Tao zdrowia, seksu i długowieczności

Tekst
0
Recenzje
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

Nasz obecny pogląd na neu­rozy znacz­nie odbiega od poglądu psy­cho­ana­li­ty­ków. Nie są one jedy­nie pro­stym rezul­ta­tem nie­roz­wią­za­nych kon­flik­tów psy­chicz­nych lub ura­zów z dzie­ciń­stwa. Urazy i kon­flikty powo­dują zasad­ni­cze zakłó­ce­nia w ukła­dzie bio­elek­trycz­nym i w ten spo­sób stają się uwa­run­ko­wane soma­tycz­nie. Dla­tego uwa­żamy, że pro­cesy psy­chiczne i somatyczne są ze sobą nie­ro­ze­rwal­nie zwią­zane.

Jest to także pogląd od wie­ków wyra­żany przez tao­istów. Księga Żół­tego Cesa­rza opi­suje zwią­zek mię­dzy emo­cjami i ener­gią w nastę­pu­jący spo­sób:

Złość powo­duje, że qi pod­nosi się, radość – że zwal­nia, smu­tek – że się roz­pra­sza, strach – że się obniża, zdu­mie­nie – że idzie w roz­sypkę, wyczer­pa­nie – że się zużywa, myśl – że ulega sku­pie­niu.

Jeżeli uznamy, że qi podobna jest do elek­trycz­no­ści, a ludz­kie ciało służy jako prze­wod­nik, logika naka­zuje zapy­tać, w jaki spo­sób qi czer­pana z atmos­fery maga­zy­no­wana jest w ludz­kim ciele. Pod tym wzglę­dem orga­nizm działa na podob­nej zasa­dzie jak aku­mu­la­tor, tj. maga­zy­nuje ener­gię w elek­tro­li­tach pły­nów ustro­jo­wych. Elek­tro­lity to nie­me­ta­liczne prze­wod­niki elek­tryczne, na przy­kład nie­które płyny, w któ­rych nośni­kami prądu są jony, a nie elek­trony. Podob­nie jak płyn w aku­mu­la­torze, elek­tro­lity ustro­jowe zbie­rają i maga­zy­nują ładunki elek­tryczne two­rzące poten­cjał elek­tryczny, aby „na żąda­nie” uwol­nić je w postaci aktyw­nego stru­mie­nia ener­gii. Tu także widać naukową słusz­ność odwiecz­nego prze­ko­na­nia tao­istów, że „esen­cja”, ener­gia i duch są ze sobą ści­śle zwią­zane i zdolne do prze­obra­żeń. „Esen­cja” (płyny) maga­zy­nuje poten­cjalną ener­gię (poten­cjał elek­tryczny) i uwal­nia ją w postaci aktyw­nego stru­mie­nia ener­gii, kiedy zażąda tego duch (umysł).

Reasu­mu­jąc, qi jest formą ener­gii elek­trycz­nej spe­cy­ficzną dla istot żywych, nato­miast yin i yang to dwa prze­ciwne bie­guny, dzięki któ­rym qi może się poru­szać. Ciało maga­zy­nuje qi w elek­tro­li­tach zawar­tych w pły­nach ustro­jo­wych („esen­cji”) i roz­syła je wzdłuż nie­wi­docz­nych kana­li­ków zwa­nych meri­dia­nami. Kiedy qi jest „pełna”, cały orga­nizm kwit­nie. Kiedy qi jest „pusta”, funk­cje życiowe ustają i orga­nizm zaczyna obumie­rać.

Shen: duch życia

Shen obej­muje wszyst­kie nasze zdol­no­ści umy­słowe, w tym myśle­nie racjo­nalne, intu­icję, ducha, uwagę, wolę i ego. Kla­syczna myśl chiń­ska wyróż­nia cztery główne postaci ducha: hun, czyli duszę ludzką, zwią­zaną z yang i nie­bem; bo, czyli duszę zwie­rzęcą, zwią­zaną z yin i zie­mią; yi, czyli myśl i świa­do­mość; jir, czyli roz­wagę i siłę woli.

