Następny papież. Urząd Piotra i misja Kościoła

Tekst
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

Następny papież

George Weigel

Następny papież

Urząd Piotra i misja Kościoła

Przełożyła Dominika Krupińska

Wydawnictwo W Drodze, Poznań 2020

Tytuł oryginału

The next Pope: The Office of Peter and a Church in Mission

© 2020 by Ignatius Press, San Francisco. All rights reserved

© Copyright for this edition by Wydawnictwo W drodze, 2020

Redaktor prowadząca – Ewa Kubiak

Redakcja – Elżbieta Wiater

Korekta – Paulina Jeske-Choińska

Skład i łamanie – Stanisław Tuchołka • panbook.pl

Redakcja techniczna – Krzysztof Lorczyk OP

Projekt okładki i layoutu – Krzysztof Lorczyk OP

Fotografia na okładce – tiara papieża Piusa IX wykonana

przez C. Goettig, W. Deibel, C. Pizzala (1854 r., Niemcy);

commons.wikimedia.org

ISBN 978-83-7906-456-4 (wersja papierowa)

ISBN 978-83-7906-457-1 (wersja elektroniczna)

Wydawnictwo Polskiej Prowincji Dominikanów W drodze sp. z o.o.

Wydanie I

ul. Kościuszki 99, 61-716 Poznań

tel. 61 852 39 62

sprzedaz@wdrodze.pl

www.wdrodze.pl

WSTĘP

Krótkie wyjaśnienie

W ciągu ostatnich trzydziestu lat miałem zaszczyt prowadzenia długich rozmów z trzema papieżami: Janem Pawłem II, Benedyktem XVI i Franciszkiem. Wiedza wyniesiona z tych dialogów – jak również z wieloletnich kontaktów z katolikami ze wszystkich kontynentów, reprezentującymi wszystkie stany życia w Kościele – stała się dla mnie motywacją do przedstawienia swoich refleksji w tej

książce.

Jej treść zatem jest częściową spłatą dużego długu.

Mimo upływu czasu Kościół katolicki pozostaje tym samym Kościołem, ponieważ – jak przypomina św. Paweł w Ef 4,5 – służy temu samemu Panu, jest ukształtowany przez tę samą wiarę i zrodzony z tego samego chrztu. Jednak katolicki sposób „bycia Kościołem” zmienia się, aby spełniać wymagania wciąż trwającej zbawczej misji Chrystusa w świecie. W historii chrześcijaństwa było pięć takich epokowych przemian. Jedna z nich zachodzi obecnie.

W pierwszej z nich Kościół, który określamy mianem pierwotnego, ostatecznie oddzielił się od nurtu religijnego, który przyjął następnie formę judaizmu rabinicznego, w ramach procesu, który przyśpieszył po pierwszej wojnie rzymsko-żydowskiej w 70 roku po Chr. Kościół pierwotny ustąpił miejsca, a tak naprawdę zrodził chrześcijaństwo epoki ojców Kościoła, które okrzepło w IV wieku, a ukształtowało się pod wpływem kontaktów wspólnoty z kulturą grecko-rzymską. Pod koniec pierwszego tysiąclecia chrześcijaństwo patrystyczne przerodziło się w średniowieczne, stanowiące najpełniejszą syntezę, jaką Kościół, kultura i społeczeństwo kiedykolwiek zdołały osiągnąć. W XVI wieku wskutek kilku fal reformacji uległa ona rozbiciu i z tego kataklizmu wyłonił się katolicyzm kontrreformacyjny – sposób istnienia Kościoła, w którym wyrósł każdy katolik urodzony przed połową lat pięćdziesiątych XX wieku.

Pod koniec drugiego tysiąclecia w Kościele na całym świecie zaczęła wzbierać piąta wielka fala przemian: przejście od katolicyzmu kontrreformacyjnego do Kościoła nowej ewangelizacji. Katolicy żyją dzisiaj w zawirowaniach tego momentu przejściowego.

