Twardziel

Tekst
Z serii: Hollywood Heat #2
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

Rozdział 5


Reszta dnia minęła jak z bicza strzelił. Kolejne próby, próba techniczna, szybka kolacja, którą ledwie tknęła. I już był czas na przedstawienie. Mimo tremy uwielbiała tę ekscytację, która ogarniała ją podczas występów na żywo. Jako aktorka filmowa rzadko doświadczała podobnych uczuć, wiedząc, że nakręcony materiał zostanie odpowiednio zmontowany na etapie postprodukcji. Dlatego gdy miała okazję poczuć ten dreszczyk emocji, poddawała się im z rozkoszą. Nawet myśl o seksownym stolarzu oglądającym jej występ nie zdołała jej zdekoncentrować.

Przedstawienie Heather było trzecie w kolejności. Znakomity moment. Publiczność była już rozgrzana i za rolę tępej blondynki próbującej przewiercić się przez piasek do ropy, nagrodzono ją gromkimi brawami. Niemal pożałowała, że przedstawienie nie było nagrywane, aby później mogła je obejrzeć. Ale właśnie to wyróżniało, między innymi, Festiwal Sztuk 24-godzinnych – te sztuki grano tylko raz.

Normalnie po zakończeniu swojego przedstawienia usiadłaby z innymi aktorami na balkonie, aby obejrzeć pozostałe spektakle. Ale w tym roku jako konferansjerka musiała jeszcze zapowiedzieć artystę-faworyta Sztuk Miejskich, a po antrakcie wygłosić mowę pochwalną na temat tej organizacji charytatywnej i jej licznych osiągnięć. Miała też wspomnieć o tegorocznej festiwalowej nowości – dekoracjach zbudowanych przez Setha Rafferty’ego, które w przyszłym miesiącu zostaną zlicytowane. Publiczność wyraziła aprobatę gromkimi brawami.

Tak, myliła się co do tych dekoracji. Zyskały na nich same spektakle i cały program Sztuk Miejskich. Co nie znaczy, że zamierzała się przyznać Sethowi do swego błędu.

Zrezygnowała z oglądania ostatniego przedstawienia zza kulis, aby móc wziąć szybki prysznic i się wystroić. Włożyła maksi w czarno-białe pasy z głębokim dekoltem i elastycznymi ramiączkami skrzyżowanymi na plecach. Była odpowiednia na afterparty, lecz także bardzo seksowna.

Przedstawienia się skończyły, ale Heather miała wrażenie, że jej praca dopiero się zaczyna. Patrick natychmiast zaprowadził ją do foyer, gdzie po przedstawieniu jej ważnym darczyńcom pozowała do zdjęć i rozdawała autografy. Potem odwieziono ją do hotelu na godzinną konferencję prasową i wreszcie na imprezę dla obsady. Wygłosiła tam ostatnią mowę, dziękując aktorom oraz zespołowi technicznemu, i na tym zakończyły się jej obowiązki konferansjerki.

Z westchnieniem ulgi opadła na miejsce obok Lexie siedzącej na kanapie nad basenem i zaczęła sączyć Tequilę Sunrise, niepewna, czy zostało jej dość siły, aby przyłączyć się do innych aktorów urządzających karaoke w jednej z przybasenowych sal. Pragnienie, aby dać odpocząć bolącym stopom, pokonało ochotę na śpiewanie hitów z lat osiemdziesiątych, więc zadowoliła się samym słuchaniem.

– Dobrze ci poszło, laska – powiedziała Lexie, unosząc szklaneczkę. – Ogłaszam, że wieczór zakończył się pełnym sukcesem.

– I tylko twoja opinia się liczy. – A jednak to nie była prawda. Heather zdecydowanie za bardzo przejmowała się tym, co myślą o niej inni. Kiedyś próbowała się tym nie przejmować, a po tych wszystkich latach w świetle reflektorów powinna mieć już grubszą skórę, lecz była osobą z natury wrażliwą. Zawsze szukała aprobaty, której nie dostała od ojca.

Ale fakt faktem – dobrze jej dzisiaj poszło. Spodziewała się pozytywnych recenzji w jutrzejszej prasie. Festiwal Sztuk 24-godzinnych był wydarzeniem dość kameralnym, relacje będą krótkie…

Heather rozejrzała się wokół basenu. Nie widziała Setha przez cały wieczór – co nie znaczy, że go szukała. Może nie chadzał na przyjęcia. Może jej unikał.

