Tylko ciebie kochamTekst

0
Recenzje
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

Annie West

Tylko ciebie kocham

Tłumaczenie: Agnieszka Wąsowska

HarperCollins Polska sp. z o.o.

Warszawa 2021

Tytuł oryginału: Wedding Night Reunion in Greece

Pierwsze wydanie: Harlequin Mills & Boon Limited, 2019

Redaktor serii: Marzena Cieśla

Opracowanie redakcyjne: Marzena Cieśla

© 2019 by Annie West

© for the Polish edition by HarperCollins Polska sp. z o.o., Warszawa 2021

Wydanie niniejsze zostało opublikowane na licencji Harlequin Books S.A.

Wszystkie prawa zastrzeżone, łącznie z prawem reprodukcji części lub całości dzieła w jakiejkolwiek formie.

Wszystkie postacie w tej książce są fikcyjne. Jakiekolwiek podobieństwo do osób rzeczywistych – żywych i umarłych – jest całkowicie przypadkowe.

Harlequin i Harlequin Światowe Życie są zastrzeżonymi znakami należącymi do Harlequin Enterprises Limited i zostały użyte na jego licencji.

HarperCollins Polska jest zastrzeżonym znakiem należącym do HarperCollins Publishers, LLC. Nazwa i znak nie mogą być wykorzystane bez zgody właściciela.

Ilustracja na okładce wykorzystana za zgodą Harlequin Books S.A. Wszystkie prawa zastrzeżone.

HarperCollins Polska sp. z o.o.

02-672 Warszawa, ul. Domaniewska 34A

www.harpercollins.pl

ISBN 978-83-276-6460-0

Konwersja do formatu EPUB, MOBI: Katarzyna Rek / Woblink

ROZDZIAŁ PIERWSZY

– Gratulacje, Christo. – Damen z uśmiechem uścisnął ramię najlepszego przyjaciela. – Nie sądziłem, że dożyję tego dnia.

– Dnia mojego ślubu?

– Dokładnie tak. Na szczęście doszedłeś do wniosku, że nadszedł czas, żeby pomyśleć o potomku.

Wymienili porozumiewawcze spojrzenie. Obaj wiedzieli, co to oznacza być jedynym dziedzicem fortuny. Damen był spadkobiercą firmy zajmującej się produkcją łodzi, Christo zaś firmy handlującej nieruchomościami. Wiązało się z tym wiele przywilejów, ale także ogromna odpowiedzialność.

Teraz brał na siebie kolejny obowiązek. Wiedział jednak, że dzięki temu część jego problemów zostanie rozwiązana. Życie wróci do normalnego rytmu. Wspomniał moment, w którym wsunął obrączkę na palec Emmy, i mimowolnie się uśmiechnął.

Wszystko doskonale się udało.

– Cieszę się, że dałeś radę przyjechać. – Christo nie należał do sentymentalnych mężczyzn, ale rzeczywiście cieszył się, że miał w tym dniu przyjaciela przy sobie.

Jego ślub odbył się w Melbourne i Damen był jednym z nielicznych gości ze strony pana młodego. Teraz, kiedy było już po wszystkim i siedzieli w ogrodzie, po raz pierwszy mogli swobodnie porozmawiać.

– Ta twoja panna młoda jest zupełnie inna, niż sobie wyobrażałem.

Christo spojrzał pytająco na przyjaciela.

– Jest w ciebie wpatrzona jak w obrazek. Naprawdę nie wiem, co ona w tobie widzi… – Damen potrząsnął kpiąco głową.

– Mnie to nie dziwi. W końcu wyszła nie za byle kogo, tylko za mnie.

Christo doskonale znał swoją wartość. Emmę, która była wnuczką starego Katsoyannisa, wybrał bardzo starannie. Nie mógł sobie pozwolić na to, żeby jego propozycja została odrzucona.

Kiedy przypomniał sobie, z jaką ochotą Emma odwzajemniła jego pocałunek, który kończył ceremonię zaślubin, coś w nim drgnęło. Nie mógł się już doczekać nocy. Ich pierwszej wspólnej nocy.

– Twoje ego jest większe niż Morze Śródziemne. – Damen spojrzał na dom, upewniając się, że są sami. Wszyscy jedli śniadanie w odległej części domu. – A mówiąc serio, naprawdę byłem zdziwiony. Emma jest urocza. Słodka i niewinna, ale śmiem twierdzić, że nie w twoim typie. – Spojrzał przenikliwie na Christa. – Prędzej powiedziałbym, że to jej kuzynka, ta rudowłosa torpeda, jest w twoim stylu.

