Traktat o piekle

Tekst
0
Recenzje
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

Traktat o piekle

opracował Andrzej Sarwa

Projekt okładki: Juliusz Susak

Redaktor: Elżbieta Sarwa

Copyright © 2013 by Andrzej J. Sarwa

Wydawnictwo ARMORYKA

ul. Krucza 16

27-600 Sandomierz

tel +48 15 833 21 41

e-mail: wydawnictwo.armoryka@interia.pl

http://www.armoryka.pl/

ISBN 978-83-64145-58-2

Piekło katolickie
Co to jest piekło?

„Piekło jest stanem i miejscem wiecznej kary szatanów i dusz tych ludzi, którzy umierają w grzechu ciężkim (…) Pismo święte nazywa piekło również miejscem ciemności zewnętrznym, a to dlatego, że znajduje się ono poza niebem - miejscem wiekuistej światłości, wesela i życia.” (Ks. M. Ziółkowski, „Eschatologia”, Sandomierz 1963, s. 247-248).

A zatem, jak z powyższego zdania wynika, piekło jest przede wszystkim stanem. Stanem wiecznej kary, rozpaczy i smutku. Ale... przecież definicja teologiczna mówi też o nim jako o miejscu. Tak, to prawda, lecz niestety nigdzie, ani na kartach Ksiąg Pisma Świętego, ani w katolickiej Tradycji nie ma wyraźnego wskazania: oto tu lub oto tam to piekło się znajduje. Ponieważ nadprzyrodzone nie da się porównać z przyrodzonym, po prostu nie można w taki sposób rozumować. Być może, iż piekło jest jakimś konkretnym miejscem w materialnej rzeczywistości niewyobrażalnie wprost rozległego Kosmosu, a być może istnieje w innym niż postrzegany naszymi niedoskonałymi zmysłami wymiarze tutaj gdzie i my się znajdujemy?

Ponieważ nie sposób rozstrzygnąć - zadowalająco i ostatecznie - tę kwestię, zostawmy ją na boku. Reasumując: jest niebo, lecz gdzie jest, tego niestety nie wiadomo. Wiadomo tylko czym jest: stanem nieustającej nigdy rozpaczy.

Piekło - miejsce wieczystych katuszy

W piekle przebywają po śmierci dusze wszystkich tych ludzi, którzy zmarli w grzechu ciężkim. W piekle wreszcie - prócz nich - przebywają Szatan i demony, czyli ci aniołowie, którzy na początku czasów wzięli udział w buncie archanioła Lucyfera przeciwko Bogu.

Piekło jest absolutnym przeciwieństwem nieba. Tak jak to ostatnie jest pełne światła, radości i niczym nie skrępowanej wolności, tak piekło jest miejscem ciemności, bólu, smutku, rozpaczy, nienawiści i zniewolenia dusz.

Chociaż Biblia niejednokrotnie i w wielu miejscach informuje nas o istnieniu piekła, to jednak ani razu nie podaje, gdzież się ono znajduje. Cóż zatem można z całą pewnością wiedzieć? Tylko jedno - że poza niebem.

Dogmat o piekle wśród chrześcijan różnych wyznań ma wielu przeciwników i to już od starożytności poczynając, aż na czasach współczesnych kończąc.

Jednym z koronnych argumentów, przemawiających przeciwko istnieniu piekła jest ten, że Bóg będący miłością, żadną miarą nie mógłby się zgodzić na nigdy nie kończącą się mękę potępionych grzeszników.

Według teologów katolickich nieporozumienie wynika chyba z tego, że gdy przeciwnicy piekła mówią o miłości Bożej i o Bożym miłosierdziu, zapominają jeszcze o dwu rzeczach: mianowicie o Bożej sprawiedliwości i o Bożym poszanowaniu wolnej woli człowieka.

Oto bowiem, przez cały okres życia w ciele, człowiek który by i po tysiąckroć upadł, może być pewny i tysiąckrotnego darowania mu przewinień przez Boga, o ile sam tego zapragnie, będzie żałował i zadośćuczyni popełnionemu złu.

Z chwilą śmierci jednak, gdy ustaje jakakolwiek możliwość działania, nadchodzi kres zarówno zasługi, jak i winy, dusza staje przed Sędzią z tym tylko, co wyniosła z doczesności i wedle tego będzie zakwalifikowana do jednego z trzech miejsc pośmiertnej egzystencji - nieba, czyśćca bądź piekła.