Na początku trzeciej dekady XXI wieku Kościół katolicki znajduje się w momencie przełomowym tej piątej epokowej przemiany. Wszyscy trzej papieże bowiem, których osobiście poznałem i których posługę Piotrową uważnie śledziłem, byli w ten czy inny sposób ludźmi Soboru Watykańskiego II – wydarzenia, które ostatecznie wyzwoliło przejście od katolicyzmu kontrreformacyjnego do Kościoła nowej ewangelizacji. Następny papież jednak nie będzie uformowany przez nie w równej mierze, jak jego trzej poprzednicy na katedrze św. Piotra.

Jako bardzo młody polski biskup, a później arcybiskup Krakowa, Karol Wojtyła (przyszły papież Jan Paweł II) brał czynny udział we wszystkich czterech etapach soboru i uczestniczył w przygotowywaniu projektu jego Konstytucji duszpasterskiej o Kościele w świecie współczesnym Gaudium et spes. Jako młody peritus, czyli ekspert teologiczny, Joseph Ratzinger (przyszły papież Benedykt XVI) wywarł poważny wpływ na opracowanie pięciu tekstów soborowych, z konstytucjami dogmatycznymi o Kościele i o objawieniu Bożym włącznie. Przeżycia związane z Soborem Watykańskim II i jego recepcją w Kościele na całym świecie wywarły głęboki wpływ na programy papieskie Jana Pawła II i Benedykta XVI. Ich pontyfikaty można w istocie rzeczy pojmować jako jeden, trwający trzydzieści pięć lat okres starań o nadanie temu wydarzeniu autorytatywnej interpretacji. Jego punkt zwrotny stanowi nadzwyczajny synod biskupów w 1985 roku, który odnalazł klucz do interpretacji szesnastu dokumentów soboru – tym kluczem okazało się pojęcie Kościoła jako misyjnej wspólnoty uczniów. Zwrot ten doprowadził ostatecznie do ogłoszenia nowej ewangelizacji przed Wielkim Jubileuszem roku 2000 oraz podczas niego, a później do powstania w 2007 roku dokumentu z Aparecidy, ogłoszonego przez biskupów Ameryki Łacińskiej i Karaibów, będącego być może najbardziej dotąd pogłębioną deklaracją mówiącą, czym powinna być misyjna wspólnota uczniów.

W przeciwieństwie do dwóch swoich poprzedników na tronie papieskim Jorge Mario Bergoglio (obecny papież Franciszek) nie ma bezpośredniego doświadczenia obrad Soboru Watykańskiego II. Jednak był w tamtym czasie młodym jezuitą, a w kontrowersyjnym okresie, jaki nastąpił zaraz po soborze, pełnił funkcję przełożonego zakonnego. Jako arcybiskup Buenos Aires odegrał kluczową rolę w pracach nad projektem dokumentu z Aparecidy. Jako papież Franciszek uważa za swój wzór papieża Pawła VI (który przewodniczył trzem z czterech sesji soboru). Ponadto kanonizował zarówno Pawła VI, jak i Jana XXIII – dwóch papieży Soboru Watykańskiego II. Zatem także ten papież jest w znaczącym stopniu soborowy.

Jego następcą zostanie prawdopodobnie ktoś, kto w latach, kiedy odbywało się Vaticanum II, był nastolatkiem lub młodzieńcem, a może nawet dzieckiem. W każdym razie, w odróżnieniu od Jana Pawła II, Benedykta XVI i Franciszka, nie będzie ukształtowany przez doświadczenie soboru i dyskusji nad jego znaczeniem oraz odbiorem, które wybuchły zaraz po zakończeniu tego wydarzenia. Kolejny papież będzie więc postacią okresu przejściowego w inny sposób niż jego bezpośredni poprzednicy. Wydaje się zatem właściwe, aby podjąć refleksję nad tym, jaką naukę wyniósł Kościół z doświadczeń pontyfikatów wspomnianych trzech soborowych papieży, oraz zasugerować, co ich następca mógłby z niej zaczerpnąć.

