Królowa nocy

Tekst
Oznacz jako przeczytane
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

3.

Oliwia przystanęła zaszokowana, automatycznie robiąc krok w tył, ale natrafiła tylko na twarde ciało Leona, który stał tuż za nią.

– Nie bój się. Nic ci nie grozi – zamruczał wprost do jej ucha, na co zadrżała. – Obiecuję ci, że tylko porozmawiamy, a potem cię oprowadzę. A kiedy będziesz miała ochotę wyjść, nikt cię nie zatrzyma – zapewnił ją.

Nieco się uspokoiła. W pierwszej chwili miała ochotę wiać, gdzie pieprz rośnie, ale z drugiej strony była też ciekawa. Nigdy nie była w takim miejscu.

Zobaczyła przed sobą twarz Leona. Uśmiechał się do niej łagodnie, ale w jego oczach dostrzegła prowokujący błysk. Zdawał sobie sprawę z jej myśli i obaw, uczucia miała wypisane na twarzy. Wyciągnął ku niej dłoń, którą bezwiednie przyjęła. Ciekawość – jej zmora i druga największa wada – wzięła ją w swoje władanie. Intuicja jej nie zawiodła, z tą różnicą, że znalazła się może nie w typowym burdelu, ile w bardzo luksusowym domu uciech dla bogaczy.

W głównym holu znajdowały się skórzane kanapy, tworzące coś w rodzaju boksów. Po prawej stronie mieścił się spory bar z przeróżnymi rodzajami alkoholi, których ceny mogły przyprawić o zawrót głowy. Tuż przed barem Oliwia zauważyła kręte schody, prowadzące na piętro.

Po lewej stronie, w niewielkiej wnęce, która zapewniała komfort i dyskrecję, stało ogromne jacuzzi, w którym zażywało relaksującej kąpieli kilku panów w towarzystwie roznegliżowanych dziewczyn. Na pierwszy rzut oka wyglądało, że dobrze się bawią, ale kiedy jej wzrok skrzyżował się z jedną z nich, dostrzegła w nim pustkę. Pewnie tylko udawały, że jest im dobrze. Współczuła im. Nie chciała nikogo oceniać, ale zaczęła się zastanawiać, do jakiej skrajności może doprowadzić człowieka życie, żeby podjąć się takiego zajęcia.

Światło nie było czerwone, jak się początkowo spodziewała. Było lekko przygaszone, jednocześnie miękkie niczym blask, jaki wytwarza się przy zapalonych świecach. Dzięki temu czuć było atmosferę relaksu i dyskrecji.

Minęli bar i Leon poprowadził ją korytarzem prosto, po chwili znaleźli się na głównej sali. Na jej środku stała niewielka scena z dwiema rurami do tańca, a dookoła ustawione były boksy – takie same jak w holu, tyle że ich dużo wyższe oparcia zapewniały klientom i dziewczynom trochę prywatności.

Na podłodze Oliwia dostrzegła płyty marmurowe, ale bardziej chropowate, pewnie po to, żeby zminimalizować ryzyko poślizgnięcia się na gładkiej powierzchni. Ściany pomalowano na jasny beż lub biel, nie była w stanie określić koloru, który został zakłócony przez przyciemnione światło. Ale za to mogła bez problemu rozpoznać, że płócienne obrazy rozwieszone na ścianach przedstawiają pozycje z Kamasutry.

Na podwieszonym suficie wisiał niewielki kryształowy żyrandol. Mimo że był zgaszony, odbijał światło delikatnych żarówek ledowych i świec, które zostały ustawione na stolikach. Lokal dosłownie ociekał bogactwem.

Przystanęła, przyglądając się dziewczynie, która tańczyła na rurze. Po chwili też omiotła spojrzeniem gości. Prawie nikt nie zwracał na nią uwagi, co jej wcale nie dziwiło. Dziewczyna, drobna brunetka, nie wkładała w swój taniec żadnego entuzjazmu, a jej ruchy były drętwe i sztuczne, pozbawione jakiegokolwiek seksapilu.

Kiedy piosenka dobiegła końca, z wyraźną ulgą zeszła ze sceny. Widać było, że nie lubiła tego robić.

Rozbrzmiała kolejna piosenka, a na scenie pojawiła się kolejna dziewczyna. Tym razem była to wysoka blondynka z mocnym makijażem na niebotycznie wysokich szpilkach, w przezroczystej haleczce, pod którą oprócz mikroskopijnych majteczek nie miała nic.

