Idea Galicji. Historia i fantazja w kulturze politycznej HabsburgówTekst

0
Recenzje
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

Reflek­sja histo­ryczna na­dal pie­lę­gnuje i rewi­duje kul­tu­ralne zna­cze­nie Gali­cji w jej fan­to­mo­wej for­mie, bowiem pro­win­cja ta nie ist­nieje prze­cież już od stu lat. W duchu ukie­run­ko­wa­nej poli­tycz­nie nostal­gii w 2000 roku obcho­dzono we Lwo­wie 170. rocz­nicę uro­dzin cesa­rza Fran­ciszka Józefa, suge­ru­jąc, że Gali­cja do dzi­siaj prze­trwała w pamięci i wyobraźni. Zresztą kręgi „auto­no­mi­stów gali­cyj­skich” świa­do­mie pie­lę­gnują w jej daw­nej sto­licy tę pamięć. W 2001 roku wybu­chła mię­dzy­na­ro­dowa kon­tro­wer­sja wokół gali­cyj­skiego dzie­dzic­twa Bru­nona Schulza, kiedy nama­lo­wane przez niego fre­ski w jego rodzin­nym Dro­ho­by­czu, leżą­cym w dzi­siej­szej Ukra­inie, zostały wywie­zione do muzeum Yad Vashem w Jero­zo­li­mie. W tej książce pró­buję prze­śle­dzić ideę Gali­cji od osiem­na­sto­wiecz­nego wymy­słu po fan­tom, który nawie­dza współ­cze­sną świa­do­mość w XXI wieku. Dzieje idei Gali­cji ilu­strują ewo­lu­cję zna­czeń ide­olo­gicz­nych i kul­tu­ro­wych w kon­tek­ście prze­strzeni geo­po­li­tycz­nej Europy Wschod­niej.

W latach osiem­dzie­sią­tych XVIII wieku pol­ski pisarz Julian Niem­ce­wicz wybrał się w podróż do nowo utwo­rzo­nej pro­win­cji Gali­cja — „nie bez bole­ści serca widząc tę tak piękną kra­inę ode­rwaną od Kró­le­stwa Pol­skiego”k14. W tam­tym cza­sie Gali­cję opła­ki­wano jako stra­coną dla Pol­ski, jako tery­to­rium ważne tylko ze względu na jego roz­bi­cie. W poło­wie XIX wieku Sacher-Masoch zade­dy­ko­wał jedną ze swo­ich powie­ści „roda­kom”, czyli innym Gali­cja­nom. „Z dala od ojczy­zny [Heimat] prze­sy­łam wam te pozdro­wie­nia — napi­sał. — Pozdra­wiam was wszyst­kich, bo jedna zie­mia, Gali­cja, zro­dziła nas wszyst­kich: Pola­ków, Rusi­nów, Niem­ców i Żydów!”k15. Funk­cjo­nu­jąca od wielu lat jako kraj koronny Habs­bur­gów, Gali­cja posia­dała już swoje odrębne zna­cze­nie emo­cjo­nalne; nie była wyłącz­nie ode­rwa­nym kawał­kiem Pol­ski, lecz ojczy­zną, która wyra­stała ponad podziały naro­dowe i reli­gijne. W latach trzy­dzie­stych kolej­nego stu­le­cia, kiedy o Gali­cji pisał Joseph Roth, nie wid­niała już na mapie Europy i znowu budziła tęsk­notę i poczu­cie utraty, będąc ojczy­zną zacho­waną tylko w pamięci. W Kryp­cie kapu­cy­nów Roth opi­sał plan eks­pe­dy­cji z Wied­nia do pew­nego mia­sta gali­cyj­skiego. „Nie­ba­wem podróż ta stała się dla nas wszyst­kich pew­nego rodzaju pasją, nie­omal obse­sją – napi­sał Roth. – […] Trudno nam już było nie oszpe­cać tej zapa­dłej dziury, któ­rej nikt z nas nie znał, to zna­czy: trudno nam było nie wypo­sa­żać jej w cechy, o któ­rych dobrze­śmy wie­dzieli, że są jedy­nie wytwo­rami naszej wyobraźni i zupeł­nie nie odpo­wia­dają praw­dzi­wym aspek­tom legen­dar­nego mia­steczka”k16. Od lat osiem­dzie­sią­tych XVIII wieku do lat trzy­dzie­stych XX stu­le­cia, od zadry w sercu do ojczy­zny, pasji, obse­sji i fan­ta­sma­go­rii, idea Gali­cji odci­snęła swoje piętno na mapie Europy i w euro­pej­skim umy­śle.

