Jak poradzić sobie z narcyzem i toksycznymi relacjami

Tekst
0
Recenzje
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

Marta Pawlikowska-Olszta

Jak poradzić sobie z narcyzem

i toksycznymi relacjami w życiu


Wydawnictwo Projekt Rozwój 2020

Autor: Marta Pawlikowska-Olszta

Redakcja merytoryczna i korekta: Iwona Składowska

Opieka wydawnicza oraz oprawa graficzna: Maria Mechacka

Więcej informacji oraz kontakt z Autorką:

https://www.jakzarzadzacpoludzku.pl/

kontakt@jakzarzadzacpoludzku.pl


© Wydawnictwo Projekt Rozwój

Warszawa, 2020

ISBN 978-83-958735-0-8


Plik ePub przygotowała firma eLib.pl

al. Szucha 8, 00-582 Warszawa

e-mail: konwersja@elib.pl

www.eLib.pl

Jak poradzić sobie z narcyzem

Spis treści

Okładka

Karta tytułowa

Karta redakcyjna

***

(Nie)Strach się bać!

Odarty z tożsamości przez relacje niskiej jakości?

Czy dotyka Cię mechanizm „znikania”

Jak możesz wzmacniać swoją tożsamość?

Czego możesz oczekiwać w nie(zdrowych) relacjach?

Gdy drugi człowiek staje się przedmiotem

Nieempatyczni są wśród nas

Gra narcyza

Jak wykryć narcyza?

Obrona przed narcyzem

Jakie masz prawa w relacji z innymi i jakie prawa mają ludzie w relacji z Tobą

7 wskazówek jak sobie radzić z potworami

Jak nie prowadzić trudnych rozmów

Ważne wyjątki – kiedy nie prowadzić trudnych rozmów – narcyzi i współczynnik mpo

Jak patrzeć na konflikt?

Jak zdrowo spierać się z innymi?

Czego nie akceptować w pracy

Koszty toksycznych relacji w pracy

Jak wyjść z toksycznej sytuacji mobbingu?

Jak bronić się przed manipulacją

Co jeszcze warto przeczytać w kontekście radzenia sobie z narcyzem?

Dedykacja


fot. Łukasz Droździk

Marta Pawlikowska-Olszta

Psycholog pracy i organizacji, doradca HR, trener wspierający ludzi w lepszym radzeniu sobie z psychologicznymi wyzwaniami w pracy i w życiu prywatnym.


Iwona Składowska

Nauczyciel i trener umiejętności poznawczych, zafascynowana neuronauką oraz uczeniem się przez całe życie, w Wydawnictwie Projekt Rozwój zajmuje się redagowaniem tekstów i korektą.


Maria Mechacka

Z wykształcenia dziennikarka i bałtystka, pasjonatka e-książek, w Wydawnictwie Projekt Rozwój odpowiedzialna za skład techniczny & dystrybucję tytułów

(Nie)Strach się bać!

Jeśli w twoim bliskim otoczeniu jest osoba, którą potocznie nazwalibyśmy narcyzem powinieneś odczuwać sporo nieprzyjemnych emocji. Strach, lęk, smutek, żal, rozczarowanie, poczucie winy, złość czy bezsilność to tylko początek listy odczuć, które towarzyszą większości osób, które utknęły w relacji z osobą o za niskiej empatii.

Niektórzy męczą się w takich relacjach w pracy, niektórzy w domu. Pechowcy są pod narcystycznym obstrzałem w obu tych sferach i zawodowej, i prywatnej. Wtedy wymienione wyżej odczucia oraz natłok myśli o swojej bezwartościowości, bezsensie i braku nadziei na lepszą przyszłość przysłaniają widok na jakiekolwiek zmiany. To jest jednak moment, gdy są one potrzebne!

Jeśli odczuwasz te nieprzyjemne emocje w toksycznej relacji to dobrze!

Emocje są właśnie od tego, żeby Ci podpowiedzieć czy sytuacja, w której się znajdujesz jest dla Ciebie korzystna czy nie. Więc jeśli nieprzyjemne emocje biją u Ciebie na alarm nie staraj się ich zagłuszyć, staraj się ich posłuchać! Nie bój się ich. Emocje nie mogą Ci nic zrobić. Możesz posiedzieć ze swoim lękiem czy złością i podpytać je co chcą Ci przekazać. Zacznij uczyć się jak działać zgodnie z tą podpowiedzią!*

Zatem w toksycznej relacji, czyli takiej w której ktoś zaspokoją jednokierunkowo tylko swoje potrzeby kosztem Twojego dobrostanu zdrowo jest odczuwać niepokój i frustrację.

