Kebra Nagast. Chwała królów

Tekst
Autor:
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

XXX. PRZYSIĘGA KRÓLA

Salomon odpowiedział Królowej: „Przysięgam, że nie wezmę cię siłą, lecz ty także musisz mi obiecać, że nie zabierzesz niczego, co znajduje się w mym domu.” Królowa zaśmiała się i rzekła: „Skoro jesteś taki mądry, dlaczego mówisz jak głupiec? Mam coś ukraść, coś wynieść z domu Króla, czego on sam mi nie podarował? Nie przybyłam tutaj z powodu miłości do bogactwa. Co więcej, moje królestwo jest tak samo bogate jak twoje, niczego mi w nim nie brakuje. Niezawodnie więc przybyłam tutaj w poszukiwaniu twej mądrości.” Król odrzekł: „Jeśli chcesz mojej przysięgi, uczyń ty to samo dla mnie, a wtedy żadne z nas nie będzie mogło popełnić bezprawia. Jeśli jednak tego nie uczynisz, ja również nie przysięgnę.” Królowa odpowiedziała: „Przyrzeknij, że nie weźmiesz mnie siłą, a ja przyrzeknę nie wziąć niczego, co należy do ciebie,” po czym uczynili tak, jak powiedzieli.

Król poszedł do swego łoża stojącego po jednej ze stron komnaty, a słudzy przygotowali dla Królowej łoże po jej przeciwnej stronie. Salomon rzekł do młodego sługi: „Umyj miskę i wstaw do niej naczynie z wodą, następnie zamknij za sobą drzwi i idź spać.” Później Salomon powiedział do tego samego sługi kilka słów w niezrozumiałym dla Królowej języku, a sługa uczynił wszystko wedle polecenia swego króla. Król nie usnął, jedynie udawał, że śpi i uważnie obserwował Królową. Dom Króla Salomona jaśniał jak za dnia, gdyż mądrość podpowiedziała mu, aby umieścić na jego ścianach i dachu lśniące niczym słońce, księżyc i gwiazdy perły.

Królowa natomiast zdrzemnęła się. Tak jak Salomon zaplanował, gdy się zbudziła miała wyschnięte z pragnienia usta. Poruszyła nimi i bezskutecznie spróbowała przełknąć ślinę. Postanowiła napić się wody. Spojrzała uważnie na Króla Salomona i wydawało jej się, że śpi głębokim snem. Nie spał on jednak, a czekał dopóty, dopóki Królowa nie wstanie i nie ukradnie wody, aby ugasić pragnienie. Wstała z łoża, bezgłośnie podeszła do wody w misce i uniosła dzbanek, aby się z niego napić. W tym momencie Salomon chwycił jej rękę i rzekł do niej: „Dlaczego złamałaś przysięgę, wedle której miałaś nie brać niczego, co należy do mnie i znajduje się w tym domu?” Królowa rzekła przestraszona: „Czyż złamałam przysięgę pijąc wodę?” Król odparł na to: „Czy pod niebiosami istnieje coś, co jest lepsze niż woda?” Królowa odpowiedziała: „Zgrzeszyłam przeciw samej sobie, a ty jesteś wolny od przysięgi. Pozwól mi jednak wypić wodę.” Król odrzekł: „Czy w takim razie zwalniasz mnie z przysięgi?” Na to Królowa odpowiedziała: „Tak, zwalniam cię, pozwól mi tylko napić się wody.” Salomon pozwolił jej się w końcu napić wody, a później, zgodnie ze swym planem, położyli się w jednym łożu.

