Zacznę od nowa

Tekst
0
Recenzje
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Nie masz czasu na czytanie?
Posłuchaj fragmentu
Zacznę od nowa
Zacznę od nowa
− 20%
Otrzymaj 20% rabat na e-booki i audiobooki
Kup zestaw za 64,90  51,92 
Zacznę od nowa
Zacznę od nowa
Audiobook
Czyta Hanna Chojnacka-Gościniak
36 
Szczegóły
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa



Copyright © Dominika Smoleń

Copyright © Wydawnictwo Replika, 2020

Wszelkie prawa zastrzeżone

Redakcja

Renata Jurkowska

Projekt okładki

Iza Szewczyk

Skład i łamanie

Maciej Martin

Konwersja publikacji do wersji elektronicznej

Dariusz Nowacki

Wydanie elektroniczne 2020

eISBN 978-83-66217-41-6

Wydawnictwo Replika

ul. Szarotkowa 134, 60-175 Poznań

tel./faks 61 868 25 37

replika@replika.eu

www.replika.eu

Dokument chroniony elektronicznym znakiem wodnym

20% rabatu na kolejne zakupy na litres.pl z kodem RABAT20


CZYTELNICZKI O KSIĄŻCE ZACZNĘ OD NOWA

Historia zawarta w tej powieści mogła się zdarzyć niejednej osobie. Cenię ją właśnie za prawdziwość. Przygotujcie się na wiele emocji – od irytacji po gniew, złość, aż do delikatnych uśmiechów, zwiastujących pozorne szczęście. Ale czy z pozornego szczęścia narodzi się coś szczerego? Dowiecie się tego sami, czytając Zacznę od nowa. Ja zdecydowanie polecam każdemu!

Angelika Ślusarczyk, pisarka, autorka bloga

tylkomagiaslowa.blogspot.com

Dominika Smoleń napisała mądrą, subtelną i dojrzałą książkę, która pod płaszczykiem lekkiej formy przemyca wiele przemyśleń, cennych wskazówek i ważnych pytań w kontekście egzystencjalnym. Umiejętnie i z wyczuciem opowiada o młodej alkoholiczce, która błądzi w labiryncie życia, poszukując właściwej drogi. Czy uda się jej zerwać kajdany uzależnienia? Czy odnajdzie spokój ducha, bezwarunkową miłość i radość w szarej codzienności? Odpowiedź na te i wiele innych pytań znajdziecie na kartach tej wyjątkowej lektury, która chwyta za gardło i nie pozwala złapać oddechu aż do ostatniej strony. Krótko mówiąc: REWELACJA!

Krystyna Meszka,

cyrysia.blogspot.com

Zacznę od nowa to historia pełna bólu, cierpienia, ale również nadziei i walki o lepsze jutro. To huśtawka emocji, których możecie się spodziewać, sięgając po książkę Dominiki Smoleń. Wasze serca pękną na milion kawałeczków, by móc na nowo się poskładać.

Sylwia Kuzioła,

sylwiatestujeiradzi.blogspot.com

Autorka bestsellerowego Biegu do gwiazd powraca z nową powieścią. Nową i jakże życiową historią! Zacznę od nowa to opowieść o prawdziwym życiu, od której nie sposób oderwać się chociażby na moment. Ta książka uczy i bawi jednocześnie, więc czego chcieć więcej? Ano chyba jedynie nowej książki autorki, którą od teraz zaliczać będę do grona swoich ulubionych polskich pisarek. Szczerze polecam!

Adriana Rak,

tajemniczeksiazki.blogspot.com

Pamiętacie te czasy, kiedy nieszczęśliwa licealna miłość była waszym największym życiowym dramatem? Grace właśnie jest na takim etapie. I nagle rozjeżdża ją walec zwany prawdziwym życiem. Pełna emocji historia radzenia sobie z żałobą i walki z własnymi słabościami. Bywają przecież w życiu takie momenty, w których cały świat sprzysięga się przeciwko nam, ścierając w proch budowane z trudem poczucie bezpieczeństwa. Warto jednak pamiętać, że pomoc może nadejść z zupełnie niespodziewanej strony.

Agnieszka Drygiel,

lewkanapowy.com

Nałóg to coś, co może pochłonąć każdego z nas, i to w każdym momencie. To nie uzależnienie sprawia nam problem, a uwolnienie się od niego. Ta książka pokazuje jednak, że jeśli chcesz i masz obok siebie ludzi, którzy ci pomogą, to możesz wszystko.

