Tak widziałem Niepokalaną

Tekst
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

Dzień trzeci

Maryja Niepokalana, chwała i blask Kościoła

Tylko Bóg!

Oto ja, Maryja Niepokalana, chwała i blask Kościoła17.

Na Kalwarii Kościół formował się w Sercu Jezusa Chrystusa. Jezus umierał, Jego ciało skrwawione, wyczerpane, przebite gwoździami, oddawało się śmierci jak roślina, która usycha, ale pozostawia swój zasiew, który w istocie ją pomnaża.

Popatrzcie na roślinę, wschodzi z ziemi, ale jej życie rozwija się najpierw pod ziemią. Potem wzrasta w ukryciu… rozpoznają ją tylko ci, którzy dobrze ją znają; większą część swego życia przebywa w ukryciu. Potem spada z nieba użyźniająca woda, przychodzi uzdrawiające ciepło wiosny, roślina zakwita, a kwiaty są chwałą jej życia. Ale wspaniałość kwiatów jest krótkotrwała; więdną, potem umierają, a umierając, tworzą nasienie. Roślina wydaje się wysuszona, w istocie przez śmierć utworzyła w sobie niezliczone nasiona, potrzebujące dobrej ziemi, która je przyjmie, by zakiełkowały w swoim czasie. Wtedy życie rośliny się pomnaża.

Jezus jest takim kwiatem Nieba.

Narodził się w grocie, w głębi ziemi; potem żył i działał w ukryciu; dał się poznać tym, którzy potrafili odczuć woń Jego wielkości, rozchodzącą się z Jego szczególnych zalet. Ochrzczony w Jordanie, rozpalony pokutą na pustyni, zakwitł i dał się poznać poprzez swoje dzieła. Jego kwiaty zwiędły pośród przeciwności, zostały ścięte w Męce, a On sam, potomstwo korzenia Jessego, umarł na krzyżu!

Umarł, ale z Jego Serca zrodził się Kościół, małe ziarenko gorczycy, zdolne do pomnażania się i wzrostu na podobieństwo majestatycznego drzewa. Byłam żyzną ziemią, która przyjęła to ziarenko, która pomogła mu wzrosnąć, rozwijać się, jestem więc chwałą i blaskiem Kościoła!

Maryja, istotna część życia i rozwoju Kościoła

Moje dzieło w Kościele to nie tylko opieka, ale to ja stanowię istotną część życia i rozwoju Kościoła, bez mego udziału nic nie może w nim zakwitnąć i się rozwijać. Czy nie ja uformowałam zakony? Czyż to nie moja inspiracja i opieka doprowadziła do powstania tych zamkniętych ogrodów, gdzie wzrasta Ciało mistyczne Jezusa, gdzie poznaje się Jego miłość, gdzie Jego miłosierna miłość się rozszerza?18 Czyż nie uformowałam świętych, którzy są chwałą Kościoła i blaskiem jego życia? Czyż nie zdeptałam Szatana, nie obaliłam herezji, czy nie wywyższyłam wiary poprzez cuda? Moje imię, moje sanktuaria, moje obrazy pobudzają wiarę i ukazują życie Kościoła: jestem więc jego blaskiem i chwałą.

