Legiony Polskie 1914-1918

Tekst
0
Recenzje
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa


Spis treści

Karta redakcyjna

WSTĘP

MILITARNE DZIEJE LEGIONÓW

I. WOJENNE LATA

1. Narodziny

2. Spory organizacyjne

3. Boje Legionu Zachodniego i I Brygady

4. Pierwszy kryzys legionowy i smutny koniec Legionu Wschodniego

5. „Żelazna” II Brygada

6. Rokitna

7. Kres rozbudowy Legionów: III Brygada

8. I Brygada wraca na front

9. Kostiuchnówka 1915

10. Kostiuchnówka 1916

II. WOJNY POLSKO-POLSKIE

1. Aktorzy legionowego spektaklu

2. Pojedynki z Komendą Legionów

3. Piłsudski czy Sikorski?

4. Drugi kryzys legionowy

III. SCHYŁEK

1. Po 5 listopada 1916

2. Trzeci kryzys legionowy

3. Polska Siła Zbrojna (Polnische Wehrmacht)

4. Polski Korpus Posiłkowy

5. Rarańcza. Czwarty i ostatni kryzys przysięgowy

6. Proces

SPOŁECZNA HISTORIA LEGIONÓW

IV. WERBUNEK

1. Wojny werbunkowe

2. Wizerunek legionisty

3. Motywy zaciągu

4. Dlaczego Legiony nie liczyły 200 tysięcy?

V. LEGIONY: WOJSKO OBYWATELSKIE

1. Wojsko inne od pozostałych

2. Żołnierska demokracja

3. Wojsko swawolne

4. Kult Piłsudskiego. Spory między brygadami

VI. BROŃ I WYPOSAŻENIE

1. Mundury i plecaki

2. Broń

3. Żołd i prowiant

VII. W ZDROWYM CIELE ZDROWY DUCH. OPIEKA MEDYCZNA

1. Służby medyczne

2. Ranni, chorzy, polegli

VIII. JAK TRWOGA, TO DO BOGA. POSŁUGA RELIGIJNA

1. Duszpasterstwo legionowe

2. Legioniści wobec religii

IX. CZAS NA ZABAWĘ

1. Organizacja czasu wolnego

2. Sport

X. OBYWATELKI I OBYWATELE NA RZECZ LEGIONÓW

1. Boje o finanse

2. Promocja czynu i wizerunku legionisty

ZAKOŃCZENIE

Bibliografia

Źródła ilustracji

Opieka redakcyjna: JOLANTA KORKUĆ

Redakcja: WOJCIECH ADAMSKI

Wybór ilustracji: MARCIN STASIAK

Indeks nazwisk: MACIEJ ZARYCH

Korekta: EWA KOCHANOWICZ, ANNA RUDNICKA, BARBARA TURNAU

Opracowanie graficzne wersji papierowej: ROBERT KLEEMANN

Na okładce: Legiony na froncie wschodnim, zbiory Narodowego Archiwum Cyfrowego

Redakcja techniczna: ROBERT GĘBUŚ

Skład i łamanie: Infomarket

© Copyright by Wydawnictwo Literackie, 2018

Wydanie pierwsze

ISBN 978-83-08-06626-3

Wydawnictwo Literackie Sp. z o.o.

ul. Długa 1, 31-147 Kraków

tel. (+48 12) 619 27 70

fax. (+48 12) 430 00 96

bezpłatna linia telefoniczna: 800 42 10 40

e-mail: ksiegarnia@wydawnictwoliterackie.pl Księgarnia internetowa: www.wydawnictwoliterackie.pl

Konwersja: eLitera s.c.

Dokument chroniony elektronicznym znakiem wodnym

This ebook was bought on LitRes

WSTĘP

Zapewne niejeden czytelnik jest przekonany, że o Legionach Polskich lat 1914–1918 prawie wszystko, co istotne, już napisano. Z pewnością jest w tym wiele racji, niemniej warto i trzeba do tematu powracać, Legiony Polskie bowiem – obok strzelców – były pierwszą polską formacją zbrojną, której żołnierze w sierpniu 1914 roku uznali, że zaczyna się wojna o niepodległą Polskę. Trudno tego nie uważać za najważniejszy powód, dla którego bada się ich dzieje i zapewne dalej tak się będzie czynić. Do tematu Legionów Polskich trzeba powracać także dlatego, że wiedza o nich wśród młodszego pokolenia jest dalece niewystarczająca. Na potrzeby książki został przeprowadzony sondaż wśród uczniów drugich i trzecich klas dwóch krakowskich liceów ogólnokształcących, który miał dać odpowiedź na temat skojarzeń, jakie mają z Legionami Polskimi lat 1914–1918. Wyniki sondażu nie były budujące, zwłaszcza że odpowiedzi udzielili uczniowie – mieszkańcy miasta, w którym Legiony się narodziły, gdzie przed 1914 rokiem zawiązały się oddziały strzeleckie, a od wielu już lat w mediach tradycyjnych i elektronicznych obecny jest temat Legionów, Piłsudskiego, Oleandrów, pierwszej kompanii kadrowej, krakowskich Błoń, upamiętnienia legionistów na cmentarzu Rakowickim.