A może nie patrzyła wystarczająco uważnie. Bo jednak tu był: stał z tyłu, w kącie, przy bufecie z przystawkami, i gawędził z Neilem. Na jego widok ciało Heather zalała fala gorąca, jakby ogrodowe palenisko buchnęło nagle większym płomieniem. Seth przebrał się w czyste dżinsy i oliwkową koszulę na guziki, która – Heather była tego pewna – podkreślała zielone iskierki w jego oczach.

Dlaczego, do licha, myśli o jego oczach?

– Na kogo się tak gapisz? – Lexie powiodła wzrokiem za spojrzeniem przyjaciółki. – Mniam! Kto to?

– Ten dupek, o którym ci opowiadałam.

– Ten, który nazwał cię jędzą i zrobił te niesamowite meble, za które ludzie zapłacą na aukcji tysiące dolarów?

– Tak. – Wszystkie te myśli, które odpędzała od siebie przez cały wieczór, teraz wróciły. Mówiła, że go nie chce, a jednak chciała. I to bardzo. Ale to, co powiedział… Ta straszna prawda o niej, którą jej uświadomił…

Seth Rafferty wyciął jej niezły numer. Zostawił ją oszołomioną, zdezorientowaną i napaloną jak diabli.

A do tego zawstydzoną.

Lexie podwinęła nogi i badawczo przyjrzała się Heather, jakby próbowała czytać jej w myślach.

– Pocałował mnie – przyznała się aktorka najzwyklejszym tonem, na jaki mogła się zdobyć.

Lexie opadła szczęka.

– I dopiero teraz mi o tym mówisz?

– Sporo się działo. – Heather chciała powiedzieć jej wcześniej, potrzebowała powierniczki. A jednocześnie nie chciała puścić pary z ust. Jej relacja z tym mężczyzną była niezwykle osobista.

– Teraz nic się nie dzieje. Wal.

– Trzasnęłam go w twarz. – Z tego była właściwie dumna. – Ale potem oddałam mu pocałunek. – Mało powiedziane, nie tylko oddała i nie tylko raz. Ale kto przejmowałby się szczegółami.

– Niezła nagroda pocieszenia po zawodzie miłosnym.

– Przeciwnie, okropna. On jest… – Przez jej umysł przemknęła masa przymiotników opisujących Setha, ale żaden z nich nie był jej zdaniem dość poniżający. – Nawet go nie lubię. Totalny dupek.

– Totalny, gorący dupek.

Heather westchnęła.

– Tak.

Umilkły. Tequila rozlała się w jej żyłach i Heather zaczęła się odprężać – po raz pierwszy od dwóch dni.

Po chwili Lexie wyprostowała się i rozejrzała dookoła.

– Zdaje się, że impreza dogorywa. Wynoszę się stąd. Potrzebujesz czegoś, zanim wyjdę?

– Zameldowałaś mnie? – Wiedząc, jak będzie wypompowana po całym tym wieczorze, Heather postanowiła przenocować w hotelu.

– Tak. Bagaż masz już w pokoju. Numer czterysta siedemnaście. – Lexie sięgnęła do torebki po klucz. – Proszę, karta magnetyczna.

– A zarezerwowałaś mi spa na jutro? – Czy to zabrzmiało bełkotliwie? Chyba powinna była coś zjeść.

– Tak, na cały dzień. – Lexie przyjrzała się jej podejrzliwie. – Dobrze się czujesz?

– Tak, doskonale. – Przeciągnęła się. – Po prostu jestem wykończona.

– Więc wypocznij i spędź jutro przyjemny dzień. Nie chcę o niczym słyszeć przynajmniej do późnego popołudnia.

Boże, Lexie była prawdziwym darem niebios. Heather wyobraziła ją sobie z anielskimi skrzydłami i zachichotała.

– Chyba już wystarczy na dzisiaj. Dostajesz głupawki. Pewnie przez cały dzień nic nie jadłaś? Mam cię odprowadzić do pokoju?

– Nie, dam sobie radę.

Lexie wstała i pochyliła się, żeby uścisnąć szefową.

