Miesiąc w Notting Hill

Tekst
0
Recenzje
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

Flynn popijał w zaciszu salonu swojego ulubionego drinka, podczas gdy jego pies Cricket spał wiernie u jego stóp. Starał się skoncentrować na przemyśleniu strategii dla jednego ze swoich klientów, ale jego myśli wciąż uporczywie wracały do rozmowy z Kat Winwood. Chociaż bardziej niż rozmowę przypominało to fechtunek. Jak tylko spotkał ją po raz pierwszy, w październiku, poczuł pragnienie, by znów ją zobaczyć. Nawet gdy Richard powiedział mu, żeby odpuścił i nie starał się nawiązać z nią kontaktu, Flynn wiedział, że to zrobi, z własnych powodów, a nie klienta.

Po prostu nie mógł o niej zapomnieć. Jej ogromne zielonoszare oczy, jej piękne brązowe włosy z odcieniami miedzi, jej doskonała figura, ostry język i temperament były niezwykłą kombinacją. Seksownym, uderzającym do głowy koktajlem, który chciał smakować tak często, jak tylko możliwe.

Gdy jego sąsiedzi zadzwonili do niego i spytali, czy nie zna kogoś, kto mógłby się zaopiekować ich domem i kotem, od razu pomyślał o Kat. Dlaczego miałby jej nie polecić? Wiedział, że w agencji cieszyła się nieposzlakowaną opinią. Pasowało mu, że miał ją blisko siebie. Był pełnoprawnym członkiem klubu „trzymaj blisko swoich przyjaciół, a swoich wrogów jeszcze bliżej”.

Nie, żeby była jego wrogiem. Była dla niego wyzwaniem, któremu nie mógł się oprzeć.

Jego zdaniem Kat mogła wiele wygrać, gdyby się pogodziła ze swoim ojcem. Flynn nie wierzył, że Richard naprawdę chce nadrobić stracony czas. Jego motywy nie były do końca jasne. Sądził, że chodziło bardziej o to, by wszyscy myśleli, że Richard robi dla Kat to, co powinien. W stosunku do matki Kat zachował się okropnie, ale czy jego przeprosiny i poczucie winy były szczere? W każdym razie nie bez kozery dostał te wszystkie nagrody za doskonałą grę aktorską.

Kat była bardzo uparta. Flynn rozumiał jej motywy, ale jego zdaniem powinna była odstawić uprzedzenia na bok i zbudować jakąś relację ze swoim biologicznym ojcem. Miała szczęście. Przynajmniej wiedziała, kim są jej rodzice.

On nie miał pojęcia, kim byli jego. I nigdy się nie dowie.

Przez ostatnie kilka miesięcy Kat wypełniała jego myśli zarówno za dnia, jak i w bezsenne noce, których miał zbyt wiele. Nie był pewien, co było w niej takiego, że tak bardzo go intrygowała. Spotykał się z wieloma pięknymi kobietami, od kiedy Claire go opuściła, ale żadna z nich nie była dla niego tak atrakcyjna. Tęsknił za tym, żeby ją zobaczyć. Była inteligentna i zabawna, a jej słodki szkocki akcent dodawał jej tylko uroku. Uwielbiał jej energię, a przebłyski jej niepohamowanego temperamentu sprawiały, że zastanawiał się, jaka jest w łóżku.

Musiał ściągnąć ją na to przyjęcie. To była jego misja. Jego cel. Nie tylko dlatego, że Richard mu to zlecił, ale dlatego, że gdy założył sobie jakiś cel, zawsze go osiągał. Nie pozwalał, by cokolwiek stanęło na drodze do wygranej. I zawsze wygrywał najwyższe stawki.

Tym razem będzie podobnie.

Przyjęcie miało być transmitowane na żywo przez lokalną telewizję. Jego reputacja była w grze. Wszyscy wiedzieli, że jego zadaniem było ściągnięcie Kat do rodziny. Nie mógł sobie pozwolić na porażkę. W ogóle nie było takiej możliwości.

Kat odmawiała spotkania z Richardem przez lojalność względem matki. Nie było w tym nic złego. Rozumiał to. Nawet podziwiał. Ale nie chodziło tylko o jej ojca. Cała rodzina chciała ją poznać, a oni byli zupełnie w porządku i zależało im na niej. Poza tym Kat nie miała przecież nikogo. Nie było powodu, dla którego nie powinna wykorzystać szansy przynależenia do jednej z najbogatszych i najbardziej utalentowanych londyńskich rodzin. Mogliby pomóc jej dostać się na szczyty sławy, o których marzyła.