W prze­ci­wień­stwie do zachod­niego duali­zmu, który wynosi ducha jako byt nie­za­leżny ponad i poza ciało, tao­izm uznaje ducha za kwiat tao­istycz­nej trójcy, w któ­rej „esen­cja” (ciało) służy jako korzeń, a ener­gia (qi) jako łodyga. Tylko dobrze odży­wione korze­nie, osa­dzone w żyznej gle­bie, są w sta­nie wydać silną łodygę i piękny kwiat. Wątły, nie­do­ży­wiony korzeń i wysu­szona, kru­cha łodyga wyda­dzą kwiat słaby i przy­wię­dły.

Adepci więk­szo­ści ezo­te­rycz­nych szkół tao­izmu prze­kształ­cają „esen­cję” i ener­gię w czy­stego ducha metodą dłu­go­trwa­łych medy­ta­cji i ćwi­czeń odde­cho­wych. Roz­wi­jają oni Trzy Skarby wyłącz­nie meto­dami wewnętrz­nymi, oczysz­cza­jąc swą wewnętrzną „esen­cję” tak długo, aż wytwo­rzy się „tajem­ni­cza perła”, która dzięki prak­tyce roz­ra­sta się i zapew­nia im zdro­wie i dłu­go­wiecz­ność. „Perła” ta jest „zarod­kiem” ciała ducho­wego. Ciało duchowe z grub­sza odpo­wiada kształ­tem i roz­mia­rem ciału fizycz­nemu, lecz nie zawiera żad­nej sub­stan­cji mate­rial­nej, choć wytwa­rza aurę ener­ge­tyczną odczu­walną przez zaawan­so­wa­nych adep­tów i moż­liwą do zmie­rze­nia za pomocą nowo­cze­snej apa­ra­tury. Zwo­len­nicy tej ścieżki czę­sto poszczą, ści­śle kon­tro­lują swą dietę, zacho­wują wstrze­mięź­li­wość płciową, żyją w cał­ko­wi­tej izo­la­cji i są całymi dniami zato­pieni w głę­bo­kim tran­sie, który jest skut­kiem „nie­ru­cho­mego sie­dze­nia”, „nie­czy­nie­nia”. W ten spo­sób wzmac­niają swe ciało duchowe, tak jak cię­ża­ro­wiec wzmac­nia swoje ciało ćwi­cze­niami fizycz­nymi. W chwili śmierci adept wcho­dzi w swe ciało duchowe, co chroni jego świa­do­mość przed roz­pro­sze­niem i zapew­nia mu duchową nie­śmier­tel­ność. Ta ścieżka nadaje się jedy­nie dla mni­chów i pustel­ni­ków, wymaga bowiem wielu lat poświę­ce­nia i dys­cy­pliny, wiel­kiej odwagi i odda­nia, a także pomocy doświad­czo­nego nauczy­ciela. Zresztą o tego ostat­niego dziś coraz trud­niej.

Oso­bom świec­kim zaleca się inny spo­sób prze­kształ­ca­nia „esen­cji” i ener­gii w ducha. Ścieżka ta – zwana „wspólną pie­lę­gna­cją”, „wza­jem­nym zro­zu­mie­niem”, „prak­tyką rów­no­le­głą” albo „podwójną” z powodu udziału dwojga part­ne­rów, kobiety i męż­czy­zny – pro­wa­dzi do zdro­wia i dłu­go­wiecz­no­ści przez tao­istyczną jogę seksu. Metoda ta zakłada wza­jemną sty­mu­la­cję oraz wymianę „esen­cji” i ener­gii sek­su­al­nej mię­dzy kobietą i męż­czy­zną w trak­cie odpo­wied­nio kon­tro­lo­wa­nego sto­sunku. Ścieżka ta nie wie­dzie co prawda do naj­wyż­szego celu, jakim jest wykształ­ce­nie nie­śmier­tel­nego ciała ducho­wego, zamiesz­ki­wa­nego pośmiert­nie przez duszę, pozwala jed­nak sku­tecz­nie wypra­co­wać sil­nego ducha i zapew­nia dłu­gie życie na tym świe­cie. „Wspól­nej pie­lę­gna­cji” można się łatwo nauczyć bez pomocy nauczy­ciela, wystar­czy sto­so­wać się do zale­ceń zawar­tych w tej pracy.

