Zajadanie emocji. Jak sobie z tym poradzić?Tekst

0
Recenzje
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa


Tytuł oryginału: Är du en känsloätare? Så kan du bli vän med maten igen

Copyright © Text: Maggan Hägglund 2017

Grafisk form: Renée Lundvall

First published by Bonnier Fakta, Stockholm, Sweden

Published in the Polish language by arrangement with Bonnier Rights, Stockholm, Sweden and

Macadamia Literary Agency, Warsaw, Poland

Przekład: Marian J. Waszkiewicz & Maciej Liguziński

Montaż polskiej wersji okładki: Michał Duława

Redakcja: Anna Mieszczanek

Korekta 1: Urszula Vandelin

Korekta 2: Anna Żółcińska

Skład: aborkowski.pl

Opracowanie e-wydania:

Copyright © 2018 for the Polish edition & translation by Wamex – Marian Waszkiewicz

Wszelkie prawa zastrzeżone.

Książka ta nie może być reprodukowana w części lub w całości – w jakiejkolwiek formie – bez pisemnej zgody wydawnictwa Wamex – Marian Waszkiewicz

Wydane w koedycji: Wamex – Marian Waszkiewicz & MT Biznes Sp. z o.o.

Wszelkie prawa zastrzeżone.

Nieautoryzowane rozpowszechnianie całości lub fragmentów niniejszej publikacji w jakiejkolwiek postaci zabronione.

Wykonywanie kopii metodą elektroniczną, fotograficzną, a także kopiowanie książki na nośniku filmowym, magnetycznym, optycznym lub innym powoduje naruszenie praw autorskich niniejszej publikacji. Niniejsza publikacja została elektronicznie zabezpieczona przed nieautoryzowanym kopiowaniem, dystrybucją i użytkowaniem. Usuwanie, omijanie lub zmiana zabezpieczeń stanowi naruszenie prawa.

Wydanie I

Warszawa 2018

Wamex – Marian Waszkiewicz

ul. Z. Krasińskiego 7, 60-830 Poznań

info@wamex.se

www.wamex.se

MT Biznes Sp. z o.o.

ul. Jutrzenki 118, 02-230 Warszawa

www.mtbiznes.pl

www.laurum.pl

handlowy@mtbiznes.pl

ISBN 978-83-8087-555-5 (format epub)

978-83-8087-556-2 (format mobi)

Spis treści

1  Okładka

2  Strona tytułowa

3  Strona redakcyjna

4  To logiczne, że jesz to, co jesz

5  Możesz przytyć od angażowania się w cudze problemy

6  To właśnie dzieje się wewnątrz ciebie, gdy jesz

7  Zbadaj swój własny rytm dnia

8  Odkryj swoje fantastyczne, cudowne, niesamowite, silne emocje

9  Co mam zrobić z tymi wszystkimi emocjami?

10  Praktyczny przewodnik radzenia sobie z emocjami

11  63 rzeczy, które dają ci energię i spokój

12  Czas na zbombardowanie samej siebie miłością!

13  Źródła & propozycje czytelnicze

14  Przypis


To logiczne, że jesz to, co jesz (Jesteś mądrzejsza, niż ci się wydaje!)

Czy miewasz ochotę na kawałek czekolady, kiedy zestresowana wracasz z pracy? A może często zastanawiasz się, dlaczego właściwie nie możesz przestać chrupać, dopóki nie zobaczysz dna w paczce chipsów? Pewnie czasami narzekasz, że to, co wiąże się z jedzeniem i kaloriami, stało się takie skomplikowane, a chciałabyś, żeby było ci zwyczajnie przyjemnie, kiedy jesz. Bez tego ciągłego zapętlenia „jedzenie–wyrzuty sumienia–biadolenie”. Żeby tak dało się po prostu jeść i czuć, że to dobre i smaczne. Jeść i być zadowoloną z samej siebie, swojego ciała i życia. Jeść i nie robić już z każdego posiłku burzliwego spektaklu teatralnego, gdzie kłębią się te sprzeczne emocje: „Jedz i ciesz się!”, „Nie, nie możesz”, „Spójrz, co ty wyprawiasz?”, „Ale ja chcę zjeść więcej!”, „Czy nie możesz być jak inni i jeść z umiarem?”, „O, jesteś taka słaba i beznadziejna” i tak dalej, w nieustającym chaosie. Pewnie nie jest to dla ciebie jakiś wielki kłopot, ale odczuwasz czasem ten dręczący niepokój. Ot, taki nie za duży problem dnia codziennego, który niepotrzebnie pochłania energię. Pomyśl, jakie łatwe byłoby życie, gdybyś wreszcie mogła pogodzić się z jedzeniem i samą sobą, gdybyś wreszcie zawarła pokój ze wszystkimi swoimi posiłkami.