Cricket nagle podniósł głowę, stanął ochoczo na łapach, opierając się o kanapę i zaszczekał.

– Chcesz wyjść? O tej porze?

Cricket zamachał radośnie ogonem w odpowiedzi. Flynn odłożył dokumenty i uśmiechnął się.

– Wiesz, że to właśnie dlatego moja matka cię oddała, prawda? Masz czasami wygórowane wymagania. – Pokręcił głową i wziął smycz.

ROZDZIAŁ TRZECI

Kat szykowała się właśnie, żeby się położyć spać, gdy zdała sobie sprawę, że nie widziała kota, od kiedy dała mu kolację. Czy raczej próbowała. Rozmowa przez Skype’a też nie zakończyła się pełnym sukcesem. Zadrapania na jej rękach były na to dowodem. Ale przynajmniej poznała rodzinę Carstairsów, którzy byli tak samo uroczy, jak na zdjęciach. Zapewniali ją, że Monty nie będzie schodził jej z kolan, jak tylko nabierze do niej zaufania. Jednak ani razu nie wspomnieli o swoim przystojnym sąsiedzie, co wydało jej się lekko podejrzane. Skoro był najbliższym przyjacielem rodziny, czego dowodem było jego centralne miejsce na zdjęciu ze świąt Bożego Narodzenia, to powinni byli, jej zdaniem, wspomnieć o nim.

Nie mogła się powstrzymać, by nie patrzeć na to zdjęcie za każdym razem, gdy wchodziła do salonu. To nie tylko Flynn i jego uśmiechnięta twarz przyciągała jej spojrzenie, ale to, jak doskonale wyglądał wśród dzieci. Mały Josh patrzył w górę na Flynna jak na super bohatera, podczas gdy trzyletnia Bella siedziała mu na kolanach, zapatrzona w niego jak w obrazek. Kat zaczęła się zastanawiać, czy zamierzał się kiedyś ustatkować i mieć własną rodzinę. Był znany z tego, że otaczał się wieloma pięknymi kobietami, zupełnie jak Jake Ravensdale, zanim poznał Jasmine Connolly. Ale jeśli Flynn spotykał się z kimś na poważnie, przynajmniej w prasie nie było nic na ten temat. Albo Kat na nic takiego nie trafiła. Jedyną kobietą, z którą go ostatnio fotografowano, była paradoksalnie ona sama.

Szukała w każdym pokoju, ale kota nigdzie nie było. Sprawdziła też, czy przypadkiem któreś z okien nie było otwarte, przez które mógłby wyjść. Dopiero, gdy zeszła do pralni, zauważyła, że w drzwiach była zainstalowana klapka dla kotów. Nie widziała jej wcześniej, ale to pewnie dlatego, że nie sądziła, że Monty wychodzi na zewnątrz. Wyczyściła jego kuwetę, a nie myślała, że w zimie, przy deszczu, chciałby wystawić nos na zewnątrz. Lub, co gorsza, przynosić stamtąd jakieś na wpół przyduszone okropne małe futerkowe stworzenia. Klapka nie była zamknięta. Czy powinna ją zamknąć? Ale co, jeśli kot był na zewnątrz? Nie mógłby się wtedy dostać do środka.

Kat zdecydowała jeszcze raz poszukać go w domu. Nie mógł przecież wyjść na dwór w tak zimną i deszczową noc.

Przechodziła właśnie przez salon, gdy usłyszała charakterystyczne trzaśnięcie otwierającej się i zamykającej klapki. Monty zamiauczał jakoś dziwnie. Kat poczuła, jak włosy jeżą jej się na karku. Wiedziała, co to oznaczało. To było miauknięcie triumfu. Łowy się powiodły. A teraz kot wzywa właściciela, by pochwalić się swoją zdobyczą.

Ale Kat nie była jego właścicielką i nie miała najmniejszej ochoty oglądać myszy. Właśnie dlatego nigdy nie chciała mieć kota i nie przepadała za nimi. Przynosiły do domu myszy, martwe ptaki i nie wiadomo co jeszcze.

