Encyklopedia doniczkowych roślin ozdobnych

Tekst
0
Recenzje
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

opracował Andrzej Sarwa

ENCYKLOPEDIA DONICZKOWYCH

ROŚLIN OZDOBNYCH

Armoryka

Sandomierz

© Andrzej Sarwa & Wydawnictwo „Armoryka” 2013

Wydawnictwo ARMORYKA

ul. Krucza 16

27-600 Sandomierz

tel +48 15 833 21 41

e-mail: wydawnictwo.armoryka@interia.pl

http://www.armoryka.pl/

ISBN 978-83-62661-96-1

Konwersja:

Od autora

Prezentowana czytelnikowi mała encyklopedia zawiera jedynie podstawowe wiadomości z zakresu uprawy w mieszkaniach i na balkonach roślin ozdobnych. Ma ona pełnić rolę pierwszego informatora dla osoby chcącej uprawiać roślinę, która zauroczyła ja swoja urodą, ale nie wie o niej nic, a sprzedający albo tez wie niewiele, albo nie ma czasu na szczegółowe instruowanie każdego potencjalnego klienta o wymaganiach tego czy innego gatunku.

Ponadto można tu spotkać również opisy roślin, których jeszcze w sprzedaży nie ma, ale wcześniej czy później przywędrują do nas z Zachodu, gdzie już się je uprawia. Opisałem także sporo roślin, których nie ma, nie było i nigdy nie będzie (jak sądzę) w kwiaciarniach, ale są czasem, nawet na szeroką skalę, uprawiane przez pewne grupy hobbistów - miłośników określonych rodzajów roślin, na przykład kaktusów, tropikalnych drzew i krzewów owocowych, storczyków itp.

Wreszcie nie zapomniałem i o roślinach kiedyś bardzo modnych, wszechobecnych w polskich domach, jak choćby rozmaryn, mirt, fuksja, a dziś zapomnianych i często z niewiedzy pogardzanych. Sądzę, iż słusznie uczyniłem, zajmując się ponadto kilkoma roślinami leczniczymi i przyprawowymi, które z powodzeniem można uprawiać w domu i wykorzystywać w kuchni.

Skrótowy, schematyczny wręcz, opis poszczególnych roślin ma jak wspomniałem - jedynie dać tę pierwszą, podstawową informację, by rośliny nie były uprawiane „na wyczucie”, gdy właściciele nie maja pojęcia o ich potrzebach i wymaganiach.

Rozumiem doskonale, iż nie omówiłem wszystkich problemów, dlatego szczególnie zainteresowanych mieszkaniową uprawą roślin gorąco namawiam do pogłębienia wiedzy ogrodniczej i ogólnobotanicznej. Na końcu książki zamieściłem bibliografię zawierającą spis tytułów, z których korzystałem podczas pisania tej pracy. Sporo z nich jest ogólnie dostępnych w przeciętnie zaopatrzonej bibliotece publicznej, więc jeśli zrodzą się wątpliwości, których nie będziemy w stanie rozwiać przy pomocy tej książki, sięgnijmy do fachowej literatury, nie czekając, aż roślina zmarnieje.

Moja praca z założenia miała być jedynie rodzajem encyklopedii. Gdyby miała spełniać warunki typowego poradnika, jej objętość przy takiej samej ilości omówionych roślin musiałaby być co najmniej kilkakrotnie większa.

Czego roślinom potrzeba do życia?

Wszystkie organizmy żywe naszej planety, w tym oczywiście również rośliny, mogą żyć, wzrastać i rozmnażać się wyłącznie w określonych warunkach. Ich rozwój jest prawidłowy tylko wówczas, gdy są one optymalne, a pomiędzy czynnikami decydującymi o życiu panuje równowaga.

Żadne zwierzę ani roślina nie może przetrwać „na wolności” w skrajnie niesprzyjających warunkach siedliskowych. Możliwa jest wszakże ich hodowla czy uprawa „w niewoli”, pod opieką człowieka, który organizmom ze stref klimatycznych innych niż ta, do której zostały przeniesione, w sposób sztuczny zapewnia warunki w miarę podobne do takich, jakie miały w swojej ojczyźnie.

