Umiarkowana dieta paleo

Tekst
0
Recenzje
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa


Spis treści

Karta tytułowa

Karta redakcyjna

Wstęp

Rozdział 1. Dlaczego dieta paleo jest najlepsza na trawienie

Rozdział 2. Umiarkowanie paleolityczny styl życia

Rozdział 3. Wyposażenie kuchni

Rozdział 4. Paleolityczny przewodnik: co zgromadzić w spiżarni, lodówce i zamrażarce

Rozdział 5. Paleo a warzywa

Rozdział 6. Wywary i zupy gotowane na kościach

Rozdział 7. Wybrane jadłospisy paleo

Rozdział 8. Gulasze i inne wspaniałości z wolnowaru

Rozdział 9. Mrożone potrawy paleo

Rozdział 10. Rodzina umiarkowanie paleolityczna

Podsumowanie

Informacje praktyczne

:: Fotografie potraw

Bibliografia

Indeks potraw

Podziękowania

Wydawnictwo Bukowy Las poleca poradniki dietetyczno-kulinarne

Okładka


TYTUŁ ORYGINAŁU: Part-Time Paleo. How to Go Paleo Without Going Crazy

Copyright © 2014 by Leanne Ely

All rights reserved. Wszelkie prawa zastrzeżone, łącznie z prawem do reprodukcji w całości lub we fragmencie w jakiejkolwiek formie.

This edition published by arrangement with Plume, a member of Penguin Group (USA) LLC, a Penguin Random House Company.

Copyright © for the Polish edition and translation by Wydawnictwo Bukowy Las Sp. z o.o., 2015

ISBN 978-83-8074-008-2

PROJEKT OKŁADKI: Sylwia Szyrszeń

FOTOGRAFIA NA OKŁADCE: © by MaraZe/Shutterstock

FOTOGRAFIE NA WKŁADCE: © by George Lainis

REDAKCJA: Katarzyna Kondrat

KOREKTA: Iwona Huchla

REDAKCJA TECHNICZNA: Adam Kolenda

WYDAWCA:

Wydawnictwo Bukowy Las Sp. z o.o.

ul. Sokolnicza 5/76, 53–676 Wrocław

www.bukowylas.pl, e-mail: biuro@bukowylas.pl

WYŁĄCZNY DYSTRYBUTOR: Firma Księgarska Olesiejuk Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością Sp.j. ul. Poznańska 91, 05-850 Ożarów Mazowiecki tel. 22 721 30 11, fax 22 721 30 01 www.olesiejuk.pl, e-mail: fk@olesiejuk.pl

Skład wersji elektronicznej: pan@drewnianyrower.com

Dedykuję tę książkę mojej Mamie.

Jestem dumna, że jestem Twoją córką

Dokument chroniony elektronicznym znakiem wodnym

20% rabatu na kolejne zakupy na litres.pl z kodem RABAT20

Wstęp
Czym jest dieta paleo?

O co, u licha, chodzi z tą dietą? Mamy jeść wyłącznie steki z mastodonta pieczone nad ogniskiem?

Hołdując (choć w stopniu umiarkowanym) tej diecie, często słyszę podobne pytania. Od razu więc wyjaśnię, że dieta nie obejmuje steków z mastodonta. Jeśli jednak znajdziecie w okolicy dobrą hodowlę mastodontów z wolnym wybiegiem, dajcie mi znać – chętnie spróbuję ich mięsa!

Trzeba wiedzieć (choć pewnie już to wiecie), że „paleo” to skrót od słowa „paleolit”. Paleolit, zwany też epoką kamienia łupanego, to czas, w którym nasi przodkowie jedli to, co sami zdołali upolować, złowić lub zebrać. Dlatego właśnie podstawę diety paleo stanowią mięso, ryby, jajka oraz mnóstwo warzyw, jagód i orzechów.