Pomost ener­ge­tyczny

Zachod­nia nauka medyczna dzieli czło­wieka na dwie odrębne sfery: cie­le­sną (tj. „esen­cję”) i umy­słową (tj. ducha), przy czym albo igno­ruje rolę ener­gii, albo jej zwy­czaj­nie nie rozu­mie. Ten duali­styczny podział na ciało i umysł, tak bar­dzo zako­rze­niony w całej myśli Zachodu, jest zupeł­nie irra­cjo­nalny i oparty raczej na reli­gij­nym dogma­cie niż na fak­cie nauko­wym. Nie trzeba być uczo­nym ani leka­rzem, żeby zda­wać sobie sprawę, że moc i wytrzy­ma­łość ducha zależą bez­po­śred­nio od wła­ści­wego odży­wia­nia się i zaso­bów ener­gii, pod­czas gdy „upa­da­nie na duchu” źle się odbija na narzą­dach wewnętrz­nych i sta­nie ener­gii. Ener­gia jest czymś w rodzaju „gońca” mię­dzy cia­łem i umy­słem i sta­nowi pomost łączący „esen­cję” i ducha. Pocho­dząca sprzed dwóch tysięcy lat tao­istyczna roz­prawa medyczna pt. Kla­sy­fi­ka­cja tera­pii stwier­dza: „Duch żywi się ener­gią, ener­gia powstaje z prze­two­rzo­nej esen­cji. Esen­cja prze­cho­dzi w ener­gię, a ener­gia prze­cho­dzi w ducha”.

Duch jest świa­tłem prze­wod­nim ciała, „esen­cja” jego pod­sta­wo­wym budul­cem, nato­miast ener­gia łączy to wszystko w funk­cjo­nalną całość, czyli w tzw. potrójne rów­na­nie. W nor­mal­nym życiu trwa stop­niowy, lecz nie­prze­rwany pro­ces uby­wa­nia siły życio­wej, okre­śla­nej jako „pier­wotna qi”, a kiedy ener­gia ta osiąga kry­tycz­nie niski poziom, rychło nastę­puje śmierć. Tao­istyczne recepty na zdro­wie mają na celu utrzy­my­wa­nie naszych „aku­mu­la­to­rów bio­elek­trycz­nych” w sta­nie peł­nego nała­do­wa­nia, tak by zarówno ciało, jak i umysł mogły zawsze według potrzeb czer­pać z nich ener­gię potrzebną do zacho­wa­nia zdro­wia i osią­gnię­cia dłu­go­wiecz­no­ści.

Ci, któ­rzy podą­żają Drogą, sta­rają się gro­ma­dzić wię­cej ener­gii, niż jej zuży­wają. Mają im to zapew­nić ści­sła kon­trola diety i odde­chu, ćwi­cze­nia ruchowe oraz joga seksu. W sta­ro­żyt­nym pod­ręcz­niku alche­mii zaty­tu­ło­wa­nym Jed­ność potrój­nego rów­na­nia pro­ces ten okre­śla się mia­nem „powrotu do początku”, który ozna­cza przy­wró­ce­nie „esen­cji”, ener­gii i ducha do ich pier­wot­nego stanu czy­sto­ści i samo­wy­star­czal­no­ści. Tak więc tajem­ni­cza „jed­ność potrój­nego rów­na­nia” odnosi się do wewnętrz­nej har­mo­nii „esen­cji”, ener­gii i ducha, jak rów­nież do połą­cze­nia dodat­niej i ujem­nej ener­gii elek­trycz­nej nie­bios i ziemi (yang i yin) z bio­elek­tryczną ener­gią czło­wieka.

Tyle teo­rii. Pozo­stała część tej książki poświę­cona jest prak­tyce. Opi­sane w następ­nych roz­dzia­łach metody, zale­ce­nia i ćwi­cze­nia od tysięcy lat sku­tecz­nie chro­nią adep­tów tao­izmu przed cho­ro­bami i złym samo­po­czu­ciem oraz pozwa­lają im przez dłu­gie lata zacho­wy­wać zdro­wie i żywot­ność. Ostatni roz­dział oma­wia pokrótce wyż­sze cele duchowe tao­izmu, lecz cała reszta doty­czyć będzie przede wszyst­kim prak­tycz­nych metod osią­ga­nia zdro­wia i dłu­go­wiecz­no­ści w obec­nym życiu, tu i teraz. Tylko od cie­bie zależy, w jaki spo­sób wyko­rzy­stasz dodat­kowe lata życia: jakie­kol­wiek rady w tej kwe­stii wykra­czają poza zakres tej książki. Tao ofe­ruje prak­tyczny i sku­teczny spo­sób na życie, a nie reli­gijny dogmat, obra­ca­jący się cały czas wokół zagad­nie­nia śmierci i „życia po życiu”.