Patrycja Waniek,

ksiazkowyswiatpatrycji.blogspot.com

Zacznę od nowa to historia dziewczyny, która nie poradziła sobie z tym, co zgotowało jej życie. By zapomnieć, pozbyć się bólu zaczęła pić i szybko uzależniła się od alkoholu, który dawał tak złudne poczucie wytchnienia i zmniejszał ból serca. Na szczęście nie była sama, ktoś pomógł jej walczyć z nałogiem, pokazując, że może być dobrze. Jednak wszystko przepada, gdy los ponownie ją doświadcza. Ile razy trzeba podnieść się z kolan, by w końcu zaznać szczęścia?

Irena Bujak,

zapatrzonawksiazki.pl

Przeczytałam naprawdę wiele książek, ale żadna z nich nie sponiewierała mnie tak emocjonalnie jak Zacznę od nowa. To nie jest kolejny mdły i pospolity romans, o którym szybko zapomnicie – to niepokojąca, porywająca i boleśnie piękna opowieść o trudnej miłości, poświęceniu i diabolicznym uzależnieniu. Jestem pewna, że po lekturze długo nie będziecie mogli dojść do siebie.

Natalia Kleczewska,

detektyw-ksiazkowy.blogspot.com

Niesztampowa opowieść o naszych obawach. Książka o tym, jak ciężko jest walczyć z uprzedzeniami, z własnymi lękami, które są jak blizny na duszy. Wspaniale pokazane demony i strachy, które w nas siedzą, oraz to, że najważniejszą walkę z ograniczeniami toczymy w naszej głowie. Obowiązkowa lektura!

Katarzyna Mastalerzyk,

kasiek-mysli.blogspot.com

Czy miłość może zniszczyć? Jak najbardziej, ale może też uleczyć najgłębsze rany. Ta książka złamie ci serce, a potem poskleja je na nowo! Porywająca, intensywna i szczera aż do bólu. Prawdziwa emocjonalna petarda!

Dominika Róg-Górecka,

recenzjenawidelcu.pl

Zacznę od nowa to niesamowicie wciągająca historia niezwykłej przyjaźni, życiowych potknięć, smutków i radości. Uświadamia czytelnikowi, że każdy z nas potrzebuje w życiu kogoś obok i że w każdej chwili tę specjalną osobę możemy utracić. Człowiek jednak potrafi podnieść się po każdym, nawet najboleśniejszym upadku.

Wiktoria Aleksandrowicz,

miye.eu

Życie ma różne oblicza. Książka Zacznę od nowa daje nam wiarę, daje nam siłę i wiedzę. Opowiada o prawdziwym życiu. Problematyka chwyta za serce, ręce chwytają za chusteczki, a mózg przyswaja nową wiedzę. To powieść, przy której musicie usiąść z gorącą czekoladą w dłoniach, bo historia pochłania każdy skrawek naszej duszy. Polecam!

Aleksandra Szoć,

stanzaczytany.pl

ROZDZIAŁ 1

Przekręciłam klucz w zamku, jednocześnie poprawiając torebkę, która delikatnie zsunęła się z ramienia. Nacisnęłam na klamkę, a do moich uszu od razu dotarły odgłosy jęków. Westchnęłam cicho. To naprawdę nie może się znowu dziać. Zrobiłam kolejny krok, ciągnąc za sobą małą walizkę na kółkach. Najchętniej uciekłabym stąd, ale bieganie po mieście z bagażem było ostatnią rzeczą, na jaką miałam ochotę. Wzięłam głęboki oddech, zrobiłam kolejny krok i weszłam do kuchni.

Widok mojego nagiego współlokatora uprawiającego seks ze swoją dziewczyną na naszym blacie kuchennym nie był niczym nowym – przynajmniej dla mnie. Wpadałam na nich w takiej sytuacji średnio trzy razy w tygodniu. Nie zawsze była to kuchnia, czasem nakrywałam ich w łazience. Nie byłam w stanie nawet powiedzieć, ile razy słyszałam odgłosy jęków, które naprawdę nie pozwalały mi zasnąć w nocy.