Moja podróż do paleolitu

Dziesięć lat temu zdiagnozowano u mnie zapalenie tarczycy zwane chorobą Hashimoto – schorzenie autoimmunologiczne wywołujące przygnębienie, wyczerpanie i inne nieprzyjemne objawy, a na domiar złego powodujące tycie. Oprócz tego cierpię na przewlekłe zapalenie skóry znane jako trądzik różowaty. Wyobraźcie sobie tego sfrustrowanego, grubego, przygnębionego potwora z czerwoną, pryszczatą twarzą – to ja! Świetnie, co?

Byłam bezradna. Miałam wrażenie, że jakiś wir porwał mnie i ciągnie w dół. Każde działanie wymagało wielkiego wysiłku, wciąż byłam smutna i użalałam się nad sobą.

Czytając o chorobach autoimmunologicznych, często natykałam się na wzmianki o diecie paleo, która rzekomo miała łagodzić objawy zapalne i leczyć różne dolegliwości podobne do mojej, jednocześnie pomagając zrzucić wagę i ogólnie poczuć się doskonale.

Kiedy po raz pierwszy usłyszałam o założeniach tej diety, byłam co najmniej sceptyczna. „Dajcie spokój! – myślałam. – Nie mam zamiaru zrezygnować z chleba, fasoli i ziemniaków! Próbowałam już diety niskowęglowodanowej – czym niby ta ma się od niej różnić?”

Po przeczytaniu relacji wielu osób, którym pomogła, siłą rzeczy zaczęłam jednak upatrywać swojej szansy w zmianie nawyków żywieniowych. Zamiast szukać argumentów na „nie”, przekonywałam siebie: „Leanne, przestań myśleć o tym, z czego musisz zrezygnować, a pomyśl o tym, co możesz zyskać”.

Rzuciłam się zatem w wir diety paleo. Początki były trudne. Tęskniłam za chlebem, ryżem i pieczonymi ziemniakami, które wcześniej lubiłam od czasu do czasu zjeść. Zauważyłam jednak, że coś się zmienia. Czułam się lepiej. Tak dobrze, że nabrałam ochoty na więcej sportu, co – rzecz jasna – jeszcze poprawiło moje samopoczucie. Gdy oprócz tego zaczęłam pić zielone soki, poczułam się jak nowo narodzona. Zaczerwienienie skóry się zmniejszało, a pozostałe objawy znikały jeden po drugim. Zaledwie po dziesięciu dniach miałam znacznie lepszą cerę, chudłam, a co najważniejsze, wszystkie badania krwi były w normie!

Minęło osiem lat, odkąd napisałam ostatnią książkę. Wcześniej pisałam bez przerwy, co ogromnie cieszyło mojego wydawcę. Od tamtej pory nie znajdowałam wystarczającej inspiracji do pisania – stała się nią dopiero dieta paleo. Dlatego czytacie te słowa. Moja własna przygoda z paleo tak mnie zafascynowała, że postanowiłam się nią z wami podzielić. Paleo to styl życia, który naprawdę poprawia samopoczucie!

Próbując na własną rękę dowiedzieć się czegoś na temat diety i stylu życia paleo, z pewnością trafiliście na paru zagorzałych paleoistów (więcej na ten temat w rozdziale 2). Jeśli ich nastawienie do jedzenia wydaje wam się zbyt restrykcyjne, nie martwcie się. Nie bez przyczyny zatytułowałam tę książkę Umiarkowana dieta paleo!

Chciałam napisać o tym, jak wprowadzić wszystkie najlepsze elementy paleo do codziennego stylu życia w taki sposób, by dieta była skuteczna, a zarazem realistyczna. Bądźmy szczerzy – nie możemy się podejmować czegoś, co jest ponad nasze siły.

Teraz, kiedy już wiecie, że nie będziecie musieli spędzić reszty życia jako jaskiniowcy, możemy się dokładniej przyjrzeć naukowym podstawom diety paleo.