1 Wyda­nie pol­skie: Larry Wolff, Wyna­le­zie­nie Europy Wschod­niej. Mapa cywi­li­za­cji w dobie Oświe­ce­nia, przeł. Tomasz Bie­roń, Kra­ków 2020. (Przy­pisy obok tek­stu pocho­dzą od redak­cji). [wróć]

1. Gali­cja wyna­le­ziona

1. Gali­cja wyna­le­ziona

Józe­fiń­skie Oświe­ce­nie

a roz­biory Pol­ski

Wpro­wa­dze­nie: „altri guai!”

„Je vais par­tir pour la Gali­cie; altri guai! [Wybie­ram się do Gali­cji; kolejne pro­blemy!], napi­sał cesarz Józef II do swo­jego brata Leopolda, wiel­kiego księ­cia Toska­nii, w lipcu 1773 rokuk17. Józef ni­gdy wcze­śniej nie był w Gali­cji, podob­nie jak Leopold — taką podróż miało zresztą za sobą bar­dzo nie­liczne grono osób, ponie­waż Gali­cja nie ist­niała aż do 1772 roku, kiedy nazwano tak część Pol­ski, która wsku­tek pierw­szego roz­bioru przy­pa­dła Habs­bur­gom. Jeśli Józef w liście do brata uznał swój wyjazd za donio­słą oko­licz­ność, to dla­tego, że Gali­cja była świa­tem naprawdę nowym, utwo­rzo­nym rok wcze­śniej, wyna­le­zio­nym w racjo­nal­nym duchu oświe­co­nych rzą­dów i dyplo­ma­cji. Józef nale­żał do jej naj­waż­niej­szych twór­ców, a teraz miał stać się rów­nież jed­nym z pierw­szych jej odkryw­ców i bada­czy, a także naj­zna­mie­nit­szym jej gościem. Wło­skie zawo­ła­nie altri guai! wska­zy­wało jed­nak, że Józef nie trak­tuje swo­jej podróży z nie­ska­zi­telną cesar­ską solen­no­ścią oraz że habs­bur­skie spoj­rze­nie na nowo zaanek­to­waną, świeżo ochrzczoną, dopiero co wyna­le­zioną i przy­spa­rza­jącą nowych pro­ble­mów pro­win­cję gali­cyj­ską zawiera nie­mało iro­nii, a nawet komi­zmu — opera buffa.

Gali­cję wry­so­wano w mapę, wyty­czono gra­nice pod­miotu admi­ni­stra­cyj­nego pod­le­ga­ją­cego wła­dzy Habs­bur­gów, ale takie geo­po­li­tyczne zde­fi­nio­wa­nie Gali­cji sta­no­wiło tylko kon­tury pro­win­cji, która rodziła się do ist­nie­nia. Nowy twór doma­gał się tego, aby w te nie­kwe­stio­no­wane ramy wpi­sać jakiś sens, tchnąć jakieś zna­cze­nie. W pierw­szym poko­le­niu ist­nie­nia Gali­cji od lat sie­dem­dzie­sią­tych do dzie­więć­dzie­sią­tych XVIII wieku, czyli w okre­sie roz­bio­rów Pol­ski, kra­inę zde­fi­nio­wano oraz usta­no­wiono, tak na mapie, jak i w sfe­rze publicz­nej. Ów wymysł habs­bur­skiej wyobraźni impe­rial­nej prze­kształ­cono w nama­calny twór poli­tyczny, któ­rego kul­tu­rowe prze­jawy utwier­dzały tery­to­rialną real­ność.