– Grace, ty już tutaj? – rzucił Lucas, a jego głos zabrzmiał nisko i chrapliwie. – Daj nam jeszcze kilka chwil, a później…

Machnęłam ręką i zanim poszłam do swojej sypialni, rzuciłam:

– Nie chcę wiedzieć, co będzie później. Wiem, że się przyjaźnimy, ale jak usłyszę jakikolwiek jęk po upływie trzech minut, to wywalę cię z tego mieszkania. Zrozumiano?

– Mhm – mruknął.

Weszłam do swojego pokoju i zatrzasnęłam drzwi. Nawet to nie pomagało w uniknięciu ich odgłosów przyjemności. Sięgnęłam po odtwarzacz mp3, położyłam się na łóżku i włączyłam muzykę najgłośniej, jak tylko mogłam. Przymknęłam oczy i zaczęłam rozmyślać, jak pokręcone jest moje życie. Zastanawiałam się, jak wiele dziewczyn, które mieszkają ze współlokatorem, musi znosić dokładnie to samo, co ja.

Cholera – zamiast błagać wszechświat o współlokatora, który sprowadza sobie panienki tylko na weekend, ja błagałam o kogoś, z kim będę się dogadywać w kwestii podziału obowiązków co do gotowania, sprzątania i korzystania z łazienki. Jaka ja byłam głupia…

Mimo wszystko nie byłam pewna, czy chciałabym wyrzucić Lucasa z domu. Nasza relacja była naprawdę ciekawa, a ja często świetnie się z nim bawiłam, pozwalając sobie zapomnieć o złym nastroju albo o osobach, które mnie zirytowały. Spędzanie czasu z nim było takie… proste. Nie trzeba było myśleć, nie trzeba się było starać, a wszystko i tak się jakoś układało. Niezbyt często mi się to zdarzało. Nawet wśród najbliższych przyjaciółek czułam się czasem odrzucona i wyobcowana. Z Lucasem było inaczej, dzieliliśmy się dosłownie wszystkimi przemyśleniami i spostrzeżeniami – nawet tymi bzdurnymi.

Drzwi się otworzyły, a Lucas – obiekt moich przemyśleń – wślizgnął się do środka. Miał na sobie tylko bokserki. Cieszyłam się, że w ogóle pomyślał o tym, aby coś na siebie założyć.

 

Wyjęłam słuchawki z uszu.

– Czy ty w ogóle pukałeś? – zapytałam, patrząc mu prosto w oczy.

Uśmiechnął się szeroko.

– Tak, nawet byłaś świadkiem.

Przewróciłam oczami.

– W drzwi. Chodziło mi o pukanie w drzwi, idioto. Wiesz, zanim tu wparowałeś, jakbyś miał do tego prawo – westchnęłam.

Pokręcił głową.

– Savannah przygotowuje kolację. Chcesz do nas dołączyć?

Zrobiłam minę, która jednoznacznie miała wyrażać, że zastanawiam się nad propozycją. Dobrze znałam Sav i wiedziałam, że jej zdolności kulinarne ograniczają się do zrobienia tostów, jajecznicy i herbaty z miodem i cytryną. Może nie był to szczyt talentu, ale podróż do domu rodzinnego mnie wykończyła i sprawiła, że byłam naprawdę głodna. Przytaknęłam więc energicznie, a Lucas roześmiał się cicho.

– Wiedziałem, że tej propozycji nie będziesz się w stanie oprzeć.

Sięgnęłam po poduszkę i rzuciłam w niego. Złapał ją zaledwie kilka centymetrów od swojej twarzy. Wymamrotałam pod nosem ciche przekleństwo.

– Czy ona planuje zostać dziś na noc? – zapytałam jeszcze Lucasa, który chwycił już klamkę w drzwiach.

Wzruszył ramionami.

– Nie wiem, naprawdę. Nie gadaliśmy o tym. Nic mi nie mówiła, ale znasz ją, równie dobrze może zostać tu jeszcze z dobre dwa dni.

Zrzedła mi mina, ale po chwili zdobyłam się na wymuszony uśmiech.

– Tak, tak. To bardzo w jej stylu.

Lucas wyszedł, cicho zamykając za sobą drzwi. Odwróciłam się i przycisnęłam do siebie ulubionego pluszaka, z którym spędzałam większość nocy i który przypominał mi, że kiedyś byłam beztroskim dzieckiem.Czułam się zmęczona, zmęczona tą całą cholerną sytuacją. Wszyscy wokół pławili się w szczęściu, a mnie to uczucie wydawało się nieuchwytne.

