Jestem SaudyjkąTekst

0
Recenzje
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Nie masz czasu na czytanie?
Posłuchaj fragmentu
Jestem Saudyjką
Jestem Saudyjką
− 20%
Otrzymaj 20% rabat na e-booki i audiobooki
Kup zestaw za 73,50  58,80 
Jestem Saudyjką
Jestem Saudyjką
Audiobook
Czyta Elżbieta Kijowska, Hanna Chojnacka
39,90  29,53 
Szczegóły
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

Tytuł oryginału

QUEENS OF THE KINGDOM.

THE WOMEN OF SAUDI ARABIA SPEAK.

Copyright © 2019 Nicola Sutcliff

All rights reserved

Ilustracje

© Merieme Mesfioui, 2019

Projekt okładki

Paweł Panczakiewicz

Zdjęcie na okładce

© Joshua Windsor/Alamy Stock Photo/Indigo Images

Redaktor prowadzący

Adrian Markowski

Redakcja

Renata Bubrowiecka

Korekta

Katarzyna Kusojć

Maciej Korbasiński

ISBN 978-83-8234-690-9

Warszawa 2021

Wydawca

Prószyński Media Sp. z o.o.

02-697 Warszawa, ul. Rzymowskiego 28

www.proszynski.pl

SŁOWNICZEK

abaja – długa luźna narzuta noszona przez kobiety w miejscach publicznych oraz w towarzystwie mężczyzn spoza rodziny; zwykle w kolorze czarnym

alhamduLillah – Bogu niech będą dzięki

baba – tata

hadis – udokumentowane słowa bądź czyny proroka Mahometa

hai’a – Komitet; potoczne określenie na Komitet Krzewienia Cnót i Zapobiegania Złu, przez obcokrajowców nazywany policją religijną

haram – coś zabronionego prawem szariatu; przeciwieństwo halal

hidżab – skromność w ubiorze obowiązująca zarówno kobiety, jak i mężczyzn; kolokwialnie często używa się tego słowa na określenie szala, którym kobiety zasłaniają głowę

imam – islamski przywódca religijny

insha’Allah – „jeśli Bóg da”, „jeśli Bóg pozwoli”

khalas – zawołanie oznaczające „dość tego!”, „basta!”

khula – rozwód na wniosek kobiety, którego warunkiem jest zrzeczenie się przez nią wdowiego posagu

mahram – mężczyzna, któremu nie wolno ożenić się z daną kobietą z uwagi na pokrewieństwo

Majlis al Shura – najwyższe ciało doradcze w monarchii teokratycznej Arabii Saudyjskiej, którego obowiązkiem jest przedkładanie projektów nowego prawa królowi; potocznie nazywane Radą Szury

masha’Allah – „Bóg tak chciał”; wyraz wdzięczności, radości lub pochwały

muttawa – ochotnik; osoba głęboko wierząca i pobożna, która stosuje szariat zgodnie z jego najbardziej dosłowną wykładnią i zachęca innych, by robili to samo; potocznie określenie członka Komitetu Krzewienia Cnót i Zapobiegania Złu

nikab – damska zasłona twarzy, zza której widać tylko oczy; zwykle w kolorze czarnym

Qabili – rodziny, które twierdzą, że wywodzą się od jednego z dwóch pierwszych plemion zamieszkujących pierwotnie Półwysep Arabski

Koran – święta księga islamu; muzułmanie uważają, że zawiera oryginalne, niezmienione słowa Allaha, przekazane przez proroka Mahometa

ramadan – dziewiąty miesiąc kalendarza islamskiego, w którym wszyscy muzułmanie od wschodu do zachodu słońca powstrzymują się od przyjmowania pokarmów i wody

rial – waluta saudyjska

salafizm – ruch w ramach islamu postulujący powrót do tradycji i praktyk pierwotnych trzech pokoleń muzułmanów, w tym tego, do którego należał prorok Mahomet

szariat – islamski system życia i prawa oparty na Koranie i hadisach; szariat pewnie nigdy nie zostanie zmieniony, ale podlega różnym interpretacjom

