Upadek gigantów

Tekst
Z serii: Stulecie #1
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

PANORAMICZNY OBRAZ EUROPY I AMERYKI W OKRESIE, W KTÓRYM OBLICZE ŚWIATA PRZEKSZTAŁCIŁO SIĘ BARDZIEJ, NIŻ ZDAJEMY SOBIE Z TEGO SPRAWĘ.

Opowieść, w której zwykli ludzie mierzą się z wielką historią. I nawet w najmroczniejszych czasach nie zapominają o swoich marzeniach i chwytają chwile szczęścia.

Druga dekada XX wieku. Na scenie politycznej świata wyczuwa się rosnące napięcie. Atmosfera, w której najmniejsza iskra może wywołać pożar, rzuca cień na losy kilku osób i ich rodzin pochodzących z różnych krajów.

Angielski hrabia, dla którego wojna jest kwestią honoru i warunkiem przetrwania brytyjskiego imperium… Walijski młody górnik walczący o prawa robotników i jego siostra samotnie wychowująca dziecko, owoc zakazanego romansu… Dwaj rosyjscy bracia, z których jeden zostaje rewolucjonistą, a drugi emigruje do Stanów Zjednoczonych… Niemiecki oficer utrzymujący w tajemnicy przed ojcem – zatwardziałym obrońcą pruskich wartości – swój związek z angielską arystokratką… Amerykański student, przed którym otwiera się droga do kariery politycznej… To na ich losach Follett opiera narrację pozwalającą mu prowadzić czytelnika od walijskiej górniczej osady, przez salony Londynu, Biały Dom, okopy pierwszej wojny światowej, ogarnięty rewolucją Petersburg, do gabinetów Wersalu, gdzie ustanowiono nowy porządek świata.


KEN FOLLETT

Brytyjski pisarz urodzony w 1949 roku w Walii. Autor thrillerów i powieści historycznych. Światową sławę przyniosła mu wydana w 1978 roku Igła. Kolejne tytuły, m.in. Trzeci bliźniak, Zabójcza pamięć, Zamieć, Upadek gigantów, Zima świata oraz Krawędź wieczności, utrwaliły jego pozycję jako autora bestsellerów.

Choć książki odwołujące się do wydarzeń z okresu II wojny światowej dominują w jego twórczości, autor za swoje najważniejsze dzieło nadal uważa sagę Filary Ziemi – owoc jego zainteresowania średniowieczem.

Na podstawie dzieł Folletta nakręcono wiele filmów oraz seriali, m.in. Igłę, Klucz do Rebeki, Na skrzydłach orłów i Filary Ziemi. W Polsce powstały dwie superprodukcje audio: Filary Ziemi – z udziałem m.in. Krzysztofa Gosztyły, Katarzyny Herman, Michała Żurawskiego i Piotra Cyrwusa – oraz Upadek gigantów, w którym bohaterom głosów użyczyli m.in. Łukasz Simlat, Agnieszka Więdłocha, Antoni Pawlicki czy Eliza Rycembel.

Nakłady książek Kena Folletta przekroczyły 100 milionów egzemplarzy.

ken-follett.com

Tego autora

Powieści historyczne

UCIEKINIER

NIEBEZPIECZNA FORTUNA

CZŁOWIEK Z SANKT PETERSBURGA

Filary Ziemi

FILARY ZIEMI

ŚWIAT BEZ KOŃCA

SŁUP OGNIA

NIECH STANIE SIĘ ŚWIATŁOŚĆ

Stulecie

UPADEK GIGANTÓW

ZIMA ŚWIATA

KRAWĘDŹ WIECZNOŚCI

Thrillery wojenne

IGŁA

KRYPTONIM „KAWKI”

LOT ĆMY

KLUCZ DO REBEKI

NOC NAD OCEANEM

Thrillery

MŁOT EDENU

ZABÓJCZA PAMIĘĆ

TRÓJKA

ZAMIEĆ

SKANDAL Z MODIGLIANIM

TRZECI BLIŹNIAK

LWY PANSZIRU

PAPIEROWE PIENIĄDZE

Literatura faktu

NA SKRZYDŁACH ORŁÓW

Tytuł oryginału:

FALL OF GIANTS: BOOK ONE OF THE CENTURY TRILOGY

Copyright © Ken Follett 2010

All rights reserved

Polish edition copyright © Wydawnictwo Albatros Sp. z o.o. 2020

Polish translation copyright © Grzegorz Kołodziejczyk & Zbigniew A. Królicki 2010

Redakcja: Beata Słama

Zdjęcia na okładce: PANGI/Shutterstock.com (żołnierze), © Topical Press Agency/Getty Images (dworzec kolejowy)

Projekt graficzny okładki: Wydawnictwo Albatros Sp. z o.o.

