Żyj lepiej, kochaj mądrzejTekst

0
Recenzje
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

Fundamenty negatywnego nastawienia

Każdy z nas doznaje stresu, lęku, a nawet depresji o różnym natężeniu w różnych okresach życia. To fundamenty ­naszego negatywnego nastawienia. Najwcześniejsze stresujące przeżycie spotyka nas już w dzieciństwie. Może to być jakiś „pierwszy raz”: pierwszy dzień przedszkola, pierwsza wizyta u dentysty albo pierwsze szczepienie. Inni kandydaci to pierwsze wystąpienie publiczne, pierwsza randka lub pierwsze doświadczenie seksualne. A cofając się jeszcze dalej, mogliśmy doświadczyć stresu już jako niemowlę, które płacze, bo jest głodne albo chce zostać przytulone. Obserwując rodziców, przyjaciół i samych siebie, uczymy się radzić sobie w sytuacjach napięcia w mniej lub bardziej zdrowy sposób. Jeśli mamy szczęście, z czasem uodparniamy się na stres. Jeśli mamy pecha, możemy nabawić się depresji albo przewlekłego stanu lękowego. Stres, zaburzenia lękowe i depresja to zjawiska, które nasilają się w toku naszej historii. Przyjrzyjmy się temu pro­cesowi, żeby lepiej zrozumieć samych siebie.

Stres: matka naszych dolegliwości

Nasi praprzodkowie od urodzenia aż do śmierci żyli w nieustannym napięciu wywołanym strachem. Mogli umrzeć w każdej chwili zjedzeni przez tygrysa szablozębnego, kiedy spali; stratowani przez mamuta włochatego, gdy szukali czegoś na obiad; ugodzeni w plecy dzidą członka własnego klanu, niezadowolonego, że rywal zaleca się do jego partnerki; albo zamarznięci w czasie burzy lodowej, dzięki której kilkadziesiąt tysięcy lat później dalecy potomkowie odnajdą ich szczątki. Wiedli życie w stanie ciągłej gotowości do walki albo ucieczki, napędzani hektolitrami adrenaliny. Niemniej usiłując przetrwać w tym niebezpiecznym środowisku, nasi protoplaści tworzyli innowacje w każdej dziedzinie życia – zaczęli wykorzystywać skóry zwierząt i rośliny do wyrobu ubrań i budowy szałasów, wynaleźli rolnictwo, doskonalili narzędzia i techniki połowu ryb, wymyślali coraz lepszą broń do polowania oraz do obrony przed drapieżnikami i innymi plemionami, a potem zaczęli uprawiać rośliny i hodować zwierzęta w swoich osadach, co ostatecznie doprowadziło do rozwoju cywilizacji. Niestety, stres również przystosował się do nowych warunków – i w dodatku spłodził potomka.

Zaburzenia lękowe: dzieci stresu

Gatunek ludzki rozwijał się i stawał coraz liczniejszy. Z czasem rozprzestrzeniliśmy się po całym świecie, a nasze życie komplikowało się coraz bardziej. Ogólne zasady plemienne zamieniły się w prawa, zatem musiały pojawić się organy władzy oraz ścigania, pilnujące, czy prze­pisy są przestrzegane. Staliśmy się tak samoświadomi, że zaczęliśmy się zastanawiać, co się dzieje z ożywioną częścią człowieka po jego śmierci. Kwestie wartości duchowych, zasad moralnych i reguł etycznych skrystalizowały się w postaci przekonań, z których powstały religie, wymagające do funkcjonowania kolejnych praw i hierarchii. Wiedzieliśmy coraz więcej o naszym otoczeniu, na przykład jak dbać o rośliny i zwierzęta, żeby wytwarzać żywność, leki i ubrania oraz zapewnić sobie schronienie. W efekcie nastąpiła specjalizacja zawodowa, a niektórzy zostali ekspertami w swoich dziedzinach. Ludzie stawiali kamienne mury i drewniane ogrodzenia, żeby podzielić ziemię, i wytyczali niewidzialne granice między sąsiadującymi ze sobą narodami. Naszemu pragnieniu, by przejąć własność innych (nowe albo lepsze tereny, bardziej utu­czone albo szybsze zwierzęta, atrakcyjniejszych partnerów), towarzyszyła potrzeba chronienia tego, co już posiadamy. Trzeba było pokazać swoją siłę, dlatego grupki dobrych wojowników przerodziły się w legiony żołnierzy, a te rozrosły się do armii kontrolowanych przez struktury dowodzenia odpowia­dające przed organami władzy coraz ­bogatszych i potężniejszych nadzorców państw. Ta nieprawdopodobna ekspansja stała się powodem wielu skomplikowanych sytuacji i problemów, które obcią­żyły ludzi nowym rodzajem stresu wyższego rzędu.