Aby przy­bli­żyć zachod­niemu czy­tel­ni­kowi przed­sta­wione źró­dła i metody, tra­dy­cyjne mate­riały chiń­skie uzu­peł­niono licz­nymi odnie­sie­niami do nauki zachod­niej. Ma to pomóc prze­ko­nać czy­tel­nika o głę­bo­kiej i uni­wer­sal­nej praw­dzie tao, nie zaś obcią­żać go dodat­kową teo­rią lub pro­wo­ko­wać nie­koń­czące się dys­ku­sje mię­dzy zwo­len­ni­kami zachod­niego duali­zmu a chiń­skimi tao­istami. Wschodni adepci tao rzadko żądają od swego nauczy­ciela racjo­nal­nych wyja­śnień, opie­ra­jąc swą prak­tykę na wie­rze i oce­nia­jąc praw­dzi­wość teo­rii na pod­sta­wie kon­kret­nych rezul­ta­tów. Tym wła­śnie róż­nią się od ludzi Zachodu, któ­rzy wahają się przed wsko­cze­niem do nie­zna­nej im wody, dopóki jej nie zba­dają naukowo i nie prze­ko­nają się, że jest bez­pieczna. Tak więc pełen scep­ty­cy­zmu zachodni czy­tel­nik może użyć zawar­tych w tej książce wia­do­mo­ści nauko­wych jako swo­istego papierka lak­mu­so­wego, który pozwoli mu spraw­dzić war­tość ory­gi­nal­nych chiń­skich zale­ceń. Następ­nie – już psy­chicz­nie uspo­ko­jony – powi­nien porzu­cić tlącą się teo­rię i rzu­cić się pro­sto w ogień prak­tyki, do czego książka ta chcia­łaby go przede wszyst­kim zachę­cić. Samym myśle­niem ni­gdy nie doj­dziesz do celu. Jak ujął to pewien mędrzec: „Gram prak­tyki wart jest tony teo­rii!”.

 

1 W książce sto­su­jemy głów­nie trans­kryp­cję pinyin chiń­skich zwro­tów i nazwisk. Posta­no­wi­li­śmy jed­nak zacho­wać formy tao/tao­izm, jako że utrwa­liły się one w pol­sz­czyź­nie i świa­do­mo­ści odbior­ców. [wróć]

2 Ponie­waż w języku pol­skim nie ist­nieje słowo pre­cy­zyj­nie odda­jące oby­dwa te zna­cze­nia, od tego miej­sca owe ter­miny – pisane wielką literą – będą uży­wane wymien­nie (przyp. tłum.). [wróć]

3 Łk 6,27, wszyst­kie cytaty biblijne za: Biblia Tysiąc­le­cia, Wydaw­nic­two Pal­lot­ti­num, Poznań 2007. [wróć]

4 tonus – stały, nie­wielki przy­kurcz mię­śni szkie­le­to­wych, warun­ku­jący m.in. zacho­wa­nie postawy ciała i rysów twa­rzy (przyp. red.). [wróć]

DODA­TEK
Lista waż­niej­szych postaci tao­izmu

Huang Di (Żółty Cesarz) – ojciec chiń­skiej cywi­li­za­cji i pierw­szy mędrzec tao­izmu. Wła­dał kon­fe­de­ra­cją ple­mion chiń­skich ok. 2 700 r. p.n.e. Prak­ty­ko­wał tao yin i yang, upra­wiał zio­ło­lecz­nic­two. Ponoć w wieku 111 lat osią­gnął duchową nie­śmier­tel­ność.

Pengzi – legen­darny mistrz tao znany jako „chiń­ski Matu­za­lem”. Podobno dożył wieku 800 lat. Żył w tym samym cza­sie co Żółty Cesarz. Czę­sto wystę­puje w tao­istycz­nych tek­stach poświę­co­nych dłu­go­wiecz­no­ści.

Chio Bo – główny doradca Żół­tego Cesa­rza do spraw medycz­nych. Na ich roz­mo­wach oparta została Żół­tego Cesa­rza księga medy­cyny wewnętrz­nej.