– Pożegnaj się z wszystkimi i idź spać. A jeśli wylądujesz w łóżku z tym stolarzem…

Heather przewróciła oczami.

– Przestań. Nie pójdę z nim do łóżka. – Ale nie mogła się pozbyć wrażenia, że cokolwiek się wydarzyło między Sethem i nią, to jeszcze nie koniec. Może jeszcze raz z nim porozmawia. Upewni się, że dostał wiertarkę, którą zostawiła dla niego na blacie w hali załadunkowej. Może pochwali jego dekoracje. Odda mu sprawiedliwość.

Albo ciało.

A póki co, chyba się jeszcze napije.


Seth unikał Heather od ich gorącego spotkania podczas lunchu. Było dla niego jasne, że ta kłótliwa blondynka zupełnie do niego nie pasuje, ale, dobry Boże, nigdy nie spotkał bardziej impulsywnej kobiety. Sposób, w jaki otwierała usta, oplatała go nogami w pasie i lgnęła do niego boskimi piersiami… Była tak cholernie seksowna. Pochłonięty myślami o niej prawie zapomniał o satysfakcji z dobrze wykonanej pracy. Prawie, ale nie do końca.

– Sztuki Miejskie nieźle zarobią na tej aukcji w przyszłym miesiącu – powiedział Neil, podając Sethowi kolejne piwo. – Opinie są bardzo pozytywne. To był świetny pomysł. Może nawet wykorzystamy go w Nowym Jorku w listopadzie.

– Dzięki, stary. Cieszy mnie to. – Cieszyłoby bardziej, gdyby nie fakt, że na tyłach teatru prawie molestował dziś konferansjerkę. Dwa razy. Jednak najbardziej drażniło go w tym wszystkim uczucie, że nie skończył tego, co zaczął.

– I słusznie. Zapraszamy też w przyszłym roku. Jeśli pozwolisz… Ciekaw jestem, dlaczego nie chciałeś, aby ludzie wiedzieli, że ofiarowałeś materiały na dekoracje?

Seth się zawahał. Neil był w porządku, twardo stąpał po ziemi i to głównie dzięki niemu pomysł Setha dotyczący budowy dekoracji doszedł do skutku. Otworzył piwo – szóste w ciągu godziny.

– Szczerze mówiąc – odparł, pociągnąwszy łyk – nie obchodzi mnie, kto o tym wie. Byle nie dowiedziała się Heather Wainwright.

– Heather? – Neil wytrzeszczył oczy ze zdziwienia. – Dlaczego…? A właściwie, nie odpowiadaj. Mam przeczucie, że nie chcę wiedzieć.

– Może jestem fiutem. – Nie miał co do tego wątpliwości. Był strasznym fiutem. – Ale ona zadziera nosa. A ten projekt, Sztuki Miejskie, Festiwal Sztuk 24-godzinnych, ma pomagać ludziom, którzy mają w życiu pod górkę. A nie ich poniżać i bawić się ich kosztem. – Sam jednak nie miałby nic przeciwko temu, aby Heather zabawiła się jego kosztem. W łóżku.

– Kapuję. – Neil chciał coś dodać, ale się zawahał.

 

– No dalej. Powiedz, co chciałeś powiedzieć. Pewnie powinienem to usłyszeć.

– Chodzi o to, że pracuję przy tych spektaklach tak długo, jak Heather. I bywało, że wyłaziła z niej prawdziwa snobka. Ale w głębi duszy wcale taka nie jest. Ona wierzy w ten projekt i w to, co robimy. Myślę, że ma do niego bardzo osobisty stosunek.

Seth kręcił butelką w dłoniach, zastanawiając się, czy nie powinien przyhamować.

– Pewnie masz rację. Ale dla mnie to też sprawa osobista. – Kiedyś był taki jak ona: wypierał się własnej przeszłości i ukrywał pochodzenie. Potem życie nauczyło go, że nie można uciec od tego, kim się jest. Uświadomił sobie, że gdyby nie jego pochodzenie, nie stałby się tym, kim jest dzisiaj. Jeśli Heather miała podobne doświadczenia, to też powinna się z tym pogodzić.

Tak uważał.

– O wilku mowa – powiedział Neil, wbijając wzrok w punkt za plecami swego rozmówcy.

