Trzy pytania

Tekst
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa


Tytuł oryginału:

The Three Questions


Copyright © 2018 Don Miguel Ruiz and Barbara Emrys.

Published by arrangement with HarperCollins Publishers.

All rights reserved.

Opublikowano na podstawie umowy z HarperCollins Publishers.

Wszelkie prawa zastrzeżone.


ISBN wydania oryginalnego: 978-0-062771-56-4


© for the Polish edition: Galaktyka Sp. z o.o., Łódź 2018

90-644 Łódź, ul. Żeligowskiego 35/37

tel. +42 639 50 18, 639 50 19, tel./fax 639 50 17

e-mail: info@galaktyka.com.pl; sekretariat@galaktyka.com.pl

www.galaktyka.com.pl


ISBN: 978-83-7579-805-0


Redakcja: Elżbieta Derelkowska

Korekta: Emilia Michalak

Redaktor prowadzący: Marek Janiak

Projekt okładki: Garamond

Konwersja do EPUB/MOBI: InkPad.pl


Księgarnia internetowa!!!

Pełna informacja o ofercie, zapowiedziach i planach wydawniczych

Zapraszamy

www.galaktyka.com.pl

kontakt e-mail: info@galaktyka.com.pl


Wszelkie prawa zastrzeżone. Bez pisemnej zgody wydawcy książka ta nie może być powielana ani częściowo, ani w całości, z wyjątkiem cytowania niewielkich fragmentów w przeglądach i recenzjach. Nie może też być reprodukowana, przechowywana i przetwarzana z zastosowaniem jakichkolwiek środków elektronicznych, mechanicznych, fotokopiarskich, nagrywających i innych.


Niniejszą książkę dedykujemy tym wszystkim, którzy postanowili zostać bohaterami swojej własnej historii. Poświęcamy ją pokojowym buntownikom, którzy prag­ną zmienić swój świat. Stworzona jest ona dla tych, którzy bezwarunkowo kochają samych siebie i którzy sprawiają, że owa czysta miłość opromienia wszystko wokół nich. Dla kierujących się współczuciem, mających odwagę działać łagodnie, ale zdecydowanie, i nie ulegających irracjonalnym lękom.

Poświęcamy tę książkę wszystkim kobietom i mężczyznom, którzy mają odwagę przemówić w imieniu tych, którzy mówić nie mogą. Została poświęcona wszystkim, którzy posługują się słowem po to, by nieść przekaz miłości i szacunku.

Pozdrawiamy najserdeczniej naszych Czytelników.

DON MIGUEL RUIZ I BARBARA EMRYS

Spis treści

1. Trzy Perły Mądrości

2. Otwieranie drzwi

Zadaj sobie pytanie: „Kim jestem?”

3. Pierwsza Perła

4. Głos mojego „ja”

5. Jeden Umysł, jedna Społeczność

6. Umysł jako Władca

7. Sprawiedliwość i Sędzia

8. Głównodowodzący

Zadaj sobie pytanie: „Co jest Prawdziwe?”

9. Druga Perła

10. Życie w szponach tyranii

11. Wydostawanie się z więzienia

12. Dyplomata

13. Spokój i zdrowie psychiczne

Zadaj sobie pytanie: „Czym jest miłość?”

14. Trzecia Perła

15. Miłość twojego życia

16. Kochankowie i sympatie

17. Miłość do ludzkości

18. Strach i wiedza

19. Pokój w naszych czasach

20. Posłowie

1 Trzy Perły Mądrości

DAWNO TEMU, pewnego deszczowego dnia wiejską drogą jechał wozem stary człowiek. Droga była wyboista, więc jazda niezbyt przyjemna, a deszcz z każdą chwilą zacinał coraz mocniej.

Nagle wóz wpadł w szczególnie głęboką koleinę i tylne koło się wyłamało. Uspokoiwszy konia, staruszek zeskoczył w błoto i zaczął mocować się z kołem. Szybko jednak zrozumiał, że koleina jest za głęboka, a wóz za ciężki, aby go z niej wypchnąć. Kiedy tak stał bezradnie zmarznięty i przemoczony, usłyszał odgłos szybko zbliżających się ku niemu kroków.

