Skoro tak dobrze jest rozmawiać, to czemu tak trudno?Tekst

0
Recenzje
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa



Text Copyright © 2019 Ian A. Marsh (wydanie I elektroniczne)

Polish edition © Fundacja Firmy Rodzinne 2019

All rights reserved

Ilustracja na okładce – Istockphoto CurvaBezier

Tytuł oryginału – If it so Good to Talk, Why is it so Hard?

Tłumaczenie – Terka: Karolina Podlipna

Redaktor prowadzący – Justyna Sell

Grafik prowadzący – Hanna Polkowska

Redakcja – Terka: Anna Czubska

Projekt okładki – Hanna Polkowska

Korekta – Terka: Joanna Łagoda, Justyna Sell, Kinga Tes

Skład – Terka: Remigiusz Dąbrowski, Elżbieta Baranowska

Redakcja techniczna – Zbigniew Wera

Wydanie I elektroniczne

ISBN 978-83-942980-5-0

Konwersja: eLitera s.c.

Książka wydana we współpracy z Publicat S.A.

PUBLICAT S.A.

61-003 Poznań, ul. Chlebowa 24

tel. 61 652 92 52, fax 61 652 92 00

e-mail: publicat@publicat.pl, www.publicat.pl

Spis treści

Karta redakcyjna

Dedykacja

Refleksje

Drogi, ciekawy świata Przyjacielu!

Podziękowania

Wprowadzenie

CZĘŚĆ I: ROZMOWA

1. W towarzystwie

2. Zasady i obowiązki

3. „Jeżeli ja używam jakiegoś słowa...”

4. Tekst i kontekst

CZĘŚĆ II: BARIERY

5. To niepokojące słowo na „e”

6. Przede wszystkim: bezpieczeństwo

7. Postrzeganie jest wszystkim

8. Pamięć o rzeczach minionych

9. Poznaj naszych przodków

CZĘŚĆ III: MOSTY

10. Nim dziecko skończy siedem lat

11. Stawić się na miejscu

12. Być tutaj

13. Umysł nowicjusza

14. To mogłem być ja

15. To słowo na „m”

16. Jeden mąż, pięć żon

17. Zapisz jako wersję roboczą – usuń

18. Praktyka czyni...

CZĘŚĆ IV: SPOŁECZNOŚĆ

19. Przynależność

20. Klej i smar

Posłowie

Refleksje

Załącznik 1. Uniwersalne emocje oraz ich nazwy

Załącznik 2. Kto jest kim

Bibliografia

Przypisy

Dla Rosy

Refleksje

Refleksja 1. Tu i teraz

Refleksja 2. Poznawanie emocji

Refleksja 3. Punkty zapalne

Refleksja 4. Świadomość sensoryczna

Refleksja 5. Mentalna podróż w czasie

Refleksja 6. Marzenie

Refleksja 7. Powiernicy

Refleksja 8. Przyjmowanie perspektywy

Refleksja 9. Koncentracja

Refleksja 10. Świadomość

Refleksja 11. RAIN

Refleksja 12. Miłosierdzie

Refleksja 13. Ciekawość

Refleksja 14. Coraz większa ciekawość

Refleksja 15. Życie z technologią

Refleksja 16. Bezpieczna przystań

Refleksja 17. Kim jesteśmy?

Refleksja 18. Skąd to się bierze?

.


Ian A. Marsh i Katarzyna Gierczak-Grupińska


Radosny Zespół Fundacji Firmy Rodzinne, od lewej: Małgorzata Stromczyńska, Katarzyna Komin, Eleni Tzoka-Stecka, Katarzyna Gierczak-Grupińska, Konrad Bugiera, 2019

Dokument chroniony elektronicznym znakiem wodnym

This ebook was bought on LitRes

Drogi, ciekawy świata

Przyjacielu!

Skoro tak dobrze jest rozmawiać, to czemu tak trudno?