Christo skinął głową, przypominając sobie seksowną, pewną siebie Maję. Wiedział, że gdyby sytuacja była inna, z pewnością miałaby u niego spore szanse.

– Masz rację, jest wspaniała. W innych okolicznościach na pewno doskonale byśmy się bawili. – Potrząsnął głową. – Ale nie zapominaj, że teraz jestem żonatym mężczyzną i wszystko się zmieniło.

Popatrzył na dom, z którego dochodził stłumiony odgłos muzyki. Wciąż nie było widać żywego ducha.

Będzie musiał wrócić do gości, zanim jego żona zacznie się zastanawiać, co go zatrzymało.

– Emma nie jest tak piękna i wyrafinowana jak jej kuzynka, ale to małżeństwo jest ceną, jaką musiałem zapłacić za to, żeby nabyć posiadłość jej dziadka w Atenach.

Uśmiech zniknął z twarzy Damena.

– Naprawdę poślubiłeś ją z tego powodu? Wiedziałem, że ta umowa jest dla ciebie bardzo ważna, ale nie sądziłem, że musisz uciekać się aż do takich środków.

– W normalnych okolicznościach nawet bym o tym nie pomyślał, ale wszystko trochę się zmieniło. – Christo wzruszył ramionami i przybrał nonszalancki wyraz twarzy, żeby ukryć napięcie, spowodowane tym, co się wydarzyło w jego życiu. – Nagle zostałem obarczony odpowiedzialnością za dziecko. Wyobrażasz mnie sobie w roli ojca? Rozumiesz, dlaczego małżeństwo stało się dla mnie nagle tak ważne. Potrzebowałem czułej, łagodnej kobiety, która będzie odpowiednią matką dla tego dziecka.

Emma zacisnęła palce na brzegu umywalki z taką siłą, że aż pobielały jej kostki. Miała wrażenie, że umiera.

Popatrzyła na swoje odbicie w lustrze w łazience na dole. Miała blade policzki i zbyt ostro rysującą się na ich tle szminkę. Wciąż miała na głowie koronkowy welon, który należał jeszcze do jej babki.

Zamknęła oczy. Nienawidziła tego welonu, podobnie jak długiej białej sukni, która ciasno opinała jej piersi, talię i biodra.

– Wiedziałaś o tym?

Otworzyła uczy i ujrzała obok swojego odbicia w lustrze twarz Steph. Ona, w przeciwieństwie do Emmy, która przypominała teraz woskową figurę, była podminowana. Jej oczy ciskały gromy, a policzki płonęły.

– Głupie pytanie. Oczywiście, że nie! Zabiję go własnymi rękami. Chociaż nie, śmierć to zbytek łaski. Będę go wolno torturować. Na nic innego nie zasługuje. Jak mógł cię tak potraktować? Doskonale wie, co do niego czujesz.

Emma czuła tak wielki ból, jakby ktoś rozrywał jej ciało na kawałki. Zasłużyła sobie na to, skoro była na tyle głupia, żeby oddać serce i rękę Christowi Karidesowi.

– Jemu jest wszystko jedno. Tak naprawdę nigdy mu na mnie nie zależało.

Dopiero kiedy wypowiedziała te słowa na głos, zdała sobie sprawę, jak bardzo są prawdziwe. To prawda, że Christo był dla niej czuły, delikatny, troskliwy i pełen zrozumienia. Był przy niej, kiedy rozpaczała z powodu śmierci dziadka. Wzięła jego staroświecką kurtuazję za dowód szacunku. Teraz wiedziała, że Christowi wcale na niej nie zależało.

Znów ogarnęła ją fala mdłości.

Dlaczego wcześniej tego nie dostrzegła? Dlaczego nie posłuchała Steph, która radziła jej, żeby nie podejmować pochopnych decyzji?

Emma widziała w Chriscie księcia na białym koniu, który przybył nie po to, by ją uratować, ale żeby poczuła, że nie jest sama.

Wszyscy, których kochała, odeszli. Jej rodzice zginęli w katastrofie samolotu, gdy miała jedenaście lat. Cztery lata temu, gdy miała osiemnaście lat, zmarła babcia. A teraz jej nieznoszący sprzeciwu, ale ukochany dziadek Papou. Poczucie straty było niemal nie do zniesienia.