Paleo z naukowego punktu widzenia

Badania wykazały, że nasi przodkowie – myśliwi i zbieracze – byli szczupli, silni, wysportowani i wolni od współczesnych dolegliwości w rodzaju cukrzycy czy raka. Ciekawe, prawda? Żyjemy we współczesnej Ameryce w dobie rozkwitu medycyny, ładujemy w opiekę zdrowotną miliardy dolarów, a jednak chorujemy. Każdy zna kogoś, kto ma cukrzycę, raka, wysokie ciśnienie albo choruje na serce, bo standardowa amerykańska dieta (SAD)[1] pozostawia wiele do życzenia. Jemy zbyt mało właściwych rzeczy (produktów ekologicznych i mięsa od zwierząt z wolnego wybiegu), a zbyt dużo tych niewłaściwych (cukru rafinowanego i żywności wysoko przetworzonej).

Aby uzyskać dowód na to, że powinniśmy stosować dietę paleo, wystarczy spojrzeć w lustro. Zacznijmy od zębów. To one nam mówią, co należy jeść. Dysponujemy zębami ostrymi, jak te, które mają mięsożercy, oraz płaskimi, takimi jak zęby roślinożerców. Skoro więc mamy zęby zarówno jednych, jak i drugich, to znaczy, że jesteśmy wszystkożerni. Szczęś­ciarze! Wszystkożercy mają nieskończone możliwości wyboru w łańcuchu pokarmowym – możemy jeść mięso, ryby, warzywa, jajka, orzechy i różne rośliny, bo jesteśmy obdarzeni naturalną zdolnością trawienia tych pokarmów. I właśnie taka zróżnicowana dieta jest dla ludzi najmądrzejszym i najlepszym wyjściem.

 

Lekarze i specjaliści od żywienia prowadzą badania nad tym, dlaczego dieta paleo potrafi sprawić, że nasze ciała będą szczupłe i zdrowe, a nawet cofnąć skutki działania chorób. Istnieją dowody na to, że styl życia oparty na diecie paleo jest korzystny pod wieloma względami.

Prowadząc własne śledztwo, odkryłam, że rośliny strączkowe, zboża i żywność przetworzona, które spożywamy, odkąd człowiek wymyślił rolnictwo, nie są tak naturalne, jak nam wmawiano. Taka żywność w rzeczywistości raczej nam szkodzi i może wywoływać przewlekłe choroby. Od czasu rewolucji w rolnictwie nasza dieta diametralnie się zmieniła i obecnie bardzo się różni od tej, która była naturalna dla naszych organizmów. W bestsellerowej książce Dlaczego tyjemy i jak sobie z tym poradzić[2] Gary Taubes pisze: „Współczesne potrawy stanowiące ponad 60% wszystkich kalorii w typowej diecie Zachodu – zboża, produkty mleczne, napoje, tłuszcze roślinne, sosy oraz cukier i słodycze – były praktycznie nieobecne w typowej diecie myśliwego/zbieracza”. Ta zmiana w zwyczajach żywieniowych, teoretyzuje autor, mogła się przyczynić do zmniejszenia naszej odporności na wiele chorób i groźnych dolegliwości. „Rak jelita grubego jest dziesięciokrotnie częstszy na wiejskich obszarach Connecticut niż w Nigerii. Choroba Alzheimera występuje znacznie częściej wśród Amerykanów pochodzenia japońskiego niż wśród Japończyków mieszkających w Japonii” – dodaje.

Wskazuje to na istnienie silnego związku między poszczególnymi chorobami a dietą Zachodu, znacznie różniącą się od diety naszych przodków.

Zachodni sposób odżywiania nam szkodzi. Przez ostatnich dziesięć tysięcy lat nasza fizjologia prawie się nie zmieniła. Trawimy jedzenie w taki sam sposób jak nasi przodkowie. To, co spożywamy, w żaden sposób nie przypomina już jednak tego, co spożywano w epoce kamiennej. I właśnie wprowadzenie do organizmu nierozpoznawalnych dlań produktów powoduje te wszystkie szkody. Nasze komórki nie wiedzą, co zrobić z całą chemią zawartą w produktach w rodzaju margaryny czy popcornu prażonego w mikrofalówce.