– Chodź, pokażę ci inne pomieszczenia – zaproponował Leon, obejmując jej szczupłą talię i lekko kierując się do wyjścia.

Ale Oliwia nie myślała jeszcze wychodzić.

– Chwileczkę, dobrze? – ni to oznajmiła, ni poprosiła. Nie ruszyła się jednak z miejsca, nadal wpatrzona w tańczącą dziewczynę.

Leon był zaskoczony jej słowami. Nie był przyzwyczajony do tego, że ktoś mu się przeciwstawia. A Oliwia zrobiła to już dzisiaj po raz drugi. Nie chciał przyznać nawet sam przed sobą, że ta mała osóbka go zaintrygowała, o ile nie zafascynowała.

Nie zwracał uwagi na Nikki na scenie. Wpatrzony był tylko w stojącą obok niego Oliwię, która ze zmarszczonymi brwiami obserwowała taniec. Z jej miny nie mógł nic wyczytać.

Drgnęła jak wyrwana z letargu, kiedy muzyka ucichła, a dziewczyna, która podczas tańca została w samych majteczkach, zniknęła ze sceny.

– Możemy? – odezwał się Leon, wyprowadzając Oliwię z sali.

Tym razem nie zaprotestowała.

Mijając bar po raz drugi, skręcili na schody, prowadzące na górę.

– Masz problem – odezwała się, kiedy muzyka nie zakłócała swobodnej rozmowy. Leon zaskoczony uniósł jedną brew. Nie spodziewał się, że z jej ust padną takie słowa. – Twoje dziewczyny – znacząco zaakcentowała dwa ostatnie słowa – nie potrafią tańczyć – stwierdziła bez ogródek. – Przydałoby im się kilka lekcji z pole dance.

Znaleźli się na korytarzu na piętrze, gdzie znajdowało się kilkanaście pomieszczeń. Leon omiótł wzrokiem to najbliższe. W zamku wisiały klucze, co oznaczało, że pokój w tej chwili jest pusty. Złapał ją za łokieć, wciągając do środka i zamknął za nimi drzwi.

Oliwia w popłochu spojrzała na Leona, a w jego oczach dostrzegła błysk. Nie była pewna, czy oznaczał złość, czy rozbawienie, a wcale nie zdziwiłaby się, gdyby jedno i drugie.

Mimowolnie cofnęła się o krok, co on, tym razem była tego pewna, przyjął z rozbawieniem.

– Nic ci tu nie grozi – zapewnił ją, podnosząc obie ręce w geście obronnym. – Nie chcę tylko, żeby nam ktoś przeszkadzał. Rozluźnij się – obrócił ją plecami do siebie, kładąc ręce na spiętych barkach.

Jeśli Oliwia była zaskoczona jego spoufałym zachowaniem, nie dała po sobie tego poznać. Karty zostały odkryte, więc wszelkie konwenanse mogli odłożyć na bok. Zignorowała też dzikie łomotanie serca, gdy palce Leona dotknęły gołej skóry na jej ramionach. Nie rozumiała, dlaczego tak intensywnie reagowała na tego mężczyznę. Ale wiedziała jedno – ten wieczór ją odmieni.

Rozejrzała się wokół. Pomieszczenie nie wyglądało jak pokój na szybkie tête-à-tête. Bardziej przypominało te, które widywała na folderach biur podróży z trzy- a nawet czterogwiazdkowych hoteli.

Tonacja była utrzymana w ciepłej barwie écru. Pod ścianą stało duże wygodne łóżko z podświetlanym ledami wezgłowiem, a na przeciwległej ścianie była duża szafa, gdzie jedną połowę zajmowało duże lustro, obejmujące całe łóżko. Tuż za nią dostrzegła drzwi, była pewna, że za nimi była łazienka. W oknach wisiały ładne tiulowe zasłonki, pod nimi stała komoda, a na niej ktoś postawił lampkę, która roztaczała wokół siebie delikatne światło. Była też taca z zapachowymi świecami i potpourri.

Oliwia była tak pochłonięta lustrowaniem pokoju, że nie zauważyła, jak Leon zbliżył się do niej niebezpiecznie blisko. Drgnęła wystraszona, czując jego ciało i oddech na włosach.