Decydując się zatem na uprawę roślin w domu, musimy pamiętać, iż są one wyrwane ze swych naturalnych siedlisk, w związku z czym wymagają szczególnej pielęgnacji i troski. Chcąc, by były ładne i zdrowo wyglądały, musimy im zapewnić jak najbardziej sprzyjające możliwości rozwoju. Aby to uczynić, winniśmy poznać ich wymagania.

Najogólniej rzecz biorąc, życie każdej rośliny (bez wyjątku) warunkuje pięć podstawowych czynników: Światło, powietrze, temperatura, woda i pokarm, między którymi istnieje dodatkowo szereg powiązań.

Światło

Rola światła jest ogromna, ponieważ tylko w jego obecności może zachodzić proces fotosyntezy, w wyniku którego organizm roślinny, pobierając z atmosfery dwutlenek węgla, na drodze skomplikowanych procesów biochemicznych wytwarza niezbędne dla siebie węglowodany. Ale światło to nie tylko fotosynteza. Bez jego działania nie mogłoby być mowy ani o prawidłowym wzroście, ani tym bardziej o kwitnieniu i związanym z nim owocowaniu.

Chyba większość z nas zaobserwowała, że zarówno intensywność, jak i długość działania światła odbija się na wyglądzie naszych roślin doniczkowych. Chociaż będzie to wielkim uproszczeniem, można je podzielić na dwie grupy: światło- i cieniolubnych. Do pierwszej zalicza się najogólniej te rośliny, które pochodzą z otwartych i suchych terenów gorących stref naszego globu. Natomiast te, które bądź stanowią podszycie tropikalnych i subtropikalnych lasów, bądź żyją na ich niższych piętrach, należy umieścić w grupie drugiej.

Podział ten jest ważny przy wyborze stanowiska dla naszych roślin doniczkowych. Nie będzie więc dopuszczalna uprawa np. wanilii, pochodzącej z wilgotnych, gorących i mrocznych lasów Ameryki Południowej, w ostrym słońcu, czy ananasa – światłolubnego kserofitu – w cieniu.

Jednak zapotrzebowanie na intensywność światła przez daną roślinę jest uzależnione nie tylko od warunków panujących w jej naturalnym siedlisku, lecz również od stadium rozwojowego, w jaki się w danym czasie znajduje. Przeważnie najwięcej światła potrzeba w okresie wzrostu, najmniej, gdy roślina odpoczywa.

Ponieważ rośliny przyrastają nocą. Zrozumiałe się staje, czemu pozbawienie ich optymalnej intensywności światła powoduje wybiegnięcie, tworzenie długich międzywęźli, jasnych, wiotkich i delikatnych pędów oraz liści. Tak więc zarówno nadmiar, jak i niedobór światła wpływa bardzo niekorzystnie na procesy wegetatywne, co oczywiście odbija się na wyglądzie roślin.

Okresowe zmiany długości dnia także wywierają wpływ na kwitnienie wielu roślin,. W związku z czym można je podzielić na trzy grupy: pierwszą będą stanowiły te, które do przejścia z fazy wegetatywnej do generatywnej wymagają czasu oświetlenia w ciągu doby poniżej 14 godzin – noszą one nazwę roślin dnia krótkiego. Do drugiej zaliczamy te, które do założenia paków kwiatowych potrzebują więcej niż 14-godzinnego światła – zwą się one roślinami dnia długiego. Wreszcie takie dla których długość dnia nie ma znaczenia przy tworzeniu kwiatów, zaliczamy do grupy trzeciej – roślin neutralnych.

To, czy rośliny w domu mają zapewnione prawidłowe oświetlenie, poznajemy po ich wyglądzie. Jeśli liście zachowują typową dla danego gatunku barwę i nie obserwuje się zaburzeń we wzroście, należy przyjąć, iż są one dobre.

Na koniec jeszcze kilka słów na temat fototropizmu, czyli zwracania wierzchołków pędów i liści w kierunku źródła światła. W przypadku oświetlenia jednostronnego, jak to ma miejsce w warunkach uprawy mieszkaniowej, obserwujemy zjawisko odchylania się roślin od pionu i przeginanie w stronę okna. Ponieważ taki kierunek wzrostu jest dla nich najoptymalniejszy, bez ważnej i uzasadnionej przyczyny nie należy ich przekręcać i przestawiać, aby “równo rosły” bo może im to wyłącznie szkodzić. Reakcją na takie praktyki może być zrzucanie paków kwiatowych, liści, a czasem nawet młodziutkich pędów.