ISBN 978-83-8215-258-6

Wydawca WYDAWNICTWO ALBATROS SP. Z O.O. Hlonda 2a/25, 02-972 Warszawa www.wydawnictwoalbatros.com Facebook.com/WydawnictwoAlbatros | Instagram.com/wydawnictwoalbatros

Niniejszy produkt jest objęty ochroną prawa autorskiego. Uzyskany dostęp upoważnia wyłącznie do prywatnego użytku osobę, która wykupiła prawo dostępu. Wydawca informuje, że publiczne udostępnianie osobom trzecim, nieokreślonym adresatom lub w jakikolwiek inny sposób upowszechnianie, kopiowanie oraz przetwarzanie w technikach cyfrowych lub podobnych – jest nielegalne i podlega właściwym sankcjom.

Przygotowanie wydania elektronicznego: Michał Nakoneczny, hachi.media

Spis treści

GŁÓWNI BOHATEROWIE

PROLOG. Inicjacja

ROZDZIAŁ 1. 22 czerwca 1911 roku

CZĘŚĆ I. Ciemniejące niebo

ROZDZIAŁ 2. Styczeń 1914 roku

ROZDZIAŁ 3. Luty 1914 roku

ROZDZIAŁ 4. Marzec 1914 roku

ROZDZIAŁ 5. Kwiecień 1914 roku

ROZDZIAŁ 6. Czerwiec 1914 roku

ROZDZIAŁ 7. Początek lipca 1914 roku

ROZDZIAŁ 8. Połowa lipca 1914 roku

ROZDZIAŁ 9. Koniec lipca 1914 roku

ROZDZIAŁ 10. 1–3 sierpnia 1914 roku

ROZDZIAŁ 11. 4 sierpnia 1914 roku

CZĘŚĆ II. Wojna olbrzymów

ROZDZIAŁ 12. Sierpień 1914 roku

ROZDZIAŁ 13. Wrzesień i październik 1914 roku

ROZDZIAŁ 14. Luty 1915 roku

ROZDZIAŁ 15. Od czerwca do września 1915 roku

ROZDZIAŁ 16. Czerwiec 1916 roku

ROZDZIAŁ 17. 1 lipca 1916 roku

ROZDZIAŁ 18. Koniec lipca 1916 roku

ROZDZIAŁ 19. Lipiec–październik 1916 roku

ROZDZIAŁ 20. Listopad–grudzień 1916 roku

ROZDZIAŁ 21. Grudzień 1916 roku

ROZDZIAŁ 22. Styczeń–luty 1917 roku

ROZDZIAŁ 23. Marzec 1917 roku

ROZDZIAŁ 24. Kwiecień 1917 roku

ROZDZIAŁ 25. Maj i czerwiec 1917 roku

ROZDZIAŁ 26. Połowa czerwca 1917 roku

ROZDZIAŁ 27. Czerwiec–wrzesień 1917 roku

ROZDZIAŁ 28. Październik i listopad 1917 roku

ROZDZIAŁ 29. Marzec 1918 roku

ROZDZIAŁ 30. Koniec marca–kwiecień 1918 roku

 

ROZDZIAŁ 31. Maj–wrzesień 1918 roku

ROZDZIAŁ 32. Październik 1918 roku

ROZDZIAŁ 33. 11 listopada 1918 roku

CZĘŚĆ TRZECIA. Nowy ład

ROZDZIAŁ 34. Listopad–grudzień 1918 roku

ROZDZIAŁ 35. Grudzień 1918–luty 1919 roku

ROZDZIAŁ 36. Marzec–kwiecień 1919

ROZDZIAŁ 37. Maj–czerwiec 1919 roku

ROZDZIAŁ 38. Sierpień–październik 1919 roku

ROZDZIAŁ 39. Styczeń 1920 roku

ROZDZIAŁ 40. Luty–grudzień 1920

ROZDZIAŁ 41. 11–12 listopada 1923 roku

ROZDZIAŁ 42. Grudzień 1923–styczeń 1924 roku

Postacie historyczne

Podziękowania

Przypisy

1  Okładka

2  O książce

3  Strona tytułowa

4  O autorze

5  Tego autora

6  Strona redakcyjna

7  Spis treści

8  Dedykacja

9  GŁÓWNI BOHATEROWIE

10  PROLOG. Inicjacja ROZDZIAŁ 1. 22 czerwca 1911 roku

11  CZĘŚĆ I. Ciemniejące niebo ROZDZIAŁ 2. Styczeń 1914 roku ROZDZIAŁ 3. Luty 1914 roku ROZDZIAŁ 4. Marzec 1914 roku ROZDZIAŁ 5. Kwiecień 1914 roku ROZDZIAŁ 6. Czerwiec 1914 roku ROZDZIAŁ 7. Początek lipca 1914 roku ROZDZIAŁ 8. Połowa lipca 1914 roku ROZDZIAŁ 9. Koniec lipca 1914 roku ROZDZIAŁ 10. 1–3 sierpnia 1914 roku ROZDZIAŁ 11. 4 sierpnia 1914 roku

