Jak uciszyć wewnętrznego krytyka i uwierzyć w siebieTekst

0
Recenzje
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa


Projekt okładki: Pola i Daniel Rusiłowiczowie/KAV Studio

Redaktor prowadzący: Bożena Zasieczna

Redakcja techniczna: Sylwia Rogowska-Kusz

Skład wersji elektronicznej: Robert Fritzkowski

Korekta: Słowne Babki

Na okładce wykorzystano ilustrację autorstwa

julymilks/stock.adobe

© Alina Adamowicz i Joanna Godecka

© for the Polish edition by MUZA SA, Warszawa 2020

Wszelkie prawa zastrzeżone.

Żadna część niniejszej publikacji nie może być reprodukowana, przechowywana jako źródło danych i przekazywana w jakiejkolwiek formie zapisu bez pisemnej zgody posiadacza praw.

ISBN 978-83-287-1529-5

MUZA SA

Wydanie I

Warszawa 2020

Spis treści

Wprowadzenie

ROZDZIAŁ 1 Jak pozytywnie nastawić się do zmiany. Siła wiary w siebie

ROZDZIAŁ 2 Samoakceptacja i autentyczność

ROZDZIAŁ 3 Słowa mają ogromną moc

ROZDZIAŁ 4 Jak skutecznie uciszyć krytyczny głos w swojej głowie?

ROZDZIAŁ 5 Odpowiadanie na krytykę innych osób

ROZDZIAŁ 6 Pozytywność emocjonalna

ROZDZIAŁ 7 Podsumowanie

Wprowadzenie


Nie każda dziewczyna i kobieta potrzebuje terapii, ale wszystkie potrzebujemy poczucia własnej wartości. Co to oznacza? To, że akceptujemy, lubimy i szanujemy siebie. Zależy nam na własnym szczęściu i nie boimy się mówić o swoich potrzebach.

Pierwszym krokiem na drodze do zbudowania dobrej samooceny jest uciszenie we własnej głowie głosu, który mówi, że jesteś nie dość dobra, nie dość mądra, nie dość zgrabna, ładna, bogata, wykształcona, przebojowa, wysportowana i tak dalej. I że w związku z tym nie zasługujesz na miłość i szacunek.

Okazuje się, że nikt nie poddaje nas większej krytyce niż my same. Nasz wewnętrzny krytyk jest najsurowszy. I w dodatku niesprawiedliwy, gdyż jego opinie nie mają nic wspólnego z faktami. Pomożemy ci w pracy nad tym, żeby jego głos stawał się coraz cichszy, a potem zamilkł na zawsze.

Nazywam się Alina Adamowicz – jestem terapeutką, doświadczoną menedżerką, coachem i trenerką pozytywności emocjonalnej.

A ja nazywam się Joanna Godecka – jestem psychoterapeutką i ekspertką w zarządzaniu emocjami.

PROGRAM zawarty w naszej książce „Jak uciszyć wewnętrznego krytyka” nie jest terapią, ale unikatowym programem opartym na naszych doświadczeniach w pracy z kobietami, najnowszych odkryciach w dziedzinie neuronauki i psychologii pozytywnej oraz rozmaitych nowoczesnych technikach terapeutycznych.

Przedstawimy wam wiele przykładów z życia oraz inspirujące rozmowy z wyjątkowymi kobietami, które opowiedzą, jak w praktyce radziły sobie z wewnętrznym głosem odbierającym im radość życia. Wierzymy, że kobieta może być niezastąpionym wsparciem dla innej kobiety. Nasz wybór nie był przypadkowy. Zależało nam, aby zaprosić do rozmowy osoby autentyczne, szczere i niesamowicie motywujące. Każda z nich jest inna, są w różnym wieku, mają różne profesje. Łączy je jedno – wierzą w siebie, więc osiągnęły sukces. Są piękne i niezwykłe.

***

Jedna z naszych znanych klientek, odnosząca niesamowite sukcesy w teatrze i telewizji, twierdziła, że nie wierzy w swój talent. Miała wrażenie, że nieustannie udaje i ma trochę szczęścia, a więc czekała z niepokojem na nieuchronny moment, kiedy noga się jej powinie. Żadna kolejna świetna rola ani prestiżowa nagroda nie były w stanie uciszyć głosu wewnętrznego krytyka: „Jesteś do niczego, wszystkich oszukujesz, to tylko kwestia czasu, gdy to się wyda!”. Kiedy ludzie ją oklaskiwali i mówili jej komplementy, nie wierzyła im, a nawet czuła się jeszcze gorzej. Gdzieś w głębi serca żywiła przekonanie, że z niej drwią albo że czegoś od niej chcą.