W okresie następnego pontyfikatu Kościół katolicki wkroczy na nieznane terytorium. Ważne jest zatem, by zastanowić się teraz nad dwiema kwestiami:

* Czego Duch Święty uczy Kościół w okresie przejściowym?

* Jakie cechy musi posiadać człowiek, który będzie przeprowadzał katolicką wspólnotę przez te przemiany, ponosząc olbrzymią odpowiedzialność i dźwigając ciężkie brzemię urzędu Piotrowego, dzierżącego „klucze królestwa niebieskiego” (Mt 16,19)1?

1 Cytaty z Pisma Świętego za Pismo Świętego Starego i Nowego Testamentu (Biblia Tysiąclecia), wyd. 5, Poznań 1999.

ROZDZIAŁ PIERWSZY

Duch Święty a chwila obecna katolicyzmu

Ojciec (…) innego Parakleta da wam, aby z wami był na zawsze (…) Ducha prawdy (…). Wy Go znacie, ponieważ u was przebywa i w was będzie.

J 14,16–17

W ciągu ostatnich stu pięćdziesięciu lat Duch Święty prowadził Kościół katolicki ku trzeciemu tysiącleciu – okresowi odnowionego świadectwa ewangelicznego i wzmożonego zapału misyjnego.

Ta wędrówka w głąb Ewangelii jest doświadczeniem łaski, ale nie odbywa się bez kłopotów. Reformy niezbędne do umożliwienia Kościołowi XXI wieku wypełniania ostatniego nakazu – „Idźcie (…) i nauczajcie wszystkie narody” (Mt 28,19) – muszą zostać dokończone. W samej wspólnocie zachodzą głębokie podziały dotyczące zarówno katolickiej doktryny i tożsamości, jak praktyki i misji. Na wiele Kościołów lokalnych padł ciemny cień skandali. Nie da się ukryć, że nasze czasy, jeśli chodzi o katolicyzm, nie są

spokojne.

Jeżeli jednak dokonamy analizy Kościoła na całym świecie i dostrzeżemy, gdzie jest on żywy i pełen wigoru, a gdzie chyli się ku upadkowi lub umiera, szlak na trzecie tysiąclecie wyznaczony dla katolickiej wspólnoty przez obiecanego Parakleta, Ducha Świętego, ukaże się wyraźnie.

Kościół, który przyjmuje Ewangelię, oferując mężczyznom i kobietom wielki dar przyjaźni z Jezusem Chrystusem, włączając tych przyjaciół Pana do wspólnoty Jego uczniów oraz uzdalniając ich dzięki sakramentom do oferowania innym daru, jaki sami otrzymali – ten katolicyzm jest żywy, nawet przy wymagających uwarunkowaniach kulturalnych i politycznych. Ten także wnosi ważny wkład w społeczeństwo, kulturę oraz życie publiczne.

Kościół, który utracił zaufanie do Ewangelii, który nie głosi już jej jako zbawczej prawdy i posłannictwa miłosierdzia Bożego dla każdego człowieka, który wydaje się myśleć o sobie jako o organizacji pozarządowej wykonującej społecznie akceptowane dzieła charytatywne – umiera nawet tam, gdzie posiada mocne podstawy finansowe i wydaje się zdrowy instytucjonalnie. Reprezentowany przez niego katolicyzm znajduje się na marginesie społeczeństwa, kultury i życia publicznego.

Zatem dla tych, którzy mają oczy, żeby widzieć dzieła łaski, oraz uszy, żeby słyszeć, co Duch mówi do Kościoła, a także odwagę, żeby czynić to, co zobaczyli i usłyszeli, droga naprzód jest jasno wytyczona – bez względu na ogrom wyzwań.

 

Ta wyznaczana przez Ducha droga ku kształtowi katolicyzmu, w którym liczne instytucje kościelne służą dawaniu impulsów do misji, rozpoczęła się prawie półtora wieku temu.

