Hetmani i dowódcy I Rzeczpospolitej

Tekst
0
Recenzje
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

Jakub Jędrzejski


Hetmani i dowódcy I Rzeczpospolitej


Promohistoria

(Histmag.org)

Warszawa 2020

Redakcja: Piotr Abryszeński, Piotr Bejrowski

Korekta: Magdalena Grabowska

Skład i łamanie: Tomasz Kiełkowski

Projekt okładki: Tomasz Kiełkowski

Konwersja do EPUB/MOBI: InkPad.pl

Na okładce umieściliśmy obraz Józefa Brandta “Bitwa pod Chocimiem”.

ISBN: 978-83-65156-31-0

All rights reserved.

Copyright © 2020 by

PROMOHISTORIA Michał Świgoń

Warszawa 2020

e-mail: redakcja@histmag.org

www: https://histmag.org

Wydanie elektroniczne. Jeśli posiadasz ten egzemplarz z naruszeniem praw autorskich,

zachęcamy: kup oryginalny e-book i wesprzyj jego twórców.

Spis treści

Wstęp

Jan Zamoyski – człowiek przełomu epok

Stanisław Żółkiewski – hetman nielubiany

Jan Karol Chodkiewicz – hetman choleryk

Jeremi Wiśniowiecki – brutalny bohater Sienkiewicza

Jan Sobieski – osmańska zmora

Hieronim Lubomirski – hetman koniunkturalista

Zakończenie

Bibliografia

Wstęp

Chwała polskiego oręża, budowana od czasów Jagiellonów, swoje apogeum osiągnęła za panowania Zygmunta III Wazy, kiedy to urzędy hetmanów dzierżyli Chodkiewicz i Żółkiewski. Wcześniej urząd ten nie był urzędem stałym, powoływano go wyłącznie przy okazji wypraw wojennych. Zresztą nie zawsze to hetmani byli twórcami największych zwycięstw. Wielokrotnie utalentowanymi dowódcami okazywali się magnaci, którzy nie dzierżyli żadnego urzędu.

Już w czasach ostatnich Jagiellonów i pierwszych królów elekcyjnych polskie dokonania w sztuce wojennej budziły uznanie poza granicami kraju. Tak w połowie XVI wieku pisał o naszej szlachcie Jean Choisnin: „Szlachta ta wybija się pośród wszystkich innych narodów z pięciu powodów: po pierwsze dlatego, że można z całą ścisłością stwierdzić, iż szlachty w jest więcej niż we Francji, Anglii i Hiszpanii razem wziętych. Po wtóre, z uwagi na jej rozsądek i zręczność [...]. Po trzecie, szlachta polska [...] jest jeszcze polecenia godna z powodu cechującej ją odwagi i zręczności w rzemiośle wojennym. Pod tym względem może iść w zawody z każdą inną szlachtą na świecie. Nie ma narodu, który by równie dobrze i cierpliwie znosił mrozy i upały, i wszelkie trudy […] Przypuszczam, że powodem tego jest ich skłócenie z sąsiadami, a przeto przyzwyczajenie od dziecka do niewygód wojennych. Należy podkreślić jeszcze i to, że nawet w czasie pokoju i w czasie przebywania w domu sposób ich życia bardziej przypomina tryb obozowy niż domowy”.

Pierwszym teoretykiem wojskowości w państwie polsko-litewskim był hetman wielki koronny Jan Amor Tarnowski, który w XVI wieku spisał swoje spostrzeżenia w dziele Consilium rationis bellicae (Rada sztuki wojennej). To właśnie jego teksty studiował i wprowadzał w życie Stanisław Żółkiewski.