Rada Szury – patrz Majlis al Shura

szisza – fajka wodna

Sunna – zbiór praktyk religijnych, ustanowionych przez proroka Mahometa

tarha – damski szal do okrywania głowy, w Arabii Saudyjskiej noszony zwykle razem z abają

thawb – tradycyjna długa tunika męska w kolorze białym

Vision 2030 – narodowa strategia rozwoju, której celem jest dywersyfikacja gospodarki, uniezależnienie jej od ropy naftowej oraz promowanie zmian społecznych, publicznych i kulturowych

w’Allah – „przysięgam na Boga”

wahhabizm – bardzo konserwatywny odłam islamu, oparty na dosłownej interpretacji Koranu i hadisów; jego celem jest oczyszczenie wiary z jej współczesnych zniekształceń

wasta – autorytet społeczny i zawodowy, uzyskiwany dzięki nazwisku, koneksjom oraz wyświadczanym przysługom

yanee – „to znaczy”; często stosowany przerywnik wypowiedzi, odpowiednik: „rozumiesz”, „wiesz, jak jest”

WPROWADZENIE

Pewnego dnia, gdy miałam dwadzieścia kilka lat, tata postanowił odbyć ze mną poważną rozmowę na temat mojej przyszłości. Do tego momentu pracowałam jako nauczycielka, tłumaczka, koordynatorka logistyki i asystentka badawcza, mieszkałam też w kilku krajach. Mimo to mój ojciec martwił się o moją sytuację zawodową i finansową – uznał, że najwyższy czas zdecydować się na jakąś bardziej lukratywną długoterminową pracę.

Wzięłam sobie jego radę do serca. Trzy miesiące później, gdy znowu byłam w odwiedzinach w domu, z dumą zakomunikowałam mu, że zaproponowano mi stałą umowę z niezłym wynagrodzeniem, a do tego dającą mi możliwość działania w dwóch dziedzinach, które najbardziej mnie inspirowały: praw kobiet oraz przełomowej edukacji. Zatrudniłam się na pierwszym uniwersytecie dla kobiet… w Arabii Saudyjskiej. Te dwa słowa spowodowały, że z jego twarzy zniknął cały zachwyt.

Obawy moich rodziców były zrozumiałe. Ocen dokonujemy wyłącznie na podstawie tych informacji, którymi dysponujemy, a przecież Arabia Saudyjska była wówczas ulubionym czarnym bohaterem mediów światowych. Pod tym względem mogła się z nią równać chyba tylko Korea Północna.

W mediach dominował przekaz negatywny i był do tego bezustannie wałkowany. Każdy artykuł prasowy, jaki czytałam na temat tego kraju, wydawał się napisany według tego samego schematu. W pierwszym akapicie zarys problemu, w drugim – komentarz na temat zakazu prowadzenia samochodów przez kobiety (i to niezależnie od tego, czego dany tekst dotyczył), a w trzecim – koniecznie informacja na temat egzekucji wykonanych na polecenie państwa w ostatnich miesiącach.

Sensacyjny sposób pisania o tym regionie można usprawiedliwić tym, że reporterzy mieli utrudniony wjazd do Arabii Saudyjskiej, a na to nakładał się brak własnego przekazu medialnego płynącego z tego kraju. Choć zakrawa to na paradoks, prawdopodobnie to właśnie polityka „unikania szumu” oraz duża waga przywiązywana tam do prywatności powodują, że Arabia Saudyjska stała się przedmiotem tak wielkiej fascynacji. Co ciekawe, zainteresowanie to dotyczy w szczególności życia mieszkanek tego kraju.

Sama zainteresowałam się tym zagadnieniem, ale nie z uwagi na to, co mówiono nam o życiu Saudyjek, lecz z powodu tego, czego nam nie mówiono. Wychodzę z założenia, że życie składa się z najróżniejszych odcieni szarości i nie ma zbyt wiele wspólnego z utopijnymi lub dystopijnymi obrazami, które najłatwiej opisuje się w gazetach. Miałam jednocześnie poczucie, że choć uważałam się za feministkę i sojuszniczkę kobiet w ich walce na całym świecie, to tak naprawdę moje doświadczenia były bardzo ograniczone. Kimże ja byłam, by oceniać styl życia innej kobiety, skoro nigdy nie znalazłam się w jej sytuacji?

