Zaczarowany Zamek 7 - Niebezpieczni WikingowieTekst

0
Recenzje
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Nie masz czasu na czytanie?
Posłuchaj fragmentu
Zaczarowany Zamek 7 - Niebezpieczni Wikingowie
Zaczarowany Zamek 7 - Niebezpieczni Wikingowie
− 20%
Otrzymaj 20% rabat na e-booki i audiobooki
Kup zestaw za 9,98  7,98 
Zaczarowany Zamek 7 - Niebezpieczni Wikingowie
Zaczarowany Zamek 7 - Niebezpieczni Wikingowie
Audiobook
Czyta Marta Kurzak
5,99  4,73 
Szczegóły
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

Peter Gotthardt

Zaczarowany Zamek 7
Niebezpieczni Wikingowie

SAGA Egmont

Zaczarowany Zamek 7 - Niebezpieczni Wikingowie

tytuł oryginału Det fortryllede slot 7 - Farlige vikinger

przełożyła Agnieszka Sivertsen

Copyright © 2009, 2018 Peter Gotthardt i SAGA

Wszystkie prawa zastrzeżone

ISBN: 9788711870082

1. Wydanie w formie e-booka, 2018

Format: EPUB 2.0

Ta książka jest chroniona prawem autorskim. Kopiowanie do celów innych niż do użytku własnego jest dozwolone wyłącznie za zgodą SAGA oraz autora.

SAGA Books, spółka wydawnictwa Egmont

Cześć! Nazywam się Ania, ale moi przyjaciele mówią na mnie Nutka, lub Smutka, jeśli się na mnie gniewają. Interesuję się muzyką, śpiewem i tańcem.

Hej! Wszyscy nazywają mnie Grzywa, ale tak naprawdę mam na imię Siri. Kocham wszystkie zwierzęta, a moim największym marzeniem jest posiadanie konia.

Serwus! Jestem Karolina, dla znajomych – Patyk. Uwielbiam oglądać filmy i czytać książki. W naszej paczce dbam o to, żebyśmy nie wpadły w zbyt duże tarapaty. To ja opowiem wam o naszych przygodach. W miasteczku, w którym mieszkamy znajduje się stary dom, nazywany Zamkiem. To tajemnicze miejsce, w którym dzieją się niestworzone rzeczy.

1

 Musicie mnie uratować! – jęczała Nutka przez telefon.

 Uratować cię? Co się stało? – zapytałam przestraszona.

 Uratować kogo? – zawołała Grzywa – To Nutka? O co chodzi?

Grzywa i ja byłyśmy akurat w moim pokoju, gdy zadzwonił telefon.

 Zaraz sama się dowiesz – powiedziałam i zgłośniłam dźwięk w mojej komórce.

 Nie mogę wyjść z domu – wyjaśniła Nutka.

 Zatrzasnęły się drzwi? To wyskocz przez okno – zaproponowałam.

 Nie, to nie to. Muszę pilnować brata – wyjaśniła – Przedszkole jest dzisiaj zamknięte, bo panie przedszkolanki są na kursie pedagogicznym. Mój tata stwierdził, że nie musi brać wolnego dnia, bo przecież mogę go przypilnować. Teraz jestem zamknięta w czterech ścianach z czterolatkiem. Za takie pomysły powinno się karać!

 Daj spokój. Na pewno nie jest tak źle – pocieszyłam ją.

 Łatwo ci mówić – fuknęła – Nie masz pojęcia jaki on jest, gdy się nudzi. Cały czas mi przeszkadza.

Grzywa wyrwała mi telefon z ręki i powiedziała:

 Spokojnie! Już do ciebie idziemy.

Dziesięć minut później byłyśmy u Nutki. Nasze miasto nie jest zbyt duże. To ma swoje zalety.

 Ojej! Jesteście aniołami! – wykrzyknęła na nasz widok.

Młodszy brat Nutki siedział na podłodze, otoczony całą masą zabawek.

 Cześć, Magnus – powiedziałam – Masz super klocki lego!

Uwielbiam małe dzieci. W większości przypadków.

 Zbudujemy coś? – zapytała Grzywa – Może farmę, na której będą mogły mieszkać wszystkie zwierzęta?

Magnus pokręcił głową.

 Komisariat policji – dodał.

Zabrałyśmy się więc za budowanie komisariatu. Tymczasem Nutka przyniosła dla nas z kuchni ciasteczka i sok.

