Potęga teraźniejszościTekst

Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Nie masz czasu na czytanie?
Posłuchaj fragmentu
Potęga teraźniejszości
Potęga teraźniejszości
− 20%
Otrzymaj 20% rabat na e-booki i audiobooki
Kup zestaw za 69,80  55,84 
Potęga teraźniejszości
Audio
Potęga teraźniejszości
Audiobook
34,90  25,48 
Szczegóły
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

Dokument chroniony elektronicznym znakiem wodnym

This ebook was bought on LitRes


Tytuł oryginalny: The Power of Now

Copyright © 1999 by Eckhart Tolle

Posłowie, copyright © 2004 by Eckhart Tolle

Originally published in Canada by Namaste Publishing Inc.

All rights reserved.

Copyright © for the Polish translation by Michał Kłobukowski

Copyright © for the Polish Edition by Galaktyka Sp. z o.o.,

Łódź 2010

90-562 Łódź, ul. Łąkowa 3/5

tel. +42 639 50 18, 639 50 19, tel./fax +42 639 50 17

e-mail: info@galaktyka.com.pl; sekretariat@galaktyka.com.pl

www.galaktyka.com.pl

Wydanie książkowe: 978-83-7579-137-2

E-book (mobi): 978-83-7579-254-6

E-book (e-pub): 978-83-7579-252-2

Redaktor prowadzący: Marek Janiak

Korekta: Halina Ulatowska

Konwersja do formatu EPUB/MOBI - InkPad.pl

Księgarnia internetowa!!!

Pełna informacja o ofercie, zapowiedziach i planach wydawniczych

Zapraszamy

www.galaktyka.com.pl

kontakt e-mail: info@galaktyka.com.pl ;

sekretariat@galaktyka.com.pl

Wszelkie prawa zastrzeżone. Bez pisemnej zgody Wydawcy książka ta nie może być powielana ani częściowo, ani w całości. Nie może też być reprodukowana, przechowywana i przetwarzana z zastosowaniem jakichkolwiek środków elektronicznych, mechanicznych, fotokopiarskich, nagrywających i innych.

Informacje zawarte w tej książce oparte są na doświadczeniu i poglądach autora. Ani autor, ani wydawca nie ponoszą odpowiedzialności za jakiekolwiek wykorzystanie informacji zawartych w tej książce.

Jesteś tu, aby mógł się ziścić

boski plan wszechświata.

Jesteś aż tak ważny!

Spis treści

PODZIĘKOWANIA

WPROWADZENIE

Jak powstała ta książka

Prawda, która jest w tobie

ROZDZIAŁ 1. NIE JESTEŚ SWOIM UMYSŁEM

Największa przeszkoda na drodze do oświecenia

Uwalnianie od własnego umysłu

Oświecenie: wznieść się ponad myśl

Emocja: reakcja ciała na poczynania umysłu

ROZDZIAŁ 2. ŚWIADOMOŚĆ: WYJŚCIE Z BÓLU

Nie przysparzaj bólu

Ból zadawniony: rozpuszczanie ciała bolesnego

Ego utożsamione z ciałem bolesnym

Pochodzenie lęku

Ego w poszukiwaniu pełni

ROZDZIAŁ 3. W GŁĄB TEJ OTO CHWILI

Nie szukaj siebie w umyśle

Połóż kres urojonemu istnieniu czasu

Nic nie istnieje poza teraźniejszością

Klucz do wymiaru duchowego

Docieranie do potęgi teraźniejszości

Wyzwolenie z czasu psychicznego

Czas psychiczny jako rodzaj obłędu

Postawa negatywna i cierpienie zakorzenione są w czasie

Odkrywanie życia, przesłoniętego sytuacją życiową

Wszelkie problemy to urojenia umysłu

Skok kwantowy w ewolucji świadomości

Radość istnienia

ROZDZIAŁ 4. UMYSŁ I JEGO UNIKI PRZED TERAŹNIEJSZOŚCIĄ

Utrata teraźniejszości: sedno urojeń

Nieświadomość zwykła a nieświadomość głęboka

Czego szukają?

