Pacyfik i Euroazja. O wojnie.

Tekst
0
Recenzje
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

Pomimo szeroko opisywanej powyżej wartości i wagi geopolitycznej morskich szlaków komunikacyjnych należy pamiętać, że szlaki te nie są jedynymi drogami komunikacji. Trzeba jednak przyznać, że szlaki morskie, szczególnie od XVI wieku, stały się rdzeniem wymiany towarowej ze względu na rozwój technologii budowy statków oraz rozkwit żeglugi i sztuki nawigacyjnej i nieporównywalnie niższe koszty przewozu towarów

morzem na duże odległości. Dlatego wybitny dziewiętnastowieczny geo-

strateg morski, amerykański admirał Alfred Thayer Mahan, zwykł twierdzić, że państwa morskie kontrolujące szlaki morskie są immanentnie silniejsze od lądowych77. Co do zasady jest to prawda, ale istniały też i dalej istnieją ważne szlaki lądowe. Przykładem jest dawny Szlak Jedwabny łączący Chiny z Europą, biegnący przez Azję Środkową i Lewant. Obecnie istniejąca sieć niezbędnych dla funkcjonowania gospodarek gazociągów, ropociągów, linii kolejowych, autostrad, które zapewniają komunikację pomiędzy obszarami obfitującymi w zasoby, sama z siebie stanowi obiektywną rzeczywistość geopolityczną78.

Należy także pamiętać, że myślenie o wadze morskich szlaków jako komunikacyjnym kręgosłupie globalizacji, którą znamy od kilkunastu lat, osłabia naszą percepcję rozumienia mechanizmów kontroli tych szlaków79. Bierze się to stąd, że szlaki morskie pozornie nie podlegają kontroli konkretnego państwa, toteż przyjęło się powierzchowne domniemanie, że są one wolne i należą do wszystkich. Co ciekawe i historycznie powtarzalne, taka percepcja utrwala się w okresach morskiej dominacji jednego morskiego hegemona – Wielkiej Brytanii, a obecnie Stanów Zjednoczonych80. Należy bowiem pamiętać, że hegemon morski może w wybranym przez siebie momencie i z ważnych dla siebie powodów odebrać prawo do swobodnej i wolnej żeglugi innym uczestnikom komunikacji morskiej. Tak uczyniono handlującym przecież ze światem Niemcom podczas I wojny światowej czy Kubie podczas kryzysu kubańskiego w latach 60. XX wieku81. To, że morski hegemon czyni tak zazwyczaj wyłącznie w razie wojny lub wielkiego napięcia grożącego wojną, stwarza iluzję, że szlaki morskie są wolne i nikt nie może nałożyć myta, ceł, opłat lub podatków za przepłynięcie na przykład przez Morze Południowochińskie. Obecny system globalny jest bardzo dobrym przykładem powyższego stanu spraw na morzach i oceanach świata, na których dominują Stany Zjednoczone. Pomimo obecnego stanu wolności i swobody żeglugi USA mogłyby w sytuacji kryzysowej zakazać korzystania z morskich szlaków handlowych określonemu państwu82.

Kolejnym ważnym zagadnieniem geopolityki, które wprowadził Halford Mackinder, było pojęcie nazwane przez niego Going Concern83. Termin ten, który można przetłumaczyć jako Rosnący Niepokój i kryjące się pod nim zjawisko należy rozumieć jako określone zorganizowanie społeczeństwa, które ma swoją własną i trudną do wyhamowania lub skierowania na inny tor dynamikę oczekiwań i interesów. Chodzi tu o system społeczny sprzężony z modelem rozwoju gospodarczego. Przedmiotowe zagadnienie ma fundamentalne znaczenie dla zrozumienia istoty rywalizacji chińsko- -amerykańskiej i oceny ryzyka wybuchu wojny na Pacyfiku w XXI wieku84.