Spośród uczniów z obu krakowskich liceów 30 procent napisało, że z Legionami Polskimi lat 1914–1918 „nie mają żadnych skojarzeń”. Niektórzy dodali, że „niestety nie kojarzę z czymkolwiek”, „przykro mi, jeszcze tego nie przerabialiśmy”, „nie mam rzadnych skojażeń [pisownia oryginalna]”. Natomiast 65 procent uczniów identyfikowało Legiony Polskie lat 1914–1918 „z orszakami konnymi”, „polami walki na terenach miasta”, „błoniami zapełnionymi po brzegi”, „Monte Cassino”, „Mazurkiem Dąbrowskiego”, z Kościuszką, Napoleonem, Józefem Wybickim, Józefem [sic!] Dąbrowskim, Czarnieckim, z „legionami rzymskimi”, wreszcie z „polskimi Termopilami 1920 roku”. Zdarzało się, że łączono je z Piłsudskim, którego umiejscawiano we Włoszech, w towarzystwie Napoleona, czy z pieśnią My, Pierwsza Brygada, ale za jej autora uważano Wybickiego. Legiony Polskie kojarzono też z Rotą i Czerwonymi makami... Jedynie 5 procent podało prawidłowe odpowiedzi.

Honor szkoły, czy może raczej lekcji historii, ratowały klasy humanistyczne. W nich sondaż wypadł pocieszająco. Niektórzy uczniowie wymienili najważniejsze bitwy legionistów: pod Kostiuchnówką, Łowczówkiem, Kielcami, Rokitną, Rarańczą. Podawali tytuły pieśni, rodzaje karabinów, nazwiska najbardziej znanych oficerów, głównie kawalerzystów. Wskazywali na maciejówkę, rogatywkę, pierwszą kompanię kadrową, Oleandry, kryzys przysięgowy, „rozczarowanie postawą narodu”, wspominali o narodzinach piłki ręcznej – szczypiorniaka. Jeden z uczniów zacytował opinię Piłsudskiego, że My, Pierwsza Brygada to „najdumniejsza pieśń Legionów, jaką kiedykolwiek Polska stworzyła”. Ale tak pisali najlepsi. Inni uczniowie z klas humanistycznych kojarzyli Legiony Polskie lat 1914–1918 z Napoleonem, Wybickim, Kościuszką. Powyższe wyniki utwierdziły mnie w przekonaniu, że istnieje potrzeba przygotowania kolejnej publikacji na temat Legionów Polskich, o charakterze syntetyzującym, popularnej w treści i naukowej w formie.

 

Istotnym powodem zmierzenia się z tematem była poważna rola legionistów jako elity władzy po odzyskaniu niepodległości. Po 1918 roku stali się decydującą siłą w armii, w istotnym stopniu wpływali na politykę wojskową, i to zarówno na początku lat dwudziestych, czego świadectwem są kariery polityczne legionistów kiedyś niechętnych Piłsudskiemu, choćby Szeptyckiego czy Sikorskiego, jak i po przewrocie majowym w 1926 roku, kiedy to w wojsku, rządzie, administracji, szkolnictwie, sztuce, biznesie odgrywali decydującą rolę legioniści I Brygady, a następnie legioniści III Brygady, natomiast niektórzy legioniści II Brygady przeszli do opozycji. Więzi, jakie żołnierze trzech brygad zadzierzgnęli podczas przemarszów, walk okopowych i na tyłach w latach 1914–1918, pozostały na tyle mocne, że można mówić o uformowaniu się obozów legionowych, wewnętrznie zróżnicowanych politycznie i ideowo. Jeszcze w czasie działań wojennych doszło między nimi do wybuchu „brudnej wojny”, która rozsadzała jedność Legionów i utrudniała budowanie wspólnej pamięci. Polemiki i połajanki były coraz ostrzejsze i brutalniejsze – zwłaszcza między Sikorskim, Piłsudskim, Hallerem, Zagórskim i Szeptyckim. Swoje sympatie i antypatie, napięcia, urazy legioniści wnieśli po 1918 roku do życia politycznego odrodzonej Polski. Okazały się one trwałe również na wychodźstwie w latach drugiej wojny światowej, we francuskim Angers i w Londynie, oraz w okupowanym kraju, w strukturach politycznych i wojskowych Polskiego Państwa Podziemnego. Bez znajomości historii napięć i konfliktów, przyjaźni i wrogości między politykami wywodzącymi się z trzech brygad Legionów nie zbliżymy się do zrozumienia fenomenu II Rzeczypospolitej, nie zrozumiemy losów polskiej polityki wojennej doby 1939–1945. Konflikt w Legionach o polityczne racje był w istocie walką o miejsce w życiu politycznym przyszłej Polski. Jest to kolejny powód zainteresowania się Legionami i powstania niniejszej książki. I wreszcie powód symboliczny: obchodzimy stulecie wielkiej wojny, stulecie powstania Legionów Polskich, a przede wszystkim stulecie powstania niepodległej Rzeczypospolitej. Legiony i odrodzona Polska tworzą klamrę dziejów. Jubileusz stanowi dodatkową zachętę do pracy.

