiego poziomu rozwoju jest możliwe tylko dzięki odpowiedniej socjalizacji, w której kluczową rolę odgrywa wystandaryzowany i powszechny system ogólnej edukacji obywateli. Takie kompetencje, jak umiejętność czytania i pisania oraz wiedza techniczna, można określić jako wspólną „pojęciową walutę”, której posiadanie zazwyczaj decyduje o osobistych losach jednostki – od statusu społecznego i materialnego poczynając, a na wyborze partnera życiowego i prokreacji kończąc. W momencie kiedy pojawiło się zapotrzebowanie na taki właśnie rodzaj wykształcenia, stało się oczywiste, że nie może go zapewnić najbliższe otoczenie jednostki, czyli rodzina lub lokalna wspólnota, lecz jedynie kierowany przez państwo „narodowy” system edukacji. W konsekwencji Gellner – wbrew często głoszonym poglądom – uważa, że nacjonalizm nie jest wcale zjawiskiem głęboko zakorzenionym w ludzkiej psychice. Jest raczej wytworem homogenicznej i uniwersalnej kultury, w której odbywa się socjalizacja obywateli.

Znaczenie kultury podkreślają również inni autorzy. Joshua Fishman (1968), opisując relację pomiędzy patriotyzmem i nacjonalizmem, twierdzi, że grupa etniczna staje się narodem, gdy zaczyna ideologizować swoją historię, kulturę, zwyczaje i sposób życia, przypisując im unikalny i specyficzny charakter. Herbert Kelman (1997) podkreśla, że świadomość narodowa i patriotyzm rozwijają się w obrębie określonej zbiorowości, w efekcie zamierzonych wysiłków mających na celu ideologizację wspólnych doświadczeń i elementów kulturowych, wokół których mobilizowane są społeczne działania. Taki mechanizm kreowania kategorii społecznych poszerza granice wytyczające przynależność do grupy, ale też ściśle je definiuje i wyklucza tych, którzy w danej grupie się nie mieszczą.

Kreacja narodowej kultury

Badaczy od dziesięcioleci fascynują procesy, dzięki którym narody, będąc historycznymi kreacjami, uważane są za wspólnoty pradawne i/lub naturalne. Craig Calhoun (2008), analizując, w jaki sposób nacjonaliści „zawłaszczają” do swoich celów historię, wskazuje na kilka kluczowych czynników. W pierwszej kolejności zwraca uwagę na to, że narodowa narracja odwołuje się do retoryki pokrewieństwa i pochodzenia – w przeszłości z pewnością najbardziej rozpowszechnionej i podstawowej formy konstruowania tożsamości zbiorowej. Wszystkie znane nam społeczności ludzkie miały reguły wyznaczania powiązań między ludźmi poprzez pokrewieństwo i pochodzenie. Służyły im do tego małżeństwa, idee dotyczące pochodzenia i rodziny, systemy dziedziczenia i określania tożsamości zbiorowej „po mieczu”, „po kądzieli” bądź z obu stron. Na podstawowe systemy relacji wynikających z więzów krwi, pokrewieństwa i pochodzenia nakładały się szersze tożsamości etniczne, które mogły wykształcać własne systemy kategorii i relacji. Według Calhouna tożsamości etniczne zajmują pozycję pośrednią między pokrewieństwem i narodowością. Rozwijały się i nabierały znaczenia tam, gdzie dochodziło do interakcji pomiędzy różnymi grupami zamieszkującymi wspólne terytorium. Można przypuszczać, że powstawaniu coraz większych i coraz bardziej jednorodnych kulturowo grup etnicznych sprzyjały skupiska miejskie, w których rozwinięte kontakty ekonomiczne z czasem wykraczały poza wymiar lokalny. Podobne efekty, często nakładające się na siebie, przynosiło tworzenie państw (zwłaszcza wielkich imperiów), które skłaniały mniejsze grupy lokalne do nawiązywania wzajemnych relacji, zarówno między sobą, jak i z instytucjami administracji centralnej. W swoim ujęciu etniczności Calhoun nadaje szczególną wagę tym jej aspektom, które wynikają z dynamiki przestrzennej. Podkreśla, że tożsamość etniczna oparta na więzach pokrewieństwa, tradycji i wspólnej kulturze, zdobywa coraz szerszą przestrzeń społeczną, dzięki rozbudowanym sieciom interakcji wykraczających poza pokrewieństwo i najbliższy krąg kulturowy.