Jaskiniowcy jako pierwsi (o ile nam wiadomo) używali narzędzi z kamienia – nie dla wygody, lecz po to, by mieć co jeść. Za pomocą tych narzędzi mogli polować na większą zwierzynę. Dzięki temu z czasem staliśmy się myśliwymi/zbieraczami żywiącymi się głównie mięsem. Badacze przypuszczają, że nasz genotyp ukształtował się właśnie w paleolicie. Jeśli wtedy żyliśmy najbardziej dla nas naturalnie, dlaczego po prostu do tego nie wrócimy?

Jedną z najciekawszych rzeczy, na jakie się natknęłam podczas przeglądania materiałów, były zrobione w latach 80. ubiegłego wieku badania znane jako Kitava Study, autorstwa Staffana Lindeberga, lekarza i wykładowcy na wydziale medycyny Uniwersytetu w Lund w Szwecji. Lindeberg badał zwyczaje żywieniowe plemienia Kitava żyjącego w Papui-Nowej Gwinei. Dieta ludu Kitava okazała się odpowiadać diecie naszych jaskiniowych przodków. Prowadząc badania przez kilka lat, naukowcy dokonali ważnego odkrycia: „Choć wielu mieszkańców było w podeszłym wieku – spośród których żaden nie wykazywał oznak demencji czy pogorszenia pamięci – jedynymi przypadkami nagłych zgonów, jakie pamiętali członkowie plemienia, były utonięcie lub upadek z palmy kokosowej”[3]. Nikt nie wspominał o niczym, co mogłoby przypominać choroby serca; naukowcy nie dostrzeg­li też oznak cukrzycy, sklerozy, trądziku, podwyższonego ciśnienia, udarów czy nadwagi!

Co ja właściwie jem?

Jesteś już gotów, by cieszyć się dobrodziejstwami diety paleo? Świetnie. Przejdźmy zatem do konkretów.

Podstawą diety jest spożywanie wszystkiego, czym mogli się żywić paleolityczni myśliwi/zbieracze: mięsa, ryb, jajek, warzyw, niektórych owoców, orzechów i nasion. Paleoiści obywają się bez produktów mlecznych, zbóż i większości roślin strączkowych. Możesz zatem jeść steki, ale podaruj sobie bułki. Pewnie się zdziwisz, że produkty, które zawsze uważałeś za zdrowe, takie jak orzeszki ziemne, ciecierzyca czy pieczywo pełnoziarniste, są przez paleoistów zakazane, natomiast wołowina, masło czy wino – dozwolone!

Kiedy doczytasz tę książkę do miejsca, w którym zaczynają się przepisy i propozycje posiłków, zauważysz, że paleoiści stosują wspaniałe metody gotowania i okraszają potrawy ziołami oraz przyprawami. Nie mają oporów przed używaniem oliwy, oleju kokosowego, octu balsamicznego i paru innych dodatków (ot, choćby musztardy dijon czy salsy). Żywność paleo jest z oczywistych względów bezglutenowa i ma niski indeks glikemiczny. Wiele miejsca w jadłospisie zajmują natomiast jajka i boczek niezawierający azotynów oraz azotanów. Czy właśnie usłyszałam: „O matko!”?

Nim zaczniesz się stresować, co wolno, a czego nie wolno jeść, weź pod uwagę fakt, że będę ci pomagać, jak tylko mogę, w dostosowywaniu się do nowego stylu życia (bo tym właśnie, a nie po prostu dietą, jest paleo). Pamiętaj, że kiedyś znajdowałam się dokładnie w tym samym miejscu, w którym teraz jesteś ty.

Zasady umiarkowanej diety paleo

Oto podstawowe zasady, jakich trzeba przestrzegać, będąc umiarkowanym paleoistą:

1 Unikaj produktów mlecznych. Przynajmniej przez większość czasu. Jeśli już musisz, zjedz trochę dobrej jakości sera mającego więcej niż 120 dni (żeby laktoza zdążyła się rozłożyć).