Powietrze

Równie istotne dla życia roślin, jak światło jest powietrze. Jest ono mieszanina wielu gazów, z których najefektywniejszymi są: dwutlenek węgla, wykorzystywany w procesie fotosyntezy oraz tlen, służący do oddychania.

Aby roślina mogła prawidłowo oddychać i asymilować, muszą zostać spełnione pewne warunki. W procesie oddychania uczestniczą liście, pędy i korzenie. W związku z tym nadziemne części powinny być zawsze czyste. Kurz nagromadzony na powierzchni liści utrudnia, a czasem wręcz uniemożliwia przenikanie powietrza do aparatów szparkowych. Dlatego rośliny winno się myć – najlepiej pod prysznicem – przynajmniej raz na 2 tygodnie.

Ponieważ, jak już wcześniej wspomniałem oddychają również korzenie, właściwości fizyczne podłoża muszą być takie, aby powietrze bez trudu mogło wnikać w jego głąb. Koniecznie wspomnieć należy również o czystości powietrza. Wszelkie zanieczyszczenia – szczególnie gazem i dymem – bardzo niekorzystnie wpływają na rośliny i mogą nawet doprowadzić do całkowitego usunięcia zużytego powietrza i zastąpienia go świeżym. Jednakże wietrząc musimy zwracać uwagę na to, by – szczególnie zimą – rośliny nie znalazły się w przeciągu.

Niezmiernie istotne jest również odpowiednia wilgotność względna powietrza, optymalna dla większości roślin uprawianych w domach będzie się mieścić w przedziale 65-75%. W mieszkaniach z ogrzewaniem centralnym wynosi ona zwykle około 30%. W takim wypadku bezwzględna koniecznością będzie stosowanie nawilżaczy. I nie bójmy się, że nam to zaszkodzi, ponieważ zbyt sucha atmosfera źle oddziałuje również i na ludzi.

Dość powszechnie panuje przekonanie, iż niezdrowo jest spać w tym pokoju, w którym znajduje się wiele roślin. Otóż nic bardziej błędnego, ponieważ rośliny – nawet w liczbie kilkudziesięciu – zużywają o wiele mniej tlenu niż jeden człowiek. Poza tym w ciągu dnia każda z nich oczyszcza atmosferę z dwutlenku węgla, wzbogacając ją w wydzielany w dużych ilościach tlen.

 

Temperatura

Temperatura to następny z czynników warunkujący prawidłowy rozwój naszych zielonych przyjaciół. Chociaż wszystkie z pośród uprawianych w naszych mieszkaniach roślin pochodzą ze znacznie gorętszych niż nasza stref globu ziemskiego, to stosowana często zasada „im cieplej, tym lepiej” jest błędna. Zwróćmy bowiem uwagę na to, iż nawet w krajach „wiecznego lata” występują różne warunki klimatyczne.

Innych zatem temperatur wymagać będą rośliny sawanny, innych tropikalnego lasu, a jeszcze innych górskie. Ponadto istnieje ścisła współzależność pomiędzy temperaturą a światłem i wilgotnością. Jeśli równowaga między nimi zostanie zachwiana - rośliny chorują.

W okresie letnim nie ma z temperaturą żadnych problemów. Nawet najwyższa, przy dużej intensywności światła, nie szkodzi. Gorzej jest zimą, kiedy światła jest mało, a w mieszkaniach panuje gorąco. Niedobór światła zwykle wymusza na roślinach stan spoczynku. Należy zatem zaniechać nawożenia, ograniczyć podlewanie i zwiększyć wilgotność powietrza. Niestety, w warunkach uprawy mieszkaniowej nie jesteśmy w stanie uczynić nic więcej, chociaż byłoby także wskazane obniżenie temperatury.

Zwykle w czasie zimy, przy niesprzyjających warunkach klimatycznych mieszkań, większość roślin przestaje rosnąć, a sporo choruje, co przejawia się głównie żółknięciem, obsychaniem i zrzucaniem liści oraz kwiatów. Są wszakże i takie, które doskonale znoszą gorąco w owym czasie.