Cesar­scy współ­władcy — Józef II i jego matka, Maria Teresa — nadali całemu przed­się­wzię­ciu pier­wotny impuls, a kanc­lerz Habs­bur­gów, książę Wenzel Anton von Kau­nitz-Riet­berg, wraz z pierw­szym habs­bur­skim guber­na­to­rem Gali­cji hra­bią Johan­nem Anto­nem von Per­ge­nem, w latach sie­dem­dzie­sią­tych XVIII wieku czy­nili sta­ra­nia na rzecz jej włą­cze­nia w struk­tury admi­ni­stra­cyjne pań­stwa austriac­kiegok18. Lata osiem­dzie­siąte, dekada samo­dziel­nego pano­wa­nia Józefa II, spro­wa­dziły do Gali­cji józe­fiń­skich podróż­nych, takich jak Franz Krat­ter i Alphons Hein­rich Traun­paur, któ­rzy oce­niali tę pro­win­cję zgod­nie z war­to­ściami Oświe­ce­nia. Ich opu­bli­ko­wane rela­cje z podróży sta­no­wiły próbę pod­su­mo­wa­nia tam­tej­szej gospo­darki, etno­gra­fii i struk­tury spo­łecz­nej. Tego rodzaju opisy umiej­sca­wiają Gali­cję zgod­nie z oświe­coną geo­gra­fią kul­tu­rową, która odróż­niała Europę Wschod­nią od Zachod­niej, mie­rząc odle­głość mię­dzy zaco­fa­niem spo­łecz­nym tej pierw­szej a rze­ko­mym ucy­wi­li­zo­wa­niem tej dru­giej. W 1790 roku, po śmierci Józefa II i pod­czas rewo­lu­cji fran­cu­skiej, napię­cia poli­tyczne w Gali­cji odzwier­cie­dlały ówcze­sne euro­pej­skie nurty ide­olo­giczne, jako że miej­scowe elity, które można okre­ślić jako pol­skie lub gali­cyj­skie, pró­bo­wały utwier­dzić pre­ro­ga­tywy poli­tyczne pro­win­cji.

I wresz­cie po likwi­da­cji Rze­czy­po­spo­li­tej w 1795 roku i roz­sze­rze­niu Gali­cji na zachód pro­win­cja ta zaczęła odgry­wać rolę matecz­nika prze­cho­wu­ją­cego pol­ską kul­turę w latach nie­ist­nie­nia pań­stwa pol­skiego. Kiedy w 1796 roku dra­ma­turg Woj­ciech Bogu­sław­ski przed­sta­wił we Lwo­wie swoją nie­dawno napi­saną operę naro­dową Kra­ko­wiacy i Górale, kon­tekst spek­ta­klu nadał temu dziełu zna­cze­nie nie tylko pol­skie, ale rów­nież gali­cyj­skie. Po 1772 roku na potrzeby biu­ro­kra­tyczne usta­no­wiono sto­licę pro­win­cji, którą stało się mia­sto po pol­sku noszące nazwę Lwów, po nie­miecku Lem­berg, po łaci­nie Leopo­lis, a dzi­siaj po ukra­iń­sku Lwiw. Po 1795 roku do Gali­cji włą­czono rów­nież Kra­ków, po nie­miecku Kra­kau. Od wizyty Józefa II w latach sie­dem­dzie­sią­tych do przy­by­cia Bogu­sław­skiego w latach dzie­więć­dzie­sią­tych wyna­le­zie­nie Gali­cji doko­nało się w sen­sie poli­tycz­nym, lecz kon­stru­owa­nie toż­sa­mo­ści gali­cyj­skiej w sfe­rze kul­tu­ro­wej dopiero się zaczy­nało.

Józef II w Gali­cji: „mię­dzy Sar­ma­tami”

Maria Teresa miała skru­puły wobec pierw­szego roz­bioru Pol­ski, który wedle wszel­kich danych uwa­żała za nie­le­galne zawłasz­cze­nie tery­to­rium suwe­ren­nego pań­stwa. Gorąco jej jed­nak dora­dzano prze­ję­cie czę­ści Pol­ski w celu zacho­wa­nia rów­no­wagi sił w sytu­acji, kiedy Rosja i Prusy miały zwięk­szyć swój stan posia­da­nia. „Nie rozu­miem poli­tyki — stwier­dziła — która zezwala, aby w przy­padku, kiedy dwóch wyko­rzy­stuje swoją prze­wagę do uci­ska­nia nie­win­nego, trzeci mógł i musiał ich naśla­do­wać i popeł­niać tę samą nie­spra­wie­dli­wość dla zabez­pie­cze­nia na przy­szłość i obec­nej wygody”k19. Wyrzu­tów sumie­nia z pew­no­ścią nie uśmie­rzała świa­do­mość, że Maria Teresa działa we współ­pracy z Kata­rzyną, a zwłasz­cza z jej wiel­kim rywa­lem Fry­de­ry­kiem, który uwa­żał cesa­rzową za hipo­krytkę i zja­dli­wie wykpi­wał sło­wami: „Im wię­cej pła­cze, tym wię­cej bie­rze”. Osta­tecz­nie zabór austriacki — Gali­cja — oka­zał się więk­szy od rosyj­skiego i pru­skiego.