Przeze mnie jedynie może przyjść Królestwo Boże i tylko przeze mnie może być uwielbiony Jezus w Najświętszym Sakramencie. Ja Go wam dałam, moje córki: strzegłam Go, adorowałam, kochałam, kiedy wy ofiarowywałyście Mu tylko wasze biedy! Na początku miałyście więcej prostoty, zapału, miłości, bo na początku Jezus jedynie się dawał, jeszcze nie walczył i nie podejmował wynagrodzenia za zło. Dlatego dałam wam dar Nieba, a nie ukazywałam się na początku. Potem przyszła pierwsza burza: diabeł was przesiał, uległyście mu i rana powstała w was na skutek tej burzy jeszcze się nie zagoiła. O moje córki, nie spostrzegłyście się, ale słuchając zgubnego słowa, które pozbawiało was daru Bożego, dawało zarozumiałość w sądzeniu, doprowadzało do jego odrzucenia jako zła, raniłyście się straszliwie w sercu, zabijając ufność, prostotę i miłość19 […]. Wtedy naprawdę rozpoczęło się dzieło naprawy ze strony Jezusa – Jego gorzka Męka pośród was, która nie dała niczego innego jak tylko ciernie! On dawał się z wielką miłością, dawał się bezgranicznie w swoim miłosierdziu, a wy uczyniłyście mu koronę z cierni, dałyście mu żółć i ocet, kwas i gorycz. Taki był powód, dla którego stało się konieczne, abym przyszła w sposób tajemniczy, jakiego jeszcze nie pojęłyście, abym przyszła jako opiekująca się, kochająca i adorująca Jezusa, aby dar Boży mógł zostać zachowany w Kościele. I tak gdy on cierpiał zniewagę wątpliwości, nieufności, wzgardy, gdy konał przez waszą nędzę, gdy czasami uważałyście go za oszusta, zło, a nawet diabła20, gdy niektóre z was donosiły na niego, ja ogarniałam go moją miłością i opiekowałam się nim, aby tajemniczy dar nie przepadł w Kościele i nie zginął, usychając w waszych sercach!

Magnificat wdzięczności

Nigdy nie wyjaśniłam, jak zjawiłam się między wami, jak zstąpiłam, jak naprawiłam wasze niewierności. Teraz też wam tego nie wyjaśniam, ale mówię wam, że jeśli nie oddałabym się wam właśnie wtedy, gdy Jezus niszczył zło, walczył z nim, tryumfował nad nim, przemieniał je w sercu „moim narzędziem”21 na chwałę Boga, Boże Dzieło umarłoby i Jezus oddaliłby się! Tymczasem teraz ziarno wpadło już w glebę Kościoła i dusza moja wielbi Pana: Magnificat anima mea Dominum. Ono wzejdzie, ale ja jeszcze raz powinnam dać się usłyszeć uroczyście w Kościele, i uczynię to natychmiast, oddając chwałę Jezusowi w Najświętszym Sakramencie. Kościół nie będzie w stanie ukierunkować się na tak wielki dar, jeśli ja go nie oświecę, a zrobię to w sposób tak mocny, że rozbudzę w sercach pragnienie Jezusa Eucharystii! Zobaczycie Go, gdy usłyszycie mój głos, gdy zamanifestuję moją moc i ukażę się znowu jako Matka Jezusa Chrystusa i Matka Kościoła! Wy nawet teraz nie jesteście w stanie oddać się Jezusowi, a ja muszę was upomnieć po macierzyńsku: zamartwiacie się, wciąż poszukujecie korzyści… Czy nie zrozumiałyście, że należycie do Jezusa, że macie być Jego, że macie odnosić się tylko do Niego i do Jego woli, pragnąc być przed Nim niczym, kimś godnym pogardy?!

Niech skupią się wasze serca, wzniosą ku Bogu, uwielbiajcie Go waszym życiem: Magnificat anima mea Dominum. Zapominajcie o sobie samych i w duchu radujcie się tylko w Bogu: Exsultavit spiritus meus in Deo salutari meo.

Upokórzcie się głęboko, ale rozpoznajcie także, jaką wielkość objawił wam Jezus, mieszkając w was tyle czasu!

Przyjdźcie do mego macierzyńskiego serca, abym wam pomogła, abym was uformowała, zastąpiła, otaczała opieką. Kochajcie Jezusa i nie zatrzymujcie się na głupich myślach w waszych sercach, na niezdrowej rywalizacji, która jest owocem pychy. Zawierzcie woli Bożej i mówcie szczerze: Ecce ancilla Domini fiat mihi secundum verbum tuum.

To miesiąc miłosierdzia, w którym przeze mnie Kościół ponownie przyodzieje się w chwałę i w blask Jezusa Chrystusa, swojego Oblubieńca, ale wy, które otrzymałyście jako pierwsze Jezusa, musicie wzywać Go westchnieniami waszego serca.

Błogosławię wam wszystkim!

Dzień czwarty

Maryja Niepokalana pokorna przed Bogiem

Tylko Bóg!