Na przedwiośniu - mniej więcej od lutego - gdy słońce świeci i dłużej, i jaśniej, okres spoczynku tak wymuszonego, jak również naturalnego kończy się i rośliny wracają do równowagi - ładnieją i zaczynają przyrastać.

Woda

Woda nie tylko stanowi ponad 80% organizmu rośliny, ale jest również niezbędna, aby zachodziły w nim procesy biochemiczne. Pobierana jest przede wszystkim przy pomocy korzeni, chociaż również części nadziemne „wychwytują” ją z atmosfery.

Ponieważ ogromne ilości owego „eliksiru życia” (bez przesady można użyć tej nazwy) są nieustannie czerpane z podłoża i po wykorzystaniu wydalane do atmosfery, musimy dbać o to, aby rośliny miały go zawsze tyle, ile potrzebują.

Biorąc pod uwagę zapotrzebowanie na wodę, można rośliny podzielić na kserofity i higrofity. Pierwsze zadowalają się niewielkimi jej ilościami, drugie natomiast zużywają jej wiele. Kserofity zatem nie znoszą zbyt częstego i obfitego podlewania, higrofity natomiast wprost go pożądają. Największa wszakże grupa roślin tkwi gdzieś pośrodku między tymi dwiema i umiarkowanie gospodarując wodą, wymaga równie umiarkowanego podlewania.

Jak często należy więc podlewać ? Czy są na to ścisłe recepty ? Niestety, nie ma. Częstotliwość tego zabiegu jest ściśle uzależniona od warunków klimatycznych mieszkania - nasłonecznienia, temperatury i wilgotności powietrza.

Z wyjątkiem suchorośli czy roślin wodnych podlewać należy wówczas, gdy powierzchnia ziemi w doniczce jest sucha, ale zawsze tak obficie, aby woda przesiąknęła całą bryłę korzeniową, a jej część wyciekła na podstawkę.

Pokarm

Roślinom do życia nie wystarcza sam proces asymilacji. Przy pomocy korzeni pobierają również składniki pokarmowe z gleby. Składniki dzielimy na makro- i mikroelementy. Do pierwszych (i najważniejszych) należą: azot, fosfor, potas i magnez; do drugich między innymi: mangan, molibden, cynk, miedź oraz żelazo.

Zwykle w świeżej, zasobnej w składniki pokarmowe ziemi jest wystarczająca ilość zarówno makro- jak i mikroelementów. Ponieważ jednak objętość podłoża w doniczkach jest znikoma, a dodatkowo składniki mineralne są wypłukiwane przy podlewaniu, bardzo ważnym zabiegiem będzie systematyczne dokarmianie roślin w okresie wegetacji, który trwa mniej więcej od lutego do początku października.

Czym zasilać i jak często? Za najlepsze, z racji zawartości wszystkich potrzebnych składników pokarmowych, uważa się nawozy organiczne - odchody bydlęce i ptasie. Można je stosować bądź do posypywania (po wysuszeniu i roztarciu) powierzchni ziemi w doniczkach, bądź podlewania.

W przypadku nawozu bydlęcego jedną jego część zalewamy czterema częściami wody (ptasi dziesięcioma) i po dwóch tygodniach fermentacji zlewamy i rozcieńczamy wodą w stosunku 1:6, a następnie zużytkowuje-my do dokarmiania.

W miastach, szczególnie dużych, trudno zdobyć nawozy naturalne, więc musimy stosować syntetyczne. Z tego względu w następnej części książki przy opisie poszczególnych gatunków nie wspominam o nawozach naturalnych, chociaż - z niewielkimi wyjątkami - powinniśmy używać właśnie ich, a nie syntetycznych.

Ogólnie dostępne w kwiaciarniach i sklepach zaopatrzenia ogrodniczego są gotowe, wieloskładnikowe, płynne (lub w postaci stałej) mieszanki nawozowe dla roślin doniczkowych. Stosujemy je zawsze zgodnie z instrukcją na opakowaniu. Przy dokarmianiu trzeba bowiem pamiętać, iż przenawożenie jest szkodliwe i powoduje zaburzenia fizjologiczne.