Obudziwszy się rano Król Salomon przypomniał sobie, że śniło mu się wspaniałe słońce, które zeszło z niebios i roztoczyło świetność nad całym Izraelem. Po upływie dłuższego czasu niespodziewanie zniknęło ono znad Izraela i pojawiło się nad Etiopią, gdzie wraz ze swym oślepiającym blaskiem pozostało już na zawsze. Król rzekł: „Czekałem, czy wróci ono nad izraelską ziemię, lecz nie wróciło. Gdy tak czekałem, światło zajaśniało w niebiosach, wyłoniło się z niego Słońce i zaświeciło nad Judą światłem dużo mocniejszym niż wcześniej.” Promienie tego Słońca były tak potężne, że na ziemiach Izraela wywoływały złośliwe płomienie a ludzie nie mogli za dnia wychodzić z domów. Słońcu temu nie zależało na Izraelu, a Izraelici je nienawidzili. Pokój między Słońcem a nimi był niemożliwy. Unieśli oni w górę zaopatrzone w noże i kije ręce z zamiarem ugaszenia Go. Przez ich czyn na całym świecie zapanowała ciemność i zatrzęsła się ziemia, a Izraelitom wydawało się, że Słońce już nigdy nie wstanie. Zniszczyli Jego światło i ustawili straż przy grobowcu, do którego Je wtrącili. Ono jednak nie poddało się i z nieoczekiwanego miejsca zaświeciło nad całym światem, szczególnie nad Pierwszym i Ostatnim Morzem, Etiopią oraz Bizancjum. Zasiadło Ono na swym dawnym tronie i nadal nie zależało Mu na Izraelu.

Ujrzawszy tę wizję w swym śnie, dusza Salomona nie zaznała spokoju, a jego rozum był niczym rozerwany piorunem. Król myślał również o Królowej, która miała niespożyte siły, piękne ciało i niczym nieskalane dziewictwo. Władała swym krajem przez sześć lat i pomimo swej atrakcyjnej sylwetki, zachowała cielesną czystość. Rzekła ona do Salomona: „Zapomnij o mnie, pozwól mi odejść do mego kraju.” Król udał się do swego domu i podarował jej czego tylko zapragnęła, wszelkie bogactwa, piękne, oczarowujące oczy szaty oraz wszystko to, co mogło być przydatne w Etiopii, sześćset wielbłądów i wozów wyładowanych najwspanialszymi przedmiotami, wozów do przeprawy przez pustynię, okręt do przeprawy przez morze oraz statek, którym można było przemierzać niebo. Wszystko to Salomon stworzył dzięki danej mu przez Boga mądrości.

XXXI. PIECZĘĆ SALOMONA.

Królowa uradowała się na wieść, że może odejść i zaczęła przygotowania do podróży. Król pożegnał ją uroczyście i z przepychem. Wziął ją na bok, aby mogli być sami, zdjął z małego palca pierścień, podarował go Królowej i rzekł: „Weź go, abyś nigdy o mnie nie zapomniała. Jeśli zdarzy się tak, że będziemy mieli razem potomstwo, ten pierścień będzie jego znakiem. Jeśli będzie to męski potomek, przyjdzie żyć ze mną, a z tobą pozostanie Boski pokój! Gdy spaliśmy w jednym łożu, miałem wiele sennych wizji, w których słońce wzeszło nad Izraelem, lecz po pewnym czasie zniknęło i pojawiło się nad Etiopią. Może to przypadek, że na twój kraj może spaść takie błogosławieństwo, tylko Bóg to wie. Jeśli chodzi o ciebie, zważ na to, co ci przekazałem, abyś mogła czcić Boga całym swym sercem i wypełniać Jego Wolę. Karze On tych, którzy są dumni, a okazuje litość tym, którzy są skromni. Tym, którzy są władczy, usunął trony, a uhonorował potrzebujących. On stworzył zarówno życie, jak i śmierć i to On Swą Wolą obdarowuje biedą i bogactwem. Jego jest wszystko, nikt nie może przeciwstawić się Jego poleceniu i Jego sądom w niebie, na ziemi, w morzu i w otchłani. Niech Bóg będzie z tobą! Idź w pokoju,” po czym oboje się rozeszli.

XXXII. JAK KRÓLOWA URODZIŁA
I POWRÓCIŁA DO SWEGO KRAJU.

Królowa wyjechała z kraju Salomona, a do krainy Bâlâ Zadîsârĕyâ dotarła w dziewięć miesięcy i pięć dni po tym, jak rozstała się z Królem. Bóle związane z narodzinami dziecka dały się jej we znaki. Urodziła męskiego potomka, którego z wielką dumą i ulgą oddała opiekunce. Wstrzymała się do końca jej dni oczyszczenia, po czym uroczyście wkroczyła do swego własnego kraju. Jej dowódcy, którzy pozostali na miejscu, obdarowali swą panią hojnymi darami, złożyli jej hołd, a ludzie ze wszystkich stron jej ziem radowali się na wieść o jej powrocie. Wśród wielmożów pojawiła się w niezwykłych szatach, niektórych z nich obdarowała nawet złotem, srebrem, hiacyntami i purpurowymi odzieniem. Podarowała im wszystko, o czym tylko marzyli. Właściwie władała swym krajem, w którym każdy słuchał jej poleceń. Kochała mądrość, a Bóg umacniał jej królestwo.