Mackinder, pisząc swoje dzieło w 1919 roku i oceniając przyczyny I wojny światowej, skupił się na zniewalającym oddziaływaniu geopolitycznego uwarunkowania, które nazywał właśnie Going Concern. Otóż gospodarka niemiecka przed I wojną światową stworzyła model rozwoju oparty na eksporcie i wysokiej produktywności towarowej, dający (i muszący dawać dla utrzymania spokoju społecznego) około miliona miejsc pracy kolejnym rocznikom mężczyzn pojawiającym się na rynku pracy w związku z gwałtownym przyrostem demograficznym oraz migracją ze wsi do miast. Model ten i utrwalający się schemat organizacji społecznej, jej żądań, oczekiwań i petryfikujących się interesów (Going Concern) jest bezlitosny w egzekwowaniu od przywódców politycznych swoich praw i w żądaniach trwania ustalonej i oczekiwanej przez model dynamiki. I to z tendencją rosnącą, wynikającą z przyrostu demograficznego lub naporu nowych rąk do pracy ludności migrującej ze wsi do miasta (problem Niemiec na przełomie XIX i XX wieku oraz współczesnych Chin na wielokrotnie większą niż niemiecka skalę). Mackinder podnosił, że po zjednoczeniu Niemiec apetyt niemiecki na rynki zbytu, po to, by dalej utrwalać model gospodarczy, który przynosił im niebagatelny rozwój, przyrost naturalny i zwiększone oddziaływanie polityczne, był nieokiełznany właśnie z powodu Going Concern, a nie z powodu osobistych ambicji przywódców. To charakterystyczny przykład ograniczenia politycznego pola manewru, jaki narzucają uwarunkowania geopolityczne85. Między innymi z tego powodu Niemcy prowadziły określoną politykę wobec wschodu i południa Europy, znajdującego się pod ich (lub austriackim, z monarchią habsburską jako de facto państwem zależnym strategicznie od Niemiec) wpływem politycznym, w tym coraz bardziej wobec Rosji, która stała się na początku XX wieku gospodarczym słabszym partnerem Niemiec. W uproszczeniu: szeroko pojęte narody wschodniej Europy miały produkować żywność i kupować niemieckie towary przemysłowe.

W tym miejscu trzeba ustosunkować się do modnej obecnie i przed I wojną światową teorii globalnego wolnego handlu86. Zgodnie z nią różne części świata rozwijają się odmiennie, w zależności od możliwości i zasobów. Ale jednocześnie, specjalizując się w danej dziedzinie przemysłu czy usług, z czasem wytwarzają w naturalny sposób podział zadań. Kiedyś wierzono, że tak zapewniony zostanie pokój, rozwój i braterstwo ludzkości. Niemniej jednak przed I wojną światową to globalna wymiana towarowa doprowadziła do „zakleszczenia się” nierozwiązywalnie sprzecznych interesów Niemców i Wielkiej Brytanii i w konsekwencji do wojny. Powodem była bezlitosna dynamika Going Concern, różnego w dwóch organizmach politycznych – brytyjskim i niemieckim. Z czasem bowiem wolny, wyspecjalizowany w naturalny sposób i oparty na globalnym handlu rozwój prowadził do nierównego wzrostu państw, a to ze względu na oczywiste różnice oraz zjawiska przypadkowe – jak klimat, liczba rąk do pracy, pory roku, dystans, dobre i złe decyzje polityczne, krótko- i długotrwałe fluktuacje cen, petryfikację popytu powodującą przyzwyczajenie biznesu itp.87 Niezauważenie cały złożony mechanizm społeczno-organizacyjny Going Concern, nie chcąc się zmieniać (ponieważ nie widzi się w krótkiej perspektywie potrzeby zmian i nie lubi się ich, zwłaszcza na gorsze), codziennie traci względem drugiego Going Concern u konkurenta. Kluczem do zrozumienia powyższego jest to, że z czasem wzrost poszczególnych państw oraz konkretnych przemysłów jest nierówny, co wprowadza nowe przełożenie wpływów i oczekiwań politycznych, i to w celu zaspokajania właśnie bezlitosnego Going Concern, któremu nie mogą oprzeć się politycy, gdyż stanowi on fundament organizacji społecznej, a tym samym fundament władzy politycznej88.

I tak po kryzysie w 1878 roku rolnictwo brytyjskie bardzo straciło na znaczeniu i zyskowności, z czasem podupadło, ale przemysł dalej się rozwijał. Jednak nawet pomiędzy różnymi gałęziami przemysłu brytyjskiego w następnych dekadach pojawił się nierównomierny wzrost: przemysł tekstylny i przemysł stoczniowy dalej rosły w siłę, lecz przemysł chemiczny i elektryczny nie rosły już tak szybko, mając potężną konkurencję z Niemiec oraz z innych kierunków, które w tym okresie zaczęły się specjalizować w tych dziedzinach produkcji. Wtedy w naturalny sposób, by dać pracę i adekwatne zwroty na prywatnym kapitale inwestycyjnym, Wielka Brytania swoją polityką doprowadziła do dalszego rozwoju przemysłu, który wcześniej i tak sobie dobrze radził. Ten przemysł dalej rósł w siłę i w pewnym momencie, w wyniku trudnego do skontrolowania przerośnięcia, stał się bardzo zależny od rynków zbytu konkurencyjnych z Niemcami. Rywalizując z Niemcami, a nie mogąc stosować barier celnych w globalnej gospodarce, gdyż jako mocarstwo morskie Wielka Brytania korzystała na wolumenie obrotu globalnego, Londyn zaczął w sposób pośredni i subtelny, poprzez oddziaływanie na kluczowe rynki pozaeuropejskie, straszyć swoją potęgą morską Niemcy i ich lokalnych kontrahentów odbierających produkty z Europy poprzez dość sugestywne przypominanie, od kogo zależy bezpieczeństwo handlu i transportu morskiego89.