Su Nü (Zwy­czajna Dziew­czyna) – główna dorad­czyni Żół­tego Cesa­rza w spra­wach seksu. Na ich roz­mo­wach oparta została Księga Zwy­czaj­nej Dziew­czyny.

Hsüan Nü (Tajem­ni­cza Dziew­czyna) – druga dorad­czyni Żół­tego Cesa­rza w spra­wach seksu.

Tsai Nü (Tęczowa Dziew­czyna) – trze­cia dorad­czyni Żół­tego Cesa­rza w spra­wach seksu.

Yang Zhu – zało­ży­ciel hedo­ni­stycz­nej szkoły tao­izmu. Żył na prze­ło­mie IV i V w. p.n.e. Zale­cał przy­jem­ność zmy­słową jako metodę osią­gnię­cia tao.

Laozi (Stary Mędrzec) – znany także jako Li Dan, Li Er oraz Lao Dan. Spra­wo­wał pie­czę nad cesar­skim archi­wum na prze­ło­mie IV i V w. p.n.e. Uzna­wany za patrona tao­izmu. Autor cudow­nego dziełka pt. Daode­jing, które napi­sał tuż przed uda­niem się na bawo­lim grzbie­cie w góry, skąd ni­gdy nie powró­cił.

Zhu­angzi – duchowy spad­ko­bierca Laoziego i naj­lep­szy pisarz tao­istyczny. Żył na prze­ło­mie III i IV w. p.n.e. Znany ze swych nie­kon­wen­cjo­nal­nych manier i iro­nicz­nego poczu­cia humoru.

Li Sha­ojun – oso­bi­sty alche­mik cesa­rza Wu z dyna­stii Han. W 133 r. p.n.e. wyko­nał dla cesa­rza złotą misę z cyno­bru, oło­wiu i innych skład­ni­ków. Jest to pierw­szy na świe­cie zano­to­wany eks­pe­ry­ment alche­miczny.

Liu An – bra­ta­nek cesa­rza z dyna­stii Han. Autor kilku waż­nych dzieł na temat filo­zo­fii tao­istycz­nej i alche­mii. Zmarł w 122 r. p.n.e.

Wu Xian – żyjący za pano­wa­nia dyna­stii Han mistrz tao, autor wielu prac o tao yin i yang jako meto­dzie osią­ga­nia zdro­wia i dłu­go­wiecz­no­ści.

Liu Xiang – alche­mik z cza­sów dyna­stii Han. W latach 60–56 p.n.e. pró­bo­wał spre­pa­ro­wać dla cesa­rza elik­sir nie­śmier­tel­no­ści, lecz bez powo­dze­nia. W latach póź­niej­szych zajął się pisa­niem i komen­to­wa­niem tao­istycz­nych pod­ręcz­ni­ków alche­mii.

Liu Jing – żył za pano­wa­nia dyna­stii Han. Przez sto trzy­dzie­ści lat zaży­wał elik­sir nie­śmier­tel­no­ści, któ­rego głów­nym skład­ni­kiem była mika. Według zapi­sków dyna­stycz­nych żył i pra­co­wał jesz­cze na dwo­rze króla Wu wła­da­ją­cego kró­le­stwem Wei, wiele lat po upadku dyna­stii Han; musiałby mieć wtedy ponad trzy­sta lat.

Wei Boy­ang – w 140 r. n.e. opra­co­wał Zan Tong Ji (Jed­ność potrój­nego rów­na­nia), naj­star­szy z zacho­wa­nych na świe­cie pod­ręcz­ni­ków alche­mii, pełen tajem­nych ter­mi­nów i prze­siąk­nięty ezo­te­ryczną wie­dzą z dzie­dziny alche­mii, higieny, diety i jogi seksu.

Zhang Daoling – w poło­wie II w. n.e. zapo­cząt­ko­wał tao­istyczny kult zdro­wia, póź­niej ogło­sił się „nie­biań­skim nauczy­cie­lem” tao­izmu. Twier­dził, że potrafi zre­in­kar­no­wać się we wła­snym potom­stwie. Jego potom­ko­wie ofi­cjal­nie dzie­dzi­czyli tytuł „papieża” ludo­wego kościoła tao­istycz­nego, aż do czasu likwi­da­cji kościoła przez wła­dze komu­ni­styczne w 1950 r. Zmarł około r. 175 n.e., w wieku 123 lat.