Inna kobieta, Aneta (35 lat, bizneswoman), związała się z mężczyzną, któremu brakowało poczucia własnej wartości. Był utalentowany, mądry, odnosił sukcesy. Wydawało się, że w ogóle tego nie zauważa. Aneta przestudiowała poradnik na temat pozytywnego myślenia. Przeczytała, że ludzi należy chwalić, dostrzegać ich najlepsze cechy. Zaczęła więc komplementować Krzysztofa i zachęcać go, aby sam zauważył swoje zalety. Bardzo zdziwiła ją jego reakcja. Zachwycała się jego wyglądem, a jego to złościło; zachęcała go do cieszenia się każdym dniem, a on stawał się poirytowany; doceniała jego zdolności i umiejętności, a on był coraz bardziej wkurzony. Wreszcie spytał ją, o co jej chodzi i czego od niego chce. Anecie trudno było zrozumieć, co się dzieje, więc zaczęła kwestionować sens pozytywnego myślenia.

Nie wiedziała wtedy, że osoby, które uważają, że są nie dość dobre, czują się zagubione słysząc pochwały i komplementy. Po prostu w nie nie wierzą. Zanim nauczą się przyjmować dobre słowa pod swoim adresem, muszą uciszyć swojego wewnętrznego krytyka i zaakceptować siebie.

Jeśli wewnętrzny krytyk siedzi również w twojej głowie, podzielimy się z tobą naszymi doświadczeniami i będziemy z nim wspólnie polemizować, zdemaskujemy jego fałszywe myślenie na twój temat, aż w końcu go uciszymy.

Zbudujemy również zupełnie nowy styl myślenia i nowe nawyki, które będą cię wspierać. Kiedy zobaczysz pierwsze rezultaty, odkryjesz w sobie silniejszą motywację, a kolejne sukcesy wzmocnią twoją pewność siebie i podniosą poczucie własnej wartości.

Kiedy podniesiesz swoją samoocenę, zauważysz, że pozytywność, którą tworzysz, oddziałuje na osoby wokół. Zaczniesz tworzyć lepsze i wartościowsze relacje z otaczającym cię światem.

Ćwiczenia, które ci proponujemy, nie wymagają dużego wysiłku ani wiele czasu, a jedynie poświęcenia kilku chwil każdego dnia. Niektóre z nich możesz wykonywać nawet w czasie kąpieli, mycia zębów, dojazdu do szkoły lub pracy albo po położeniu się do łóżka.

Zanim zaczniesz, przygotuj sobie zeszyt. Przyda się. Będziesz mogła zapisywać porady i swoje przemyślenia, a także robić ćwiczenia, które pojawią się w poszczególnych rozdziałach. Zapisuj też myśli, uczucia, pytania, odpowiedzi. Rób notatki. Może kiedyś wrócisz do tych zapisków.

Alka_positive

Joanna Godecka

ROZDZIAŁ 1
Jak pozytywnie
nastawić się do zmiany.
Siła wiary w siebie


Zaczynam ja, Alka, i cieszę się ogromnie,

że jesteś tu z nami.

Na początku porozmawiamy o tym, jak pozytywnie nastawić się do zmiany, bo bez niej nic nowego się w twoim życiu nie wydarzy. Od razu chcę ci powiedzieć, że obawa i opór przed tym, co nowe, to normalne ludzkie odczucia. Wszyscy boimy się nieznanego i tego, że zmiana wyjdzie nam na gorsze. Dlatego tak wiele osób tkwi przez długi czas w relacjach, które są dla nich niekorzystne, a nawet toksyczne.

Nasz umysł jest tak skonstruowany, że poszukuje tego, co jest nam znane, bo czuje się z tym bezpieczniej, nawet gdy to, co znane, jest też dla nas niekorzystne.