Pod koniec XIX wieku pojawiła się więc presja najpierw w Wielkiej Brytanii, a potem w Niemczech, na rekapitalizację floty i rozbudowę jej zdolności, gdyż Zjednoczone Królestwo w światowej polityce handlowej weszło de facto na drogę przemocy lub przynajmniej groźby jej użycia. Demonstrując swoją dominację morską, w tym kontrolę szlaków komunikacyjnych, którymi towary konkurentów musiałyby być transportowane, i w celu ochrony swoich rynków w Ameryce Południowej Wielka Brytania przepędziła okręty niemieckie podczas tzw. incydentu w Manili w 1898 roku, w czasie wojny USA z Hiszpanią, a w okresie wojny burskiej regularnie wypierała okręty niemieckie z wód południowej Afryki, pokazując światu wrażliwość Niemców na zakłócenia transportu morskiego. Wspomogła także stronę japońską w wojnie z Rosją, by utrzymać wolny i wielki rynek chiński stale otwarty dla swoich towarów.

Jak pisał Mackinder, producenci towarów z bawełny w Lancashire musieli sobie zdawać sprawę, że wolny obrót nimi z Indiami był wymuszony potęgą morską Imperium. Niemcy zrozumiały to bardzo szybko i podjęły wysiłek budowy wielkiej floty, aby otwierać i utrzymywać dla siebie rynki. To z kolei uruchomiło brytyjską politykę osaczania Niemiec sojuszami w Europie poprzez wykorzystanie ich wrażliwości wojskowej i geopolitycznej atakami z obu kierunków: wschodniego i zachodniego, co w rezultacie doprowadziło do wojny światowej, jej dogrywki w postaci II wojny światowej i ostatecznie do końca dominacji geopolitycznej Europy w świecie90.

Warto pamiętać, twierdził Mackinder, że przemożny wpływ i dynamika Going Concern są bardzo trudne do zatrzymania w systemach demo-

 

kratycznych, gdyż nie ma w nich zdolności patrzenia długofalowego ze względu na konieczność dokonywania częstych wyborów. Utrwalone, spetryfikowane interesy większości korzystającej z teraźniejszych

korzyści takiego, a nie innego stanu Going Concern, może spowodować geostrategiczną ślepotę91. Utrwalone interesy cementują się bowiem jeszcze bardziej: interesy pracowników i pracodawców – by dalej pracować, interesy kapitału – by zarabiać na obrocie kapitałem w ten sam sposób, interesy kupujących i sprzedających – by to robić na określone, przewidywalne sposoby, które można ugruntować, utrwalić i tym samym spokojnie żyć, bezwiednie doprowadziły do tragedii. Przywódcy polityczni decydujący o przyszłości muszą pamiętać napominania Mackindera, piszącego w 1919 roku, że zarówno kapitał, jak i praca mają zawsze wadę widzenia swoich własnych partykularnych interesów w krótkiej perspektywie. Mało pocieszające, lecz już z innych powodów, jest i to, że również w reżimach autokratycznych trudno jest zmienić Going Concern. W demokracji politycy nie chcą zmieniać rutyny działania dającej spokój i reelekcję, a w autokracji władza nie ma najczęściej odwagi, by zmieniać i modyfikować Going Concern, gdyż boi się gwałtownej rewolucji społecznej oraz rewolty wewnątrz obozu władzy, którego zazwyczaj spora, a może i przeważająca część osobiście korzysta na utrwalonym Going Concern92.