Kau­nitz, podob­nie jak Józef II, akcep­to­wał logikę rów­no­wagi sił, a tym samym koniecz­ność austriac­kiego udziału w roz­bio­rach. Pod­czas dys­ku­sji z Kau­nitzem w 1772 roku zmar­twiona Maria Teresa odno­to­wała: „Słowo roz­biór budzi we mnie odrazę” [Ce mot de par­tage me répugne]k20. Odraza cesa­rzo­wej zaowo­co­wała wpro­wa­dze­niem do habs­bur­skich kal­ku­la­cji doty­czą­cych Pol­ski nazwy „Gali­cja”. Kanc­lerz Kau­nitz już wcze­śniej zachę­cał do badań nad histo­rycz­nie uza­sad­nioną suk­ce­sją śre­dnio­wiecz­nych Węgier i teraz, w 1772 roku, w habs­bur­skich dys­ku­sjach o Pol­sce nagle poja­wiły się nazwy daw­nych księstw Rusi Halic­kiej i Wło­dzi­mier­skiej. Korona węgier­ska wysu­nęła rosz­cze­nia do nich już w XII wieku, a Pol­ska pozy­skała te tery­to­ria dopiero dwa stu­le­cia póź­niej. Maria Teresa, koro­no­wana na kró­lową Węgier, miała prawo obwie­ścić się suk­ce­sorką „Kró­le­stwa Gali­cji i Lodo­me­rii”, które można było uznać za pokry­wa­jące się z grub­sza z zabo­rem austriac­kimk21. Kiedy w 1772 roku woj­ska Habs­bur­gów zajęły część Pol­ski, Wie­deń potwier­dził „rewin­dy­ka­cję” wspo­mnia­nego śre­dnio­wiecz­nego tytułu, a tym samym obszedł słowo „roz­biór”, które raziło cesa­rzową.

 

Sama Maria Teresa nie użyła nazwy „Gali­cja” w swoim liście do Józefa z 1773 roku, w któ­rym w imię swo­jego mat­czy­nego „spo­koju ducha” odwo­dziła go od „tej strasz­nej podróży”. Potrze­bo­wała Józefa koło sie­bie w Wied­niu, aby mogli się wspól­nie zaj­mo­wać spra­wami poli­tycz­nymi: „Twoje miej­sce jest tutaj, a nie in den Car­pa­thi­schen Gebürgenk22. Prze­cho­dząc z fran­cu­skiego na swój rodzimy nie­miecki, poło­żyła szcze­gólny nacisk na Kar­paty, być może chcąc zasu­ge­ro­wać, że są to góry dzi­kie i odle­głe. Mówiąc o górach, topo­gra­ficz­nie okre­śliła pro­win­cję, któ­rej nie potra­fiła jesz­cze swo­bod­nie nazy­wać „Gali­cją”.

Józef pod­su­mo­wał sytu­ację w liście wysła­nym do niej 1 sierp­nia 1773 roku ze Lwowa: „Już widzę [je vois déjà d’avance], że czeka nas tutaj ogromna praca. Oprócz zamętu panują tu teraz zatrwa­ża­jące nastroje wywro­towe”. Od początku szcze­gól­nie mar­twił się o chło­pów, któ­rzy, jak mu się wyda­wało, nie mieli „nic oprócz ludz­kiej postaci i fizycz­nego życia”k23. Ogromna praca, którą widział ponoć przed sobą, wią­zała się zapewne z rewo­lu­cyj­nymi dzia­ła­niami pod­ję­tymi przez niego w latach osiem­dzie­sią­tych na rzecz chło­pów pańsz­czyź­nia­nych i prze­ciwko opre­syj­nej szlach­cie zarówno w Gali­cji, jak i w innych regio­nach swo­jego kraju. Zawi­tał w Gali­cji jesz­cze w 1780, 1783 i 1786 rokuk24. Na pierw­szy rzut oka już w 1773 roku pro­win­cja jawiła mu się w świe­tle jego wła­snego „józe­fiń­skiego” poczu­cia impe­rial­nej misji, potwier­dzo­nego w zawar­tej w liście pro­fe­tycz­nej wizji: je vois déjà d’avance. Wie­dzy o panu­ją­cych w Gali­cji warun­kach dostar­czało cesa­rzowi uprzy­wi­le­jo­wane habs­bur­skie spoj­rze­nie. „Pró­buję być cał­kiem uprzejmy [assez poli] wobec wszyst­kich”, zapew­nił matkę, potwier­dza­jąc swoją bez­stron­nośćk25.