Być może zajadasz emocje. Nie, to nie żadna diagnoza, żaden syndrom, żadne zaburzenie żywienia, choroba czy nowy skrót. Zgodzisz się pewnie, że pojęcie zajadanie emocji nie budzi pozytywnych asocjacji! Osoba zajadająca emocje oczywiście wcale ich nie zjada – nie pożera przecież złości, zdziwienia czy niepokoju. Zajadacz emocji to określenie opisujące kogoś, kto często wybiera jedzenie zamiast kontaktu z własnymi emocjami, zamiast odczuwania ich i odczytywania informacji, jakie one przekazują.

Wszyscy jedzą czasami po to, by stłumić pewne uczucia – pocieszyć się pizzą, drożdżówką czy pączkiem, aby przetrwać kolejne trudne popołudnie.

Ale dla zajadacza emocji tego rodzaju zachowanie stało się sposobem na radzenie sobie z problemami w życiu. Często jest on zupełnie nieświadomy związku, jaki występuje między jedzeniem a emocjami. Często wydaje mu się, że to jedynie irytujący detal życia, stawiający wciąż to dziwne pytanie: „Dlaczego znowu stoję przed lodówką, skoro jestem najedzona?”, „Dlaczego po powrocie z przyjęcia u rodziny mam ogromną ochotę na czekoladowe ciasto z bitą śmietaną?”. Rozpoznajesz w tym siebie? Zacznij od testu.

UWAGA! Ta książka nie jest przeznaczona dla osób, które cierpią na zaburzenia żywienia, głodzą się lub obsesyjnie jedzą za dużo. Tego rodzaju problemy wymagają profesjonalnej pomocy. Poszukaj jej!

Sprawdź: czy zajadasz emocje?

➤ Podjadam często, nawet jeśli jestem najedzona albo dość najedzona.

➤ Miewam ogromną ochotę na zjedzenie jakiejś ulubionej potrawy.

➤ Nawet jeśli przed chwilą jadłam, nie czuję zaspokojenia i mam ochotę na zjedzenie czegoś jeszcze.

➤ Mogę być zdenerwowana i czuć się zdezorientowana za sprawą silnych emocji – na przykład kiedy spotykam inne osoby – a wtedy mogę się uspokoić właśnie dzięki jedzeniu.

➤ Kiedy jestem zdenerwowana albo zła, pomaga mi zjedzenie sucharka albo chrupanie orzechów.

➤ Jem często, gdy jestem zestresowana lub kiedy chcę się pozbyć napięcia po przeżyciu trudnej dla mnie sytuacji.

➤ Popołudniami, po godz. 16, często mam ochotę na zjedzenie czegoś, co mnie pocieszy, nagrodzi albo uspokoi.

➤ Czasami zgadzam się pomóc ludziom, mimo że tak naprawdę nie chcę tego robić. Wracam potem do domu smutna, zmęczona i rozzłoszczona. Wtedy jem, by się uspokoić.

➤ Kiedy jestem niepewna albo niespokojna, jedzenie może sprawić, że przez chwilę poczuję się bezpiecznie.

➤ Sądzę, że trudno mi odróżnić sytuacje, kiedy jestem rzeczywiście głodna, od tych, kiedy mam ochotę zjeść coś z innych powodów.