12  CZĘŚĆ II. Wojna olbrzymów ROZDZIAŁ 12. Sierpień 1914 roku ROZDZIAŁ 13. Wrzesień i październik 1914 roku ROZDZIAŁ 14. Luty 1915 roku ROZDZIAŁ 15. Od czerwca do września 1915 roku ROZDZIAŁ 16. Czerwiec 1916 roku ROZDZIAŁ 17. 1 lipca 1916 roku ROZDZIAŁ 18. Koniec lipca 1916 roku ROZDZIAŁ 19. Lipiec–październik 1916 roku ROZDZIAŁ 20. Listopad–grudzień 1916 roku ROZDZIAŁ 21. Grudzień 1916 roku ROZDZIAŁ 22. Styczeń–luty 1917 roku ROZDZIAŁ 23. Marzec 1917 roku ROZDZIAŁ 24. Kwiecień 1917 roku ROZDZIAŁ 25. Maj i czerwiec 1917 roku ROZDZIAŁ 26. Połowa czerwca 1917 roku ROZDZIAŁ 27. Czerwiec–wrzesień 1917 roku ROZDZIAŁ 28. Październik i listopad 1917 roku ROZDZIAŁ 29. Marzec 1918 roku ROZDZIAŁ 30. Koniec marca–kwiecień 1918 roku ROZDZIAŁ 31. Maj–wrzesień 1918 roku ROZDZIAŁ 32. Październik 1918 roku ROZDZIAŁ 33. 11 listopada 1918 roku

13  CZĘŚĆ TRZECIA. Nowy ład ROZDZIAŁ 34. Listopad–grudzień 1918 roku ROZDZIAŁ 35. Grudzień 1918–luty 1919 roku ROZDZIAŁ 36. Marzec–kwiecień 1919 ROZDZIAŁ 37. Maj–czerwiec 1919 roku ROZDZIAŁ 38. Sierpień–październik 1919 roku ROZDZIAŁ 39. Styczeń 1920 roku ROZDZIAŁ 40. Luty–grudzień 1920 ROZDZIAŁ 41. 11–12 listopada 1923 roku ROZDZIAŁ 42. Grudzień 1923–styczeń 1924 roku

14  Postacie historyczne

15  Podziękowania

16  Przypisy

Pamięci moich rodziców,

Martina i Veenie Follettów

GŁÓWNI BOHATEROWIE

Amerykanie

Rodzina Dewarów

senator Cameron Dewar

Ursula Dewar, jego żona

Gus Dewar, ich syn

Rodzina Vyalovów

Josef Vyalov, biznesmen

Lena Vyalov, jego żona

Olga Vyalov, ich córka

Inni

Rosa Hellman, dziennikarka

Chuck Dixon, szkolny kolega Gusa

Marga, piosenkarka z nocnego klubu

Nick Forman, złodziej

Ilya, bandzior

Theo, bandzior

Norman Niall, księgowy malwersant

Brian Hall, przywódca związkowy

Postacie historyczne

Woodrow Wilson, 28. prezydent Stanów Zjednoczonych

William Jennings Bryan, sekretarz stanu

Joseph Daniels, sekretarz marynarki wojennej

Anglicy i Szkoci

Rodzina Fitzherbertów

hrabia Fitzherbert, zwany Fitzem

księżniczka Elizawieta, zwana Beą, jego żona

lady Maud Fitzherbert, jego siostra

lady Hermia, zwana ciotką Herm, ich uboga ciotka

księżna Sussex, ich bogata ciotka

Grout, kamerdyner Fitza

Sanderson, pokojówka Maud

Gelert, owczarek pirenejski

Inni

Mildred Perkins, lokatorka Ethel

Bernie Leckwith, sekretarz Niezależnej Partii Pracy w Aldgate

Bing Westhampton, przyjaciel Fitza

markiz Lowther, „Lowthie”, odrzucony pretendent do ręki Maud

Albert Solman, człowiek Fitza

doktor Greenward, wolontariusz w klinice pediatrycznej

lord „Johnny” Remarc, wicemnister w Ministerstwie Wojny

pułkownik Hervey, adiutant sir Johna Frencha

porucznik Murray, adiutant Fitza

Mannie Litov, właściciel fabryki

Jock Reid, skarbnik Niezależnej Partii Pracy w Aldgate

Jayne McCulley, żona żołnierza

Postacie historyczne

król Jerzy V

królowa Maria

Mansfield Smith-Cumming, nazywany „C”, dyrektor Wydziału Zagranicznego Biura Tajnej Służby (później MI6)