W tym samym dniu, 1 sierp­nia, Józef napi­sał do swo­jego brata Leopolda we Flo­ren­cji: „Oto zatem jestem mię­dzy Sar­ma­tami [Me voilà donc au milieu des Sar­ma­tes]. Nie­wia­ry­godne, ile trzeba tutaj zro­bić; nie­po­jęty zamęt: kote­rie, intrygi, anar­chia, wresz­cie nawet nie­do­rzecz­ność zasad”k26. Sar­maci byli rze­komo pra­daw­nymi miesz­kań­cami kra­iny, któ­rych nazwę przy­brała w XVI wieku pol­ska szlachta jako męż­nych pro­to­pla­stów: sar­macki styl, sym­bo­li­zo­wany przez kon­tu­sze i sza­ble, ucho­dził za typowo pol­ski. Jed­nak zna­le­zie­nie się Józefa „mię­dzy Sar­ma­tami” przy­pi­sy­wało miesz­kań­com Gali­cji komiczne bar­ba­rzyń­stwo. Cesarz potrak­to­wał ich jak tubyl­ców z jakiejś przy­po­wie­ści Wol­tera, na wzór, dajmy na to, Kan­dyda pośród Buł­ga­rów i Awa­rów. Odkry­cie przez Józefa cha­rak­te­ry­stycz­nego gali­cyj­skiego „zamętu” było cał­ko­wi­cie spójne z wol­te­row­ską oświe­coną wizją Europy Wschod­niej. Wol­ter napi­sał bowiem do Kata­rzyny, rów­nież w 1773 roku, iż ma nadzieję, że dopro­wa­dzi ona do „roz­plą­ta­nia cha­osu, w jakim tonie zie­mia od Gdań­ska do ujścia Dunaju”k27. Tak wyglą­dał rze­komy wschod­nio­eu­ro­pej­ski chaos i gali­cyj­ski zamęt w oczach Józefa, współ­gra­jący z geo­gra­fią, zary­so­waną przez Wol­tera. Józe­fiń­ska misja gali­cyj­ska obej­mo­wała rów­nież zapa­no­wa­nie nad cha­osem i uspo­ko­je­nie zamętu.

Upo­rząd­ko­wa­nie miało przede wszyst­kim pole­gać na ukon­sty­tu­owa­niu nie­dawno anek­to­wa­nych tery­to­riów jako spój­nej jed­nostki admi­ni­stra­cyj­nej: Gali­cji. Jed­nym z pierw­szych kro­ków w tym kie­runku było mia­no­wa­nie guber­na­tora, któ­rym został Per­gen, pro­te­go­wany Kau­nitza. Pod koniec sierp­nia 1772 roku przy­szły guber­na­tor wciąż nie miał pew­no­ści co do nazwy tery­to­rium, w któ­rym przy­szło mu rzą­dzić i zapro­po­no­wał nazwa­nie go… Wiel­kim Księ­stwem Lem­bergak28. Jed­nak w paź­dzier­niku, kiedy Per­gen prze­wod­ni­czył uro­czy­stemu prze­ję­ciu przez Habs­bur­gów wła­dzy nad pro­win­cją, na uli­cach i pla­cach Lwowa wywie­szono impe­rialny patent doty­czący rewin­dy­ka­cji „Kró­le­stwa Gali­cji i Lodo­me­rii” przez koronę węgier­ską. Kau­nitz zapla­no­wał całe wyda­rze­nie w Wied­niu, wyszcze­gól­nia­jąc nawet, że mają być trąbki, wer­ble i salut arty­le­ryj­ski. Jed­nak to Per­gen prze­szedł do kate­dry lwow­skiej na uro­czy­ste Te Deum, roz­lo­ko­waw­szy wcze­śniej w mie­ście woj­ska austriac­kie, aby zapew­nić całemu wyda­rze­niu nie­za­kłó­cony prze­biegk29.