Zaburzenia lękowe

Mówiąc najprościej, zaburzenia lękowe to intensywny strach albo obawa, że w przyszłości wydarzy się coś złego – przy czym owa przyszłość może oznaczać moment za kilka sekund lub minut albo bardziej odległy termin. W słowniku Merriam-Webster.com słowo „lęk” (anxiety) definiowane jest w następujący sposób:

1. a: bolesny lub niespokojny stan umysłu, zwykle związany z nieuchronną albo spodziewaną krzywdą,

b: obawa lub zmartwienie,

c: przyczyna niepokoju;

2. nadmierne, przytłaczające poczucie niepokoju i strachu, któremu często towarzyszą objawy fizjologiczne (tj. pocenie się, napięcie i przyspieszony puls), wątpliwości dotyczące realności i natury zagro­żenia oraz poczucie bezradności w jego obliczu.

Między strachem a lękiem istnieje jednak zasadnicza różnica. Strach czujemy przed czymś, co może faktycznie sprawić nam ból, wyrządzić krzywdę albo nas zabić. Tego uczucia doznawali nowojorczycy po atakach terrorystycznych z 11 września 2001 roku. Jednak ta sama reakcja psychiczna i fizjologiczna u mieszkańca odległej hawajskiej wyspy Maui zostałaby uznana za zaburzenie lękowe, czyli nierealistyczną obawę.

Lekarze świata Zachodu od 2500 lat kroczą śladami Hipokratesa, Greka uznawanego za ojca medycyny zachodniej i jednego z największych myślicieli wszech czasów. (Dla porównania warto wspomnieć, że lekarze świata Wschodu stosują swoje starożytne praktyki lecznicze mniej więcej dwa razy dłużej). Hipokrates jest twórcą szkoły medycyny hipokratejskiej, a przypisuje mu się nie tylko ustanowienie medycyny jako zawodu, lecz także sformułowanie przy­sięgi Hipokratesa. Lekarze składają ją do dziś, obiecując, że będą praktykować medycynę w sposób etyczny i uczciwy. Hipokrates uważał, że smutek (depresja) i strach (stany lękowe) to cechy „melancholii”, czyli uczucia głębokiego przygnębienia i posępności (za przykład służy tu Kłapouchy z Kubusia Puchatka).

Depresja: pasierbica stresu

Rano obudziłeś się przytłoczony tym wszystkim, co masz dziś do zrobienia: musisz wstać, umyć zęby (nie zapomnij o nici dentystycznej!), ubrać się, zrobić śniadanie, dojechać do pracy, odsiedzieć w niej cały dzień wśród ludzi, z których części nie lubisz, a reszta nie lubi ciebie, wrócić do domu, zrobić kolację, pomyśleć o uprawianiu seksu, zamiast tego pójść spać, zapomnieć o wyczyszczeniu zębów nicią dentystyczną i o wzięciu ­lekarstw, a następnego dnia zacząć wszystko od nowa. Czujesz się jak Bill Murray w filmie Dzień świstaka. Każdego dnia przeżywasz déjà vu. A jeśli jesteś pracującym rodzicem, zwłaszcza pracującym rodzicem samotnie wychowującym dziecko, twoje życie jest jeszcze bardziej skomplikowane. Wiesz, że powinieneś być wdzięczny za to, co masz, ale czujesz się pusty w środku. Dlatego zamiast doceniać dobre aspekty swojego życia, powoli wpadasz w głęboką granatową czeluść o nazwie „depresja”. A to znaczy, że twój wewnętrzny głos podpowiada ci szeptem: „Życie jest do niczego”, „Teraz będzie już tylko gorzej” i „Nic tego nie zmieni, więc weź się w garść i zamknij się wreszcie”.