W momencie wyboru na Stolicę Piotrową w 1878 roku papież Leon XIII podjął śmiałą pod względem ewangelizacyjnym decyzję: katolicyzm porzuci bastiony obronne, wybudowane w ciągu XIX wieku, i włączy się w nurt życia współczesnego świata, aby go nawracać. Biskup Rzymu wierzył, że czyniąc to, Kościół będzie mógł wspierać ludzi jego epoki w zapewnianiu trwalszych fundamentów ich dążeniom do wolności, dobrobytu i solidarności. Aby realizować tę wizję katolicyzmu zaangażowanego, Leon XIII ożywiał katolickie życie intelektualne, wzywał do podjęcia dialogu między Kościołem a współczesną nauką, ułatwiał mu studiowanie własnej historii, zachęcał katolików do zainteresowania Biblią i tworzył nowoczesną katolicką naukę społeczną. Zarówno za jego pontyfikatu, jak i po jego zakończeniu, ta rewolucja leonińska doprowadziła do poważnych zawirowań w Kościele, zwłaszcza w Europie. Kwestia, jak właściwie katolicyzm ma podjąć zadanie nawrócenia świata, wywołała ostre i czasami zawzięte dyskusje. Z tego względu, oraz z powodu traum historycznych (do których należy zaliczyć również dwie wojny światowe), droga do zorientowanej na Ewangelię odnowy katolickiej nigdy nie była gładka i podążanie nią zawsze wymagało ofiar.

Osiemdziesiąt lat po przyjęciu przez Leona godności biskupa Rzymu wybrany został papież Jan XXIII. Angelo Giuseppe Roncalli odczuł zawirowania wywołane przez rewolucję leonińską we własnym życiu i posłudze. Z przeżyć wyniesionych z okresu pełnienia funkcji przedstawiciela dyplomatycznego Stolicy Apostolskiej w spustoszonej wojną południowo-wschodniej Europie, nuncjusza papieskiego w wyczerpanej i podzielonej powojennej Francji oraz kardynała patriarchy Wenecji ten pilny badacz historii wyniósł przekonanie, że Kościół musi nie tylko bronić się przed politycznymi i kulturowymi agresorami, ale także wyruszyć na odnowioną i ożywioną misję – podobnie jak uczynił w XVI wieku jeden ze świętych, którymi fascynował się Jan XXIII, św. Karol Boromeusz, gdy zasiadał na katedrze św. Ambrożego w Mediolanie. U końca drugiego i na progu trzeciego swego tysiąclecia Kościół katolicki nie żył już bowiem w czasach christianitas – powszechności kultury chrześcijańskiej, ułatwiającej przekazywanie wiary. Powróciły czasy apostolskie, a więc okres, którego charakter kształtował ostatni nakaz Pana oraz żywe poczucie powinności głoszenia Ewangelii „w porę i nie w porę” (2 Tm 4,2).

Jan XXIII to rozumiał. Właśnie po to, by zachęcić cały Kościół katolicki do zrozumienia tego nakazu ewangelicznego oraz perspektyw ewangelizacyjnych, zwołał nowy sobór. Jego obrady miały skupić jak w soczewce energię wyzwoloną przez rewolucję leonińską i przekuć tę dynamikę w sobór ekumeniczny. Papież miał nadzieję, że będzie to nowe doświadczenie Pięćdziesiątnicy. Podobnie jak pierwsza, opisana w drugim rozdziale Dziejów Apostolskich, to doświadczenie Ducha Świętego miało pogłębić wiarę Kościoła w prawdy ewangeliczne i rozpalić żarliwe zaangażowanie katolików w ewangelizację.