Przerażona, nie mogła się ruszyć. Miauknięcia, które słyszała coraz bliżej, wydawały się być zduszone, jakby pyszczek kota był pełen… czegoś. Dlaczego coś takiego musiało ją spotkać? I to od razu pierwszej nocy w tym pięknym, wspaniałym domu! Gdy zobaczyła, jak Monty dumnie wkracza do salonu, a z jego pyszczka zwisają nóżki i ogon, nie była w stanie powstrzymać się od wrzasku. Krzyknęła tak głośno, że miała wrażenie, że popękają kryształowe żyrandole. Albo obudzi sąsiadów. Aż we Francji. Ale potem ten głupi kot wypuścił z pyszczka zdobycz i było jeszcze gorzej, bo przerażone zwierzątko natychmiast zniknęło pod jedną z kanap. Kat wybiegła z pokoju i zatrzasnęła za sobą drzwi. Złapała płaszcz i wybiegła z domu, prawie zderzając się z Flynnem, który spacerował z psem.

– Czy wszystko w porządku? – spytał zaniepokojony. – Usłyszałem twój krzyk.

– M-Monty… – jęknęła. – Monty przyniósł coś do domu.

– Co takiego?

– Nie wiem. Może to mysz albo szczur. Ale ja nie mogę tam wrócić, dopóki to tam jest. Czy mógłbyś mi pomóc się tego pozbyć? Proszę.

Kat nigdy nie płakała. Chyba że wymagał tego od niej scenariusz. Wtedy nie miała z tym problemu. Ale ulga, jaką poczuła, na myśl, że jest ktoś, kto może jej pomóc, sprawiła, że miała ochotę wypłakać się jak dziecko w jego silnych ramionach.

– Wiem, że to głupie, ale mam fobię gryzoni. Nic na to nie poradzę.

– Spójrz na mnie, Kat – powiedział miękko, podnosząc jej podbródek. Kat była przekonana, że ją wyśmieje, ale jego spojrzenie pełne było troski.

– Monty wypuścił je z pyska i „to” uciekło pod sofę – wyjąkała.

Flynn uścisnął ją pocieszająco.

– Razem z Cricketem poradzimy sobie z tym.

– Z Cricketem?

Mały piesek, słysząc swoje imię, zamerdał dumnie ogonkiem. Nie był to pies, jakiego spodziewała się zobaczyć. Myślała, że ktoś taki jak Flynn będzie miał ogromnego czarnego doga niemieckiego albo przynajmniej wytwornego wyżła. Cricket był małym kundlem, o sierści w nieokreślonym burym kolorze.

– Moja prawa ręka. Ekspert od pozbywania się gryzoni – zarekomendował przyjaciela.

Kat odetchnęła z ulgą.

– Będę ci ogromnie wdzięczna.

– Czy chcesz poczekać u mnie w domu, dopóki nie załatwimy sprawy?

– Naprawdę mogłabym?

– Tędy, proszę – zaprosił, uśmiechając się i pokazując jej drogę.

Kat nie przejmowała się, że odgrywa rolę panienki w opałach. Była w prawdziwych opałach! Już tysiąc razy bardziej wolałaby zmierzyć się z drapieżnym lwem niż z tą kreaturą pod sofą. Poza tym to była doskonała okazja, by zobaczyć, jak mieszka Flynn.

Otworzył drzwi i wpuścił ją do środka. Powiedział, żeby czuła się jak u siebie w domu i obiecał, że wróci jak najprędzej. Cricket machał radośnie ogonem, jakby przeczuwał, że czeka go świetna zabawa.

Gdy tylko wyszli, Kat rozejrzała się dookoła. Dom był podobny do tego, jaki należał do Carstairsów, po sąsiedzku, ale wnętrza różniły się znacznie. Podczas gdy u Castairsów wszędzie rozmieszczone były fotografie i pamiątki, w tym domu nie było ani jednego zdjęcia rodziny Flynna. Zresztą w ogóle nie było w nim zdjęć. Było za to kilka pięknych dzieł sztuki. Jak również kilka olśniewających antyków, które wskazywały, że był raczej tradycjonalistą, jeśli chodziło o meble. Półki pełne były książek, od kodeksów prawniczych po dzieła klasyczne i historyczne, ale także literaturę współczesną. Dostrzegła też całą serię powieści kryminalno-psychologicznych szkockiej autorki, którą i ona uwielbiała. Kto by pomyślał, że mieli podobny gust?