Długie doświadczenia wojenne – od czasów Mieszka I i Bolesława Chrobrego, poprzez burzliwy okres rozbicia dzielnicowego oraz wojny krzyżackie prowadzone za pierwszych Jagiellonów – wytworzyły w społeczeństwie polskim skłonność do osobistej odwagi oraz poświęcenia na polu bitwy. Szlachta nie zatraciła przy tym rycerskiego, średniowiecznego ducha. Jednocześnie jednak hołdowała idei wojny sprawiedliwej i sprzeciwiała się zaborczym wyprawom. Dlatego też w swojej ponad dwustuletniej historii Rzeczpospolita Obojga Narodów prowadziła tylko dwie wojny ofensywne (w tym jedną wywołaną bez zgody sejmu), obie przeciwko Moskwie. Mimo zachowania etosu rycerskiego, nie przyjęła się u nas idea armii zaciężnych, które stopniowo wprowadzano w krajach zachodnich. Pacyfizm szlachty osiągnął swój szczytowy punkt w epoce saskiej, kiedy zniechęcona seriami krwawych wojen szlachta wolała siedzieć w domowych pieleszach niż wojować. Nie można wszakże zawężać składu wojska polsko-litewskiego wyłącznie do wyższej warstwy społeczeństwa. W wojsku I Rzeczpospolitej służyli bowiem zarówno mieszczanie, jak i chłopi.

Celem pracy jest przybliżenie sylwetek sześciu dowódców z okresu I Rzeczpospolitej. Historykami, którzy wcześniej podejmowali problematykę ówczesnej wojskowości i z których dorobku autor korzystał w trakcie pisania byli m.in. Marian Kukiel, Tadeusz Marian Nowak, Leszek Podhorodecki, Jan Wimmer, Radosław Sikora, Marek Wagner oraz Marek Plewczyński.

Niniejszy e-book został podzielony na sześć rozdziałów, w których przedstawione są kolejno postaci: Jana Zamoyskiego, Jana Karola Chodkiewicza, Stanisława Żółkiewskiego, Jeremiego Wiśniowieckiego, Jana Sobieskiego oraz Hieronima Lubomirskiego. Tekst obejmuje lata 1542-1706: od narodzin Zamoyskiego do śmierci Lubomirskiego. Rzeczpospolita prowadziła w tym czasie wojny z Kozakami, Szwecją, Turcją, Siedmiogrodem, Moskwą i Tatarami. Wojska polsko-litewskie biły się m.in. pod Kircholmem, Kłuszynem, Beresteczkiem, Chocimiem, Wiedniem i Kliszowem. Praca omawia zarówno działania militarne, jaki i sytuację wewnętrzną Rzeczpospolitej oraz sytuację polityczną w Europie. Szerokie tło jest bowiem potrzebne, aby zrozumieć niektóre decyzje rządzących i dowódców. Ponadto poruszone zostały również niektóre aspekty funkcjonowania armii – jej liczebność, jednostki, formacje oraz reformy przeprowadzane w poszczególnych okresach. Tematem głównym są jednak dowódcy, których historie pokazują jednocześnie, jak pod wpływem prowadzonych wojen oraz narastającego kryzysu wewnętrznego zmieniała się Rzeczpospolita.

Ciężkie czasy wymagają poświęceń i tworzą ludzi nietuzinkowych, wielkich dowódców i strategów, bohaterów i ludzi heroicznie poświęcających się dla zagrożonej ojczyzny. O nich właśnie jest ta opowieść.

Jan Zamoyski – człowiek przełomu epok

Jan Zamoyski jest jednym z najbardziej znanych hetmanów w naszej historii. Służył aż czterem monarchom, był świadkiem utworzenia Rzeczpospolitej Obojga Narodów oraz pierwszych wolnych elekcji. Podkanclerzy, kanclerz i wreszcie hetman wielki koronny, który jako pierwszy został dożywotnio mianowanym na ten urząd. Prócz tego magnat był twórcą jednego z najbardziej znamienitych rodów Korony oraz fundatorem Zamościa. Droga Zamoyskiego do sukcesów była jednak długa i pełna przygód.