Biskup Rzymu wyraził jasno swoje zamiary co do Soboru Watykańskiego II w wygłoszonym 11 października 1962 roku przemówieniu otwierającym sobór Gaudet Mater Ecclesia – tytuł stanowią trzy pierwsze słowa łacińskiego tekstu wystąpienia. Jeśli dzisiaj się w ogóle o tej mowie wspomina, to tylko przy odwoływaniu się do jednego zdania, mianowicie tego, w którym papież zganił „proroków niedoli” postrzegających współczesne czasy jako okres całkowitej klęski1. Jednak Gaudet Mater Ecclesia daleko wykracza poza napomnienia dotyczące pesymizmu historycznego. W tym długim przemówieniu Jan XXIII stale powracał do centralnego zagadnienia: Kościół musi na nowo skupić swoją świadomość na Jezusie Chrystusie, od którego (według Jego słów) „bierze swoje imię, łaskę i swój sens”2. Epoka czegoś, co można by nazwać kościołocentrycznością – Kościół często skupiał się w epoce nowoczesnej na przetrwaniu instytucji i zarządzaniu nią – zbliżała się do końca. Zaczynała się nowa epoka chrystocentryczności, a więc Kościoła ponownie skupionego na realizacji ewangelicznego wezwania do głoszenia Jezusa Chrystusa, które stanowi odpowiedź na pytanie, jakie stanowi każde ludzkie życie. Był to kierunek, w którym Duch Święty prowadził katolicką wspólnotę od prawie wieku. Była to droga, którą katolicyzm będzie musiał podążać w przyszłości, używając instytucji zbudowanych i zachowanych w stuleciach, kiedy Kościół bronił się przed wrogimi siłami, jako wzmacniaczy impulsów do nawracania świata.

Jan XXIII twierdził, że podejmując tę drogę, katolicyzm nie zrywał drastycznie z przeszłością. Nie, powracał duchowo i w swojej wyobraźni religijnej do Galilei z dwudziestego ósmego rozdziału Ewangelii według św. Mateusza oraz ostatniego nakazu Pana. Przywracał i odnawiał swój konstytutywny, ewangeliczny cel. Żeby go osiągnąć – nauczać wszystkie narody – Kościół musiał „przekazywać w pełni, całe i bez zniekształceń” prawdy, które Chrystus pozostawił pierwszej grupie apostołów, jak to ujmuje papież w Gaudet Mater Ecclesia3. Jednakże podkreślając konieczność ochrony prawd wiary katolickiej, papież zaakcentował też nakaz jej przekazywania. Kościół powinien dzielić się tym otrzymanym darem, tak aby „całość nauczania chrześcijańskiego [mogła] być pełniej i głębiej poznana”4. Dzięki tym prawdom bowiem – nauczał biskup Rzymu – mężczyźni i kobiety współczesnego świata będą mogli lepiej „zrozumieć, kim naprawdę są, jaką godnością się wyróżniają, do jakiego celu muszą dążyć”5. Głoszenie Ewangelii i dawanie o niej świadectwa to ofiarowanie ludzkości prawdy o niej – prawdy przynoszącej wyzwolenie, w najgłębszym znaczeniu tego słowa.

Już podczas Soboru Watykańskiego II miały miejsce spory, a pięćdziesiąt pięć lat, które upłynęły od jego zamknięcia, było nimi naznaczonych jeszcze silniej. Jednak u progu trzeciej dekady XXI wieku posoborowe kłótnie w Kościele nie są tym, co najbardziej uderzające. W ciągu tysiąca siedmiuset lat dziejów katolicyzmu sobory ekumeniczne zwoływano po to, by zajmowały się spornymi kwestiami, często związanymi z podstawowymi prawdami wiary; na soborach odbywały się zażarte kłótnie, a po ich zakończeniu zwykle wybuchały konflikty. Zatem nie są one w Kościele katolickim niczym nowym. Spory pojawiały się już na samym początku jego istnienia, jak czytamy w szóstym i piętnastym rozdziale Dziejów Apostolskich, i od tamtej pory wciąż się toczą.