Po śmierci bowiem kończy się czas miłosierdzia, a zaczyna czas sprawiedliwości.

To przecież człowiek sam, za życia w ciele, świadomie i dobrowolnie, wybrał pośmiertne obcowanie z Bogiem lub bez Boga. I Bóg tę jego decyzję szanuje.

I wówczas, gdy po sądzie szczegółowym dusza uświadomi sobie, iż źle wybrała, że z drogi, którą podążała za życia nie ma już odwrotu, a droga ta prowadzi wprost w „ciemności zewnętrzne, gdzie będzie płacz i zgrzytanie zębów”, zaczyna cierpieć.

O spowodowanie cierpień duszy osoby potępionej nie można oskarżać Stwórcy, nazywając go tyranem. Ponieważ cierpienia te biorą początek w samym potępionym.

A na czymże to one polegają?

Pamiętamy, iż najwyższą nagrodą w raju jest możność ustawicznego obcowania z Bogiem (praźródłem wszelkiego dobra) i wynikające stąd nieopisywalne szczęście i rozkosz. Dusza potępionego wie o tym doskonale i wie co przez własne postępowanie straciła. Mało tego, wie iż nigdy, przez wieczność całą, nie będzie miała możności naprawienia błędów i zmiany swego losu.

Świadomość utraty rozkoszy i szczęścia powoduje niebywałą wprost rozpacz i nienawiść. Potępiony najpierw i przede wszystkim nienawidzi samego siebie, ale nienawidzi też szatanów, innych ludzi - współtowarzyszy niedoli, zbawionych i aniołów w raju, wreszcie i samego Boga.

Lecz przecież kara pozbawienia oglądania Boga i współuczestnictwa w chwale Bożej nie jest jedyną - chociaż najcięższą - z kar piekielnych. Prócz niej bowiem, jak poucza Pismo Święte, istnieją też kary zmysłów. Sam Jezus Chrystus mówił o karze ognia, któremu w piekle podlegać będą grzesznicy.

Opinii na temat natury tego ognia jest wiele. Różni teologowie różnie o tym mówią. Nie będę ich tutaj przytaczał, pozwolę sobie jedynie zacytować jeden krótki ustęp na temat tejże kwestii:

„Trudno jest (...) z całą pewnością, albo przynajmniej z wielkim prawdopodobieństwem odpowiedzieć na pytania, w jaki sposób ogień fizyczny w piekle czy w czyśćcu może zadawać ból duszy, która przecież z natury swej jest substancją duchową.

Nie znamy bowiem właściwości tego ognia, jak również nie znamy dokładnie natury duszy rozłączonej z ciałem i jej zdolności do odbierania wpływów działania ognia.

Bóg nam tych tajemniczych prawd nie objawił. Musimy jednak powiedzieć, że skoro Stwórca rozpalił ogień w piekle i w czyśćcu i posługuje się nim jako narzędziem do ukarania zła zagnieżdżonego w duszy, to na pewno dał mu takie właściwości, przy pomocy których ten ogień doskonale spełnia funkcję mściciela grzechu.” (Ks. M. Ziółkowski, „Eschatologia”, s. 114).

Kościół jednak prócz tego, by ludzie wierzyli w istnienie kary ognia piekielnego, nie wymaga od nich, iżby roztrząsali jaki jest ów ogień i w jaki sposób może oddziaływać na bezcielesne istoty ludzkie.

Wreszcie niemniej dotkliwą karą, jest zupełny brak w piekle miłości i wolności, i - jak wspomniałem - świadomość, nieustanny wyrzut sumienia - iż to samemu sobie zawdzięcza się popadnięcie w takowy stan.

„Idźcie precz ode mnie, przeklęci, w ogień wieczny...” (Mat. 25, 41)

Od starożytności już sprawą kontrowersyjną była - o czym wspomniałem już wyżej - kwestia wieczności kar piekielnych. Głównie powoływano się na dobroć, miłość i na miłosierdzie Boże, które zdaje się być nie do pogodzenia z nieustannym, nieskończonym doznawaniem katuszy przez potępionych.

Jednakże zarówno Pismo Święte, jak i starochrześcijańska Tradycja informują nas o wieczności piekła. Oczywiście są i inne poglądy, przez Kościół rzymskokatolicki uznawane za heretyckie, bowiem Kościół ten wieczność piekła ogłosił jako dogmat.