Cieszę się, że masz przed sobą tę książkę. Najwyraźniej temat skutecznego i dobrego dialogu nie jest Ci obojętny. To ważne, bo przecież nikt z nas nie pobierał w domu rodzinnym fachowych lekcji owocnej rozmowy. A właśnie tam powstaje swoisty kod, który potem rzutuje na osobiste rozumienie świata. To, jak się zwracamy do bliskich, jakich sformułowań używamy, jakie emocje nam towarzyszą i w jaki sposób rozumiemy te same słowa – wszystkie te elementy po trosze kształtują naszą osobowość.

Często nie zdajemy sobie sprawy, jak ważna jest w naszym życiu dobra i zaangażowana rozmowa. Może nawet nie potrafimy powiedzieć, czym taki dialog się charakteryzuje, lecz kiedy w nim uczestniczymy, wyczuwamy uwagę i zainteresowanie ze strony rozmówcy oraz nawiązujemy z nim prawdziwy kontakt. Jeżeli tego zabraknie, czujemy się lekceważeni lub mamy wrażenie, że nasze sprawy nie obchodzą tej drugiej osoby. Po jakimś czasie nie będziemy pamiętali wszystkich słów, które padły z jej strony, ale na pewno pozostanie w nas uczucie wywołane tą wymianą zdań. Dlatego tak ważne jest wrażenie, jakie zostawimy w sercu rozmówcy.

Myślę szczególnie o takich sytuacjach, kiedy ktoś wreszcie musi powiedzieć, że w pokoju jest słoń, choć inni usilnie temat przemilczają. A słoń rośnie. I robi się coraz bardziej niezależny i natarczywy. Trzeba pamiętać, że słoniem mogą być różne rzeczy: budowanie strategii firmy, zakup samochodu, zatrudnienie pracownika, zmiana pracy, przygarnięcie kota – od pozornie prostych (ale podkreślam – tylko pozornie) do zdecydowanie bardziej skomplikowanych kwestii i wynikających z nich decyzji. Dlaczego kładę nacisk na „pozorność” prostoty? Dlatego, że gdy na posiadane przez nas informacje nałożymy jeszcze emocje, właściwie wszystko przestaje być proste. Piszę to, ponieważ cieszę się, że ta książka bierze emocje pod uwagę, nie przemilcza ich i nie zmusza, byśmy je oddzielili od decyzji czy od nas samych.

 

Optymizmem napawa fakt, że przygotowanie do rozmowy, o którym pisze Ian Marsh, to nie formułowanie naszych racji, nie przewidywanie argumentów drugiej strony po to, aby je zbić, tylko raczej działanie zgodne z filozofią: „Spodziewaj się wszystkiego i niczego nie oczekuj”.

Wierzę w to, że poradnik, który trzymasz w dłoniach, stanie się dla Ciebie ważnym drogowskazem, z którym łatwiej będzie usiąść do dobrej rozmowy. Jeśli poczujesz w sobie gotowość do podzielenia się zaczerpniętą stąd wiedzą z przyjacielem czy rodziną, koniecznie przekaż ją dalej. Ufam, że zawarta w niej mądrość zaciekawi Cię i ułatwi sztukę prowadzenia dialogu.

Tytuł tej publikacji dla mnie osobiście jest bardzo ważny.

Zmagamy się ze sobą w dialogu wewnętrznym i w dialogu z innymi. Wyjątkową zaletą jest umiejętność przełożenia myśli na słowa, które zostaną zrozumiane zgodnie z naszą intencją. To bardzo trudna, ale też ważna umiejętność – starajmy się ją w sobie rozwijać, aby nam i innym łatwiej było dojść do porozumienia bez emocjonalnego poharatania.

W rozmowie i w życiu – miej w sobie uważność i otwartość na inny punkt widzenia. Ponieważ cały nasz świat składa się z milionów poglądów, które po wysłuchaniu mogą nieco zmienić Twój własny. Nie odkładaj tego na później: zacznij w tym miejscu, gdzie jesteś teraz. Nie można czekać na idealny moment ani szukać najbardziej sprzyjających okoliczności, bo takie nie istnieją.

W skupieniu wsłuchaj się w tę książkę i wynieś z niej to, co dla Ciebie ważne. Z przyjemnością poznam Twoje przemyślenia.