Uderzające natomiast jest to, że w trakcie sporów, jakie powstały po Soborze Watykańskim II, na całym świecie rozkwitły te części Kościoła, które przyjęły chrystocentryczną, ewangeliczną wizję katolickiej przyszłości zaproponowaną przez Jana XXIII w Gaudet Mater Ecclesia. W tym samym czasie inne części wspólnoty katolickiej, które nie zdołały zrozumieć, że kontrreformacja się skończyła i Duch Święty wzywa Kościół, by ten przeszedł od troszczenia się o przetrwanie do ożywienia poczucia misyjności, runęły pod naporem współczesnego świata. To samo stało się z tymi częściami katolickiego świata, które wyobraziły sobie (i nadal to robią), że Sobór Watykański II miał oznaczać radykalne zerwanie z przeszłością, a więc tymi, które, jak się wydaje, nie zauważyły (i nie zauważają) skierowanego przez Jana XXIII w Gaudet Mater Ecclesia wezwania do przyszłej katolickiej wspólnoty eklezjalnej, aby „przekazywać w pełni, całe i bez zniekształceń” prawdy zawarte w Ewangelii i nauce Kościoła.

Zaczerpnięte z Ewangelii oczekiwania Jana XXIII co do Soboru Watykańskiego II otrzymały dodatkowy akcent dzięki trzem decydującym wydarzeniom, które nastąpiły w Kościele posoborowym. Inspirują one i dziś, dodając sił jego żywej części.

Pierwszym z nich była adhortacja apostolska Evangelii nuntiandi papieża Pawła VI z 1975 roku.

Zdołał on doprowadzić Sobór Watykański II do pomyślnego zakończenia. Jednak lata następujące bezpośrednio po tym zdarzeniu były wypełnione sporami o jego sens; w tym czasie nastąpił też poważny upadek dyscypliny kościelnej, a Kościołem wstrząsnął wybuch sprzeciwów wobec ogłoszonej w 1968 roku przez papieża Pawła encyklice poświęconej katolickiej etyce ludzkiej miłości (Humanae vitae). Gdy jednak życie tego papieża zbliżało się ku końcowi, zapragnął pozostawić Kościołowi coś, co jeden z jego współpracowników nazwał „testamentem duszpasterskim”6. Dokument ten – adhortacja Evangelii nuntiandi wieńcząca synod biskupów z 1974 roku – wzywał Kościół, aby powrócił do ożywczej wizji Soboru Watykańskiego II autorstwa Jana XXIII.

Papież, który przyjął imię tronowe od Apostoła Pogan, uczył, że misja nie jest jedynie czymś, co Kościół czyni – to coś, czym Kościół jest. A niepowtarzalną jego misją jest otwarta oferta przyjaźni z Jezusem Chrystusem: „Nie ma prawdziwej ewangelizacji bez głoszenia imienia i nauki, życia i obietnic, Królestwa i tajemnicy Jezusa Nazareńskiego, Syna Bożego”7. Spotkanie Go to oczywiście spotkanie Kościoła – wspólnoty, która żyje w oparciu o sakramentalne źródła łaski, ożywiające wiarę, nadzieję i miłość. Aby w nim jak najpełniej żyć, ci, którzy przyjęli Ewangelię, muszą następnie stać się jej głosicielami. A stając się ewangelizatorami – zakończył papież Paweł VI – chrześcijanie podejmują dzieło transformacji kultury i społeczeństwa, przemieniającą pracę ożywianą ciągłym własnym powracaniem do Chrystusa.

Jeśli Gaudet Mater Ecclesia była propozycją Jana XXIII, jakie dzieło ma się dokonać dzięki Soborowi Watykańskiemu II, to Evangelii nuntiandi stanowiło jego podsumowanie, autorstwa Pawła VI, oraz wezwanie, by przekroczyć spory i podjąć misję.