*

Na końcu książki zamieszczona została bibliografia, która ze względu zarówno na charakter pracy, jak i wymogi wydawnicze zawiera wyłącznie monografie książkowe i rozprawy. W tytule książki zostały podane lata 1914–1918 jako klamry dziejów Legionów. W literaturze można też się spotkać z innymi cezurami końcowymi. Niemniej uważam, że kresem dziejów Legionów był marzec 1918 roku, kiedy to po bitwie pod Rarańczą II Brygada pod dowództwem Hallera weszła w skład II Korpusu Polskiego w Rosji i zatraciła dotychczasową tożsamość.

Książka składa się z dwóch podstawowych części. Część pierwsza zatytułowana Militarne dzieje Legionów ma układ chronologiczny: od prezentacji ruchu strzeleckiego w przeddzień wybuchu wojny aż po proces legionistów w październiku 1918 roku. W części drugiej zatytułowanej Społeczna historia Legionów opowiadam o werbunku, wyposażeniu, wizerunku społecznym legionistów, o sporach między brygadami, o posłudze medycznej oraz duchowej. Ta część ma układ problemowy.

Z roboczą wersją książki zapoznali się Profesorowie Instytutu Historii Uniwersytetu Jagiellońskiego: Michał Baczkowski, Tadeusz Czekalski, Tomasz Gąsowski, za co jestem im wdzięczny. Profesorowie podzielili się z autorem wrażeniami z lektury i zasugerowali zmiany, które zostały wprowadzone. Serdeczne słowa podziękowania kieruję do Profesora Michała Klimeckiego z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, specjalisty historii wojennej, w tym Legionów Polskich, którego cenne opinie i propozycje wpłynęły na ostateczny kształt tekstu.

MILITARNE DZIEJE LEGIONÓW

I. Wojenne lata

1. NARODZINY

Nie byłoby legionistów bez strzelców, a strzelców bez założonego w 1908 roku w Galicji, w zaborze austriackim, tajnego Związku Walki Czynnej (ZWC), który powstał z inicjatywy polskich socjalistów, emigrantów z zaboru rosyjskiego, w tym członków Organizacji Bojowej Polskiej Partii Socjalistycznej (PPS). Zadaniem ZWC było przygotowanie kadr przyszłej armii polskiej do walki z Rosją u boku wojsk austro-węgierskich oraz upowszechnianie myśli niepodległościowej. Galicja już od kilku dziesięcioleci uchodziła za polski Piemont, co miało oznaczać, że stanie się zaczynem procesu odzyskiwania niepodległości, tak jak niegdyś włoski region, w którym zapoczątkowano wojnę o zjednoczone i niepodległe Włochy. Aby realizować tę niepodległościową wizję, ZWC założył w 1910 roku we Lwowie legalne stowarzyszenie paramilitarne o nazwie Związek Strzelecki, a w Krakowie – Strzelec. W kolejnych miesiącach i latach powstały następne koła i gniazda strzeleckie w Galicji i na Śląsku Cieszyńskim oraz poza granicami Austro-Węgier. Dzięki nim coraz silniejszy stawał się obóz niepodległościowy, który zwano również irredentystycznym (z wł. irredenta – [ziemie] niewyzwolone). Nie był on jednolity pod względem ideowym. Jedni jego działacze wywodzili się z ruchu socjalistycznego, drudzy z tak zwanej secesji, czyli antyrosyjskiej części obozu narodowodemokratycznego (endecji) Królestwa Polskiego. Członkowie secesji przybyli do Galicji po rewolucji 1905–1907 roku i założyli w 1911 roku Polskie Drużyny Strzeleckie (PDS). Łączna liczba strzelców przekroczyła w 1914 roku 12 tysięcy osób. W Królestwie Polskim i w zaborze pruskim irredentyści zakładali nielegalne koła strzeleckie, natomiast w zachodniej Europie, USA, Brazylii – legalne. Z PDS związane były Drużyny Podhalańskie.