Oto ja, Maryja Niepokalana, pokorna przed Bogiem i dlatego wywyższona przez Niego.22

Dusza moja żyła w takim unicestwieniu, że możecie to zmierzyć wzniosłością, do jakiej Bóg ją podniósł, wyniesienie bowiem, miłość, łaska, potęga są proporcjonalnie do stopnia pokory.

Z czego rodziło się moje unicestwienie? Z poznania Boga i ze świadomości, że On jest ponad wszystkim.

Medytujecie na temat pokory, rozważając wasze biedy, ale to rozważanie może wzbudzać w was niepokój, obruszenie i tę straszną, wyrafinowaną pychę, która chciałaby was uczynić lepszymi od innych, aktywniejszymi, bardziej pojętnymi i wspanialszymi przed Bogiem. Ta fałszywa pokora jest pełna niepokoju, żalu, walki, niecierpliwości, zawiści i pychy.

Stańcie przed Bogiem, myślcie o Jego potędze, wielkości, chwale, dobroci, nieskończoności. Myślcie o Nim w ten sposób wiele razy, aż wasze oko zamglone przez nędzę zacznie dostrzegać promień Jego nieskończonego majestatu, a wasza dusza poczuje słodycz własnej małości, uznając swoją grzeszność i pojmując, że jest najmniejsza ze wszystkich, niegodna czegokolwiek, a godna jedynie wzgardy. Wtedy ta pełna miłości maleńkość przywoła ku sobie spojrzenie Boga: Respexit humilitatem ancillae suae.

Są dwie maleńkości: prawdziwa i fałszywa

Są dwie maleńkości, moje córki: jedna to niedorozwój, nieporządek; ta maleńkość jest niesmaczna, ponieważ jest owocem braku życia; druga jest piękna, powiem, symetryczna, proporcjonalna i przyciąga spojrzenie serca.

Owoc, który się zaciska w sobie i nie rozwija się, pozostaje mały, skurczony, wysuszony – taki wzbudza w was niesmak. Ale podoba się wam mały owoc pod każdym względem dojrzały.

Czy nie podobają się wam małe rzeczy, które są takimi nie ze względu na ich nieuporządkowanie, ale ze względu na porównanie z rzeczami wielkimi? Mebelek mały, schludny, kompletny, bez roszczeń, by służyć za cokolwiek, został ustawiony w saloniku na miejscu luksusowego mebla; taki przyciąga wasze spojrzenia i mówicie: „Jaki uroczy!”. Staje się wam drogi, zachowujecie go, wypełniacie cukierkami, stawiacie na widoku jako najpiękniejszy mebel w waszym domu.

Oto obraz fałszywej i prawdziwej pokory.

Fałszywa pokora jest nędznym zarozumialstwem, niepokojem, pyszałkowatością. Prawdziwa pokora jest uporządkowana, spokojna, zadowolona z siebie – to maleńkość, która ujawnia piękno tylko tego, co jest wielkie. O moje córki, Bóg jest światłem, ciepłem, miłością, życiem i na ile stworzenie staje się małym, na tyle Bóg przygarnia je do siebie.

Drzewo, które podnosi do góry koronę gęstą od liści, w rzeczywistości rzuca na ziemię cień i nie odbiera dobrodziejstwa promieni słońca. Pokorny, maleńki fiołek cały jest zanurzony w słońcu i kwitnie jako pierwszy!

Istnieją drzewa pozbawione wszystkiego. Gdy zbliża się wiosenne ciepło, nie wypuszczają liści, ale wystawiają się całe na promienie słoneczne. To są te drzewa, które w swoim ubóstwie są najbogatsze i zanim staną się widoczne, już kwitną! Nie widzicie ich liści, ale kwiaty białe, błękitne, różowe i z przyjemnością na nie patrzycie! Kwitnie tak migdał, glicynia, grusza, brzoskwinia; wystawiają na słońce gałąź nagą, ale żywą i ta gałąź najpierw kwitnie, a potem pojawiają się liście…

 