➤ Jem, kiedy się nudzę. Niewielka ilość jedzenia ożywia mnie.

➤ Kiedy jestem zdenerwowana, chcę coś zjeść.

➤ Kiedy chcę się pocieszyć, wystarczy, że zjem konkretny produkt (lody, chipsy, czekoladę, słodycze).

➤ Czasami się zdarza, że jem jak w transie, bez świadomości.

➤ Jem trochę więcej, kiedy czuję:

– samotność

– bezsilność

– złość

– stres

– strach

– niepokój

– nudę

– wyrzuty sumienia

– mieszankę silnych emocji, których nie potrafię nazwać

– napięcie

– irytację.

Ocena końcowa

Jeśli w czterech lub więcej punktach rozpoznajesz siebie, prawdopodobnie jesteś zajadaczem emocji.

Jeśli przy którymś z pytań pomyślałaś: „To przecież ja!”, możesz sobie… pogratulować! Jesteś mądra! To zupełnie logiczne, że jesz w opisanych wyżej sytuacjach. Przestań użalać się nad sobą. Wiesz przecież, że zajadanie emocji istnieje.

Jedzenie daje ci:

… spokój, kiedy chcesz się odprężyć w stresującej sytuacji;

… energię, kiedy musisz dać radę, mimo że sobie nie radzisz;

… przyjemność, kiedy powinnaś trochę bardziej zatroszczyć się o siebie;

… pocieszenie, kiedy czujesz się samotna i niepewna.

To, co robiłaś i robisz, oznacza, że odczytywałaś – przypuszczalnie nie mając o tym pojęcia – potrzeby twojego ciała i duszy, i zaspokajałaś je w skuteczny i szybki sposób. Czyli jedząc.

 

Uwierz mi, jesteś mądra. To nie ironia. Odczytałaś swoje własne potrzeby i zajęłaś się nimi. Nie jesteś żadną bezwolną ofiarą czekoladowego potwora albo chipsowego smoka. Twoje podjadanie z lodówki i chrupanie słodyczy pełni określoną funkcję. Jest odpowiedzią na sygnały, które, zapewne, rejestrujesz nieświadomie. Znalazłaś efektywne rozwiązanie problemu: jedzenie cię pociesza, przywraca stan zadowolenia, daje ci szybki zastrzyk energii i koi, gdy życie cię rani. Na ludziach nie zawsze można polegać, a drożdżówka nie zawiedzie cię nigdy.

Podjadasz w taki właśnie sposób, ponieważ to działa.

Pierwsza rzecz, jaką musisz zrobić, to skończyć z zadręczaniem się tym, że zajadasz emocje, stres albo zmartwienia. Jednak to, czy możesz znaleźć lepszy sposób na zaspokojenie swoich potrzeb, jest zupełnie inną sprawą.

Drugą kwestią jest to, byś przestała traktować się ostro i surowo, żebyś skończyła z przywoływaniem całej siły woli, by pracować nad swoim „lepszym charakterem”. Daj spokój! Zapomnij o tym! Twój charakter nie jest niczemu winien. To, czego potrzebujesz, to być dla siebie łaskawszą i do swoich nieskończenie długich list rzeczy-do-zrobienia dodać zabawne-rzeczy-które lubię i czas-tylko-dla-mnie. Musisz też zrozumieć, w jaki sposób emocje i jedzenie są ze sobą powiązane. Co wcale nie jest takie łatwe.

Dlaczego jedzenie może stać się problemem? Dlaczego nie możesz jeść tylko tyle, ile potrzebujesz? Dlaczego czasami masz na coś ogromną ochotę – najlepiej, żeby było słodkie, słone albo tłuste – i musisz zjeść to od razu? Nie pamiętasz, ile razy wyrzucałaś już z szafki ciasteczka i słodycze, żeby potem szybko uzupełnić zapasy. Albo przygotowałaś sobie do pracy małe torebki z obranymi marchewkami na przekąskę – a potem, mimo to, kupiłaś w sklepie czekoladę.