– On nawet nie wie, kim jestem. Nie ma o tym pojęcia.

Najwyraźniej Christo uwierzył Papou, który uważał, że Emma studiuje jedynie po to, by się czymś zająć, zanim znajdzie odpowiedniego męża. I że mieszka w domu dziadków dlatego, że jest niesamodzielna.

Prawda była taka, że Papou bardzo źle zniósł śmierć żony. Emma postanowiła zamieszkać z nim, aż się pozbiera. Potem jednak stan jego zdrowia znacznie się pogorszył i nie mogła się wyprowadzić.

Tragedia polegała na tym, że Emma sądziła, że Christo ją rozumie. Wierzyła, że spędza z nią czas, ponieważ uważa, że jest interesująca i atrakcyjna.

Najwyraźniej jednak nie tak atrakcyjna, jak jej wspaniała kuzynka Maja.

W porównaniu z tą pełną seksapilu kobietą ona sama jawiła się jako Kopciuszek. Fakt, że Maja była przy tym kobietą zabawną, inteligentną i ciepłą, nie ułatwiał sprawy.

Christo miał reputację playboya. Umawiał się jedynie z najatrakcyjniejszymi kobietami, z którymi lubił pokazywać się publicznie. W swojej naiwności Emma uwierzyła mu, kiedy powiedział, że w tych plotkach jest sporo przesady.

Wystarczyło, że lekko dotknął jej policzka, a już miękła jak wosk. Nietrudno ją było zmanipulować. Jego urok i atencja, jaką jej okazywał całkowicie ją zawojowały.

Czy rzeczywiście była aż tak łatwym kąskiem?

Pochyliła się nad umywalką, obawiając się, że nie zdoła powstrzymać nudności. Rzeczywiście, targnęły nią torsje, które jednak nie przyniosły ulgi. Przepłukała usta i podniosła wzrok na przyjaciółkę.

– Wierzyłam mu, Steph. Pomyślałam, że skoro oparł się Mai, to znaczy, że rzeczywiście mu na mnie zależy.

To prawda, była bardzo łatwowierna. Nie słuchała ostrzeżeń przyjaciółki i zależało jej na tym, żeby wyjść za mąż jeszcze za życia ukochanego Papou. Kiedy umierał, powiedział jej, że jest szczęśliwy, że ma przy sobie Christa. Nie chciał, żeby odwlekała ślub.

Powinna była zaczekać.

Powinna była wiedzieć, że te romantyczne fantazje są tylko mrzonką.

 

– Postąpiłam jak kompletna idiotka, prawda?

Emma była z natury ostrożna i nieufna, tym razem jednak dała się zwieść jego słodkim słówkom i romantycznym gestom.

– Ależ skąd. – Steph objęła przyjaciółkę i przytuliła do siebie. – Jesteś ciepłą i szczodrą osobą, dlatego zawsze szukasz w ludziach tylko dobra.

Emma pokręciła głową.

– Chciałaś powiedzieć, że zawsze chowam głowę w piasek. – Albo w książki. – Cóż, dość już tego. Gdybyśmy tego nie usłyszały…

– Ale usłyszałyśmy. – Steph ścisnęła ją za ramię. – Pytanie, co zamierzasz z tym zrobić.

Emma popatrzyła na swoje odbicie w lustrze. Nagle ogarnęła ją złość tak wielka, że aż zrobiło jej się gorąco. Policzki jej zapłonęły. Odwróciła się do przyjaciółki.

– Zamierzam od niego odejść. Christo będzie musiał znaleźć sobie jakąś inną sensowną kobietę, która zajmie się jego dzieckiem i zaspakajaniem jego potrzeb.

Najgorsze było to, że Christo zdołał rozbudzić w niej pragnienie fizycznego zjednoczenia. Chciała się z nim kochać.

Teraz jednak na samą myśl, że mógłby jej dotknąć, robiło jej się niedobrze.

Zrozumiała, że powstrzymał się od uprawiania z nią seksu nie z szacunku dla niej i umierającego dziadka, ale ponieważ uznał ją za kompletnie pozbawioną atrakcyjności. Gdyby to Maja miała zostać jego żoną, na pewno nic by ich nie powstrzymało przed pójściem do łóżka jeszcze przed ślubem.

Wierzyła, że Christo Karides będzie tym mężczyzną, którego pokocha i który ją posiądzie. Teraz czuła do niego jedynie nienawiść i rozczarowanie.