Nomi­na­cja Per­gena była rów­no­ważna stwo­rze­niu nowej admi­ni­stra­cji, zastę­pu­ją­cej resztki rządu pol­skiego i usta­na­wia­ją­cej pro­win­cję, którą można było zhar­mo­ni­zo­wać i zin­te­gro­wać z innymi zie­miami habs­bur­skimi. Tej fan­ta­zji oświe­co­nych rzą­dów — cał­ko­wi­tego zastą­pie­nia sta­rych insty­tu­cji i mecha­ni­zmów nowymi — sprzy­jały ide­olo­giczne kon­se­kwen­cje „rewin­dy­ka­cji” Gali­cji. Kau­nitz utrzy­my­wał, że skoro Habs­bur­go­wie odzy­skują węgier­ską pro­win­cję bez­praw­nie przy­własz­czoną w śre­dnio­wie­czu przez Pol­skę, to wszyst­kie zmiany, które się w tym cza­sie doko­nały, należy uznać za nie­byłek30. Doty­czyło to zwłasz­cza roz­le­głych przy­wi­le­jów i pre­ro­ga­tyw pol­skiej szlachty, które można było po pro­stu anu­lo­wać wraz z pol­skim pra­wem i zwy­cza­jem, two­rząc tabula rasa — Gali­cję — na któ­rej nowi Habs­bur­go­wie mogli wypi­sać wła­sne for­muły. Przy­by­wa­jąc w 1772 roku do Lwowa, Kau­nitz musiał się zmie­rzyć z empi­rycz­nym fak­tem, że Gali­cja nie była ani nie­za­pi­saną kartą, ani nowym świa­tem, lecz cał­kiem gęsto zalud­nio­nym kra­jem z głę­boko zako­rze­nio­nymi uwa­run­ko­wa­niami spo­łecz­nymi, gospo­dar­czymi i poli­tycz­nymi, któ­rych nie dało się po pro­stu uchy­lić.

Obszar Gali­cji, ode­brany w 1772 roku Rze­czy­po­spo­li­tej, zawie­rał znaczną część daw­nego woje­wódz­twa ruskiego ze sto­licą we Lwo­wie, a także kawa­łek Mało­pol­ski, któ­rej naj­więk­sze mia­sto, Kra­ków, pozo­stało w Pol­sce, tuż za gra­nicą z Gali­cją. Pod­czas gdy Mało­pol­ska nale­żała do pań­stwa pol­skiego od początku jego ist­nie­nia pod koniec X wieku, Ruś Halicka pier­wot­nie wcho­dziła w skład śre­dnio­wiecz­nej Rusi Kijow­skiej i dopiero w XIV wieku anek­to­wał ją król Pol­ski Kazi­mierz Wielki. Lud­ność zachod­niej Gali­cji była w więk­szym stop­niu pol­ska, a wschod­niej w więk­szym stop­niu ruska, cho­ciaż zie­miań­stwo bądź szlachta w całej pro­win­cji gene­ral­nie nale­żały do pol­skiego kręgu języ­ko­wego i kul­tu­ro­wego. Przy opi­sie lud­no­ści z 1772 roku, zwłasz­cza chło­pów pańsz­czyź­nia­nych, słów „pol­ski” i „ruski” nie należy rozu­mieć we współ­cze­snych kate­go­riach naro­do­wo­ścio­wych, lecz w kate­go­riach języ­ków czy grup dia­lek­tal­nych, które z grub­sza odpo­wia­dały zasad­ni­czemu podzia­łowi reli­gij­nemu i kul­tu­ro­wemu na kato­li­cyzm i uni­tyzm czy też grekokato­li­cyzm. Lud­ność żydow­ska regionu rów­nież wywo­dziła się z cza­sów pano­wa­nia Kazi­mierza Wiel­kiego i pozo­sta­wała pod wiel­kim wpły­wem ukształ­to­wa­nego w XVII wieku ruchu cha­sydz­kiego, któ­rego zało­ży­ciel Baal Szem Tow żył na zie­miach póź­niej nazwa­nych Gali­cją1.