sir Edward Grey, członek Izby Gmin, minister spraw zagranicznych

sir William Tyrell, sekretarz Greya

Frances Stevenson, kochanka Lloyda George’a

Winston Churchill, członek Izby Gmin

H.H. Asquith, członek Izby Gmin, premier

sir John French, dowódca Brytyjskiego Korpusu Ekspedycyjnego

Francuzi

Gini, dziewczyna z baru

pułkownik Dupuys, adiutant generała Galliéniego

generał Lourceau, adiutant generała Joffre’a

Postacie historyczne

generał Joffre, głównodowodzący francuskich sił zbrojnych

generał Galliéni, dowódca garnizonu paryskiego

Niemcy i Austriacy

Rodzina von Ulrichów

Otto von Ulrich, dyplomata

Susanne von Ulrich, jego żona

Walter von Ulrich, ich syn, attaché wojskowy przy ambasadzie niemieckiej w Londynie

Greta von Ulrich, ich córka

hrabia Robert von Ulrich, kuzyn Waltera, attaché wojskowy przy ambasadzie austriackiej w Londynie

Inni

Gottfried von Kessel, attaché kulturalny przy ambasadzie niemieckiej w Londynie

Monika von der Helbard, najlepsza przyjaciółka Grety

Postacie historyczne

książę Karl Lichnowsky, ambasador niemiecki w Londynie

marszałek polny Paul von Hindenburg

generał piechoty Erich Ludendorff

Theobald von Bethmann-Hollweg, kanclerz

Arthur Zimmermann, minister spraw zagranicznych

Rosjanie

Rodzina Peszkowów

Grigorij Peszkow, pracownik Zakładów Putiłowskich

Lew Peszkow (potem Lev Peshkov), stajenny

Zakłady Putiłowskie

Konstantin, tokarz, przewodniczący grupy dyskusyjnej

Izaak, kapitan drużyny piłkarskiej

Waria, robotnica, matka Konstantina

Sergiusz Kanin, nadzorca odlewni

hrabia Maklakow, dyrektor

Inni

Michaił Piński, oficer policji

Ilja Kozłow, jego pomocnik

Nina, pokojówka księżniczki Bei

książę Andriej, brat Bei

Katerina, dziewczyna ze wsi, nowa w mieście

Miszka, właściciel baru

Trofim, gangster

Fiodor, skorumpowany policjant

Spiria, pasażer Archanioła Gabriela

Jakow, pasażer Archanioła Gabriela

Anton, urzędnik w ambasadzie rosyjskiej w Londynie i niemiecki szpieg

Dawid, Żyd, żołnierz

sierżant Gawrik

porucznik Tomczak

Postacie historyczne

Włodzimierz Iljicz Lenin, przywódca partii bolszewików

Lew Trocki

Walijczycy

Rodzina Williamsów

David Williams, działacz związkowy

Cara Williams, jego żona

Ethel Williams, ich córka

Billy Williams, ich syn

Gramper, dziadek, ojciec matki

Rodzina Griffithsów

Len Griffiths, ateista i marksista

pani Griffiths

Tommy Griffiths, syn Lena i najlepszy przyjaciel Billy’ego Williamsa

Rodzina Pontich

Minnie Ponti

Giuseppe „Joey” Ponti

Giovanni „Johnny” Ponti, jego młodszy brat

 

Górnicy

David Crampton, Dai Beksa

Harry „Łój” Hewitt

John „Sklep” Jones

Dai Ryjek, syn rzeźnika

Pat Papież, sygnalista na podszybiu

Micky Papież, syn Pata

Dai Kucyk, stajenny

Bert Morgan

Administracja kopalni

Perceval Jones, prezes Celtic Minerals

Maldwyn Morgan, zarządca kopalni węgla

Rhys Price, nadzorca w kopalni węgla

Arthur „Pryszczaty” Llewellyn, urzędnik w kopalni

Personel Ty Gwyn

Peel, służący

pani Jevons, gospodyni

Morrison, lokaj

Inni

Dai Brudny, czyściciel

pani Roley Hughes

pani Hywel Jones

szeregowiec George Barrow, kompania B

szeregowiec Robin Mortimer, zwolniony ze służby żołnierz kompanii B

szeregowiec Owen Bevin, kompania B

sierżant Elijah „Prorok” Jones, kompania B

porucznik James Carlton-Smith, kompania B

kapitan Gwyn Evans, kompania A

porucznik Roland Morgan, kompania A

Postacie historyczne

David Lloyd George, członek Izby Gmin, deputowany z ramienia Partii Liberalnej

PROLOG Inicjacja

ROZDZIAŁ 1
22 czerwca 1911 roku

Tego samego dnia, w którym król Jerzy V został koronowany w opactwie westminsterskim, Billy Williams zjechał na przodek w Aberowen w Południowej Walii.