Katarzyna Gierczak-Grupińska

kasia@ffr.pl

prezes Fundacji Firmy Rodzinne,

wydawcy polskiej wersji książki

Skoro tak dobrze jest rozmawiać, to czemu tak trudno?

www.ffr.pl

Podziękowania

Ta książka nie powstałaby, gdyby w moim życiu nie pojawili się pewni ludzie. Niestety, niektórych z nich już dzisiaj z nami nie ma. Z innymi miałem zaś kontakt wyłącznie internetowy bądź poprzez ich dzieła. Większość najważniejszych osób – wszyscy klienci, z którymi pracowałem i od których w ciągu wielu lat tak dużo się nauczyłem – z oczywistych względów musi pozostać anonimowa.

Oto ci, którym mogę otwarcie wyrazić swą wdzięczność – w kolejności, w jakiej pojawiali się w moim życiu: Roselyn Fell, Michael Carter, Malcolm Gammie, David Tandy, John Rowe, David Jenner, William Ury, Edmund Granski, John Ding Teah Chean, David Richbell, Joanna Kalowski, Daniel Siegel oraz Carol Seah.

Innym, a są wśród nich: Christian Stewart, Riccardo Abbate, Kecia Barkawi-Hauser i Alexander Barkawi, serdecznie dziękuję za czytanie poszczególnych części książki w miarę jej powstawania i dzielenie się ze mną nieocenionymi uwagami. Za błędy, które pozostały w tekście, ponoszę wyłączną odpowiedzialność.

Kiedy zaczynałem, nie mogłem nawet przypuszczać, jak dobrym studium przypadku okaże się rozmowa autora z redaktorem. Składam serdeczne podziękowania Lisie Cordaro za jej mądrość i cierpliwość podczas dialogu, dzięki któremu mój tekst stał się materiałem na książkę.

Ogromne podziękowania należą się również całemu zespołowi Troubador. Pomógł on przekształcić przyjęty przez wydawcę materiał w książkę, którą trzymasz teraz w rękach. Dziękuję Heidi Hurst, nie tylko za zarządzanie całym procesem, ale także za projekt graficzny, wybór czcionek i skład. Jestem wdzięczny Chelsea Taylor za pracę nad projektem okładki, a Kat Rooke – za korektę. Tak między nami, to oni wszyscy nadali mojemu tekstowi kontekst.

Gorące podziękowania kieruję również do Wendy Baskett za wykonanie tej części książki, którą dawno temu nauczono mnie czytać w pierwszej kolejności: indeksu. Przeczytaj go od początku do końca, a jeśli zechcesz do niego wrócić i przeanalizować go dokładniej (na co mam szczerą nadzieję), naprawdę docenisz talent Wendy.

Wprowadzenie

Chiński filozof Laozi[1] zasłynął słowami: „Podróż tysiąca mil zaczyna się od jednego kroku”[2]. I tak rzeczywiście jest. Nie podejmuj żadnych działań, a – uwierz lub nie – nic się nie wydarzy. Jednak w ideograficznym piśmie chińskim nie istnieje jedno ściśle określone znaczenie, dlatego to, co napisał Laozi, można również przetłumaczyć następująco: „Podróż rozpoczyna się u twoich stóp”. Wyrusz stamtąd, gdzie jesteś, a nie od miejsca, w którym chciałbyś zacząć – i tak właśnie powinniśmy robić.

Wielu z nas prawdopodobnie uważa, że całkiem dobrze porozumiewa się z innymi. W końcu robimy to codziennie, komunikujemy się w zasadzie od momentu, gdy pierwszy raz spojrzeliśmy w twarz matki i przekazaliśmy jej wyraźnie – choć bez słów – że przez jakiś czas, właściwie dość długi, będziemy potrzebować jej opieki. Większość z nas poradziła sobie z tym zupełnie nieźle, lecz co z naszymi późniejszymi rozmowami? Co myślą ci, z którymi teraz prowadzimy konwersacje? Czy w ogóle zawracamy sobie głowę sprawdzaniem tego? A może uważamy tę czynność za tak oczywistą, jak oddychanie – czyli coś, co dzieje się samo i nie jest nabytą umiejętnością?