W maju 1773 roku Per­gen przy­stą­pił do podziału Gali­cji na admi­ni­stra­cyjne „cyr­kuły” [Kre­ise] i dys­trykty, co odpo­wia­dało struk­tu­rze pozo­sta­łych obsza­rów monar­chii habs­bur­skiej. Brał pod uwagę próbę dopa­so­wa­nia nowych jed­no­stek admi­ni­stra­cyj­nych do składu etnicz­nego pro­win­cji — na przy­kład stwo­rze­nie cyr­kułu ruskiego — ale bra­ko­wało szcze­gó­ło­wych map i rze­tel­nych infor­ma­cji. Zma­gał się zatem z pro­po­zy­cjami, które w znacz­nym stop­niu odpo­wia­dały daw­nym pol­skim podzia­łom admi­ni­stra­cyj­nym, co pod­trzy­my­wało cią­głość poli­tyczną, którą wła­dza habs­bur­ska chciała zatrzećk31. W 1773 roku Per­gen nało­żył obcią­że­nia finan­sowe na gali­cyj­skich Żydów, a także dążył do zmniej­sze­nia ich liczby poprzez wpro­wa­dze­nie spe­cjal­nego podatku od żydow­skich mał­żeństw. W kolej­nych latach dekady Habs­bur­go­wie pod­jęli bar­dziej kom­plek­sową próbę ogra­ni­cze­nia auto­no­mii spo­łecz­nej, sądow­ni­czej i poli­tycz­nej, jaką cie­szyli się Żydzi w Rze­czy­po­spo­li­tej. Prze­pro­wa­dzona w 1776 roku reor­ga­ni­za­cja gmin żydow­skich w Gali­cji — All­ge­me­ine Ord­nung für die gesamte Juden­schaft der Königreiche Gali­zien und Lodo­me­rien2 — obej­mo­wała reformę pod­po­rząd­ko­wu­jącą gali­cyj­skich Żydów jed­nemu orga­nowi zwierzch­niemu z jed­nym naczel­nym rabi­nem (Lan­de­sra­bin) pod­le­ga­ją­cym bez­po­śred­nio wła­dzom habs­bur­skim. Cesarz Józef II kon­ty­nu­ował reformę insty­tu­cji gali­cyj­skich Żydów w latach osiem­dzie­sią­tych, wpro­wa­dza­jąc w całej monar­chii sys­tem admi­ni­stra­cyj­nego abso­lu­ty­zmuk32.


Mapa zachod­nich Kre­ise Kró­le­stwa Gali­cji i Lodo­me­rii. Mapę tę spo­rzą­dzono po 1772 roku w ramach kom­plek­so­wego pro­jektu kar­to­gra­ficz­nego obej­mu­ją­cego Gali­cję jako nowy byt geo­po­li­tyczny. Kre­ise, czyli „cyr­kuły”, były nowymi habs­bur­skimi jed­nost­kami admi­ni­stra­cyj­nymi. Na połu­dnie od Gali­cji leżą habs­bur­skie Węgry, na pół­noc Pol­ska, a Kra­ków wciąż jest poka­zany na tere­nie Pol­ski, tuż za gra­nicą gali­cyj­ską.

Józef II już w 1773 roku, kiedy przy­je­chał do Gali­cji, prze­ja­wiał oznaki nie­za­do­wo­le­nia z Per­gena z powodu jego nie­wy­star­cza­ją­cego zaan­ga­żo­wa­nia w rady­kalną trans­for­ma­cję gali­cyj­skiego spo­łe­czeń­stwa i admi­ni­stra­cji. Cesarz przy­go­to­wał dla niego kwe­stio­na­riusz zawie­ra­jący 154 pyta­nia, na któ­rego pod­sta­wie guber­na­tor szybko spo­rzą­dził raport o całej pro­win­cji — Beschre­ibung der Königreiche Gali­zien und Lodo­me­rien3 — dostępny w momen­cie jej „rewin­dy­ka­cji” przez Habs­bur­gówk33. Z raportu bar­dzo jasno wyni­kało, że Gali­cja nie jest próż­nią, w któ­rej Habs­bur­go­wie mogą podej­mo­wać dzia­ła­nia z cał­ko­wi­tym lek­ce­wa­że­niem rze­czy­wi­stych oko­licz­no­ści. Jed­nak mimo że Józef II oso­bi­ście zamó­wił ten obszerny raport, już na pierw­szy rzut cesar­skiego oka doszedł do wnio­sku, iż Gali­cja jest w naj­lep­szym razie kra­iną zamętu. Od samego początku tego wła­śnie się spo­dzie­wał, od momentu wyru­sze­nia w podróż wie­dział, że to wła­śnie zoba­czy: altri guai!.