 

W salonie stał także piękny, czarny fortepian. Usiała przy nim, ale umiała wystukać tylko kilka taktów piosenki, jakiej nauczyła się w dzieciństwie. Flynn na pewno świetnie grał. Poczuła nagły ból zazdrości na myśl o tym, że gdyby ojciec się jej nie wyrzekł, tylko zaopiekował się nią i mamą, na pewno też miałaby szansę nauczyć się grać na fortepianie. Nie miała wątpliwości, że jej przyrodnie rodzeństwo mogło nieskrępowanie rozwijać swoje talenty. Na pewno chodzili do najlepszych szkół i wyjeżdżali na najdroższe wakacje, zimą na narty w Alpy, a latem na egzotyczne rajskie wyspy. Jej siostra mogła chodzić na balet do najlepszej londyńskiej akademii, a chłopcy rozwijać się we wszelkich możliwych sportach.

A co ona miała? Duże, wielkie nic. Dlatego też było jej tak trudno. Musiała wiele nadrobić. Dopiero niedawno mogła zacząć chodzić na lekcje aktorstwa, bo wcześniej nie było jej na nie stać. Wciąż też nie mogła sobie pozwolić na trenera głosu. Jej szkocki akcent był w porządku, jeśli akurat to było przydatne w danej sztuce. Ale potrzebowała też nauczyć się innych akcentów, a do tego konieczne były regularne ćwiczenia z trenerem, na które nie miała pieniędzy. Mogła oczywiście dołączyć do jednej z amatorskich grup aktorskich, grających na przedmieściach, ale jej ambicje sięgały wyżej.

Chciała grać na West End w Londynie. To było jej marzenie i jej cel, od kiedy była dzieckiem.

Nie chodziło jej o sławę. To nie miało dla niej większego znaczenia. Chodziło o to, aby móc grać, w najlepszych sztukach, u najlepszych reżyserów. Dawać z siebie wszystko na scenie i cieszyć się reakcjami widowni, wywoływać w nich emocje i je słyszeć – śmiech, westchnięcia, cichy okrzyk przerażenia… Granie w filmie, to zupełnie coś innego. Momenty były krótkie i często grane w różnej kolejności. Granie do kamery to zupełnie coś innego, niż do żywej publiczności. To właśnie kochała. O tym marzyła i tęskniła za tym. To było dla niej jak narkotyk. Ale była też inna strona aktorstwa, która dla niej była jak terapia. A nawet jak katharsis. Wejście w rolę dawało jej szansę zostawienia własnego życia, pełnego bólu i wstydu.

Nagle Kat usłyszała, jak Flynn otwiera drzwi wejściowe, szybko więc wstała od fortepianu i usiadła na najbliższej kanapie. Cricket wbiegł pierwszy, na swoich krótkich łapach, merdając ogonkiem i patrząc na swojego pana z miną „czyż nie jestem najlepszym psem na świecie?”.

– Wszystko załatwione – stwierdził krótko Flynn.

Kat mimowolnie spojrzała na pyszczek Cricketa, szukając śladów morderczego aktu, który rozegrał się po sąsiedzku.

– Na pewno?

– Twój nieproszony gość trafił prosto do serowego raju.

Kat odetchnęła z ulgą.

– Naprawdę nie wiem, jak ci dziękować.

– No cóż, byłby pewien sposób – zaczął niewinnie.

Kat zerwała się na równe nogi.

– Nie ma mowy. Nie zmusisz mnie do tego, żebym spotkała się z ojcem.

– Zawsze warto próbować – mruknął. – Masz może ochotę na drinka, żeby uspokoić nerwy?

Chciała powiedzieć nie, ale nie wiadomo dlaczego zupełnie inna odpowiedź popłynęła jej z ust.

– Tylko jednego. Ale niezbyt mocnego.

– Może być szkocka whisky?

Kat wzięła od niego szklaneczkę, po raz drugi tego wieczora dotykając jego dłoni. Mimowolnie poczuła, jak przeszywa ją dreszcz nagłego pożądania.

– Czy mieszkasz tu sam? – spytała obojętnie, by ukryć swoją reakcję na jego dotyk.

– Tak.

– Nie masz dziewczyny?

Jego ciemne oczy rozbłysły.

– Jestem w trakcie procesu rekrutacji.

Kat starała się nie patrzeć na jego usta, ale coś, jakby siła tysiąca magnesów, przyciągała jej wzrok do jego szalenie zmysłowych warg.

– I jak ci idzie?

– Mam nadzieję, że już wkrótce proces zakończy się powodzeniem.

– A jakie są twoje kryteria? Długie blond włosy i wymiary top modelki?