Seth obrócił się i ujrzał zmierzającą w jego kierunku Heather. Seksownie kołysała biodrami, a każdy jej ruch podkreślała jeszcze dopasowana sukienka. Jeśli chciał nadal jej unikać, powinien natychmiast stamtąd uciec.

Albo zostać i przekonać się, jak rozwinie się ta sytuacja.

Ta druga opcja z pewnością okaże się zabawniejsza. No dobrze, wypił zdecydowanie za dużo piw.

A chwiejny krok Heather sugerował, że i ona mogła nieco przesadzić z alkoholem.

Przeprosił na chwilę Neila, który rzucił mu znaczący uśmiech, i wyszedł jej na spotkanie. Na szczęście, bo kiedy podeszła bliżej, potknęła się. Odstawił butelkę z piwem na najbliższy stolik i złapał ją za łokcie, starając się zignorować fakt, że pod wpływem jego dotyku aktorka dostała gęsiej skórki.

– Hej, nie musisz mnie ciągle podtrzymywać.

Poczuł na twarzy jej ciepły oddech, w którym mieszał się zapach alkoholu i soku pomarańczowego. Tak, zdecydowanie sobie pofolgowała.

– Więc przestań się na mnie przewracać. – Ze wszystkich sił starał się nie przyciągnąć jej bliżej do siebie. Nawet pijana wyglądała kusząco i seksownie.

– Chciałbyś. – Wyrwała się z jego uścisku, a on natychmiast poczuł, że czegoś mu brakuje. – Muszę ci o czymś powiedzieć.

Seth stłumił uśmiech.

– No jasne.

Podparła się pod boki, ułożywszy dłonie w pięści. Próbowała, jak podejrzewał, wyglądać groźnie. W rezultacie wyglądała jeszcze ponętniej. Niczego nie pragnął bardziej, niż rzucić ją na bufet i doprowadzić do ekstazy. Zamiast przełykać każdą zniewagę, jaką mu zaserwuje, i udawać, że jego kutas nie robi się coraz twardszy z każdym opryskliwym słowem wychodzącym z jej ust.

Sięgnął po piwo i pociągnął spory łyk, przygotowując się do konfrontacji

– Jesteś aroganckim… Och! Ipswich Ale. Jestem pod wrażeniem.

– Co? A spodziewałaś się, że będę pił coś krajowego jak Coors albo Bud? Bo jeśli właśnie to serwują w barze, to też chętnie spróbuję.

Skrzywiła się.

– Nie. To po prostu jedno z moich ulubionych piw – wybełkotała. – Boże, naprawdę myślisz, że jestem aż taka płytka?

Tak właśnie myślał.

A może nie całkiem? Niewątpliwie miała kompleks wyższości, ale także wrażliwość, która wyzierała spod maski pewności siebie. Zauważył ją już tego pierwszego wieczoru, kiedy się spotkali, a potem jeszcze raz, gdy poprosiła go o wiertarkę. I za każdym razem, gdy ją całował.

I kiedy praktycznie błagała go, by wyznał, że ją lubi.

Zwłaszcza wtedy. A on zawiódł jej oczekiwania.

Od tej myśli zakręciło mu się w głowie. A może od piwa. Tak czy owak, wolał się skupić na czymś innym.

– Co chciałaś mi powiedzieć, Heather?

Zmarszczyła brwi, próbując sobie przypomnieć. Potem w jej oczach pojawił się błysk i wymierzyła w Setha swój długi palec.

– Jesteś pieprzonym, aroganckim dupkiem…

Jego kutas wyprężył się w spodniach.

– Powinnaś wiedzieć, że nie mam ochoty tego wysłuchiwać. – Mijając ją, otarł się o nią. Wolał czmychnąć, by nie ulec ośmielonej alkoholem żądzy, ale nie mógł się oprzeć, by jeszcze raz jej nie dotknąć.

– Nie przerywaj mi przeprosin.

Przeprosin? Odwrócił się do niej.

– To są przeprosiny?

– Być może. – Oczy zaszły jej mgłą. – Jeśli przypomnę sobie następną kwestię… – Jedną ręką oparła się o stół, a drugą potarła czoło.

Była naprawdę nieźle wstawiona.