Tak jest z pokorą: najpierw przyozdabia się w Boga, a wy zakwitacie i przyciągacie swoją tajemniczą wonią miłość, i wielbicie nie siebie same, ale potęgę odwiecznego Słońca, które was rozgrzewa i czyni wiosnę piękną! Pyszny jest jak drzewo, które się chce pokazać, które przyozdabia się najpierw w liście, by zostać zauważone, a potem zakwita, ale jego kwiaty są ukryte i opadają prawie wszystkie…

Sekretem mojej pokory jest tylko jedno: moje życie otworzyło się na Boga, oddając się Jemu już od pierwszej chwili; potem, w świątyni, poświęciło się Jemu nie aby powiedzieć: „Ja poświęcam się Bogu”, ale jako takie maleńkie „nic”, które oddaje się Panu23. Nie patrzyłam na siebie, nie myślałam o sobie, tak bardzo czułam się niczym, ale patrzyłam tylko na Boga i pragnęłam Jego chwały. Wtedy nie ujawniła się moja cnota, ale pozostawała niewidoczna i patrząc jedynie na Boga, uważałam wszystkich za lepszych ode mnie, dawałam miejsce każdemu, tylko nie sobie i pozostawałam spokojna i pogodna w tym wewnętrznym unicestwieniu. Było tak, że pokorny fiołek zakwitał wiele razy; było tak, że ogołocone z każdego pozoru drzewo kiełkowało kwiatem Nieba: Respexit humilitatem ancillae suae, ecce enim ex hoc beatam me dicent omnes generationes. Pokora ma miłą woń, jest pełna słodyczy, nie wysila się, jest spontaniczna, w sercu jest pokojem, pokojem, pokojem! A ten pokój rodzi się jedynie z uniżenia się przed Bogiem: oto jest źródło!

O głupie stworzenie, utnij tę pyszną gałąź swojej natury!

Dlaczego Pan pozwala na to, że pamiętacie z przeszłości jedynie smutne wspomnienia grzechów? Aby ułatwić wam drogę do zawierzeniu tylko Jemu. Grzesznik bowiem, który uważa się za takiego przed Bogiem, może pragnąć jedynie Bożego miłosierdzia. A wy wiele razy, pamiętając o swoich winach, denerwujecie się i zamiast błagać o Boże miłosierdzie, przypisujecie Bogu wasze zło, mówiąc: takimi nas uczyniłeś! O głupie stworzenie, Bóg cię uczynił piękniejszą niż słońce! Ty sama, wpatrując się w siebie, pyszniłaś się i sromotnie upadłaś. Roślina, która chce się pysznić swoim pniem i nie kieruje ku górze swoich kwiatów, wypuszcza tylko ciernie, bo pień nie potrafi wydać kwiatów, tylko ciernie! A ty chwaliłaś się, szłaś za głosem pożądań i zaczęłaś oddalać się od Boga w małych rzeczach, i wydałaś tylko ciernie. Ciernie kłuły cię i złościły, a przecież powinnaś je była usunąć, gdy były jeszcze miękkie, a nie zrobiłaś tego!

I co teraz zrobisz? Pozwól się przyciąć Panu przez utrapienie, utnij tę pyszną gałąź, która chce zawsze być na widoku, która chce znaleźć się ponad innymi, która chciałaby przyciągnąć uwagę ku sobie, która chciałaby przynieść lepszy owoc dla własnej satysfakcji… odetnij ją! Odetnij to „nic” i kontempluj bardziej niż własną nędzę wielkość Boga, Jego chwałę, Jego bezmiar, Jego dzieła, Jego miłość i poczuj się Jego maleńką córką! I w ten sposób ty, małe stworzenie, odpoczniesz w swojej maleńkości, a Bóg cię wywyższy, napełniając łaskami, które sprawią, że będziesz widzieć lepiej, że wzrośniesz w swojej pokorze, ponieważ pogłębi się twoje widzenie Boga!

Wy, moje córki, oddychacie atmosferą zainfekowaną piekielną pychą, dzisiaj bowiem, bardziej niż kiedykolwiek, Bóg jest nieznany, zapomniany, również przez dusze nazywane pobożnymi, także te poświęcone Jemu! Nawet tego nie spostrzegacie, ale liczycie jedynie na własną korzyść, to sprawia przykrość Bogu, i dlatego jesteście puste i marne!