1.2. Potęga morska a potęga lądowa

Alfred Thayer Mahan93, którego potomni uznali za najważniejszego stratega morskiego, koncentrował się na wpływie morza na geopolitykę94. Mahan pozostawił światu trzy sławne stwierdzenia: że handel morski jest niezbędny do rozwoju ekonomicznego mocarstwa, że duża flota nawodna jest najlepszym sposobem dominacji na morzu i kontroli morza oraz że potęga morska może pokonać państwo lądowe dysponujące nawet najlepszą armią lądową świata. Biorąc pod uwagę powyższe, dochodzono potem do wniosku, że według Mahana morska dominacja jest niezbędna do sięgnięcia po status światowego mocarstwa95. Mahan głosił, że państwo-wyspa raczej koncentruje się na rozwoju morskim, bowiem dobre usytuowanie morskie może pozwolić przecinać linie komunikacyjne i handlowe przeciwnika, a kontrola niektórych obszarów morskich, takich jak ważne cieśniny, jest szczególnie istotna ze względów ekonomicznych i wojskowych. Linia brzegowa i obecność naturalnych portów i zatok determinuje łatwość handlu oceanicznego i pozwala gromadzić organiczny kapitał z wolumenu obrotu towarowego. Państwa-wyspy lub półwyspy muszą dysponować flotą dla przetrwania i dla ochrony handlu i szlaków handlowych. Małe zagęszczenie ludności na dużym terytorium z długą linią brzegową powoduje podatność na blokadę morską. Liczna populacja może wystawić flotę zdolną zrolować blokadę morską96. Morze jest łatwo dostępną i tanią autostradą handlową, a także drogą szybkiego, acz potencjalnie ryzykownego, transportu wojsk.

Dominacja floty zabezpieczającej pokój i rozwój gospodarczy, dzięki szybkiemu przemieszczeniu się w kierunku wszelkich zagrożeń, i zapewniającej „otwartość” szlaków komunikacyjnych, jest niewidoczna na co dzień, a daje ludziom na lądzie, korzystającym z morskiej wymiany towarowej, możliwość życia w pokoju i pomnażania dostatku. Potęga morska potrzebuje jedynie baz w regionie dla uzupełnień i odpoczynku. Mogą być one rozproszone na sporych odległościach tak długo, jak flota wojenna kontroluje łączące je szlaki morskie (vide brytyjska linia: Scapa Flow, Gibraltar, Suez, Aden, Kalkuta, Singapur, Hongkong). Porty nie są bezpieczne, nawet jeśli są w rękach najsilniejszej armii lądowej, ale bez wsparcia floty nie można ich obronić i nie ma się żadnego wpływu na kontrolę morza97. By sprawować władzę na morzu, wystarczy kontrolować wąskie przejścia szlaków handlowych, takie jak Bosfor, Dardanele, Cieśniny Duńskie, Malakka, Suez, Gibraltar czy Kanał Panamski.

Robert D. Kaplan z kolei twierdzi, że potęga morska jest co do zasady mniej niebezpieczna dla stabilności systemu międzynarodowego98, a wody Oceanu Indyjskiego i Pacyfiku dają jej skuteczną kontrolę Rimlandu azjatyckiego poprzez możliwość nieskrępowanego operowania flotą do niej należącą, pływającą wzdłuż brzegu w bezpośredniej bliskości centrów gospodarczych i politycznych wszystkich organizmów państwowych Rimlandu. Tym samym zyskuje ona możliwość dokonywania tzw. projekcji siły, co ma bezpośredni, a na pewno zawsze pośredni wpływ na wydarzenia polityczne rozgrywające się na tych terenach.

Potęgi lądowe, w szczególności położone w Heartlandzie, są gospodarczo słabsze, bo nie mają dostępu do portów otwartych na morza i oceany świata. Dla przykładu: odległość Rosji od otwartego, niezamarzającego morza uniemożliwia jej organiczną akumulację bogactwa, wynikającą z częstotliwości obrotu towarowego, i w połączeniu z olbrzymim, rzadko zamieszkanym interiorem, słabym rolnictwem oraz trudnym klimatem na dłuższą metę destabilizuje ją. Ekspansja potęgi lądowej przebiega co do zasady kołowo, promieniście od centrum grawitacyjnego organizmu lądowego, i przejawia tendencję do tworzenia stref buforowych wokół siebie, co nadaje jej charakter destabilizujący, gdyż jest „zazdrosna” o rozwój i wzmacnianie się innych ośrodków na peryferiach Heartlandu, zawsze niespokojnych i trudnych do obrony oraz skomunikowania z centrum. Stąd sprawia wrażenie nienasyconej w ekspansji, gdyż jest wystarczająco silna, zwłaszcza wojskowo, do poszerzenia swoich wpływów. Rozszerza swój perymetr bezpieczeństwa po to, by się bronić przed wpływami politycznymi potęgi morskiej lub innej wpływowej z Rimlandu, oddziałującej ekspansją handlu i kapitału, którego ma większą łatwość akumulacji (i to w rękach prywatnych osób i przedsięwzięć, w przeciwieństwie do większej roli władzy w akumulacji kapitału w krajach lądowych, w szczególności w Heartlandzie, gdzie działalność gospodarcza przy małej bazie gospodarczej i stosunkowo małym obrocie koncentruje się w kręgach zbliżonych lub należących do władzy politycznej) i pomnażania niż potęga lądowa99.