W życiu zawodowym pracowałem głównie z rodzinami, które z własnej woli komplikowały swoje relacje z innymi jako małżonkowie, rodzice, dzieci, rodzeństwo, kuzynostwo, partnerzy biznesowi, pracodawcy i pracownicy, inwestorzy, ich klienci i tak dalej. Ogólnie rzecz biorąc, to ludzie inteligentni, dobrze wykształceni, odnoszący sukcesy – w każdym razie na polu finansowym. Bez namysłu dopowiadają zaczęte przez drugą osobę zdania, ale nie potrafią zdobyć się na to, by porozmawiać o bardzo dla siebie ważnych (wręcz egzystencjalnych) sprawach. Nawet jeśli łączy ich głębokie uczucie, poruszanie drażliwych tematów i tak wywołuje w nich irytację.

Skoro mądrzy, dobrze wykształceni ludzie, którzy się kochają i spędzają razem czas zarówno w pracy, jak i w domu, mają trudności z przeprowadzeniem poważnych rozmów o najistotniejszych dla nich sprawach, czy reszta z nas ma w ogóle jakiekolwiek szanse? Jaką nadzieję mogą mieć osoby żyjące w znacznie luźniej powiązanych społecznościach, nie mówiąc już o komunikacji z nieznajomymi czy – uchowaj Boże! – tymi, których uważamy za swoich wrogów?

W części II przyjrzymy się bliżej temu, dlaczego według współczesnej neurobiologii tak niedoskonała komunikacja interpersonalna stanowi w rzeczywistości typowe ludzkie doświadczenie. Muszę tu zaznaczyć, że nie jestem naukowcem. Doszedłem do swoich wniosków na podstawie doświadczeń z pola bitwy, najpierw jako prawnik zajmujący się sporami sądowymi, później mediator, a teraz nauczyciel, trener i moderator. Po drodze zapoznałem się z pracą Daniela Siegela, pioniera w dziedzinie neurobiologii interpersonalnej (IPNB), badającej, w jaki sposób relacje z ludźmi oraz mózg wspólnie kształtują nasze życie psychiczne. Szukając zbieżnych wniosków pochodzących z różnych dyscyplin, IPNB stara się znaleźć równowagę między subiektywnym doświadczeniem a nauką. Chodzi o to, aby zachować spójność z wiedzą naukową, lecz jednocześnie nie tkwić w jej ograniczeniach[3].

Nie mogłem się oderwać od książki Siegela Psychowzroczność[4] (zresztą, szczerze mówiąc, odbywałem wtedy trzynastogodzinny lot!). W czasie tej podróży wiele rzeczy rozjaśniło mi się w głowie: liczne sprawy, z którymi się borykałem i nad którymi pracowałem, nagle nabrały sensu. Dla mnie był to początek fascynującej naukowej wyprawy w głąb tego, czym zajmuję się na co dzień.

Muszę również zaznaczyć, że omawiane tu aspekty naukowe bynajmniej nie są rezultatem wyczerpującego przeglądu całej dostępnej literatury na ten temat. Rozpocząłem od studiów nad IPNB i – zaintrygowany zawartymi tam ciekawymi odniesieniami – złożyłem kolejne zamówienia na Amazonie (a oprócz tego obficie czerpałem z dobrodziejstw Google Scholar). W konsekwencji tworzyłem coraz bardziej interesujące przypisy, to zaś wciągało mnie jeszcze bardziej. Czy po prostu padłem ofiarą efektu potwierdzenia (patrz rozdział 8.)? Być może, chociaż podjąłem świadomy wysiłek, aby do tego nie dopuścić. Mimo to, choć nauka sama w sobie jest niezwykle interesująca, dla mnie najciekawsze są te obszary wiedzy, na których współgrają ze sobą współczesna nauka, starożytna mądrość i bezpośrednie osobiste doświadczenie.

