Ostatnie dni królowychTekst

0
Recenzje
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

Wybrana bibliografia

Barrett Anthony A., Agrippina. Sex, Power and Politics in the Early Empire, London, Routledge, 1996.

Croisille Jean-Michel, Néron a tué Agrippine, Bruxelles, Complexe, 1994.

Girod Virginie, Agrippine. Sexe, crimes et pouvoir dans la Rome impériale, Paris, Tallandier, 2015.

Griffin Miriam T., Néron ou la fin d’une dynastie, Gollion, Infolio, 2002. Polskie wydanie: Miriam T. Griffin, Neron. Koniec dynastii, Oświęcim 2018.

Grimal Pierre, Séneque ou la conscience de l’Empire, Paris, Les Belles Lettres, 1978. Polskie wydanie: Pierre Grimal, Seneka, Warszawa 1994.

Renucci Pierre, Claude, Paris, Perrin, 2012.

Voisin Jean-Louis, Mourir en exil sous les Julio-Claudiens: mort volontaire ou assassinat?, [w:] Exil et relégation. Les tribulations du sage et du saint durant l’antiquité romaine et chrétienne (I–VI s. ap. J.C.), Paris, de Boccard, 2008, s. 133–145.

Stracona królowa

Brunhilda

Renève, rok 613

Przez ponad czterdzieści lat królowej Franków udawało się dominować nad światem Merowingów powstałym na ruinach Rzymu. Podtrzymywana przez wieki czarna legenda Brunhildy dziś jest zmieniana, pokazuje się wielkie przywództwo hardej kobiety, która dwukrotnie wychodziła za mąż, dwukrotnie owdowiała, dwukrotnie została uwięziona, dwukrotnie była regentką i dwukrotnie królową. Ofiara czasów, w których polityka, władza i wojna były sprawą męską. Jej koniec, gwałtowny i dziki, odzwierciedlał sposób, w jaki była postrzegana.


Fantastyczne przedstawienie egzekucji Brunhildy na hiszpańskiej rycinie z 1882 roku

„Wszyscy porzucili Brunhildę. Wielcy (...) nienawidzili jej. Stara Brunhilda, córka, siostra, matka i antenatka tylu królów, została potraktowana z niebywałym okrucieństwem. Przywiązano ją za włosy, nogę i rękę do ogona dzikiego konia, który rozdarł ją na kawałki”.

W tak dosyć zwięzły sposób znany historyk Jules Michelet opisuje ostatnie chwile pierwszej wielkiej królowej w historii Francji. Wyjątkowo okrutna śmierć, to prawda, ale jednocześnie jedna z wielu egzekucji w tych jakże mrocznych i barbarzyńskich czasach Merowingów.

Gdy przyjrzymy się uważniej, wyjątkowa śmierć Brunhildy jest rodzajem rewanżu za wyjątkowy sposób rządzenia. Czym zawiniła? Próbowała, będąc kobietą i królową, wprowadzić na podzielonym i rozdrobnionym obszarze zupełnie nową formę państwa monarchicznego. Kim byli jej zabójcy? Barbarzyńscy Merowingowie. Wezwani przez Rzym, by w okresie od I do III wieku n.e. chronić granice imperium, szybko wypełnili wolną przestrzeń po upadku cesarstwa w roku 476. Na terenie dawnej rzymskiej Galii powstały różne królestwa. Dwukrotnie za cenę krwi i wojen udało się stworzyć początkowo kruchą jedność – za czasów Chlodwiga I (w latach 466–511) oraz Chlotara I (497–561). Po śmierci tego ostatniego, w roku 561, tradycja dzielenia królestwa pomiędzy synów króla doprowadziła do nowego podziału na trzy królestwa: Austrazję, Neustrię i Burgundię[29].