Młodość i edukacja

Mitem założycielskim rodu Saryuszów-Zamoyskich była legenda związana z powstaniem herbu Jelita. W 1331 roku, po bitwie pod Płowcami, król Władysław Łokietek miał podjechać do rycerza przebitego aż trzema krzyżackimi włóczniami. Owym dzielnym, acz nieszczęśliwym wojownikiem był Florian Sariusz. „Jak ciężką mękę ponosi ten rycerz” – powiedzieć miał rzekomo Łokietek, widząc jelita wychodzące na wierzch z przebitego brzucha. „Sroższa nierównie męka znosić złego sąsiada, jakiego ja wycierpiałem” – odrzec miał Florian. Król widząc dramat rycerza, do jego herbu Koźlarogi dodał trzy włócznie i przemianował go na Jelita. Historię tę przedstawił Jan Długosz, ale raczej nie jest ona autentyczna.

Zamoyski urodził się 19 marca 1542 roku w Skokówce (dzisiaj w gminie Zamość). Jego rodzicami byli (przyszły) kasztelan chełmski Stanisław oraz Anna z Herburtów. Nasz bohater twierdził później, że od najmłodszych lat był przeznaczony do stanu duchownego. Pierwsze nauki pobierał w Krasnymstawie u Wojciecha Ostrowskiego. W 1551 roku, idąc za ówczesnym trendem, ojciec Jana przeszedł na kalwinizm. Po ukończeniu pierwszego etapu edukacji młody Zamoyski został wysłany na studia za granicę. Tutaj pojawia się pewna sprzeczność. Według protokołów zboru kalwińskiego młodzieniec miał odbyć swoją turę w wieku lat osiemnastu, natomiast jego biografowie – z Reinholdem Heidensteinem na czele – twierdzili, że do Francji wyjechał w wieku zaledwie trzynastu lat. W wątpliwości francuskie wojaże poddaje również Stanisław Grzybowski, który twierdzi, że kalwiński szlachcic nie miałby wstępu na dwór fanatycznie katolickiego króla Francji. Ponadto, według historyka mało logiczny jest fakt, iż Zamoyski najpierw studiował w prestiżowym Paryżu, a następnie przeniósł się do mniej renomowanego Strasburga. Być może ten etap życia został podkoloryzowany przez samego studenta, który był mistrzem ówczesnego PR-u i miał skłonności do mitomanii.

Zostawmy więc Francję i zajmijmy się tym, co wydarzyło się na pewno. Wiadomo, że nasz bohater podjął studia na uniwersytecie w Padwie. Zamiana Francji na Italię wiązała się również z konwersją młodego Zamoyskiego na katolicyzm. Nie wiadomo kiedy powrócił na łono kościoła rzymsko-katolickiego. Grzybowski neguje fakt, że Zamoyski przeszedł na katolicyzm po studiach dzieł doktorów Kościoła. Tutaj również ujawnia się stosunek Jana do religii, który zostanie niezmienny przez całe jego życie. Zamoyski traktował bowiem religię instrumentalnie i nie przywiązywał doń większej wagi, chyba, że miała ona pomóc mu w walce politycznej. Pobyt we Włoszech na stałe ukształtował charakter młodego szlachcica. Dał się poznać jako zdolny i energiczny student. Pobyt w Padwie nauczył go politycznego cynizmu i demagogii, z której potem słynął. Również na studiach zaczęła się jego niechęć do Habsburgów.

 

Historię genezy awersji do austriackiej dynastii opisał Heidenstein. Powód miał być dość prozaiczny. Na uniwersytecie rywalizowały wówczas dwa stronnictwa: filologa Francesco Robortello oraz prawnika Carlo Sigonio. Robortello popierany był przez Niemców, co wiązało się z poparciem Habsburgów, natomiast Sigonio skłaniał się ku Francji. Zamoyski początkowo opowiedział się po stronie Robortella, jednak filolog uważał, że Zamoyski szpieguje na rzecz Sigonio. Urażony szlachcic udał się do prawnika wraz z resztą polskich studentów. Pod wpływem Sygoniusza młody Jan rozpoczął studia nad prawem i historią starożytnego Rzymu. Im więcej czytał o Rzymie, tym bardziej przypominał mu on jego rodzinną Polskę. W 1563 roku Zamoyski został wybrany rektorem Uniwersytetu Padewskiego i wydał swoje De Senatu Romano Libri II, gdzie poszukiwał podobieństw między ustrojem Rzymu i Królestwa Polskiego. W 1565 roku Zamoyski opuszczał Padwę z dyplomem prawnika i listem polecającym od władz uczelni do Zygmunta Augusta, w którym podkreślano jego zdolności. Czy monarcha mógł oprzeć się takiej rekomendacji?

