Medytacja to nie to, co myśliszTekst

Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa


Spis treści

Okładka

Strona tytułowa

Strona redakcyjna

PRZEDMOWA

WSTĘP WYZWANIE NA CAŁE ŻYCIE

MEDYTACJA

Medytacja nie jest dla strachliwych

Hipokratejska niezłomność zasad

Medytacja jest wszędzie

Pierwotne chwile

Odyseusz i ślepy wieszcz

Bez przywiązania

Jak powstały buty

Medytacja – to nie to, co myślisz

Dwa podejścia do medytacji – instrumentalne i nieinstrumentalne

PO CO W OGÓLE SIĘ PRZEJMOWAĆ? ZNACZENIE MOTYWACJI

Kierowanie i utrzymywanie uwagi

Obecność

Radykalny akt miłości

Świadomość i wolność

Linia przekazu, czyli o zaletach i ograniczeniach rusztowania

Etyka i karma

Uważność

SIŁA UWAGI I CHOROBA ŚWIATA

Dlaczego skupienie uwagi jest niezwykle istotne

Choroba

Dukkha

Skupiska dukkha

Dharma

Klinika Redukcji Stresu i MBSR

Społeczeństwo ADD

Dzień i noc na łączach

Ciągły stan niepełnej uwagi

„Poczucie” przemijania czasu

Świadomość nie ma środka ani kresu

Pustka

Podziękowania

Literatura

Źródła cytatów

O autorze

Przypisy końcowe

Tytuł oryginalny:

Meditation is not What You Think. Mindfulness and Why It Is So Important

Redakcja: Robert Sudół

Projekt okładki: Kav Studio Pola Rusiłowicz

Korekta: Anna Brzezińska, Beata Wójcik

Copyright © 2018 by Jon Kabat-Zinn, Ph.D.

The edition published by arrangement with Hachette Books, New York, New York, USA. All rights reserved.

Copyright © for the Polish translation by Roman Skrzypczak, 2019

Copyright © for the Polish edition by Wydawnictwo Czarna Owca, 2019

Wszelkie prawa zastrzeżone. Niniejszy plik jest objęty ochroną prawa autorskiego i zabezpieczony znakiem wodnym (watermark).

Uzyskany dostęp upoważnia wyłącznie do prywatnego użytku.

Rozpowszechnianie całości lub fragmentu niniejszej publikacji w jakiejkolwiek postaci bez zgody właściciela praw jest zabronione.

Wydanie I

ISBN 978-83-8143-213-9


Wydawnictwo Czarna Owca Sp. z o.o. ul. Wspólna 35 lok. 5, 00-519 Warszawa www.czarnaowca.pl Redakcja: tel. 22 616 29 20; e-mail: redakcja@czarnaowca.pl Dział handlowy: tel. 22 616 29 36; e-mail: handel@czarnaowca.pl Sklep internetowy: tel. 22 616 12 72; e-mail: sklep@czarnaowca.pl

Konwersję do wersji elektronicznej wykonano w systemie Zecer.

Dedykuję Myli,

Stelli, Asie i Toby’emu,

Willowi i Teresie,

Naushon,

Serenie

pamięci Sally, Elvina,

Howiego i Roz

wszystkim, którym zależy

temu, co możliwe

temu, co jest, jakie jest

mądrości

jasności umysłu

łagodności

miłości

Dokument chroniony elektronicznym znakiem wodnym

This ebook was bought on LitRes

PRZEDMOWA
Czym w ogóle jest medytacja?

Przekonanie, że wiemy, czym jest medytacja, nie jest dziś takie rzadkie, tym bardziej że słowo to często pojawia się w języku potocznym i wszędzie wokół natrafiamy na związane z nim ilustracje, wzmianki, podcasty i warsztaty internetowe. Jednak w gruncie rzeczy nasza wiedza o tym, czym medytacja jest i jakie płyną z niej korzyści, wydaje się niepełna. Bardzo łatwo popadamy w stereotypy, sądząc na przykład, że medytacja sprowadza się do siedzenia na podłodze i skutecznego odpędzania wszystkich myśli, i aby doświadczyć jej pozytywnego wpływu, musimy praktykować długo i często lub że ćwiczenie medytacji nieodłącznie wiąże się z przyjęciem jakiegoś systemu przekonań czy poglądów na duchowość tej czy innej szacownej tradycji. Niektórzy z kolei sądzą, że medytacja ma niemal magiczny wpływ na nasze ciało, umysł i duszę. Choć w tych poglądach kryje się ziarno prawdy, rzeczywistość jest zupełnie inna i znacznie ciekawsza.