2 Nie spożywaj glutenu. Nigdy. Gluten jest zły i szkodzi zdrowiu, kropka. Ale jeśli już koniecznie musisz zjeść makaron, wybierz ten z quinoa – pilnuj jednak wielkości porcji (nie ma sensu liczyć węglowodanów w quinoa). Węglowodany rozkładają się na cukry, a ich nadmiar prowadzi do nadmiaru cukru w organizmie.

3 Wyeliminuj z diety rośliny strączkowe. W diecie paleo ich spożywanie jest zakazane, ponieważ pełno w nich lektyn (więcej o lektynach na s. 28). Jeśli jednak tęsknisz za grochówką, proszę bardzo – wyhoduj kiełki grochu i wcinaj! Pozwól im dojrzewać przez parę dni, a potem zrób fantastyczną zupę! Kiełkowanie zbóż i roślin strączkowych zabija w nich lektyny, dzięki czemu stają się przyjazne dla osób stosujących dietę paleo.

4 Zrezygnuj z tradycyjnych ziemniaków na rzecz fioletowych, które mają znacznie większą wartość odżywczą. Obowiązuje tu jednak ta sama zasada co w punkcie 2 odnosząca się do spożywania makaronu z quinoa: nie przesadzaj.

5 Jedz warzywa! Zajadaj mnóstwo zielonych warzyw, które dodadzą ci sił w odróżnieniu od zapychającego chleba i zbóż. Uważaj na te, które mają dużo skrobi, a wybieraj te o niskim indeksie glikemicznym, takie jak brokuły, kalafior i, rzecz jasna, ciemnozielone warzywa liściaste.

Vademecum umiarkowanego paleoisty

Jak już wspomniałam, bycie umiarkowanym paleoistą to coś więcej niż dieta. To styl życia oparty na następujących założeniach:

 Nasze ciała nieustannie potrzebują składników odżywczych. Najlepszym ich źródłem są rośliny, zwłaszcza produkty ekologiczne z lokalnych upraw.

 Jajka od kur z wolnego wybiegu obfitują w proteiny, aminokwasy i sole mineralne.

 Ekologiczne mięso pochodzące od zwierząt z wolnego wybiegu jest ważnym źródłem protein. Należy unikać spożywania mięsa zwierząt z hodowli przemysłowej.

 Czynności zmniejszające stres (dowolne, np. masaż, joga) są konieczne do zachowania zdrowia i należy je wykonywać codziennie.

 Uprawianie sportu jest dobre, ale powinno się składać wyłącznie z ulubionych ćwiczeń.

 Odpoczynek jest kluczem do dobrego samopoczucia, który bywa często przeoczany. Trzeba zapewnić swojemu ciału dość snu, by hormony mogły właściwie działać.

 Owoce nie przynoszą organizmowi takiej korzyści jak warzywa. Z powodu dużej zawartości cukru powinno się je spożywać w niewielkich ilościach.

 Orzechy, jagody i nasiona zawierają ważne składniki odżywcze i należy je spożywać codziennie, lecz z umiarem.

 Cukier rafinowany, zboża, rośliny strączkowe, gluten i gotowa, wysoko przetworzona żywność są pozbawione wartości odżywczej i należy ich unikać.

 Zdrowe tłuszcze, takie jak oliwa, olej kokosowy, masło na bazie mleka od zwierząt z wolnego wybiegu oraz awokado, są korzystne dla organizmu.

 Pozostałe oleje roślinne są niebezpiecznymi produktami wytworzonymi przez człowieka, których nie powinni spożywać ani ludzie, ani żadne inne żywe istoty.

 Jogurt naturalny, kefir i ser mający więcej niż 120 dni są dopuszczalnymi rodzajami produktów mlecznych, jeśli organizm je toleruje. Trzeba jednak pamiętać, by nie spożywać ich w nadmiarze.

 Wino, zwłaszcza czerwone, ma właściwości prebiotyczne i świetny profil odżywczy. Powinno być jednak spożywane z umiarem.

 Liczenie kalorii nie ma sensu.

 Probiotyki i kiszone warzywa wspomagają trawienie.

 Wywar gotowany na kościach świetnie wpływa na jelita i powinien być ważnym elementem diety.