Dziecko zaś rosło, a Królowa nadała mu imię Bayna-Leḥkem. Gdy skończył on dwanaście lat, zapytał swoich przyjaciół, którzy razem z nim się uczyli: „Kto jest mym ojcem?” Odpowiedzieli mu: „Król Salomon.” Udał się więc do Królowej, swej matki, i rzekł: „Królowo, zdradź mi, kto jest mym ojcem.” Królowa odpowiedziała ze złością, pragnąc przestraszyć młodzieńca, aby ten nie udał się do swego ojca: „Dlaczego pytasz mnie o twego ojca? Ja jestem i twym ojcem, i matką. Nie próbuj dowiedzieć się niczego więcej.” Chłopiec oddalił się od niej i usiadł. Później spróbował drugi i trzeci raz spytać o to samo. Pewnego dnia Królowa zdradziła mu: „Jego kraj leży daleko stąd, droga, która tam prowadzi, jest bardzo trudna. Nie wolałbyś zostać tutaj?” Młody Bayna-Leḥkem był przystojny, całe jego ciało, wszystkie członki, ramiona, oczy, nogi i chód przypominały Króla Salomona. Gdy miał dwadzieścia dwa lata był już obeznany w sztuce wojennej, w jeździectwie, chwytaniu dzikich zwierząt i innych męskich czynnościach. Rzekł on do Królowej: „Udam się i spojrzę w twarz memu ojcu, a potem powrócę zgodnie z Wolą Boga, Pana Izraela.”

XXXIII. PODRÓŻ KRÓLA ETIOPII

Królowa wezwała Tamrina, przywódcę jej kupców, i rzekła do niego: „Przygotuj się na podróż i weź ze sobą tego młodego człowieka, który zamęczał mnie dniami i nocami. Doprowadź go przed oblicze Króla i wróć z nim bezpiecznie, jeśli tego będzie życzyć sobie Bóg, Pan Izraela.” Ona sama przygotowała całą królewską świtę i wszelkie niezbędne, ułatwiające drogę dobra. Oficerom towarzyszącym jej synowi wręczyła pieniądze, które miały wystarczyć na całą podróż. Nakazała im, żeby nigdy nie opuszczali młodzieńca, prowadzili go prosto do Króla i szczęśliwie z nim wrócili po to, aby mógł on objąć władaniem jej ziemie.

W Etiopii istniało prawo, według którego rządzić mogła tylko kobieta, która nigdy nie miała mężczyzny. Królowa powiedziała Salomonowi: „Odtąd zawsze twój męski potomek będzie władcą, a kobieta już nigdy nie zasiądzie na tronie. Tylko twoi potomkowie będą rządzić, pokolenie po pokoleniu. Oto, co powinieneś zapisać na mosiężnych kartach Księgi Proroków, którą następnie powinieneś złożyć w Domu Bożym będącym jednocześnie pamiątką i przepowiednią. Ludzie nie będą mogli wielbić już słońca, niebios, gór, lasów, kamieni, dzikich drzew, otchłani, wód, wyrytych obrazów, złotych figurek i latającego ptactwa. Nie będą mogli otaczać ich aurą boskości ani oddawać im czci. To prawo będzie trwać wiecznie. Jeśli ktoś je złamie, twój potomek ukarze go na wieki. Obdarz nas jedynie skrawkami okrycia świętego, niebiańskiego Syjonu, Arki Boskiego Prawa, które będziemy mogli obejmować naszymi myślami. Niech pokój zapanuje nad twym królestwem i nad twą wspaniałą mądrością, którą obdarował cię Bóg, Pan Izraela, nasz Stwórca.”

 

Królowa wzięła młodzieńca na bok i podarowała mu znak, który otrzymała od Salomona, pierścień, dzięki któremu będzie wiedział kto jest jego synem, i wspomni słowa jej przymierza z nim, zgodnie z którym do końca swych dni będzie wielbić Boga zarówno ona, jak i wszyscy będący pod jej rządami ludzie. A potem Królowa odprawiła go w pokoju.