To młody parobek z pobliskiego gospodarstwa wracał do domu na kolację. Zobaczył starego człowieka przy popsutym wozie, który uwiązł w błocie niczym w mulistej rzece. Chłopak był wysoki, silny i chętny do pomocy. Znalazł gdzieś porzucony drąg, wszedł po kolana w błoto, zaparł się i wypchnął wóz z koleiny. Potem zabrał się do osadzania koła na miejsce.

Podczas pracy rozgadał się na temat swoich marzeń i przyszłości. Niewiele wiedział o życiu i świecie, ale chętnie się uczył. Pragnął się dowiedzieć, kim jest, i znaleźć wytłumaczenie dla największych życiowych tajemnic. Doroślał, nic dziwnego, że chciał dowiedzieć się czegoś więcej o miłości. Wyznał, że często marzy na jawie o czymś wspaniałym, co się wkrótce wydarzy.

– Szczerze mówiąc – zwierzył się ze śmiechem – chwilami nie wiem, czy mi się coś śni, czy dzieje się naprawdę.

Chłopak paplał, a stary człowiek słuchał w milczeniu.

W godzinę praca została ukończona – koło wróciło na swoje miejsce, a wóz na drogę.

Przepełniony wdzięcznością staruszek przetrząsnął wszystkie kieszenie w poszukiwaniu jakichkolwiek monet, aby zapłacić chłopakowi za trud. Niestety nie znalazł niczego. Spytał więc, czy zamiast pieniędzy nie zechce wziąć trzech pereł mądrości, zapewniając przy tym, że przyniosą one więcej pożytku niż jakiekolwiek pieniądze. Chłopak uśmiechnął się, jakby słońce przebiło się przez gradowe chmury. Wcale nie liczył na zapłatę, ale uważał, że odmawiając okazałby lekceważenie. A poza tym przecież chciał wiedzieć jak najwięcej.

– Jestem zaszczycony, że chce się pan podzielić ze mną swoją mądrością – odparł grzecznie.

A więc stary człowiek zbliżył ku niemu twarz i zaczął mówić:

– Ażeby znaleźć własną ścieżkę w tym świecie, trzeba tylko odpowiedzieć sobie na trzy pytania – wyjaśnił. – Po pierwsze, trzeba zadać sobie pytanie: „Kim jestem?” Dowiesz się, kim jesteś wtedy, kiedy zrozumiesz, kim nie jesteś. Po drugie, musisz spytać: „Co jest rzeczywiste?” Zrozumiesz to, kiedy dostrzeżesz, co nie jest prawdziwe. A po trzecie – podsumował starzec – należy spytać siebie: „Czym jest miłość?” Rozpoznasz miłość, kiedy odrzucisz to, co miłością nie jest.

Stary człowiek wyprostował się, otrzepał z błota, a chłopak z szacunkiem uchylił kapelusza. Patrzył, jak staruszek wdrapał się na swój wóz i gwizdnął na konia. Wóz zatrząsł się, zaskrzypiał, a potem potoczył się w dół polną drogą.

Kierując się w stronę domu, gdzie czekała na niego kolacja, chłopak zerknął jeszcze raz za siebie i zobaczył już tylko zarys wozu znikającego w wieczornych cieniach.

2 Otwieranie drzwi

PROŚCIUTKIE PRZYPOWIEŚCI są zaproszeniem do przemyśleń nad własnym życiem. W ten czy inny sposób odtwarzają naszą własną historię. Jeśli opowieść jest dobra, zwykle prowokuje do zadawania pytań i dodaje siły, by szukać na nie odpowiedzi. Jeśli jest bardzo dobra, sprawi, że poczujemy ciarki na plecach i ośmielimy się dostrzec prawdę. Może otworzyć nowe drzwi ku nowemu sposobowi postrzegania. Takie historie pozostawiają nam wybór: stawić czoła prawdzie albo zamknąć drzwi i pójść dalej tą samą, znajomą ścieżką.