Dwudziestego drugiego czerwca 1911 roku chłopak skończył trzynaście lat. Obudził go ojciec. Jego metoda budzenia była bardziej skuteczna niż miła. Rytmicznie klepał Billy’ego po policzku, mocno i natarczywie. Pogrążony w głębokim śnie Billy próbował to ignorować, lecz poklepywanie nie ustało. Przez moment czuł gniew, ale zaraz przypomniał sobie, że musi – a nawet chce – wstać, więc otworzył oczy i gwałtownie usiadł.

– Czwarta – rzucił ojciec i opuścił pokój, z tupotem schodząc po drewnianych schodach.

Tego dnia Billy miał rozpocząć pracę jako praktykant w kopalni. Większość mężczyzn w miasteczku zaczynała ją, będąc w jego wieku. Chciałby czuć się bardziej jak górnik, ale postanowił, że nie zrobi z siebie głupka. David Crampton płakał swojego pierwszego dnia na dole i wciąż nazywali go Dai Beksa, chociaż miał teraz dwadzieścia pięć lat i był gwiazdą drużyny rugby.

Było tuż po letnim przesileniu i przez okienko wpadało jasne światło. Billy spojrzał na leżącego obok dziadka. Gramper miał otwarte oczy. Ilekroć Billy się budził, on już nie spał. Mówił, że starzy ludzie nie potrzebują dużo snu.

Billy wstał. Miał na sobie tylko gatki. W zimne dni sypiał w koszuli, lecz Anglia właśnie cieszyła się upalnym latem i noce były ciepłe. Wyjął spod łóżka nocnik i zdjął pokrywkę.

Jego penis, którego nazywał wackiem, nie zmienił rozmiarów. Nadal był dziecięcym fiutkiem. Billy miał nadzieję, że zacznie rosnąć w nocy przed urodzinami albo że przynajmniej zobaczy wyrastający w pobliżu penisa czarny włos, ale niestety. Jego najlepszy przyjaciel, Tommy Griffiths, który urodził się tego samego dnia, był inny: miał chrapliwy głos, ciemny meszek nad górną wargą i wacka jak mężczyzna. To było upokarzające.

Sikając, Billy spojrzał przez okno. Zobaczył tylko wielką hałdę, ołowianoszarą górę odpadów z kopalni węgla, głównie łupku i piaskowca. Tak wyglądał świat drugiego dnia jego stworzenia, zanim Bóg powiedział: „Niechaj ziemia porośnie trawą”, pomyślał Billy. Łagodny wietrzyk zwiewał pył węglowy na rzędy domów.

W pokoju tym bardziej nie było na co patrzeć. Znajdował się na tyłach domu i był tak mały, że mieściły się w nim tylko wąskie łóżko, komoda i stary kufer Grampera. Wyszywana makatka na ścianie głosiła:

WIERZ W PANA

JEZUSA CHRYSTUSA

A BĘDZIESZ

ZBAWIONY

Lustra nie było.

Jedne drzwi prowadziły na schody, a drugie do głównej, większej, sypialni, do której można było wejść tylko tędy i w której stały dwa łóżka. Spali tam tata i mama, a także, przed laty, siostry Billy’ego. Najstarsza, Ethel, już opuściła dom, a trzy inne umarły, jedna na różyczkę, druga na koklusz, a trzecia na dyfteryt. Był także starszy brat, który dzielił łóżko z Billym, zanim zjawił się Gramper. Miał na imię Wesley i został zabity pod ziemią przez wózek, który odczepił się od składu, jedną z tych wanien na kołach służącą do przewożenia węgla.

Billy włożył koszulę. Tę samą, w której wczoraj był w szkole. Dziś czwartek, a on zmieniał koszule tylko w niedziele. Jednak miał nowe spodnie, pierwsze z długimi nogawkami, z grubej wodoodpornej bawełny zwanej moleskinem. Były symbolem wejścia do świata mężczyzn i wciągnął je z dumą, ciesząc się męską szorstkością materiału. Założył gruby skórzany pas i buty odziedziczone po Wesleyu, po czym zszedł na dół.

Większość parteru zajmował niewielki salonik ze stołem na środku, kominkiem oraz samodziałowym kilimem na podłodze. Tata siedział przy stole i czytał stary numer „Daily Mail”. Na jego długim ostrym nosie tkwiły okulary. Mama parzyła herbatę. Odstawiła parujący czajnik i pocałowała Billy’ego w czoło.