Hua Tuo – nie­zwy­kle uta­len­to­wany mistrz tao i jeden z naj­wy­bit­niej­szych chiń­skich leka­rzy. Spre­pa­ro­wał pierw­szy w Chi­nach śro­dek znie­czu­la­jący i jako pierw­szy zaj­mo­wał się chi­rur­gią. Na pod­sta­wie obser­wa­cji zwie­rząt opra­co­wał zestaw ryt­micz­nych ćwi­czeń rucho­wych daoyin. Został ścięty w 220 r. n.e., na krótko przed swymi set­nymi uro­dzi­nami.

Wang Pi – jeden z „sied­miu mędr­ców bam­bu­so­wego gaju”, naj­lep­szy komen­ta­tor Daode­jing. Uwa­żany za zało­ży­ciela filo­zo­ficz­nej „szkoły czy­stej kon­wer­sa­cji”, powsta­łej w poło­wie III w. n.e.

Xi Kang – kolejny eks­cen­tryk z kręgu „sied­miu mędr­ców bam­bu­so­wego gaju”, wielki uczony i poeta, autor roz­praw na temat lutni oraz tao wzbo­ga­ca­nia i pie­lę­gno­wa­nia życia.

Liu Ling – słynny „Pijany Smok”, naj­sław­niej­szy opój z kręgu „sied­miu mędr­ców”, autor wier­szy na cześć wina i tao. Gości czę­sto przyj­mo­wał nago. Żył w latach 221–300 n.e.

Ge Xuan – alche­mik z grupy „sied­miu mędr­ców bam­bu­so­wego gaju”. Ćwi­czył wstrzy­my­wa­nie odde­chu, godzi­nami sie­dząc zanu­rzony w swoim sta­wie.

Ge Hong – autor Pao Pu Tze (Ten, który obej­muje nie­ocio­sany kloc), jeden z naj­wy­bit­niej­szych alche­mi­ków i płod­nych pisa­rzy tao­izmu. Był gorą­cym i prak­ty­ku­ją­cym zwo­len­ni­kiem tao zdro­wia, seksu i dłu­go­wiecz­no­ści. Żył w IV w. n.e. Zaczy­nał jako uczony kon­fu­cjań­ski, lecz w poło­wie życia stał się tao­istą.

Tao Hon­gjing – lekarz i higie­ni­sta, który ok. 500 r. n.e. ujed­no­li­cił pan­teon bóstw tao­istycz­nych.

Sun Simiao – jeden z naj­zna­mie­nit­szych chiń­skich leka­rzy i naj­bar­dziej uta­len­to­wa­nych mistrzów tao, autor Dro­go­cen­nych prze­pi­sów. Żył w latach 590–692 n.e. i słu­żył czte­rem kolej­nym cesa­rzom. Zwo­len­nik kura­cji opar­tej na die­cie, ryt­micz­nych ćwi­cze­niach fizycz­nych i jodze seksu.

Li Bo – naj­uko­chań­szy poeta Chin, oso­bi­sty przy­ja­ciel cesa­rzy z dyna­stii Tang w pierw­szej poło­wie VIII w. n.e., gor­liwy tao­ista. Znany jako „Nie­śmier­telny Winem”. Znawca wschod­nich sztuk walki, miło­śnik kobiet, nie­kiedy też pustel­nik. Legenda głosi, że wypadł z łodzi i się uto­pił, kiedy po pija­nemu pró­bo­wał objąć odbi­cie księ­życa w wodzie.

Su Dongpo – wielki poeta i malarz dyna­stii Song. Żył w latach 1036–1101 n.e. W poło­wie życia zaczął sto­so­wać głę­bo­kie oddy­cha­nie i inne zabiegi zdro­wotne. Parał się także alche­mią zewnętrzną.

Chang Chun – naj­wy­bit­niej­sza postać tao­izmu w cza­sie pod­boju Chin przez Czyn­gis-chana. Wielki Chan wezwał go do swej polo­wej kwa­tery w Afga­ni­sta­nie i zauro­czony jego wymową, mia­no­wał go w 1219 r. n.e. zarządcą życia reli­gij­nego w Chi­nach.

Chao Pi Chen – dzie­więt­na­sto­wieczny tao­ista, spe­cja­li­sta w dzie­dzi­nie ducho­wej nie­śmier­tel­no­ści. Autor Tao­istycz­nej jogi, jed­nego z naj­so­lid­niej­szych i naj­do­kład­niej­szych pod­ręcz­ni­ków na temat alche­mii wewnętrz­nej i ducho­wej nie­śmier­tel­no­ści.