Ta książka jest dla tych, którzy pragną poznać prawdę o nich samych i dla tych, którzy pytają, co jest prawdą. Życie chętnie rozpocznie z tobą nową rozmowę. Jeśli masz wolę słuchania i dokonywania przemian, twój świat może się bardzo zmienić.

My, ludzie, jesteśmy dzisiaj tym, czym jesteśmy, dzięki temu, że nasz system nerwowy przez miliony lat tak właśnie reagował na światło. Nasze mózgi rozwinęły się, zdolności zróżnicowały, a społeczności skomplikowały. Bez wątpienia wycisnęliśmy własne piętno na tej planecie. A gdyby nas teraz spytano, co przedstawiamy sobą po tysiącach lat ewolucji ludzkości, co byśmy odpowiedzieli? Czy moglibyśmy powiedzieć, że uwolniliśmy się od zmartwień i konfliktów?

 

Czy odparlibyśmy, że oto nareszcie zrozumieliśmy, jak stać się tak dobrymi, jak byśmy mogli być? Jak cudownie byłoby móc powiedzieć, że nasze przekonania już nie prowadzą nas do okropności! Wspaniale byłoby móc powiedzieć, że nasze umysły już nie toczą wewnętrznych wojen. Jak miło byłoby stwierdzić, że zmądrzeliśmy na tyle, by nie obracać się przeciwko sobie nawzajem. Czyż nie fantastycznie byłoby móc powiedzieć to wszystko o naszym gatunku? Ale niestety, nie możemy. W każdym razie jeszcze nie teraz.

W idealnym świecie ludzie kierują się własnym dobrem i dobrem ludzkości. W idealnym społeczeństwie ludzie współpracują ze sobą, aby się rozwijać, i doceniają swój dobry los. Cenią życie i dbają o ziemię, która ich żywi. Szanują siebie i innych.

W idealnej rodzinie dzieciom zapewnia się poczucie bezpieczeństwa i akceptację. Rodzice są natchnionymi nauczycielami i ofiarnymi obrońcami. Starsi są i nadal czują się przydatni. Oczywiście poszczególne grupy ludzkie tworzą odrębne społeczności, ale żadna z nich nie próbuje zdominować innej. Razem budują wspaniałe społeczeństwa i razem zapewniają dobrostan każdemu obywatelowi.

W świecie z naszej fantazji rządy nadal mogą istnieć. Idealny rząd z szacunkiem przewodzi swemu krajowi. Jego przywódcy są mądrzy i dalekowzroczni. Najlepszym parlamentem jest taki, który ustanawia prawa świadomie i współczująco. Jego rozwiązania legislacyjne są klarowne i sprawiedliwe, a zasady obowiązują wszystkich jednakowo.

W tym idealnym świecie ludzie potrafiliby się równie sprawiedliwie rządzić sami. Co to znaczy rządzić się samemu? To znaczy być wolnym w myśleniu i odpowiedzialnym w działaniu. Nie zgadzamy się na to, by iść ślepo przez życie. Widzimy wyraźnie to, co jest, a nie tylko to, co chcielibyśmy widzieć. Nie dopuścimy, aby przeszłość rządziła teraźniejszością. Postrzegamy naszą osobistą rzeczywistość na sposób właściwy mistrzom: okiem nastawionym na piękno i równowagę.

W idealnym świecie nie karzemy siebie bez końca za ten sam błąd. I nie zatracamy się w rozżalaniu się nad sobą. Nie manipulujemy emocjami. Nie plotkujemy i nie szukamy dramatów.

W idealnym świecie nie kusi nas osądzanie ani obwinianie. Nie przytłacza nas poczucie winy czy wstydu i nie obciążamy innych podobnymi uczuciami. Innymi słowy, rządzimy sobą tak, jak chcielibyśmy, aby nami rządzono: z szacunkiem.