– Pięknie pachniesz – wymruczał. – Od godziny marzę, żeby coś sprawdzić – rękami powoli obrysował kształt jej piersi. – Pozwolisz? – wyszeptał lekko ochrypłym głosem.

Ten niespodziewany dotyk sprawił, że fala ciepłych dreszczy rozeszła się po ciele Oliwii. Była oszołomiona reakcją swojego ciała, ale z drugiej strony Leon był bardzo podniecającym i charyzmatycznym mężczyzną. A to była mieszanka wybuchowa, szczególnie w jej przypadku. Sama już zapomniała, jakie to jest uczucie kogoś pragnąć lub być pożądaną.

Zazwyczaj kiedy nawiązywała bliższą znajomość z chłopakiem, potrzebowała czasu, żeby go poznać i w jakimś stopniu mu zaufać. Dopiero potem mogła pójść z nim do łóżka. Obecna sytuacja nijak się miała do typowego schematu.

Leon rozpalił w niej iskrę, która chciała zapłonąć i rozbłysnąć, lecz zdawała sobie sprawę, że może się w najlepszym razie sparzyć, o ile nie spłonąć w jej zgliszczach. Postanowiła jednak odsunąć na bok przyzwoite zachowanie dziewczyny z dobrego domu. Z wyrzutami sumienia, które kiedyś spadną na nią niczym grom z jasnego nieba, upora się później.

Leon wykorzystał przedłużające się milczenie Oliwii. Jedną ręka objął ją w pasie, przyciągając bliżej siebie, a drugą odsunął długie włosy, odsłaniając szyję i wciągając głęboko w płuca jej zapach.

Zadrżała.

Podobało mu się, że tak na niego reaguje. Nie potrafił już dłużej hamować swojego pożądania, tym bardziej że dawno już nie spotkał dziewczyny, która by go tak zafascynowała, a jednocześnie podniecała.

Przekładając rękę przez jej ramię, zanurkował dłonią w jej dekolt. Oparła o niego głowę, najwyraźniej zadowolona z pieszczoty. Reakcja Oliwii upewniła go, że ma jej przyzwolenie, a ta świadomość odurzyła go niczym narkotyk.

– Boże, one są prawdziwe – zawołał zduszonym głosem. – Gdyby zaszła taka konieczność, postawiłbym w klubie zakład, że to dzieło dobrego chirurga…

Oliwia go nie słuchała. Była zbyt pochłonięta rozgrywką własnego ciała. Zrobiło się jej gorąco. Nie raz sobie wyobrażała, jakby to było przeżyć choć raz coś tak spontanicznego i zmysłowego, co spowodowałoby, że cały system jej zakończeń nerwowych rozpadłby się na milion kawałków. Ale czy ona jest na to gotowa?

Leon sięgnął dłonią pod sukienkę, zanurzając palce w najdelikatniejszej i najwrażliwszej części jej ciała. Jęknął głucho, czując, jaka jest gorąca i wilgotna.

Jednym ruchem ściągnął z niej sukienkę. Stała przed nim w samej koronkowej bieliźnie. Stojąc za nią, obsypywał pocałunkami jej gładką skórę. Powoli schodził po kręgosłupie w dół, a potem delikatnie musnął wargami wgłębienia tuż nad kształtnymi pośladkami. Jednym ruchem obrócił ją twarzą do siebie. Oparł się czołem o jej głowę, zaskoczony, jak działała na jego zmysły. Delikatnie przesuwał dłońmi po jej ciele, zaczynając od ramion, poprzez ręce, talię, a zatrzymując się na pośladkach. Rozkoszując się aksamitem jej skóry, zamruczał zachwycony jej kształtami. Przyciągnął ją za biodra ku swojej twardej męskości.

 

Oddech Oliwii przyśpieszył, tak jak bicie serca, które tłukło się w jej piersi niczym ptak, który szukał wyjścia na zewnątrz.

– Masz ostatnią szansę – odezwał się napiętym głosem. – Potem już nie będzie odwrotu – na podkreślenie swoich słów gwałtownym ruchem zdarł narzutę z łóżka.

Chociaż przed jedną noc chcę poczuć się jak kobieta, pomyślała, podchodząc do Leona, drżącymi rękami rozpinając guziki w jego koszuli. Kiedy na moment ich spojrzenia się skrzyżowały, dostrzegła w jego oczach błysk triumfu. Między nimi toczyła się gra, która ich fascynowała i popychała ku sobie, po to żeby mogli zaspokoić narastającą w nich żądzę.