Wzmianki o chandrze i melancholii znajdziemy już w starożytnych źródłach. Po angielsku określa się ją mianem the blues, czyli „niebieska choroba”, co być może jest odniesieniem do tak zwanego niebieskiego diabła. Jeszcze do niedawna ludzie obwiniali siły zewnętrzne za niemal wszystkie negatywne zjawiska, łącznie z emocjami, stanami psychicznymi i chorobami. W XVII wieku sądzono, że uczucie melancholii jest dziełem niebieskich diabłów. Z czasem okreś­lenie „niebieska choroba” przyjęło się w anglojęzycznym środowisku medycznym jako synonim złego samopoczucia lub depresji. Badacze odkryli, że depresja może przybierać wiele form, jednak wszystkie mają ze sobą coś wspólnego – człowiek odnosi wrażenie, że przygniata go jakiś ciężar. Obniża mu się poziom energii (być może cierpi na bezsenność albo śpi za długo), nastrój (trudno w dalszym ciągu udawać, że „życie jest piękne”), popęd seksualny (traci zainteresowanie tematem) i stopień tolerancji (sprawy, które wcześniej wydawały się możliwe do zniesienia, na przykład niespuszczona woda po wizycie partnera w toalecie albo stos brudnych naczyń w zlewie, teraz wytrącają go z równowagi).

Jeśli cierpisz na depresję, to z dużym prawdopodobieństwem spotkało cię coś złego. Nie ma znaczenia, kiedy do tego doszło – ważne, że myślisz o tym w tej chwili. Może niedawno rozstałeś się z ukochaną osobą albo tęsknisz za kimś bliskim, kto umarł; może zrobiłeś coś, czego żałujesz, albo głęboko zraniła cię krzywda wyrządzona tobie lub komuś, na kim ci zależy. Chociaż bardzo się starasz, nie potrafisz przestać tego rozpamiętywać. Próbujesz poradzić sobie ze stresem i depresją, więc:

a) za dużo pijesz;

b) bierzesz za dużo leków;

c) szastasz pieniędzmi;

d) obżerasz się bez opamiętania;

e) albo prawie nie jesz;

f) izolujesz się;

g) unikasz ludzi i sytuacji towarzyskich;

h) … (podaj własną odpowiedź);

i) robisz to wszystko i na tym nie poprzestajesz.

W ramce wyjaśniamy różnicę między codzienną depresją a jej bardziej poważną formą, dużą depresją.

Depresja

Każdemu mogą się zdarzyć w życiu okresy depresji – to jeden z elementów ludzkiego doświadczenia. Oto, jak nasi przyjaciele z Merriam-Webster definiują ten stan:

Akt depresji albo stan bycia w depresji:

a: obniżanie, przyciskanie;

b (1): stan smutku, przygnębienia; (2) zaburzenie psychoneurotyczne albo psychotyczne, ­charakteryzujące się przede wszystkim smutkiem, bezczynnością, trudnością z zebraniem myśli i koncentracją, znaczącym wzrostem lub spadkiem apetytu i czasu snu, uczuciami ­przygnębienia i beznadziei, a czasem skłonnościami samobójczymi;

 

c (1): spadek aktywności, liczby, jakości albo siły; (2) obniżenie witalności albo aktywności funkcjonalnej.

Symptomy dużej depresji

Duża depresja jest stanem przewlekłym (trwa długo lub często dochodzi do nawrotów) i cięższym niż opisana wyżej przejściowa lub stosunkowo umiarkowana forma depresji. Jeśli zauważasz u siebie niektóre lub wszystkie objawy z przedstawionej listy, możesz cierpieć na dużą ­depresję. (W takim przypadku radzimy, żebyś jak najszybciej zwrócił się o pomoc do lekarza lub terapeuty).

Symptomy dużej depresji to:

• uczucie głębokiego przygnębienia, smutku, który wywołuje płacz i/lub uczucie „pustki”; takiej depresji nie da się ukryć – ludzie zauważają twój stan i pytają, czy wszystko w ­porządku;

• brak zainteresowania zajęciami, które dawniej lubiłeś i/lub nieczerpanie z nich radości; nie masz ochoty na rozrywki, które dotychczas sprawiały ci przyjemność;

• izolowanie się od ludzi; wolisz być sam – być może nie jesz posiłków z rodziną albo zostajesz w domu, kiedy inni wychodzą;