Jest jeszcze wiele innych rzeczy, które moglibyśmy powiedzieć o idealnym świecie, ale znacznie ważniejsze jest rozważenie, dlaczego taki idealny świat dla większości z nas nie istnieje. Pchnięcie świata na drogę ku ideałom jest zbyt wielkim przedsięwzięciem dla tak małej książeczki, spróbujmy więc poczynić pierwszy krok we własnym zakresie. Wszystko, co zbudowaliśmy razem jako ludzkość, zaczyna się od szczypty wyobraźni. Możemy wierzyć, że jesteśmy tragicznymi ofiarami zbiegu okoliczności, ale przy odrobinie fantazji możemy spojrzeć na rzeczy z innej perspektywy, a wtedy ujrzymy, jak bardzo źle traktujemy samych siebie.

Ze wszystkimi swoimi myślami i sądami umysł wydaje się naszym największym przeciwnikiem, ale przeorganizowanie umysłu z pomocą wyobraźni może uczynić z niego sprzymierzeńca. Modyfikując sposób, w jaki pracuje nasz umysł, możemy rozpocząć przebudowę własnego świata.

Wszyscy mamy jakieś lęki, do których nie przyznajemy się nawet przed sobą, i nie bardzo wiemy, jak je przezwyciężyć. Pragniemy miłości, ale nie mamy pojęcia, czy na nią zasługujemy. Chcielibyśmy się kochać, ale nie wiemy jak. W większym lub mniejszym stopniu w każdym z nas panuje chaos i zagubienie. Przygniatają nas najróżniejsze pojęcia, przytłaczają opinie i poglądy. Uwięziono nas w jakiejś dramatycznej inscenizacji, a na domiar złego podchodzimy do niej z najwyższą powagą. Odgrywamy role, jakie nie odzwierciedlają tego, kim jesteśmy naprawdę.

Czemu to sobie robimy? Odpowiedź brzmi: bo nas tego nauczono i staliśmy się w tym swego rodzaju mistrzami.

Każdy rodzi się jako autentyczna istota, ale trudno pozostać autentycznym w świecie, w którym przekonania zostały nam z góry narzucone. Od niemowlęctwa, od dzieciństwa wmawia się nam, kim jesteśmy, jak powinniśmy się zachowywać i jak reagować na to, co postrzegamy. Dzięki temu rodziny i społeczeństwa funkcjonują efektywnie, a dzieci uczą się sztuki przetrwania we własnej kulturze. Ale to jeszcze nie znaczy, że te nauki są zakorzenione w rzeczywistości. Można powiedzieć, że ów wczesny trening uczy nas oszukiwania samych siebie. Uczymy się kłamać.

Życie jest prawdą i tylko życie istnieje. Posługując się słowem do opisu prawdy, automatycznie ją zniekształcamy. A więc kłamstwo jest po prostu zniekształceniem prawdy. Może nie czynimy zła z premedytacją, niemniej wciąż używamy kłamstwa przeciwko sobie i innym.

Wszyscy wiemy, jakie śmieszne rzeczy mówią czasem małe dzieci. Śmieszne, bo dzieci opisują prawdę tak, jak ją postrzegają, bez osądzania. Uczciwe stwierdzenia, szokują, delikatnie mówiąc, dorosłe uszy. Dlaczego? W wielu kulturach wypowiadanie oczywistości uważa się za niegrzeczne. Uczciwość i autentyczność postrzega się niekiedy jako cechy dziecinne. Czasami uważa się je nawet za objaw szaleństwa.

Większość z nas nauczyła się kłamać o tym, co widzimy i co czujemy. Do czasu osiągnięcia dojrzałości wyuczymy się nawet wierzyć we własne kłamstwa. Z wiekiem nasz umysł zyskuje na sile, ale może też ulec destrukcji. Formułujemy niepodważalne opinie, ale te opinie wcale nie muszą zawierać prawdy. Emocjonalne reakcje deformują się, kiedy rządzą nimi przekonania i poglądy. Stworzyła nas potęga miłości, ale my nauczyliśmy się psuć nawet miłość.