– Heather, jak chcesz wrócić do domu? Chyba nie zamierzasz prowadzić?

Spojrzała na niego niepewnym wzrokiem. Po chwili twarz jej się rozjaśniła. Sięgnęła za dekolt sukienki i wyjęła kartę magnetyczną.

Nie, to wcale nie było kuszące…

Triumfalnie pomachała mu kartą przed nosem.

– Zostaję w hotelu.

Dzięki Bogu. Nie ma mowy, aby w obecnym stanie dała sobie radę za kółkiem. Wątpił nawet, czy uda jej się znaleźć wejście do budynku.

– Trafisz sama do pokoju?

– Czyżbyś chciał mnie odprowadzić? – Uśmiechnęła się figlarnie i złapała go za kołnierzyk koszuli. – Bo jeśli próbujesz zaciągnąć mnie do łóżka, wystarczy poprosić.

Jego członek drgnął. Aluzja do ich rozmowy z poprzedniego wieczoru była oczywista. Dlaczego ona musi być tak cholernie seksowna? Nie mógł się jej oprzeć, gdy była megajędzą. Jeśli teraz nagle zacznie grać uwodzicielkę, on nie będzie miał żadnych szans.

Tyle że, choć bardzo seksowna, Heather była pijana. A wykorzystywanie pijanych kobiet nie było w jego stylu.

Łatwiej byłoby mu o tym pamiętać, gdyby sam nie był wstawiony.

Przykrył jej dłonie swoimi i łagodnym ruchem odsunął je od siebie.

– Bardziej martwi mnie to, że robisz z siebie pośmiewisko. A zdaje się, że bardzo ci zależy na reputacji.

– Pośmiewisko?

– Bo za dużo wypiłaś.

– Tylko dwa drinki. – Zmarszczyła brwi, próbując sobie przypomnieć. – Może dwa i pół.

– Jadłaś coś dzisiaj?

– Hmm… Nie pamiętam. – Obejrzała się za siebie. – Jadłam coś, Lexie? – Obracała się dalej. – Lexie? – Gdy znów stanęła twarzą w twarz z Sethem, kręciło jej się w głowie i się zachwiała. – Ach tak, Lexie już poszła.

Westchnął, odstawił piwo i chwycił ją mocno za łokieć.

– Chodź, Księżniczko. – Rozejrzawszy się, by mieć pewność, że nikt ich nie obserwuje, odprowadził ją do najbliższych drzwi wejściowych.

– Dokąd idziemy?

– Do twojego pokoju.

– To podniecające. – Zachichotała tak słodko, że aż zakłuło go w piersi.

Zaprowadził ją do windy i wcisnął guzik, gdy nagle zdał sobie sprawę, że nie wie, gdzie jest jej pokój.

– Jaki jest numer twojego pokoju?

– Aleś ty władczy. – Przybliżyła się do niego. – To bardzo seksowne.

Jego kutas poruszył się ochoczo. Seth stracił wątek. O co przed chwilą ją zapytał? Ach tak.

– Numer twojego pokoju, Heather.

– Czterysta siedemnaście – odparła dokładnie w chwili, gdy otworzyły się drzwi windy. – Nie mam pojęcia, jakim cudem to zapamiętałam.

– Wejdź. – W jego głosie zabrzmiało napięcie. Seth był przy niej tak nakręcony, że nie wiedział, jak długo jeszcze uda mu się opanować.

A przecież odprowadzał ją do pokoju. Co on sobie wyobrażał, do cholery?

Dzięki Bogu, w windzie byli sami. Gdy tylko drzwi się zamknęły, Heather zarzuciła mu ręce na szyję i wtuliła się w niego.

Cholera.

– Jestem taka zmęczona, Seth – westchnęła. – Zamknę oczy tylko na minutkę.

– Nie, nie, nie, Księżniczko. Lepiej ich nie zamykaj. Zaraz będziemy na miejscu.

Ale jego słowa trafiły w próżnię. Gdy dotarli na czwarte piętro, już zasnęła w jego ramionach. Przeklinając pod nosem, Seth wziął ją na ręce i ruszył za strzałkami, szukając jej pokoju. Dwa razy minął jego drzwi, zanim w końcu je znalazł. Pouczał Heather, a teraz przypomniał sobie, że sam też nic nie jadł, nim wypił te wszystkie piwa. Nic dziwnego, że nie myślał jasno.