Usiadłam na jednym z wolnych krzeseł i nałożyłam sobie na talerz odrobinę jajecznicy z patelni, która stała na środku stołu. Zerknęłam na parę zakochanych; z czułością patrzyli sobie w oczy nawet przy przeżuwaniu pokarmu. Zmusiłam się, aby wziąć do ust chociaż kilka kęsów. Pomimo głodu gardło zaciskało mi się w supełek i nie byłam w stanie nic przełknąć. Nie czułam się zazdrosna ani o Lucasa, ani o Savannah. Byłam zazdrosna raczej o ich miłość i o to, że ja nigdy nie spotkałam kogoś, kto spoglądałby na mnie w taki sposób.

ROZDZIAŁ 2

Weszłam pod prysznic, pozwalając, aby gorąca woda zmyła ze mnie całe zmęczenie dnia. Para unosząca się wokół mnie niczym mgła sprawiała, że praktycznie nic nie widziałam. Odchyliłam głowę, pozwalając spływać strumieniowi wody. Zamknęłam oczy. Powoli uchodziły ze mnie wszystkie negatywne emocje.

Sięgnęłam po ulubiony szampon i wycisnęłam odrobinę na dłoń, by po kilku sekundach rozprowadzić go po włosach. W powietrzu zaczął unosić się zapach malin – jednych z moich ulubionych owoców. Westchnęłam cicho z zadowolenia.

Po kilku minutach wyszłam z łazienki ubrana w długą, męską koszulkę, którą kiedyś pożyczyłam od Lucasa i której do dzisiaj mu nie oddałam. Idealnie spełniała swoje zadanie, zakrywając wszystko, co powinna, a jednocześnie wyglądałam w niej na tyle dobrze, że mój współlokator nawet nie żądał już zwrotu.

Lukas stał przy mojej biblioteczce, uważnie wpatrując się w tytuły powieści. Prychnęłam, a on od razu się odwrócił.

– To już nawet we własnym pokoju nie mogę mieć odrobiny prywatności? – rzuciłam. – Sav już się wyniosła, skoro raczyłeś przywlec swoje cztery litery na teren mojej sypialni?

– Przywlókłbym je pewnie i bez tego – odpowiedział.

Spojrzałam na niego wymownie.

– Czyli już sobie poszła – stwierdziłam, a on nie musiał nic dodawać. Usiadłam na brzegu łóżka, zakładając nogę na nogę. – Co konkretnie cię tu sprowadza?

– Cedric – wyrzucił w końcu. To słowo zawisło między nami, sprawiając, że cisza i zakłopotanie stały się wręcz namacalne.

– Miałeś nigdy nie wymawiać tego imienia – powiedziałam cicho, przygryzając wargę. Delikatny ból sprawił, że powstrzymałam się od krzyku.

Cedric – chłopak, którego kochałam.

Cedric – chłopak, który mnie zniszczył.

Cedric – chłopak, z którym nigdy więcej nie chciałam mieć do czynienia.

– Wiem, że miałem nic nie mówić, Grace, ale zrozum, że przyjaźnię się z nim mniej więcej tak długo, jak z tobą. Czasem dowiaduję się pewnych rzeczy, o których nie wie nikt inny. To jest właśnie taka sytuacja. Chciałem ci to jakoś delikatnie powiedzieć, zanim się wszyscy dowiedzą i zanim znowu się załamiesz.

Skinęłam głową. Nie byłam w stanie zrobić nic innego, nie mogłam wykrztusić ani jednego słowa.

– Spotyka się z kimś. Wydaje mi się, że to dosyć poważny związek. On… – Lucas przerwał, zastanawiając się, jak najlepiej ubrać w słowa to, co zamierzał powiedzieć. – On chyba jest w niej zakochany.

Poczułam ucisk w sercu. Zgięłam się wpół, krzyżując ręce na talii. Pojedyncza łza spłynęła po policzku.

Lucas w kilka chwil znalazł się przy mnie i przycisnął moją głowę do swojego ramienia. Mokre włosy zostawiały ślady wody na jego ubraniu, on jednak zdawał się tym nie przejmować. Trzymał mnie mocno, pozwalając, abym przetworzyła tę informację po swojemu. Był moją siłą, moim oparciem. Moim najlepszym przyjacielem, którego traktowałam niczym brata. Wiedziałam, że nie pozwoli mi spaść na samo dno, a on wiedział, że tak się właśnie może stać.