Zastanów się przez chwilę – jak myślisz – jaką instrukcję do działania przekazuje Ci Twój lęk?

Lęk, strach, niepokój, panika – wcale nie mówią Ci, że z Tobą jest coś nie tak, czy też, że jesteś słaby. Jeśli nie masz jeszcze wprawy w odczytywaniu swoich emocji możesz tak to mylnie zinterpretować. Te emocje mówią Ci, że najprawdopodobniej nie jesteś na coś przygotowany.

Jeśli tak zaczniesz myśleć o tej mało przyjemnej emocji, przestaniesz czuć się nią wyłącznie przytłoczony. Możesz zacząć zadawać sobie pytania: Czego tak naprawdę się obawiam? Jaka jest najgorsza rzecz, która może się zdarzyć? Co mogę zrobić, żeby temu zapobiec? Czy mam na to wpływ? W jaki sposób mogę się na to przygotować? Jak mogę zminimalizować straty, jeśli to rzeczywiście się stanie? Jakie będą skutki, jeśli nie zrobię tego, czego się boję? Działaj, mimo odczuwania lęku.

Pamiętaj, że nie musisz a wręcz nie możesz (!) pokonywać przeszkód samotnie! Otwórz się i poszukaj wsparcia! Zastanów się kto może Ci pomóc?

W przypadku styczności z osobami o skrajnie niskiej empatii, która zwykle przejawia się w postaci przemocy (emocjonalnej, fizycznej, finansowej), lęk podpowiada Ci niezwykle istotną rzecz. Uciekaj, gdzie pieprz rośnie.

Co z kolei chcą przekazać Ci Twoja złość i frustracja? Znów – odczuwanie złości nie mówi Ci, że jesteś złym człowiekiem, pracownikiem czy rodzicem! Osoba niewprawiona w odczytywaniu swoich emocji może to tak błędnie odczytywać.

Złość mówi Ci, że ważne dla Ciebie sprawy, oczekiwania i wartości są łamane – dopytaj siebie: jakie? W relacji z osobą, dla której Twoje potrzeby i emocje są permanentnie ignorowane a granice przekraczane złość jest prawidłową odpowiedzią organizmu.

Nie da się zbudować wartościowej relacji w życiu prywatnym, ale także w pracy, jeśli obie strony nie wychodzą z założenia, że obie osoby są ok a ich potrzeby są równie ważne.

Narcyz to osoby, które mają zbyt słabo rozwiniętą empatię, aby podchodzić do Ciebie w asertywny a nie agresywny sposób. Z tego powodu co rusz łamią podstawowe wartości i prawa jakie masz w związku – szacunek, godność, pomoc czy wzajemność.

Dlatego czytaj swoją złość jako powód do zmiany. Masz dzięki niej okazję wziąć odpowiedzialność za to, co się dzieje i szansę na rozwój. Pytanie tylko: co w Twoim życiu wymaga zmiany? Czego potrzebujesz od siebie i od innych, żeby wziąć tę odpowiedzialność i przeprowadzić zmianę. Jak możesz wprowadzić więcej spokoju i równowagi w swoje życie w tej sytuacji? Które Twoje oczekiwania są realne a które Ci nie służą? Co musisz odpuścić, bo jest poza Twoją kontrolą a na co masz wpływ? Co może być pierwszym małym krokiem?

 

Twój organizm nie jest głupi, sygnały emocjonalne, które Ci wysyła mają dużą wartość informacyjną. Czasem emocjonalny radar się myli, ale nie warto go zagłuszać (m.in. dlatego lepiej stronić od używek).

Warto, żebyś zaczął sprawdzać co Ci uczynnie podpowiada. To jest do zrobienia nawet, jeśli masz kilkadziesiąt lat i robisz to po raz pierwszy.

Odarty z tożsamości przez relacje niskiej jakości?

Jako psycholog pracy lubię zadawać ludziom pytania, które pomagają im zobaczyć ich problemy z nowej perspektywy. Takie niesugerujące, pełne prawdziwej ciekawości pytania stwarzają możliwość lepszego zrozumienia siebie i skutecznego zmierzenia się ze swoimi troskami zawodowymi i osobistymi.