Nim Oliwia zdała sobie sprawę, co się tak naprawdę dzieje, leżała już naga na łóżku, a Leon pochylał się nad jej piersiami, całując jej twarde sutki. Wygięła plecy w łuk, zaplatając ręce w jego miękkie włosy i burząc misternie ułożoną fryzurę. Już nie przypominał poważnego biznesmena, a zwyczajnie napalonego samca.

Uśmiechnął się pod nosem, łapiąc Oliwię za nadgarstki, które unieruchomił tuż nad jej głową. Przez chwilę wpatrywali się w siebie, tocząc walkę na spojrzenia, aż w końcu to Oliwia nieznacznie uniosła głowę, na co Leon zrobił lekki unik w tył. Cmoknął, wskazującym palcem machając jej przed twarzą.

– Mała, ja się nie całuję… z nikim – oświadczył słodkim głosem.

Prychnęła.

– Bardzo dobrze. Mnie to pasuje – odpowiedziała przekornie. – Ludzie nie dbają o swój oddech – zakończyła.

Leon cicho się roześmiał, zamykając usta na sterczącym sutku, a jego język zataczał małe okrążenia wokół niego. Oliwia ponownie wygięła plecy w łuk, podając mu swoje ciało. Przesuwał się coraz niżej. Poczuła jego usta na swoim brzuchu, ale nie pozostał tam zbyt długo. Kierował się w dół, aż dotarł do sedna jej kobiecości. Jego język dotknął jej łechtaczki tak delikatnie, że świat przed jej oczami zrobił się szary, a ona zobaczyła gwiazdy. Pod wpływem dotyku rozszerzyła nogi, wysyłając Leonowi nieme zaproszenie. Wyrwało się jej kilka westchnień rozkoszy.

– Właśnie tak – jego głos przepełniony był pożądaniem. – Nie myśl. Czuj. Teraz próbuję, jak smakujesz, a potem sprawię, że będziesz krzyczeć.

Nie rzucał słów na wiatr. Język Leona bawił się i drażnił, dłonie wędrowały po całym ciele. Wyczuła zmianę, gdy chwycił ją za pupę i lizał ją długimi płynnymi ruchami, by po chwili wsunąć język do środka, aż Oliwia wiła się pod nim, rozpaczliwie pragnąc, żeby wziął ją mocniej i głębiej, aż do utraty świadomości.

Leżała bezwstydnie naga przed dopiero co poznanym mężczyzną, który klęcząc przed nią, wciąż chłonął ją swoimi ustami, a ona chciała więcej wszystkiego co tylko mógł jej ofiarować.

Złapał za jej kolana, rozchylając je jeszcze bardziej, aż jego twardy i gładki penis naciskał na jej nabrzmiałą kobiecość. Wszedł w nią jednym mocnym pchnięciem. Oliwia cicho krzyknęła. Zatrzymał się na chwilę w skupieniu, przyglądając się dziewczynie. Ich spojrzenia się spotkały, zamglone przez pożądanie.

– Oliwia – wyszeptał.

Zamknęła oczy, głęboko wzdychając.

– Proszę… – w ciszy zabrzmiał jej błagalny głos.

Leon zaczął się poruszać. Najpierw powoli, wypełniając jej jedwabiste wnętrze aż do samego końca, a po chwili tracąc nad sobą kontrolę, przyśpieszył. Nogi Oliwii zacisnęły się na jego biodrach, ponaglając go i jednocześnie wychodząc mu naprzeciw.

Czuła jego ciężar na sobie. Czuła, jak ją wypełniał. Miała wrażenie, że balansuje na krawędzi, a jeśli ktoś jej nie złapie, wpadnie w ciemną otchłań. Brakowało jej oddechu. Czuła, jak czysta rozkosz zbiera się w zakamarkach jej ciała, by po chwili eksplodować, rozlewając się po niej niczym gorąca lawa.

Spontaniczny krzyk wyrwał się z jej gardła. Była wstrząśnięta siłą, z jaką przeżyła swój pierwszy w życiu orgazm. Nie spodziewała się, że jest w stanie odczuwać coś podobnego, a także tym, że znalazł się ktoś, kto zabrał ją w tę ekscytującą podróż.