Część mnie nienawidziła Cedrica za to, w jaki sposób mnie potraktował – zabawiając się moimi uczuciami tylko i wyłącznie dla własnych korzyści. Część mnie kochała go za to, iż sprawił, że przy nim po raz pierwszy poczułam się piękna. Byłam rozdarta, ale silniejsza niż cztery lata wcześniej. Teraz miałam też Lucasa, z którym byłam bliżej niż kiedykolwiek. Wiedziałam, że jakoś dam sobie z tym radę.

Zamrugałam, starając się przyzwyczaić do światła. Ktoś rozsunął zasłony; promienie słoneczne padały wprost na moją twarz. Lucas leżał tuż obok, stukając coś na swoim telefonie. Wyglądał na całkowicie pochłoniętego tym zajęciem. Uśmiechnęłam się lekko na ten widok. Był przy mnie całą cholerną noc. Prawdziwy przyjaciel, który przeczy stereotypowi, że osoby przeciwnej płci nie mogą być wyłącznie przyjaciółmi.

– Cześć – wyszeptałam zachrypniętym od spania głosem.

– Czujesz się już lepiej niż wczoraj? – zapytał, nie odrywając wzroku od telefonu.

– Mhm – wymruczałam.

Lucas odetchnął z wyraźną z ulgą.

– To dobrze, bo nie wiedziałbym, co jeszcze zrobić, aby poprawić ci humor. Cholera, nigdy nie byłem w takiej sytuacji. No i oczywiście nie jestem babą, żeby się tak rozklejać.

Spiorunowałam go wzrokiem.

– Jeszcze raz powiesz coś takiego, a dopilnuję, że nawet Savannah cię rzuci, chociaż nie widzi świata poza tobą.

Wyraźnie się rozpromienił, słysząc te słowa.

– Tak po prostu działam na kobiety.

Westchnęłam.

– Ty nigdy się nie zmienisz, co?

Lucas podrapał się po głowie, rozmyślając nad czymś przez chwilę. Kilka sekund później po prostu wstał z łóżka i wyszedł z mojej sypialni. Nie miałam pojęcia dlaczego. Nie wiedziałam, co o tym myśleć. Facet wybiegający w środku dyskusji? Było to co najmniej dziwne. Musiał coś kombinować. Wszystkie jego irracjonalne zachowania, zazwyczaj głupie i nie do ogarnięcia dla zwykłego śmiertelnika, dla niego miały jakiś sens. Czy chciałam wiedzieć, co tym razem wymyślił? Definitywnie nie. Czy prawdopodobnie i tak się dowiem? Odpowiedź była twierdząca, chociaż bardziej niż powietrza pragnęłam, aby było inaczej.

Poszłam szukać Lucasa i znalazłam go leżącego na podłodze w korytarzu. Zwijał się ze śmiechu.

– Myślałam, że wymyślisz coś ciekawszego, niż prezentowanie światu, że nie masz mózgu.

– Ja… – rzucił, próbując zaczerpnąć powietrza pomimo kolejnej fali głupawki, jaka go dopadła. – Ja… tylko chciałem ci pokazać, jak twoja płeć by zareagowała na niewygodne pytanie.

– Głupek. Ty naprawdę jesteś ostro porąbany – stwierdziłam po prostu. Lucas wstał z podłogi, dalej się do mnie szczerząc.

Wszystkie te wyzwiska, którymi go raczyłam, w gruncie rzeczy nie miały być złośliwe. Robiłam to po przyjacielsku. Czasem jednak, na przykład w takich sytuacjach jak ta, te negatywne określenia idealnie pasowały do mojego współlokatora. Co więcej – on sam nawet się nie wypierał i nie próbował protestować, że jest inaczej.

ROZDZIAŁ 3

Weszłam do kawiarni i zamówiłam kubek gorącej czekolady. Chociaż zdawałam sobie sprawę, że płacę bardziej za markę tego miejsca niż za jakość napoju, potrzebowałam czegoś, aby się rozgrzać, a co nie miałoby nic wspólnego z alkoholem, którego starałam się unikać od ponad trzech lat, czyli dokładnie od momentu, kiedy wreszcie otrząsnęłam się po swojej wielkiej, nieudanej, nieszczęśliwej miłości.