Młody mężczyzna wraz ze swą świtą wyruszyli w podróż. Po pewnym czasie dotarli do kraju sąsiadującego z Gazą, którą Król Salomon podarował Królowej Etiopii. W Dziejach Apostolskich Łukasz Ewangelista napisał: „Był to zarządca całego terytorium Gazy, eunuch Królowej Hendakê, który wierzył w każde słowo Apostoła Łukasza.”48

XXXIV. PRZYJAZD MŁODZIEŃCA
DO KRAJU SWOJEJ MATKI.

A gdy młodzieniec przybył do kraju swej matki, przyjęto go z radością, honorami i obdarowano wieloma prezentami. Gdy ludzie go ujrzeli pomyśleli, że jest wręcz identyczny z Królem Salomonem. Złożyli mu hołd i rzekli do niego: „Bądź pozdrowiony, któryś z królewskiego ojca!” Niczym swemu królowi przynieśli mu dary i ofiary, dorodne bydło i posiłki. Ludzie z całego terytorium Gazy, aż po samą granicę z Judą, byli poruszeni i rzekli: „Oto Król Salomon,” na co niektórzy odpowiedzieli: „Król jest w Jeruzalem i buduje swój dom, gdyż zakończył już budowlę Domu Bożego.” Ci pierwsi odrzekli: „Oto Król Salomon, syn Dawida.” Wszyscy byli zakłopotani i sprzeczali się, kim naprawdę jest nowo przybyły mężczyzna. Wysłali jeźdźców, aby ci odszukali Króla Salomona i potwierdzili, że faktycznie znajduje się on w Jeruzalem. Jeźdźcy zapytali strażników miasta Jeruzalem i odnaleźli Króla Salomona. Złożyli mu hołd, po czym rzekli: „Bądź pozdrowiony, królewski ojcze! Nasz kraj jest zaniepokojony, gdyż zjawił się w nim kupiec przypominający ciebie z wyglądu i sylwetki. Tak jak ty, zjawił się we wspaniałym powozie. Nie różni się od ciebie nawet najmniejszym szczegółem. Jego oczy są pełne radości jak u człowieka, który napił się wina, jego nogi są smukłe i pełne gracji, a jego szyja przypomina wieżę twego ojca, Dawida. Jest do ciebie podobny pod każdym względem, a każdy jego członek wygląda niczym twój własny.”

Król Salomon odpowiedział im: „Gdzie w takim razie pragnął on się udać?” Odparli na to: „Nie pytaliśmy, gdyż jest on tak wspaniały jak ty. Spytaliśmy jednakże jego ludzi: „Skąd przybyliście i dokąd zmierzacie?’ Odpowiedzieli nam: „Przybyliśmy z ziem Hendakê, z Etiopii, a zmierzamy do Judy, ziemi Króla Salomona.” Gdy Salomon usłyszał te słowa, jego serce zaniepokoiło się, a dusza uradowała, gdyż nie miał on żadnych dzieci poza siedmioletnim chłopcem o imieniu Îyôrbe‛âm (Roboam). Zdał sobie sprawę z tego, co stwierdził Paweł, mówiąc: „Bóg głupotą uczynił mądrość świata.”49 Król rzekł: „Z tysiącem kobiet powinienem spłodzić tysiąc męskich potomków. Powinienem odziedziczyć kraje wrogów i obalić ich bożków.” Bóg obdarował go jednak tylko trójką dzieci. Najstarszy syn był Królem Etiopii, synem Królowej Etiopii, pierworodnym, o którym Bóg rzekł proroczo: „Bóg zaufał Dawidowi i jego sprawiedliwości i tego nie pożałował, „Z owocu twego ciała zasiądzie ktoś na twym tronie.”50 Bóg obdarzył Swego sługę Dawida łaską i zapewnił go, że na tronie świętości zasiądzie kiedyś jego potomek, zrodzony z Dziewicy, który już na zawsze rządzić będzie światem żywych i umarłych i nagradzać każdego zgodnie z jego zasługami, nasz Pan Jezus Chrystus. Zdradził również, że ziemskim królem Arki Świętej, niebiańskiego Syjonu będzie Król Etiopii. Nie uradował się na wieść, że władcy nie pochodzący z Izraela łamali Jego prawo i nie przestrzegali Jego poleceń.