Wszystko dlatego, że mózg jest „wygodnicki”. Przyzwyczaja się do funkcjonowania w określonej rzeczywistości. Zmiana jest wyjściem ze znanej mu strefy i wejściem w nową sytuację. To wyzwanie. Jeśli więc czujesz lęk przed zmianą, to nie oznacza, że brak ci odwagi. Reagujesz tak jak bardzo wiele osób.

Jeśli więc chcemy osłabić opór i zaplanować zmianę, musimy postawić sobie cele do osiągnięcia. Zazwyczaj bowiem skupiamy się głównie na tym, czego nie chcemy. Mówimy często, że mamy dość związku, który nie daje nam szczęścia; pracy, która jest nieciekawa i nie dość dobrze płatna, albo swojego własnego narzekania lub zamartwiania się. Tymczasem znacznie ważniejsze jest odpowiedzenie sobie na pytanie: „Czego chcę w zamian? Jaki partner byłby tym właściwym, jaka praca zaspakajałaby moje ambicje i potrzeby materialne, jakie cechy chciałabym mieć zamiast tych, które mnie denerwują”? Takie konkretne cele wskażą nam kierunek działania; będą motywacją i pozwolą kontrolować, czy idziemy w dobrym kierunku. Ciężko jest bowiem kontrolować swoje życie bez posiadania celów. Tak samo ciężko mieć dobre zdanie na własny temat, jeśli nie czujemy, że mamy kontrolę nad kierunkiem własnego życia.

Kiedy nie mamy pomysłu na swoją przyszłość, a w międzyczasie wydarza się coś, co uwalnia nas od przeszłości – np. rozpada się nam nieszczęśliwy związek, zwalniają nas z pracy, w której czuliśmy się wypaleni, to – zamiast zatańczyć taniec radości – popadamy w przerażenie. Niekiedy wręcz dużo byśmy dały, aby wrócił do nas były partner albo stara praca. Znam takie przypadki. Co jest tego powodem? To, że skupiamy się wyłącznie na tym, co nas męczy, nudzi, irytuje i denerwuje, a nie stworzyłyśmy sobie alternatywy. Nasz mózg, przyzwyczajony do tego, co było, ma wielki kłopot z szybkim stworzeniem czegoś nowego. Główną rzeczą, o której powinnyśmy pamiętać, jest tworzenie przeciwwagi dla tego, co jest i co chcemy zmienić. Podstawowe pytanie brzmi: Czego potrzebuję?

 

Kiedy zaczniemy szukać rozwiązań, bo bez tego nic się później nie wydarzy – nasz mózg zaczyna się zajmować kreowaniem przyszłości. Zaczynamy więc tę zmianę tworzyć, choć najpierw w formie planów i wyobrażeń. Zauważcie, że świat działa tak: najpierw musi powstać wizja, a dopiero potem fakty. To tak jak z budynkiem: najpierw niezbędny jest projekt, sam obiekt powstanie potem. Jeśli chcesz zmienić pracę, zastanów się, co lubisz robić, czym chciałabyś się zajmować, jakie masz predyspozycje, umiejętności. Odtąd, zamiast powtarzać „Muszę odejść z męczącej pracy”, zacznij myśleć „Chcę znaleźć taką pracę, jaka mi odpowiada”. W tym momencie twój mózg zaczyna się koncentrować na poszukiwaniu tych elementów, które pomogą ci stworzyć pożądaną sytuację.

Podobnie to wygląda, kiedy chcesz odesłać swojego wewnętrznego krytyka na wieczne wakacje. To ogromna zmiana, ponieważ, o ile teraz jego głos melduje „Houston, mamy problem!”, stawia cię do pionu i przywołuje do porządku, o tyle później, gdy zamilknie, ty możesz poczuć się niepewnie. Pomyślisz: „Skąd mam wiedzieć, czy wszystko jest OK? Jak mam się zachowywać jako osoba pewna siebie?”. Spytaj więc siebie, po czym poznasz, że to, co się dzieje, jest dla ciebie dobre.Czego chcesz doświadczać, co chcesz czuć.

Mała podpowiedź

Wyobraź sobie, że w czasie, gdy twój krytyk leży pod palmą i sączy drinka na jakiejś egzotycznej wyspie, ty czujesz się pełna wewnętrznej siły, optymizmu i entuzjazmu.