Drugim wydarzeniem podkreślającym ewangeliczny cel Soboru Watykańskiego II była specjalna sesja nadzwyczajnego synodu biskupów z 1985 roku. Zwołana została przez papieża Jana Pawła II w celu podjęcia oceny, co we wdrażaniu postanowień soboru poszło dobrze, a co nie do końca właściwie, dwadzieścia lat po uroczystym zamknięciu jego obrad 8 grudnia 1965 roku.

W przeciwieństwie do poprzednich Sobór Watykański II nie dostarczył kluczy do autentycznej interpretacji swego dzieła: nie zdefiniował żadnej doktryny, nie potępił żadnej herezji, nie napisał wyznania wiary, nie ustanowił żadnych praw ani nie zlecił napisania katechizmu. Klucz należało odnaleźć w tekstach soborowych, odczytywanych przez pryzmat Gaudet Mater Ecclesia oraz Evangelii nuntiandi. Była nim – zgodnie z podsumowaniem ojców synodu z 1985 roku – idea Kościoła jako misyjnej wspólnoty uczniów. Katolicyzm zaczyna się z chwilą zostania uczniem, a więc zwrócenia się do Jezusa Chrystusa i zawarcia z Nim przyjaźni, przyjęcia Ewangelii jako prawdy o świecie. Nawrócenie to włącza we wspólnotę bliskich Jezusa, która jest inna niż pozostałe sieci relacji w życiu jej członków. Żyje ona nie tylko dla siebie, lecz przede wszystkim po to, by ofiarowywać innym dar, który sama otrzymała: przyjaźń z wcielonym Synem Bożym i uczestnictwo w Jego Mistycznym Ciele, Kościele8.

Świat i niektórzy katolicy przypuszczali, że w posoborowych sporach w obrębie tego chrześcijańskiego wyznania chodziło o władzę. Synod z 1985 roku stwierdził jednak, że gra toczy się o samoświadomość Kościoła. Jej rdzeniem był, jest i zawsze musi być Jezus Chrystus. Poznać Go zaś to przyjąć odpowiedzialność – indywidualną i w ramach wspólnoty – za zaznajamianie z Nim innych. „Misyjna otwartość na całościowe zbawienie świata” – napisali ojcowie synodalni – „cechowała niegdyś Kościół Nowego Testamentu; dlatego musi też być charakterystyczna dla Kościoła Soboru Watykańskiego II”9.

Trzecim wydarzeniem, które wzmocniło realizację planów ewangelizacyjnych Soboru Watykańskiego II, dając nowy impuls duchowy tym częściom Kościoła powszechnego w XXI wieku, które się rozwijały, był Wielki Jubileusz Roku 2000.

Został on ogłoszony przez Jana Pawła II po to, by Kościół ponownie wkroczył na ścieżki historii zbawienia i by po upływie dwóch tysiącleci jego lud otrzymał przypomnienie, że chrześcijaństwo nie jest pobożnym mitem. Odwołuje się ono do konkretnych wydarzeń historycznych, które się przydarzyły mężczyznom i kobietom realnie żyjącym w określonych czasie i miejscu. A wydarzenia te, przede wszystkim spotkanie Zmartwychwstałego Pana, którego znali oni wcześniej jako rabbiego Jezusa z Nazaretu, przemieniło dotychczas nieśmiałe i marginalizowane osoby we wspólnotę uczniów, która rozpoczęła rewolucję religijną.

 

Chcąc przedstawić to wiernym z całą jasnością, Jan Paweł II zakończył Wielki Jubileusz listem apostolskim Novo millennio ineunte, wydanym 6 stycznia 2001 roku, w którym zaproponował metaforę biblijną opisującą katolicyzm trzeciego tysiąclecia. Jak Chrystus polecił rybakom Piotrowi i Andrzejowi, by „wypłynęli na głębię” (Łk 5,4) na połów10, tak wzywa teraz Kościół do opuszczenia płytkich, czasem słonawych, pozornie bezpiecznych wód zarządzania instytucjonalnego i wyruszenia na wzburzone wody XXI wieku, na wielki połów uczniów.

Kościół musi kontynuować dzieło, które było u jego początku.