Spakowałam zatem walizkę, kupiłam na eBayu abaję i nikab, kryjącą całe ciało suknię i zasłonę na twarz, noszone przez kobiety w Arabii Saudyjskiej w miejscach publicznych (szybko miałam się przekonać, że wybrałam coś koszmarnie niemodnego), po czym odebrałam bilet do Rijadu.

W pierwszych dniach spędzonych w stolicy kilka rzeczy mnie zaniepokoiło. Musiałam siedzieć zamknięta na tylnej kanapie limuzyny z przyciemnionymi szybami, gdy mój służbowy kierowca odbierał dla mnie jedzenie z restauracji pozbawionych „pomieszczeń rodzinnych”. Na ulicach, na billboardach i w telewizji nie było widać kobiet. Mieszkałam do tej pory w uprzywilejowanym świecie białych i nie miałam okazji zrozumieć, jak ważną kwestią jest równa reprezentacja płci w mediach. Odnosiłam wrażenie, że połowa życia toczy się gdzie indziej.

Tak naprawdę jednak największym zaskoczeniem było dla mnie to, jak nieduży był w sumie mój szok kulturowy. Poza wspomnianymi wyżej niecodziennymi doświadczeniami życie biegło tu normalnym torem. Zakupy spożywcze robiłam w Safeway, a buty kupowałam w Marks & Spencer. Filmy oglądałam dzięki Amazon Prime, a moi saudyjscy współpracownicy żyli dokładnie tak samo.

Ujmując rzecz krótko, doszłam do wniosku, że poza kulturą i wiarą wszyscy mamy zdecydowanie więcej wspólnego niż tego, co nas różni. Wbrew temu, co każą nam myśleć sensacyjne nagłówki, kobiety w Arabii Saudyjskiej nie zajmują się głównie takimi kwestiami jak dżihad1, opresja patriarchalna czy wymiary materiału okrywającego ich ciała. Przede wszystkim interesują je standard edukacji zapewniany ich dzieciom, wyzwania związane z równoważeniem życia zawodowego z opieką nad dziećmi, no i oczywiście to, na kiedy zaplanowana jest premiera kolejnego sezonu The Walking Dead.

W pierwszych miesiącach w Rijadzie starałam się przyjąć miejscowe zwyczaje przynajmniej na tyle, na ile pozwala mi bardzo ograniczona wiedza. Zamieszkałam w centrum, a nie w dzielnicy zachodniej. Najczęściej zasłaniałam twarz nikabem, choć od kobiet innych narodowości się tego nie oczekuje. Po zakupy chodziłam na suk2, uczyłam się gotować z lokalnych składników, a taksówkarzy, ekspedientów w sklepach i studentów raczyłam moim łamanym egipskim arabskim, którego uczyłam się z aplikacji w telefonie.

Okazało się jednak, że pomimo wszystkich tych wysiłków i tak istniało ryzyko, że zostanę zamknięta w imigracyjnej bańce – zjawisko to występuje ze szczególnym nasileniem w Królestwie, gdzie prywatność życia rodzinnego to absolutna świętość i gdzie Saudyjczycy oraz przyjezdni są od siebie odgrodzeni murem. Wiedząc o tym, zaczęłam aktywnie nawiązywać kontakty z miejscowymi kobietami, pytać je o ich historie.

 

Początkowo te ich opowieści traktowałam jak swego rodzaju pamiątki, dzieliłam się nimi tylko w gronie rodziny i przyjaciół, uczyniłam z nich coś na kształt materiału do dość niecodziennego pamiętnika. Mimo wszystko zaczęłam jednak dostrzegać czysto ludzki aspekt ukryty w tych historiach. Moi rodzice już nie dzwonili i nie pytali, czy jestem bezpieczna. Teraz pytali, co tam u moich arabskich przyjaciół i studentek. Czy ten i ten ma się lepiej? Czy może tej studentce przydałyby się dodatkowe podręczniki, które można by jej wysłać? A może potrzebuje pomocy ze składaniem dokumentów? Żałowałam, że kobiet z Królestwa nie mogłam osobiście przedstawić szerszemu gronu ludzi.