Im więcej czasu poświęcisz na tworzenie pozytywnych planów, tym bardziej oczywiste się dla ciebie staną. I w chwili, kiedy będziesz już przeprowadzać swoją zmianę, poczujesz się bezpiecznie. Twój mózg potraktuje nowe okoliczności jako coś znajomego. Poprzez swoje myśli stworzyłaś połączenia synaptyczne, a one spowodowały, że wyobrażenia zaczęły nabierać realnych kształtów.

Nic się nie zmieni, jeśli ty nic

nie zmienisz

Myślę, że istnieje na świecie coś, o co naprawdę warto walczyć – jest to RADOŚĆ ŻYCIA. Czasami tym, co nas blokuje, jesteśmy, po prostu, my sami. Czasami to nasz związek, rodzina, miejsce, w którym funkcjonujemy lub praca. Warto to zmienić. Życie dostarcza nam ciągle różnych możliwości. Niezależnie od wieku możemy bardzo wiele zrobić, a opory są w naszej głowie. Zmiany nieraz oznaczają nowy etap w życiu. Wiele rzeczy, spraw, sytuacji, które znamy i jesteśmy do nich przyzwyczajeni, kończą się. To napawa nas lękiem, np. co dalej po toksycznym związku, jak wejść w nową relację, jak sobie poradzić po odrzuceniu. Z wiekiem rośnie w nas opór przed zmianą. Tymczasem badania i życie pokazują, że 90% spraw i sytuacji, o które się martwimy, nigdy się nie wydarzą.

Wiele czynników wpływa na to, jakie mamy myślenie o sobie, jak się czujemy sami ze sobą. Nie jest to trudne do przekształcenia, lecz wymaga systematycznej pracy, nie tylko nad zmianą stylu myślenia, lecz też wielu przekonań i dialogów wewnętrznych. Łatwiej to zrobić, korzystając ze wsparcia. Tak jak z wieloma rzeczami, których musieliśmy się nauczyć. Stąd powiedzenie – trening czyni mistrza. Dlatego w dalszej części przygotowałam dla ciebie kilka ćwiczeń.

Jedna z moich klientek, Marta (37 lat, graficzka), obawiała się zacząć nowy etap życia po rozwodzie. Stanęła przed wyzwaniem, jakim było znalezienie nowej pracy i zorganizowanie sobie życia za granicą z dwójką małych dzieci. Ta zmiana budziła w niej duży lęk. Brakowało jej odwagi, aby zrobić pierwszy krok. Zastanawiała się nawet, czy nie zrezygnować z lepszego życia i nie wrócić do tego, co znała. Dlatego zrobiłam z nią poniższe ćwiczenie.

Położyłam przed nią dwie kartki, jako znaczniki. Stając na pierwszej z nich, miała wyobrazić sobie swoje dalsze życie bez żadnych nowości i ryzyka. Poprosiłam, żeby wyobraziła sobie, że wykonuje codziennie tą samą pracę; że do końca życia projektuje te same ulotki dla tego samego klienta i nie podejmuje żadnych działań, aby pozyskać nowych odbiorców; że mieszka zawsze w tym samym dwupokojowym mieszkaniu na trzecim piętrze. Niczego nowego nie kupuje, bo jej na to nie stać. Z nikim się nie wiąże. Jest spokojnie, bezpiecznie i przewidywalnie. Ale, oczywiście, takie życie bez żadnego ryzyka nie jest interesujące.

Poprosiłam Martę, by powiedziała, co czuje i co mówi jej ciało. Poczuła się przygnębiona i rozżalona. Następnie poprosiłam ją, żeby zapomniała o tym scenariuszu i stanęła na drugiej kartce. Teraz miała wyobrazić sobie, jakie nadzieje wiąże ze swoją pozytywną zmianą. Co osiągnie, kim będzie za pięć lat, jak będzie wyglądać jej życie prywatne, jaką znajdzie pracę, jakie będzie mieć zainteresowania, jak fajnie rozwiną się jej dzieci, które nauczyły się nowych języków i zdobyły przyjaciół. Marta, uśmiechając się, odpowiedziała, że jest znakomitą graficzką, jej prace projektowe mają powodzenie, spotkała świetnego partnera i jej życie wygląda wspaniale. Poczuła lekkość, przyjemność, ekscytację, chęć do działania. Jej ciało stało się elastyczne, napełnione pozytywną energią. Następnie poprosiłam, aby zeszła na neutralne miejsce. Zapytałam, którą ścieżkę wybiera. Wybrała kierunek, który pozwoli na zrealizowanie jej celów i zmianę życia na lepsze. Jednak czuła, że jeszcze nie ma wewnętrznego przekonania, że potrafi to zrobić. W tym momencie przechodzimy do drugiej części ćwiczenia.