Rozpuszczanie zwykłej nieświadomości

Wolność od zgryzoty

Gdziekolwiek jesteś, bądź tam całym sobą

Wewnętrzny cel drogi życiowej

Przeszłość nie wytrzyma konfrontacji z twoją obecnością

ROZDZIAŁ 5. OBECNOŚĆ

Jest czym innym, niż myślisz

Ezoteryczny sens „czekania”

Piękno powstaje w twojej niewzruszonej obecności

Urzeczywistnienie czystej świadomości

Chrystus: czym naprawdę jest twoja boska obecność

ROZDZIAŁ 6. CIAŁO WEWNĘTRZNE

Istnienie jest twoją najgłębszą jaźnią

Patrz, gdzie słowo nie sięga

Odnajdywanie prawdziwego siebie – niewidzialnego i niezniszczalnego

Łączenie się z ciałem wewnętrznym

Przemiana dzięki ciału

Kazanie o ciele

Zakorzeń się głęboko w sobie

Zanim wejdziesz w ciało, wybacz

Twoja więź z nieprzejawionym

Spowalnianie procesu starzenia

Wzmacnianie układu odpornościowego

Niech oddech wprowadzi cię w ciało

Twórcze posługiwanie się umysłem

Sztuka słuchania

ROZDZIAŁ 7. BRAMY NIEPRZEJAWIONEGO

Głębokie wnikanie w ciało

Źródło czi

 

Sen bez marzeń

Inne bramy

Cisza

Przestrzeń

Prawdziwa natura przestrzeni i czasu

Świadoma śmierć

ROZDZIAŁ 8. ZWIĄZKI OŚWIECONE

Wrota teraźniejszości są wszędzie, gdzie jesteś ty

Splot miłości i nienawiści

Nałóg a poszukiwanie pełni

Od związków uzależniających do oświeconych

Związki jako praktyka duchowa

Dlaczego kobiety bliższe są oświecenia

Zbiorowe ciało bolesne kobiet i jego rozpuszczanie

Wyrzeknij się związku z samym sobą

ROZDZIAŁ 9. GDZIE NIE SIĘGA SZCZĘŚCIE ANI NIESZCZĘŚCIE, PANUJE SPOKÓJ

Wyższe dobro ponad dobrem i złem

Koniec z dramatem w twoim życiu

Nietrwałość a cykle życiowe

Negatywizm: jak się nim posługiwać i jak się go wyrzec

Natura współczucia

W stronę rzeczywistości innego rzędu

ROZDZIAŁ 10. SENS PODDANIA

Zgodna teraźniejszość

Od energii umysłowej do duchowej

Poddanie w związkach osobistych

Od choroby do oświecenia

W obliczu katastrofy

Cierpienie w spokój przeistoczone

Droga krzyżowa

Swoboda wyboru

POSŁOWIE

PODZIĘKOWANIA

Jestem głęboko wdzięczny Connie Kellough za troskę i wsparcie, a także za ogromny wkład, jaki wniosła w opracowanie tekstu tej książki i jej wydanie. Nasza współpraca dała mi wiele radości.

Moje podziękowania należą się też Corei Ladner i wszystkim wspaniałym ludziom, którzy pomogli mi stworzyć tę książkę, ponieważ dali mi najcenniejszy spośród darów − przestrzeń. To dzięki nim mogłem swobodnie pisać i żyć. Dziękuję więc Adrienne Bradley z Vancouver, Margaret Miller z Londynu, Angie Francesco z Glastonbury w Anglii, Richardowi z Menlo Park i Rennie Frumkin z Sausalito w Kalifornii.

Wyrażam również wdzięczność Shirley Spaxman i Howardowi Kelloughowi za przejrzenie wczesnej wersji maszynopisu i za użyteczne komentarze, a także wszystkim tym, którzy zechcieli zrecenzować tekst w późniejszych stadiach obróbki i podzielić się ze mną swoją opinią. Dziękuję Rose Dendewich za to, że opracowała książkę na komputerze, robiąc to z radością, a zarazem profesjonalnie.

Chciałbym jeszcze przesłać wyrazy miłości i wdzięczności swoim rodzicom, bez których udziału książka ta nigdy by nie powstała, oraz nauczycielom duchowym, a zwłaszcza największemu spośród wszystkich guru: życiu.