Własne organizacje strzeleckie tworzyła również galicyjska Narodowa Demokracja (ND). Na bazie Sokoła, patriotycznego stowarzyszenia gimnastycznego, powołała Polowe Drużyny Sokole oraz współtworzyła z PDS i ludowcami z Polskiego Stronnictwa Ludowego (PSL) Drużyny Bartoszowe, nawiązujące do czynu chłopów z powstania kościuszkowskiego, mające charakter „wiejskiego bractwa wojskowego”. W sumie były liczniejsze niż formacje irredentystów, ale słabiej wyszkolone i uzbrojone. W kolejnych partiach książki opowiem o nadziejach, jakie Narodowa Demokracja wiązała z własnymi formacjami strzeleckimi.

Bez poparcia Wiednia tak rozległy społecznie ruch strzelecki nie mógłby funkcjonować. Cesarsko-królewskie (ck) władze austro-węgierskie oczekiwały, że w momencie wybuchu wojny z Rosją strzelcy i sokoły przeprowadzą akcje dywersyjne i sabotażowe na terenie Królestwa Polskiego, a tym samym ułatwią ofensywę własnych armii. Spodziewały się także wybuchu antyrosyjskiego powstania. Wypowiedzenie wojny Serbii przez Austro-Węgry 28 lipca 1914 roku skłoniło stronę austriacką reprezentowaną przez oficerów wywiadu do pogłębienia współpracy z irredentystami i spowodowało sprecyzowanie wzajemnych oczekiwań. Austriacy wyrazili zgodę na mobilizację oddziałów strzeleckich i wkroczenie do Królestwa Polskiego, gdyż byli pewni, że po stronie Serbii stanie Rosja. Rozkazy mobilizacyjne podpisał Józef Piłsudski, komendant główny polskich oddziałów strzeleckich. 31 lipca 1914 roku podporządkowali się mu także strzelcy z PDS, a 6 sierpnia z koszar zlokalizowanych w krakowskich Oleandrach wyruszyła w kierunku granicy rosyjskiej Pierwsza Kompania Kadrowa skupiająca najlepiej uzbrojonych strzelców. W kolejnych dniach w ślad za nią poszły następne kompanie i bataliony, kierując się na Kielce. Podlegały dowódcy ck grupy operacyjnej gen. Heinricha Kummera, składającej się z dwóch dywizji Landwehry (obrony krajowej) i dywizji kawalerii.

Strzelcy i ck wojska powinny działać razem przeciwko wspólnemu wrogowi, ale obie strony kontraktu miały różne oczekiwania. Irredentyści traktowali oddziały strzeleckie jako kadry Wojska Polskiego, Austriacy natomiast widzieli w nich jedynie grupy dywersyjne o statusie pospolitego ruszenia podległe Naczelnej Komendzie Armii (Armeeoberkommando, AOK). Jeszcze inne nadzieje wiązali ze strzelcami polscy lojaliści z Galicji, konserwatyści i demokraci. Dla nich mieli być atutem w staraniach o przekształcenie dualistycznych Austro-Węgier w trialistyczne Austro-Węgro-Polskę, co miało się dokonać w następstwie przyłączenia, po zwycięskiej wojnie, Królestwa Polskiego do Galicji.