Spojrzał na nią rozbawiony.

– Moje oczekiwania są nieco bardziej wygórowane. A ty?

– Co ja?

– Spotykasz się z kimś?

Kat uniosła jedną brew.

– Myślałam, że wiesz o mnie wszystko.

– Nie dokładnie wszystko, ale wiem, że przez ostatnich kilka miesięcy z nikim się nie spotykałaś.

Skąd wiedział? A może myślał, że żaden mężczyzna nie chciał się z nią spotykać? Czy nie pasowała do jego wysokich standardów? Czy miała wypisane na czole, że jest singielką? W każdym razie nie mógł zakładać, że z nikim się nie kochała w ostatnich miesiącach. A może w jakiś sposób dowiedział się o tym głupim romansie z Charlesem, mężczyzną, który zapomniał jej wspomnieć, że jest żonaty.

– Skąd możesz to wiedzieć? – spytała.

– Po prostu takie mam wrażenie – odpowiedział, wzruszając ramionami.

– Myślałam, że prawnicy opierają się na dowodach, a nie na wrażeniach.

Flynn uśmiechnął się.

– Czasem intuicja też się przydaje.

Kat rozejrzała się dookoła, szukając czegoś, co pozwoliłoby jej zmienić temat.

– Mam wrażenie, że ten dom przypomina rozkład domu twoich sąsiadów. Długo już tu mieszkasz?

– Siedem lat. Mam jeszcze dom na prowincji.

– Tylko jeden? – spytała, przewracając oczami. Flynn roześmiał się. – Jak to jest być takim szczęściarzem i żyć w tym nieprzyzwoitym bogactwie?

– Na pewno dobrze jest wiedzieć, że masz coś, czego nikt nie może ci odebrać – stwierdził, a wyraz jego twarzy stał się nagle poważny.

– Czy zawsze tak żyłeś?

– Moi rodzice nie byli bogaci, ale dorastałem w dość komfortowych warunkach.

Kat rozejrzała się po dziełach sztuki zawieszonych na ścianach. To nie były kopie, ale oryginały.

– Muszą być bardzo z ciebie dumni. Tak wiele udało ci się osiągnąć.

Nie odpowiadał przez chwilę.

– Tak, cieszą się moimi sukcesami.

Kat spojrzała na niego uważnie, zaskoczona suchym tonem jego głosu.

– Jesteście ze sobą blisko?

– Żyję swoim życiem, a oni swoim.

Dlaczego nagle, mówiąc o rodzinie, stał się taki ostrożny?

– Czy masz braci lub siostry?

– Dwóch młodszych braci.

– Co oni robią?

– Felix jest hydraulikiem, a Fergus budowlańcem, podobnie jak mój ojciec w Manchesterze. Moja mama przestała pracować, gdy się pojawiłem. Ale teraz zajmuje się księgowością w firmach moich braci. Bardzo dobrze sobie z tym radzi.

Kat nigdy by nie przypuszczała, że pochodził z Manchesteru. Nie było śladu regionalnego akcentu w jego głosie. Chociaż on akurat mógł sobie pozwolić na trenera wymowy.

– A od jak dawna mieszkasz w Londynie?

– Od kiedy skończyłem dziesięć lat. Dostałem stypendium w tym samym college’u, do którego chodziło rodzeństwo Ravensdale’ów. W zasadzie spędzałem z nimi o wiele więcej czasu niż z moją własną rodziną.

– Ale żaden z twoich braci nie dostał stypendium?

– Nie.

– Nie byli o to zazdrośni?

– Nie bardzo lubili się uczyć. Woleli założyć własne firmy i zająć się czymś konkretnym.

– Mam wrażenie, że nie masz z nimi wiele wspólnego.

– Bo nie mam.

Kat zastanawiała się, dlaczego tak bardzo różnił się od reszty swojej rodziny. Jego ojciec i dwóch braci byli zwykłymi robotnikami, podczas gdy on był jednym z najlepszych londyńskich adwokatów, znanym ze swojej bystrej inteligencji. Czy to właśnie te różne szanse edukacyjne stworzyły przepaść między nim a jego rodziną, której nie był już w stanie pokonać? A może był jedną z tych osób, dla której praca była najważniejsza i nie miał czasu dla rodziny? W jego salonie nie było żadnych rodzinnych zdjęć. Jego luksusowy i wyrafinowany dom wyglądał jak z katalogów: pięknie, ale bezosobowo.