Naturalnie, istnieją również inne poglądy na te kwestie – i być może to one są słuszne. To, co dzisiaj z taką pewnością „wiemy”, następnego dnia bywa już „niezupełnie takie”. Nawet zasady dynamiki Newtona i teoria względności Einsteina okazały się tylko szczególnymi przypadkami[5]. Jak ujął to dalajlama, mówiąc o psychologii buddyjskiej[6], jeżeli naukowcy wykażą, że jest ona błędna, będzie musiała się zmienić[7].

W części III wyjaśnię, co możesz robić na co dzień, aby rozwijać pewne nawyki umysłowe, a tak naprawdę przeprojektować sobie mózg. Dzięki temu twoje obwody mózgowe odpowiedzialne za relacje społeczne będą działały jak należy, dostrojone do otaczających cię osób. W znacznym stopniu poprawi to jakość dialogów: nie tylko ty sam będziesz się czuł lepiej słyszany i właściwie rozumiany, lecz także komfort ten będą mieli ci, z którymi rozmawiasz. Przedstawione tutaj pomysły wyrosły z mojej pracy ze skonfliktowanymi rodzinami, a z czasem zostały udoskonalone zarówno w świetle nauki, jak i na podstawie dalszych doświadczeń.

Wreszcie w części IV powiem więcej o tym, co możemy zrobić, aby rozwinąć prospołeczne oraz prokomunikacyjne poczucie wspólnoty, czyli pewną wrażliwość w naszych rodzinach i innych grupach, do których należymy. Pozwala to na stworzenie przestrzeni, w której możemy w bardziej umiejętny sposób prowadzić tak potrzebne nam rozmowy i w której nieporozumienie nie oznacza stawiania naszych relacji na ostrzu noża.

Zważywszy na tematykę, książka ta nie może być niczym innym niż próbą rozmowy między autorem a czytelnikiem. W tym celu napisałem ją w pierwszej osobie, zwracając się bezpośrednio do czytelnika.

Długo zastanawiałem się nad tym, jak mówić o rozmówcy, drugiej stronie w prowadzonych przez nas konwersacjach. „Interlokutor” byłby określeniem precyzyjnym, brzmiałby jednak sztucznie, nawet pompatycznie, przywodząc na myśl sir Humphreya Appleby’ego z brytyjskich seriali telewizyjnych Tak, panie ministrze oraz Tak, panie premierze[8]. „Ta druga osoba” jest określeniem równie dokładnym, ale z kolei zbyt bezosobowym, jeżeli chodzi o rozmowę; poza tym to aż trzy słowa – niezręcznie by się nimi operowało. Mógłbym wszystko zilustrować konkretnymi przykładami i nadać występującym w nich bohaterom prawdziwe imiona, ale gdybyśmy ty i ja stali ze sobą twarzą w twarz, z całą pewnością tak bym z tobą nie rozmawiał. A gdybym próbował, bez wątpienia wkrótce zmęczyłbyś się mną i poszukał sobie innego towarzystwa!

Mimo wszystko jednak idea imienia jest atrakcyjna. W końcu konwersujemy z drugim człowiekiem. Jasne, czasem rozmawiamy ze zwierzętami, a nawet z przedmiotami (chociaż, przyznajmy to uczciwie, w tym przypadku to raczej krzyki niż rozmowa!), lecz kiedy to robimy, po prostu dokonujemy antropomorfizacji, traktując zwierzęta czy rzeczy jak osoby – a ludzie mają przecież imiona. W istocie to właśnie wtedy, gdy odbieramy komuś imię, kiedy osobę traktujemy jak liczbę, odcinamy się od niej najbardziej, jak tylko można – w pewnym sensie ją wykluczamy.

Ostatecznie zdecydowałem się na słowo „Alia”, które po łacinie oznacza „inna”. Zapisuję je wielką literą, aby pełniło rolę imienia. Pozwala mi to też, zgodnie z maksymą suficką, podkreślić, że „Inny jest moim Bratem”. Albo Siostrą, ponieważ pragnąłbym uczynić cały tekst jak najbardziej uniwersalnym.