 Należy być świadomym tego, jak przebiegają procesy trawienia i wydalania.

Dieta paleo a dieta primal

Zdarza się, że słowa „paleo” i „primal” (lub dieta pierwotna) są używane zamiennie, lecz w rzeczywistości obie diety odrobinę się różnią.

Zarówno dieta paleo, jak i primal oparte są na wiedzy, że sposób odżywiania się dominujący współcześnie w świecie Zachodu w niczym nie przypomina tego, który stosowali nasi przodkowie sto tysięcy lat temu. Zwolennicy obu diet dowodzą, że jeśli będziemy się żywić tak jak nasi przodkowie, będziemy zdrowsi.

Podobieństwa między paleo i primal obejmują:

 jedzenie mnóstwa warzyw,

 spożywanie dużej ilości protein,

 unikanie zbóż,

 wyeliminowanie glutenu,

 rezygnację z kukurydzy,

 unikanie syropu kukurydzianego o dużej zawartości fruktozy,

 unikanie cukru,

 wyeliminowanie żywności wysoko przetworzonej,

 możliwość spożywania od czasu do czasu wina i piwa (pod warunkiem że będzie to piwo bezglutenowe),

 regularne ćwiczenia fizyczne.

Mimo wielu podobieństw istnieją także różnice. Oto one:

 Paleoiści unikają produktów mlecznych (w wielu wypadkach z wyjątkiem masła pochodzącego od zwierząt z wolnego wybiegu), podczas gdy zwolennicy stylu primal lubią od czasu do czasu uraczyć się produktem na bazie zsiadłego mleka.

 Niektórzy zwolennicy paleo unikają tłuszczów nasyconych i ograniczają spożycie tłustego mięsa, jajek (do sześciu na dzień) oraz masła. Ja do nich nie należę. Jem mnóstwo masła, wołowiny z krów hodowanych na wolnym wybiegu i nie żałuję sobie oleju kokosowego! Primalowcy natomiast w ogóle nie boją się tłuszczów nasyconych i nie ograniczają spożycia jajek.

 Primal pozwala na spożywanie sfermentowanych produktów sojowych oraz ekologicznej edamame (świeżej fasolki sojowej), podczas gdy zwolennicy paleo unikają soi.

 Primal dopuszcza spożywanie od czasu do czasu roślin strączkowych, natomiast paleo zdecydowanie ich zabrania.

Na przestrzeni lat styl paleo dość mocno ewoluował, przyjmując więcej aspektów stylu primal. Na przykład wielu paleoistów spożywa produkty mleczne na bazie zsiadłego mleka i jogurt grecki. Mam też licznych znajomych hołdujących tej diecie, którzy nie ograniczają spożycia jajek. Podobnie w wielu wypadkach jest z boczkiem. Wiesz już, do czego zmierzam? Moim zdaniem każdy, kto odżywia się w ten sposób, ma swoją własną wersję diety jaskiniowca. Uważam, że jest to dopuszczalne. Jedyną rzeczą, z którą wszyscy muszą się zgodzić, jest to, że należy spożywać prawdziwą żywność, a nie sztuczną.

Zamiast więc twardo obstawać przy stylu paleo lub primal, wymyśliłam coś innego: umiarkowane paleo.

Dziesięć popularnych produktów, które tylko pozornie są przyjazne diecie paleo

W trakcie lektury tej książki natkniesz się na wzmianki o pewnych produktach, które wydają się całkowicie niegroźne, a jednak paleoiści unikają ich jak ognia.

Wkraczając na ścieżkę paleo, łatwo dojść do mylnego wniosku, że potrawy, które przez całe życie uważało się za dobre, wcale takie nie są, za to te, których się unikało, w istocie są zdrowe. Założenie naszej diety jest inne – jeść to, do czego mieli dostęp nasi jaskiniowi przodkowie. Uważamy bowiem, że nasza fizjologia w ciągu ostatnich dziesięciu tysięcy lat nie zmieniła się do tego stopnia, by pozwalać nam na trawienie pewnych pokarmów, które wkroczyły na scenę w początkach nowożytnego rolnictwa (takich jak pszenica).