WPROWADZENIE
Jak powstała ta książka

Przeszłość niewiele mnie obchodzi, rzadko więc o niej myślę; chciałbym jednak pokrótce opowiedzieć, jak zostałem nauczycielem duchowym i jak doszło do powstania tej książki.

Zanim skończyłem trzydzieści lat, żyłem w prawie ciągłym niepokoju, a jedynym urozmaiceniem tego stanu były napady depresji, którym towarzyszyły myśli samobójcze. Czuję się teraz tak, jakbym mówił o jednym ze swoich poprzednich wcieleń lub wręcz o cudzym życiu.

Wkrótce po dwudziestych dziewiątych urodzinach obudziłem się nad ranem, ogarnięty bezgraniczną zgrozą. Wielokrotnie zdarzało mi się już budzić z takim uczuciem, lecz tym razem było ono silniejsze niż kiedykolwiek. Nocna cisza, niewyraźne kontury mebli w ciemnym pokoju, daleki turkot przejeżdżającego pociągu − wszystko to wydawało się tak obce, wrogie i bezsensowne, że napawało mnie głębokim wstrętem do świata. Ale najohydniejsze było moje własne istnienie. Po co dalej żyć, dźwigając brzemię niedoli? Po co przedłużać nieustanną szarpaninę? Czułem, jak głęboka tęsknota za unicestwieniem, za niebytem, wyraźnie bierze górę nad instynktownym pragnieniem, żeby jednak jeszcze pożyć.

„Dłużej już ze sobą nie wytrzymam”. Ta właśnie myśl nasuwała mi się raz po raz. I nagle zdałem sobie sprawę z jej osobliwości. „Jestem jeden, czy jest mnie dwóch? Jeśli nie mogę ze sobą wytrzymać, to widocznie jesteśmy dwaj: z jednej strony «ja», który mówię te słowa, a z drugiej jakaś − powiedzmy − «osoba», z którą już nie wytrzymuję. A skoro tak, to może tylko jedno z nas istnieje naprawdę”.

To raptowne odkrycie tak mnie oszołomiło, że mój umysł stanął jak wryty. Byłem w pełni świadom, ale nie miałem w głowie ani jednej myśli. A potem wciągnęło mnie coś w rodzaju energetycznego wiru. Najpierw był powolny ruch, a później przyspieszenie. Owładnął mną przemożny lęk i cały zacząłem dygotać. Usłyszałem słowa „niczemu się nie opieraj”, jakby wypowiedział je jakiś głos w mojej piersi. Czułem, że wsysa mnie próżnia. Miałem jednak zarazem takie uczucie, jakby istniała ona we mnie samym, nie zaś na zewnątrz. I nagle znikł wszelki lęk, a ja pozwoliłem sobie wpaść w tę próżnię. W ogóle nie pamiętam, co było dalej.

Obudziło mnie ćwierkanie ptaka za oknem. Nigdy przedtem nie słyszałem takiego dźwięku. Pod zamkniętymi powiekami ukazał mi się drogocenny brylant. No właśnie: gdyby brylant mógł wydawać dźwięk, brzmiałby on dokładnie tak jak ten ptasi śpiew. Otworzyłem oczy. Przez firanki wlewał się do pokoju pierwszy brzask. Zanim zdążyłem cokolwiek pomyśleć, już czułem, już wiedziałem, że światło to coś nieskończenie bogatszego, niż my, ludzie, zdajemy sobie sprawę. Sącząca się przez firanki łagodna świetlistość była samą miłością. Łzy zakręciły mi się w oczach. Wstałem i przeszedłem się po pokoju. Bez trudu rozpoznałem w nim własny pokój, ale wiedziałem, że tak naprawdę widzę go pierwszy raz w życiu. Wszystko było świeże i dziewicze, jakby właśnie przed chwilą zaistniało. Biorąc do ręki kolejne przedmioty − ołówek, pustą butelkę − zdumiewałem się, jakie są piękne i żywe.

Tamtego dnia chodziłem po mieście, bezgranicznie zdziwiony cudownością życia na Ziemi, jakbym dopiero co przyszedł na świat.