• znaczna utrata wagi, chociaż nie próbujesz schudnąć, albo znaczny przyrost wagi (ponad 5 procent masy ciała w ciągu miesiąca);

• bezsenność albo spanie zbyt długo; trudno ci się obudzić wtedy, kiedy powinieneś, i nigdy nie czujesz się wypoczęty;

• rozdrażnienie i złość (rozdrażnienie bywa również symptomem u dzieci lub nastolatków); sprawy, które kiedyś ci nie przeszkadzały albo cię nie irytowały, teraz ci przeszkadzają i cię irytują;

• uczucie znużenia albo braku energii; nie umiesz już wykrzesać z siebie tyle siły co ­dawniej;

• poczucie bezwartościowości („Nikt nie ma ze mnie żadnego pożytku, łącznie ze mną”) albo nadmierne poczucie winy („Dlaczego to powiedziałem? Co mi strzeliło do głowy? Wszystko zepsułem”);

• trudności z koncentracją i/lub zebraniem myśli; nie jesteś w stanie podjąć żadnej decyzji („Nie wiem, co robić… ani w którą stronę pójść”);

• nawracające myśli o śmierci („Beze mnie świat byłby lepszy”); albo o samobójstwie bez konkretnego planu („Chcę się zabić, ale nie zastanawiałem się, jak bym to zrobił”); albo plan popełnienia samobójstwa („Chcę się zabić i wiem dokładnie, jak bym to zrobił”); albo próba samobójcza.

Geneza perspektyw postrzegania czasu

Wszyscy odpowiadamy za swoje czyny i reakcje. Niektóre działania nam służą: „Pójdę na spacer, chociaż nie mam na to ochoty, bo jest ładna pogoda i przyda mi się chwila ruchu”; inne nie: „Muszę szybko wrócić do domu, więc przejadę przez skrzyżowanie na żółtym świetle”. Równie ważny jest jednak nasz brak działania, czynności, na które się nie de­cydujemy. Gratulujemy sobie, jeśli się okaże, że mieliśmy rację: „Dobrze, że zatrzymałem się na czerwonym świetle, bo jedzie za mną policjant z drogówki”, i mamy do siebie pretensje, jeśli się pomyliliśmy: „Powinienem był pójść wczoraj na spacer, bo ten front burzowy ma się utrzymać kilka tygodni”.

Nie zdajemy sobie jednak sprawy, że nasze psychologiczne poczucie czasu, czyli nasza perspektywa postrzegania czasu, odgrywa kluczową rolę w praktycznie każdej decyzji, jaką podejmujemy. Perspektywy postrzegania czasu wynikają z naszych codziennych doświadczeń, a doświadczenia te determinują nasze działania i to, jak wyobrażamy sobie ich skutki. Warto więc zacząć zadawać sobie pytanie, jak osobiste poczucie czasu psychologicznego bez udziału twojej świadomości rzutuje na wszystkie wybory, jakich dokonujesz, zarówno w błahych, jak i ważnych sprawach. To wielki paradoks. Na niektóre z naszych decyzji wpływa sytuacja, w jakiej się obecnie znajdujemy: emocje, które nami targają, działania i namowy innych ludzi, wygląd i zapach tego, co nas kusi – tak wygląda życie w krainie teraźniejszego hedonizmu. Przy podejmowaniu innych decyzji nie ma znaczenia, co dzieje się teraz, bo skupiamy się na przeszłości i pozytywnych lub negatywnych wspomnieniach podobnych okoliczności. W jeszcze innych chodzi wyłącznie o przyszłe konsekwencje bieżących działań: co możemy zyskać, a co stracić; czym ryzykujemy. To trzy główne perspektywy postrzegania czasu, które niezauważenie sterują naszymi podświadomymi wyborami, prowadząc nas w różne strony, czasem dla rozrywki, czasem zaś dla uniknięcia katastrofy. A czasem w celu wytyczenia właściwego kierunku działania.

Terapia równoważeniem perspektyw postrzegania czasu pomaga określić, jak traktujemy przeszłość, teraźniejszość i przyszłość oraz które z naszych perspektyw postrzegania czasu mogą przeszkadzać nam wieść życie, jakiego pragniemy i na jakie zasługujemy.