Wśród klocków znalazłam figurki lego, ubrane w mundury i czapki policyjne.

 A tu są policjanci, którzy mieszkają na komisariacie – powiedziałam.

 I bandyci – domagał się – Muszą być bandyci, których ścigają policjanci.

 To ostatnio hit – rzuciła Nutka – Niedawno czytaliśmy razem książkę obrazkową o policjancie Prosiaczku, którego zadaniem było złapanie gangu szczurów. Teraz to jego ulubiona książka.

Wtedy siadła naprzeciwko Magnusa i zapytała:

 Kim chcesz zostać jak będziesz duży, Magnus?

 Policjantem – powiedział z dumą – Będę ścigał złodziei.

 Super! – dodałam – Wtedy będziemy mogły spać spokojnie.

Gdy Magnus bawił się klockami, my rozmawiałyśmy i jadłyśmy ciasteczka.

Wtedy do domu wszedł tata Nutki.

 Widzę, że się dobrze bawicie – powiedział – Jednak udało mi się dzisiaj wcześniej wrócić do domu. Jak wam idzie opieka nad Magnusem?

 Całkiem nieźle – odpowiedziała Nutka.

Magnus spojrzał na swojego tatę znad swoich klocków i powiedział:

 Tato, chcę, żeby Ania jutro się mną opiekowała.

Nutka wybałuszyła oczy, a ja zagryzłam wargę, żeby się parsknąć śmiechem.

 Magnus, jutro znowu idziesz do przedszkola - odpowiedział tata – Innym razem.

 Chodźcie, idziemy – zwróciła się do nas Nutka – Zanim Magnus wpadnie na kolejny świetny pomysł.

2

Była ładna pogoda, więc wyszłyśmy na dwór i chodziłyśmy po osiedlowych uliczkach bez celu.

 Opiekować się nim jutro! – parsknęła Nutka – On jest niemożliwy!

 Odniosłaś sukces – stwierdziła Grzywa.

 Twoi fani proszą o bis – zaśmiałam się.

 Bardzo zabawne – rzuciła.

W głębi serca wiedziałam, że była dumna jak paw.

Bez wcześniejszego ustalenia, teraz znalazłyśmy się przed Zamkiem, starym, opuszczonym domem. Za każdym razem, gdy wybieramy jedne z drzwi, które się w nim znajdują, przechodzimy do innego, niezwykłego świata. Spędzamy tam tak dużo czasu, na ile mamy ochotę. Za drzwiami Zamku czas leci, ale w naszym świecie, jakby stał w miejscu.

 Jak już tu zaszłyśmy, to może wejdziemy do środka? – zaproponowała Grzywa.

Poszłyśmy za nią do holu i otworzyłyśmy kolejne drzwi. Im dłużej szłyśmy przez korytarz, tym robiło się ciemniej.

Chwilę później znalazłyśmy się w miejscu, które przypominało piwnicę. Pachniało tu wilgotną ziemią. Schody z drewna wiodły do wnętrza domu z balii. W środku nie było żywej duszy, a na podłodze dostrzegłyśmy grubą warstwę kurzu.

 Najwidoczniej nikt tu nie mieszka – powiedziałam.

 Nie słyszycie, że ktoś jest na zewnątrz? – rzuciła Nutka, otwierając drzwi.

Przed naszymi oczyma ukazało się stadko świń, brodzących w błocie. Różniły się jednak od świń, do których jesteśmy przyzwyczajone. Były wysokie i chude, miały długie ryjki a ich ciała pokryte były długą, szorstką sierścią.

 Wyglądają jak dziki – zauważyła Grzywa.

 Dziki? – zdziwiła się Nutka – Przecież na nasz widok nie ruszyły do ataku.

 Najwidoczniej mieszkają w tym lesie – dodałam.

Polanę, na której znajdował się dom gęsto porastały drzewa z pożółkłymi liśćmi. Powietrze było chłodne, pomimo tego że na niebie świeciło słońce.

 Spójrzcie! Warchlaczki! – wykrzyknęła Grzywa – Są urocze!

Pomiędzy dorosłymi dostrzegłyśmy młode świnki, szukające robaków w ziemi, którą zaryły te starsze. Miały piękny, brązowy kolor, krótkie włoski i ciemne pasy wzdłuż ciała. Były naprawdę słodkie, ale oczywiście nigdy nie zamieniłabym mojego Śnieżka na warchlaka!