Następna istotna sprawa, to jakich doniczek należy używać - ceramicznych czy wykonanych z tworzyw sztucznych? Zarówno jedne, jak i drugie mają swoje wady i zalety. W pierwszych dość szybko przesycha podłoże, a na wewnętrznych ściankach odkładają się sole mineralne, ale za to powietrze - dzięki porowatości gliny - ma łatwiejszy dostęp do korzeni. W drugich ziemia dłużej utrzymuje wilgoć, lecz korzeniom trudniej jest oddychać. Wniosek z tego, że do uprawy kserofitów odpowiedniejsze będą naczynia ceramiczne, zaś higrofitów plastikowe. Jeśli zaś idzie o pozostałą grupę roślin, można stosować obydwa ich rodzaje, pod warunkiem, że będziemy rośliny prawidłowo podlewać.

Ważnym zabiegiem jest sadzenie i przesadzanie roślin. Najpierw przygotowujemy doniczki. Nowe zawsze moczymy i wyparzamy, stare zaś dokładnie myjemy ostrą szczotką wodą z dodatkiem detergentu, płuczemy i na końcu zanurzamy we wrzątku. Następnie na dnie naczynia umieszczamy drenaż, umożliwiający odpływ nadmiaru wody z ziemi. Może to być żwir lub nawet wypukła skorupka, którą zakrywamy otwór w dnie, tak aby nie mógł się zatkać. Następnie przygotowujemy odpowiednie dla danej rośliny podłoże, które winno być ledwo wilgotne i dawać się łatwo wysypywać z naczynia. Roślinę sadzimy, trzymając ją lewą ręką, a prawą dopełniając doniczkę ziemią, którą później ugniatamy. Należy pamiętać, by ziemia była jednak na tyle mokra, aby przez pierwsze kilka dni po sadzeniu nie trzeba było jej podlewać. Pozwala to na zabliźnianie się ran uszkodzonych korzeni i zapobiega chorobom infekcyjnym.

Przed przesadzaniem starszych egzemplarzy bryłę korzeniową należy lekko przesuszyć, by łatwo wysuwała się z doniczki. Zabieg wykonujemy wówczas, gdy cała stara ziemia jest już przerośnięta. Nowe naczynie winno być o jeden numer większe od starego, to znaczy, że starsze musi się swobodnie mieścić w nowym.

Nie wolno roślin z małych pojemników przenosić do dużo większych, ponieważ niewielki system korzeniowy nie jest w stanie wykorzystać nadmiaru wilgoci z nowego, większego pod względem objętości podłoża, co najczęściej prowadzi do jego zakwaszenia, a nawet zagniwania korzeni i w efekcie do choroby. Poza tym korzenie zawsze rozrastają się przy ścianach doniczek, pozostawiając środek ziemi pusty i nie wykorzystany.

Na otworze w dnie doniczki układamy skorupkę, sypiemy cienką warstwę gruboziarnistego piasku, a następnie ziemię. Na niej umieszczamy bryłę korzeniową, z której uprzednio usunęliśmy wierzchnią warstwę podłoża tak delikatnie, by nie uszkodzić korzeni podpowierzchniowych, a szczelinę między bryłą a ściankami pojemnika wypełniamy świeżą ziemią, dokładnie ją ugniatając. Na koniec sypiemy ziemię także na powierzchnię. Należy zwracać uwagę, aby znajdowała się ona zawsze około 1,5 cm poniżej krawędzi doniczki, co znacznie ułatwi podlewanie.

W uprawie roślin stosuje się różne rodzaje ziem i dodatków do nich. Najbogatszą w składniki pokarmowe jest ziemia gnojowa, powstała w wyniku całkowitego rozłożenia się obornika. Ma ona odczyn zasadowy.

Ziemię inspektową otrzymujemy z mieszaniny odleżałego nawozu końskiego i starej ziemi inspektowej. Pod względem wartości przypomina ona gnojową. To samo można powiedzieć o ziemi kompostowej powstałej w wyniku rozkładu odpadków kuchennych, chwastów, trawy itp.

Ziemię liściową otrzymuje się po zupełnym rozłożeniu opadłych jesienią liści. Zawiera ona dużo próchnicy, jest lekka, przewiewna, odznacza się doskonalą strukturą i posiada dużą pojemność wodną. Darniowa powstaje z ułożonych w pryzmę, parę razy przerabianych w ciągu kilku lat płatów darni; jest ciężka. Ziemię wrzosową uzyskuje się z obumarłych części wrzosu i ściółki drzew iglastych. Jest ona bardzo lekka i kwaśna.