Pięć następnych miesięcy przeżyłem w niezmąconym, głębokim spokoju i błogości. Później intensywność tego stanu nieco osłabła − a może tak mi się tylko zdawało, ponieważ stał się on dla mnie czymś naturalnym. Nadal potrafiłem funkcjonować w świecie, chociaż zdawałem sobie sprawę, że nic nie mogę zrobić, aby wzbogacić to, co już mam.

Wiedziałem oczywiście, że przydarzyło mi się coś głęboko istotnego, lecz w ogóle tego zdarzenia nie rozumiałem. Dopiero po kilku latach, kiedy już naczytałem się różnych tekstów o tematyce duchowej i spędziłem trochę czasu z nauczycielami duchowymi, pojąłem, że przytrafiło mi się właśnie to, czego wszyscy szukają. Zrozumiałem, iż pod ogromnym naciskiem cierpienia, jakiego doświadczyłem owej nocy, moja świadomość musiała zapewne zaniechać utożsamiania się z nieszczęśliwym i głęboko zalęknionym „ja”, które w sumie jest tylko stworzoną przez umysł fikcją. Zaniechanie to było widocznie tak całkowite, że fałszywe, cierpiące „ja” natychmiast runęło − niby nadmuchiwana zabawka, z której wyciągnięto zatyczkę. Pozostała zaś jedynie moja prawdziwa natura, rozumiana jako wiecznie obecne „ja jestem”: świadomość w stanie czystym − tym sprzed utożsamienia z formą. W późniejszym czasie nauczyłem się z pełną świadomością wnikać w tę niepoddaną czasowi, niedostępną dla śmierci sferę wewnętrzną, którą zrazu uznałem za próżnię. Osiągałem stany tak nieopisanie błogie i święte, że blednie przy nich nawet to pierwsze, wspomniane na wstępie przeżycie. Nadszedł w końcu czas, kiedy na płaszczyźnie fizycznej wszystko, ale to wszystko utraciłem. Nie łączyły mnie żadne związki z ludźmi, nie miałem pracy, domu ani tożsamości społecznej. Prawie dwa lata przesiedziałem na ławkach w parku, czując niesłychanie silną radość.

Lecz nawet najpiękniejsze doznania pojawiają się, aby kiedyś przeminąć. Zapewne ważniejszy od wszelkich doznań jest podskórny nurt spokoju, który od tamtej pory ani na chwilę mnie nie opuścił. Czasem bywa on bardzo silny, niemal dotykalny, tak że potrafią go odczuć również inni ludzie. Kiedy indziej schodzi na dalszy plan i dobiega stamtąd niby odległa melodia.

W późniejszych latach zdarzało się, że ktoś do mnie podchodził i mówił: „Chcę mieć to samo, co ty. Czy możesz mi to dać albo pokazać, jak mógłbym to zdobyć?”, a ja odpowiadałem: „Już to masz. Po prostu jeszcze tego nie czujesz, bo twój umysł robi za dużo hałasu”. Z tej odpowiedzi wyrosła z czasem ta oto książka.

Zanim zdążyłem się połapać, znów miałem zewnętrzną tożsamość: zostałem nauczycielem duchowym.

Prawda, która jest w tobie

W książce tej zawarta jest sama istota działalności − o tyle, o ile daje się ją przekazać w słowach − którą od dziesięciu lat prowadzę w Europie i w Ameryce Północnej, pracując bądź to z pojedynczymi osobami, bądź z niewielkimi grupkami poszukiwaczy, penetrujących sferę ducha. Chciałbym z głębokim uczuciem i uznaniem podziękować tym wyjątkowym ludziom za ich odwagę, za gotowość sprostania przemianie wewnętrznej, za trudne pytania, jakie mi zadają, i za chęć słuchania. Bez nich książka ta nigdy by nie powstała. Należą do nielicznej jak dotąd, lecz na szczęście rosnącej mniejszości duchowych pionierów: osiągnąwszy pewien etap rozwoju, potrafią zerwać odziedziczone więzy kolektywnych schematów umysłowych, które od całych eonów trzymają ludzkość we władzy cierpienia.