W służbie ostatniego Jagiellona

Po powrocie do kraju dwudziestotrzyletni Jan zastał w domu znaczne zmiany. Stanisław Zamoyski ponownie się ożenił (matka Jana – Elżbieta z Herburtów zmarła kiedy ten miał dwanaście lat). Wybranką jego serca została Anna Orzechowska. Również majątek Zamoyskich stale rósł, a senior rodu doczekał się w 1566 roku nominacji na kasztelana chełmskiego.

Zamoyski dostał się na dwór królewski i objął stanowisko sekretarza królewskiego. Jego protektorem był podkanclerzy Piotr Myszkowski. Początki jego kariery przypadły na burzliwe czasy sporu Zygmunta Augusta z tzw. ruchem egzekucyjnym. Egzekucjoniści reprezentowali interesy średniej szlachty. Postulowali zwrot bezprawnie dzierżonych przez rodzącą się magnaterię królewszczyzn, powstanie Polskiego Kościoła Narodowego, ustanowienia regularnego wojska oraz reformy sądownictwa. Spór między dworem a ruchem trwał już od czasów Zygmunta Starego i doprowadził nawet do rokoszu zwanego lwowskim, przez bogatszą szlachtę pogardliwie określanego jako wojna kokosza.


Jan Zamoyski

Początkowo Zamoyski nie parał się poważniejszymi zadaniami, jednak sam fakt pracy w kancelarii królewskiej był dla młodego szlachcica bezcenny. Sekretarze cały czas byli potrzebni w otoczeniu monarchy oraz brali udział w obradach senatu, co było dla późniejszego hetmana ważną nauką. Jan nie rozpoczął najlepiej swojej kariery. W 1565 roku wystąpił z pomysłem wygnania z Polski arian. Projekt ten gorąco popierali kalwiniści. Duchowieństwo katolickie, któremu zależało na rozbiciu w obozie protestantów oraz Zygmunt August, który zwykł mawiać, że „nie jest władcą ludzkich sumień”, stanowczo odrzucili ten pomysł, a jego autor popadł w niełaskę. Jednak już w następnym roku nadarzyła się szansa rehabilitacji. Egzekucja dóbr przebiegała wolno, ponieważ magnaci nie spieszyli się z ich zwrotem. Chodziło o wyegzekwowanie majątku Jana Starzechowskiego, który bezprawnie trzymał starostwa samborskie i drohobyckie. Misję odbicia dóbr otrzymał właśnie Zamoyski i trzeba przyznać, że wypełnił ją wzorowo. Początkowo Starzechowscy przetrzymali sekretarza pod bramą zamku w Samborze, Zamoyski doczekał jednak do dnia św. Marcina, kiedy tradycyjnie składano czynsze na rzecz panów. Wyszedł na samborski rynek, podburzył okoliczną ludność przeciwko magnatom i wreszcie wyegzekwował bezprawnie dzierżawione dobro. Wśród zwolenników Starzechowskich był m.in. znany poeta Mikołaj Sęp-Szarzyński, który ponoć nawet miał strzelać do Zamoyskiego.

W 1569 roku, w dobie rokowań polsko-litewskich o unię realną, Zamoyski miał udać się do Włoch, aby wyegzekwować spadek po królowej Bonie zagarnięty przez hiszpańskich Habsburgów (tzw. sumy neapolitańskie). Zygmunt August w ostatniej chwili jednak zmienił zdanie i Zamoyski został w kraju. W tym czasie dostał inne zadanie, uporządkowania archiwum koronnego. Młodzieniec zaczął wtedy uważnie wertować dokumenty i odkrywał meandry prawa Polski i Litwy. Właśnie dzięki temu potrafił potem umiejętnie poruszać się po jego zawiłościach oraz wykorzystywać na swoją korzyść różne kruczki. Tymczasem, w 1572 roku bezpotomnie zmarł Zygmunt August – ostatni przedstawiciel głównej linii Jagiellonów na polskim i litewskim tronie. Trzy lata przed swoją śmiercią król zdołał doprowadzić do realnej unii polsko-litewskiej, tworząc Rzeczpospolitą Obojga Narodów.