1.3. Heartland a Rimland

Gdy spojrzymy na mapę Eurazji, to Heartland rozciąga się pomiędzy krańcem norweskiej Arktyki a rosyjskim Dalekim Wschodem, na południu zakończony jest pasmami górskimi, począwszy od Karpat w Rumunii aż po wyżyny Anatolii, Iranu i Afganistanu, dalej w bok do Pamiru i Gór Ałtaju i ostatecznie do Mongolii oraz Korei. Zaraz za granicą Heartlandu znajdują się demograficzne olbrzymy Europy100, Azji Południowej, Azji Południowo-Wschodniej, Chin, Japonii oraz Bliskiego Wschodu (Lewantu), który niczym „korek w wannie”, w zależności od okresu w historii świata, bądź blokuje, bądź jest pasem transmisyjnym szlaku przepływu ludzi, towarów i kapitału pomiędzy Europą a Azją. One wszystkie stanowią geopolityczny Rimland. I, według Spykmana, są kluczem do rzeczywistej władzy nad światem101. Rosja próbuje od 200 lat przebić się przez bliskie jej terytorium obszary buforowe (Białoruś, Ukraina, państwa bałtyckie) i dalej – poprzez europejską „strefę zgniotu” położoną na granicy oddziaływania pomiędzy Heartlandem a Rimlandem (Polska – położona na Nizinie Środkowoeuropejskiej), by prze- dostać się do ciepłych portów Rimlandu europejskiego, ale także do azjatyckiego (wojna w Afganistanie za czasów Związku Sowieckiego i związana z nią próba destabilizacji politycznej Pakistanu). Potęgi morskie – USA i Wielka Brytania – oraz geografia Europy jej to uniemożliwiają.

Dokładnie w peryferyjnych obszarach Rimlandu i Heartlandu toczyła się rywalizacja Stanów Zjednoczonych ze Związkiem Sowieckim102. Tam występowały napięcia grożące wojną lub zmieniające się w otwartą wojnę – Polska, Wietnam, Iran, Afganistan. Amerykańska strategia powstrzymywania (containment) wpływów sowieckich, realizowana po II wojnie światowej wobec ZSRS, dotyczyła całego Rimlandu i wszystkie jego państwa, chcąc nie chcąc, brały udział w grze rywalizacyjnej pomiędzy dwoma supermocarstwami.

Heartland nie podlega władzy morza i nawet największej potęgi morskiej, gdyż nie można ustanowić na jego portach i handlu morskim blokady, jako że albo nimi nie dysponuje, albo jego przetrwanie w stopniu egzystencjonalnym nie zależy od tych portów103. Heartland, nieuczestniczący w wymianie morskiej, jest strukturalnie biedniejszy, ale ma zdolność do komasacji sił wojskowych i oddawania ich do dyspozycji liderom auto- kratycznym. Ma też tendencję do skupiania silnej władzy centralnej, obawiającej się częstych niepokojów społecznych i dysponującej rozbudowanym aparatem przymusu, w dużej mierze zarządzającym gospodarką na styku gospodarki i polityki – właśnie ze względu na trudność akumulacji kapitału i ograniczonego wolumenu wolnego obrotu towarowego, wynikającego z wymiany towarowej, o którą trudno w lądowym państwie heartlandowym104. Trudno oprzeć się wrażeniu, że powyższe cechy są charakterystyczne dla państwa rosyjskiego105.