Stańcie na ostatnim miejscu, zaprzyjcie się siebie, przyjmijcie siebie – takimi, jakie jesteście – i przekonajcie się, że On patrzy jedynie na waszą nicość, waszą nicość, a nie waszą wielkość!

Dlaczego chcecie być sobą usatysfakcjonowane? Dlaczego kochacie chwałę waszą, a nie Bożą! Dlaczego niepokoicie się waszą nędzą? Bo znacie siebie, a nie znacie Boga!

Nie umiesz się modlić? Pozostań przed Bogiem jako puste nic, stań na ostatnim miejscu i ofiaruj Mu modlitwy innych! Czujesz pragnienie, by się wyróżniać, i mówisz: „Dopomóż Bóg”, ale w rzeczywistości chcesz się czuć zadowolona z siebie, chcesz się czuć doceniona, chcesz wsławić się dla siebie, nie dla Boga! A więc ukryj się i ofiaruj Bogu twój mały owoc, patrząc jedynie na Niego!

Chcesz działać i zebrać owoc, a kiedy go nie widzisz, niepokoisz się, bo pragnęłaś tego dla siebie. Dlaczego pracowałaś? „Dla Boga”, mówisz. Więc dlaczego się niepokoisz? Czy ty masz dać wzrost swoim dziełom? Czymże jest ta pretensja, jeśli nie pychą?

Czujesz się pyszną i przejmujesz się? Przekonaj się, że jest to twój trujący owoc i jeśli nie przyzwyczaisz się żyć Bogiem, dla Boga, z Bogiem, nie zostaniesz w Nim zaszczepiona.

Magnificat pokory

Moje córki, odrzućcie jak zarazę każdą myśl, która was niepokoi, bo niepokój jest zawsze pychą, i czyńcie tak, żeby Bóg mógł widzieć waszą maleńkość. Nie rozumiecie, że to jest sekret, abyście mogły zostać Nim napełnione? Jeśli masz tylko swoją nędzę, ofiaruj ją Bogu, aby miał litość nad tobą: Miserere mei Deus… memento mei… propitius esto mihi peccatori!24

Te zdania są pełne życia, jeśli je umiesz wymawiać. A jeśli nie umiesz ich wymówić, rzuć się jak Magdalena do stóp Boga i płacz… A jeśli nie umiesz płakać, to chociaż ofiaruj się Jemu jak te trupy, które pozwoliły Jezusowi, by je wziął, podały Mu swoją zimną dłoń i zmartwychwstały. Należysz do Boga, o Boże stworzenie, i masz dać miejsce tylko Jemu, masz zapomnieć o sobie samej i zawierzyć się Jemu! Dlaczego rozglądasz się wokół siebie i porównujesz się wciąż z innymi? Z tego porównywania z innymi rodzi się rywalizacja, zawiść i zazdrość, trzy straszne przeszkody stawiane łasce Bożej; z porównywania się z twoim Panem, twoim Ojcem rodzi się w tobie uzdrawiające unicestwienie, które cię wypełnia Nim samym! Respexit humilitatem ancillae suae25. Bóg musi patrzeć na waszą nicość i Jego spojrzenie powinno na niej spocząć.

Bóg mnie wywyższył ponad wszystkie stworzenia, uczynił mnie wielką, potężną, swoją Matką, Królową miłosierdzia, dlatego nie znajduję w sobie niczego innego jak tylko pustkę głębokiej pokory. Jestem kanałem łaski, ponieważ jestem stworzeniem najbardziej pustym w Bogu, unicestwionym w Nim także teraz, w Niebie! Uważacie, że wywyższenie Nieba jest jakąś próżnością? Jest wyżej w Niebie ten, kto jest bardziej pusty w Bogu samym, kto bardziej zanurza się w Nim!

Są stworzenia, które znajdują się na pierwszych stopniach chwały: są szczęśliwe, ponieważ widzą siebie w Bogu. One patrzą wokół i w siebie, i są szczęśliwe! Ale są też stworzenia, które są jeszcze wyżej: one widzą Boga, zawierzają się Jemu, żyją w Nim głębiej i stają się kanałami łaski. Te stworzenia to święci w Niebie. Również tam ci ostatni są pierwszymi; ostatni są ci, którzy nie zachowują siebie samych, a pierwsi, ci, którzy zatrzymują coś z siebie dla siebie. Pierwsi w sobie są ostatnimi w Bogu. Ostatni w sobie są pierwszymi w Bogu: Exaltavit humiles.