Torf ogrodniczy stosuje się jako dodatek do ziemi w celu zwiększenia jej pojemności wodnej, a czasem również zakwaszenia. Gruboziarnisty piasek ma zwiększać przepuszczalność podłoża, a glina przeciwnie - zmniejszać, zapobiegając wypłukiwaniu składników pokarmowych.

Różne rośliny mają różne wymagania glebowe, dlatego poszczególnym gatunkom przygotowuje się indywidualne mieszanki.

Choroby i szkodniki

Prawdziwą zmorą dla zieleni uprawianej w mieszkaniach są atakujące ją choroby i szkodniki. Ponieważ jednych i drugich jest ogromna liczba, nie sposób wymienić tutaj wszystkich. Ograniczę się zatem do omówienia najbardziej rozpowszechnionych i w sposób skrótowy przedstawię elementarne zasady walki z nimi.

W przypadku roślin doniczkowych najważniejsza jest profilaktyka, polegająca na tym, iż zapewnimy im optymalne warunki uprawy i właściwie pielęgnujemy je. Pozwala to na prawidłowy rozwój i nabycie odporności przeciw chorobom, które silny organizm, jeśli nawet nie zwalczy, to przynajmniej ma szansę na przeżycie do czasu uwolnienia go od nich.

Do najbardziej uprzykrzonych należą choroby grzybowe, charakteryzujące się występowaniem na liściach szarych, brunatnych lub czarnych plam, nalotów, skupisk zarodników, bądź zagniwanie pędów i korzeni. Walka z nimi bez użycia środków chemicznych jest raczej niemożliwa, a ponieważ trudno te ostatnie zalecać w przypadku roślin ozdobnych uprawianych na parapetach, nie pozostaje nic innego niż pozbywanie się porażonych egzemplarzy lub przynajmniej ich izolowanie do czasu bądź śmierci organizmu, bądź samoistnego ustąpienia schorzenia.

Niebezpieczną chorobą fizjologiczną jest chloroza, objawiająca się przebarwieniem liści na jasny, żółtawy lub białawy kolor. Spowodować ją może kilka czynników: zbyt kwaśny odczyn ziemi lub odwrotnie, nadmierna zasadowość, niedobór składników pokarmowych lub przenawożenie oraz zbyt obfite i częste podlewanie roślin, które nie są w stanie wykorzystać całej dostarczonej im wody. Ustrzeżemy się chlorozy, jeśli zabiegi pielęgnacyjne będą wykonywane systematycznie i prawidłowo, a roślinom zapewnimy takie warunki wzrostu, jakich wymagają poszczególne gatunki.

Zalanie wywołane nadmiernym podlewaniem, brak drenażu na dnie doniczki albo nazbyt zwięzłe podłoże również powoduje liczne zaburzenia. Utrudnia dostęp powietrza do ziemi, prowadzi do jej zakwaszenia i uduszenia się korzeni. Objawia się zwykle więdnięciem i marszczeniem młodych liści i pędów. Uratowanie roślin jest możliwe, jeśli w porę usuniemy przyczynę.

Przeciwieństwo zalania to przesuszenie, czyli niedobór wody przez dość długi okres. Na jego skutek rośliny najpierw tracą turgor, później zaś ich liście żółkną i opadają, a w skrajnych przypadkach usychają, na gałązkach. Jeśli chociaż ich część jest żywa, można jeszcze obumierający organizm ocalić, nasycając bryłę korzeniową wodą i ustawiając go w cieniu, do czasu aż ukażą się nowe przyrosty.

Do szkodników najczęściej spotykanych w naszych domach należą przędziorki, zwane także „czerwonymi pajączkami”, ledwo dostrzegalne gołym okiem roztocza. Żerują one na spodniej stronic liści. O ich obecności świadczy pojawianie się na blaszkach liściowych niewielkich żółtawych bądź białawych plamek. Roślina opanowana przez nie może nawet zginąć. Owe roztocza najlepiej rozwijają się w pomieszczeniach suchych. Zieleń myta bardzo często i dokładnie jest mniej narażona na zaatakowanie przez tego szkodnika. Jeśli jednak już się to zdarzy, zwalczamy go, myjąc liście (szczególnie spodnią stronę) wodą z dodatkiem płynu do mycia naczyń (łyżka stołowa na litr) i spłukujemy dokładnie, uważając, by roztwór nie dostał się do podłoża. Zabieg wykonujemy 4-5 razy w odstępach 4-dniowych.