Pozbawione monarchy państwo zostało postawione przed nie lada egzaminem. Już w trakcie ostatnich dni Zygmunta Augusta obóz magnaterii zastrzegł, że w razie śmierci króla interrexem zostanie prymas Jakub Uchański. W opozycji do tego obozu stała średnia szlachta, którą reprezentował wówczas podkomorzy chełmski – Mikołaj Siennicki. Zamoyski w tym czasie opowiedział się przeciwko magnaterii i zaczął wyrastać na trybuna ludu szlacheckiego. Zjazd szlachty w Krasnymstawie uporządkował kwestie władz lokalnych w dobie bezkrólewia: „I już dajem moc aż do zjazdu koronnego urodzonym Mikołajowi Siennickiemu podkomorzemu i Stanisławowi Orzechowskiemu chorążemu chełmskiemu, aby skoro do którego z nich wiadomość o gwałcie jakim przyjdzie miał każdy z nich moc nas obwieścić i ruszyć na takiego gwałtownika”. Były to zaczątki kapturów, które odtąd miały pełnić funkcje sądownicze podczas bezkrólewia. Taki sam zjazd w województwie bełskim zwołał również Zamoyski, który postulował elekcję viritim (która zakładała osobisty udział każdego szlachcica w wyborze władcy). Heidenstein przypisywał Zamoyskiemu, iż to on wpadł na pomysł tego rodzaju elekcji. Nie jest to jednak prawda, przyszły hetman popierał viritim, ale to Piotr Zborowski pierwszy przedstawił ten pomysł.


Jan Zamoyski na miedziorycie z około 1600 roku

Kto był wówczas brany pod uwagę do objęcia polskiego tronu? Najpoważniejszym i najpewniejszym kandydatem był arcyksiążę Ernest Habsburg, syn cesarza Maksymiliana III. Kandydaturę Habsburga popierała magnateria oraz duchowieństwo katolickie. Kolejnym kandydatem został car Iwan IV Groźny, za którym opowiadali się panowie litewscy z Radziwiłłami na czele oraz część koroniarzy. Wśród przeciwników Habsburga rozważano również za kandydaturą Jana III Wazy. Król Szwecji był protestantem, więc aby objąć tron musiał najpierw przekonwertować się na katolicyzm. W tym układzie coraz częściej mówiono o kandydaturze francuskiej, którą reprezentował Henryk de Valois (znany jako Henryk Walezy), brat króla Francji Karola IX. Do Polski wysłany został ambasador francuski Jean Monluc, który miał za zadanie zbadać nastroje na miejscu.

W tym czasie Zamoyski całkowicie zaangażował się w elekcje. Jeździł, przemawiał, uprawiał demagogię i dbał o swoje interesy. Bezcenne były dlań dokumenty z kancelarii królewskiej, dzięki którym prezentował szlachcie dawne prawa i obyczaje obowiązujące w czasach Korony Królestwa Polskiego. Młody trybun wyrósł wówczas na jednego z liderów obozu szlachty i przeciwstawiał się panowaniu w Polsce Habsburga. Naturalną koleją rzeczy było poparcie kandydatury Walezjusza. Interesujące są również metody stosowane przez niego w okresie pierwszego interregnum. Ten z pozoru kosmopolita, w oczach szlachty jawił się jako mąż stanu reprezentujący polski interes. Aby obrzydzić habsburską kandydaturę, Zamoyski używał różnych demagogicznych i populistycznych zagrywek. Manipulował szlachtą, a prawa Rzeczpospolitej traktował w głównej mierze jako instrument gry politycznej.