Czym więc tak naprawdę jest medytacja? I dlaczego warto przynajmniej spróbować wprowadzić ją do naszego życia? To właśnie temat tej książki.

Medytacja to nie to, co myślisz stanowiła pierwotnie część obszerniejszej książki, wydanej w 2005 roku pod tytułem Coming to Our Senses: Healing Ourselves and the World Through Mindfulness. Od chwili publikacji uważność stała się przedmiotem ogromnego zainteresowania. Miliony ludzi na całym świecie podjęły codzienną formalną praktykę medytacji uważności. Sądzę, że to bardzo pozytywne i obiecujące zjawisko. Długo miałem nadzieję na taki rozwój wypadków i wspierałem rozwój ruchu mindfulness, mimo iż nieodłącznym skutkiem dostępu do głównego nurtu kultury są również pewien szum, komercjalizacja, oportunizm i pojawianie się trenerów uważności, którzy czasem zabierają się do przekazywania wiedzy bez żadnego przygotowania. Jednak nawet ów szum można uznać za oznakę sukcesu, choć miejmy nadzieję, że on szybko ucichnie, gdy pogłębi się rozumienie uzdrawiającej i przeobrażającej mocy uważności jako praktyki oraz jako sposobu pracy nad naszym żywym doświadczeniem.

Medytacja nie sprowadza się do siedzenia w bezruchu na podłodze lub krześle, niemniej to, jak zajmujemy swoje miejsce, jest zarówno dosłownie, jak i metaforycznie kluczowym elementem uważności. Możemy powiedzieć, że w swojej istocie medytacja jest bezpośrednim i bardzo wygodnym sposobem kultywowania głębokiej zażyłości z naszym własnym życiem oraz z wrodzonym potencjałem świadomości – uświadamianiem sobie, jak cennym, często pomijanym i niedocenianym zasobem owa świadomość jest w gruncie rzeczy.

Jak zakochać się w życiu

Często ponawiane zajmowanie swojego miejsca w swoim życiu, co można też uznać za zajęcie określonego stanowiska wobec świata, jest samo w sobie głębokim wyrazem ludzkiej inteligencji. Ostatecznie jest to radykalny akt rozsądku i miłości – akt zatrzymania wszystkich działań niosących nas z impetem przez kolejne chwile bez szansy na zadomowienie się w nich, bez szansy na faktyczne zanurzenie się w czyste bycie, choćby na jedną, krótką chwilę. Owo zanurzenie się jest bardzo prostym, a jednocześnie kompletnym aktem umocnienia uważności jako praktyki medytacyjnej i jako sposobu bycia. Łatwo się tego nauczyć i stosować to w codziennej praktyce, ale równie łatwo o tym zapomnieć, nawet jeśli tego typu zanurzanie się w egzystencję nie wymaga dosłownie żadnego czasu. Wystarczy o nim pamiętać.

Na szczęście bliski kontakt z własnym potencjałem świadomości jest w różnej formie kultywowany przez coraz większą liczbę osób i środowisk: od uczniów po seniorów, od pracowników naukowych po biznesmenów, od inżynierów, samorządowców, działaczy społecznych, studentów medycyny i doktorantów, po – wierzcie lub nie – polityków i sportowców. Uważność najczęściej nie jest już uznawana za luksus ani przelotną modę, lecz w coraz większym stopniu za absolutnie niezbędny element spełnionego oraz uczciwego życia, życia etycznego w obliczu równie wielkich wyzwań, jak i ogromnych możliwości. Wyzwania i możliwości czekają na nas wszystkich w tym konkretnym momencie, jeśli chociaż na krótką chwilę potrafimy przejrzeć na wskroś w większości fałszywe scenariusze i nawykowe ograniczenia naszego własnego autorstwa oraz zdołamy przezwyciężyć szerzące się wszędzie zaślepienie. To projekt będący ostatecznie wielką i fundamentalnie ważną przygodą, pełną wzlotów i upadków, podobnie jak pełne wzlotów i upadków jest samo życie. To od naszego nastawienia zależy, jak owa przygoda, przygoda naszego życia, się potoczy. A mamy znacznie więcej do powiedzenia, niżbyśmy się spodziewali.