Wierzę, że książka ta trafi w ręce ludzi, którzy dojrzeli już do radykalnej przemiany wewnętrznej, a tym samym przemianę tę przyspieszy. Mam też nadzieję, że dotrze do wielu innych osób, którym jej treść wyda się godna zastanowienia, choć może nie będą jeszcze gotowe żyć w pełnej zgodzie z zawartym tu przesłaniem, stosując je w praktyce. Być może kiedyś, później, w nich także ziarno zasiane podczas lektury połączy się z ziarnem oświecenia, które każdy nosi w sobie, i nagle zakiełkuje ono, ożyje.

Książka ta w swojej obecnej postaci wyłoniła się − w znacznej mierze spontanicznie − jako odpowiedź na pytania, które zadawali rozmaici uczestnicy seminariów, kursów medytacji i prywatnych sesji terapeutycznych, toteż w ostatecznej redakcji zachowałem formę pytań i odpowiedzi. Wspomniane kursy i sesje nauczyły mnie i dały mi wcale nie mniej niż pytającym. Niektóre pytania zapisałem prawie słowo w słowo. Inne są syntetyczne: każde powstało z połączenia kilku często zadawanych pytań pewnego typu, natomiast odpowiedź na nie utworzyłem, wydobywając samo sedno z paru rozmaitych odpowiedzi. Niekiedy w trakcie pisania nasuwała mi się zupełnie nowa odpowiedź, głębsza i wnikliwsza niż wszystko, co wcześniej zdołałem sformułować. Pewne dodatkowe pytania zadał mi wydawca, pragnąc dokładniej wyjaśnić niektóre kwestie.

 

Sam zauważysz, że od pierwszej do ostatniej strony dialogi te toczą się na przemian na dwóch różnych poziomach.

Na jednym poziomie zwracam ci uwagę na to, co jest w tobie fałszem. Mówię o naturze ludzkiej nieświadomości i zaburzeń funkcjonowania, a także o tym, jak zjawiska te zazwyczaj się przejawiają w zachowaniu, począwszy od konfliktów w relacjach międzyludzkich, a skończywszy na wojnach między plemionami czy państwami. Znajomość tych zagadnień jest nieodzowna, dopóki bowiem nie nauczysz się dostrzegać fałszu w tym, co fałszywe − innymi słowy: widzieć, co nie jest naprawdę tobą − nie dokona się trwała przemiana i zawsze prędzej czy później dasz się wciągnąć z powrotem w sferę iluzji i takiego lub innego rodzaju bólu. Na tym poziomie pokazuję ci też, jak należy postępować, żeby z tego, co w tobie fałszywe, nie budować sobie rzekomego „ja” ani nie stwarzać osobistych problemów, gdyż tym właśnie sposobem fałsz w nieskończoność się powiela.

Na drugim poziomie dyskursu mówię o głębokiej przemianie ludzkiej świadomości, przedstawiając tę przemianę nie jako odległą i niepewną perspektywę, lecz jako coś, co już teraz znajduje się w twoim zasięgu, niezależnie od tego, kim i gdzie jesteś. Pokazuję ci, jak możesz się wyrwać ze zniewolenia, w którym trzyma cię umysł, jak przejść na poziom świadomości oświeconej i zachować ją w życiu codziennym.

W poświęconych temu drugiemu poziomowi partiach książki nie zawsze dobieram słowa z myślą o przekazaniu konkretnych informacji; niekiedy chodzi mi głównie o to, żeby wciągnąć cię w ten nowy stan świadomości. Raz po raz próbuję zabrać cię ze sobą w tę niepoddaną czasowi sferę intensywnej, świadomej obecności w Teraźniejszej Chwili, żeby dać ci przedsmak oświecenia. Dopóki sam go nie zaznasz, fragmenty te mogą ci się wydawać nieco monotonne. Lecz gdy tylko poznasz z własnego doświadczenia to, o czym mówię, na pewno zrozumiesz, że w passusach tych zawarty jest ogrom mocy duchowej, a wtedy uznasz je może za najwartościowsze z całej książki. Jeszcze jedno: ponieważ każdy człowiek nosi w sobie ziarno oświecenia, często zwracam się wprost do tego kogoś, kto wie, o co mi idzie − do tego kogoś, kto mieszka w tobie, chociaż przesłania go myśliciel; zwracam się do tej głębszej jaźni, która natychmiast rozpoznaje prawdę duchową, wpada z nią w rezonans i czerpie z niej siłę.