Kat nie była dziewczyną, której pierwszy lepszy przystojniak mógłby zawrócić w głowie, ale Flynn miał w sobie coś takiego, że jej zmysły szalały. Była świadoma jego męskości, jak nigdy wcześniej żadnego innego mężczyzny. Jej ciało reagowało na jego bliskość niczym radar nastawiony na odbieranie najlżejszych nawet sygnałów. Nawet już za pierwszym razem, gdy przyszedł do kawiarni, w której pracowała, i przedstawił się, jej ciało odpowiedziało falą niezwykłej zmysłowej energii. Gdy ich spojrzenia się spotkały, poczuła jego zmysłową męską siłę, z jaką nigdy wcześniej nie miała do czynienia. Myśl, że mógłby jej ponownie dotknąć, była dla niej błogo ekscytująca.

Cricket przydreptał na swoich krótkich łapach i usiadł, wpatrując się w nią psim spojrzeniem pełnym oddania. Kat podrapała go za uszami.

– Od jak dawna go masz?

– Od świąt Bożego Narodzenia.

– Skąd go wziąłeś? Ze schroniska?

Zauważyła, że Flynn zawahał się, zanim odpowiedział.

– W pewnym sensie.

– Co masz na myśli?

Odstawił szklankę, ale zauważyła, że prawie nic nie wypił.

– Moja matka ma w zwyczaju przygarniać takie stworzenia, ale niestety szybko jej się nudzą i pozbywa się ich.

Kat usłyszała gorzki ton w jego głosie. Czy za historią z psem kryło się coś jeszcze? Czy to miało związek z jego dzieciństwem? Z jego relacją z matką? Z jego rodziną?

– Zawsze chciałam mieć psa, ale nie mogłyśmy sobie na to z mamą pozwolić. Mieszkałyśmy w bardzo małych mieszkaniach.

– Ale teraz mogłabyś już mieć, prawda?

– Mój obecny styl życia nie bardzo mi na to pozwala – przyznała, patrząc na niego przeciągle. – Często się przeprowadzam, szukając pracy jako aktorka.

– Masz coś na oku?

Kat nie była pewna, czy chciała mówić mu o swoich planach, na wypadek, gdyby zdradził je Richardowi Ravensdale’owi. Chciała dostać rolę w sztuce ze względu na własny talent, a nie wpływy sławnego ojca.

– Nie bardzo.

– Zawsze chciałaś być aktorką?

– Od kiedy pamiętam. Od dzieciństwa uwielbiałam grać. W przedszkolu i szkole zawsze brałam udział w przedstawieniach. Nigdy nie zapomnę tego uczucia, gdy patrzyłam na to morze wpatrzonych we mnie oczu. Czułam się, jakbym wreszcie dotarła tam, gdzie zawsze marzyłam. Musieli mnie ściągać ze sceny. Wcale nie chciałam, żeby sztuka się skończyła. Oczywiście moja matka domyślała się, skąd we mnie ta pasja, ale nigdy mi nie powiedziała. Dopiero na kilka dni przed śmiercią. Ale zawsze starała się mnie zniechęcić do aktorstwa. Nie pozwalała mi nawet na lekcje tańca. Zresztą i tak nie mogłyśmy sobie na nie pozwolić.

Flynn patrzył na nią zamyślony.

– To musiał być dla ciebie wielki szok, dowiedzieć się, kim jest twój ojciec. A co matka wcześniej ci mówiła, że kto nim jest?

– Powiedziała mi, że sama nie wiedziała. Gdy byłam już wystarczająco duża, by to zrozumieć, powiedziała mi, że spędziła noc z mężczyzną, którego nigdy więcej już nie spotkała. A nic o nim nie wiedziała. Uwierzyłam jej, bo właśnie w ten sposób żyła, gdy dorastałam. Mężczyźni przychodzili i odchodzili, cały czas. Żaden z jej związków nie trwał długo. Wyszła za mąż jak miała osiemnaście lat, jak tylko odeszła z domu, ale rozwiodła się już dwa lata później. Nie miała szczęścia do mężczyzn. Przyciągała niewłaściwych facetów. Nie potrafiła ich przejrzeć.

– Byłyście ze sobą blisko?