Ta odbywana pod kierunkiem Ducha podróż przez ostatnie dekady drugiego i pierwsze trzeciego tysiąclecia bywa dla Kościoła okresem wędrówki po pustyni. Są momenty, trwające niekiedy całymi latami, gdy zmierzanie ku katolickiej przyszłości, wyznaczonej przez ostatni nakaz Pana, tkwi w martwym punkcie. Należało się tego spodziewać. Wspólnota, którą tworzą ludzie nie do końca nawróceni, Kościół grzeszników, którzy żyją dzięki łasce i wędrują dzięki wierze, będzie od czasu do czasu gubił drogę. W chwilach zastoju może on zwracać się ku sobie i angażować w pewnego rodzaju bratobójczy konflikt. W ciągu ostatniego półtora wieku zdarzały się też momenty, kiedy Kościół wydawał się bliski katastrofy. W chwilach tych szczególnie cenna była pamięć o tym, że pewna natchniona przez Boga księga opisująca historię Kościoła, Dzieje Apostolskie, kończy się rozbiciem okrętu11 – i ta pozorna katastrofa staje się sposobnością do poszerzenia jego misji.

Pośród wszystkich trudności, wobec których staje katolicyzm, a które zazwyczaj definiują Kościół katolicki w oczach tych, którzy nie znają go od wewnątrz, szlak jego realnej przyszłości jest jasny. W XXI wieku i trzecim tysiącleciu będzie on chrystocentryczny, w pełni wywodzący się z Ewangelii, albo nie będzie go wcale. Hierarchia musi to zrozumieć. Jej przedstawiciele nie mogą przerażać się tym, że nasze czasy nie są epoką christianitas, lecz apostolską. To moment, w którym powinna nastąpić mobilizacja i ożywienie katolicyzmu, gdyż żyjemy w epoce, która wzywa każdego członka Kościoła do przygody, jaką stanowi misja.

Odpowiedzialność za nią ponosi każdy katolik. Przewodnictwo w jej prowadzeniu może podejmować wiele osób różnych stanów, jednak jej przywództwo należy do ludzi pełniących w Kościele władzę duszpasterską. Uzyskali ją dzięki sakramentowi święceń oraz trwaniu w jedności z biskupem Rzymu.

Właśnie przed nim stojące wymagania w obecnej apostolskiej epoce stanowią temat tych rozważań.

1 Jan XXIII, przemówienie Gaudet Mater Ecclesia, 8 (11 października 1962). Tłum. polskie: „Wiadomości Diecezjalne” 31, Katowice 1963, s. 2–7.

2 Tamże, 3.

3 Tamże, 15.

4 Tamże.

5 Tamże, 17.

6 Zob. L. Moreira Neves OP, Evangelii nuntiandi: Paul VI’s Pastoral Testament to the Church, EWTN.com, za: „L’Osservatore Romano” (wyd. ang.), 17 stycznia 2001, s. 10, https://www.ewtn.com/catholicism/library/evangelii-nuntiandi-paul-vis-pastoral-testament-to-the-church-1983 (dostęp: 17.03.2020). Artykuł jest refleksją z okazji dwudziestej piątej rocznicy publikacji Evangelii nuntiandi.

7 Paweł VI, Adhortacja apostolska Evangelii nuntiandi, 22.

8 The Final Report of the 1985 Extraordinary Synod; The Church, in the Word of God, Celebrates the Mysteries of Christ for the Salvation of the World, https://www.ewtn.com/catholicism/library /final-report-of-the-1985-extraodinary-synod-2561 (dostęp: 17.03.2020).

9 Tamże.

10 Jan Paweł II, List apostolski Novo millennio ineunte, 1.

11 Rozbicie okrętu zostaje opisane w przedostatnim rozdziale, księga zaś kończy się planowanym wcześniej przybyciem św. Pawła do Rzymu i rozmową z tamtejszymi Żydami (zob. Dz 28) – przyp. red.