Ja, blask światła wiecznego: chwalebna pokora

Moja chwalebna pokora w Niebie jest wypełniona: nie zachowuję niczego z siebie, jestem cała w Bogu, cała z Bogiem i dlatego jestem Królową Nieba, Matką miłosierdzia; dlatego jestem wywyższona ponad wszystkie stworzenia! Kiedy ciało oświetlone przez słońce jest bardziej nim przeniknięte? Kiedy ciała jest mniej i kiedy zaledwie dla odróżnienia zachowuje swoje wymiary. Jeśli jest matowe, odbija jedynie światło i odbija je tylko z jednej strony; jeśli jest przeźroczyste… (ciało unicestwione – powiem tak – staje się duchem), wtedy światło przechodzi przez nie ze wszystkich stron. Dlatego Kościół nazywa mnie blaskiem odwiecznego światła i zwierciadłem bez skazy. To jest moje wielkie wywyższenie w Niebie – jestem blaskiem odwiecznego światła, bo jestem chwalebną pokorą, która niczego nie pozostawia sobie, nawet chwały, która cała wraca do Boga; jestem zwierciadłem bez skazy, ponieważ wszystko we mnie staje się uwielbieniem Boga.

O moje córki, chciałabym, abyście kontemplowały ten godny podziwu porządek wieczności, w którym pokora tryumfuje, im bardziej jest wypełniona! Błogosławiona Katarzyna Emmerich kontemplowała świętych o aureolach, które miały różną barwę: czerwoną, zieloną, białą itp. Nie myślcie, że to jest jakieś głupstwo – ta wizja przedstawiała rozmaite sposoby, na jakie dusza zostaje uwielbiona w Bogu.

Jeśli kolor zależy od większego lub mniejszego pochłaniania światła, od większej lub mniejszej przeszkody, którą znajduje, to święci w niebie są „w różnych kolorach” – mówię tak, żebyście mogły to pojąć – zgodnie z tym, na ile są zanurzeni w nieskończonej chwale Bożej. Największym wywyższeniem jest całkowite zanurzenie się w Bogu… pokora Raju – i skoro ja nie zatrzymuję nic dla siebie26, ale jestem cała w Bogu, należę do Niego, dlatego Kościół nazywa mnie: Candor lucis aeternae (Blask światła wiecznego). Mniejsza wzniosłość pochłania zawsze coś z odwiecznego blasku światła i dlatego święci ukazywali się Emmerich w światłach o różnych kolorach. Fizycznie pośród was kolor jest światłem pozbawionym swojej linii widmowej – widzicie niebieski i prawie wchłaniając go w siebie, zobaczycie potem inny kolor.

Unicestwijcie się w Bogu

Dlaczego więc nie unicestwicie się w Bogu?

O, unicestwiacie się wiele razy, ale w sobie i wtedy nie nasiąkacie Bogiem, ale wami samymi! Stąd przychodzi tylko fałszywa pokora, która wami wstrząsa, bo nasiąkacie sobą, a jesteście w bezładzie, a prawdziwa pokora to pokój, to głębia upodobania, tajemnicze namaszczenie, aby nasiąknąć Bogiem, który jest nieskończonym pokojem!

Zacznijcie od teraz, stańcie na ostatnim miejscu, bo to jest najpiękniejsze miejsce, najbliżej Boga, gdzie można Go najlepiej usłyszeć. Nie uważajcie się za ważne, bo takimi nie jesteście, nie pragnijcie nawet tego, by być pełnymi darów, pragnijcie tylko Boga, w Bogu, w Jego woli, w waszym nic!

Szatan upadł, gdy tylko skupił się na sobie samym… stał się z konieczności mroczny, został więc odrzucony od Boga, czuł w sobie potężne życie, zamknięte, niemające ujścia, by móc się rozszerzać, i zaczął się burzyć, płonąć wieczystym ogniem, który go pożerał, i w końcu pogrążył się w wiecznych ciemnościach. Dlatego nazywany jest ojcem pychy i kłamstwa!