Z czasem zaczęłam formalizować te działania. Kontaktowałam się z wpływowymi Saudyjkami przy okazji różnych wydarzeń organizowanych w ambasadzie w Rijadzie i przedstawiałam im mój pomysł na książkę złożoną z wywiadów. Ku mojej olbrzymiej wdzięczności spotkał mnie olbrzymi zaszczyt – zostałam zaproszona do domów starszych księżniczek, członkiń rad narodowych oraz aktywistek, których nazwiska widywałam do tej pory jedynie w gazetach.

Początkowo planowałam rozmawiać wyłącznie z kobietami wykonującymi zwykłe zawody, ale z uwagi na barierę językową oraz dość typowe dla nich zajmowanie się domem właśnie do tej grupy najtrudniej było mi dotrzeć. Wykazałam się jednak determinacją i coraz odważniej rozmawiałam z kobietami prowadzącymi stragany na targach, ekspedientkami, kasjerkami w supermarketach oraz kobietami, które spotykałam na lotnisku oraz w pociągach. Poprosiłam je o przysługę i dostawałam zaproszenia na spotkania rodzinne.

Z czasem zrozumiałam, że nie stworzę reprezentatywnego obrazu kobiet w tym dużym i zróżnicowanym społeczeństwie, jeśli ograniczę się do stolicy. Zaczęłam zatem jeździć na wschodnie, zachodnie i północne rubieże kraju, udałam się również na pustynię w poszukiwaniu ostatnich wspólnot Beduinów. Często podróżowałam sama, ale nigdy, ani razu nie czułam żadnego zagrożenia.

Mimo to zawsze, gdy poruszałam kwestię udzielenia mi wywiadu, spodziewałam się, że zostanę odprawiona z kwitkiem. Obca kobieta z innego kraju, która mówi koszmarnym arabskim i zadaje dociekliwe pytania… Ale zapraszano mnie do domów, częstowano przepysznymi lokalnymi daniami i opowiadano historie takie same jak w innych krajach, o trudnościach i sukcesach, o radościach i smutkach.

Przeprowadziłam łącznie pięćdziesiąt zarejestrowanych wywiadów oraz kilkadziesiąt nieoficjalnych rozmów. Do tej książki trafiło dwadzieścia dziewięć z nich, a wybrałam je w taki sposób, aby przedstawić najbardziej zróżnicowany obraz pochodzenia i poglądów. Pomimo moich różnych gaf ostatecznie mojej prośbie o wywiad uprzejmie odmówiono tylko dwa razy.

W wielu domach byłam pierwszym gościem z Zachodu. W niektórych przypadkach byłam też pierwszym człowiekiem z Zachodu, z którym moje bohaterki miały okazję rozmawiać. Zdarzało się, że napotykałam barierę językową i korzystałam z pomocy tłumaczy, których odgrywali uprzejmi i ciekawi mojej osoby najbliżsi. Z niektórymi kobietami spotykałam się po kilka razy, żeby zdążyły omówić wszystkie interesujące mnie kwestie. Tak oto stopniowo poznawałam prawdziwe oblicze Saudyjek.

Być może największą radość dała mi nieoczekiwana świadomość, że był to proces dwutorowy. Pod koniec mojego pierwszego semestru wykładów na saudyjskim uniwersytecie nieśmiało podeszła do mnie spokojna dziewczyna z bardzo religijnej i konserwatywnej rodziny, która trochę przestraszonym tonem wyznała: „Pani Nicolo, kiedyś nienawidziłam ludzi z Zachodu, myślałam, że wszyscy jesteście źli, ale od kiedy poznałam panią i [nazwisko mojej koleżanki z kadry]… teraz was już kocham!”.