XXXV. DOWÓDCA WOJSKA KRÓLA SALOMONA

Król Salomon wysłał dowódcę swych wojsk, wraz z darami, mięsem i napitkiem, aby zabawić owego podróżnika. Dowódca wyruszył na wielu wozach. Gdy dotarł do Bayna-Leḥkema uściskał go, przekazał mu wszystko, z czym Król Salomon go wysłał i rzekł: „Pospiesz się i chodź ze mną, gdyż serce Króla pała miłością do ciebie. Może rozpozna przypadkiem, czy jesteś jego synem, czy bratem. Jesteście tacy sami z wyglądu, zachowania i mowy. Powstań szybko, gdyż mój Król powiedział mi: „Pospiesz się i przyprowadź go z odpowiednimi honorami, wygodami i radością.” Młodzieniec odpowiedział: „Dziękuję Bogu, Panu Izraela, że znalazłem łaskę u Króla zanim jeszcze ujrzałem jego oblicze. Jego słowa radują mnie. Zaufam Panu Izraela, że pokaże mi Króla i pozwoli mi bezpiecznie wrócić do mej matki, Królowej mego kraju, Etiopii.”

Yô'âs51 , syn Yôdâḥê52 , dowódca armii Króla Salomona, rzekł do Bayna-Leḥkema: „Mój panie, odnajdziesz niezrównanie większą radość przebywając z mym Królem. Mówiąc „moja matka” i „mój kraj” nie wiesz, że Król Salomon jest lepszy niż ona, a jego kraj lepszy niż twój. Słyszeliśmy, że twój kraj to ziemie zimna i chmur, światła i doskwierającego gorąca, śniegu i lodu. Gdy synowie Noego, Sem, Cham i Jafet, dzielili między siebie świat, spojrzeli z mądrością na twój kraj i zobaczyli, że na jego rozległych ziemiach, w palącym słońcu, krążyły trąby powietrzne. Postanowili przydzielić go Kanaanowi, synowi Chama, i jego potomkom. Twa ziemia jest ziemią obiecaną, którą Bóg nam podarował zgodnie z obietnicą złożoną naszym ojcom, ziemią płynącą mlekiem i miodem, gdzie nikt nie walczy o pożywienie, ziemią płodzącą owoce każdego gatunku bez wyczerpującej pracy, ziemią, którą Bóg strzegł przez wszystkie lata. Wszystko to jest twoje, my jesteśmy twoi i będziemy twymi dziedzicami, a ty zamieszkasz w naszym kraju, gdyż jesteś potomkiem Dawida, panem mego pana, do którego przynależy tron Izraela.”

Dowódcy ze świty kupca Tamrina odpowiedzieli Benajaszowi: „Nasz kraj jest lepszy. Klimat jest korzystny, nie ma w nim palącego słońca ani ognia, woda jest dobra i nieprzerwanie płynie w naszych rzekach, a nawet na szczytach gór. Nie czynimy w naszym kraju tego, co wy czynicie, nie kopiemy głębokich studni w poszukiwaniu wody i nie umieramy na słońcu. Nawet w południe polujemy na zwierzęta, dzikie bawoły, gazele, ptaki i inne mniejsze zwierzęta. Zimą przez cały sezon Bóg się nami opiekuje. Wiosną ludzie, tak jak w Egipcie, jedzą to, po czym stąpają, na naszych drzewach rosną dorodne owoce, na polach rośnie pszenica i jęczmień, i pasie się na nich wspaniałe bydło. Jest jednak jedno, w czym jesteście lepsi od nas. To mądrość, z powodu której wybraliśmy się w tę podróż.”

Yô'âs, syn Yôdâḥê, dowódca armii Króla Salomona, odrzekł: „Cóż jest lepsze niż mądrość? Dzięki niej powstała ziemia i niebo, to ona skrępowała morskie fale, aby nie wdzierały się na suchy ląd. Wstańcie więc i chodźcie za mną do mego pana, gdyż jego serce przepełnione jest miłością do was. Prosił mnie, abym przyprowadził was do niego najszybciej, jak tylko to możliwe.”