Może tym razem zaczniesz z innej strony? Na poważnie zastanowisz się, dlaczego zajadasz emocje?

➤ Co uruchamia chęć zjedzenia „jeszcze-trochę”?

➤ Jakiego rodzaju sygnały, które twoje ciało wyraźnie identyfikuje, ale których nie jesteś świadoma, docierają wtedy do ciebie?

➤ Czy jedzenie zbyt wiele zdarza ci się tylko w określonych porach, sytuacjach albo w towarzystwie określonych osób?

➤ Czy przez to, że tłumisz emocje za pomocą jedzenia, tracisz dużo ważnych informacji, które mogłyby podsunąć rozwiązania, jakich na próżno szukasz?

➤ Czy jest możliwe, że to, co naprawdę zaspokaja twój mały, uparty, niepokojący głód, tak naprawdę nie znajduje się w lodówce?

Wszystkim nam zdarzyło się stanąć przed lodówką, otworzyć drzwi i prześwietlić jej zawartość, mając ochotę na nie wiadomo co, byle coś dobrego… Właściwie nie jesteśmy wcale głodni, ale…

Nadszedł czas, żeby otworzyć inne drzwi twojego życia, nie tylko te od lodówki. To, że czujesz się nieszczęśliwa z powodu zajadania emocji, że jesteś zmęczona wpychaniem w siebie jedzenia, gdy tak naprawdę nie jesteś głodna, że tęsknisz za tym, by pogodzić się z jedzeniem, ciałem i życiem – może oznaczać, że musisz odkryć swoje nowe i bardziej ekscytujące życie.

Każdy człowiek jest inny, nie ma jednego uniwersalnego rozwiązania problemu zajadania emocji. Oto pięć najpowszechniejszych przyczyn. Sprawdź, która z nich pasuje do ciebie.

1. Nie masz pojęcia o własnym rytmie życia

Jak właściwie się czujesz? Czy miałaś czas, by w ostatnich latach stawiać sobie to pytanie, czy też wszystko toczy się bez refleksji? Czy jesteś zadowolona z przebiegu dni, gdy myślisz o nich wieczorami? A może żyjesz w tempie, które jest dla ciebie za szybkie? Zastanów się. Czy twoje życie nadąża za tobą, twoim ciałem i duszą? Czy też zmuszasz się do robienia zbyt wielu rzeczy i czujesz się przytłoczona koniecznością sprostania takiej ilości obowiązków, jak „wszyscy inni” (kimkolwiek są i niezależnie od tego, czy rzeczywiście radzą sobie z taką ilością spraw!)?

W ostatnich dekadach tempo życia znacznie wzrosło. Zalewa nas morze informacji, pracujemy, podróżujemy, prowadzimy mnóstwo projektów. Jeden wielki ciąg, który wydaje się nie mieć końca. Jeśli świadomie lub nieświadomie spróbujesz wcisnąć do swojego życia zbyt wiele spraw, zabraknie ci energii. Nie będziesz w stanie sobie poradzić, ale mimo to będziesz walczyć. I zamiast odpocząć, usunąć część rzeczy-koniecznych-do-zrobienia albo nieco częściej powiedzieć „nie”, zmuszasz się… i wtedy pojawia się ochota na coś słodkiego-słonego-tłustego. I to od razu! Natychmiast! Będziesz się usprawiedliwiać, ale tak czy owak zjesz jeszcze jedną kanapkę, a potrzeba jedzenia i tak się nasili, bo ciało pod wpływem stresu jest pełne napięcia i niedożywione. Spróbuj w takiej sytuacji oprzeć się czekoladowemu wafelkowi! On jest nie do pokonania!

Całą sprawę pogarsza jeszcze zupełna nieświadomość tego, kiedy w ciągu dnia człowiek jest najbardziej zmęczony i spięty. „No nie, znowu zachciało mi się pączka o wpół do czwartej, dziwne!” A w tym nie ma nic dziwnego. Pomyśl o tym, że to twoje życie wymaga zmiany – nie jedzenie. Przerażające? Ale jakże ekscytujące! Kto wie, gdzie może skończyć się ta podróż?