Za to, że chciała przywrócić jedność, walcząc z barbarzyństwem, Brunhilda zostanie zlikwidowana nie tylko fizycznie, ale przede wszystkim wyeliminowana „absolutnie”, brutalnie, całkowicie. Przeciwnicy postanowili ją zniszczyć, wymazać, zetrzeć w proch z obawy, że pamięć o jej panowaniu stanie się inspiracją dla naśladowców. Pamięć rządów i życia godnych wielkiej tragedii. Życia, a raczej przeżycia! Jej losy (566–613), pełne przygód, przełomów, niepewności, czynią z Brunhildy kobietę nietuzinkową i nadzwyczajną. Wystarczy przypomnieć: dwukrotnie zamężna, dwukrotnie wdowa, dwukrotnie więziona, dwukrotnie regentka, dwukrotnie królowa. Bogate życie z wieczną drugą szansą, co pozwalało jej wierzyć do końca w możliwość powodzenia. Królowa niepewności – śmierć ciągle czyhała – przyjęła zbyt dużą rolę na za małej scenie, jaką były królestwa frankońskie.

Życie przeżyte dwa razy

Kiedy w roku 566 młoda Brunhilda w wieku szesnastu lat opuszcza rodzinną Hiszpanię, by poślubić Sigeberta, króla Austrazji, wszyscy ówcześni kronikarze są zgodni: jest piękna, inteligentna, wykształcona i wychowana w rzymskiej kulturze, nadal wszechobecnej u zmierzchu starożytności. Urzeka spokojem i umiarem, które ledwie maskują wyraźną determinację. Grzegorz z Tours, biskup i ważny świadek pierwszych lat dynastii Merowingów, napisał: „Ponieważ król Sigebert widział, że bracia wybierają żony niegodne ich (…), wysłał poselstwo do Hiszpanii i (…) zapytał o Brunhildę. (…) Bez wątpienia była to młoda dziewczyna o nienagannych manierach, miłej powierzchowności, uczciwa, mądra w postępowaniu i wdzięczna w konwersacji”. Skoro tak srogi członek Kościoła pokonuje granice powściągliwości i wygłasza tyle pochwał, to rzeczywiście młoda królowa musiała zauroczyć wszystkich w swoim otoczeniu. Jest prawdziwą perłą wrzuconą w sam środek politycznego chaosu barbarzyńskich królestw. Poeta Wenancjusz Fortunat przedstawił taki portret nowej wybranki: „To nowy klejnot, który zrodziła Hiszpania. Oto piękno godne wzruszyć króla (…). Jest piękna, skromna, czcigodna, mądra, pobożna, hojna i dobra, góruje umysłem, twarzą, szlachetnością”. Brunhilda pochodzi z książęcego rodu hiszpańskich Wizygotów, silnie związanych z kulturą bizantyjską. Zdobyła podstawowe wykształcenie w dziedzinie prawa, teologii, geografii – świadczą o tym jej liczne, odnalezione listy. Od najwcześniejszych lat na dworze swojego ojca mogła również poznać w praktyce wiele aspektów polityki. Bez wahania przyjęła chrześcijaństwo, jak przed nią uczynił to jej wybitny przodek Chlodwig w roku 496. Zyskując coraz większy autorytet na dworze oraz wydając na świat syna, mogła mieć nadzieję, że królestwo Austrazji z łatwością upora się z konfliktami i stanie się pewnego dnia osią jednoczącą królestwa Franków.

Niestety, pewien wyjątkowo sprytny i zawzięty gracz nie chciał widzieć Austrazji na czele wszystkich trzech królestw. Mowa tu o Chilperyku, królu sąsiedniego królestwa Neustrii. Ten „nowy Neron” (Grzegorz z Tours) właśnie zamordował starszą siostrę Brunhildy, którą poślubił w 568 roku. Brunhilda domaga się pomszczenia tej śmierci. Jej mąż staje na czele armii, zapędza Chilperyka do miasta Tournai, jednak... umiera, ugodzony w pierś przez dwóch zbirów, którzy wtopili się w tłum wiwatujący na cześć zwycięzcy. Ówcześni królowie i watażkowie, dla których wszystkie ciosy są dozwolone, niestrudzenie utożsamiają działania polityczne z walką. Chilperyk wygrywa pierwszą rundę. Brunhilda, wychowana na dworze w Toledo, odpowie mu w zupełnie inny sposób.