Kiedy strzelcy wkroczyli do Królestwa Polskiego, okazało się, że nie mają ochoty realizować zobowiązań wobec AOK. Ich akcje dywersyjne i sabotażowe były mało znaczące i co istotne, nie zorganizowali oni na tyłach wojsk rosyjskich oczekiwanego przez AOK powstania zbrojnego. Niechętnie współpracowali z ck dowództwem, podkreślając na każdym kroku, że są Wojskiem Polskim wyzwalającym ziemie polskie spod rosyjskiej okupacji, oraz bez zgody AOK tworzyli własną cywilną i wojskową administrację podporządkowaną polskiemu Rządowi Narodowemu, który miał jakoby powstać w Warszawie. Nakładali też na ludność podatki, przeprowadzali rekwizycje żywności i skór, zaprzysięgali wójtów na wierność Rządowi Narodowemu. W polskiej prasie konserwatywnej pojawiły się zdania, że strzelcy mieli się dopuścić „czynów karygodnych”. Samo chciejstwo strzelców, rzeczywiste czy domniemane, oburzyło władze ck monarchii, które zaczęły w nich widzieć formację awanturniczą i wichrzycielską. W ich opinii zawiódł Piłsudski, tym samym, jak twierdzili, wygasł jego mandat na dowodzenie strzelcami. Ck generałowie i politycy postanowili jak najszybciej przerwać działalność strzelców, bowiem pociecha z nich była niewielka, a polityczne szkody znaczące. Także lojaliści uznali ich postępowanie w Królestwie za nie do przyjęcia, gdyż strzelcy utrudniali porozumiewanie się ze stroną rządową w związku z perspektywą trializmu. Ponadto stali się niezależną od nich siłą polityczną. Obie niezadowolone strony szybko się porozumiały.

Zarówno Wiedeń, jak i lojaliści zdawali sobie sprawę, że w obopólnym interesie leży kontynuowanie polskiego czynu zbrojnego, ale pod ścisłym nadzorem AOK. O porozumieniu świadczy powstanie 16 sierpnia w Krakowie nowego ciała politycznego o nazwie Naczelny Komitet Narodowy (NKN). Formalnie został powołany z inicjatywy parlamentarnego Koła Polskiego, co zapowiadał manifest skierowany do „Narodu Polskiego”, podpisany przez sześćdziesięciu pięciu polskich posłów do wiedeńskiej Rady Państwa i Sejmu Krajowego we Lwowie reprezentujących wszystkie opcje polityczne. Posłowie uznali NKN „za najwyższą instancję w zakresie wojskowej, skarbowej i politycznej organizacji zbrojnych sił polskich”. W jego skład weszli politycy reprezentujący cztery główne obozy polityczne Galicji i Śląska Cieszyńskiego: 1) lojaliści, czyli konserwatyści i demokraci; 2) wyznawcy idei niepodległościowej, czyli irredentyści; 3) narodowcy (endecja) i podolacy z Galicji Wschodniej; 4) ludowcy.

Polscy politycy dotychczas ze sobą konkurowali, ale obecnie ze względu na powagę chwili uznali, że ich powinnością jest współpraca. Krakowskim konserwatystom przewodzili tak znani w ck monarchii politycy, a jednocześnie profesorowie Uniwersytetu Jagiellońskiego, jak Michał Bobrzyński, Władysław Leopold Jaworski, Leon Biliński. Demokratom patronował Juliusz Leo, prezydent Krakowa i prezes Koła Polskiego w wiedeńskiej Radzie Państwa, a wspierali go Ludomił German, Konstanty Srokowski. Na czele irredentystów stali Ignacy Daszyński, Józef Piłsudski, Władysław Sikorski, Tadeusz Reger, a byli wśród nich socjaliści, ludowcy o poglądach lewicowych i liberalni demokraci. Irredentyści uważali, że wojna jest okazją do stanowczego postawienia sprawy polskiej i popularyzacji idei niepodległościowej. Wierzyli w powstanie wolnej i republikańskiej Polski. Na razie ich sojusznikiem miały być Austro-Węgry, ale nie wykluczali sojuszu z Niemcami, gdyby ci byli bardziej skłonni do ustępstw wobec polskich aspiracji niepodległościowych. W listopadzie 1912 roku stworzyli platformę polityczną skupiającą stronnictwa niepodległościowe pochodzące z Galicji i Królestwa Polskiego o nazwie Tymczasowa Komisja Skonfederowanych Stronnictw Niepodległościowych (TKSSN, później KSSN). Endecją w Galicji kierowali Stanisław Głąbiński, Aleksander Skarbek, Stanisław Grabski, a wśród podolaków, tj. konserwatystów Wschodniej Galicji, Tadeusz Cieński, Agenor Maria Gołuchowski, Andrzej Lubomirski, Witold Czartoryski. Ludowcy z PSL „Piast” z Wincentym Witosem, Władysławem Długoszem i Andrzejem Średniawskim na czele nie związali się z narodowcami, lecz podążali własną drogą polityczną. Narodowcy i podolacy oraz ich sojusznicy, w tym okresowo PSL „Piast”, dysponowali własną platformą współdziałania o nazwie Centralny Komitet Narodowy (CKN), która została powołana w ostatnich dniach lipca 1914 roku we Lwowie. Oficjalnie CKN kierowany przez Cieńskiego stał na gruncie polityki proaustriackiej.