 

Istnieje wiele rozmaitych sposobów praktykowania uważności zarówno poprzez formalną medytację, jak i w codziennym życiu i pracy. Jak Czytelnik będzie miał okazję się przekonać, formalną medytację możemy ćwiczyć w najprzeróżniejszych pozycjach: siedząc, leżąc, stojąc i chodząc. A to, co nazywamy nieformalną praktyką medytacyjną – gdy wszystko, co mówimy i robimy, jest praktykowaniem medytacji – polega na włączeniu w nią samego życia i na uznaniu, że wszystko, czego pragniemy, czego unikamy, oraz wszystko, czego nie zauważamy, staje się realną częścią naszego curriculum. Gdy podchodzimy do medytacji w tak wszechstronny sposób, nic, co pojawia się w naszym umyśle, życiu czy świecie, nie jest z niej wyłączone, a każda chwila stanowi idealną szansę na zanurzenie jej w świadomość i tym samym na naukę, rozwój i uzdrowienie.

Z czasem najważniejsze staje się odnalezienie własnego autentycznego sposobu praktykowania, sposobu, który wydaje nam się intuicyjny i wiarygodny, który się sprawdza, a jednocześnie pozostaje wierny istocie dawnych tradycji, z których uważność się wywodzi. Celem tej książki jest pomoc w tym przedsięwzięciu lub przynajmniej wprowadzenie Czytelnika w tę niekończącą się przygodę. Poniżej początkujący dowiedzą się, jak rozwijać codzienną praktykę uważności, a bardziej zaawansowani, jak ją pogłębić. W obu przypadkach będziemy się też uczyć, by traktować ją raczej jako nową miłość, a nie zadanie, balast lub kolejną powinność w naszym i tak zapełnionym kalendarzu. Tym samym ostatecznie nauczymy się, jak na najgłębszym poziomie zadomowić się w życiu, które przypadło nam w udziale. Dziesięciolecia badań wykazały, że uważność może stać się potężnym sojusznikiem w przezwyciężaniu stresu, bólu i choroby.

Działanie i niedziałanie

Czasem uważność sprawia wrażenie, jakbyśmy coś robili. Kiedy indziej wygląda, jakbyśmy nie robili nic. Z zewnątrz nie zawsze łatwo to stwierdzić. Ale nawet gdy wydaje się, że nic nie robimy, i gdy sami tak się czujemy, jest inaczej. W rzeczywistości nie ma to nic wspólnego z żadną aktywnością. Wiem, że brzmi to trochę dziwnie, jednak medytacja uważności jest przede wszystkim niedziałaniem, po prostu zanurzaniem się w czyste bycie w tej jedynej chwili, jaką mamy do dyspozycji, a nie formą aktywności czy docieraniem w nowe miejsce. Przynajmniej w tej chwili to, jak się czujemy i gdzie jesteśmy, to dobre doświadczenie! W gruncie rzeczy doświadczenie doskonałe, jeśli tylko jesteśmy gotowi na świadome uchwycenie tej chwili z łagodnym nastawieniem wobec siebie i powstrzymywaniem się od wymuszania czegokolwiek.

Regularna praktyka uważności pomaga nam uzyskać we własnym wnętrzu dostęp do otwartości serca charakterystycznej dla czystej świadomości. Pomaga nam również wnieść ową przestrzeń serca w zewnętrzne działania. Uważność praktykowana regularnie może dosłownie i w przenośni zwrócić nam życie, zwłaszcza gdy borykamy się ze stresem, bólem, niepewnością czy wewnętrznym chaosem – czego oczywiście wszyscy czasem doświadczamy.

Niezależnie od swojej popularności czy otaczającego ją rozgłosu uważność jest nade wszystko praktyką, niekiedy bardzo mozolną. W przypadku większości z nas jej uprawianie wymaga umyślnego, nieprzerwanego kultywowania. Jednocześnie owo kultywowanie czerpie energię z regularnej, zdyscyplinowanej praktyki. To proste, ale niekoniecznie zawsze łatwe. Między innymi właśnie dlatego warto spróbować. Energia i czas zainwestowane w praktykę zwracają się z ogromną nawiązką. Praktyka uzdrawia. Może spowodować głęboką przemianę. Między innymi dlatego ludzie praktykujący uważność tak często mówią, że „zwróciła im ona życie”.