2. Nie masz odwagi poczuć swoich emocji

Czy twoje emocje to jeden wielki mętlik? Czujesz może coś niewyraźnie nieprzyjemnego, rozdzierającego, niemiłego. Aby stłumić to uczucie, jesz kawałek ciasta albo lody. Ten mechanizm – i nie jest to żadne urojenie – działa doskonale i jest niezwykle efektywny. Niemiłe uczucie znika od razu. Ciało się odpręża, przeciąga z przyjemnością, a dusza zatapia się na kanapie pełnej miłych poduszek nasycenia i zaspokojenia. Tylko twoje emocje, które chciały ci coś ważnego przekazać, wzdychają zrezygnowane i się chowają.

Gdy w taki sposób „używasz” jedzenia, podejmujesz wielkie ryzyko: że nigdy nie skontaktujesz się ze swoją fantastyczną bazą emocji. Że nie dotrą do ciebie te ważne wiadomości, które złość, samotność czy rozczarowanie chcą ci przekazać. To tak, jakby twoje wnętrze wysyłało ci mejl. Słyszysz sygnał, że dotarł do skrzynki odbiorczej, ale odznaczasz go jako „wiadomość nieprzeczytaną”. Emocje chcą dać ci klucze do twojego życia, chcą ostrzec cię i pomóc w podejmowaniu mądrych decyzji, ale ty nie masz odwagi, by ich wysłuchać. Boisz się, że cię zaleją albo że oszalejesz. Prawda jest jednak taka, że nie mają szansy zniszczyć ci życia. Jeśli pozwolisz jej zaistnieć, pojedyncza emocja trwa zwykle maksymalnie 90 sekund. Tylko tyle.

3. Nie wiesz, co możesz zrobić inaczej

Jedzenie daje energię, często też spokój, radość i rozkosz. Posiłek z bliskimi znajduje się na szczycie listy najprzyjemniejszych rzeczy dla większości ludzi. W dzisiejszym świecie jedzenie jest prawie zawsze pod ręką. Jest dostępne wszędzie. Dwadzieścia cztery godziny na dobę. Jeszcze kilka dekad temu większość Szwedów jadała posiłki, siedząc przy kuchennym stole. Nikomu nie przychodziło do głowy, że jedzenie można kupować w małych ilościach, od czasu do czasu. Wynikało to z tego, że większość miała do dyspozycji mało pieniędzy, nie było też takiego wyboru jak dzisiaj. W kiosku kupowało się słodycze. W stoisku z kiełbaskami – tylko kiełbaski. Jeśli miało się ochotę na słodkie wypieki, trzeba było iść do jednej z miejskich cukierni. Sklepy spożywcze zamykano o siedemnastej. Natomiast dzisiaj jedzenie jest obecne wszędzie i w wielkim wyborze. Nawet w telewizji zawsze jest jakiś kucharz, który coś gotuje, albo program, w którym piecze się pyszne torty, by co jakiś czas wszystko to przerwać reklamą, w której też jest mowa o jedzeniu. Oczy, mózg i kubki smakowe są w ciągłej gotowości do kosztowania smakołyków.

Wszystko to powoduje, że w wielu sytuacjach jedzenie bardzo łatwo może stać się naszym „pierwszym wyborem”. Potrzebujesz energii? Weź kanapkę z masłem i serem! Chcesz się uspokoić? Zrelaksuj się z filiżanką herbaty i dużym kawałkiem ciasta drożdżowego! Nudzi ci się? Może ożywią cię lody ze świeżymi owocami? Wracasz smutna do domu i czujesz się „rozjechana” przez innych ludzi? Co robisz? Idziesz prosto do lodówki i sprawdzasz, co może skutecznie stłumić to uczucie! Może kawałek sera?

To nic złego. Ale istnieją też inne, bardziej efektywne sposoby. I często ich nie widzimy. Na stronie 136 znajdziesz prawdziwy skarbiec pełen rozwiązań zastępczych, które możesz zastosować.