Li Qin­gyun – wybitny zie­larz i tao­ista z Syczu­anu, uro­dzony w roku 1677, zmarł w roku 1936 w wieku 256 lat. Gło­sił, że naj­lep­szymi środ­kami na zdro­wie i dłu­go­wiecz­ność są żeń-szeń, czo­snek i wąkrotka (Hydro­co­tyle Asia­tica minor). Nauczy­ciel gene­rała Yang Sena.

Yang Sen – gene­rał armii chiń­skiej, który w latach dwu­dzie­stych i trzy­dzie­stych XX w. był uczniem Li Qin­gy­una w Syczu­anie. W roku 1949 przy­łą­czył się do maso­wej emi­gra­cji lud­no­ści chiń­skiej na Taj­wan. Upra­wiał jogę seksu, sto­so­wał „wio­senne wino” i prze­strze­gał innych zale­ceń kla­sycz­nego tao­izmu. Umarł na raka w Taj­pej w wieku 98 lat.

Jolan Chang – współ­cze­sny tao­ista miesz­ka­jący w Szwe­cji. Autor Tao miło­ści i seksu oraz Tao of the Loving Couple. Kon­ty­nu­ator metod Sun Simiao. W chwili pisa­nia tych słów, w siód­mej deka­dzie swego życia, wciąż cie­szył się dobrym zdro­wiem [zmarł w 2002 roku, w wieku 85 lat].

Xuang Xiyi – lekarz, kon­ty­nu­ator naj­lep­szych tra­dy­cji tao­izmu, zwo­len­nik szkoły ener­gii wewnętrz­nej. Mieszka na Taj­wa­nie. Mistrz w lecze­niu ciała metodą bez­po­śred­niego oddzia­ły­wa­nia na układ ener­gii qi. Oso­bi­sty lekarz i nauczy­ciel autora tej książki.

TAO ZDRO­WIA


ROZ­DZIAŁ 1
Dieta i odży­wia­nie

Jadło i picie są źró­dłem ener­gii życio­wej. Różne sub­stan­cje mają różne, nie­kiedy cał­ko­wi­cie prze­ciw­stawne natury. Bez­myślne łącze­nie potraw, będące skut­kiem nie­zna­jo­mo­ści ich natury, zakłóca natu­ralny rytm pracy narzą­dów wewnętrz­nych, co w krót­kim cza­sie pro­wa­dzi do groź­nych następstw.

Tak więc ci, któ­rzy pra­gną żyć w dobrym zdro­wiu, muszą sta­ran­nie uni­kać takich błę­dów.

CHIA MING, POD­STAWY WIE­DZY O JEDZE­NIU I PICIU, 1368 R. N.E.

W tao­izmie dokład­nie te same prawa doty­czą wszyst­kich bez wyjątku zja­wisk, wiel­kich i małych, co jest nie­wąt­pliwą jego zaletą. Naj­waż­niej­szą zasadą tao­izmu jest rów­no­waga yin i yang, którą w wypadku diety można osią­gnąć poprzez odpo­wied­nie łącze­nie czte­rech form ener­gii i pię­ciu sma­ków w spo­ży­wa­nych potra­wach.

Cztery formy ener­gii zawarte w poży­wie­niu to stan gorący, cie­pły, chłodny i zimny. Cechy te okre­ślają cha­rak­ter i ilość ener­gii uwal­nia­nej w orga­ni­zmie czło­wieka w cza­sie tra­wie­nia. Dania gorące i cie­płe należą do yang, chłodne i zimne zaś – do yin. Dania yang dzia­łają pobu­dza­jąco i wytwa­rzają cie­pło, nato­miast dania yin dzia­łają kojąco i stu­dzą narządy.