Kat lubiła myśleć, że właśnie tak było. Do pewnego stopnia. Ale teraz, gdy wiedziała, jaki sekret matka ukrywała przed nią przez całe życie zastanawiała się, czy nie wyobraziła sobie, że ich relacja była bliższa niż w rzeczywistości, tylko po to, aby czuć się z tym lepiej. Dopiero teraz zrozumiała, jak bardzo matka sabotowała swoje własne próby, aby zrobić coś dobrego i wartościowego ze swoim życiem. Kat z kolei wyznaczała sobie i osiągała kolejne cele. Jeśli już coś postanowiła, nikt nie był w stanie jej od tego odwieść.

– Kochałam ją, ale jednocześnie to było bardzo dla mnie frustrujące patrzeć, jak nie stara się zawalczyć o lepsze życie dla siebie, dla nas. Wydawało się nawet, że w ogóle jej na tym nie zależy. Sprzątała pokoje hotelowe albo pracowała w barze, od kiedy odeszła z domu rodziców. Nawet nie chciała spróbować podjąć wysiłku, by znaleźć inną pracę.

 

Co ja wyprawiam, pomyślała w popłochu. Piorę przed nim moje domowe brudy. Czy dlatego, że zdobył moje zaufanie swoją rycerską postawą? Że nie śmiał się z mojej fobii przed gryzoniami? Nigdy wcześniej nie rozmawiała z nikim tak szczerze. Nawet Maddie prawie nic nie wiedziała o jej dzieciństwie. Życie ciężko ją wtedy doświadczyło. Zawsze czuła się jak wyrzutek. Była dzieckiem ubieranym w używane ubrania i buty z najtańszego sklepu. Dzieckiem, które musiało żyć w bardzo skromnych warunkach, a pieniędzy zawsze brakowało. Zastanawiała się czasami, czy ta jej bezkompromisowa determinacja w życiu nie wynikała z przeciwstawienia się bezradności matki.

– Nie wiesz o tym, ale jesteś bardzo podobna do swojego ojca. On też zaczął grać na scenie w wieku pięciu lat. Bardzo często on i Elisabetta mówią o tym szalonym uczuciu spełnienia, gdy grają dla prawdziwej widowni. To dla nich jak narkotyk. Nie mogliby bez tego żyć.

Kat nie była pewna, czy chce, by Flynn jej przypominał o tym, jak wiele ma ze swojego ojca. Miała jego zielonoszare oczy i ciemne włosy, choć miedziane przebłyski odziedziczyła po matce. Raczej lubiła swój wygląd, i dziękowała niebiosom, że ma świetną figurę. Na scenie był to ogromny atut. Ale teraz to wszystko było dla niej raczej ciężarem. Przypomnieniem, jak jej matka została wykorzystana przez bezwzględnego, bogatego i sławnego mężczyznę, który nie miał najmniejszych skrupułów, by ją porzucić.

Nie oszukiwała się jednak, że to miłość jej matki do Richarda była odpowiedzialna za to, w jaki sposób żyły. Już zanim go spotkała, jej życie nie wyglądało najlepiej. A on był po prostu kolejnym mężczyzną, który ją wykorzystał, utwierdzając w przekonaniu, że nie zasługuje na to, by traktować ją z szacunkiem. Od dzieciństwa słyszała tylko, że nic nie jest warta. Kat spytała matkę, na krótko przed śmiercią, dlaczego nie skontaktowała się z Richardem i nie powiedziała mu, że ma córkę. Matka odpowiedziała, że nigdy nie przyszło jej to do głowy. Wzięła pieniądze, jakie jej dał, i to zamykało sprawę. Było to dla niej typowe zachowanie. Nigdy nie starała się wziąć spraw w swoje ręce i wykorzystać okazji, jakie stawiało przed nią życie.

– Nie zamierzam się z nim spotkać, możesz więc sobie darować wszelkie próby pogodzenia nas. Są z góry skazane na niepowodzenie.

– Ale twój ojciec mógłby ci pomóc w karierze aktorki. Wiesz, że jego nazwisko zapewniłoby ci role w najlepszych teatrach w Londynie. Dlaczego nie chcesz wykorzystać swojej szansy?

– Może to jest sposób, w jaki prawnicy robią kariery, wykorzystując swoje znajomości – zadrwiła – ale ja wolę wspinać się sama po drabinie. Nie chcę ani nie potrzebuję pomocy mojego ojca. Nie było go przy mnie, gdy najbardziej go potrzebowałam, i jeśli chodzi o mnie, jest już za późno, żebym przyjęła ją teraz.

– A co jeśli on nie oferuje ci pomocy? Może po prostu chce cię poznać? Może chce spróbować być dla ciebie prawdziwym ojcem?