Odkryłam jednak, że osobom, które tkwiły w toksycznych relacjach z szefami, rodzicami, partnerami i w związku z tym doświadczały przemocy psychologicznej należy zadać jedno dodatkowe, kluczowe pytanie.

Na to pytanie, osoby poddawane latami toksycznym wpływom odpowiadają w sposób, który wciąż wprawia mnie w osłupienie i złość.

Jeśli jesteś w podobnej sytuacji musisz sobie koniecznie na nie odpowiedzieć:

„Co widzisz, słyszysz, myślisz, czujesz, gdy wypowiadasz swoje imię i nazwisko?”

Serio, weź kartkę i zapisz odpowiedź na to pytanie w Twoim przypadku.

Co widzisz, słyszysz, myślisz, czujesz, gdy wypowiadasz swoje imię i nazwisko?

To nie jest pytanie w stylu „zbuduj swoją markę” i pochwal się tym na LinkedIn.

To pytanie jest do Ciebie ... (wstaw proszę swoje imię) i odpowiedź jest dla Ciebie.

Równocześnie pamiętaj, że to bardzo trudne pytanie. Być może pomocne dla Ciebie będą pytania wspomagające:

– Kim obecnie jesteś?

– Kim chciałbyś być?

– Co jest dla Ciebie najważniejsze?

– Jak chcesz o sobie myśleć?

– Jakie są Twoje wartości?

– Jaką pamięć chciałbyś po sobie zostawić?

Daj sobie trochę czasu, wróć proszę do czytania dopiero, gdy wykonasz to ćwiczenie i odpowiesz na powyższe pytania.

Jeśli jesteś osobą o stabilnej, adekwatnej samoocenie odpowiesz coś w stylu, „jestem Baśka Xsińska, jestem dobrym człowiekiem, matką, koordynatorką projektu, farmaceutką, jestem sumienna, przyjaciele mogą na mnie liczyć, staram się nikogo nie skrzywdzić, nie lubię gotować”, czy też „jestem Darek Ykowski, jestem w sumie fajnym facetem, pomocną osobą, lubię ludzi, jestem synem, bratem, wujkiem, jestem pasjonatem samolotów i latania, nie cierpię korków”.

Jeśli jednak miałeś pecha i przez dłuższy czas byłeś traktowany przedmiotowo przez kogoś pełniącego ważną rolę w Twoim życiu, Twoja odpowiedź może przypominać bardziej to, co odpowiadają m.in. osoby, które musiały mierzyć się przez lata z bliskimi z rysem lub narcystycznym zaburzeniem osobowości.

– „Nie wiem, nie umiem odpowiedzieć, Nic nie widzę”.

– „Mam kompletną pustkę, głupio mi o tym mówić”

– „Słyszę, jak inni mówią, to nieodrodna córka swojej matki!”

– „To ten, co nigdy nic nie osiągnie”

– „Nieudacznik”

– „Ten co nie skończył studiów”

– „Gorsza wersja starszego brata”

– „Cienias”

W tym przypadku potrzebujesz czasu by znaleźć swoją odpowiedź na te pytania.

Czy dotyka Cię mechanizm „znikania”

Rolą rodziców było dać Tobie bezwarunkowe poczucie miłości, które potem jest już Twoim wewnętrznym przekonaniem, że jesteś OK! W pracy rolą szefa jest danie Ci pełnej legitymacji do działania w swojej zawodowej roli. Zadaniem partnera jest stworzenie Ci przestrzeni do bycia sobą i wsparcie w realizacji Twoich potrzeb. Dzięki temu podejściu tych osób wytwarza się w nas takie proste i równocześnie ekstremalnie ważne poczucie, że „jestem w porządku”.

Odczuwanie, że masz prawo być sobą, że jesteś wartościowy, to podstawa Twoich działań. Jeśli do tego rodzice nauczyli Cię nie przekraczać granic innych osób i szanować ich tak jak siebie, masz wszystko co trzeba, by prowadzić pełne radości, wartościowe życie osobiste i zawodowe.

Jeśli jednak miałeś pecha i trafiłeś do środowiska, w którym osoby Cię nie budowały, a wręcz przeciwnie – traktowały Cię przedmiotowo, po to, aby realizować wyłącznie swoje potrzeby, możesz odczuwać brak silnej tożsamości i mieć trudność z odpowiedzią na pytanie „Kim jestem?”.