– Jak się ma mój mały mężczyzna w dniu urodzin? – zapytała.

Billy nie odpowiedział. Słowo „mały” dotknęło go – ponieważ istotnie był mały – „mężczyzna” także, ponieważ nim nie był. Wszedł do kuchni na tyłach. Zanurzył blaszaną miskę w beczce z wodą, umył twarz i ręce, po czym wylał wodę do płytkiego kuchennego zlewu. W kuchni był kocioł z paleniskiem, ale używano go tylko w dniu cotygodniowej kąpieli, czyli w sobotę.

Obiecano im, że wkrótce będzie bieżąca woda, i w domach niektórych górników już była. Do tych szczęśliwców należała rodzina Tommy’ego Griffithsa. Kiedy Billy odwiedził Tommy’ego, wydało mu się istnym cudem to, że wystarczy przekręcić kurek, by napełnić kubek zimną wodą, i nie trzeba iść z wiadrem do pompy na ulicy. Jednak na Wellington Row, gdzie mieszkali Williamsowie, bieżącej wody jeszcze nie doprowadzono.

Wrócił do saloniku i usiadł przy stole. Mama postawiła przed nim duży kubek herbaty z mlekiem, już posłodzonej. Ukroiła dwie grube kromki domowego chleba i ze spiżarki pod schodami przyniosła osełkę tłuszczu z pieczeni. Billy złożył dłonie, zamknął oczy i powiedział: „Dzięki Ci, Panie, za to jadło, amen”. Potem wypił łyk herbaty i posmarował kromki tłuszczem.

Ojciec oderwał niebieskie oczy od gazety.

– Posól chleb – powiedział. – Będziesz się pocił pod ziemią.

Ojciec Billy’ego był rzecznikiem górników, zatrudnionym przez Stowarzyszenie Górników Południowej Walii, będące najsilniejszym związkiem zawodowym w Wielkiej Brytanii, co powtarzał, ilekroć miał okazję. Zwano go Dai Związek. Wielu mężczyzn nazywano Dai, wymawiane jak „die”, co było skrótem od imienia David lub walijskiego Dafydd. Billy dowiedział się w szkole, że imię David jest bardzo popularne w Walii, ponieważ tak miał na imię święty uważany za patrona kraju, jak święty Patryk w Irlandii. Poszczególnych Daiów rozróżniano nie po nazwisku – w miasteczku prawie każdy nazywał się Jones, Williams, Evans lub Morgan – lecz dzięki przydomkom. Prawdziwych nazwisk używano rzadko, mając do dyspozycji ich zabawne odpowiedniki. Billy nazywał się William Williams, więc nazwali go Billy Podwójny. Kobietom nadawano czasem przydomek męża, tak więc mama była panią Dai Związek.

Gramper zszedł na dół, kiedy Billy jadł drugą kromkę. Pomimo ładnej pogody włożył marynarkę i płaszcz. Umył ręce i usiadł naprzeciwko Billy’ego.

– Nie denerwuj się – powiedział. – Zjechałem na dół, kiedy miałem dziesięć lat. A mój ojciec został tam zaniesiony na plecach przez swojego ojca, gdy miał pięć, i pracował od szóstej rano do dziewiętnastej. Od października do marca nie widział słońca.

– Nie denerwuję się – zapewnił Billy. Skłamał. Był przerażony.

Jednak Gramper był miły i nie naciskał. Billy lubił starego. Mama traktowała go jak dziecko, a ojciec surowo i z sarkazmem, lecz Gramper był tolerancyjny i rozmawiał z nim jak z dorosłym.

– Posłuchajcie tego – powiedział Dai. Nigdy nie kupiłby „Daily Mail”, tej prawicowej szmaty, ale czasem przynosił do domu czyjś egzemplarz, żeby czytać go głośno i z pogardą, drwiąc z głupoty i nieuczciwości klasy rządzącej. – Lady Diana Manners została skrytykowana za noszenie tego samego stroju na dwóch balach. Młodsza córka księcia Rutlanda wygrała konkurs na najlepszy kostium damski na balu w Savoyu: miała na sobie suknię bez ramiączek z rozkloszowanym dołem. Dostała dwieście pięćdziesiąt gwinei. – Opuścił gazetę i dodał: – To co najmniej twoje pięcioletnie zarobki, Billy. – Podjął lekturę: – Jednak wywołała krytyczne uwagi znawców, wkładając tę samą suknię na przyjęcie u lorda Wintertona i F.E. Smitha w hotelu Claridge. Co za dużo, to niezdrowo, jak powiadają. – Oderwał wzrok od gazety. – Lepiej zmień tę kieckę, mamuśka – rzucił. – Chyba nie chcesz wywołać krytycznych uwag znawców.