– Całe szczęście! Bałam się, że przyjdzie ci do głowy zostać z nim i czekać, aż cię pokocha.

Emma potrząsnęła głową, a drogocenna koronka zatańczyła wokół jej twarzy. Papou byłby dumny, widząc ją w tym welonie. Ten ślub wiele dla niego znaczył. Teraz jednak okazało się, że Christo zakpił sobie nie tylko z niej, ale także z dziadka. Tego mu nigdy nie wybaczy.

– Może nie należę do najodważniejszych osób na świecie, ale nie pozwolę sobą pomiatać. Pomożesz mi?

– Po co pytasz? Oczywiście, że tak! Co konkretnie chcesz zrobić?

Emma zawahała się przez chwilę.

– Mogłabyś mi przynieść z pokoju moją torebkę, paszport i walizkę? Wynieś je z domu tylnymi schodami.

– I co potem?

– Zarezerwuję sobie jakiś lot. Mogłabym wziąć twój samochód i zostawić go na lotnisku.

– Chcesz wystawić Christa Karidesa do wiatru? Podoba mi się ten pomysł, ale mam lepszy. Pamiętaj, że lotnisko to pierwsze miejsce, w którym będzie cię szukał. Jak go znam, wytropi cię natychmiast. Pojedź do mnie i czekaj na telefon. – Sięgnęła do torebki i podała jej klucze. – Wyciągnę cię z Melbourne, ale tak, że cię nie namierzy. Z prawdziwą przyjemnością będę patrzeć, jak się miota, nie mogąc cię znaleźć.

Emma wreszcie się uśmiechnęła. Po raz pierwszy, odkąd podsłuchała rozmowę Christa, zobaczyła światełko w tunelu. Poczuła, że nie jest z tym wszystkim sama.

– Dziękuję, Steph. Nawet nie wiesz, ile znaczy dla mnie twoja pomoc.

Zacisnęła powieki, żeby się nie rozpłakać. Ten człowiek, który wykorzystał łatwowierność jej dziadka, nie był godzien jej łez.

– Będziesz musiała być bardzo ostrożna. Jedno niewłaściwe spojrzenie i Christo domyśli się, że coś ukrywasz. To prawdziwa menda, ale jest przy tym bardzo inteligentny.

– Możesz być spokojna, niczego się nie domyśli. Powiem mu, że potrzebujesz krótkiego wypoczynku. Na pewno uwierzy. Wie, że to dla ciebie trudny czas i że jesteś tym wszystkim zmęczona.

– Dobrze. W takim razie idź na górę, a ja zdejmę ten welon. Schowam go w kredensie. Jeśli będziesz mogła, zajmij się nim później, dobrze?

– Oczywiście. Wiem, jaki jest cenny. – Steph uścisnęła lekko ramię Emmy. – I jeszcze jedno: dokąd chcesz jechać?

Emma zwróciła twarz w stronę lustra i zaczęła wyjmować spinki mocujące welon.

– Jest tylko jedno miejsce, które uważam za dom.

Jej wujostwo, rodzice Mai, odziedziczyli ten dom po Papou, podobnie jak jego australijskie dzierżawy. Ona dostała posiadłość w Atenach, którą miał zarządzać jej mąż. Będzie musiała coś z tym zrobić. Oprócz tego odziedziczyła starą willę dziadków w Grecji. Tę, w której spędzała wakacje, kiedy jeszcze żyli jej rodzice.

– Jadę na Korfu.

Christo nie wiedział o tym domu i tam zapewne jej nie znajdzie. Będzie miała czas, żeby się zastanowić, co zrobić. I jak zakończyć tę farsę, jaką się okazało jej małżeństwo.

ROZDZIAŁ DRUGI

Jak tylko przekroczyła żelazną bramę, odniosła wrażenie, że czas się cofnął. Nie była tu od wielu lat. Ostatni raz przyjechała tu, kiedy jeszcze żyła jej babcia. Od tamtej pory minęło siedem lat, a ona poczuła się tak, jakby znów miała piętnaście.

Okoliczne wzgórza porastały stare oliwkowe drzewa, ciągnące się aż do samego morza. Wokół domu rosły cytrusy, których zapach oszałamiał w rozgrzanym od słońca powietrzu. W Grecji kwiat pomarańczy tradycyjnie jest kwiatem panny młodej. Tutaj było go pod dostatkiem.

Emma zadrżała, czując nagły nieprzyjemny chłód.

