Opowieści z Wieloświata Tom 2 ŻertwaTekst

Oznacz jako przeczytane
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa



WARSZAWA 2019

© Copyright by Lira Publishing Sp. z o.o., Warszawa 2019

© Copyright by Anna Sokalska, 2019

Projekt okładki: Magdalena Wójcik

Zdjęcia na okładce: ©captblack76, ©Alina Maksimova/123rf.com

Zdjęcie Anny Sokalskiej: ©Maciej Zienkiewicz Photography

Retusz zdjęcia okładkowego: Katarzyna Stachacz

Redakcja techniczna: Kaja Mikoszewska

Redaktor inicjujący: Paweł Pokora

Redakcja: Ewa Popielarz

Korekta: Marek Kowalik

Skład: Klara Perepłyś-Pająk

Wydanie elektroniczne 2019

Lira Publishing Sp. z o.o.

Wydanie pierwsze

Warszawa 2019

ISBN: 978-83-66229-26-6 (EUB), 978-83-66229-27-3 (MOBI)

Producenci wydawniczy: Marek Jannasz, Anna Laskowska


www.wydawnictwolira.pl

Wydawnictwa Lira szukaj też na:

Konwersja publikacji do wersji elektronicznej


SPIS TREŚCI


* * *

Rozdział 1. Co ma wisieć, niech upadnie

Rozdział 2. Nocny gwizd

Rozdział 3. Diable sztuczki

Rozdział 4. Adwokat ducha

Rozdział 5. Przepowiednia

Rozdział 6. Toń

Rozdział 7. Mag, Śmierć i Koło Fortuny

Rozdział 8. Wilczy apetyt

Rozdział 9. Strach

Rozdział 10. Pan Wilczan

Rozdział 11. Strawa

Rozdział 12. Jędza

Rozdział 13. Łowy

Rozdział 14. Przesilenie

Rozdział 15. Żertwa

Rozdział 16. Obłąkana wizjonerka. Wywiad z Anastazją Omyk

Przypisy

Tak, powodem gniewu i oburzenia było dla Mnie to miasto od dnia, gdy je zbudowano, aż do dziś, przeto muszę je usunąć sprzed mojego oblicza, na skutek całej nieprawości Izraela i Judy, jakiej się dopuszczali, by Mnie drażnić: oni, ich królowie, dostojnicy, kapłani i prorocy, tak mieszkańcy Judy, jak mieszkańcy Jerozolimy. Obrócili się do Mnie tyłem, a nie twarzą, i mimo że ich pouczałem niestrudzenie, nie chcieli usłuchać ani przyjąć upomnienia. Umieścili swe obrzydliwe bożki w domu, nad którym wzywano mojego Imienia, by go zbezcześcić. I zbudowali wyżyny Baala w dolinie Ben-Hinnom, by ofiarować swych synów i swoje córki ku czci Molocha. Nie poleciłem im tego ani Mi na myśl nie przyszło, by można czynić coś tak odrażającego i doprowadzać Judę do grzechu.

Księga Jeremiasza 32, 31–35

ROZDZIAŁ 1

Co ma wisieć,

niech upadnie


7 kwietnia 2016

Gdzie jest sznur?

– Nie wiemy.

Nieszczęsny wisielec leżał w poprzek pod rozstawioną drabiną, kilka metrów przed wejściem do archikatedry św. Jana Chrzciciela na wrocławskim Ostrowie Tumskim. Osobliwa metalowa szubienica odbijała blask upiornie podświetlających świątynię reflektorów, a jej ostry czubek, groteskowe mimesis zwieńczenia górujących w tle katedralnych wież, wskazywał oskarżycielsko na pochmurne, ciemne niebo. Było jeszcze przed świtem siódmego dnia kwietnia roku 2016 – Księżyc w nowiu przypadał w osiemnastym stopniu znaku Barana, zwiastując przemiany i nowe wyzwania, zaś położenie planety Uran, władcy Wodnika, wieszczyło nieoczekiwane, drastyczne wydarzenia. Stojący nad zmarłym prokurator Alicja Dębska i komisarz Norbert Majka, choćby rozumieli przestrogi wypisane na nieboskłonie, przyjęliby je ze wzruszeniem ramion, sądząc, że ot, czeka ich pewnie odkrycie kilku ludzkich tragedii więcej niż zazwyczaj. A jednak sprawa wisielca bez sznura przepełniła ich szczególnymi, złymi przeczuciami, których nie potrafili ubrać w słowa, lecz jakoś pierwotnie wyczuwali je pod skórą.

Prokurator Dębska była zdrowo wyglądającą kobietą w wieku około czterdziestu lat, dzielnie toczącą nierówną walkę z czasem – choć zawsze przegrywała poranne bitwy, kapitulując podczas prób dobrania stroju do społecznych wyobrażeń. W lekkim makijażu, młodzieżowych jeansach, wygodnych półbutach i białej koszuli, czasem przykrytej sportową marynarką albo długim swetrem, z włosami do ramion złapanymi w ogonek, wyglądała na znacznie młodszą, niż była, całkiem jak studentka jakiegoś sennego, pacyfistycznego kierunku. Niejeden raz wprawiała nieznajomych i różne przestępcze osobistości w zdumienie, zdradzając swój wiek lub profesję. Niezależnie jednak od zewnętrznych pozorów Dębska pozostawała kobietą silną i ambitną, choć zrównoważoną i pozbawioną pierwiastka pychy; krótko mówiąc, była obdarzona solidnym charakterem. Mimo wszelkich trudów, a może właśnie z ich powodu, lubiła swoje zajęcie – kontrolowanie i oskarżanie ludzi pochłonęło ją tak bardzo, że nie znalazła czasu na założenie rodziny. Ale tam, gdzie większość dostrzegała opustoszałe, martwe pobojowisko po porażce życia osobistego w potyczce z karierą, tam ona odnajdywała przestrzeń do złapania oddechu i nabrania dystansu. Wieczorami, odniósłszy już wszelkie zwycięstwa zawodowe, tryumfowała prywatnie – biegała maratony, grała w szachy i czytała francuską literaturę w oryginale. Poczucie, że panuje nad sytuacją, przynosiło jej satysfakcję i umacniało w wierze, że podjęła same właściwe decyzje.

Бесплатный фрагмент закончился. Хотите читать дальше?