„Dogmat o piekle mówi zatem: życiu człowieka zagraża realna możliwość wiecznego niespełnienia, które polega na tym, że może on w sposób wolny decydować o samym sobie i dlatego w wolności wyrzec się również Boga.” (K. Rahner, H. Vorgrimler, „Mały słownik teologiczny”, przełożył Tadeusz Mieszkowski, Paweł Pachciarek Warszawa 1987, s. 325).

Oprócz tego, o czym był wyżej, z nauki kościelnej dowiadujemy się dwóch rzeczy: mianowicie tego, iż stopnie kar piekielnych są różne, adekwatne do ciężkości popełnionych przewinień.

Trudno bowiem byłoby mówić o sprawiedliwości Bożej, gdyby ta w jednakowy sposób nagradzała wszystkie zasługi i w jednakowy sposób karała wszystkie winy, bez względu na ich ciężar gatunkowy.

Niektórzy teologowie prócz tego są zdania, iż Bóg może łagodzić kary, na jakie zasłużyli ci, którzy wybrali obcowanie w wieczności nie ze swym Stworzycielem, ale z Szatanem.

Wreszcie na koniec sprawa dość istotna: jaki los czeka te osoby, które zmarły obciążone jedynie grzechem pierworodnym, same innego grzechu nie popełniwszy. Jak nietrudno się domyślić, rzecz tyczy się nieochrzczonych przed śmiercią niemowląt oraz dzieci, które nie doszły jeszcze do pełnego używania rozumu i wolnej woli.

Otóż, ponieważ Biblia nie wypowiada się na ich temat powstało pole do spekulacji teologicznych. Niektórzy teologowie są zdania, iż takie osoby mogą osiągnąć całkowitą szczęśliwość wiekuistą, inne zaś że absolutnie nie.

Chociaż w Ewangelii św. Jana Ap. znajdujemy takie oto zdanie wypowiedziane przez Jezusa:

„Zaprawdę, zaprawdę powiadam ci, jeśli kto się nie narodzi z wody i z Ducha, nie może wejść do Królestwa Bożego.” (J 3, 5 – np. - tzw. Nowy Przekład.)

Na temat piekła, ognia piekielnego, kar piekielnych, a nawet możliwości porwania żywego człowieka w to przerażające miejsce szeroko rozpisywała się literatura pobożnościowa, a także znane są relacje z objawiania się bądź to dusz potępionych, bądź samych demonów, świątobliwym osobom. Jedną z najciekawszych opowieści, są relacje s. Józefy Menendez, która za życia była porywana do piekła i doświadczała mąk piekielnych. Ale o tym będzie niżej. Teraz warto zapoznać się z bardzo wyczerpującymi informacjami na temat piekła jakie można znaleźć w „Słowniku apologetycznym wiary katolickiej”:

 

„Piekło - miejsce i stan

PIEKŁO. I. - Wyraz ten w języku biblijnym i teologicznym oznacza 1-o w ogólności miejsce pobytu dusz, nie dopuszczonych jeszcze do błogosławionego oglądania Boga, jak również tych, które nigdy Go oglądać nie będą; takimi są dusze sprawiedliwych przed Chrystusem, dusze czyśćcowe, dusze niemowląt zmarłe przed przyjęciem Chrztu Św., a zwłaszcza dusze potępionych. 2-o w szczególności wyraz ten oznacza miejsce pobytu dusz skazanych na wieczne męki. O tym drugim znaczeniu wyrazu mówić tu będziemy.

II. - Odnośnie do tak pojętego piekła stają przed oczyma teologa a nawet każdego rozsądnego człowieka cztery następujące pytania: 1-o Czy jest piekło, to znaczy, miejsce kar wiecznych dla pewnych dusz? 2-o Na czym polegają kary piekielne? 3-o Jakie będzie naprawdę ich trwanie? 4-o Gdzie jest położone piekło?

1-o. Co do istnienia piekła, to rzecz pewna, że szatani i ludzie umierający w stanie grzechu śmiertelnego bywają potępieni, to znaczy skazani przez Boga na kary odpowiednie do ich złości. Że tak być powinno, dowodzi nam zdrowy rozum i zdrowa filozofia. Nauka Pisma św. na tym punkcie jest najzupełniej wyraźna, a każdy wie, że punkt ten stanowi dogmat wiary katolickiej; szczegółowe dowody byłyby tu zbyteczne.