1.4. Teraźniejszość i przyszłość

Masa lądowa Eurazji jest od zawsze centrum geopolitycznym świata. Zamieszkuje ją znacząca większość populacji ludzkiej, tam zlokalizowane jest dwie trzecie siły gospodarczej i przemysłowej produkcji świata. Eurazja dysponuje trzema czwartymi rezerw podstawowych surowców energetycznych. Dwanaście z piętnastu największych potęg wojskowych (jeśli chodzi o wydatki zbrojeniowe) i wszyscy historyczni oraz potencjalni pretendenci do światowej dominacji, z wyjątkiem Stanów Zjednoczonych, są ulokowani w Eurazji106. To „osiowy superkontynent świata” (world’s axial supercontinent), jak napisał kilkanaście lat temu Zbigniew Brzeziński107. Mocarstwo dominujące w Eurazji będzie zawsze miało głos decydujący w dwóch z trzech najbardziej rozwiniętych gospodarczo regionach świata: Zachodniej Europie i Chinach108. Rzut oka na mapę wystarcza, by stwierdzić, że takie mocarstwo będzie automatycznie dominować w Afryce i na Bliskim Wschodzie. Wraz z osiągnięciem statusu mocarstwowego przez Chiny i Indie109, powrotem Rosji do gry jako mocarstwa regionalnego oraz zaistnieniem silnych Japonii i Korei Południowej Eurazja w sensie geopolitycznym zrobiła się bardzo „ciasna”110. A rywalizacja o zasoby i interesy z nimi związane w tej ciasnej przestrzeni narasta, co prowadzi – w połączeniu z osłabieniem pozycji USA po kryzysie finansowym przełomu lat 2008/2009, z globalizacją i zwiększonym wolumenem handlu morskiego – do nasilonej rywalizacji, w szczególności na morzach okalających ten wielki kontynent. Dotyczy to przede wszystkim głównego szlaku transportowego świata, jakim dla całej Eurazji są Zachodni Pacyfik i Ocean Indyjski111, ale także lądowych obszarów „granicznych” (buforowych), położonych pomiędzy Rosją i jej strefą oddziaływania a światem atlantyckim, reprezentowanym przez oddziaływanie Stanów Zjednoczonych (Ukraina, Syria, obszar bałtycki).

Z punktu widzenia morza nie ulega obecnie wątpliwości, że geostratedzy z USA, Chin, Japonii, Indii i Rosji koncentrują swą uwagę na wodach przybrzeżnych Azji Wschodniej i Południowo-Wschodniej112 oraz na wodach przybrzeżnych Oceanu Indyjskiego, bowiem brzegowy pas azjatyckiego Rimlandu oraz jego wód pomiędzy Kanałem Sueskim a Szanghajem nad Morzem Wschodniochińskim ma obecnie najważniejsze znaczenie geostrategiczne na globie113. Ten obszar wodny jednocześnie obejmuje i oddziela od siebie mocarstwa: Japonię, Chiny i Koreę na wschodzie, na południu swoje wpływy wywierają nań Indie, Rosja ciąży na północy, Europa zaś na zachodnich podejściach do Kanału Sueskiego114.

Stany Zjednoczone zaś są na nim obecne za pośrednictwem swojej marynarki wojennej i baz wojskowych rozrzuconych po całym regionie. Wynikająca z geograficznego usytuowania morska oś handlowo-komunikacyjna Suez–Szanghaj115 jest zarówno bramą strategiczną, jak i (używając stylistyki Mackindera) nowym geopolitycznym pivotem (sworzniem) historii. Z tego powodu stanowić będzie kluczową arenę rywalizacji pomiędzy wielkimi potęgami kontynentalnymi a morskimi Eurazji w XXI wieku116.

Najważniejszym dużym akwenem na szlaku komunikacyjnym Suez–Szanghaj jest Morze Południowochińskie i z punktu widzenia geopolityki dla Chin jest ono obszarem jako żywo przypominającym Morze Karaibskie dla Stanów Zjednoczonych albo Morze Śródziemne dla Europy. Spykman twierdził, że Chiny po przebudzeniu będą wielka potęgą kontynentalną, kontrolującą dodatkowo ogromne połacie mórz przybrzeżnych dokładnie tak, jak czynią to Amerykanie na Morzu Karaibskim. Jak dodawał, myśląc w 1942 roku o przyszłości, Zachodni Pacyfik będzie patrolowany przez chińską marynarkę. Jak mawiał – azjatyckie morze śródziemne leży pomiędzy Australią a Azją i pomiędzy Pacyfikiem a Oceanem Indyjskim. To morze przybrzeżne ma trójkątny kształt, zakotwiczony na Tajwanie, Singapurze oraz przylądku York i Cieśninie Torresa na północy Australii; zawiera Filipiny, Nową Gwineę, wybrzeże północnej Australii, Indonezję, Malezję, Indochiny, obejmując południe Chin wraz z Hongkongiem oraz bazę w Singapurze kontrolującą Malakkę i wyjście na Ocean Indyjski. Według Spykmana, piszącego te słowa ponad 70 lat temu, akwen miał być naturalnym miejscem ekspansji Chin. Trudno oprzeć się wrażeniu, że tak się właśnie dzieje obecnie.