Mamy to nie rozbawiło. Miała na sobie starą sukienkę z brązowej wełny, połataną na łokciach i poplamioną pod pachami.

– Gdybym miała dwieście pięćdziesiąt gwinei, wyglądałabym lepiej niż lady Diana Muck1 – powiedziała nie bez goryczy.

– To prawda – przyznał Gramper. – Cara zawsze była ładna, tak jak jej matka.

Mama miała na imię Cara. Gramper odwrócił się do Billy’ego.

– Twoja babka była Włoszką. Nazywała się Maria Ferrone. – Billy wiedział o tym, ale Gramper lubił opowiadać rodzinne historie. – To po niej twoja matka ma lśniące czarne włosy i śliczne czarne oczy. I twoja siostra też. Twoja babcia była najpiękniejszą dziewczyną w Cardiff i dostała się mnie! – Nagle posmutniał. – To były czasy – dodał cicho.

Ojciec z dezaprobatą ściągnął brwi, gdyż takie rozmowy sugerowały cielesne żądze, ale mamę ucieszyły komplementy jej ojca i uśmiechała się, stawiając przed nim śniadanie.

– Och tak – westchnęła. – Mnie i moje siostry uważano za piękności. Pokazałybyśmy tym książętom, jak wygląda ładna dziewczyna, gdybyśmy miały pieniądze na jedwab i koronki.

Billy był zdziwiony. Nigdy nie myślał o swojej matce jako pięknej lub nie, choć gdy ubierała się na zebranie kościelne w sobotnie wieczory, wyglądała wspaniale, szczególnie w kapeluszu. Podejrzewał, że kiedyś mogła być śliczną dziewczyną, ale trudno mu było to sobie wyobrazić.

– Wiedz, że rodzina twojej babci była również mądra – ciągnął Gramper. – Mój szwagier był górnikiem, ale odszedł z kopalni i otworzył kawiarenkę w Tenby. Tam to jest życie: wietrzyk od morza i przez cały dzień nic nie robisz, tylko parzysz kawę i liczysz pieniądze.

Ojciec odczytał następny fragment:

W ramach przygotowań do koronacji pałac Buckingham wydał książkę z instrukcjami liczącą dwieście dwanaście stron. – Spojrzał na Billy’ego znad gazety. – Wspomnij o tym dziś na dole, synu. Ludzie poczują ulgę na wieść, że niczego nie pozostawiono przypadkowi.

Billy’ego niespecjalnie interesowała rodzina królewska. Lubił często publikowane w „Mailu” opowiadania przygodowe o twardych zawodnikach rugby z elitarnych szkół, łapiących przebiegłych niemieckich szpiegów. Według tej gazety tacy szpiedzy przeniknęli do każdego miasteczka w Anglii, choć, niestety, w Aberowen chyba żadnego nie było.

Chłopak wstał.

– Przejdę się po ulicy – oznajmił.

Wyszedł z domu frontowymi drzwiami. „Przejdę się po ulicy” było rodzinnym eufemizmem oznaczającym wyprawę do ubikacji, które znajdowały się w połowie Wellington Row. Niski barak z cegieł nakryty dachem z blachy falistej zbudowano nad głęboką dziurą w ziemi. Był podzielony na dwie części, dla mężczyzn i dla kobiet. W obu były po dwa miejsca, więc ludzie wchodzili tam dwójkami. Nikt nie wiedział, dlaczego budowniczowie wybrali takie rozwiązanie, ale wszyscy korzystali z tego najlepiej, jak mogli. Mężczyźni patrzyli przed siebie i nic nie mówili, lecz kobiety – co Billy często słyszał – prowadziły towarzyskie pogawędki. Smród dusił nawet tych, którzy przywykli do niego od dziecka. Będąc w środku, Billy zawsze starał się jak najmniej oddychać i wychodził, spazmatycznie łapiąc powietrze. Latrynę czyścił człowiek nazywany Dai Brudny.

Wróciwszy do domu, Billy ucieszył się, widząc swoją siostrę Ethel siedzącą przy stole.

– Wszystkiego najlepszego w dniu urodzin, Billy! – wykrzyknęła. – Przyszłam dać ci całusa, zanim zjedziesz po ziemię.

Ethel miała osiemnaście lat i Billy bez trudu mógł uważać ją za piękną. Jej mahoniowe włosy kręciły się, a w ciemnych oczach migotał łobuzerski błysk. Może mama kiedyś tak wyglądała. Ethel nosiła prostą czarną sukienkę i biały czepek pokojówki – strój, w którym było jej do twarzy.