 

Innym szkodnikiem jest mączlik („biała muszka”),również żerujący i rozmnażający się na spodniej stronie liści. Osobniki dorosłe są uskrzydlone i z łatwością przenoszą się z rośliny na roślinę, natomiast larwy nic mają tej możliwości. Owad jest niezmiernie trudny do zwalczenia. Używamy do tego wody z dodatkiem płynu do naczyń (3-4 łyżki stołowe na litr). Roztwór oczywiście nie zabija dorosłych osobników ani ich larw, ma jednak tę właściwość, że odkleja larwy od spodniej strony liści.

Zabieg powinien wyglądać następująco: bryłę korzeniową umocowujemy w ten sposób, aby nie mogła wypaść z doniczki (np. przylepcem). Polem przygotowujemy taką ilość roztworu, aby można było całkowicie zanurzyć w nim roślinę. Następnie odwracamy ją i wkładamy do naczynia z płynem. Jedna ręką trzymamy doniczkę, drugą delikatnie zmywamy pędy i liście, po czym całość spłukujemy dokładnie pod bieżącą wodą, aby resztki płynu do mycia naczyń nie wsiąkały w ziemię. Zabieg należy powtarzać co 2-3 dni do czasu, aż nie będzie widać na roślinie ani jednego żywego osobnika.

W mieszkaniach można również dość często spotkać mszyce. Domowym sposobem niszczy się je, opryskując rośliny odwarem z tytoniu (łyżeczka od herbaty na szklankę wody).

Jeśli na blaszkach liściowych pojawiają się nieduże plamki o barwie srebrzystobiałej lub żółtawej oraz, szczególnie na spodniej stronie liści, czarna grudka, możemy przypuszczać, że pojawiły się wciornastki. Jedynym domowym sposobem zwalczania tego mikroskopijnego szkodnika, który żeruje i rozmnaża się na spodniej stronie liści, jest ich dokładne zmycie roztworem wody z płynem do naczyń z dodatkiem denaturatu (na szklankę wody łyżka stołowa płynu i łyżka stołowa denaturatu) i następnie opłukanie rośliny czystą wodą. Zabieg powtarza się co 2-3 dni, aż do skutku.

Kolejnym wrogiem naszych roślin są wełnowce. Rośliny zaatakowane przez nie żółkną, osypują się z liści, a w krańcowych wypadkach nawet obumierają. Szkodniki sadowią się najczęściej na liściach, ogonkach liściowych i młodych pędach, tworząc nieraz duże kolonie, tak iż sprawia to wrażenie, jakby roślinę pokrywały strzępki wełny. Wełnowce zwalczamy podobnie jak wciornastki.

Na koniec wspomnieć jeszcze trzeba o walce z tarcznikami, które doskonale rozwijają się przy wysokiej temperaturze i suchym powietrzu. Wyglądają one jak nieruchome, wypukłe tarczki przyczepione do liści, ogonków liściowych lub pędów. Zwalczamy je mechanicznie, odrywając od miejsca żerowania.

Oczywiście nie omówiłem wszystkich szkodników napadających na rośliny doniczkowe, lecz tylko te najczęściej występujące. Opis wszystkich chorób i szkodników roślin wymagałby osobnej książki.

Szkodniki żerujące na organizmach roślinnych nie tylko uszkadzają je, ale również często bywają przyczyną infekcji, ułatwiając wnikanie do tkanek wirusom, bakteriom i grzybom. Dlatego dbałość o higienę, zapobieganie i zwalczanie chorób oraz szkodników ma wielkie znaczenie, a częstokroć decyduje o powodzeniu uprawy.

Również niezwykle istotna jest sterylność podłoża. Absolutnie nie wolno używać takiego, w którym już uprawialiśmy jakieś rośliny. Zupełnie świeże dobrze jest wpierw wyprażyć np. w piekarniku (w temperaturze nie przekraczającej 100°C przez 20-30 minut) i po dokładnym nawilżeniu wykorzystać dopiero po 2-3 tygodniach leżakowania.