Szatan przedstawia stworzenie całe pełne siebie, puste, bez Boga, wiecznie nieszczęśliwe i dlatego starające się was zniszczyć, wypełniając was wami samymi; pokora krzyżuje mu szyki; dlatego mogłam zmiażdżyć mu głowę, będąc najbardziej pokornym stworzeniem, stworzeniem najbardziej wzbudzającym jego przerażenie.

Diabeł zawsze kusi pychą, moje córki, w rzeczy samej nie może on mieć dojścia do was, jak tylko tą drogą. Nieczystość jest pychą ciała; pycha jest nieczystością ducha; zawiść jest pychą dobra; zazdrość jest pychą panowania… wszystko jest pychą, również chciwość, również fałszywa pobożność, również fałszywa pokora. Kiedy diabeł nie może dotrzeć do was bezpośrednią drogą, niepokoi was, skupia waszą uwagę na was samych poprzez zmartwienie, maskuje się pod przykrywką pobożności, która pragnie doskonałości, która pragnie się rozszerzyć przez modlitwę.

Czuwajcie i ty czuwaj, Heleno, moja córko, ponieważ diabeł stara się ciebie zniszczyć tą drogą. On nie da rady, ponieważ ja ciebie chronię, a ty powinnaś mnie wzywać; ale diabeł wiele razy częściowo tryumfował nad tobą, stając na przeszkodzie wielu łaskom. Nigdy nie skupiaj się na sobie, wiedz, że wola Boga jest jedyną drogą, by się Jemu podobać.

Rzucajcie się w ramiona Bożej woli także wtedy, gdy nie umiecie uczynić nic, powierzcie się Jemu w doświadczeniu waszej nicości, a zwyciężycie diabła! Kiedy zostałam poczęta Niepokalaną, byłam przeznaczona Jezusowi Chrystusowi i byłam cała w Bogu, cała w Jego woli. Diabeł nie mógł mnie splamić, bo w połączeniu się mojej duszy z ciałem byłam już cała w woli Bożej, byłam już wybrana na Matkę Słowa Bożego, wyzuta z samej siebie! Stańcie się puste w Bogu, moje córki, jedynie w Bogu, zadowolone z waszej nicości, ofiarujcie ją Jemu, aby położył ją jako podnóżek u swoich stóp, aby uczynił z wami to, co uważa. W ten sposób zobaczy On waszą nicość i wywyższy was pełnią swojej łaski! Miejcie ufność, nie bójcie się, odrzućcie jak zarazę lękliwe myśli, które niepokoją was i martwią.

Powierzcie wszystko mnie i przejdźcie ponad tym, jeśli nie chcecie wpaść w małe pułapki diabła, które staną się sidłami! Czy to nie przez pychę częstokroć się boicie? Obawiacie się upokorzeń, upomnień, przeciwności, braku szacunku ze strony innych i dlatego lękacie się, że będą wami rozczarowani… W ten sposób rodzą się obawy, moje córki, i tą drogą diabeł stara się was zaniepokoić.

 

Magnificat zawierzenia Bogu

Zawierzcie wszystko mnie i nie myślcie o niczym! Czy nie wierzycie, że Dzieło w całości należy do Boga? Czy nie wierzycie, że On opiekuje się tym, co jest Jego? Kiedy kierowałyście się roztropnością i staraniem, aby uniknąć kryzysu, dlaczego tak obawiałyście się stworzeń? To samo słowo, z którym zwracam się do was tego ranka, czyż nie potwierdza, że jestem waszą Mamą i że możecie we mnie odpocząć?

Upokórzcie się we wszystkim… zamknijcie oczy na siebie same, otwórzcie je jedynie na Boga, patrzcie tylko na Niego, ufajcie wyłącznie Jemu, miłujcie i szukajcie Jego samego, a On spojrzy na waszą chwalebną maleńkość, piękną, uporządkowaną, spokojną, pogodną i Jego łaska was zaleje, i będziecie naprawdę błogosławione!