Na następnym spotkaniu rozmawiałyśmy z Martą na temat tego, czego oczekuje i co powinna zrobić, żeby ta zmiana stała się łatwiejsza. Powtórzyła, że brakuje jej wewnętrznego przekonania, że potrafi to zrobić. Takie rozterki jak ona ma wiele kobiet. Tymczasem każda z nas ma w sobie potencjał – umiejętności, cechy charakteru, wiedzę, talenty, mocne strony – by móc poradzić sobie z przeciwnościami losu. Mało kto potrafi sam w sobie dostrzec te zalety. To zasoby do odkrycia. Gdy to zrobimy i skupimy się na swoich mocnych stronach, talentach, walorach i plusach, będziemy mogły w pełni cieszyć się życiem, dokonywać zgodnych z nami wyborów i pokonywać trudności.

Zależy mi na tym, abyś nauczyła się tworzyć swoje życie z odwagą, która jest niezbędna do wprowadzenia zmian.

Oto proste i skuteczne ćwiczenia.

1. Akwarium

Pomyśl o zmianach, które chciałabyś wprowadzić, ale się boisz. Rozluźnij się, proszę, i zamknij oczy.

Wyobraź sobie, że od dzisiaj nic w twoim życiu nie ulegnie już zmianie. Praca, szef, pensja – do końca życia pozostaną takie same. Ubranie, makijaż, mieszkanie – do końca życia bez zmian. Chodzisz do kina ciągle na ten sam film, oglądasz ten sam serial. Każdy wolny weekend czy wakacje spędzasz tak samo. Będziesz żyła jak w niezmieniającym się niedużym AKWARIUM.

Wyobraź sobie bardzo szczegółowo to życiowe AKWARIUM, aż poczujesz, że – zamiast lękać się zmiany – zaczynasz obawiać się jej braku i ugrzęźnięcia jak w pułapce. Powodem, dla którego tak kochamy wakacje i weekendy, jest nasze pragnienie różnorodności i doznań, bo zmiana jest podstawową, niezbywalną ludzką potrzebą.

Robiąc te ćwiczenia, zaczniesz postrzegać brak zmiany jako negatywny scenariusz i zagrożenie, a nie jako bezpieczeństwo i spokój. Tak jak Marta, o której opowiadałam przed chwilą, za każdym razem, kiedy pomyślisz, żeby nie podejmować jakiegoś działania, i zaczniesz wahać się, czy podejmować zmiany, powiedz sobie to jedno słowo: „AKWARIUM”, a natychmiast sobie przypomnisz, że zmiana jest dobra, potrzebna i ciekawa, a największe ryzyko w życiu, to nie podejmowanie żadnego ryzyka.

Dziękuję ci za wykonanie tego ćwiczenia. Po zrobieniu go możemy iść dalej. Jeśli jeszcze go nie zrobiłaś, to zrób teraz lub później i dopiero potem przejdź do kolejnego akapitu.

2. Kącik/dzienniczek inspiracji

• MARZENIE zapisane na kartce wraz z datą realizacji staje się CELEM.

• CEL podzielony ma mniejsze kroki staje się PLANEM.

• PLAN wsparty działaniem staje się RZECZYWISTOŚCIĄ.

Proponuję ci stworzenie swojego własnego kącika lub dzienniczka inspiracji, który będzie dodawał ci energii i wspierał w działaniach. Neuronauka udowodniła, że zapisywanie celów wraz z planem ich realizacji i oczekiwanymi efektami sprawia, że zaczynamy wizualizować sobie nasz cel i drogę dojścia do niego. W ten sposób powstają w mózgu silne połączenia synaptyczne, a w podświadomości koduje się informacja, że jest to dla nas coś ważnego. Dzięki temu wzmacniamy w sobie chęć do działania, otwartość na zmiany i determinację do ich przeprowadzenia, która pomaga nam, gdy pojawiają się przeciwności.