Grzywa kucnęła wśród nich i wyciągnęła rękę. Jeden z młodych ostrożnie do niej podszedł i zaciekawiony powąchał jej dłoń.

 Chodź do mnie, malutki – zwróciła się do niego, podnosząc go do góry i udała, że chce mu dać buziaka.

 Grzywa znalazła sobie chłopaka – zaśmiałam się.

 Gdybym tylko miała ze sobą aparat! – powiedziała Nutka.

Nagle coś świsnęło w powietrzu, zaraz obok naszych głów. Długa strzała wbiła się w ścianę domu z bali, znajdującą się zaraz za nami.

 Jeśli wam się wydaje, że bezkarnie możecie kraść nasze świnie, to jesteście w wielkim błędzie! – krzyknął ktoś gniewnym głosem.

3

Po drugiej stronie łąki stała dziewczyna z łukiem w ręku i dwóch małych chłopców.

 Zwiewamy? – szepnęłam.

Nutka pokręciła głową i powiedziała:

 Ona nas chciała tylko przestraszyć.

 Udało jej się – odparłam.

Grzywa szybko odstawiła warchlaczka na ziemię i krzyknęła:

 Przepraszam! Myślałam, że są niczyje. To że to dziki!

 Dziki! – zaśmiała się dziewczyna, obniżając łuk – Z choinki się urwałaś?

Wtedy podeszła do nas, razem z chłopakami. Była od nas trochę starsza. Miała na sobie brązową sukienkę z ręcznie tkanej wełny. Chłopcy wyglądali na sześć-siedem lat. Byli ubrani w tuniki i spodnie, a w rękach trzymali drewniane miecze.

 Nie wyglądacie na bandytów – powiedziała – Ale co tu w takim razie robicie?

 Chodzimy po lesie. Chyba nam nie zabronisz? - rzuciła Grzywa zgryźliwie. Była zła, że dziewczyna sobie z niej zażartowała. - A ty co tu robisz?

 Pasę świnie. I młodszych braci – odpowiedziała, głęboko wzdychając – A jest tyle innych wspaniałych rzeczy, które mogłabym teraz robić…

 

 Masz rację – wtrąciła się Nutka – Wierz mi, znam ten ból.

 Też pasiesz świnie? – zapytała dziewczyna.

 Nie, nie. Ja tylko czasem zajmuję się tylko młodszym bratem – wyjaśniła Nutka.

Chłopcy przyglądali nam się z zaciekawieniem.

Uśmiechnęłam się do nich i zapytałam:

 Jak macie na imię?

 Ja jestem Sigurd, pogromca smoków! – odpowiedział jeden z nich, groźnie wymachując mieczem.

 A ja Regnar Lodbrog, nieustraszony wiking! – dodał drugi.

 Nie przejmujcie się nimi – zwróciła się do nas dziewczyna. Nazywają się Ulf i Ask. A ja jestem Ragnhilda.

 Naprawdę jesteście wikingami? – zapytałam.

 Nasz tata nim jest – odpowiedziała – Zaciągnął się razem z kilkoma innymi chłopami z okolicy. Są właścicielami statku. Wyruszyli na wyprawę zaraz po żniwach i powrócą na czas uboju świń. Mają nadzieje, że trafią na bogatych kupców, których będą mogli obrabować.

O jej – pomyślałam. To okropne. Mój tata też czasem wyjeżdżał na wyjazdy służbowe, ale mam nadzieję, że nie napada na kupców.

 Tak bardzo chciałam popłynąć z nimi, ale oni mnie wyśmiali – mówiła, krzywiąc się.

 Wyruszyć na wyprawę z wikingami? – zapytałam ze zdziwieniem. Wyglądała na nie więcej niż czternaście lat!

 Myślisz, że mam ochotę paść świnie i doić krowy do końca życia? – dodała – Na pewno nie. Chcę być wojowniczką!

 Kim? – zapytała Nutka.

 Wojowniczką – powtórzyła - To kobieta, która walczy. Tak jak mężczyźni. Jestem jeszcze zbyt młoda, żeby się do nich przyłączyć. Ale uczę się jak używać broni. Mój ojciec nie chce pożyczać mi swojego miecza, więc nauczyłam się walki toporem. I całkiem dobrze mi wychodzi strzelanie z łuku.

Wyciągnęła strzałę ze ściany i napięła łuk, mierząc w drzewa.

 Widzicie tego gołębia? - zapytała – Zaraz go trafię.

Бесплатный фрагмент закончился. Хотите читать дальше?