Skrócona wersja Kwestionariusza Postrzegania Czasu Zimbardo – 15 (SZPTI–15)

Przeczytaj każde stwierdzenie, a następnie tak szczerze, jak potrafisz, odpowiedz na pytanie: „Jak bardzo jest to dla mnie typowe lub prawdziwe?”. Wpisz swój wynik zgodnie z poniższa skalą:

1 – zupełnie nieprawdziwe,

2 – nieprawdziwe,

3 – neutralne,

4 – prawdziwe,

5 – bardzo prawdziwe.

Odpowiedz na wszystkie poniższe pytania:

1. Myślę o niepowodzeniach, które przytrafiły mi się w przeszłości.

2. Bolesne doświadczenia z przeszłości wciąż powracają w moich myślach.

3. Trudno mi zapomnieć nieprzyjemne obrazy z mojej młodości.

4. Znane z dzieciństwa widoki, dźwięki i zapachy często wywołują u mnie falę cudownych wspomnień.

5. Łatwo przychodzą mi do głowy szczęśliwe wspomnienia z dobrych czasów.

6. Lubię słuchać opowieści o tym, jak było w „starych, dobrych czasach”.

7. Dzisiejsze życie jest zbyt skomplikowane, wolałbym żyć w dawnych czasach, kiedy wszystko było prostsze.

8. Ponieważ co ma być, to będzie, więc nie ma wielkiego znaczenia, jakie podejmę działania.

9. Często bardziej opłaca się mieć szczęście, niż ciężko pracować.

10. Podejmuję decyzje pod wpływem chwili.

11. Podejmowanie ryzyka sprawia, że moje życie nie staje się nudne.

12. Ważne jest, by czynić życie ekscytującym.

13. Kiedy chcę coś osiągnąć, wyznaczam cele i zastanawiam się nad konkretnymi krokami, prowadzącymi do ich zrealizowania.

14. Dotrzymywanie wyznaczonych terminów oraz realizowanie niezbędnych działań ma zawsze pierwszeństwo przed bieżącymi rozrywkami.

15. Kończę swoje projekty na czas, posuwając się do przodu w stałym tempie.

Przeszła negatywna: 1, 2, 3;

Przeszła pozytywna: 4, 5, 6;

Teraźniejsza fatalistyczna: 7, 8, 9;

Teraźniejsza hedonistyczna: 10, 11, 12;

Przyszła: 13, 14, 15.

Klucz do obliczania wyników:

Dodaj wyniki dla każdej z poniższych perspektyw postrzegania czasu:

Przeszła negatywna:

Przeszła pozytywna:

Teraźniejsza fatalistyczna:

Teraźniejsza hedonistyczna:

Przyszła:

Kategoria, w której uzyskałeś najwięcej punktów, to twoja główna perspektywa postrzegania czasu. I ana­logicznie, najniższy wynik wskazuje, z którą perspektywą postrzegania czasu identyfikujesz się najsłabiej – albo nie identyfikujesz się wcale, w zależności od liczby punktów. Jeśli przy wielu albo wszystkich stwier­dzeniach wpisałeś cyfrę 3, być może stresuje cię wypełnianie kwestionariusza albo konieczność podjęcia decyzji. Spróbuj wrócić do testu później, żeby sprawdzić, czy twój wynik się zmienił. Przekonaliśmy się ­jednak, że najczęściej jedna z kategorii gromadzi najwięcej punktów, a inna najmniej. Wprawdzie wszystkie wyniki są istotne dla ustalenia twojej ogólnej perspektywy postrzegania czasu, ale jedna lub dwie kategorie z największą i najmniejszą liczbą punktów pomogą ci zrozumieć twoje zachowania. Dzięki tej wiedzy będziesz mógł w razie potrzeby zrównoważyć główne negatywne orientacje orientacjami pozytywnymi, co w efekcie poprawi twoją ogólną perspektywę postrzegania czasu. Pamiętaj: te informacje są dla ciebie. Nikt cię nie ocenia. Możesz być zaskoczony, jak trafne okażą się wyniki, zwłaszcza kiedy przeczytasz opisy poszczególnych perspektyw.