4. Możesz być dla siebie milsza

Czasami ciało i dusza domagają się jedzenia, jeśli nie zaspokoisz ich podstawowych potrzeb. Gdy twoje ciało w końcu poczuje się zaakceptowane, kiedy polubisz je takim, jakim jest naprawdę, wiele elementów tej jedzeniowej układanki znajdzie swoje miejsce. Twoje życie się zmieni, gdy nauczysz się pytać każdego dnia: „Czego potrzeba mi właśnie teraz?”, „Czego tak naprawdę chcę?” i gdy zaczniesz dbać o swoje potrzeby. Kiedy pozwolisz sobie w końcu robić to, na co masz naprawdę ochotę: odpoczywać, spotykać się z przyjaciółmi, zwymyślać kogoś, pójść na spacer, zmienić pracę lub po prostu położyć się na kanapie i oddać się przez chwilę marzeniom…

5. Nieświadomie bierzesz na siebie cudze problemy

Przejmowanie się drugim człowiekiem to piękna cecha. Ale wiara w to, że ponosimy odpowiedzialność za wszystkich, to już szaleństwo. Ta dziwna mieszanka poczucia mocy: „Uporządkuję życie wszystkich wokół” i niskiej samooceny: „Wszyscy inni są ważniejsi, stawiam ich na pierwszym miejscu, a ja nie jestem warta tego, by się o mnie zatroszczyć” pochłania niewiarygodnie dużo energii. Drenuje cię ze wszystkich sił, powoduje, że marnujesz czas, i sprawia, że twój mózg ciągle „wałkuje” problemy, które właściwie nie są istotne. Zapewne potrafisz bardzo dobrze wyczuć wszystkich nieszczęśliwych, starganych życiem i potrzebujących wokół ciebie. Prowadzi to jednak do permanentnego przeładowania emocjami. Poziom twojej energii jest cały czas zbyt niski. A jedzenie staje się sposobem na przywrócenie równowagi – kiedy jesz, czujesz, że znów możesz być sobą.

Możesz przytyć od angażowania się w cudze problemy (…i cudze emocje!)

Czy jesteś osobą, która przeżywa emocje i nastroje innych, a do tego jest przytłoczona swoimi własnymi? Być może z tego powodu używasz jedzenia jako metody „powrotu do samej siebie”. Czy bierzesz na własne barki problemy innych i czujesz, że jesteś za wszystko odpowiedzialna? Czy łatwo się w tym zatracasz? Kiedy spada na ciebie tak wiele, może być tylko jedna droga do stania się znów sobą. Jedzenie, odczuwanie smaku i przełykanie sprawia, że znów masz kontakt ze sobą i z własnymi odczuciami. Jedzenie staje się „kocem bezpieczeństwa”, którym się otulasz i odnajdujesz bezpieczną przystań pośród wszystkich sprzecznych emocji. Jedzenie chroni cię przed żalami i rozczarowaniami innych ludzi, które wdzierają się przez cienkie, porowate ściany twojej osobowości.

Nie ma nic dziwnego w tym, że jesz za dużo, masz problem ze zrozumieniem swojej relacji z jedzeniem i że nigdy nie udaje ci się stracić na wadze. Tutaj nie chodzi wcale o to pyszne ciasto czekoladowe, pachnącą pizzę czy chrupiące chipsy. W twoim przypadku chodzi o przetrwanie w świecie, który emocjonalnie cię przytłacza.

Twoje zdolności emocjonalne to wspaniały dar, z którym niestety ciężko sobie czasami poradzić. A jedzenie nie jest przecież dla ciebie tylko fizycznym pokarmem. To także pocieszenie, bezpieczeństwo, sposób, by się chronić. Ale nadszedł czas, by przestać otwierać drzwi lodówki, a zamiast tego otworzyć drzwi do twoich własnych emocji i spotkać się z nimi. Potrzebne ci są zdrowe granice oddzielające cię od innych.