2-o. Główną karą piekła jest utrata celu ostatecznego, szczęśliwości nadprzyrodzonej, chwały i olbrzymiego szczęścia, zawartego w bezpośrednim intuitywnym oglądaniu Boga, który jest najwyższym dobrem. To zaś jest najstraszniejszą męczarnią rozumu ostatecznie potępionego i woli nieubłagalnie oddanej złemu. Z kary tego rodzaju wynika koniecznie rozpacz, nienawiść Boga i wszelkiego dobra, jakie odeń pochodzi. Z tą karą główną i istotną, którą nazywają karą odrzucenia, gdyż na niej właściwie polega samo potępienie, łączy się kara zmysłów, tak zwana od zmysłowej przyczyny, która ją spowodowywa, a którą jest ogień łącznie z całym spustoszeniem, jakiego dokonywać on będzie na ciałach zmartwychwstałych, które męczyć będzie, nie mogąc ich nigdy zniszczyć, i z analogicznymi skutkami na samych umysłach szatanów i ludzi. Że karą piekła jest przede wszystkim ogień, tak często i tak wyraźnie świadczy Biblia, iż wątpić o tym żadną miarą nie wolno. (Por. np. Mat. XXV, 41). Chrystus Pan także wspomina robaka, który toczy sumienie a nigdy nie umiera (Mar. IX, 43 nst.), co wszyscy lub prawie wszyscy rozumieją metaforycznie czyli w znaczeniu przenośnym. Czy zaś w tym samym znaczeniu można pojmować ów ogień piekielny, jęki, łzy i zgrzytanie zębów, o których także wspomina Chrystus, czy jest to ogień czysto idealny i moralny, sprowadzający podobneż skutki niematerialne, czy też raczej ogień ten jest rzeczywisty, fizyczny, zdolny cudownym sposobem działać na dusze a naturalnym sposobem na ciała, pod tym względem wolno nam przyjąć to lub inne zdanie, gdyż Kościół katolicki nic stanowczego pod tym względem nie orzekł. Zwróćmy jednak uwagę na to, że prawie powszechnie przyjęte jest zdanie, iż ogień ten jest rzeczywisty i fizyczny, jakkolwiek bardzo różny od tego, jaki znamy, i że zdanie to zdaje się bardziej zgadzać z natchnionymi słowami Biblii; zdanie to zresztą ma za sobą całą tradycję chrześcijańską; jedyną zaś trudność, jaką ono przedstawia odnośnie do sposobu działania takiego ognia fizycznego na substancje niematerialne, wyjaśnimy poniżej.

3-o. K a r y piekielne wiecznymi nazywa Biblia, V i VII Sobór Ekumeniczny, symbol Św. Atanazego, wreszcie teoretyczna i praktyczna tradycja całego Kościoła. Szatani i potępieńcy, których tamci męczą swą obecnością a prawdopodobnie także swymi czynami, nie nawrócą się nigdy i nigdy nie będą wyzwoleni, robak ich nie umiera, ogień nie gaśnie, istnienie się nie wyczerpuje, złość nie poprawia; są oni skazani na ogień wieczny. Ale czy kary ich złagodnieją przynajmniej i czy jakaś chwila uspokojenia przerwie je kiedy? Przypuszczali to niektórzy ale bardzo nieliczni pisarze, zda nie ich wszakże, jakkolwiek przez Stolicę Apostolską nie potępione, nie bardzo się podoba Kościołowi.

4-o. Niepodobna oznaczyć - a i bezużyteczna pytać o dokładne oznaczenie miejsca położenia piekła. Znajduje się ono oczywiście po przeciwnej stronie nieba, a Pismo św. oznacza je jako niżej położone od obecnego pobytu rodzaju ludzkiego, a prawdopodobnie nawet od całego widzialnego świata. Niebo zatem byłoby pośrodku gwiazd, ku którym my ciążymy, piekło zaś znajdowałoby się zdała od wszelkiego światła, od wszelkiego ciepła, od wszelkiego życia.

Na tym punkcie każdy może dać swobodny bieg swej wyobraźni, byleby ta była rozumna.