Kontynuując analizę opartą na idei zmieniających się form tożsamości społecznej, można powiedzieć, że jakościowa przemiana grupy etnicznej w narodową polega na przejściu od relacyjnej do kategorialnej formy tożsamości. Narody, w przeciwieństwie do grup etnicznych, charakteryzują się tożsamością kategorialną, ponieważ jednostki stają się ich członkami bezpośrednio, a nie za pośrednictwem sieci relacji. Są zorganizowane przede wszystkim jako kategorie – zbiory jednostek identyfikujących się ze sobą na podstawie wspólnych właściwości kulturowych (takich jak język, zwyczaje, nazwy itd.). Nieco paradoksalnie, zauważa Calhoun, zakorzenieniu nacjonalizmu w filozofii i praktyce politycznej sprzyjał rozwój zachodnioeuropejskiego indywidualizmu (J. Locke, T. Hobbes, J. S. Mill) – prądu filozoficznego, który odrzucał ideę tożsamości jednostki opartej na sieci relacji międzyludzkich i towarzyszących im hierarchii społecznych. Według pionierów indywidualizmu tożsamości jednostek są integralne, istnieją same z siebie, jako byty niezależne, samodzielne i potencjalnie samowystarczalne. Do podobnej optyki zachęcali w swoich pracach orędownicy nacjonalizmu. Ponieważ krzewionym przez nich ideałem były narody, czyli wielkie społeczności, składające się z tak wielu członków, że bezpośredni kontakt każdego z nich z większością pozostałych był nie do wyobrażenia, wspólnota narodowa definiowana była nie poprzez sieci konkretnych relacji międzyludzkich, ale raczej jako zbiór jednostek mających ogromne rzesze swoich abstrakcyjnych odpowiedników.

Idea jednorodnego, niepodzielnego narodu, złożonego z wielu samoistnych, integralnych jednostek, rodziła wiele wątpliwości co do tego, jakie miejsce w dyskursie nacjonalistycznym powinna zajmować wolność jednostki. Nacjonaliści dość zgodnie uważali, że warunkiem wolności osobistej każdego członka wspólnoty narodowej jest wolność polityczna (niepodległość) tej ostatniej. Tak długo, jak wolny jest cały naród, jednostka może w pełni cieszyć się własną wolnością. Wolność zbiorowa nie jest jednak dana raz na zawsze. Można ją utracić wskutek społecznej demobilizacji, dezintegracji, wewnętrznych konfliktów, partykularyzmów czy nadmiaru wolności osobistej. Dlatego tak wielki nacisk kładziono na to, aby wszyscy członkowie domniemanej wspólnoty narodowej pozostawali wierni jednolitym normom i wzorcom zachowań.

Wracając do etniczności, bez wątpienia należy ją uznać za czynnik bardzo sprzyjający łączeniu ludzi w duże zbiorowości. Więź etniczna wzmacnia solidarność społeczną i sprzyja budowaniu zbiorowej tożsamości, tworząc podglebie, na którym może rozwijać się świadomość narodowa. Zarazem nie można jednak twierdzić, że narody są czymś w rodzaju finalnego efektu intensywnych i długotrwałych relacji etnicznych. Przykłady takie jak Stany Zjednoczone, Kanada czy Szwajcaria, pokazują, że obok etnicznych istnieją też inne formy wspólnoty kulturowej, mogące ukształtować więź zbiorową, której nie da się sprowadzić do żadnej z wielu kultur etnicznych tworzących te państwa. Obywatele wymienionych krajów wytworzyli ponad dzielącym je żywiołem etnicznym specyficzne kultury polityczne oparte na lojalności wobec konstytucji, instytucji politycznych, procedur prawnych itd. Miały one umożliwiać im efektywną koegzystencję, pomimo etniczno-kulturowego zróżnicowania.

Oprócz ładu polityczno-instytucjonalnego wiążącego obywatelstwo i patriotyzm z wartościami wspólnoty politycznej drugim potężnym czynnikiem niwelującym różnice etniczne okazała się szeroko rozumiana kultura masowa, generowana przez gwałtowny rozwój środków masowego przekazu i społeczeństwa konsumpcyjnego. Jak zauważa Calhoun, o tym, że w procesie powstawania współczesnych narodów czynnik etniczny nie zawsze odgrywał rolę sprawczą, najlepiej świadczy casus Stanów Zjednoczonych – kraju, który wywalczył sobie niepodległość pod koniec XVIII wieku, będąc brytyjską kolonią, gdzie dominująca kultura etniczna była w gruncie rzeczy równie brytyjska jak kultura samej metropolii.