Leon przetoczył się na wolną połowę łóżka. Położył się na plecach, zakładając ręce za głowę. Był nie mniej zdziwiony niż Oliwia. Kto by pomyślał, że taka mała, cicha i niewinna istotka kryje pod tą prześliczną wierzchnią warstwą taki wulkan, który fascynował go z każdą chwilą coraz bardziej.

Głowił się, jak ją przekonać, aby zgodziła się zostać u niego. Ale najpierw musiał dowiedzieć się o niej kilku rzeczy, które mógłby potem wykorzystać przeciwko niej.

– Dlaczego zainteresowało cię nasze ogłoszenie? – zapytał, przekręcając głowę w jej stronę.

Zrobiła tak samo, przez chwilę wpatrując się w jego hipnotyzujące oczy.

Przekręciła się na brzuch, zbliżając twarz tak blisko jego, że niemal stykali się nosami.

– Przez ostatnią godzinę zastanawiałam się, czy są prawdziwe – z premedytacją użyła jego słów.

W jego oczach dostrzegła iskry rozbawienia.

– A mianowicie? – prowokował ją, zdając sobie sprawę, co ją tak zaintrygowało.

– Twoje oczy… – parsknęła śmiechem, kiedy dotarł do niej sens tego, co powiedziała. – Oczywiście oczy są prawdziwe. Miałam na myśli ich kolor. Jedno jest niebieskie, a drugie brązowe. Więc albo zgubiłeś jedno szkło kontaktowe, albo masz heterochromię, bardzo rzadką wadę wzroku. A że nie widzę charakterystycznej wypukłości dla szkieł, obstawiam to drugie – przyglądała się jego oczom pod różnym kątem.

Odsunęła się na bezpieczną odległość. Leon był szczerze rozbawiony jej dochodzeniem. Pośpiesznie, choć bezwiednie złapał ją za rękę. Chwilę ich rozstania chciał przeciągnąć do maksimum.

– Odziedziczyłem je po dziadku ze strony taty – wyjaśnił swobodnym głosem.

Oliwia skinęła głową ze zrozumieniem.

Leżeli tak naprzeciw, wpatrując się w siebie, a żadne z nich nie chciało być tym pierwszym, które zakończy ich spotkanie.

Zadzwonił telefon Oliwii i czar prysł.

– Muszę wracać do domu – powiedziała szeptem, wstając z łóżka.

– Nie odpowiedziałaś na moje pytanie – przypomniał jej w ostatniej chwili i złapał ją za łokieć, zmuszając, żeby została w miejscu. – Dlaczego zadzwoniłaś? – ponowił pytanie.

– A dlaczego dzwonią inne? – odpowiedziała pytaniem na pytanie. – Nie jestem wyjątkiem. – Jej usta rozciągnęły się w smutnym uśmiechu. – Potrzebuję pieniędzy – oświadczyła szczerze. – Kilka tygodni temu okazało się, że mój kredyt studencki prawie się wyczerpał i zabraknie mi na dwa ostanie lata szkoły – dokończyła, zbierając swoje rzeczy z podłogi.

– Wiedziałaś, gdzie dzwonisz? – zapytał.

Roześmiała się krótko.

– Oczywiście, że nie. Wygląda na to, że nadal jestem bardzo naiwną osobą, która nie zna się na życiu – stwierdziła kwaśno.

Wierzył jej. Reakcja Oliwii po tym, kiedy otworzyły się przed nią drzwi, potwierdziła jej słowa. Była w szoku.

– Gdybyś wiedziała… przyjechałabyś?

Jej spojrzenie było wystarczającą odpowiedzią.

Nie.

– Skorzystam z łazienki i znikam – oświadczyła, sięgając po torebkę, która leżała na podłodze po stronie Leona.

Wykorzystał okazję i ponownie złapał ją za rękę.

– Pracuj dla mnie – zaproponował szybko, licząc, że się zgodzi.

– Prędzej piekło zamarznie! – odpaliła błyskawicznie. – Nie jestem aż tak zdesperowana! – W jej głosie zabrzmiała nuta pogardy, ale i złości. – Poproszę rodziców o pomoc – stwierdziła sucho.