Zatrzymawszy się pod jej drzwiami, postawił ją na ziemi i mocno objął, aby utrzymać ją w pozycji pionowej.

– Heather? Heather, skarbie? Gdzie schowałaś kartę?

Nie odpowiadała, więc uznał, że sam musi jej poszukać. Nie miała torebki, więc albo upuściła kartę magnetyczną gdzieś po drodze, albo schowała z powrotem tam, gdzie trzymała ją wcześniej.

Mógł się o tym przekonać tylko w jeden sposób.

– Nie podniecaj się, kolego – powiedział do swojego fiuta, a potem włożył dłoń za jej dekolt. Być może zabawił tam nieco dłużej, niż to było konieczne, ale czy mogłaby go za to winić?

Wsunął kartę do czytnika i modlił się, aby to był właściwy pokój. Gdy światełko zamrugało na zielono i drzwi się otworzyły, odetchnął z ulgą.

Teraz do środka.

Poklepał ją po twarzy.

– Heather?

Otworzyła oczy.

– Co się stało? Gdzie my jesteśmy?

– Odpłynęłaś. Jesteśmy przed twoim pokojem. Pomogę ci wejść. Mogę?

– Taaa…

Rozbudziła się na tyle, by utrzymać się na nogach, ale i tak potrzebowała pomocy przy stawianiu kroków. Przeszli przez pokój i posadził ją na krawędzi łóżka.

– Dobrze się czujesz? – Położył jej ręce na ramionach, podtrzymując ją w pozycji siedzącej.

– Tak, chyba tak. – Podniosła na niego wzrok i uśmiechnęła się, a Seth natychmiast poczuł, że ma ciaśniej w spodniach.

Chryste. Co on tu robi?

– Pomogę ci z butami. – Niezbyt mądry ruch z jego strony. Schylił się, ignorując zawrót głowy, by rozpiąć jej sandały. Uwolnił jej drobne stopy jedną po drugiej. Nie podnosił wzroku, doskonale wiedząc, że jeśli spojrzy jej w oczy, Heather zobaczy, jaki wpływ ma na niego ta intymna czynność. Chętnie zabawiłby się tymi uroczymi stópkami, zrobiłby coś perwersyjnego. Z całych sił powstrzymał się, by nie zacząć ssać po kolei jej palców z różowymi paznokciami.

Muskał jej kostkę, rozkoszując się dotykiem jedwabistej skóry.

– Dziękuję, Seth.

W końcu podniósł wzrok. Dźwięk jego imienia w ustach Heather sprawił, że stracił dech. Wstał z wielkim wysiłkiem. Nie był pewny, czy może zostawić ją samą – a raczej czy zdoła zostawić ją samą – ale zdał sobie sprawę, że szybka ucieczka to jedyne wyjście. Tyle że nie może tak po prostu jej tu porzucić, prawda?

Cóż, mógłby. Wręcz powinien.

Zamiast to zrobić, zapytał:

– Przynieść butelkę wody z minibaru, zanim wyjdę?

– Byłoby miło z twojej strony. Dzięki.

Upewniwszy się, że może zostawić ją samą, wrócił do salonu. Wziął głęboki oddech i przetarł twarz obiema rękami. Boże, w co on się wpakował?

W nic, w nic się nie wpakował. Po prostu pomagał ładnej kobiecie, która potrzebowała pomocy.

Tak, jasne.

Wyjął z minilodówki dwie butelki wody i spojrzał na siebie w lustrze wiszącym na ścianie.

– Daj jej tę wodę i wynoś się stąd – powiedział do swojego odbicia. – Nie bądź fiutem. Nie myśl fiutem. Po prostu wejdź i wyjdź.

Pewny, że uda mu się wykonać tę misję, wrócił do sypialni.

– Proszę bardzo, a teraz wycho…

Ale nie dokończył. Nie mógł. To, co ujrzał w sypialni, odebrało mu mowę.

Heather leżała na łóżku, podpierając się na łokciach i wyginając usta w seksownym uśmiechu.

Była zupełnie naga.

To koniec darmowego fragmentu. Czy chcesz czytać dalej?