Cóż, stereotypy są obecne we wszystkich kulturach. Gdy w latach dziewięćdziesiątych w Arabii Saudyjskiej dominowały izolacjonistyczne doktryny wahhabizmu i salafizmu, istotnie ograniczające dostęp do zagranicznych mediów, w kraju rozpowszechniano w dużych ilościach ulotki informujące o upadku kobiety Zachodu. Jedna z nich głosiła: „Gdy kobieta Zachodu się starzeje, przechodzi trzy etapy: najpierw kupuje sobie psa, żeby mieć jakieś towarzystwo, bo nie ma małżonka ani dzieci. Potem przenosi się do domu spokojnej starości, bo nie ma komu się nią zajmować. Na koniec odbierane są jej wszystkie pieniądze (jeśli jakieś ma) i przeznaczane na jej utrzymanie albo umiera sama – jak pies – bez nikogo u swego boku”. Jeszcze dzisiaj w przypływie szczerości moje rozmówczynie wyrażały zaniepokojenie faktem, że na Zachodzie kobiety są wbrew swojej woli wyrzucane przez rodziców z domu w dniu osiemnastych urodzin, że „co noc śpią w innym łóżku” oraz że podstawową dostępną dla nich ścieżką kariery jest prostytucja. Na koniec każdego spotkania zawsze dbałam, by one mogły wypytać mnie o to, co je interesowało.

Choć w dużej mierze udało nam się pokonać barierę kulturową i językową, to jednak czasem pojawiały się inne, bardziej subtelne trudności komunikacyjne. Niektóre z tych kobiet, zwłaszcza z mniej uprzywilejowanej ekonomicznie grupy, nie dysponowały odpowiednimi zasobami słów, aby wyrazić swoje marzenia albo frustracje. Po prostu nigdy wcześniej nikt nie zadawał im takich pytań. Trudno im było odpowiedzieć na co bardziej abstrakcyjne z moich pytań albo mnie nie udawało się zadać ich w odpowiednio przystępny sposób. Jak można obiektywnie ocenić swoją rolę w społeczeństwie albo swoją wolność, gdy nigdy nie znało się innej możliwości? Na ile łatwo byłoby nam scharakteryzować naszą „normalność” komuś, kto został wychowany w zupełnie innej kulturze? Dlatego moim zdaniem nie powinno nas dziwić, że spostrzeżenia i przemyślenia tych kobiet na różne tematy czasami wydają się sprzeczne.

W trakcie tych rozmów zaczęłam zwracać uwagę, że bardzo często przewija się w nich określenie „królowa”, które miało jednocześnie upełnomocniać i zaklinać rzeczywistość – od ideału matki jako „królowej” swojej rodziny po lokalne obiegowe powiedzonko, że „królowe nie prowadzą”. Określenie to jest bardzo bliskie Arabkom, a jednocześnie często bywa wyśmiewane przez aktywistki walczące o prawa kobiet, które chętnie nazywają swoją ojczyznę „królestwem jednego króla i milionów królowych”. Dzisiaj jednak w Arabii Saudyjskiej panują nastroje reformatorskie, więc być może jest to okazja, aby kobiety odzyskały kontrolę nad wymową tego określenia.

Bez względu na poglądy wszystkie te kobiety łączyły wielka gościnność oraz patriotyzm. Zdecydowanie nie były one uciskanymi ofiarami, które tylko czekają na ratunek ze strony społeczności międzynarodowej, jak czytałam o nich wcześniej w prasie czy w internecie. Gdy wspominałam o działaniach podejmowanych przez różne międzynarodowe organizacje pozarządowe prowadzące kampanie w ich imieniu, one patrzyły na mnie z niepomiernym zdziwieniem. Oczywiście mierzą się one z dużymi przeszkodami w kwestii własnych praw jako obywatelek kraju, ale jednocześnie są dumne ze swojej ojczyzny, swoich rodzin oraz zmian, których są świadkami i które same inicjują.

Wywiady zawarte w tej książce zostały przeprowadzone w latach 2014−2017. Dzisiaj dostrzegam, jak wspaniały był to czas dla kobiet w Arabii Saudyjskiej i na całym świecie. W tym okresie Saudyjki zyskały prawa wyborcze, prawo podejmowania pracy w handlu, przyjmowania pracy bez zgody męskiego opiekuna, a nawet prowadzenia własnej firmy. Wtedy jednak nie rozumiałam, że ujmuję obraz społeczeństwa stojącego u progu wielkich zmian.