To była ostatnia deska ratunku. Nie chciała nadwyrężać ich skromnego budżetu, choć miała pewność, że nie odmówiliby jej. Wybrała bardzo drogie studia i teraz musi sobie poradzić. Kredyt miał wystarczyć na całe pięć lat. Niestety stało się inaczej.

– Śpią na kasie? – zapytał z kpiną, z góry znając jej odpowiedź.

– Gdyby tak było, jeździłabym najnowszym modelem landa z serii evoque, tyle że w metalicznym błękicie lub grafitowym kolorze z panoramicznym dachem – odpowiedziała zaczepnie.

Uniósł brwi zaskoczony.

– Nie patrz tak. Jeździsz moim marzeniem. Puść – szarpnęła się, ale Leon tylko zacieśnił uścisk na jej nadgarstku.

– Nie zrozumiałaś mojej propozycji…

– A czego tu nie rozumieć?! – wpadła mu w słowo. – Nie chcę obrazić żadnej z dziewczyn, które zatrudniasz, ale nie jestem dziwką, która rozłoży nogi przed każdym, kto zamacha jej kasą przed nosem – traciła już cierpliwość. – Tak, wiem, ostatnia godzina przeczy moim słowom, ale w dupie mam to, co o mnie w tej chwili myślisz. To był pierwszy i ostatni raz, kiedy obcy facet zaciągnął mnie do łóżka – wyrzuciła z siebie to wszystko jednym tchem i szarpnęła rękę mocniej, ale bez skutku.

– Proponując ci pracę, miałem na myśli tylko siebie. Nikt inny cię nie dotknie – wyjaśnił łagodnie, widząc, jak jej oczy ciskały błyskawicami. Nie chciał jej spłoszyć.

– Nie ma mowy – wycedziła przez zaciśnięte zęby.

– Dwa miesiące ze mną, a oszczędzisz tyle, że bez problemu wystarczy ci pieniędzy na opłacenie czesnego – kusił ją jedynym argumentem, jaki miał do dyspozycji.

Nie ma nikogo na świecie, do kogo nie trafiałaby mowa pieniądza. Mamona otwierała wiele drzwi, zmiękczała niejedno silne postanowienie, a nieraz odpowiedź odmowną potrafiła zamienić na tę twierdzącą.

Propozycja wydała się niezwykle kusząca, ale nie mogła jej przyjąć. Postąpiłaby nie tylko wbrew temu, jak została wychowana, ale także wbrew wszystkiemu, w co wierzyła. Dorastała z myślą, że pewnego dnia spotka mężczyznę, z którym połączy ją namiętna i prawdziwa miłość. Powinna brać przykład z koleżanek, które nie miały takich jak ona wygórowanych wymagań i zwyczajnie się bawiły, nabierając doświadczenia. Ona została z tyłu.

– Zapomnij – powiedziała wolno, przeciągając każdą literę.

Szarpnęła się na tyle mocno, że tym razem uwolniła się z jego uścisku.

Leon doskoczył do niej, zanim zdążyła zniknąć za drzwiami łazienki.

– Dlaczego? – nie odpuszczał. Uwięził jej dłonie w swoich, tak że upuściła sukienkę.

– Jesteś upierdliwy – wypluła z siebie, co przyjął z niefrasobliwym uśmiechem na ustach.

– Dlaczego? – powtórzył. – Obiecuję, że jak podasz mi prawdziwy powód, odpuszczę i odejdziesz wolno.

Miała dość, jej cierpliwość się wyczerpała. Marzyła, żeby stąd jak najszybciej wyjść i wrócić do domu.

– Bo nie wiedziałabym jak… – zająknęła się, a na jej policzki wypłynął rumieniec. – Całe liceum ślęczałam nad książkami, na studiach nie było inaczej. Czasami żałuję, że nie szlajałam się z koleżankami po klubach, zmieniając mężczyzn jak rękawiczki.

Po tym wyznaniu zrozumiał, dlaczego odrzuciła jego propozycję. Nie miała doświadczenia.

W duchu westchnął z ulgi. To nie była przeszkoda, której nie da się przeskoczyć.

Nasunęło mu się kolejne pytanie.

– A jak dogadzasz sobie? – zapytał bez ogródek miękkim głosem.

Oliwia uciekła wzrokiem.

– Tak myślałem. Ale temu można szybko zaradzić. Pomogę ci poznać samą siebie – oznajmił, ciągnąc ją w stronę łóżka.