Pojawiający się tu i ówdzie znak wskazuje, że warto może przerwać lekturę, trochę pomilczeć, naprawdę poczuć i przeżyć prawdziwość tego, co przed chwilą zostało powiedziane. Przy innych fragmentach pomysł ten może ci się nasunąć naturalnie i spontanicznie.

Kiedy zaczniesz czytać tę książkę, znaczenie takich słów, jak „Istnienie” czy „obecność”, niekoniecznie będzie dla ciebie od razu całkiem jasne. Jeśli tak się zdarzy, po prostu czytaj dalej. W trakcie lektury mogą ci się nasuwać pytania lub wątpliwości. Odpowiedź na niektóre z nich znajdziesz zapewne w dalszych rozdziałach, inne zaś okażą się nieistotne, gdy głębiej wnikniesz w tę naukę − i w siebie.

Nie czytaj samym umysłem. Zauważ, czy w odpowiedzi na to, co czytasz, nie pojawia się w tobie odczucie, wrażenie, że oto spotykasz się z czymś, co w głębi duszy już wiesz. Nie mogę ci oznajmić żadnej prawdy duchowej, której gdzieś głęboko w sobie wcześniej byś nie znał. Mogę ci jedynie przypomnieć coś, o czym zapomniałeś. A wtedy odzywa się i swobodnie wyłania z wnętrza każdej komórki twojego ciała żywa wiedza − pradawna, a zarazem wiecznie nowa.

Umysł wciąż chce wszystko szufladkować i porównywać, ale z tej akurat książki więcej skorzystasz, jeśli użytej tutaj terminologii nie będziesz porównywał z terminologią innych nauczycieli; jeżeli nie powstrzymasz się od tych porównań, zapewne namącisz sobie w głowie. Takich określeń, jak „umysł”, „szczęście” i „świadomość” używam niekoniecznie w tym samym sensie, co inni nauczyciele. Nie przywiązuj się do żadnych słów. To tylko szczeble, które należy jak najszybciej zostawić za sobą.

Jeśli czasem cytuję słowa Jezusa czy Buddy, fragmenty Kursu cudów lub innych nauk, robię to nie dla porównania, lecz aby zwrócić ci uwagę na fakt, że w gruncie rzeczy istnieje i zawsze istniała tylko jedna nauka duchowa, chociaż przekazywano ją w wielu różnych formach. Niektóre z nich − na przykład formy przekazu stosowane w religiach o długiej tradycji − tak już obrosły zewnętrznością, że ich duchowa esencja prawie zupełnie się zatraca, toteż głębszy sens tych religii w znacznej mierze przestał być dostrzegany, a ich przeobrażająca moc zanikła. Ilekroć więc czerpię cytaty z tych pradawnych religii lub z innych nauk, staram się odsłonić ich głębsze znaczenie, aby wskrzesić w ten sposób ich przeobrażającą moc – zwłaszcza na użytek czytelników, którzy są owych religii czy też nauk wyznawcami. Mówię im: nie musicie szukać prawdy nigdzie indziej. Pozwólcie, że pokażę wam, jak możecie głębiej wniknąć w to, co już macie.

Zazwyczaj staram się jednak używać terminologii możliwie najbardziej neutralnej, żeby dotrzeć do jak najszerszego kręgu czytelników. Książkę tę można traktować jako nowy wykład ponadczasowej nauki duchowej, esencji wszystkich religii, sformułowanej tutaj zgodnie z potrzebami naszych czasów. Treść wykładu nie została zaczerpnięta ze źródeł zewnętrznych, lecz z jedynego prawdziwego Źródła, które mieści się w ludzkim wnętrzu, nie ma w niej więc żadnych teorii ani spekulacji. Mówię na podstawie wewnętrznego doświadczenia, a jeśli chwilami przemawiam z naciskiem, to tylko po to, żeby przebić się przez grube warstwy oporu, jaki stawia umysł, i dotrzeć do tego miejsca w tobie, w którym już dawno wiesz to wszystko równie dobrze jak ja − do miejsca, w którym słysząc prawdę, natychmiast ją się rozpoznaje. Człowiek wpada wtedy w uniesienie i nagle żyje mocniej niż przedtem, jak gdyby coś w nim mówiło: „Tak. Wiem, że to prawda”.