W roku 575 Brunhilda traci wolność, osaczona przez Chilperyka w Paryżu. Co jej grozi? Welon i klasztor. Taki los spotykał odtrącone lub pozbawione władzy królowe Franków. Śmierć przyjdzie zakończyć jej drugą niewolę pod koniec życia. Co teraz może zrobić wobec tak sprytnego przeciwnika, jakim jest Chilperyk? Postawić wszystko na jedną kartę: wygnana do Rouen, potajemnie poślubia jego syna, Moreweusza, który zakochał się w niej i aby być blisko ukochanej, opuścił szeregi armii swojego ojca. Nowa wojna trojańska. I gniew Chilperyka, który odsyła swoją synową całą i zdrową do jej królestwa i zamyka syna w klasztorze. Moreweusz ucieka, próbuje dołączyć do żony, ale wpada w zasadzkę zastawioną przez własnego ojca. Brunhilda ponownie zostaje wdową! Jednak jest także ponownie wolna i w swojej Austrazji. Powraca do gry: musi wzmocnić swoją pozycję regentki małoletniego syna Childeberta i podjąć rywalizację z frakcjami szlachty, które próbują przejąć władzę. Niespokojna sytuacja pozwala Chilperykowi powiększyć obszar swoich wpływów. Tak rozpoczyna się rozgrywka między trzema przeciwnikami. Brunhilda, nie chcąc, by odsunięto ją od władzy, a jej państwo zniknęło z mapy, zaczyna spoglądać w kierunku trzeciego frankońskiego królestwa. Burgundia, należąca do Guntrama, dotąd nie uczestniczyła w bratobójczej walce, więc przejmuje rolę rozjemcy między Chilperykiem a Brunhildą. W latach 577–587 Brunhilda szuka porozumienia z tym wspaniałym terytorium otwartym na Morze Śródziemne. Guntram nie ma spadkobierców, postanawia zatem adoptować syna Brunhildy, Childeberta. Dzięki porozumieniu podpisanemu w Andelot (587), w którym wspomniana została „wielce szacowna pani królowa Brunhilda”, oba królestwa zostały oficjalnie scalone po śmierci Guntrama w roku 592. Brunhilda, jak wcześniej Chlodwig i Chlotar, kroczy niepohamowanie w kierunku zjednoczenia Regnum Francorum. Tym razem to Neustrii, zredukowanej do niewielkiego terytorium, grozi wchłonięcie przez nową potęgę. Chilperyk nie dożył dnia tryumfu Brunhildy. Po jego śmierci w roku 584 koronę odziedziczył jego syn,, Chlotar II. Warto zapamiętać tę postać, pomści bowiem swojego ojca.

Na razie nadszedł czas wymiany korespondencji z papieżem Grzegorzem I, który widzi w Brunhildzie królową wielu cnót: „Rządzisz Pani w sposób godny pochwał ludu”. W królestwie budowane są kościoły i klasztory w dużej mierze wspierane przez monarchię, przede wszystkim finansowo. Królowa praktykuje zróżnicowaną Realpolitik w stosunku do Bizancjum i jego władcy cesarza Maurycjusza. Apeluje do żony cesarza, by ta interweniowała w sprawie uwolnienia jednego z wnuków przetrzymywanych w stolicy rzymskiego Wschodu: „Oby Pani rozkazy, z pomocą Chrystusa, pozwoliły mi odzyskać dziecko; oby moje łono odnalazło spokój (…), ono, które cierpi katusze z powodu nieobecności mojego wnuka”. Nie odzyska go. Nie uległa szantażowi cesarza – chciał on ją zmusić do prowadzenia wojny w jego imieniu w Italii przeciwko Longobardom, którzy każdego roku wypłacali jej trybut w wysokości dwunastu tysięcy sztuk złota. W 596 roku umiera jej syn Childebert. Brunhilda nie traci pełnej kontroli, jednak królestwo zostaje podzielone pomiędzy jej dwóch wnuków: Teudebert otrzymuje tron Austrazji, Teuderyk władzę w Burgundii. Brunhilda rozpoczyna nową regencję, w czasie której prawo rzymskie zyskuje coraz większą moc dzięki pracy galijsko-rzymskich urzędników Burgundii, bardzo przez nią wspieranych. Wprowadzone podatki mają pomóc rozwojowi rodzącego się państwa. Niestety, zgoda między braćmi nie trwa długo. Ponownie pojawiają się podziały. Teudebert, zmanipulowany przez króla Neustrii, wypowiada wojnę Teuderykowi. Walka będzie trwała długo i zakończy się w Zülpich (Tolbiacum) masakrą wojsk Austrazji oraz śmiercią Teuderyka w roku 613. Pomimo tej tragedii Brunhilda nadal sprawuje władzę w obu królestwach, jednak nowa wojna doprowadzi także do rychłego końca królowej: „Wieża Galii” (Wenancjusz Fortunat) jest bliska upadku.