III. - Odnośnie do całej nauki katolickiej o piekle zarzucają nam 1-o że jest ona pełna mitów, legend, ludowych lub teologicznych wyobraźni, i że zatem nie ma żadnej rzeczywistej wartości; 2-o że z tak okrutnym, jak je przedstawiają, piekłem nie może się zgodzić miłosierdzie boże, nieskończona miłość Stwórcy dla najlepszych swych stworzeń; 3-o że wieczność kar piekielnych jest przede wszystkim niezgodna z dobrocią, a nawet ze sprawiedliwością boską; 4-o że ogień, jak również i robak, jęki, zgrzytanie zębów nie odpowiadają istotom duchowym, jakimi są szatani i dusze potępionych; 5-o że jedynym dogmatem, jaki oświecony rozum i czułe serce przyjąć mogą, jest stopniowe złagodzenie tych męczarni, póki takowe całkowicie nie ustaną; 6-o że zgodność a nawet sprzeczność opinii, dotyczących miejsca i warunków piekła, jest najlepszym dowodem, że ono w rzeczywistości wcale nie istnieje; 7-o że wreszcie rozumowi trudno się zgodzić z Kościołem na to, iżby piekło zaludnione było przez niezliczone rzesze niemowląt, zmarłych bez przyjęcia Chrztu Św., nie licząc już pogan i heretyków również niezliczonych, których wyrok tej opinii odrzuca.

IV. - Na pierwszy z powyższych zarzutów przyznajemy, że wyobraźnia ludów, poetów, artystów, a nawet, jeśli kto chce, i samych teologów, wynalazła dużo szczegółów, nie mających w sobie często nic zasadniczego, prawdopodobnego, właściwego. Ale za to ani Kościół nie jest odpowiedzialny, ani dogmatyka jego, poważna a ścisła, cierpieć na tym nie powinna. I owszem, przyznać to trzeba, że ta mnogość imaginacyjnych opisów piekła we wszystkich czasach i we wszystkich krajach świata jest bardzo poważnym świadectwem wiary w ten zasadniczy dogmat i, co za tym idzie, w jego prawdziwość.

Na drugi zarzut odpowiadamy, że jeśli miłość i miłosierdzie Boga są nieskończone, to nie mniej nieskończoną jest Jego sprawiedliwość, której nie należy uważać za pierwiastek nic nie znaczący przy ogólnym rachunku kar i nagród przyszłego życia. Bóg bez sprawiedliwości, który by nie mścił ani czci swej obrażonej, ani silnie pogwałconego porządku, nie byłby prawdziwym Bogiem; zawnioskujmy przeto razem z Pismem Św., że straszna to rzecz wpaść w ręce Boga żyjącego. Prawda, że anioł i człowiek są stworzeniami najbardziej umiłowanymi przez Boga, ale też doskonałość ich i ogrom łask, jakie otrzymali, wymaga, aby byli o tyle surowiej karani, o ile bardziej nadużyli dobroci bożej.

Na trzeci zarzut zrobimy uwagę, że sankcja praw boskich, tłumienie zbrodni i namiętności, istotowa różnica dobrego i złego, byłyby znacznie zmniejszone i do nicości prawie sprowadzone, gdyby ostatecznie potępieńcy mieli być unicestwieni, albo też ze sprawiedliwymi, z błogosławionymi zrównani. Bóg i dobro nie miałoby ostatniego słowa, a ostateczne zwycięstwo byłoby po stronie szatana i złego. Zresztą, objawienie jest na tym punkcie wyraźne: piekło jest wieczne zupełnie tak samo jak niebo. (...)

Co się tyczy czwartego zarzutu, to czyni on źle, że nie rozróżnia pomiędzy duchowymi a cielesnymi karami piekła. Rzecz pewna, że łzy, zgrzytanie zębów, robak szatanów i poszczególnych dusz mają znaczenie tylko przenośne, bardzo zresztą przerażające.

Rzecz pewna również, że nie sprzeciwia się wierze objawionej uważanie ognia piekielnego za karę porządku moralnego, pozbawioną rzeczywistości fizycznej. Ale skoro aniołowie mogą oddziaływać na materię i takową w ruch wprawiać, skoro dusza ludzka może urabiać i ożywiać ciało, przezeń czuć i cierpieć, to jakież może być niepodobieństwo metafizyczne w tym wpływie, jaki by na szatanów i na dusze potępieńców udzielił Bóg płomieniom, analogicznym jeśli nie podobnym do tych, jakie tu na ziemi mamy? Jakież bezwzględne niepodobieństwo widzieć można w tym, że wszechmoc boża oddaje ciała zmartwychwstałe na pastwę ognia mściciela, nie mogącego ani zagasnąć ani się nasycić?