Nawet nie chciała myśleć, co by się stało, gdyby nie odkryła prawdy. Jak dalece mogłaby się zaangażować w to małżeństwo. Nie miała wątpliwości, że Christo był mistrzem uwodzenia i że nie zdołałaby się oprzeć jego urokowi.

Potrząsnęła głową, wzięła do ręki walizkę i ruszyła w stronę domu.

Była zmęczona i marzyła o czymś zimnym do picia. Poprosiła taksówkarza, żeby zatrzymał się w pewnym oddaleniu od domu, ponieważ nie chciała, żeby ktokolwiek wiedział, gdzie przebywa. Wiedziała, jak duże są możliwości Christa.

Spotka się z nim, kiedy będzie gotowa. Na razie musi się spokojnie zastanowić, co robić dalej.

Z każdym krokiem, który zbliżał ją do domu, wspomnienia ożywały. Z tym miejscem wiązały się najwspanialsze wspomnienia wakacji spędzanych tu wraz z całą rodziną.

Spojrzała na rosnące pomiędzy oliwnymi drzewami kwiaty i przypomniała sobie, jak je zrywała, żeby włożyć do kryształowych wazonów babci. W zatoce o szmaragdowej wodzie pływała wraz z rodzicami, a tu, w cieniu wysokiego muru, Papou uczył ją grać w tavli.

Wszystko to należało już do przeszłości.

Zatrzymała się, żeby wziąć głęboki oddech. Musi żyć dalej. To prawda, że jej rodzice i dziadkowie nie żyją, ale nauczyli ją, jakie jest znaczenie miłości. Nawet teraz czuła tu ich obecność i miłość.

Główna aleja zakręciła i jej oczom ukazał się dom. Choć stary, wciąż był bardzo piękny. Pomalowano go na odcień pastelowego różu i pomarańczy, a drewniane okiennice niedawno zostały odnowione i miały teraz kolor głębokiej zieleni. Dom, choć ponadstuletni, był w doskonałym stanie. Papou już o to zadbał.

Teraz ona się nim zajmie. Patrząc na dom, miała dziwne poczucie, że do niego przynależy. Nigdy nie czuła czegoś podobnego, gdy była w domu w Melbourne. Zdała sobie sprawę, że tu właśnie jest jej miejsce na ziemi.

W jej głowie zaświtała myśl. Może uczyni z niego coś więcej niż tylko przelotne schronienie przed powrotem do Australii?

– Panienka Emma?

Znajomy głos Dory Panayitos znów zabrał ją w przeszłość. Odstawiła walizkę i podeszła do gospodyni, żeby się z nią przywitać.

– Dora! – Uściskała z entuzjazmem starszą kobietę. – Jak dobrze cię znów widzieć!

– I panią także, panienko Emmo. Witamy w domu.

Emma sięgnęła po ręcznik, żeby się wytrzeć. Po porannym deszczu nie pozostał ślad i niebo było bezchmurne. Nie mogła się oprzeć pokusie i poszła popływać do zatoczki, w której woda była chłodniejsza i głębsza niż w basenie.

Odkąd przyjechała, rozkoszowała się wszystkim tym, co oferowało jej to miejsce. Czuła, że część jej dawnego życia ocalała i była z tego powodu niezmiernie szczęśliwa.

Przez kilka dni nie robiła nic innego, jak tylko spała, pływała i jadła wspaniałe potrawy przyrządzane przez Dorę.

Dziś obudziła się pełna zapału i nowych pomysłów na przyszłość. Przyszłość, w której będzie robiła to, na co ona ma ochotę, a nie czego oczekują od niej inni.

Po raz pierwszy od śmierci dziadka poczuła odrobinę dawnego optymizmu.

Skończyła zarządzanie i była w tym bardzo dobra. Dostała nawet pracę w biznesie związanym z produkcją wina, ale z powodu ślubu musiała ją odrzucić, ponieważ planowała przeprowadzić się z Christem do Aten.

Tutaj rozkręci swój własny interes. Willa doskonale nadawała się do tego, żeby wynajmować w niej pokoje i pomieszczenia na różne prywatne okazje i uroczystości.

Korfu było popularnym miejscem wakacyjnego wypoczynku i wierzyła, że uda jej się stworzyć tu enklawę luksusu, połączonego z urokiem starego świata.

To było prawdziwe wyzwanie, ale potrzebowała teraz czegoś takiego.