 

Pojedynek na śmierć i życie z Fredegundą i nobilami

Cały okres panowania Brunhildy przebiegał w cieniu dwóch zagrożeń, które niczym kleszcze zaciskały się, prowadząc do nieuchronnego: z jednej strony Fredegunda, żona Chilperyka i matka Chlotara II, z drugiej rodząca się arystokracja na ziemiach podległych Brunhildzie.

Fredegunda (540–597) jest niejako negatywem Brunhildy. Była służącą, przemocą usunęła najbliższe otoczenie Chilperyka. Jej ulubioną bronią w dążeniu do celu był najemnik uzbrojony w sztylet z zatrutym ostrzem. To ona poprosiła Chilperyka, by pozbył się siostry Brunhildy, kazała zamordować zagrażającego jej Sigeberta i przynajmniej dwa razy próbowała zabić Brunhildę (w 584 i 590), wysyłając jej śladami całe oddziały morderców. Czy Fredegunda rzeczywiście utożsamia postać tradycyjnej królowej Franków, jak sugeruje Michelet? Zapewne to kwestia bardziej złożona, ale faktem jest, że od początku jej działaniami kierowała dozgonna nienawiść do Brunhildy.

Równocześnie rodząca się arystokracja też nie dawała królowej spokoju. Po odzyskaniu wolności Brunhilda od razu musiała podjąć trudną walkę, by narzucić swoją władzę w królestwie. W roku 581 ryzykowała własnym życiem, próbując rozdzielić rywalizujące między sobą frakcje. Nałożyła zbroję, chwyciła za miecz i odważnie stanęła między skłóconymi stronami: „Zaniechajcie, wojownicy, czynienia tego zła (…), które unicestwi pokój w królestwie” – krzyknęła do nich. Jednak konieczność przekazywania ziemi i jednocześnie dbania o dobro własnego rodu, rosnące obciążenia podatkami, które nie oszczędzają szlachty, powodują, że ta nieustająco knuje przeciwko Brunhildzie, starając się doprowadzić do jej upadku. W takim kontekście dowodem odwagi i siły królowej staje się uporczywe oddalanie nieuchronnego końca.

Wiosną 613 roku umiera jej drugi wnuk, Teuderyk. Brunhilda ponownie musi rozpocząć wszystko od nowa! Musi zadbać, by szlachta nie wykorzystała sytuacji, nie pozbawiła jej możliwości sprawowania władzy w obu królestwach. Sześćdziesięcioletnia królowa wyznacza zatem swojego najstarszego prawnuka na nowego króla. Sigebert II ma wówczas trzynaście lat, według tradycji Merowingów jest pełnoletni. Różnica wieku między nowym królem a jego młodszymi braćmi sprawiła, że wybór Brunhildy nie był trudny. Warto jednak pamiętać, że „seniorat” – definitywnie uznany w czasach Roberta II Pobożnego w roku 1027 – pojawi się po raz pierwszy w historii Francji właśnie przy intronizacji Sigeberta II.