Odnośnie do piątego zarzutu jużeśmy powiedzieli, że Kościół nie potępił dotychczas wyraźnie zdania tych, którzy marzą o możliwości chwil wypoczynku, złagodzenie i uspokojenia okropnych boleści potępieńców. Jednakże są to wszystko tylko senne marzenia, niezbyt skuteczne w sprawie pojednania racjonalistów i światowców z katolickim dogmatem o piekle; dla nich należałoby po prostu znieść całkowicie wieczność piekła, a na to ani Bóg ani Kościół Jego zgodzić się nie może. Nic tu nie pomoże uczuciowość albo raczej zmysłowość, rozum czy też raczej nierozum; złagodzone czy nie złagodzone, piekło nigdy się nie skończy. Próżno narzekać na brak równomierności pomiędzy chwilowym grzechem a karą wieczną. Trzeba aby ta kara była wieczna, iżby mogła być dostateczną sankcją prawa bożego, skuteczną ochroną przeciw pokusom do jego łamania, karą przez wzgląd na obrażoną przez grzech śmiertelny świętość i nieskończony majestat boży; nie trzeba zapominać, że Bóg nie jest obowiązany do nieskończoności odkładać godzinę śmierci grzesznika, ani też do nieskończoności mu udzielać możliwości rozpoczynania nowych prób i nowych doświadczeń, a zrozumie się wówczas, co mówi Ewangelia, że drzewo ma upaść na tę stronę, na którą się przechyla, i nigdy nie podnieść się z ziemi, na którą upadło. A zresztą, potępieniec sobie samemu tylko przypisuje winę swego przerażającego nieszczęścia; nie zgrzeszył on śmiertelnie bez świadomości, bez woli, bez możności postąpienia inaczej.

Nie zmniejszajmy ani Boga ani grzechu, a wówczas łatwo zrozumiemy wieczność piekła.

W szóstym zarzucie przebija myśl, że nie można być pewnym istnienia jakiejś rzeczy, jeśli się jej nie zna pod każdym względem i w najmniejszych nawet szczegółach. Tymczasem, cóż bardziej od tego sprzeciwia się logice a sprzyja sceptycyzmowi? O niczym przecież wszystkiego nie wiemy, ale to nie dowód, aby nic nie istniało. Nie zgadzają się zdania co do miejsca na świecie, gdzie jest położone piekło, co do drugorzędnych szczegółów stanu dusz i ciał potępieńców, co do przypadkowych cech mąk piekielnych, ale do istoty dogmatu objawienie katolickie jest kategoryczne; Kościół zaś nic nam po nad to do wierzenia nie podaje.

Siódmy i ostatni zarzut niesłusznie przypuszcza, że Kościół skazuje na ogień piekielny dusze niedobrowolnie pozostające poza katolicyzmem, a skądinąd strzegące niewinności i sprawiedliwości przyrodzonej. Każdy, kto by używał władz umysłowych a nie zgrzeszył śmiertelnie, będzie na pewno zbawiony, gdyż Bóg powoła go do wiary w razie potrzeby nawet przez cuda. Potępienie niewiernych dobrej wiary jest karą nie za ich niewiedzę, lecz za ich grzechy śmiertelne: za nieludzkie okrucieństwo, za wszeteczeństwo itd.

Kara odrzucenia jest koniecznym następstwem niezgładzonego grzechu pierworodnego; ale nie tak się rzecz ma z karą zmysłów, która zdaje się być zastrzeżona dla grzechu śmiertelnego osobistego, dobrowolnego. Bardzo są nieliczni ci Ojcowie Kościoła i teologowie, którzy na podwójną tę karę skazują sam tylko grzech pierworodny u dzieci zmarłych bez chrztu Św., i można powiedzieć, że ogólny duch Kościoła coraz bardziej i bardziej przeciw nim się oświadcza. Zresztą, nawet sami ci teologowie zaznaczają wielką różnicę pomiędzy karami tych, co się potępiają dobrowolnie, a karami niemowląt. Piekło zatem, takie, w jakie wierzyć trzeba, wcale nie jest zaludnione ofiarami, okrutnie i niesprawiedliwie skaranymi; sprawiedliwość wieczna jest zarazem sprawiedliwością najdokładniejszą i najbardziej, jak tylko być może, subtelną. (Ob. Hurter, Theol. dogm. t. I I I ; Bougaud, Le Christian, et les temps presents. t. V. (Dr. J. D.). X. I V. S.” („Słownik Apologetyczny Wiary katolickiej” podług D-ra Jana Jaugey'a, opracowany i wydany staraniem X. Władysława Szczęśniaka, Mag. Teol. i grona współpracowników, tom III, Warszawa 1896, s. 114-118).