W takich toksycznych relacjach bardzo często stajesz się dodatkiem do kogoś a nie sobą. Reagujesz na emocjonalne wybuchy „toksycznego”, skupiasz się na przewidywaniu każdego jej czy jego ruchu, koncentrujesz się na ochronie resztek godności, zapewnieniu sobie a często i innym bliskim, chwili oddechu w tej nieustającej walce. I krok po kroku znikasz.

Jak możesz wzmacniać swoją tożsamość?

Naturalną konsekwencją tej sytuacji, jest zatem trudność w zbudowaniu poczucia własnej wartości i umiejętności bycia asertywnym. Faktem jest jednak to, że jakkolwiek by to nie było trudne, w każdym momencie możesz zacząć walkę o siebie, zacząć wykorzeniać nieprawdziwe, negatywne opinie na temat siebie, które masz w głowie i zapełniać obraz siebie wartościowymi dla Ciebie treściami.

Nie ma gotowych recept jak to zrobić. Proces zmiany jest złożony i w większości przypadków wymaga pozyskania wsparcia z różnych stron (inni członkowie rodziny, przyjaciele, obce, ale życzliwe osoby, współpracownicy, psychologowie, doradcy zawodowi, nauczyciele, grupy wsparcia, psychiatrzy, lekarze, psychoterapeuci).

Nie trać jednak nadziei, przez kilkanaście ostatnich lat miałam okazję towarzyszyć wielu osobom w tej zmianie, więc wiem, że jest możliwa!

Do wskazówek, które być może Ci się przydadzą należą:

Z KIM PRZYSTAJESZ TAKIM SIĘ STAJESZ

Jesteś średnią z 5 osób, którymi się otaczasz. Wybieraj świadomie osoby, z którymi przebywasz najczęściej. Jeśli Twoja tożsamość jest nadwątlona, skup się jak najszybciej na tym, by resztką sił, dotrzeć do osób Ci życzliwych a zdystansować się fizycznie i psychologicznie od toksycznych relacji.

Szukaj wzorców dla siebie. Modelowych zachowań pracownika, męża/żony, mężczyzny/kobiety, prawdziwego moralnego autorytetu, na którym mógłbyś się wzorować.

Przez lata mogłeś widzieć i doświadczać tylko toksyczne zachowania – kłamstwa, fałszywą autoprezentację, manipulacje różnego rodzaju, pomówienie, podważanie Twojego wkładu, pracy, inicjatyw i motywacji.

Jeśli naoglądałeś się jak nie pracować i jak nie budować relacji zacznij się odzwyczajać od tej niskiej jakości. Dać sobie prawo do wartościowych relacji.

Znajdź porównanie, inny świat. Poszukaj konstruktywnego szefa, bezinteresownego przyjaciela. Zrób remanent w relacjach. Zacznij budować wiarę w sobie, że może być inaczej i że zasługujesz na spokój, bezpieczeństwo a także na to, by zbudować silne poczucie ja.

SPRAWDŹ CZY NIE BUDUJESZ SWOJEJ TOŻSAMOŚCI „NA PRZEKÓR”

Jeśli uruchomiło Ci się wewnętrzne „dziecko zbuntowane” na wyczyny toksycznego środowiska, przeanalizuj koniecznie, czy nie działasz na zasadzie „byle nie stać się takim jak mój ojciec/matka/szef” albo „na złość mamie odmrożę sobie uszy” czy też „już ja im pokażę, że nie jestem...”

Przekieruj wysiłek oraz energię, którą wkładasz w bunt przeciwko etykiecie jaką Ci nałożono i niesprawiedliwości jaka Cię spotkała, na realizację nowego celu jakim jest zdefiniowanie i działanie w kierunku tego, jaki Ty wybierasz być.

IDŹ NA DOBRY KURS ASERTYWNOŚCI

Dowiedz się jakie przysługują Ci prawa jako człowiekowi i jak budować swoje zdrowe granice (jest duże prawdopodobieństwo, że toksyczny je skutecznie rozmył!). Naucz się jak grzecznie, ale konsekwentnie odmawiać. Jak udzielać ludziom informacji zwrotnej, żeby nie ranić, ale równocześnie osiągać swoje zdrowe osobiste cele.

Czytaj o tym jak bronić się przed manipulacją. Zacznij wycofywać się z niekonstruktywnych, raniących działań, jeśli sam, w ramach obrony przez atak, zacząłeś się do nich posuwać.