Wypełnij ten kwestionariusz

Phil Zimbardo stworzył Kwestionariusz Postrzegania Czasu Zimbardo (The Zimbardo Time Perspective Inventory, ZTPI) ­ponad 30 lat temu na podstawie badań fokusowych, wywiadów z ludźmi z wielu środowisk oraz ankiet prowadzonych wśród tysięcy osób w różnym wieku. Od tamtej pory niejednokrotnie udoskonalał to narzędzie. Kwestionariusz ZTPI jest rzetelny (powtórne wykonanie testu prowadzi do uzyskania takich samych wyników) i trafny (pozwala przewidzieć szeroką gamę innych cech i zachowań). To narzędzie, którym posługujemy się, żeby ocenić, czy jedna lub więcej perspektyw czasowych danej osoby nie dominuje nad innymi i nie wymaga zrównoważenia. Aby uzyskać wiarygodne wyniki, najlepiej wypełnij kwestionariusz, zanim przeczytasz opisy poszczególnych perspektyw postrzegania czasu, które znajdziesz na kolejnych stronach. Jeśli jednak postanowisz zrobić test po tym, jak się z nimi zapoznasz, spróbuj udzielać takich odpowiedzi, jak gdybyś nic o nich nie wiedział. Każde ze stwierdzeń wiąże się z określoną perspektywą postrzegania czasu: przeszłą negatywną, przeszłą pozytywną, teraźniejszą fatalistyczną, teraźniejszą hedonistyczną albo przyszłą.

Ramka na stronie 21 zawiera 15-elementową, skróconą wersję ZPTI, dzięki której odkryjesz własną perspektywę postrzegania czasu. Wprawdzie badania potwierdziły, że ta postać testu daje precyzyjne wyniki, możesz również wypełnić pierwotną wersję z 56 stwierdzeniami – znajdziesz ją w wersji angielskiej na stronie internetowej www.thetimeparadox.com/surveys/. Przy okazji przekonasz się, że Phil i jego współpracownicy stworzyli odrębny kwestionariusz do oceny transcendentalnej perspektywy postrzegania czasu w przyszłości (ponieważ pełna wersja ZPTI jest dość długa).

UWAGA: Pełna, 56-elementowa wersja ZPTI została zamieszczona w Załączniku.

Sześć głównych perspektyw postrzegania czasu

1. Osoby o orientacji przeszłej pozytywnej skupiają się na „dawnych dobrych czasach”. Lubią obchodzić tradycyjne święta, zachowują pamiątki z minionych wydarzeń, zbierają zdjęcia; niektóre mają przyjaciół, których znają od dzieciństwa.

2. Osoby o orientacji przeszłej negatywnej skupiają się na wszystkim, co w ich życiu poszło źle. Rozpamiętują przeszłość i żałują, że nie wyglądała inaczej. Są pesymistycznie nastawione do siebie i do świata; wielu ludzi o przeszłej negatywnej perspektywie postrzegania czasu uważa się za „realistów” – sądzą, że ich podejście do rzeczywistości pozwala zobaczyć ją taką, jaka jest „naprawdę”.

3. Osoby o orientacji teraźniejszej ­hedonistycznej żyją chwilą bieżącą. Celem ich życia jest poszukiwanie przyjemności, wrażeń oraz nowych, wy­jątkowych doświadczeń. Teraźniejsi hedoniści często próbują w ten sposób ustrzec się przed cierpieniem; mogą mieć skłonność do uzależnień.

4. Osoby o orientacji teraźniejszej fatalistycznej sądzą, że ich los został z góry przesądzony. Według nich życiem – i przyszłością – rządzi przeznaczenie. Tacy ludzie uważają, że mają ograniczony wpływ na to, co się z nimi dzieje, a ich działania w żaden sposób nie wpływają na otoczenie. U niektórych ta perspektywa postrzegania czasu jest konsekwencją określonych przekonań religijnych, u innych wynika z realistycznej oceny własnego ubóstwa albo skrajnie trudnych warunków życia.

5. Osoby o orientacji przyszłościowej zawsze wybiegają myślą naprzód. Planują przyszłość i ufają, że podejmują dobre decyzje; w skrajnych przypadkach mogą stać się pracoholikami, którym zostaje niewiele czasu na cieszenie się tym, co przyszło im z takim trudem. Najczęściej jednak odnoszą sukces i trzymają się z dala od kłopotów.

6. Osoby o transcendentalnej perspektywie postrzegania czasu w przy­szłości uważają, że życie po śmierci jest ważniejsze od tego, które wiodą teraz. Mogą wiele inwestować w życie pozagrobowe (przykładem takiej inwestycji są piramidy egipskie).