Dlatego zapisz swoje cele na kartce. Tak właśnie robią ludzie odnoszący sukces – planują na papierze (ważne, żebyś pisała ręcznie, a nie na komputerze – w ten sposób silniej oddziałujesz na swój umysł). Postaraj się podzielić cel na mniejsze części, tzw. cele cząstkowe. Zapisz przy nich daty realizacji. Dopisz sposoby ich realizacji. Dopisuj myśli, cytaty, które cię inspirują. Możesz dodawać wycięte z gazet grafiki lub tytuły, zdjęcia, które lubisz – wszystko, co cię inspiruje.

W ten sposób będziesz programowała swoją podświadomość, żeby cię wspierała. Świetnym pomysłem jest zapisanie powodów, dlaczego chcesz zrobić to, co planujesz. Im więcej powodów, tym lepiej. Możesz dodać też opis, jak zmieni się twoje życie, gdy osiągniesz swój cel. Im więcej powodów i korzyści, tym większa motywacja i wsparcie. Przydadzą się, gdy dopadną cię wątpliwości lub zniechęcenie. Dzięki nim przypomnisz sobie, dlaczego zaczęłaś cokolwiek zmieniać.

Do zrobienia kącika/dzienniczka inspiracji potrzebne będą: notes, duża kartka lub kilka kartek, twoje ulubione słowa, które przywołują uśmiech na twojej twarzy, motywujące cytaty, fotografie, które pozytywnie cię nastrajają, kolorowe zdjęcia z gazety i inne przedmioty, które przypominają ci o twoich planach, celach, marzeniach, dobrych wspomnieniach. Przydadzą się kolorowe mazaki, klej, bibuła, brokat – co tylko chcesz. Technika wykonania jest dowolna – możesz malować, rysować, wycinać lub wydrukować inspirujące obrazki z internetu.

Warto go zrobić w ciągu jednego dnia.

Gdy już to zrobisz, połóż kartki na biurku lub powieś w widocznym miejscu. Pogłębiaj ich treść, uaktualniaj, dopisuj, doklejaj, dodawaj nowe elementy. Zaglądaj do swojego kącika inspiracji, pomoże ci to otworzyć serce i umysł na zmiany. Poznasz bardziej samą siebie, swoje potrzeby i oczekiwania. Dasz sobie wsparcie.

Bez działania oczywiście nic się nie wydarzy, bo dopiero PLAN wsparty działaniem staje się RZECZYWISTOŚCIĄ. Najlepiej po prostu zacząć, chociażby od małego kroku, jakim jest otwarcie się na zmiany i zaakceptowanie, że zmiany są dobre i konieczne.

Myślę, że ty chcesz zmiany. Dlatego właśnie czytasz tę książkę.

Możemy więc iść dalej!

3. Lista pozytywnych stwierdzeń

Doceń siebie. Zauważ wszystko to, co jest w tobie cenne. Poniżej przykładowa lista cech, które opisują ciebie lub to, w czym jesteś naprawdę dobra. Wybierz z poniższej listy te najlepiej opisujące ciebie lub stwórz własne punkty:

1. z dobrą energią

2. godna zaufania

3. ciekawa świata

4. pracowita

5. odważna

6. życzliwa

7. szczera

8. dobra słuchaczka

9. uczciwa

10. prawdziwa przyjaciółka

11. pomaga innym

12. akceptuje siebie

13. akceptuje innych

14. z poczuciem humoru

15. pozytywna

Poniżej wypisz swoje pozytywne zdania o sobie – mają być oparte na faktach. Możesz wykorzystać powyższe przykłady, np. „Jestem ciekawa świata”, „Lubię się śmiać”, „Jestem osobą godną zaufania”.

1.

2.

3.

4.

5.

Następnie usiądź w wygodnym miejscu i przeczytaj je na głos. Przez kilka minut skup się na tym, co napisałaś. Rozmyślaj o każdym stwierdzeniu, przypomnij sobie zdarzenia z nimi związane. Możesz dopisywać do tej listy kolejne zdania. Powtarzaj to ćwiczenie przez kilka dni. Pomoże ci ono odkryć twoje wrodzone zdolności i doświadczyć pozytywnych uczuć do samej siebie.