 

Po globalnym kryzysie finansowym lat 2008–2009, który dotknął poważnie USA i Zachodnią Europę117, rewizjonistyczna, lecz słaba ekonomicznie Rosja próbuje zmienić postzimnowojenne status quo w obszarach buforowych Rimlandu europejskiego (wojna na Ukrainie i w Syrii, obszar bałtycki). Niemniej jednak to Chiny w perspektywie średnio- i długoterminowej stały się najpoważniejszym kandydatem do zakwestionowania prymatu Stanów Zjednoczonych w systemie międzynarodowym istniejącym od II wojny światowej118.

W wymiarze geopolitycznym Chiny są olbrzymich rozmiarów mocarstwem kontynentalnym, rozciągającym się od pełnych bogactw naturalnych granic Heartlandu w Azji Środkowej aż do ciepłych wód Pacyfiku, obejmując swoim terytorium najważniejszą i najbardziej gospodarczo istotną część Rimlandu wschodniej Eurazji z dziewięcioma tysiącami mil linii brzegowej. Linia brzegowa Chin charakteryzuje się sporą liczbą naturalnych portów w bezpośredniej bliskości najważniejszych linii komunikacyjnych świata w morzach przybrzeżnych Chin, czyli na chińskim, można by rzec, „podwórku”. Mackinder pisał, że Chiny zajmują (geopolitycznie) najlepsze miejsce na świecie119. Są położone w przeważającej części w strefie umiarkowanej poniżej 50 stopnia szerokości północnej, w takich szerokościach jak Stany Zjednoczone. Dla przykładu: w takim samym klimacie jak chińskie miasto Harbin znajduje się amerykański stan Maine, a chińska wyspa Hajnan na południu jest pod względem klimatu odpowiednikiem amerykańskiej Florydy120. Wielkie rzeki Chin: Wei, Han, Rzeka Żółta i Jangcy, płyną z zachodu na wschód, uchodząc do Pacyfiku, i historycznie wyznaczają centra gospodarcze ogromnej cywilizacji Chin. Północ kraju, uprawiająca zboże, i południe, uprawiające ryż, zostały połączone Wielkim Kanałem w latach 605–611, umożliwiając scalenie gospodarcze i polityczne całości cywilizacji chińskiej, i obecnie stanowią podwaliny jej jedności. Są tym samym znakomitym przykładem możliwości ludzkiego działania, zmieniającego uwarunkowania geopolityczne121.

Z punktu widzenia geopolityki Chiny są jednocześnie zarazem mniejsze i większe niż sama aktualna mapa polityczna by na to wskazywała. Mniejsze, bo rdzenni Chińczycy – ludność Han (90% populacji kraju) – mieszkają przede wszystkim na wybrzeżu i w środku państwa, natomiast na zachodzie i północy kraju, gdzie znajdują się najważniejsze zasoby wody pitnej i surowców, mieszkają liczne mniejszości etniczne, z których najważniejsze to Tybetańczycy, Ujgurzy i Mongołowie. Jednocześnie w oczach geostratega Chiny są znacznie większe, gdyż wywierają ogromny wpływ ekonomiczny w byłych posowieckich republikach Azji Środkowej, Kazachstanie i Kirgizji, które są geograficznie naturalnym przedłużeniem zachodnich Chin i znajdują się na starym Szlaku Jedwabnym, który w nowej odsłonie – jako wielki szlak handlowy – ma być osią ekspansji Chin w kierunku Europy w XXI wieku122.