DOŚWIADCZAJ, TESTUJ, POPEŁNIAJ BŁĘDY, NIE BĄDŹ SAM

Jeśli trwałeś w toksycznej relacji najprawdopodobniej nie miałeś okazji do tej pory w spokoju i bezpieczeństwie testować sobie swoich umiejętności. Sprawdzać co się podoba a co nie.

Zacznij szukać sposobów na poznawanie siebie. Zaangażuj się w wolontariat, poznaj nowych ludzi, zacznij uprawiać jakiś sport, poszukaj nowej pracy, idź na kurs czegokolwiek co na pierwszy rzut oka Cię zainteresuje.

Nie zrażaj się, jeśli coś pójdzie nie tak. To, co przeszedłeś w relacji z „toksycznym” to wielka szkoła i w sumie można powiedzieć, że najgorsze masz za sobą. Doceń, że dałeś radę to przetrwać. To, wbrew temu czego się nasłuchałeś, świadczy o Twojej olbrzymiej wewnętrznej sile!

Przebywając z „toksycznymi” wydaje się, że sprawy z nimi związane stają się całym Twoim światem. Tymczasem ważne jest żebyś pamiętał, że to margines osób. Gdzieś tam czekają na Ciebie fajni ludzie, którzy potrzebują Twojego analitycznego spojrzenia, wrażliwości i empatii, zainteresowani obopólną relacją. Nie odpuszczaj, dopóki ich nie wprowadzisz do swojego życia.

NIE USTAWAJ W ZADAWANIU PYTANIA

Niezmiernie mi smutno za każdym razem, gdy rozmawiam z osobą, która przez to, że musiała toczyć bezsensowny, nierówny bój z toksycznym rodzicem, szefem lub partnerem, została odarta ze swojej tożsamości, nie zdążyła zatroszczyć się sama o siebie.

Nigdy jednak nie jest za późno, by zawalczyć o siebie. Dlatego nie rezygnuj i co rusz wracaj do tych pytań i szukaj na nie odpowiedzi:

Kim jestem? Co jest dla mnie ważne? Kim chcę być? Dopiero, gdy wyłania się odpowiedź na te pytania, możesz oczekiwać poprawy swoich relacji, zmniejszenia stresu, zwiększenia efektywności, wyjścia z błędnego koła obrony przez atak, przełamania niskiego poczucia własnej wartości oraz zwiększenia wiary w siebie.

WYŁĄCZ ODŁĄCZONEGO OBROŃCĘ

Dla niektórych „znikanie” zaczęło się w dzieciństwie. O ile w warunkach wsparcia możesz zająć się eksplorowaniem otoczenia, nauką, testowaniem różnych rozwiązań, sprawdzaniem, czy coś lubisz czy nie. O tyle w warunkach zastraszenia i bycia ciągle w gotowości reagowania na emocjonalne pułapki „toksycznego” nie miałeś na to realnej możliwości. Mówiąc wprost to nie Twoja odpowiedzialność, nie Twoja wina.

Aby ochronić Twoje kruche Ja organizm zadziałał wtedy najmądrzej jak potrafił. Uruchomił w Tobie taką część, którą psychologowie nazywają „odłączonym obrońcą”.

W dzieciństwie, gdy Twoje poczucie bezpieczeństwa było zagrożone, działanie Obrońcy było niezbędne, abyś mógł uchronić się przed nieprzyjemnymi dla Ciebie sytuacjami np. wybierałeś nierobienie czegoś lub niewspominanie o swoich potrzebach w obawie przed krytyką lub zranieniem.

Niestety z biegiem lat ten mechanizm staje się nie tyle wsparciem, co przeszkodą w Twoim dalszym rozwoju. Działa on tak jakbyś był dalej bezbronnym dzieckiem, utrzymując Cię na siłę w strefie sztucznego bezpieczeństwa i komfortu.

Teraz już możesz wewnętrznemu obrońcy „podziękować za pomoc” i mimo naturalnej obawy czy się uda, czy znów nie zostanę zaatakowany, czy będę potrafił poprawnie zareagować, wybrać działanie zgodne ze swoimi wartościami i celami.

To nie jest prosty proces. Jeśli czytasz ten tekst to oznacza, że masz już jednak odwagę na zabranie się za ten temat. Jeśli czujesz, że ten mechanizm może dotyczyć także Ciebie i trudno Ci zacząć go wyciszać, nie wahaj się zgłębiać temat* i/lub skontaktować z dobrym psychoterapeutą. To może pomóc Ci przejść tę drogę do siebie.