 

Konserwatyści i demokraci nie utworzyli podobnych instytucji jak CKN i KSSN, posiadali natomiast rozległe wpływy w rządowym Wiedniu, w ministerstwach i na dworze cesarskim. Mieli stosunkowo łatwy dostęp do cesarza. Spośród wszystkich sił politycznych Galicji byli najbardziej solidarni z monarchią i Habsburgami oraz najbardziej lojalni wobec ck państwa. Spodziewali się, że cesarz Franciszek Józef I przychyli się do ich politycznych nadziei i stworzy państwo polskie w ramach państwa Habsburgów. Niepokoiła ich dwuznaczna polityka CKN, podobnie jak jawnie niepodległościowa postawa KSSN. Dlatego bacznie obserwowali poczynania strzelców Piłsudskiego – już po kilku dniach wojennych akcji zdali sobie sprawę, że ich emancypacja polityczna posunęła się zbyt daleko. Aby się zastanowić, co dalej począć, ck minister skarbu Biliński zaprosił do Wiednia Juliusza Leo. Ów wyruszył tam 9 sierpnia, a następnego dnia zameldował się w Wiedniu. Natychmiast rozpoczęły się rozmowy z ministrem spraw zagranicznych Leopoldem Berchtoldem oraz z politykami i sztabowcami austriackimi. Dołączył do nich Michał Bobrzyński. Wspólnie szukano rozwiązania. Tymczasem o możliwość rozmów ze sferami rządowymi i wojskowymi Wiednia zabiegali politycy KSSN i CKN. 12 sierpnia w imieniu KSSN Sikorski złożył ofertę stworzenia na bazie oddziałów strzeleckich polskiego korpusu ochotniczego pod dowództwem Piłsudskiego. Ale ck sztabowcy z szefem sztabu AOK gen. Franzem Conradem von Hoetzendorfem na czele nawet nie wyrazili chęci rozmowy na ten temat. Podobnie nie chcieli dyskutować z liderami CKN o perspektywach sprawy polskiej w polityce podwójnej monarchii. Dla Wiednia zdecydowanie lepszym, a w istocie jedynym zaufanym partnerem byli polscy lojaliści, którzy wystąpili z ideą powołania instytucji reprezentującej polskie stronnictwa z Galicji i Śląska Cieszyńskiego. Miałaby ona nadzór polityczny nad polskim czynem zbrojnym. Byli przekonani, że zjednoczona polska reprezentacja będzie skutecznym narzędziem polskiej polityki w Wiedniu. Starania o jej wyłonienie, w których istotną rolę odgrywał Leo, powiodły się, dlatego 16 sierpnia, w niedzielę, w gmachu krakowskiego magistratu powstał wspomniany wyżej NKN. CKN i KSSN rozwiązały się, a Polski Skarb Wojskowy (PSW), powstały z inicjatywy irredentystów w 1912 roku, przeniósł swoje, skądinąd niewielkie, aktywa sięgające 36 tysięcy koron do Wojennego Skarbu Legionów Polskich. Powstanie NKN to zresztą sukces konserwatystów i demokratów, którzy od początku uzyskali w nim przodującą pozycję. Pierwszym prezesem komitetu został charyzmatyczny Juliusz Leo, a kolejnymi krakowscy konserwatyści: Władysław Leopold Jaworski i Leon Biliński. NKN stał się potężną instytucją dysponującą solidnym budżetem, jego członkowie zaś mieli ambicje, by stać się centralną polską instytucją dla Galicji i Śląska Cieszyńskiego, a w kolejnych miesiącach także dla ziem Królestwa Polskiego.

Oddział Strzelców w Oleandrach, 3 sierpnia 1914 roku.

Podczas rozmów polsko-austriackich w Wiedniu dyskutowano głównie o przyszłości oddziałów strzeleckich. Zrodził się pomysł powołania w oparciu o nie nowej formacji o nazwie Legiony Polskie. Władze austriackie przystały na propozycję polskich polityków. Generał Conrad von Hoetzendorf inicjatywę skwitował krótko: „im więcej bagnetów, tym lepiej”. Do dzisiaj nie wiemy, kto był autorem pomysłu Legionów. Wydaje się, że dojrzewał w trakcie debat, dlatego nie sposób wskazać tego jedynego. Z pewnością wśród inicjatorów znajdowali się Biliński, Bobrzyński i Leo, którym znana była propozycja Sikorskiego. Natomiast z pewnością nie było wśród nich Piłsudskiego, aczkolwiek w literaturze i publicystyce często taką rolę mu się przypisuje.