Słowo „zepsucie” brzmi jak zbrodnia z premedytacją, ale ludzie nie przychodzą na świat ze złymi intencjami. Rodzimy się głodni prawdy i spragnieni miłości. Zepsucie pojawia się, kiedy lokujemy naszą wiarę w myślach oraz ideach, zamiast w tym, co postrzegamy. Wierzymy w większość rzeczy, które się nam mówi, i w rezultacie stopniowo tracimy łączność z życiem – z prawdą. Tworzymy zasady i struktury, które odpowiadają temu, w co nauczono nas wierzyć.

Miłość jest świetnym przykładem tego, jak nasze naturalne impulsy można zatruć ideami. Zbyt wielu z nas nauczyło się, że miłość podlega pewnym warunkom i że powinna iść w parze z określonymi zasadami zaangażowania.

Prościej mówiąc, miłość jest niszczona przez małe słówko „jeśli”.

Może nie wypowiada się go zbyt często na głos, ale daje się je wyczuć nawet u ludzi, którzy są sobie szczerze oddani.

 Będę cię kochać, jeżeli będziesz robić to, co ja chcę.

 Będę cię kochać, jeżeli będziesz stać przy mnie bez względu na wszystko.

 Będę cię kochać, jeżeli będziesz robił to, a wierzył w tamto.

 Jeżeli mnie zmartwisz, nie zgodzisz się ze mną albo mnie porzucisz… przestanę cię kochać.

I o dziwo, mówimy takie właśnie rzeczy tym, których najbardziej kochamy, włączając w to nas samych. Tak, tak, ustalamy warunki odnośnie do kochania samych siebie – warunki, które są częstokroć zbyt restrykcyjne, aby mogły zostać spełnione. Prawdziwa miłość nie narzuca warunków. Niestety, większości z nas nie tego nauczono w kwestii dawania i brania miłości.

Kiedy myślimy o miłości jako o zjawisku obwarowanym warunkami, staje się ona czymś innym, czymś zdeprawowanym. Oczywiście ten rodzaj deprawacji można uzdrowić, ponieważ rodzi się ona w wirtualnym świecie umysłu. Wirtualna rzeczywistość jest odbiciem, interpretacją tego, co prawdziwe.

Umysł daje nam wyobrażenie wszystkiego, czego możemy dotknąć i co możemy zobaczyć. Ale to tylko wyobrażenie. Idee nie są stworzone z materii. Przekonania nie są częścią naszego materiału genetycznego. Umysł tak naprawdę nie jest czymś realnym, a fantazyjny świat, jaki tworzy, w ogóle nie istnieje.

A więc co to jest umysł, jak działa?

Umysł to funkcja mózgu, która przetwarza postrzeganie w język. Sposoby przetwarzania rzeczywistości są unikalne i niepowtarzalne u każdego z nas. Ty masz swoje sposoby, a ja swoje. Różnice zależą oczywiście od tego, jak pracuje nasz mózg, i od tego, jak nauczono nas postrzegać świat.

Kiedy oglądamy idylliczny krajobraz – góry, łąki, nieogarnione przestrzenie dzikiej natury – niektórzy z nas pomyślą, że to raj. Odczujemy radość i podniecenie. Inni widząc to samo pomyślą o ekstremalnych trudnościach, o samotności, i poczują strach. Gdzie jedni widzą wytchnienie, drudzy zobaczą kłopoty. Jeśli nauczono nas strachu, pewnie zawsze będziemy się bać. Jeżeli wpojono nam, że nieznane rzeczy są niebezpieczne, będziemy unikać nowych doświadczeń.

Nauczono nas interpretowania tego, co widzimy. Powiedziano nam, w co mamy wierzyć, i uwierzyliśmy w to, co nam mówiono. Od najmłodszych lat kierowaliśmy się prywatnymi i publicznymi opiniami. Rzeczywistość tworzą wrażenia i doświadczenia, którym nadaliśmy osobiste znaczenia i wartość. Nie ulega wątpliwości, że ta rzeczywistość stale się zmienia, tak jak zmienne są wydarzenia, jednak nasza osobista jej percepcja zależy od naszych własnych opinii i lęków.

Wiele przekonań wywołuje w nas strach, wiele przekonań wynika ze strachu.