Zawsze tak robiła. Kiedy spotykała ją kolejna strata, rzucała się w wir pracy. Tak sobie raziła ze smutkiem i żalem po stracie ukochanych osób.

Teraz też łatwiej jej było skupić się na nowych pomysłach niż rozpaczać po tym, co się wydarzyło. Jej plan był jej liną ratunkową. Da sobie radę i wyjdzie z tego mocniejsza, niż była.

Dziś skontaktuje się z prawnikiem, by omówić kwestię rozwodu, odzyskania swojej własności i…

– Panienko Emmo!

W kierunku plaży podążała zaróżowiona z wysiłku Dora, machając w jej stronę rękami.

Na jej widok od razu się zaniepokoiła. Wiedziała, że przynosi złą wiadomość. Ręcznik wypadł jej z ręki. Kto tym razem? Wujek czy ciocia? Bo chyba nie Maja.

– Przyszłam panienkę ostrzec – wydyszała zmachana Dora. – Pani…

– Nie ma takiej potrzeby, pani Panayitos – usłyszała głęboki baryton i zza pleców Dory wyłonił się Christo. – Doskonale dam sobie radę sam.

Jej mąż.

Serce na chwilę przestało jej bić, a nogi wrosły w piasek. Przez chwilę nie była w stanie nabrać powietrza w płuca, jakby na jej piersi zacisnęła się jakaś żelazna obręcz.

Christo był bardzo przystojny. Oliwkowa cera, ciemne włosy kontrastujące z błękitnymi oczami. Oczami, które teraz patrzyły na nią przenikliwie.

Na użytek Dory Emma uśmiechnęła się w nieco wymuszony sposób.

– Dora, mogłabyś zaparzyć dla nas herbaty? Wypijemy w głównym salonie.

Doskonale wiedziała, że Christo wolałby mocną i słodką kawę. W jej naturze było raczej dążenie do osiągnięcia kompromisu niż walka, nie chciała jednak, żeby Christo poczuł się tu mile widziany.

Kiedy zostali sami, zapadła cisza, której nie miała zamiaru przerywać.

Wmawiała sobie, że najgorsze ma już za sobą, ale kiedy stanęła z nim twarzą w twarz, zrozumiała, że dopiero przyjdzie jej stawić czoło temu, co najgorsze.

Tylko że teraz nie była już tak naiwna jak wcześniej. Christo odarł ją z romantycznych złudzeń, sprawiając, że przez ten tydzień stała się zupełnie inną kobietą.

Wyprostowała ramiona i spojrzała mu prosto w oczy.

– Nie mogę powiedzieć, że miło mi cię widzieć, ale skoro już przyjechałeś, trzeba zrobić z tym wszystkim porządek.

Christo patrzył na stojącą przed nim kobietę i po raz pierwszy w życiu zabrakło mu przysłowiowego języka w gębie.

Mówił sobie, że to skutek ulgi, jaką odczuł, widząc ją całą i zdrową. Martwił się, że mogła zostać ranna albo nawet porwana. To było zupełnie nie w jej stylu tak po prostu zniknąć bez słowa. Dopiero od jej ciotki dowiedział się, że wszystko z nią w porządku, tylko potrzebuje trochę czasu dla siebie.

Czasu dla siebie!

Czy tak się zachowuje nowo poślubiona małżonka? I to jego, Christa Karidesa, jednej z najlepszych partii w Europie?

Po jej zniknięciu odczuł prawdziwy strach, niemal panikę. Nie chciał tego przeżywać po raz kolejny. Podobnie jak nigdy więcej nie chciał się stać obiektem drwin.

Członkowie jej rodziny patrzyli na niego tak, jakby jej zniknięcie było jego winą. Jakby nie traktował jej z szacunkiem godnym jego przyszłej żony.

Najbardziej jednak zaskoczyła go zmiana, jaka w niej zaszła.

Kobieta, którą poślubił, była skromna, delikatna i łagodna. Całkowicie mu oddana i chętna do zaspokajania jego potrzeb.

Tymczasem ta, która przed nim stała, była innym człowiekiem. Emanowała z niej energia, jakby była gotowa rzucić mu jakieś wzywanie albo nawet z nim walczyć.

Emma Piper, którą znał, wyglądała zupełnie inaczej. Ta miała na sobie skąpe bikini, w którym wyglądała niezwykle pociągająco. Wilgotna, opalona skóra lśniła w słońcu, a pełne piersi unosiły się i opadały w rytm przyspieszonego oddechu.