Syn Królowej wstał, odział Yô'âs, syn Yôdâḥê, oraz pięćdziesięciu ludzi z jego świty we wspaniałe szaty i razem wyruszyli do Jeruzalem, do Króla Salomona. Gdy zbliżyli się do miejsca, w którym trenowano konie, Yô'âs, syn Yôdâḥê, poszedł przodem i spotkał Salomona. Powiedział mu, że syn Królowej jest urodziwy, ma przyjemny głos i arystokratyczną sylwetką przypomina Króla. Salomon rzekł do niego: „Gdzie on jest? Czyż nie wysłałem cię, abyś przyprowadził go najszybciej, jak tylko się da?” Yô'âs, syn Yôdâḥê, odparł: „On tu jest, przyjdzie do ciebie jak najprędzej,” po czym wstał i podszedł do młodzieńca. Rzekł do niego: „Powstań, mój panie, i chodź za mną.” Razem przyszli pod Królewską Bramę. Gdy żołnierze ujrzeli Bayna-Leḥkema, złożyli mu hołd i powiedzieli: „Spójrzcie, oto Król Salomon wyszedł ze swego domostwa.” Ludzie powychodzili z domów, zdumieli się i wrócili do środka, widząc króla nie siedzącego na swym tronie. Ponownie spojrzeli na młodego mężczyznę i nie potrafili powiedzieć ani słowa. Gdy Yô'âs, syn Yôdâḥê zapowiadał Królowi młodzieńca, nikt nie stał przy Królu. Cały Izrael zgromadził się, aby zobaczyć młodego władcę.

XXXVI. STOSUNKI MIĘDZY KRÓLEM SALOMONEM I JEGO SYNEM.

Yô'âs, syn Yôdâḥê, wprowadził Bayna-Leḥkema do środka. Ujrzawszy go, Salomon wstał podszedł do niego i przywitał się z nim. Zdjąwszy pas ze swej szaty objął go i, trzymając ręce na jego piersiach, pocałował go w czoło oraz oczy, po czym rzekł: „Spójrzcie, oto mój ojciec Dawid przywrócił sobie młodość i wstał z martwych.” Król Salomon zwrócił się do tych, którzy zapowiedzieli przybycie młodzieńca: „Rzekliście do mnie „On cię przypomina, lecz jego postawa nie jest moją, a mego ojca Dawida z jego młodzieńczych dni. Poza tym, jest on ode mnie przystojniejszy.” Król Salomon wstał, wrócił do swej komnaty i ubrał młodego mężczyznę w zdobione złotem, przykuwające wzrok stroje, złoty pas, na głowie położył mu koronę, a na palec włożył pierścień. Uczyniwszy to, posadził go na swym tronie, aby ten poczuł się mu równy, po czym rzekł do wielmożów i wodzów Izraela: „Wy, którzy traktujecie mnie z pogardą i mówicie, że nie mam syna, spójrzcie. Oto mój syn, owoc pochodzący z mego ciała, którym nieoczekiwanie obdarował mnie Bóg, Pan Izraela.”

Wielmoże i wodzowie Izraela odrzekli: „Błogosławiona niech będzie matka, która powiła tego młodzieńca i błogosławiony niech będzie dzień, w którym ją poznałeś, gdyż nareszcie pojawił się człowiek, pochodzący od Jessego, który zapewni byt naszym przyszłym pokoleniom. Nikt nie powinien zadawać jego ojcu pytań, nikt nie powinien wątpić, pytając: „Skąd on pochodzi?” Zaiste, jest on Izraelitą, potomkiem Dawida ukształtowanym na wzór swego ojca. Jesteśmy jego sługami, a on jest naszym królem,” po czym wręczyli mu dary, każdy w zależności od swych bogactw. Młody mężczyzna wziął pierścień, który otrzymał od swej matki, i rzekł do swego ojca: „Weź ten pierścień i wspomnij słowo, którego nie powiedziałeś Królowej. Obdarz nas choć skrawkiem nakrycia Arki Bożego Prawa, abyśmy mogli ją codziennie czcić zarówno my, nasi poddani, jak i ci, którzy pozostali na ziemiach Królowej.” Król odpowiedział im: „Dlaczego wręczyłeś mi ten pierścień? Nawet bez niego odkryłem łączące nas podobieństwo. Naprawdę jesteś moim synem.”