Uważność wkracza do głównego nurtu

Z wielu powodów praktyka medytacji, a zwłaszcza medytacji uważności, stała się w ciągu ostatnich ponad czterdziestu lat częścią głównego nurtu kultury. Mam zaszczyt być członkiem nieustannie rosnącej światowej wspólnoty nauczycieli MBSR (treningu redukcji stresu opartego na uważności), programu, który opracowałem i zainaugurowałem w roku 1979 na Wydziale Medycyny Uniwersytetu Massachusetts. W kolejnych latach MBSR zainspirował rozwój badań nad innymi praktykami opartymi na uważności, takimi jak program MBCT (terapia kognitywna oparta na uważności) stosowany w przypadkach depresji oraz cały cykl kolejnych programów wzorowanych na MBSR, odnoszących się do różnych sytuacji, z którymi muszą borykać się ich uczestnicy. Wartość i skuteczność programów opartych na uważności potwierdziły badania naukowe1.

Pierwotnym celem kliniki MBSR, ośmiotygodniowego programu ambulatoryjnego zorganizowanego w formie kursu, było przetestowanie przydatności treningu uważności w roli remedium na dolegliwości związane ze stresem, bólem i innymi niedomaganiami. Jego uczestnikami byli pacjenci cierpiący na chroniczne schorzenia niepoddające się typowym terapiom medycznym, w związku z czym trafiali w ślepe zaułki systemu opieki zdrowotnej. Program MBSR miał być kołem ratunkowym dla pacjentów, którzy utknęli w lukach systemu, i skłonić ich do aktywnego wysiłku zmierzającego do odzyskania zdrowia i dobrego samopoczucia. W zamyśle MBSR nie miał być nową formą leczenia ani terapii. Miał być raczej samokształceniową procedurą z zakresu publicznej opieki zdrowotnej, która z biegiem czasu, dzięki rosnącej frekwencji, będzie miała potencjał wpłynięcia na ogólną poprawę stanu zdrowia i samopoczucia większości społeczeństwa. W pewnym sensie uczyliśmy uczestników naszych warsztatów, jak współpracować z lekarzami i personelem szpitala dzięki uruchomieniu poprzez uważność ich własnych wewnętrznych zasobów i zdolności. Pokazywaliśmy im, że gdy nauczą się lepiej troszczyć o siebie i przyswoją nowe sposoby radzenia sobie ze stresem, bólem i różnymi przewlekłymi dolegliwościami, mogą kontynuować leczenie poza szpitalem albo przynajmniej bywać w nim rzadziej.

Chcieliśmy się przekonać i w miarę możliwości starannie udokumentować, czy praktyki medytacyjne skupione na uważności, ćwiczone regularnie w ciągu ośmiotygodniowego programu, czterdzieści pięć minut dziennie przez sześć dni w tygodniu, będą miały istotny wpływ na jakość życia, zdrowie i samopoczucie uczestników. W większości przypadków od samego początku nie ulegało wątpliwości, że taki wpływ istniał. W ciągu tych ośmiu tygodni sami widzieliśmy zmiany zachodzące w uczestnikach, którzy chętnie opowiadali o swoich przeżyciach, a zbierane przez nas dane potwierdzały charakter zmian.

W roku 1982 zaczęliśmy publikować artykuły o naszych odkryciach w czasopismach medycznych. W ciągu kilku kolejnych lat znaczny już zasób wiedzy o wpływie uważności zwiększył się jeszcze bardziej dzięki coraz szczegółowszym badaniom innych naukowców i klinicystów.

Dziś mamy do czynienia z rozkwitem badań nad uważnością i jej potencjalnymi zastosowaniami w medycynie, psychologii, neuronauce i wielu innych dziedzinach. To niezwykłe, ponieważ oznacza zetknięcie dwóch nurtów ludzkiej wiedzy, które nigdy dotąd się nie spotkały: medycyny i nauki oraz starożytnych praktyk kontemplacyjnych.