Jego ciało zareagowało na ten widok natychmiastowo, choć wcale nie był teraz w nastroju do tego typu rozrywek.

 

Popatrzyła na niego wyzywająco, jakby chciała dać mu do zrozumienia, że nie ma prawa tak na nią patrzeć.

Do diabła, w końcu była jego żoną!

– Chyba winna mi jesteś jakieś wyjaśnienie – mruknął cicho.

Emma jednak nie sprawiała wcale wrażenia skruszonej. Uniosła brodę jeszcze wyżej i rozstawiła szerzej nogi, opierając dłonie na biodrach.

Christo poczuł, jak krew spływa mu w dół ciała.

Wolno pokręciła głową, a jej wilgotne, rozświetlone słonecznym baskiem włosy zatańczyły wokół głowy. Po raz pierwszy tak naprawdę zobaczył ich miodowo-złoty kolor.

– Obawiam się, że jest dokładnie odwrotnie.

– Słucham? – Wyprostował się, spoglądając z góry na stojącą przed nim kobietę, która wcale nie sprawiała wrażenia speszonej.

Przez chwilę był tak zaskoczony, że pomyślał, że ma przed sobą jakąś zupełnie obcą osobę.

– Czy masz pojęcie, jak bardzo wszyscy się o ciebie niepokoiliśmy? – spytał ciężkim głosem. – Zadzwoniłem nawet na policję, żeby zgłosić zaginięcie.

Uruchomił wszystkie swoje znajomości w Melbourne i okolicy, żeby odnaleźć swoją cichą żonę. Doskonale zdawał sobie sprawę z niebezpieczeństwa, jakie jej mogło grozić. Tak bardzo się bał, żeby się nie okazało, że znalazł ją za późno! Nigdy w życiu nie czuł się tak bezradny jak przez ten tydzień.

– Zadzwoniłam do ciotki, żeby jej powiedzieć, że nic mi nie jest.

– Ale nie zadzwoniłaś do mnie! – powiedział podniesionym głosem.

Czy ona naprawdę nie zrozumiała, co zrobiła? Przecież była inteligentną kobietą. Nie taką, która znika bez słowa w dniu własnego ślubu.

– Cóż, jak sam widzisz, mam się doskonale.

– Jesteś mi coś winna, Emmo. – I miał na myśli nie tylko wyjaśnienie, ale znacznie więcej.

– Widzę, że odezwał się w tobie biznesmen.

Czyżby z niego drwiła?

Podszedł tak blisko, że poczuł bijący od niej zapach morza i kobiety, który zadziałał na jego zmysły jak najmocniejszy afrodyzjak.

– Przestań, Emmo. Jesteś moją żoną!

– Na moje nieszczęście – powiedziała tak cicho, że musiał się nachylić w jej stronę, by te słowa usłyszeć.

Christo nie posiadał się ze zdumienia. Jeszcze nigdy nie spotkał kobiety, która nie chciałaby z nim być. Dosłownie nie mógł się od nich opędzić. Ta zaś, której dał swoje nazwisko, traktowała go, jakby był jakimś gadem.

Czy ten świat zwariował?

Gdzie się podziała jego słodka Emma, którą wybrał spośród wielu innych kandydatek?

Spojrzała teraz na rękę, którą trzymał zaciśniętą na jej ramieniu.

– Puść mnie. Małżeństwo nie daje ci prawa do tego, żeby mnie więzić.

– Więzić? Chyba żartujesz.

Jakby on kiedykolwiek potrzebował więzić jakąś kobietę!

– Nie chcę, żebyś mnie dotykał, Christo.

Powiedziała to ostrym, pełnym pogardy głosem, patrząc mu prosto w oczy. Te słowa sprawiły mu nieoczekiwany ból.

Puścił jej rękę i z wściekłością rozłożył palce przed jej oczami.

– Dobrze, żadnego dotykania. A teraz wyjaśnij.

Emma dostrzegła, jak bardzo jest wściekły. Zacisnęła usta, przez co wyglądała już nie tak wojowniczo, a raczej jakby ktoś ją skrzywdził.

Christo z trudem powstrzymał impuls, żeby ją do siebie przytulić i pocieszyć.

– Wiem, dlaczego się ze mną ożeniłeś, Christo – powiedziała płaskim, pozbawionym emocji głosem. – Czy to niewystarczające wyjaśnienie?

– To jest żadne wyjaśnienie.