Kupiec Tamrin ponownie zwrócił się do Króla Salomona: „Królu, wysłuchaj wiadomości, którą wysłała przeze mnie twa służebnica, moja Królowa: „Przyjmij tego młodzieńca, namaść go, wyświęć, pobłogosław i uczyń królem naszego kraju. Daj mu władzę, której nigdy więcej nie będzie dzierżyć kobieta, i odeślij go do mnie w pokoju. Niech pokój będzie z twym wspaniałym królestwem i twą niezwykłą mądrością. Ja sama nigdy nie marzyłam nawet o tym, że przyjdzie on do ciebie, lecz nalegał na to spotkanie z ogromnym uporem. Obawiałam się, że może w czasie podróży zachorować czy to z powodu braku wody, czy piekącego słońca, a wtedy musiałabym przyjść na jego grób z przepełnionymi smutkiem siwymi włosami. Pokładam mą ufność w święty, niebiański Syjon, Arkę Bożego Prawa, aby twa mądrość go przede mną nie zataiła. Twoi wielmoże nie mogą wrócić do swych domów i spotkać się z dziećmi przez obfitość mądrości, którą ich obdarzyłeś. Powiadają oni: »Stół Salomona jest lepszy od czekających na nas w domach radości i darów.« Także przez to szukałam schronienia przed tobą, abyś mógł odesłać mnie z pokojem, bez cienia choroby i cierpienia, z miłością, która przepełniła moje serce po spotkaniu z tobą.”

Król odpowiedział: „Poza bólami podczas porodu i karmienia piersią, jaką pracę przy synu wykonuje kobieta? Córka należy do matki, a syn do ojca. Bóg przeklął Ewę, mówiąc: „Powij dzieci w cierpieniach53 ciała i smutku serca, a dopiero wtedy będziesz mogła powrócić do swego małżonka. Urodź je.” Zgodnie z tym Bożym przekleństwem nie oddam go Królowej, lecz zrobię z niego króla Izraela. On jest mym pierworodnym, pierwszym spośród danych mi przez Boga potomków.”

Salomon każdego ranka i wieczora wysyłał młodzieńcowi wykwintne posiłki, obdarowywał go wspaniałymi szatami, złotem i srebrem. Rzekł do niego: „Lepiej dla ciebie, gdy mieszkasz w naszym kraju, w którym jest Dom Boży, Arka Bożego Prawa, w którym przebywa Bóg.” Syn w odpowiedzi wysłał mu wiadomość, w której napisał: „Ani złoto, ani srebro, ani bogate szaty nie są w mym kraju obiektem pożądania. Przybyłem tu, aby usłyszeć twą mądrość, zobaczyć twą twarz, pozdrowić cię, oddać hołd twemu królestwu i tobie, a później zamierzałem wrócić do mojej matki, do rodzinnego kraju. Nie ma bowiem człowieka, który nienawidzi miejsca swego urodzenia, każdy natomiast kocha swą rodziną ziemię. Mimo twych wykwintnych dań nie kocham ich, nie pasują one do mego ciała tak jak te, które spożywałem tam, gdzie się urodziłem. Mimo że twój kraj raduje mnie niczym ogród, moje serce nie jest w pełni szczęśliwe. Góry z kraju mojej matki są o wiele wspanialsze, gdy się na nie patrzy. Będę natomiast wszędzie czcił Arkę Boga Izraela, ona obdaruje mnie chwałą. Będę spoglądał na wybudowany przez ciebie Dom Boży, któremu będę składał ofiary i błagalne prośby. Obdarz mnie choć skrawkiem nakrycia Syjonu, Arki Bożego Prawa, a będę wraz z matką i wszystkimi poddanymi wielbił Go i czcił. Królowa pozbyła się już wszystkich tych, którzy wierzyli w bożki, wielbili dziwne przedmioty, kamienie i drzewa. Przyprowadziła ich do Syjonu, Arki Bożego Prawa. Uczyniła tak, gdyż tego nauczyła się słuchając ciebie.” Królowi nie udało się przekonać syna na tyle, aby ten pozostał w Jeruzalem.

 
To koniec darmowego fragmentu. Czy chcesz czytać dalej?