Polscy lojaliści, powołując Legiony, mieli przede wszystkim na celu poskromienie ambicji politycznych irredentystów i osobiście Piłsudskiego. Pragnęli w miejsce oddziałów strzeleckich stworzyć nowe formacje zbrojne, które będą realizować ich wizję polityczną, a nie Piłsudskiego. Dlatego Komendant nie mógł się pogodzić z tak pomyślaną ideą Legionów – stanowiła ona wszak zaprzeczenie jego niepodległościowego programu. Przez kolejne lata, krok po kroku, starał się o powrót do przerwanej w dniu 16 sierpnia 1914 walki o niezależność polskich formacji zbrojnych. I stale prowadził mniej lub bardziej otwartą walkę polityczną z AOK, a z czasem także z polskimi lojalistami z NKN. W wyniku tego dzieje Legionów to nie tylko heroiczna kronika militarna, ale i pasjonująca historia trudnej walki irredentystów o suwerenny status Legionów. Strzelcy, co zrozumiałe, wcale nie byli zachwyceni nową formacją i niechętnie używali słowa „legionista”, woleli mówić o sobie: „my, strzelcy”. W ich przekonaniu strzelec jest duchem wolnym, a legionista ck – najmitą, żołnierzem wynajętym przez zaborcę. Jakie plany co do Legionów miały polskie ugrupowania polityczne? Stronnictwa wschodniogalicyjskie, narodowcy i podolacy nie byli zachwyceni ich powstaniem i walką u boku ck armii. Z kolei irredentyści oczekiwali, że Legiony uzyskają niezależność i doprowadzą Polaków do zwycięskiego ukoronowania ich wysiłków. Piłsudski w liście do (Władysława Leopolda) Jaworskiego z sierpnia 1914 roku wyjaśnił te odmienne oczekiwania. Pisał, że strzelcy „uważają się za odrębne wojsko polskie, sprzymierzone z Austrią, a nie za część austriackiej armii, podległej narzuconej sobie komendzie, której zupełnie nie zna i do której nie może żywić z tego powodu ani tych uczuć, ani takiego zaufania, jak do komendy danej”. To istota sporu. Natomiast lojaliści spodziewali się, że Legiony staną się polską formacją sojuszniczą w ramach ck armii, która będzie zasadniczym argumentem w politycznych staraniach na rzecz przekształcenia monarchii w Austro-Węgro-Polskę. Liczyli, że zaczną dyktować warunki pozostałym ugrupowaniom, a NKN stanie się narzędziem ich planów. Z kolei dla władz austriackich miały być Legiony świadectwem monarchicznych uczuć Polaków i ich solidarności z państwami centralnymi, przeto austriacka cenzura chętnie wyrażała zgodę na teksty pisane w tym duchu, natomiast blokowała te na temat Legionów jako atutu w walce o niepodległą Polskę. Słowa „sprawa polska”, a tym bardziej „niepodległa Polska” znalazły się na indeksie. Dlatego trudno byłoby szukać tekstów prasowych, które wyrażałyby opinię, że Legiony gwarantują polską drogę do niepodległości. Tak różne, a w istocie konkurencyjne oczekiwania stanowiły zapowiedź niełatwych i, jak się wkrótce okazało, dramatycznych sytuacji.

2. SPORY ORGANIZACYJNE

Zgodnie z porozumieniem zawartym między polskimi politykami a władzami w Wiedniu Legiony podlegały politycznie NKN, a wojskowo AOK. Zasady organizacji Legionów opracowano tak, by władze ck monarchii mogły mieć nad nimi pełną kontrolę. Ponieważ AOK nie miała zaufania do Legionów, poddała je systematycznej i sumiennie prowadzonej inwigilacji. Pracę operacyjną wykonywali funkcjonariusze i współpracownicy Biura Ewidencyjnego (wywiad i kontrwywiad) Sztabu Generalnego, który miał wówczas siedzibę w Cieszynie. Jego szef, płk Oskar Hranilović, osobiście nadzorował ich pracę i wnikliwie oceniał napływające raporty. Legionistów uważał za żołnierzy rozpolitykowanych, o niskiej wartości bojowej, stąd jego raporty wysyłane do centrali AOK przedstawiały ich w złym świetle. Herman Lieberman, polski socjalista i legionista, pisał o Hraniloviciu, że jest „w ogólności nieznośnie nieprzyjaźnie usposobiony do Polaków”.