Brunhilda postanawia opuścić pałac królewski w Metzu i przenieść się do Wormacji, na wschodniej granicy królestwa. Popełnia błąd, który będzie ją kosztował życie. Co będzie robiła w Wormacji? Na temat tej podróży teksty źródłowe albo milczą, albo podają fałszywe informacje. Czy Brunhilda zwróciła się do sąsiednich plemion germańskich, co pośrednio zarzuca jej Michelet? Czy zorganizowała dywersję polityczną, by pogrążyć wrogą jej szlachtę? Faktem jest, że nobilowie od razu roztoczyli przed Chlotarem II wizję inwazji na Austrazję. Kim byli ci ludzie? Najbardziej znani to Arnulf[30] i Pepin z Landen[31] – jako członkowie rodzącej się arystokracji mieli wiele do stracenia w przypadku zjednoczenia trzech królestw.

Chlotar II, zawsze gotowy schlebiać szlachcie tłoczącej się wokół niego, zaproponował królowej zwołanie zgromadzenia możnych, by rozwiązać spory graniczne w Regnum Francorum. To oczywiście pułapka, w którą Brunhilda nie wpada. Królowa próbuje stworzyć armię, aby ostatecznie uporać się z królem Neustrii. Jednocześnie nie zdaje sobie sprawy z sytuacji, w której się znalazła: w obu królestwach, Burgundii i Austrazji, najbardziej wpływowe postaci, uwiedzione perspektywą nowej kariery i odzyskania części swoich dóbr, przygotowują spisek przeciwko niej. Jej własny majordom, Warnachar, potajemnie namawia do dezercji w szeregach królewskiej armii i utrudnia rekrutację nowych żołnierzy.

Brunhilda traci zdrowy rozsądek, za wszelką cenę chce ukarać zdradę Arnulfa i Pepina z Landen. Naprzeciw siebie stają dwie frankijskie armie: Sigeberta II i Chlotara II. Gdy dano znak rozpoczęcia walki, Warnachar i wszyscy uzbrojeni mężczyźni dezerterują. To klęska. Sigebert próbuje zbiec, jednak szybko wpada w ręce Chlotara. Brunhilda zostaje schwytana w Orbe i wydana królowi Neustrii, który rozbił obóz w Renève, w pobliżu Saony.

Chlotar skazuje Sigeberta i jednego z jego braci na śmierć, innemu daruje życie, gdyż jest jego chrzestnym, ostatniemu z braci cudem udaje się uciec[32]. Pozostała już tylko Brunhilda, potężna krewna wszystkich tych dzieci, matka konkurencyjnej gałęzi rodu, którą Chlotar od zawsze nienawidził. Królowa, która na wszelkie sposoby próbowała uniknąć powrotu do podziałów i nie szukała zemsty. Rozpoczyna się ostatni pojedynek między Brunhildą i jej zaprzysięgłym wrogiem.

Zemsta

Chlotar II nie wydaje się jednak najbardziej okrutnym władcą tamtego okresu. W jego zaciekłym dążeniu do zabicia starszej już królowej ważną rolę odgrywa kilka czynników. Musi pamiętać, że uciekł jeden z wnuków Brunhildy i mimo porażki mógłby próbować odbudować konkurencyjne dla Neustrii królestwo. Jednak najważniejsze jest to, że Chlotar II stał się niejako zakładnikiem arystokracji, która przyłączyła się do niego i miała swoje porachunki z Brunhildą: czyż nie wykorzystała powolnie rodzącej się siły politycznej, jaką byli ci „możni”, nie wahała się stracić niektórych z nich? Dodatkowo po śmierci królowej skonfiskowane szlachcie dobra mogłyby ponownie wrócić do surowo potraktowanej arystokracji. Chlotar zapewne pamiętał dozgonną nienawiść, jaką jego matka Fredegunda czuła do Brunhildy, niewątpliwie zatem sądził, że jego obowiązkiem jest odpowiedzieć na ten zew krwi. Czyż święty Kolumban[33], irlandzki duchowny i założyciel klasztorów oraz zakonów na terenie całego królestwa Franków, nie zapowiedział zniknięcia Brunhildy i jej potomków? Wszystko to wystarczyło, by usprawiedliwić unicestwienie królowej. Jednocześnie nie tłumaczy zajadłości i kłamstw, jakie towarzyszyły jej procesowi i egzekucji. Chlotar czuł, że ma obowiązek zaspokoić istniejącą potrzebę zemsty. Jednocześnie śmierć Brunhildy miała przywrócić porządek: kres rządów kobiety, pewnego politycznego kontinuum, niestosownego przerywnika...