Czego możesz oczekiwać w nie(zdrowych) relacjach?

Mocno chcę zwrócić Twoją uwagę na zaprowadzanie porządków w relacjach z ludźmi. Mimo, że to trudne, to naprawdę ważne, żebyś zwrócił uwagę na jakość Twoich relacji z ważnymi dla Ciebie osobami w pracy i w domu.

Bo chcąc nie chcąc, ludzie, których masz najbliżej siebie, mają na Ciebie najistotniejszy wpływ. Ich postawy, sposób komunikacji, ich działania dokładają po cegiełce do Twojego poczucia własnej wartości, codziennego samopoczucia oraz efektywności.

OCEŃ, JAK WYPADA BILANS RELACJI Z WAŻNYMI DLA CIEBIE OSOBAMI

Przyjrzyj się jakości swoich relacji z bliskimi Tobie osobami. Osobami, które w głównej mierze kształtują to, jaki jesteś oraz to jak Ci się pracuje i żyje.

Zadaj sobie pytanie: jaka jest jakość wsparcia, jaką otrzymuję od tych osób? Czy dana osoba pełniąca ważną rolę w moim życiu jest dla mnie rzeczywistym źródłem wsparcia? Na ile mnie buduje? Na ile uczy mnie czegoś istotnego, przekazuje wartościową wiedzę? Na ile mogę jej zaufać i być przy niej sobą a na ile wręcz odwrotnie?

 

Zastanów się czy przypadkiem niektóre Twoje relacje nie są jak stare, choć niekoniecznie dobre, małżeństwo. Małżeństwo, w którym dwoje ludzi jest ze sobą tak długo, że właściwie nie pamiętają, jak to było, gdy się nie znali, ale jednocześnie jakby się bliżej przyjrzeć, okazałoby się, że poza stażem i ciągłym ranieniem, niewiele ich ze sobą łączy.

LAMPKA OSTRZEGAWCZA

Jeżeli czujesz, że spełniasz się w życiu i że masz mocne wsparcie od osób bliskich zarówno w domu, jak i w pracy, to znaczy, że osiągasz optymalny stan.

Natomiast sytuacja, w której tego wsparcia bliscy Ci nie dają, to stan, którego na dłuższą metę, nie warto akceptować i który powinien Cię motywować do zmiany.

Gdy emocjami, które najczęściej doświadczasz w kontakcie z nimi są głównie poczucie winy i poczucie krzywdy – powinna Ci się już zapalić czerwona lampka. Wtedy masz pewność, że otaczający Cię ludzie nie tylko nie dają Ci wystarczającego wsparcia, lecz wręcz utrudniają Ci radzenie sobie z codziennymi przeciwnościami, nie pozwalają na bycie sobą i blokują Twój naturalny rozwój.

KONSEKWENCJE NEGATYWNEGO BILANSU

Negatywny bilans relacji z ważnymi dla Ciebie osobami powinien być dla Ciebie sygnałem do rozpoczęcia zmiany.

Bardzo często zostajemy w trudnych relacjach ze względu na przyzwyczajenie. Trwamy w nich, bo trzyma nas nawyk wspólnego spędzania czasu, czy też mówiąc dosadnie, z powodu ich dostępności (ten ktoś jest po prostu fizycznie blisko nas).

Warto, żebyś się głęboko nad tą sytuacją zastanowił, bo często dzieje się tak, że osobami mającymi na Ciebie istotnie negatywny wpływ stają się osoby... zupełnie przypadkowe.

Kolega z ławki, którą wybrałeś jako pierwszą z rzędu w podstawówce, współpracownik z pokoju, w którym pracujesz, czy szef wybrany przecież nie przez Ciebie, tylko wskazany przez firmę. Rodziców też nie miałeś okazji wybrać, prawda?

Zadaj więc sobie pytanie, na ile ludzie sprawiający, że czujesz jakby ulatywała z Ciebie energia są osobami, które świadomie wybrałeś, a na ile są wokół Ciebie ludzie z przypadku lub z przyzwyczajenia?

Czy otaczasz się osobami, którymi naprawdę chciałabyś się otaczać?

Czy gdybyś mógł dokonać wyboru, to czy osoby, które otaczają Cię obecnie, byłyby nadal z Tobą – w roli współpracownika, bliskiego znajomego, czy przełożonego?