Kolejnym wyzwaniem, z jakim przyszło nam się zmierzyć przy składaniu tego materiału w książkę, jest to, że nie mamy tutaj do czynienia z logiką linearną. Jeśli A, to B; jeśli B, to C – taka zależność po prostu nie znajduje tu zastosowania. Korci mnie, aby powiedzieć, że jest to bardziej diagram Venna, w którym poszczególne kręgi się na siebie nawzajem nakładają, zbiory mają części wspólne i każdy w jakimś stopniu opiera się na wielu innych, a spójny obraz wyłania się dopiero wtedy, gdy weźmiemy pod uwagę wszystkie razem. Prawdę mówiąc, podejrzewam, że różne omawiane w tym poradniku tematy, zwłaszcza w części III, bardziej przypominają boki jubilersko oszlifowanego kamienia, z których każdy rzuca światło na pozostałe fasety, ale sam w sobie nie jest szczególnie fascynujący.

Podsumowując, przedstawiłem materiał w kolejności, która ma sens w świecie drukowanego słowa, gdzie z konieczności coś następuje najpierw, a coś później. Prosiłbym jednak, abyś nie pozwolił, by twój (z natury rzeczy) poszukujący schematów mózg nadawał temu porządkowi zbyt wielkie znaczenie. Jeżeli wolisz zaglądać do tego poradnika od czasu do czasu – zwłaszcza do niektórych jego części – zamiast czytać go od deski do deski, mam nadzieję, że takie podejście też się sprawdzi.

 

Głęboko wierzę, że wszyscy możemy się nauczyć skuteczniej porozumiewać, a lepsza komunikacja pozwoli nam podejmować trafniejsze decyzje (zarówno indywidualnie, jak i zbiorowo), mieć większy wpływ na otaczających nas ludzi i bardziej konstruktywnie radzić sobie z różnicami, które nieuchronnie występują w życiu. Nikt nie jest idealny, ufam jednak, że nie oznacza to, iż obecnie mamy jakiś defekt i w związku z tym koniecznie musimy coś w sobie naprawić. Sam na przykład dzięki praktyce mógłbym ulepszyć wiele swoich umiejętności, ale są również rzeczy, których robić nie potrafię, jak gra na pianinie czy w szachy. Byłbym jednak w stanie się ich nauczyć, gdybym tak postanowił. Dlaczego poświęcić czas na doskonalenie umiejętności komunikacyjnych, a nie na naukę gry w szachy czy na pianinie? Ponieważ jestem przekonany, że dzięki lepszym umiejętnościom komunikacyjnym możemy wiele zmienić – a bez nich, jak się wydaje, nie potrafimy osiągnąć niemal niczego.

Zakończę ostrzeżeniem: tak jak przeczytanie książki o ćwiczeniach fizycznych nie sprawi, że staniesz się sprawniejszy, a zapoznanie się z poradnikiem o zdrowym odżywianiu nie ujmie ci kilogramów, tak samo ta pozycja nie obdarzy cię wymownym językiem czy otwartymi uszami. Obawiam się, że tę pracę musisz wykonać samodzielnie – i kontynuować ją nawet po przeczytaniu całej książki (chociaż jeżeli zechcesz mieć ją zawsze pod ręką, byłoby to bardzo miłe!).

Nie wiem, czy komunikacja doskonała istnieje. Jeśli tak, prawdopodobnie jest tym jasnym światłem, o którym mówią osoby po doświadczeniu śmierci klinicznej. Jeżeli uda ci się poznać ją wcześniej, pamiętaj, że to nie koniec, nie cel, a tylko narzędzie. I jak to zwykle z narzędziami bywa, łatwo je zawieruszyć na dnie skrzynki lub przypadkowo gdzieś zgubić.

Dla reszty z nas komfortowa komunikacja oznacza cudowne, pociągające miejsce, do którego warto dążyć, a ja mam nadzieję, że podróż ta okaże się dla ciebie równie fascynująca jak dla mnie. I naprawdę chciałbym o tym usłyszeć! Można się ze mną skontaktować na stronie www.good2talk.online.