Powstanie trwałych, wieloetnicznych organizmów państwowych, zintegrowanych wokół zasad demokratycznej wspólnoty politycznej, świadczy o tym, że grupy etniczne nie mają wyłączności na wspólną kulturę, solidarność społeczną czy patriotyzm. Może jednak przede wszystkim pokazuje to ogromny „potencjał twórczy” nacjonalizmu, który tak obficie czerpał zawsze z dawnych tożsamości i tradycji, nie po to, aby je kultywować i promować w pierwotnej formie, lecz po to, by je przekształcać i nadawać im nowe znaczenie. W tym sensie na korzenie etniczne i kulturową odrębność grup etnicznych można patrzeć jak na wielki skład idei, mitów, symboli i przekazów historycznych, z którego budowniczy narodowych tożsamości skłonni byli wybierać głównie to, co dawało się wykorzystać jako użyteczny komponent nadrzędnej narracji o początkach, historii i dziejowej misji narodu. Zjawisko to nabiera wyjątkowego kolorytu tam, gdzie współczesne dzieje kraju naznaczyła rywalizacja zaciekle zwalczających się doktryn ustrojowych, które – pomimo fundamentalnych różnic między nimi – dość zgodnie, i równie instrumentalnie, czerpały z dorobku myśli nacjonalistycznej. Ze względu na szczególny kontrast często przywoływanym przykładem triumfu nacjonalizmu nad ideologicznymi podziałami są Chiny. Zarówno chińscy komuniści, jak i republikańscy nacjonaliści, łącząc elementy starożytnej przeszłości i współczesnych konfliktów, budowali własne wizje narodowej wspólnoty poprzez selektywne przywłaszczanie i rekonstrukcję historii.

 

W swej kreatywności myśl nacjonalistyczna potrafi znacznie więcej niż samo przetwarzanie bądź reinterpretacja istniejących tożsamości etnicznych. W głośnej pracy Invented tradition (1983) Eric Hobsbawm i Terence Ranger wskazali liczne przykłady krajów, w których elity tworzące nowe państwo de facto „wymyśliły” tradycję narodową jego mieszkańców. Według autorów bardzo często przypadki takie występowały w Afryce, gdzie po wycofaniu się mocarstw kolonialnych powstawały nowe państwa rządzone przez elity mające wprawdzie lokalne pochodzenie, ale wyedukowane i ukształtowane w kulturze politycznej państw kolonialnych. Korzystając ze sprawdzonych wzorów europejskich, poprzez edukację, media i organizację publicznych ceremonii próbowano budować zunifikowaną, odrębną kulturę narodową, której wyjątkowość podkreślały wątki zmitologizowanych pradawnych korzeni i bohaterskich walk z kolonizatorami.

Obecność wspólnych elementów kulturowych akceptowanych i kultywowanych przez członków jakiejś zbiorowości jest warunkiem koniecznym, ale niewystarczającym, aby zdefiniować ją jako naród. Ludzie muszą dodatkowo żywić przekonanie, że istnieje pewna specjalna więź łącząca ich ze sobą – muszą mieć świadomość przynależności do narodu. Anderson (1996), opisując społeczno-polityczne i kulturowe przemiany, dzięki którym w społeczeństwach europejskich mogła rozwinąć się świadomość narodowa, podkreśla, że nie udałoby się to, gdyby nie pojawienie się języków regionalnych, które zaczęły wypierać język łaciński będący w powszechnym użyciu wśród tradycyjnych elit społecznych. Za przełomowy moment uznaje wynalezienie druku, dzięki czemu w Europie, w pierwszej połowie XVI wieku, nastąpił bardzo szybki rozwój wysokonakładowych oficyn wydawniczych, które stały się jedną z ważnych gałęzi wczesnokapitalistycznej gospodarki. Kiedy w początkach XVII wieku nasyceniu uległ rynek czytelników łacińskojęzycznych, nastawieni na zysk przedsiębiorcy zaczęli docierać z wydawnictwami tłumaczonymi na języki regionalne do ludzi niemówiących w języku łacińskim.

Działalności oficyn wydawniczych sprzyjały inne zjawiska zmieniające kulturowe oblicze Europy. Przede wszystkim ruch reformacji, którego główni przedstawiciele publikowali swoje dzieła w językach narodowych. Szczególne zasługi na tym polu położył Martin Luter. Nie tylko ze względu na symboliczny gest, którym było ogłoszenie w 1517 roku w Wittenberdze jego słynnych tez po niemiecku, ale przede wszystkim dzięki pierwszemu tłumaczeniu Biblii na ten język. Dodatkowo, w XVI wieku, w Anglii i Francji języki regionalne zaczęły powoli wypierać łacinę z życia publicznego i z administracji. Zbiegło się to z opracowaniem pierwszych kodyfikacji zasad gramatyki i składni (tamże).

Бесплатный фрагмент закончился. Хотите читать дальше?

Inne książki tego autora