Gdy w styczniu 2005 roku Coming to Our Senses pojawiło się w księgarniach, w piśmiennictwie medycznym i naukowym istniały tylko 143 artykuły zawierające w tytule słowo „uważność”. To niecałe cztery procent 3737 tekstów opublikowanych na temat uważności w roku 2017. Z czasem w medycynie i nauce wyłonił się cały obszar badań nad wpływem uważności, począwszy od tego, jak oddziałuje ona na nadzwyczajne zdolności adaptacyjne mózgu (zwane neuroplastycznością), na geny i ich regulację (tak zwana epigenetyka), na telomery i w takim razie na biologiczny proces starzenia się, na myśli i emocje (zwłaszcza w odniesieniu do depresji, stanów lękowych i uzależnień) oraz na życie rodzinne, zawodowe i społeczne.

Nowe podejście na nowe czasy

Wspomniałem już wcześniej, że Medytacja to nie to, co myślisz została pierwotnie opublikowana w 2005 roku jako część obszerniejszej książki zatytułowanej Coming to Our Senses. Zważywszy na to, co w ciągu minionych lat wydarzyło się w świecie uważności, pomyślałem, iż dla nowego pokolenia odbiorców warto podzielić tę książkę na cztery mniejsze tomy. Domyślam się, że Czytelnika trzymającego w ręku pierwszy z nich, zainteresowanego ogólnie medytacją, uważność zaciekawiła w szczególności. Jednak jeśli nawet do lektury nie skłoniła nas wielka ciekawość, a myśl o włączeniu medytacji w nasze życie napawa nas lękiem – bo będzie to kolejna rzecz, którą musimy zrobić, która pochłonie czas, bo nie jesteśmy pewni, jak przyjmą to nasi bliscy i przyjaciele, albo nawet sama myśl o formalnej medytacji nas odstręcza, wydaje się nierealna i niepraktyczna – to żaden problem, ponieważ medytacja, a zwłaszcza medytacja uważności, to naprawdę nie to, co myślisz.

Medytacja może zmienić nasz stosunek do myślenia. Może pomóc zaprzyjaźnić się z nim jako jedną z naszych zdolności, ale właśnie tylko jedną z wielu różnych rodzajów inteligencji, które posiadamy i z których możemy zrobić użytek, zamiast w nich ugrzęznąć, tak jak często grzęźniemy w myśleniu, gdy zapominamy, że jest ono tylko ciągiem zdarzeń w polu świadomości, a nie prawdą samą w sobie. Można więc powiedzieć, że książka ta kompleksowo opowiada o tym, czym jest uważność i dlaczego warto ją praktykować.

Kolejna pozycja w tej serii, Obudź się, przedstawia szczegółowo, jak systematycznie pielęgnować uważność w życiu codziennym. Uzdrawiająca i przeobrażająca moc uważności tkwi bowiem w samym jej praktykowaniu. Uważność nie jest techniką. Jest sposobem bycia w mądrej relacji do całości naszych zewnętrznych i wewnętrznych doświadczeń. To oznacza, że wszystkie nasze zmysły – a jak się przekonamy, jest ich więcej niż pięć – odgrywają w tym procesie ogromną, kluczową rolę. Zatem druga książka zajmuje się szczegółowo tym, jak pogłębiać uważność zarówno w postaci formalnej praktyki, jak i jako sposób czystego bycia.

Trzeci tom, Uzdrawiająca moc uważności, opowiada tak naprawdę o tym, czego możemy oczekiwać od uważności. Przedstawia zatem potencjalne korzyści płynące z praktykowania uważności z bardzo szerokiej perspektywy, między innymi uwzględniając dwa badania, w których brałem udział. Nie opisuję w pełni wszystkich wyników nowych badań naukowych, które pojawiły się po 2005 roku. To byłoby zbyt obszerne zadanie, nie mówiąc o tym, że kolejne dane napływają każdego dnia. Najważniejsze trendy podsumowałem jednak w przedmowie do tego tomu, opatrując ją przypisami do książek opowiadających o najbardziej interesujących nowych badaniach.