Sama nie rozumiesz, jak to się dzieje, że nagle wpuszczasz do swojej przestrzeni irytację Pawła, wściekłość Ani, a całe twoje wnętrze wypełnia się nie twoim drżeniem, którego nie rozumiesz. I znów desperacko zaczynasz wypełniać dziury w twoim murze ochronnym jedzeniem, które przynosi ci ukojenie. Często zjedzenie czegoś pomaga ci, gdy czujesz się zaatakowana, zagubiona albo nie masz pojęcia, czy przeżywasz własne uczucia, czy też uczucia kogoś innego.

Bycie szczególnie wrażliwym uczuciowo oznacza, że rejestrujesz więcej wrażeń i niuansów niż inni. To właśnie ty widzisz, że ktoś jest smutny, mimo że on sam próbuje udawać, że wszystko jest w porządku. Wyczuwasz to, co umyka większości. Dużo intensywniej cieszysz się ze wspaniałego pikniku z przyjaciółmi, fantastycznego koncertu czy niesamowitego widoku. Ale czasami nawet radosne doświadczenia sprawiają, że jesteś zbyt pobudzona i przez to czujesz się niespokojna – wszystkiego jest za dużo. Możesz mieć wrażenie, że straciłaś kontakt zarówno ze sobą, jak i z rzeczywistością. Wtedy szukasz możliwości ucieczki, żeby pobyć sama, wziąć się jeszcze raz w garść, wrócić do siebie.

 

Posiadanie takiego rodzaju zdolności emocjonalnych to wielki dar. Możesz być hojna i empatyczna, okazywać współczucie i sprawiać, że inni czują się naprawdę dostrzegani. Z drugiej jednak strony możesz tak bardzo obawiać się wszystkich tych uczuć, że cały czas żyjesz jak najeżona, wysyłając sygnały: „Nie obejmuj mnie, nie dotykaj, nie stój zbyt blisko”. Albo oscylujesz między okazywaniem wielkich emocji i zupełnym wycofaniem się. Nie jest łatwo odnaleźć w tym równowagę. Ale na dłuższą metę wypełnianie twojego porowatego muru obronnego ciastem biszkoptowym albo lodami czekoladowymi na pewno nie jest dobrym rozwiązaniem.

Sprawdź: czy rozpoznajesz się w tych zachowaniach?

➤ Czasami czuję się przytłoczona emocjami, kiedy jestem razem z określonymi osobami i trudno mi odróżnić ich uczucia od własnych.

➤ Zdarza się, że jestem zdenerwowana i zakłopotana z powodu silnych emocji, na przykład kiedy spotykam rodzinę i krewnych i najłatwiej mi się wtedy uspokoić, jedząc.

➤ Potrafię stanąć na wysokości zadania, gdy inni sobie nie radzą.

➤ Chciałabym uratować świat od cierpienia i zatroszczyć się o innych. Czasami, chcąc pomóc, w zapale przekraczam jednak pewne granice.

➤ Troszczę się o innych kosztem samej siebie. Biorę na siebie więcej, niż mogę udźwignąć, i trudno mi powiedzieć „nie”.

➤ Mam duże poczucie sprawiedliwości.

➤ Wypalam się, próbując troszczyć się o innych.

➤ Czasami się izoluję, ponieważ wszystkie emocje i konflikty są zbyt przytłaczające.

➤ Trudno mi przyjmować od kogoś pomoc. Nie chcę okazywać swojej podatności na zranienie.

➤ Nie przejmuję się opinią innych. Często jestem tą superśmieszną, zawsze pomocną i najbardziej godną zaufania osobą. Nikt się mną nie rozczaruje.

➤ Czasami chronię swoją wrażliwość zabawnym lub cynicznym zachowaniem.

➤ Jako dziecko byłam często wrażliwsza niż moi rówieśnicy, nie chciałam słuchać najstraszniejszych bajek.

➤ Mam poczucie bycia inną.

➤ Chcę mieć nad wszystkim kontrolę, zmiany wywołują u mnie niepokój.

Ocena końcowa

Jeśli rozpoznajesz się w niektórych z tych twierdzeń (albo we wszystkich!), z pewnością jesteś osobą szczególnie wrażliwą.