Chlotar zaaranżował fasadowy proces sądowy, w którym sędziami byli ci „najlepsi”, wciąż żywiący urazę do królowej. Oskarżono ją o zabicie dziesięciu frankońskich królów w czasie jej rządów. Absurdalny zarzut, który zrzuca na Brunhildę całą winę za morderstwa poprzednich królów, w tym jej męża Sigeberta! Chlotar musiał, co prawda, układać się z własnym otoczeniem, ale i otrzymał wyśmienitą okazję, by oczyścić swą matkę ze wszystkich zbrodni, których się dopuściła. Typowy manewr zwycięzcy kosztem pokonanego, tak często stosowany w historii ludzkości.


Męczeńska śmierć Brunhildy na miniaturze z Grandes Chroniques de France Karola V z lat 1375–1380, Bibliothèque Nationale de France

Na podstawie tego jednego oskarżenia i wobec niemożliwości obrony Brunhilda została oczywiście skazana na utratę władzy oraz śmierć. Warto pamiętać, że królowa obdarzona była nieprzeciętną inteligencją. Jej staranne wykształcenie pozwoliłoby jej odeprzeć stawiane zarzuty, gdyby tylko dano jej możliwość obrony. Bez wątpienia mogłaby bronić się sama. Ale zostaje obdarta z królewskich szat i przez trzy długie dni jest poddawana okrutnym torturom, podczas których, jak twierdzą świadkowie, zachowuje godność i milczenie. Jakakolwiek skarga czy oznaka słabości zostałyby natychmiast odnotowane przez kronikarzy, których zadaniem było zszarganie pamięci o królowej, by tym łatwiej usankcjonować jej zabójstwo.

Następnie Brunhilda została wsadzona na grzbiet wielbłąda i wystawiona na pokaz przed armią Chlotara. Opluwana, lżona, pokryta resztkami jedzenia rzucanymi w jej kierunku, według świadków królowa wyglądała jak „zakrwawiony pakunek wrzucony na garb tego zwierzęcia”. Jonasz z Bobbio podkreśla nawet, że wystawiono ją na „haniebny” pokaz, zatem zapewne była naga. Całe jej ciało pokrywały krwawiące rany. Wybór wielbłąda nie jest przypadkowy. Handel prowadzony z Bizancjum sprawił, że zwierzę to było znane także na terenach germańskich. Nowy Rzym miał zwyczaj wystawiać na widok publiczny osoby, które miały zostać stracone lub skazanych na zniesławienie właśnie na grzbiecie tego zwierzęcia, uznawanego za cudaczne i ośmieszające. Barbarzyńcy okresu Merowingów przejęli ten zwyczaj, a wykorzystanie go dla upokorzenia tej, która tak bardzo była związana z Rzymem i jego kulturą, z pewnością nie było przypadkowe.

A jednak Brunhilda nadal żyje! Pomimo tak okrutnego traktowania, mimo zadanych tortur, by ją złamać, poniżyć i zabić, stara królowa oddycha, jej serce wciąż bije! Jaka odwaga! Co za niezłomność! Żyjąc, obraża swoich katów i zarazem daje świadectwo nadzwyczajnej waleczności. W podeszłym wieku – miała wówczas sześćdziesiąt trzy lata (w tamtych czasach umierano około czterdziestki) – zmęczona wieloma długimi bataliami, które musiała stoczyć, bitwami w obronie życia swojego i swoich dzieci oraz koniecznością dokonywania wizjonerskich wyborów, królowa nadal ma siłę dosiadać tego dziwacznego wierzchowca.