Poza dokonaniami nauki trzeci tom odwołuje się do pewnego piękna i poezji nieodłącznie związanych z całą paletą punktów widzenia i kontekstów, które mogą okazać się niezwykle pouczające i uzdrawiające. Część z nich opiera się na tradycjach medytacyjnych, zwłaszcza na zen, vipassanie, dzogczen i hatha jodze, które stanowiły dla mnie wielką inspirację i skłoniły mnie do włączenia uważności we własne życie, gdy miałem dwadzieścia jeden lat. Wszystkie te tradycje podkreślają wartość ucieleśnionej przytomności oraz wartość wielokierunkowych sieci powiązań, której z natury jesteśmy częścią. Ich imponujące poglądy, wnikliwość i praktyki były przechowywane dla nas przez całe stulecia. Są przykładem nadzwyczajnej ludzkiej linii przekazu, która jest żywa i rozkwita.

Czwarta pozycja, Uważność dla wszystkich, mówi o urzeczywistnieniu uważności w naszym własnym życiu – w tym sensie, że być może stanie się ona w nim realną siłą oraz ucieleśnimy ją na własny sposób najlepiej, jak potrafimy, nie jako jednostki, lecz jako istoty przynależne do ludzkiej rodziny. Tekst nie skupia się już na indywidualnej praktyce, lecz na społeczeństwie i na tym, czego przez ostatnie czterdzieści lat nauczyliśmy się w medycynie oraz przez kilka tysięcy lat w tradycjach kontemplacyjnych, a co w tym momencie historii naszej planety może stanowić kluczową wartość dla gatunku Homo sapiens sapiens. Uważność dla wszystkich odwołuje się także do potencjału każdego z nas jako wyjątkowej żywej, oddychającej istoty oraz do potencjału miejsca, które zajmujemy w świecie, gdy zadomowimy się we własnej przyrodzonej zdolności do przebudzenia i zaczniemy czerpać z kreatywności, szczodrości, troski, swobody oraz mądrości, które naturalnie się wówczas pojawiają. Ostatni tom odnosi się zatem nie tylko do spełnienia jednostki, lecz także porusza kwestię społecznego i ogólnoludzkiego przebudzenia, które uwolni pełny potencjał człowieka.

 

Mam nadzieję, że te cztery tomy wprowadzą nowe pokolenie Czytelników w arkana ponadczasowej mocy uważności i rozmaite sposoby jej opisywania, pielęgnowania i stosowania w świecie, który nas otacza. Co więcej, jestem przekonany, że kolejne pokolenia będą korzystały z wielu nowych zastosowań uważności odpowiednich dla pojawiających się wyzwań. Trzeba wśród nich wymienić świadomość globalnego ocieplenia, nieakceptowalne ofiary i inne niszczycielskie skutki wojen, zinstytucjonalizowaną niesprawiedliwość ekonomiczną, rasizm, seksizm, dyskryminację osób starszych, uprzedzenia, molestowanie i napastowanie seksualne, zastraszanie, kwestionowanie tożsamości płciowej, ataki hakerskie, niekończącą się rywalizację o naszą uwagę – tak zwane „zarządzanie uwagą”, ogólny upadek obyczajów, skrajną polaryzację i demagogię w kręgach władzy krajowej i międzynarodowej – wszystko to na tle innych przerażających zjawisk, ale i niebywałego piękna, które od zarania dziejów jest wplecione w życie rozwijające się wraz z człowiekiem.

Jednocześnie, a warto uwzględnić i ten punkt widzenia, nic tak naprawdę się nie zmieniło. Francuzi zwykli mówić: Plus ça change, plus s’est la meme chose. Im bardziej coś się zmienia, tym bardziej pozostaje takie samo. Chciwość, nienawiść i urojenia pojawiały się w ludzkich umysłach od niepamiętnych czasów, dając początek niezliczonym cierpieniom i aktom przemocy. Mamy więc mnóstwo do zrobienia w tym momencie historii naszej planety, o ile tylko zdecydujemy się wkroczyć na tę ścieżkę dla swojego i jej dobra. Albowiem gdy ludzki umysł gruntownie zgłębiał sam siebie, na przestrzeni dziejów odkrywaliśmy także piękno, życzliwość, kreatywność i wnikliwość. Gdy przemawiają do nas wybitne dzieła sztuki, muzyka, poezja i nauka, a także potencjał mądrości oraz wewnętrznego i zewnętrznego pokoju, wtedy szczodrość i życzliwość, łagodność i współczucie również ukazują się jako istotna część ludzkiej natury.