Punktem wyjścia do opracowania zasad organizacji Legionów były istniejące regulaminy odnoszące się do ck pospolitego ruszenia – Landsturmu. Dlatego też podstawowe założenia organizacyjne opracowało austriackie Ministerstwo Obrony Krajowej, któremu między innymi podlegały takie formacje. Ostateczną wersję przygotowała AOK. 27 sierpnia 1914 roku w rozkazie nr 5782 naczelnego wodza, arcyksięcia Fryderyka Habsburga, określono zasady organizacji, werbunku i funkcjonowania Legionów. Rozkaz zapowiadał powołanie dwóch legionów – Zachodniego z siedzibą w Krakowie i Wschodniego z siedzibą we Lwowie. Na dowódców Legionów mianowano austriackich generałów polskiego pochodzenia; nie miały wspólnego dowództwa. Komendantem Legionu Zachodniego został gen. Rajmund Baczyński, a Wschodniego gen. Adam Pietraszkiewicz.

Baczyński nie zdobył zaufania legionistów. Służbista, stale przypominał żołnierzom, że do ich zasadniczych obowiązków należy „bezwzględne posłuszeństwo względem ck komendy wojsk tudzież władz politycznych”. Nie ceniono go też jako wojskowego. „Był to sobie Bogu ducha winien poczciwy [...], drobiazgowy staruszek, który stale [...] torbę z aktami gubił” – tak zapamiętał go Jan Dunin-Brzeziński. Po kilku tygodniach generał został odwołany. Podobnie jak Baczyński, również Pietraszkiewicz nie rozumiał niepodległościowych aspiracji legionistów, zatem i jego nominacją nie mogli być oni zachwyceni.

Legion miał się składać z dwóch pułków piechoty, a każdy z czterech batalionów oraz oddziałów jazdy w sile dwóch–trzech szwadronów po 150 kawalerzystów. Pierwotnie nie planowano doposażenia w artylerię ani w karabiny maszynowe. Nie były przewidywane sztandary pułkowe. Łączny etat określono na 16 tysięcy żołnierzy. Legiony mogli zasilić oficerowie rezerwy oraz emerytowani. Obowiązywać miała komenda w języku polskim, a w korespondencji z ck władzami język niemiecki. Legioniści otrzymali prawo noszenia mundurów „w kroju i formie, jaki[e] noszą polskie związki strzeleckie”, z tym że na prawy rękaw kurtki mundurowej powinni nałożyć opaskę czarno-żółtą zgodnie z barwami armii austro-węgierskiej. Po uformowaniu legioniści mieli złożyć przysięgę na wierność cesarzowi o takiej treści jak żołnierze pospolitego ruszenia. Nie wszyscy byli z tego radzi, co doprowadziło do pierwszego kryzysu legionowego.

Komendantów batalionów i pułków mianowała AOK na wniosek komendanta danego Legionu, z tym że dzieje Legionu Wschodniego dobiegły wkrótce końca, o czym niżej. Tak rozległa władza AOK nie podobała się irredentystom, którzy oczekiwali, że komendant powinien mieć prawo mianowania na wszystkie stanowiska bez konsultacji z dowództwem austriackim, gdyż Legiony są polskim wojskiem. Stało się to przedmiotem sporów w kolejnych miesiącach i latach. Dowódcy pułków, batalionów, kompanii nie mogli mieć przyszytych gwiazdek na kołnierzach kurtek tak jak oficerowie ck wojsk liniowych. Na mocy zarządzenia ministra obrony krajowej z 28 listopada 1914 roku mieli nosić kościane rozetki, identyczne jak urzędnicy wojskowi czy jak obrona krajowa. Jedynie oficerowie austriaccy oddelegowani do służby w Legionach mogli mieć gwiazdki, jako znak stopnia wojskowego. To był kolejny powód przyszłych napięć. I następny: komendanci jednostek legionowych podlegali ck oficerom wojsk liniowych i jako pierwsi mieli im oddawać honory wojskowe. „Rozmaici komendanci legionów mają stanowiska niższe od sprawujących równą komendę, ale należących do armii i obron krajowych, bez względu na szarżę tych ostatnich, nawet gdyby byli wyjątkowo aspirantami oficerskimi, a nawet podoficerami” – czytamy w nieco zawiłym tekście rozkazu Komendy Legionów z 23 grudnia 1914 roku. Powyższą sytuację trudno było legionistom zaakceptować. Dlatego niejednokrotnie nie oddawali honorów, prowokując tym samym ck oficerów.