Nieco bar­dziej wyra­fi­no­wana jest kon­cep­cja pię­ciu sma­ków, oparta na ana­lo­gii do pię­ciu pod­sta­wo­wych aktyw­no­ści: słodki należy do ziemi, gorzki do ognia, kwa­śny do drewna, ostry do metalu, słony do wody. Każdy z pię­ciu sma­ków łączy „natu­ralne pokre­wień­stwo” (gui jing) z jed­nym z pię­ciu „peł­nych” narzą­do­wym i jego odpo­wied­ni­kiem yang: słodki wpływa na trzustkę i żołą­dek, gorzki wędruje do serca i jelita cien­kiego, kwa­śny spo­krew­niony jest z wątrobą i worecz­kiem żół­cio­wym, ostry oddzia­łuje na płuca i jelito grube, wresz­cie słony łączy się z ner­kami i pęche­rzem moczo­wym.

Pięć sma­ków i cztery formy ener­gii wyka­zują nastę­pu­jące dzia­ła­nia lecz­ni­cze:

Chłodne i zimne dania yin stu­dzą narządy wewnętrzne, nadają się więc do zesta­wów let­nich oraz do zwal­cza­nia „gorą­cych” cho­rób yang, takich jak gorączka czy napię­cie ner­wowe. Do pro­duk­tów yin zali­czamy soję, pędy bam­busa, arbuzy, białą rzepę, kapu­stę, gruszki i cytryny.

Cie­płe i gorące dania yang pobu­dzają narządy wewnętrzne i wytwa­rzają wewnętrzne cie­pło, a zatem nadają się do jadło­spi­sów zimo­wych i prze­ciw­dzia­łają „zim­nym” cho­ro­bom yin, takim jak ane­mia, prze­zię­bie­nie i znu­że­nie. Do pro­duk­tów yang zali­czamy wie­przo­winę, bara­ninę, drób, alko­hol, owoce mango oraz chili.

 

Pro­dukty słod­kie (aktyw­ność ziemi) roz­pra­szają nad­miar ener­gii, pobu­dzają krą­że­nie, potę­gują ener­gię życiową i koor­dy­nują pracę żołądka. Do pro­duk­tów słod­kich należą mię­dzy innymi kuku­ry­dza, groch, figi, żeń-szeń i lukre­cja.

Pro­dukty gorz­kie (aktyw­ność ognia) – takie jak rabar­bar czy gorzki melon – osu­szają orga­nizm, regu­lują wil­got­ność i prze­czysz­czają jelita.

Pro­dukty kwa­śne (aktyw­ność drewna) – takie jak oliwki czy gra­naty – dzia­łają ścią­ga­jąco, utwar­dzają zawar­tość układu tra­wien­nego, powstrzy­mują bie­gunkę i przeciwdzia­łają wypad­nię­ciu odbyt­nicy.

Pro­dukty słone (aktyw­ność wody) – na przy­kład jadalne wodo­ro­sty – zmięk­czają i nawil­żają tkanki oraz popra­wiają pery­stal­tykę jelit.

Pro­dukty ostre (aktyw­ność metalu) – na przy­kład imbir, czo­snek albo chili – neu­tra­li­zują i roz­pra­szają nagro­ma­dzone w ciele sub­stan­cje tok­syczne.

Ukła­da­jąc jadło­spis, tao­iści sta­rają się w moż­li­wie naj­ko­rzyst­niej­szy spo­sób połą­czyć różne formy ener­gii i smaki, uni­kają nato­miast łącze­nia pro­duk­tów, które do sie­bie nie pasują, oraz spo­ży­wa­nia nad­mier­nej ilo­ści jed­nego rodzaju pokarmu. Na przy­kład zbyt czę­ste spo­ży­wa­nie „gorą­cych” i tłu­stych potraw yang może wywo­łać gorączkę, zgagę, zapar­cie, zale­ga­nie krwi w klatce pier­sio­wej i inne nie­przy­jemne skutki „nad­miaru ener­gii ciepl­nej”. Ponie­waż nad­miar „szko­dli­wego cie­pła” pró­buje wydo­stać się z orga­ni­zmu, na skó­rze mogą poja­wić się kar­bun­kuły i rop­nie. Prze­waga ostrych potraw może powo­do­wać bóle gastryczno-jeli­towe, roz­strój żołądka, a w końcu hemo­ro­idy. Nawet naj­śwież­sze i naj­zdrow­sze pro­dukty nie mają żad­nych war­to­ści odżyw­czych, jeżeli spo­żywa się je w zesta­wie­niach, które hamują pro­cesy tra­wienne, powo­dują gni­cie i fer­men­ta­cję, utrud­niają przy­swa­ja­nie i zakłó­cają wewnętrzną rów­no­wagę ener­ge­tyczną.