Wreszcie zwołano sejm konwokacyjny, na którym ostatecznie ustalono zasady elekcji, wybrano miejsce gdzie ma się ona odbyć (wieś Kamień pod Warszawą) oraz uchwalono akt Konfederacji warszawskiej, który przez wielu historyków uważany jest za szczytowe osiągnięcie polskiej myśli politycznej XVI wieku. Zdecydowano się również ostatecznie na elekcję viritim, popieraną początkowo przez Zborowskiego (który później odszedł od tego pomysłu) i Zamoyskiego. Kiedy wiadome stało się, że nowym królem zostanie Henryk de Valois, szlachta postanowiła spisać prawa i obowiązki nowego elekta. Tak też powstały tzw. Artykuły henrykowskie, czyli dokument określający pozycję oraz kompetencje króla oraz pacta conventa, czyli osobiste zobowiązania elekta wobec szlachty.

Do nowego króla wysłano poselstwo, na którego czele stanął biskup poznański – Adam Konarski. Zamoyski również brał udział w podróży do Francji jako reprezentant interesów szlachty. Delegacja została podjęta we Francji nader wystawnie. Jak pisał pewien francuski mieszczanin: „Polacy byli to wszystko piękni mężczyźni, wysocy i mocarni i mówili po łacinie wszyscy łącznie ze stajennymi, ale pijacy i żarłocy, aż dziw bierze. Dwaj rzeczeni Polacy wydaliby więcej w czasie jednego posiłku na wino i mięso niż sześciu Francuzów”. W trakcie poselstwa ujawniła się przebojowość Zamoyskiego, która wysoko postawiła go w oczach nowego władcy. Już na terenie Niemiec, tuż przed granicą Rzeczpospolitej, Zamoyski oddalił się od orszaku, aby obwieścić w kraju, że państwo polsko-litewskie doczekało się przyjazdu nowego władcy.


Hetman Zamoyski na koniu. Obraz Jana Styki

Starsza historiografia nie zostawia na Walezym suchej nitki i oskarża króla o bezmyślną ucieczkę. Jednak w świetle nowszych badań pierwszy polski król elekcyjny jest stawiany w korzystniejszym świetle. Mariusz Markiewicz twierdzi nawet, że Walezjusz zapowiadał się wcale nieźle, mimo nieznajomości łaciny był sumiennym i pracowitym monarchą. Jego krótkie panowanie zostało naznaczone sporem, który miał się ciągnąć się aż do panowania Stefana Batorego. O co chodziło? Podczas turnieju rycerskiego na Wawelu doszło do scysji między Samuelem Zborowskim (reprezentantem liczącego się rodu w Koronie) a jego szwagrem Janem Tęczyńskim. Poszło o to, że bitny Zborowski zatknął rycerskim obyczajem kopie i wyzywał do pojedynku równego sobie. Do całego zdarzenia wmieszał się giermek Tęczyńskiego, który był Chorwatem. Całe to zdarzenie barwnie opisał Jerzy Besala: „Chorwat, człowiek niewiadomego stanu, lecz zapewne waleczny, wyrwał ją. Zrobił to, jak potem stwierdził Tęczyński, bez jego rozkazu, na własną odpowiedzialność. Samuel natychmiast się wściekł: do walki z Chorwatem wysłał swego totumfackiego, szlachcica Mościńskiego, a sam wyzwał kasztelana na pojedynek”. Z pozoru dżentelmeńska kłótnia szybko zamieniła się w jatkę, bowiem Zborowski ujrzawszy rannego Mościńskiego, zaczął szukać swego szwagra. Doszło do szarpaniny, w ruch poszły szable i arkebuzy. W całą sprawę niefortunnie wmieszał się Andrzej Wapowski, który chciał pogodzić obydwu panów. Zborowski uderzył czekanem w głowę Wapowskiego, który po paru dniach zmarł. Zabójstwo szlachcica w obecności monarchy skończyło się dla Zborowskiego wyrokiem banicji. Tymczasem król Henryk zdecydował się opuścić Rzeczpospolitą po otrzymaniu wiadomości o śmierci brata i zwolnieniu francuskiego tronu. Nad krajem ponownie zawisło widmo bezkrólewia. Była noc z 18 na 19 czerwca 1574 roku.


Samuel Zborowski