Dziewczyna za ladą wyglądała na osobę w moim wieku. Różnica między nami polegała na tym, że ja – chcąc kontynuować studia – nie musiałam pracować w wakacje, mogąc liczyć na hojność rodziców. Mimo wszystko zatrudniłam się w kancelarii notarialnej, pragnąc zdobyć jak najwięcej doświadczenia, by później jak najszybciej dostać dobrze płatną pracę i wyjechać gdzieś na drugi koniec świata, z dala od osób, które wywierały na mnie toksyczny wpływ.

Szczodrość moich rodziców nie miała nic wspólnego z tym, że mnie kochali i chcieli mi zapewnić jak najlepsze wykształcenie oraz przyszłość. Ich zachowanie było podyktowane tylko opinią społeczną, a hojne datki na moje utrzymanie zawsze tłumaczono w ten sam sposób: „Jak nie damy jej pieniędzy, co ludzie o nas pomyślą?”.

Tak, opinia innych bardzo się dla nich liczyła. Bardziej niż ja. Nic więc dziwnego, że właściwie od zawsze byłam niezależna i zdana tylko na siebie. Czasem – w trudnych chwilach – w mojej obronie stawali dziadek i babcia, pozwalając mi spędzić u nich kilka dobrych dni, podczas których czułam się bezpieczna i spokojna, a koszmary nie dręczyły mnie po nocach, sprawiając, że rano wyglądałam niczym żywy trup. Czasem taką opokę stanowili też brat mojej matki i jego żona; naprawdę ich uwielbiałam. Nie pojawiali się jednak zbyt często w mojej okolicy; co rusz wyjeżdżali do pracy za granicę. Zazwyczaj więc zostawałam sama ze swoimi myślami i uczuciem pustki w sercu.

Wtedy też zaczęłam doceniać przyjaciół i chociaż miałam ich niewielu, traktowałam niczym prawdziwą rodzinę. Swoje serce oddałam natomiast jedynemu chłopakowi, który od samego początku na to uczucie nie zasługiwał. Zdałam sobie z tego sprawę dopiero wtedy, kiedy było już za późno, by to naprawić.

Ktoś chrząknął, wyrywając mnie z zamyślenia. Zauważyłam na barze kubek z parującym napojem. Wzięłam go i syknęłam, czując dyskomfort – szklanka była za gorąca. Usiadłam przy jednym ze stolików tuż obok okna i wpatrywałam się w ludzi pospiesznie zmierzających do celu. Widziałam zakochane pary, które trzymały się za ręce, matki z małymi dziećmi i zwarte grupki nastolatków włóczących się nie wiadomo po co.

Powoli upiłam łyk gorącej czekolady. Przymknęłam oczy z zadowolenia, delektując się niezwykle delikatnym smakiem, pobudzającym podniebienie. Było to lepsze rozwiązanie niż alkohol, który miał to do siebie, że raczej nie smakował, ale w pewnym momencie sprawiał, że człowieka już nie obchodziło, co spożywa, byle to odrętwienie i szum w głowie działały dalej. Kiedy piło się coś z procentami, miało się pewność, że wszystkie problemy chociaż na chwilę zejdą na dalszy plan. Dlatego po świecie chodziło coraz więcej alkoholików.

Wyciągnęłam komórkę i wystukałam wiadomość do Amelii, swojej najlepszej – a zarazem jedynej – przyjaciółki:

Coffe&Tea. Chcesz wpaść?

Odpowiedź przyszła w kilka sekund.

Jestem w pobliżu. Daj mi pięć minut.

Uśmiechnęłam się lekko. Co jak co, ale Amelia i ja miałyśmy naprawdę wiele do obgadania. Zaczynając od tego, że Cedric był jej kuzynem i ja – masochistka – mogłam wyciągnąć z niej kilka informacji na temat jego najnowszego związku, o którym Lucas nie chciał mi zbyt dużo opowiadać, poprzestawszy na wymianie plotek dotyczących nas samych i naszych wspólnych znajomych.

Wstałam i z piskiem radości przytuliłam do siebie drobną blondynkę, której nie widziałam od ponad tygodnia. Chociaż różniłyśmy się jak dzień i noc nawet z wyglądu – ja miałam bowiem rude włosy – to razem idealnie się uzupełniałyśmy.

– Wypiękniałaś – rzuciłam, a ona się roześmiała.

– Mówisz jak moja ciotka, a ja tam swoje wiem – odpowiedziała, siadając w fotelu naprzeciwko mnie.

 

– Wiesz, że od zawsze byłaś taka śliczna?