Nie rozmawiał o tym z nikim, oprócz Damena, a on z pewnością go nie zdradził. Podczas rozmowy upewnił się, że nie ma w pobliżu nikogo, kto mógłby ich podsłuchać.

Nie wstydził się tego, co zrobił. Wprost przeciwnie, uważał, że to uczciwy układ. Zaoferował tej kobiecie swoje nazwisko, lojalność i opiekę. Czego więcej mogłaby chcieć?

Przecież nie spodziewała się chyba, że ją pokocha?

Starszy pan jasno mu powiedział, że Emma spełni wszelkie jego oczekiwania. Christo założył, że rozumie, że to małżeństwo zawarte zostało jedynie ze względów praktycznych.

Ale nigdy jej tego nie powiedziałeś wprost, prawda?

Christo zignorował wewnętrzny głos, który zabrzmiał jak wyrzut sumienia.

Nikt, kto go znał, nie pomyślałby, że przejmuje się tym, co myśli o nim mała Emma Piper.

Był mocno zaskoczony tym, że odczuwa coś na kształt poczucia winy.

Nigdy jej jednak niczego nie obiecywał. Nigdy nie mówił o miłości. Podjęła świadomą decyzję, żeby za niego wyjść, i nie powinna być niczym zaskoczona.

Emma zrobiła z niego głupca i nie zamierzał puścić jej tego płazem.

– Nic nie jest wystarczającym wytłumaczeniem tego, co zrobiłaś, Emmo.

– Nie próbuj zwalić winy na mnie, Christo. Ty mnie nawet nie chcesz. Zdecydowanie wolałbyś kogoś bardziej atrakcyjnego, jak na przykład moja kuzynka.

A więc to o to chodziło? Powinien był się domyśleć. Kobieca duma została urażona.

Emma była na tyle naiwna, że nie rozumiała, że mężczyzna może pożądać kobiety, ale wcale nie musi jej ulec. Rozsądny mężczyzna wybiera kobietę, która spełnia jego oczekiwania i której potrzebuje.

To Emma była kobietą, która mu odpowiadała. To, co zrobiła, dowodziło jedynie, że ma kręgosłup moralny, co uznał za godne podziwu.

Co więcej, miała też inne walory. Popatrzył na jej zaokrąglone kształty i poczuł nagły przypływ pożądania. Ku swemu zaskoczeniu skonstatował, że pragnie jej znacznie bardziej niż w okresie, kiedy ubiegał się o jej względy.

Było w niej jakieś wyzwanie, kobieca tajemnica, które bardzo go intrygowały. Delikatna, posłuszna dziewczyna, gotowa spełniać jego wszelkie oczekiwania, należała do przeszłości. Przed nim stała kobieta. Uparta, zdeterminowana i bardziej seksowna, niż mógł się spodziewać.

– Ożeniłem się z tobą, Emmo, a nie z twoją kuzynką. Tobie przysięgałem i tobie dałem moje nazwisko. – Jak mogła nie rozumieć, co to dla niego oznacza? – To znacznie ważniejsze niż jakieś tam zauroczenie.

Emma jednak nie sprawiała wrażenia przekonanej. Potrząsnęła głową, a krople wody spłynęły jej w zagłębienie stanika. Christo podążył za nimi wzrokiem. Poczuł kolejną falę pożądania, która rozgorzała w jego lędźwiach.

– Należysz do mnie – wydusił z siebie.

– Już niedługo. Zamierzam wystąpić o rozwód.

Akurat jej na to pozwoli!

Wybrał ją bardzo starannie i nie zamierzał rezygnować z jej zalet.

Potrzebował kobiety, która sprawi, że jego mieszkanie stanie się domem. Potrzebował matki dla małej Anthei, której zupełnie nie znał. Potrzebował Emmy.

Należała do niego, a on nie zwykł rezygnować ze swojej własności.

Co więcej, właśnie się przekonał, że pragnie jej z siłą, której zupełnie się nie spodziewał. Kiedy patrzył na jej ciało, okryte jedynie skąpym bikini, czuł, że od lat żadna kobieta nie zrobiła na nim takiego wrażenia, jak teraz Emma.

Zamierzał ją zatrzymać. Na swoich warunkach.

– Bardzo proszę – powiedział swobodnym tonem. – Ale zanim to zrobisz, dokładnie przemyśl skutki takiego postępowania. Szybko zrozumiesz, że rozwód nie wchodzi w grę.