 

Poza produktami pełnoziarnistymi, w diecie paleo należy unikać niektórych „naturalnych” pokarmów. Należą do nich:

1 Soczewica. Jej małe ziarenka wyglądają na całkiem zdrowe, prawda? Zawierają jednak lektyny, będące wrogiem naszego układu trawiennego. Stosując umiarkowaną dietę paleo, wciąż możesz się raczyć soczewicą, ale dopiero, gdy wykiełkuje (proces kiełkowania zabija lektyny). Przygotowując kiełki, postępuj według tego samego przepisu co w wypadku innych roślin (więcej o kiełkowaniu na s. 73).

2 Orzeszki ziemne. Tak naprawdę fistaszki wcale nie są orzechami, lecz roślinami strączkowymi. A rośliny strączkowe zawierają kwas fitowy, który wiąże się ze składnikami odżywczymi, uniemożliwiając ich wchłanianie przez organizm. Ponadto kwas fitowy może prowadzić do zespołu nieszczelnego jelita, co z kolei jest prostą drogą do wielu kolejnych problemów, takich jak schorzenia autoimmunologiczne i inne.

3 Ryż. Radykalni paleoiści unikają ryżu, ponieważ należy do zbóż i zasadniczo nie zawiera substancji odżywczych. Zawiera natomiast „substancje antyodżywcze” w rodzaju fityny (formy kwasu fitowego), która wiąże się z solami mineralnymi, czyniąc je właściwie bezużytecznymi.

4 Kukurydza. O tym, dlaczego należy jej unikać, szczegółowo opowiemy na stronie 77. Tu wspomnijmy jedynie, że prawie niemożliwe jest znalezienie kukurydzy, która nie byłaby genetycznie modyfikowana. Ponadto ma bardzo wysoki indeks glikemiczny i jest zbożem, a nie warzywem! (Pewnie się zdziwiłeś, co?).

5 Ciecierzyca. Podobnie jak orzeszki ziemne jest rośliną strączkową, więc paleoiści jej unikają.

6 Białe (tradycyjne) ziemniaki. Składają się głównie ze skrobi i jako źródło substancji odżywczych są gorsze od większości innych dodatków do obiadu. Ponadto należą do rodziny psiankowatych, co oznacza, że zawierają substancje chemiczne zwane glikoalkaloidami, które u nietolerujących ich osób wywołują objawy zespołu nieszczelnego jelita. Ziemniaki fioletowe i bataty są znacznie bardziej odżywcze, lecz spożywając je, trzeba pamiętać o tradycyjnym umiarze.

7 Soja. Miłośnicy zdrowego żywienia od dziesiątków lat jedzą soję. Teraz jednak wiadomo, że pełno w niej lektyn i fitynianów, a ponadto nieekologiczna soja jest jedną z najbardziej rozpowszechnionych zmodyfikowanych genetycznie roślin w Ameryce Północnej.

8 Groszek. Zielony groszek jest rośliną strączkową, więc zagorzali paleoiści go unikają. Warto jednak wiedzieć, że nie jest bardzo szkod­liwy, jeśli organizm nie jest nadwrażliwy z powodu zespołu nieszczelnego jelita. Groszek ma dość wysoki indeks glikemiczny, więc jeśli jednak postanawiasz go jeść, nie przesadzaj z ilością! Jedynym wyjątkiem jest Pea Protein Isolate (koncentrat białka z groszku), gdyż – podobnie jak w moim uniwersalnym miksie koktajlowym – fityniany zostają z niego niemal wyeliminowane w trakcie obróbki, co czyni go lekkostrawnym.

9 Owies. Jaskiniowcy go nie jedli, więc nie jedzą go także umiarkowani paleoiści. Owies zawiera kwas fitowy i należy go unikać, zwłaszcza w wypadku nadwrażliwości wywołanej zespołem nieszczelnego jelita.

10 Fasola. Rośliny strączkowe zawierają dużą ilość lektyn, więc nie są przyjazne diecie paleo.