Billy ją uwielbiał. Była nie tylko śliczna, ale także zabawna, mądra i odważna, czasem potrafiła nawet stawić czoło ojcu. Rozmawiała z Billym o sprawach, których nikt inny nie chciał mu wyjaśnić, takich jak miesięczna przypadłość nazywana przez kobiety klątwą albo zbrodnia obrazy moralności publicznej, w wyniku której anglikański duchowny musiał w pośpiechu opuścić miasteczko. W szkole zawsze była najlepszą uczennicą, a jej wypracowanie na temat Moje miasteczko lub wioska zdobyło pierwszą nagrodę w konkursie ogłoszonym przez „South Wales Echo”. Dostała egzemplarz Atlasu świata Cassella.

Pocałowała Billy’ego w policzek.

– Powiedziałam gospodyni, pani Jevons, że kończy nam się pasta do butów, więc lepiej będzie, jeśli pójdę ją kupić. – Ethel mieszkała i pracowała w Ty Gwyn, ogromnym domu hrabiego Fitzherberta, dwa kilometry od hałdy. Wręczyła Billy’emu coś zawiniętego w czystą szmatkę. – Ukradłam dla ciebie kawałek ciasta.

– Och, dzięki, Eth!

Uwielbiał ciasto.

– Mam ci je włożyć do pudełka? – spytała mama.

– Tak, proszę.

Mama wyjęła z kredensu blaszane pudełko i włożyła do niego ciasto. Ukroiła dwie kolejne kromki chleba, posmarowała je tłuszczem, posypała solą i również umieściła w pudełku. Wszyscy górnicy takie mieli. Gdyby zabrali na dół jedzenie owinięte w szmatkę, myszy zjadłyby je przed przerwą śniadaniową.

– Kiedy przyniesiesz wypłatę, będziesz miał w puszce kawałek gotowanego boczku.

Zarobki Billy’ego z początku nie będą wysokie, mimo to odczuwalnie poprawią sytuację finansową rodziny. Zastanawiał się, ile mama zostawi mu kieszonkowego i czy kiedyś uda mu się uzbierać na rower, którego pragnął bardziej niż czegokolwiek na świecie.

Ethel usiadła przy stole.

– Jak tam sprawy w wielkim domu? – zapytał ją ojciec.

– Dobrze i spokojnie. Hrabia i księżniczka są w Londynie na koronacji. – Spojrzała na zegar stojący na półce nad kominkiem. – Wkrótce będą musieli wstać, bo muszą być wcześnie w katedrze. Jej się to nie spodoba, nie przywykła do wczesnego wstawania, ale nie może spóźnić się do króla.

Żona hrabiego, Bea, była rosyjską księżniczką i wielką panią.

– Zechcą zająć miejsca z przodu, żeby dobrze widzieć – powiedział tata.

– Och nie, nie można siadać, gdzie się chce – wyjaśniła Ethel. – Zrobiono sześć tysięcy specjalnych mahoniowych krzeseł z nazwiskami gości wytłoczonymi na oparciach złotymi literami.

– Cóż za marnotrawstwo! – wykrzyknął Gramper. – Co potem z nimi zrobią?

– Nie wiem. Może wszyscy zabiorą je do domów na pamiątkę.

– Powiedz im, żeby przysłali nam jakieś zbędne – rzekł sucho ojciec. – Jest nas tylko pięcioro, a twoja mama musi stać.

Kiedy ojciec żartował, mógł skrywać w ten sposób gniew. Ethel zerwała się na równe nogi.

– Och, przepraszam, mamo. Nie pomyślałam.

– Nie wstawaj, jestem zbyt zajęta, żeby siadać – uspokoiła ją mama.

Zegar wybił piątą.

– Lepiej bądź tam wcześniej, Billy. Pokaż, że ci zależy.

Billy podniósł się niechętnie i wziął pudełko z jedzeniem.

Ethel znów go pocałowała, Gramper uścisnął mu dłoń, a ojciec dał dwa sześciocalowe gwoździe, zardzewiałe i lekko zgięte.

– Włóż je do kieszeni spodni.

– Po co? – spytał Billy.

– Zobaczysz – odrzekł ojciec z uśmiechem.

Matka wręczyła Billy’emu zakręcaną litrową butelkę ze słodzoną zimną herbatą z mlekiem.

– I pamiętaj, Billy, że Jezus zawsze jest z tobą, nawet na dole – powiedziała.

– Tak, mamo.

Widział łzy w jej oczach i szybko się odwrócił, ponieważ na ten widok i jemu zbierało się na płacz. Zdjął czapkę z kołka.

– No to pa – mruknął, jakby szedł do szkoły, i wyszedł frontowymi drzwiami.

Dotychczas lato było upalne i słoneczne, lecz tego dnia wydawało się, że będzie padać. Tommy opierał się o ścianę domu i czekał na Billy’ego.

– Cześć, Billy – rzucił.

– Cześć, Tommy.