Kto chce żyć Bogiem, jeszcze bardziej musi zawierzyć się Jemu, a nie może zawierzyć się Jemu bez zapomnienia o sobie! Oddajcie w Jego ręce waszą nicość, gotowe tylko, by pełnić Jego wolę! Nie mniemajcie, że to wy wyznaczyłyście Bogu to, do czego chcecie być przeznaczone, ale czyńcie tak, by On widział waszą nicość! Wasze dusze powinny stać się żyjącymi pieśniami dla Boga, instrumentami, harfami, które powinny być dotykane i poruszane Jego Boską ręką: Magnificat anima mea Dominum.

Wasze dusze powinny się radować nie z zadowolenia, że widzą was bogate, szczęśliwe, cnotliwe, wybrane, mądre, zdolne do uczynienia czegoś dla Boga, do napisania czegoś pięknego, wzniesienia gorliwej modlitwy, wydania owocu dla innych, zachwycania dusz, zdobywania serc: wasze dusze, wasz duch powinien radować się w Bogu, waszym Zbawicielu!

Czym jest ta radość w Bogu, który zbawia, jeśli nie radością duszy, która czuje się niczym i rozpoznaje całe swoje zbawienie jako pochodzące od Boga? Jedynie radość ducha pozwala rozpoznać, że tylko Bóg może przydać sobie chwały i wywyższenia, może go nawrócić, pomóc wyrazić się w modlitwie (natchnąć modlitwą), obdarzyć płomieniem miłości, życiem wiecznym: Exsultavit spiritus meus in Deo salutari meo.

Waszym błogosławieństwem powinna być wasza szczera i pogodna pokora; wasza działalność obecna i przyszła powinna wypływać nie z waszych zdolności, ale z waszej pokory. Jestem najbardziej aktywnym stworzeniem wszechświata i wszystkie pokolenia czerpią ze mnie i nazywają mnie błogosławioną ze względu na moją pokorę: Respexit humilitatem ancillae suae, ecce enim ex hoc beatam me dicent omnes generationes. Bogactwa wewnętrznego nie powinnyście czerpać z waszej siły, z waszej świętości, bo jesteście niczym. Ja wzniosłam głos, by uwielbić jedynie Boga, i jeszcze raz potwierdziłam, że Jego działanie ubogaciło mnie w taki sposób właśnie dlatego, że odnalazł we mnie całą przepaść pokory: Fecit mihi magna qui potens est et sanctum nomen eius.

Nie powinnyście pragnąć dla siebie przywileju, jakby szczególnej korony na waszą głowę, ale powinnyście przyjąć to, co Bóg wam daje, aby rozbłysło w innych: misericordia eius a progenie in progenies timentibus eum. W ten sposób miłosierdzie się rozprzestrzenia ode mnie przez wszystkie pokolenia, a ja przyjmuję, że staję się Bolesna, aby to miłosierdzie dotarło do wszystkich poprzez moje cierpienie.

Bóg jest potężny, moje córki, Bóg jest nieskończonym bogactwem, ale jedynie dla pokornych; to oni odczują miłość, miłosierdzie, życie, gdy tymczasem pyszni są rozproszeni, potężni są upokorzeni, zarozumiali są opuszczeni w pustce swojej nędzy.

Przyjdźcie więc do stóp Mamy waszej Niepokalanej, pozwólcie, by w wasze serce spłynęła kropla po kropli ta święta pokora, i nie pozwólcie, aby to samo moje miłosierdzie czyniło was pysznymi i doprowadziło do pełnego złości i zazdrości porównywania się z innymi.

Upokórzcie się przed Bogiem jako narzędzia pełne grzechu, ale ufajcie i mówcie Mu: Ecce ancilla Domini!

Jeśli chcecie być kimś, pragniecie zabłysnąć, pokazać się, mieć przywileje, tym samym tracicie, pozbywacie się wielkiej łaski, którą wam uczynił i pozostajecie pustymi, całkowicie wyzutymi ze wszystkiego.

Módlcie się, módlcie, niech będzie w was miłość miłosierna i pokój, bo miłość miłosierna karmi pokorę.

Módlcie się i powierzcie się mnie.

Błogosławię was wszystkie!