Prace redakcyjne nad tym tekstem zdecydowanie ożywiły uchylenie słynnego zakazu prowadzenia pojazdów przez kobiety, otwarcie kin, a także liczne drobne zmiany w systemie opiekuńczym oraz przepisach regulujących małżeństwo i w kwestiach opieki nad dziećmi. Nagłówki w najpopularniejszych mediach zaczęły zmieniać się z „X rzeczy, których saudyjskie kobiet robić nie mogą” na „Od teraz saudyjskie kobiety mogą…”. Ta niesamowita ewolucja, jakże ciepło przywitana przez międzynarodowych obserwatorów oraz wielu Saudyjczyków, nie przebiegła całkowicie bezboleśnie. Arabia Saudyjska nadal pozostaje krajem nad wyraz konserwatywnym. Wprowadzenie tak radykalnych reform społecznych w sposób jak najmniej gwałtowny to zadanie niezwykle delikatne, a władcy zapowiedzieli jasno, że zmiany te będą ogłaszane wyłącznie zgodnie z ich harmonogramem i wyłącznie na ich polecenie.

W maju 2018 roku co najmniej czternastu walczących o prawa kobiet aktywistów – głównie kobiet (z częścią z nich prowadziłam wywiady do tej książki) – zostało aresztowanych w ramach tajnej prowokacji. Gdy tekst ten idzie do druku, większość z nich jest nadal uwięziona i niewiele wiadomo, gdzie te osoby są przetrzymywane i jakiego rodzaju zarzuty się im stawia. Po tamtych nieoczekiwanych wydarzeniach zapanowała atmosfera niepewności, w związku z czym część moich rozmówczyń zastrzegła sobie anonimowość.

Dlatego właśnie, ale także ze względu na przywiązanie do prywatności saudyjskiego społeczeństwa, a szczególnie kobiet, dane osobowe oraz niektóre szczegóły mogące zdradzać tożsamość części moich rozmówczyń zostały zmienione. Ich historie i wyrażone opinie pozostały nienaruszone.

Chciałabym też z całego serca przeprosić za wszystkie te przypadki, w których opublikowany tu tekst nie nadąża już za błyskawicznym rozwojem wypadków, za błędy w moim rozumieniu świętych pism islamu, a także prawa cywilnego oraz prawa szariatu, jak również za konieczność formułowania na kartach tej książki pewnych uogólnień. Moi przyjaciele z Arabii Saudyjskiej okazali mi niezwykłe wsparcie, odpowiadając na moje liczne pytania i analizując moje stwierdzenia.

Nagrywane przeze mnie rozmowy miały charakter nieformalny, w związku z czym częstokroć musiałam je skracać i nadawać im bardziej uporządkowany charakter. Ale w każdym przypadku starałam się zachować prawdziwy „głos” konkretnej kobiety, a w pracach redakcyjnych nie zniekształcałam znaczenia ich słów.

Ta książka powstała w hołdzie dla wszystkich kobiet, które otworzyły dla mnie swoje domy, częstowały mnie kawą z kardamonem, opowiadały swoje historie, roniły łzy i przedstawiały intymne szczegóły swojej podróży przez życie zupełnie obcej osobie, absolutnie niczego nie oczekując w zamian. Napisałam tę książkę dla królowych z Królestwa.

Informacja od autorki: Wszystkie rozmówczynie, których nazwisk tutaj nie podałam, zastrzegły swoją anonimowość. Opinie i poglądy wyrażone w rozdziałach towarzyszących tym wywiadom niekoniecznie zostały wyrażone przez którąkolwiek z moich rozmówczyń.

Starałam się zachować maksymalną rzetelność i dokładność, ale nie uważam się ani za historyka, ani za religioznawcę. Wszelkie błędy są niezamierzone i za nie przepraszam.

1 Walka, wysiłek; może oznaczać zarówno wewnętrzną, jak i zewnętrzną walkę o wartości islamu.

2 Targowisko.