No właśnie – pozytywne uczucia do siebie samej są kluczowe! To krok w stronę budowania wiary w siebie. Bo jeśli ty sama w siebie nie uwierzysz, to kto w ciebie uwierzy?

Uwierz w siebie!

Posiadanie dobrej opinii o sobie jest wspaniałe i ułatwia życie – uspokaja, wzmacnia i wspiera. Bez samoakceptacji smutno się żyje. Ty też ją kiedyś miałaś. Możesz tego teraz nie pamiętać, ale tak było. Kiedy byłaś mała, uwielbiałaś zwracać na siebie uwagę, kochałaś robić nowe rzeczy i być w centrum zainteresowania. Gdy powiedziałaś „ciolada”, to twoi rodzice uśmiechali się do ciebie i mówili, że powiedziałaś „czekolada”! I że jesteś mądrą dziewczynką i ich księżniczką. Dostawałaś oklaski i pochwały niemal za wszystko, nawet za rysowanie bazgrołów i załatwianie się na nocnik. A gdy samodzielnie założyłaś koszulkę, nawet na lewą stronę, to wszyscy byli bardzo szczęśliwi i cię przytulali.

 

Ale później poszłaś do przedszkola, szkoły, pracy. Zaczęłaś być porównywana z innymi. Twoje błędy i słabsze strony zaczęły być wyciągane na światło dzienne. Przestało już być tak słodko i wesoło. Zaczęłaś słyszeć przykre rzeczy od kolegów i koleżanek.

Pamiętam, gdy moje córki były małe – Patrycja miała wtedy cztery latka, Adrianka siedem, to gdy bawiły się z koleżankami, często pytałam: „Kto umie śpiewać i tańczyć?” i one wszystkie podnosiły ręce w górę i krzyczały: „Ja, ja umiem!”. I zaczynały się śpiewy i tańce! Ależ to były piękne i wesołe chwile, kiedy słuchałam, jak fałszują, zapominają i mylą słowa, a do tego robią dziwne wygibasy, jednocześnie wierząc, że są wspaniałymi piosenkarkami i tancerkami.

Nie powiedziano im jeszcze wtedy: „nie popisuj się, nie przechwalaj się, nie bądź zarozumiała”. Jeszcze nie zaczęły się uczyć pomniejszania siebie, żeby dopasować się do opinii innych ludzi, którzy oceniają nas po sposobie bycia.

Nastolatki znają już lęk przed byciem ocenianymi. Denerwuje mnie, że proces edukacji, zamiast rozwijać wiarę w siebie, często podcina skrzydła. Smutne jest też to, że wciąż tak wielu rodziców stosuje wobec dzieci ostre nagany, nakazy, straszenie i przemoc jako skuteczne narzędzia wychowawcze. Krytykują dzieci, krytykują przy nich inne osoby, aż w końcu same uczą się, że tak wygląda świat. W ten sposób uczą się oceniania i krytykowania samych siebie.

Pracując z kobietami, przekonałam się, że największe szkody może wyrządzić osoba, która była dla dziec­ka autorytetem. Jeśli ona pomniejsza je, krytykuje, zawstydza lub okazuje pogardę, zostawia po sobie na stałe trwały ślad – jest nim wewnętrzny krytyk.

Ten głos sabotuje zaspokojenie naszych największych potrzeb: akceptacji i poczucia więzi. Sprawia, że boimy się odrzucenia.

Chcę ci powiedzieć teraz coś bardzo ważnego: wiem, że masz w sobie potrzebę akceptacji, ale pierwszym krokiem do niej jest akceptacja siebie. Nathaniel Branden, znany amerykański psychoterapeuta, powiedział: „Akceptacja siebie jest niczym innym, jak odmową bycia własnym wrogiem”. Dlatego umówmy się, że od dzisiaj stajesz się swoją przyjaciółką.

Świat lubi tych, którzy lubią ludzi i… siebie samych. Kiedy zaczniesz akceptować i lubić siebie, przekonasz się, że otrzymujesz o wiele więcej dowodów życzliwości. Nie warto walczyć o akceptację. Twoim celem powinno być traktowanie siebie z szacunkiem i miłością. Wtedy automatycznie poczujesz się dobrze wśród innych ludzi i zaczniesz emanować spokojną, pozytywną energią.