– Ale ja nie chcę go znać. Nie potrzebuję ojca. Nigdy go nie miałam. Dlaczego akurat teraz miałabym go potrzebować?

– Czy masz jeszcze jakąś rodzinę, która została ci po odejściu matki?

Kat nie lubiła myśleć, jak bardzo sama teraz została na świecie. Nie, żeby wcześniej nie czuła się samotna, ale brak kogokolwiek żyjącego z rodziny powodował, że czuła się ogromnie osamotniona, jak gdyby pozostawiono ją na bezludnej wyspie, pośrodku oceanu, bez żadnej nadziei na ratunek. Dziadkowie zmarli kilka lat wcześniej, a ponieważ mama nie miała rodzeństwa, nie było mowy o żadnych ciociach, wujkach czy kuzynach.

Święta Bożego Narodzenia, które niedawno minęły, były jednymi z najsmutniejszych w jej życiu. Była sama w pustym pokoju i jadła tuńczyka z puszki, starając się nie myśleć o tych ciepłych, przepełnionych światłem domach, gdzie rodziny zbierały się wokół pachnącej choinki, rozpakowując prezenty, a potem śmiejąc się i żartując przy suto zastawionym stole. Brakowało jej zawsze prawdziwego, szczęśliwego domu. Zawsze tęskniła za poczuciem bezpieczeństwa, przynależności, jakie dawały rodzinne tradycje, miłość i wsparcie kręgu najbliższych.

– Zostałam sama – przyznała – ale to żaden problem. Przynajmniej nie muszę pamiętać o żadnych urodzinach czy kartkach i kosztownych prezentach na święta.

Flynn przyglądał jej się i nagle jego oczy zatrzymały się na jej ustach. Kat poczuła, jak powietrze przepełniło się błyskami zmysłowej energii, która pojawiła się między nimi w jednej chwili. Wzajemne przyciąganie. Bezbłędne. Mocne. Ekscytujące.

Była go świadoma od pierwszej chwili, gdy spojrzała na niego. To samo czuła teraz. W swoim ciele, w tym, jak skóra pragnęła jego dotyku, a zmysły zaczynały szaleć, jak nigdy wcześniej. Sam jego wzrok na jej ustach wywoływał dreszcz.

– Czy chciałabyś zostać na noc?

Kat roześmiała się, by ukryć, jak bardzo wrażliwa była na tę pokusę.

– Raczej wrócę do siebie, skoro nie ma tam już żadnych nieproszonych gości.

– Nie chodziło mi o to, by się z tobą przespać.

Kat wolałaby umieć kontrolować rumieniec, który wykwitł jej na policzkach, nie tyle z zakłopotania, co z pragnień, których nie powinna odczuwać. I z tego, że Flynn musiał się tego domyślać.

– I tak nie byłabym zainteresowana.

– Kłamczucha. Jesteś zainteresowana od momentu, w którym wszedłem do kawiarni, gdzie pracowałaś, z czekiem od twojego ojca. To dlatego od października nie spotykałaś się z nikim innym.

Kat zastanawiała się, skąd mógł mieć takie informacje. Czy wynajął kogoś, by ją śledził? Ostatnia rzecz, jakiej chciała, to żeby ktoś się dowiedział, że przez własną naiwność spotykała się z żonatym mężczyzną. Jej początkująca kariera ległaby w gruzach, gdyby jej romans z Charlesem Longmorem przedostał się do prasy. Na szczęście on też był zbyt przerażony, że jego żona może się dowiedzieć.

– Z nikim się nie spotykałam, bo razem z moją najlepszą przyjaciółką zawarłyśmy pakt celibatu. Do lutego żadnych mężczyzn.

– Poczekam.

Kat uniosła brwi w zdziwieniu.

– Nie sądziłam, że jesteś aż tak cierpliwym mężczyzną.

– Wiem, że mogę czekać na coś, co jest tego warte. Tym lepiej potem smakuje.

Kat nie dziwiła się już, że odnosił zwycięstwa w sądzie. Jego sposób mówienia powodował, że wszyscy pewnie topnieli, jak ona. Postanowiła jednak się nie poddawać.

– Nie ciesz się zbyt wcześnie. Być może chwila przyjemności nigdy nie nadejdzie.

– Nie wątpię, że nadejdzie. Nie będziesz w stanie się powstrzymać.

To koniec darmowego fragmentu. Czy chcesz czytać dalej?