Amelia teatralnie westchnęła. Zdawała sobie sprawę z własnej urody i z tego, że wpatrują się w nią wszyscy faceci w pobliżu, fantazjując na jej temat. Jednak od dobrych kilku lat nie pociągała jej płeć przeciwna, więc ci biedni mężczyźni nie mieli niestety na co liczyć. Zresztą obecnie Amelia pasjonowała się tylko jedną osobą – młodą, dosyć sławną wokalistką, której plakaty poprzyklejała na ścianach w całym swoim pokoju. Nathalie Nathingale była naprawdę utalentowana, ale nie miałam pojęcia, dlaczego aż tak bardzo przyciągnęła do siebie moją przyjaciółkę. Co więcej – mój współlokator też uwielbiał Nathalie…

– Działo się ostatnio coś ciekawego? – zapytałam, spoglądając jej wyczekująco w oczy.

– Więc już wiesz? – Amelia ostrożnie dobierała słowa, wiedząc, że jeśli zaprzeczę, w każdej chwili będzie mogła wymyślić jakąś inną historię. Byłam pewna, że choć często dramatyzuje, w tym momencie ma na myśli wyłącznie swojego kuzyna. Skinęłam głową.

– Jesteś zła, że nic ci nie powiedziałam? – rzuciła. Zaprzeczyłam. Nie byłam zła. Nie mogłam być zła. Moja odpowiedź wyglądałaby jednak inaczej, gdybym dowiedziała się o tym dużo później i to z plotek osób, które nie powinny wiedzieć tego wcześniej ode mnie. Lucas sprawił, że obecnie ta sytuacja wydawała mi się wręcz zabawna.

Amelia odetchnęła z ulgą.

– A więc… – rozpoczęła cicho, specjalnie przedłużając samogłoski. – Co chcesz wiedzieć?

Wzruszyłam ramionami, uśmiechając się. Upiłam kolejny łyk gorącej czekolady.

– Głupie pytanie. Oczywiście, że wszystko.

Więc Amelia wszystko mi opowiedziała. Od kiedy się spotykają, że przedstawił ją nawet rodzicom i że niedawno pojechał z nią na długą wycieczkę do Pragi.

Słuchałam tego, a moje serce rozpadało się na milion kawałków. Cedric nigdy w życiu nie traktował mnie w taki sposób. Skrzywdził mnie psychicznie i porzucił, chociaż myślałam, że mnie kocha. A ta jego nowa dziunia? Najwidoczniej była dla niego bardzo, ale to bardzo ważna.

Byłam bardzo ciekawa, jaka ona jest. Czy chociaż odrobinę podobna do mnie? Amelia jeszcze jej jednak nie spotkała, więc nie była w stanie mi na to odpowiedzieć. Trochę żałowałam, ale wiedziałam, że prawda po raz kolejny wbiłaby mi nóż w serce.

Nie wiem dokładnie, ile czasu siedziałam z Amelią w kawiarni. Wiem za to, że zajęło mi to wypicie dwóch kubków gorącej czekolady, jedną filiżankę kawy i zjedzenie sterty naleśników, które pochłonęłyśmy wspólnie, dzieląc je na pół, jak za dawnych czasów – w dzieciństwie, które spędzałyśmy w sąsiednich domach.

Musiałam przyznać, że doskonale się bawiłam – wyrzucenie z siebie kilku negatywnych opinii na temat Cedrica nigdy nie przerażało Amelii, wręcz przeciwnie – przez pewien czas sama nienawidziła go za to, jak mnie potraktował, i nie wyrażała się o nim najlepiej.

Żegnając się, chwyciłam ją za dłoń i dosyć mocno ścisnęłam.

– Dziękuję ci za dzisiejszą rozmowę – powiedziałam.

Amelia zamrugała.

– Doskonale wiesz, że nie masz za co dziękować. Zawsze będę przy tobie, cokolwiek by się nie działo.

Wiedziałam o tym, ale jednak zaczęłam się zastanawiać, jaki byłby jej wybór, gdyby naprawdę musiała wybrać między mną a Cedrickiem? Po czyjej stronie stanąłby Lucas? Mimo wielkiej zażyłości, jaka nas łączyła, zdawałam sobie sprawę, że nie tylko ja jestem z nimi blisko. Wybór nie byłby więc taki oczywisty. Miałam jednak nadzieję, że nie będą musieli nigdy go dokonywać.

Inne książki tego autora