LEPSZY WRÓBEL W GARŚCI NIŻ GOŁĄB NA DACHU

Zastanów się, dlaczego ciągniesz te relacje, mimo że jesteś w nich nieszczęśliwy?

Paradoksalnie te relacje dają Ci poczucie bezpieczeństwa. Takiego spaczonego, bo wynikającego tylko z poczucia, że to już znasz i że masz wrażenie „łatwości obsługi” tych relacji. Wiesz, czego możesz się po nich spodziewać. Wiesz, że niekoniecznie są dla Ciebie dobre, ale w pewien sposób są dla Ciebie wygodne. Przecież nawiązanie nowych relacji wydaje się dużo bardziej ryzykowne. Musiałabyś poświęcić na ich zbudowanie sporo czasu i energii. Wymagałoby to od Ciebie podjęcia nowych działań, a cała operacja pociągałaby za sobą również ryzyko odrzucenia.

O wiele łatwiej żyć myślą, że “przecież mam szefa, rodzica, przyjaciela, kogoś istotnego, kto się mną w jakimś zakresie opiekuje i to wystarczy”. Samo zajęcie przez kogoś tego „wakatu” może dawać Ci poczucie bezpieczeństwa i włączać Ci zwrotnie przycisk bezwarunkowej lojalności wobec niego. I ten mechanizm jest w porządku w wystarczająco dobrych relacjach (idealnych nie ma ;-) ). W przypadku relacji, które są dla Ciebie toksyczne zamienia się w niewidzialną pułapkę.

CZY DA SIĘ TO PRZERWAĆ/ZMIENIĆ?

Najprędzej możesz zmienić swoje nastawienie i odczucia jakie wynosisz z relacji z tą osobą. Możesz ją do tej zmiany zaprosić. Prawda jest taka, że to, czy ona zmieni swoje zachowanie, zależy tylko od niej. Nie masz na to wpływu.

Co Ty możesz zrobić?

W pierwszej kolejności przyjrzyj się na spokojnie swoim relacjom, tak w pracy, jak i w domu. Przyglądając się im koniecznie oddziel funkcję, jaką sprawuje osoba od rzeczywistej treści Waszej relacji.

Może być tak, że bilans relacji wypada pozytywnie, ale w niektórych z nich jest element, który “od zawsze” wyprowadza Cię z równowagi czy też podcina Ci skrzydła. Spróbuj określić, co dokładnie to jest.

Zastanów się, które z tych relacji wymagają korekty a nad których sensem kontynuowania, w ogóle, warto się głębiej zastanowić.

Jeśli relacja wymaga korekty:

1 Przyznaj sobie prawo do budowania siebie dobrego, sprawnego, mądrego, nie dającego się wciągać w gierki, na które możesz przecież odpowiadać tylko niezdrowo – albo agresywnie, albo biernie.

2 Buduj zdrowe poczucie własnej wartości – pracuj, ucz się, doskonal wybrane przez siebie umiejętności.

3 Poczuj, gdzie znajdują się Twoje granice i staraj się, żeby w ich wnętrzu stawało się coraz bardziej przytulnie i po Twojemu.

4 Jeśli chcesz zachować się w sposób optymalny komunikacyjnie – przećwicz się w udzieleniu informacji zwrotnej pełnym komunikatem Ja*. Ze swojej strony zrobisz w ten sposób bardzo dużo, by być wspierającym i konkretnym, czyli inaczej asertywnym.

5 Zastanów się nad tym, co możesz zacząć robić, a co przestać robić, żeby Wasza relacja była mniej szkodliwa w danym obszarze (szczególnie, gdy nie możesz bądź nie chcesz jej całkowicie zerwać).

Jeśli rzeczywiście zupełnie nie jest Ci po drodze w kluczowych tematach z osobami, które odgrywają ważną rolę w Twoim życiu, jedynym rozsądnym rozwiązaniem może okazać się wypracowanie i konsekwentne utrzymywanie zdrowego dystansu.

Wycofanie nie jest rozwiązaniem, gdy chcesz ratować relację. Może to być jednak dla Ciebie opcją, jeśli upewniłeś się, że masz do czynienia z toksycznym źródłem wysysającym z Ciebie resztki zdrowia i energii. Wtedy im dalej – fizycznie i psychicznie tym lepiej.

To koniec darmowego fragmentu. Czy chcesz czytać dalej?