Lęk ma ogromny wpływ na sposób, w jaki nauczyliśmy się widzieć świat. Strach fizyczny jest czymś naturalnym i ma zasadnicze znaczenie w kwestii przetrwania. Ważne jednak, abyśmy pamiętali, że strach irracjonalny nie służy niczemu. To bezsensowne bać się czegoś, co nie istnieje. Nieuzasadnione obawy wyrządzają nam ogromną szkodę. Niestety przyzwyczailiśmy się do tego, że bezsensowne lęki kształtują naszą rzeczywistość. Nauczyliśmy się reagować emocjonalnie, tak jak to czynią inni ludzie, i bać tak bardzo, jak tylko można to sobie wyobrazić.

Te reakcje, długo praktykowane, stają się coraz doskonalsze. Stosujemy się do reguł, wypracowanych w naszych rodzinach i kulturach. Nasi rodzice i nauczyciele pokazali nam, jak mamy się zachowywać w ludzkim świecie, a my przenosimy te nauki w dorosłość. Teraz już sami, w podobny sposób, mówimy sobie, jak należy postępować. Przestrzegamy zasad panujących w społeczeństwie i równocześnie tworzymy na własny użytek kolejne prawidła, którym podporządkowujemy swoje życie. Sterujemy sobą poprzez stworzone przez siebie reguły, osobiste osądy i psychiczne zastraszanie.

Będąc dziećmi obserwowaliśmy, jak rządzi się nasza własna rodzina i najbliższe otoczenie. Poddawaliśmy się rytuałom właściwym szkole, Kościołowi, instytucjom. Odrzucenie reguł zwykle skutkowało utratą szacunku wśród rówieśników. Niekiedy straty były jeszcze większe. Przestrzegamy praw ustanowionych przez władze lokalne i państwowe. Ich złamanie oznacza poważne kary. To wszystko narzuca naszemu umysłowi taki, a nie inny sposób działania. Można powiedzieć, że sposób, w jaki postępujemy ze sobą, odzwierciedla sposób, w jaki świat postępuje z nami.

Nic dziwnego, że każdy z nas ma w głowie taki właśnie mały, sprawujący władzę urząd. Umysł jest władzą, która ustanawia prawa, a ciało fizyczne ich przestrzega. Jesteśmy gotowi ponosić naprawdę ciężkie kary za złamanie reguł, które sami ustanowiliśmy. I bardzo często zmuszamy też do tego innych. Jak każda władza, umysł stara się narzucić innym swoje prawa.

Kiedy jesteśmy świadomi tego, jak funkcjonuje nasz mózg, możemy zmienić sposób, w jaki sobą rządzimy. Jeśli rozumiemy, jak pracują nasze własne małe władze, możemy je zmienić. Możemy wprowadzić nasze prawa. Możemy stworzyć na własny użytek wszystko, cokolwiek jesteśmy w stanie sobie wyobrazić. Każdy może stać się znacznie lepszym opiekunem własnego ciała i pozwolić sobie na o wiele więcej swobody. Można skończyć z surowymi, nakładanymi na siebie karami, które uniemożliwiają przeżywanie miłości, na jaką zasługujemy.

Wszyscy chcemy być ludźmi tak dobrymi, jak tylko jest to możliwe. Chcemy uczestniczyć w swoim własnym rozwoju. Chcemy wiedzieć, co robimy źle i co moglibyśmy robić lepiej. Chcielibyśmy znaleźć odpowiedź na najskrytsze pytania i wiedzieć, jak zastosować odpowiedzi w naszym obecnym życiu. Chcielibyśmy dowiedzieć się, jaka jest prawda.

Tymczasem każdy może skorzystać z trzech prawdziwych pereł mądrości. Mądrość bowiem poprawia nasze relacje z życiem, z prawdą. Pomaga wznieść się ponad lęki i ponad powszechne przekonania. Daje nam wolę przejścia przez jedne nowe drzwi, a potem przez następne. Nasza podróż zaczyna się od trzech podstawowych pytań:

 Kim jestem?

 Co jest rzeczywiste?

 Czym jest miłość?