Ostatnie katusze

Chlotar chce z tym skończyć. Dokona wyboru, który świadczy o jego niesłychanym okrucieństwie: do wymęczonej do granic wytrzymałości kobiety doprowadzono narowistego dzikiego rumaka. Przywiązano jej włosy i jedną nogę do ogona konia. Ukłucie lancą w zad i zwierzę zaczyna galopować. Wówczas ciało Brunhildy zostaje dosłownie porozdzierane kopytami. Według relacji kronikarza Fredegara: „Tym razem jej ciało zostało rozczłonkowane uderzeniami kopyt i szybkością galopady”. Dlaczego nie podcięto jej gardła lub nie zadano ciosu skramasaksem[34], tą jakże skuteczną bronią Franków? Wykorzystanie konia nie ma nic wspólnego z obyczajami tamtych czasów. Mógł być narzędziem do wykonania wyroku śmierci u sąsiadów z Turyngii lub około dwóch wieków wcześniej u Hunów, jednak Frankowie nie używali tego zwierzęcia do zadawania śmierci.

Wrogowie Brunhildy chcieli za wszelką cenę unicestwić jej ciało. Nietknięte relikwie, nieskalane ciało królowej mogłyby stać się dla jej morderców nieznośnym symbolem. Rozerwana na wiele części godność, świętość władzy królewskiej, tak ważna dla Franków, uległa dematerializacji. Poniżenie, nieposzanowanie ciała tej wielkiej kobiety miało zapewne nieść przesłanie dla potomnych: Brunhilda była jedynie uzurpatorką, zbrodniarką i tak została potraktowana. W czasach Franków tych, których oskarżano o podobne zbrodnie, porzucano poza murami miasta z odciętymi rękami i stopami. Wystawione na pokaz rozczłonkowane ciało poniżonej królowej powinno zaspokoić potrzebę zemsty i dopełnić destrukcji wrogiej monarchii.

Jednak Chlotarowi to nie wystarczało – postanowił spalić ciało Brunhildy i nie pochować go. Do tamtej pory podobna sytuacja zdarzyła się tylko raz: śmierć w roku 560 i spalenie ciała Chrama, syna Chlotara I, który wystąpił przeciwko ojcu. Czyżby uznał, że Brunhilda była buntowniczką? Być może przeciwko logice tamtych czasów – będąc kobietą, ale przede wszystkim matką, podejmowała się typowo męskich zadań. Przeciwstawiała się także germańskim mechanizmom władzy, bazującym na rozdrabnianiu terytoriów i szybkich profitach. W każdym razie, decydując się na spalenie ciała Brunhildy, Chlotar uniemożliwiał pośmiertne oddawanie czci zamordowanej królowej. Przez cały okres swojego panowania wspierała ona bowiem i finansowała powstawanie nowych klasztorów i kościołów. Uznanie jej za świętą król Neustrii odczuwałby jako niesłychaną zniewagę. Konieczne zatem było, by zapomniano o Brunhildzie. Niedopuszczenie do pochówku stanowi kolejne naruszenie frankońskiej tradycji: wszystkich królów i królowe chowano z należytym szacunkiem w wybranych kościołach – takich, które w okresie ich panowania zostały wzniesione bądź sponsorowane przez nich lub miały wyjątkowe symboliczne znaczenie. Kościół Saint-Germain lub w późniejszym czasie kościół Saint-Denis stały się miejscami pochówku monarchów – chciano pamięć o nich zachować dla potomnych. Nawet Fredegunda została pochowana w kościele Saint-Germain! „Wiatr zamiast grobu”, cytując sugestywne określenie historyka Rogera-Xaviera Lantériego, miał zapewnić, że pamięć o Brunhildzie rozwieje się niczym jej prochy i że jedyna wielka królowa Franków nie zapisze się na kartach Historii.