Ponadto Chiny wydają się większe, bo mają ogromne wpływy ekonomiczne i polityczne w całej Azji i Oceanii, w tym w krajach sojuszniczo blisko związanych ze Stanami Zjednoczonymi, takich chociażby jak Korea Południowa i Australia. Chiny stały się najważniejszym importerem surowców z Australii i największym partnerem handlowym tego kraju. Oddziaływanie potęgi gospodarczej Państwa Środka widoczne jest szczególnie na południu Azji i w Indochinach. Zresztą w całej Azji Południowo-Wschodniej istnieją wielkie skupiska chińskie, które stanowią oś chińskich wpływów oraz obszar penetracji kapitału i biznesu chińskiego, czego przykładem jest bogaty Singapur. Już poza Azją ekspansja Chin widoczna jest w Afryce, gdzie chińskie firmy, inżynierowie i robotnicy uczestniczą w realizacji inwestycji, głównie związanych z surowcami i infrastrukturą. Gospodarczą penetrację Chin widać nawet w Europie, gdzie dla Niemiec Chiny stały się ważniejszym rynkiem zbytu niż USA, a kapitał chiński ma ambicje pozyskiwać prawa do urządzeń portowych i rozbudowy infrastruktury oraz rozpocząć realizację wielkich inwestycji w ramach Inicjatywy Nowego Jedwabnego Szlaku nazwanej „Jeden Szlak, Jeden Pas” (One Road, One Belt) lub zgodnie z chińską nomenklaturą oficjalną – „Ekonomicznym Pasem Szlaku Jedwabnego” (Silk Road Economic Road) w części lądowej, a w części morskiej – „Dwudziestopierwszowiecznym Morskim Szlakiem Jedwabnym” (21st Century Maritime Silk Road)123.

Wymiar oddziaływania geopolitycznego Chin na zewnątrz, poza aktualną polityczną „mapę” Chin, przejawia się także w tym, że przywódcy w Pekinie uważają Tajwan za zbuntowaną prowincję. Ewentualne podporządkowanie Tajwanu oznaczałoby geograficzne „wyprowadzenie” Chin na otwarty Pacyfik, co miałoby poważne znaczenie militarne. Poza roszczeniami względem wysp na Morzu Wschodniochińskim (Senkaku/Diaoyu) Chińczycy również uważają, że należą do nich liczne wyspy na Morzu Południowochińskim (głównie są to wyspy w archipelagu Spratly i Paraceli124, chińskie nazwy to odpowiednio: Nánshā Qúndao i Xisha)125. Co więcej, są całkowicie przekonani, że całe Morze Południowochińskie należy do nich126. Ponadto coraz bardziej widoczna jest obecność Chińczyków i ich ekspansja gospodarcza na rosyjskim Dalekim Wschodzie, choć jest mniejsza, niż wynikałoby to z często alarmistycznych głosów127.

Jako że morskie szlaki komunikacyjne zależą od dobrej woli Stanów Zjednoczonych, Chiny starają się zmienić ten stan rzeczy. Stąd forsują rozbudowę wojskowych zdolności do zniszczenia floty USA w pierwszym łańcuchu wysp mórz przybrzeżnych128, w tym budowę sztucznych wysp na Morzu Południowochińskim, mających umożliwić kontrolę morza i szlaków komunikacyjnych129. W ten sposób próbują w „rozwinięciu wertykalnym” utworzyć bezpieczny chiński szlak komunikacyjny pomiędzy wysuniętą na południe wyspą Hajnan, sztucznymi wyspami na morzu Południowochińskim, portem w Chittagong w Bangladeszu, portem Sittwe w Myan- marze (Birmie) oraz Gwadarem w Pakistanie, a także portami na Sri Lance, Malediwach, w Zatoce Bengalskiej i na Seszelach. Tak realizują strategię „Sznura Pereł”, czyli rozbudowy baz, portów i chińskich wpływów na Oceanie Indyjskim w celu zapewnienia bezpieczeństwa swoim morskim szlakom komunikacyjnym oraz wsparcia równoległą rozbudową lądowych odcinków komunikacyjnych i rurociągów transportujących surowce z Chin południowych i zachodnich (prowincje Yunnan i Xinjiang) do Myanmaru (Birmy), Bangladeszu, Indochin, Pakistanu. Chińczycy wdrażają także „Jeden Szlak, Jeden Pas” w wydaniu lądowym, czyli budowę infrastruktury zapewniającej komunikację handlową na dużą skalę z Europą bez udziału USA i poza kontrolą projekcji siły marynarki wojennej Ameryki, a zatem, można powiedzieć, poza oddziaływaniem instytucji i „źródeł siły” obecnego systemu międzynarodowego, powstałego wokół morsko zorientowanej architektury bezpieczeństwa zależnej od Stanów Zjednoczonych. Morską ekspansję Chin kosztem wpływów USA mogłoby powstrzymać obecnie nieistniejące zagrożenie lądowe, np. z kierunku rosyjskiego, które odwróciłoby atencję oraz zasoby Chin od morza oraz zmieniłoby priorytety modernizacyjne sił zbrojnych z powrotem w kierunku armii terytorialnej, kosztem rozbudowy floty i pozyskiwania zdolności do wygrania wojny powietrzno-morskiej z USA na Zachodnim Pacyfiku130.