ĆWICZENIE DLA CIEBIE

4. Krzesło

Trudno ci będzie pójść do przodu, jeśli będziesz trzymała się przeszłości. Warto zaakceptować, że co było, minęło. Pomyśl, że każde wydarzenie było doświadczeniem na drodze tej kobiety, którą teraz jesteś. Pozostaw za sobą bagaż negatywnych emocji.

To ćwiczenie może obudzić w tobie dużo uczuć. Wykonaj je, kiedy będziesz sama i nikt nie będzie ci przeszkadzał.

Wybierz pozycję stojącą lub siedzącą. Ustaw naprzeciwko siebie dodatkowe krzesło lub fotel. Przyszykuj zeszyt i długopis.

Przypomnij sobie osobę, która w przeszłości pomniejszała cię, krytykowała, manipulowała tobą lub cię zawstydzała. Mógł to być rodzic, partner albo jakaś inna ważna i krytykująca cię osoba.

Wyobraź sobie, że siada ona na krześle naprzeciwko ciebie. Powiedz, co czujesz. Ważne, abyś to zrobiła i pozwoliła trudnym uczuciom się wydostać, ponieważ niewyrażone: żal, zranienie, złość, żałoba, stanowią ogromny ciężar.

Zacznij od rozluźnienia.

Oddychaj powoli, głęboko – do brzucha. Zrób miejsce dla swoich emocji. Skup się na spokojnej kontroli swojego oddechu.

1. Weź głęboki, oczyszczający wdech.

2. Przytrzymaj przez jedną do dwóch sekund.

3. Powoli wypuszczaj powietrze przez mniej więcej pięć sekund.

4. Powtórz dziesięć razy, żeby poczuć się bardziej rozluźnioną.

Następnie wykonaj ćwiczenie, czyli uwolnij swoje emocje, które czujesz do osoby z przeszłości, wypowiedz żale, pretensje, uczucie zawodu itp.

Przykład

• Zacznij od powiedzenia, jeśli to są rodzice: Mamo lub Tato, jeśli to ktoś inny, to możesz podać konkretne imię, np. byłego partnera/męża, lub zwrócić się do tej osoby proszę pani/pana.

• Dobrze, żebyś zapisała, co konkretnie chcesz takiej osobie powiedzieć. Odnieś się do prawdziwych zdarzeń i sytuacji.

• Powiedz, że czułaś się niekochana i odtrącona.

• Powiedz, że odczuwasz głęboki żal i gniew za to, co zrobili.

• Powiedz, że byłaś źle i niesprawiedliwie traktowana.

• Powiedz, że nie zasłużyłaś na takie poniżające zachowanie.

• Powiedz, że przepłakałaś wiele nocy przez nich i czułaś się gorsza.

• Powiedz, że czułaś się bardzo samotna i odrzucona.

• Powiedz, że ty nigdy byś tak się nie zachowała.

• Powiedz, że nie zasłużyłaś na takie obraźliwe słowa.

• Powiedz, że nie wolno nikogo tak traktować.

• Powiedz, że nikomu nie życzysz, by był taką złą osobą.

• Powiedz, jakim byłaś wspaniałym dzieckiem, nastolatką, żoną, przyjaciółką.

• Powiedz, że wspaniale się ciebie kocha.

• Powiedz, że zasługujesz na miłość.

• Powiedz, że zasługujesz na dobre życie.

Powiedz wszystko to, czego nie mogłaś powiedzieć, bo byłaś za mała, bo nie potrafiłaś tego zrobić lub się bałaś. Powiedzenie tego teraz pozwoli uwolnić zablokowane emocje i zintegrować je.

Pierwsze spotkanie z wewnętrznym krytykiem sprawiło, że zaczęłaś odbierać mu energię. W kolejnych rozdziałach będziesz nadal konsekwentnie wyzwalać się spod jego wpływu, aż do momentu, gdy całkiem ucichnie.

Teraz niespodzianka. Podsumowanie rozdziału z Honoratą Skarbek – wokalistką, autorką tekstów, bizneswoman. Jej wszystkie piosenki i teledyski w sieci zostały odtworzone ponad 150 milionów razy. Wspólnym mianownikiem jej działań jest internet, w którym jest już od trzynastu lat i gdzie codziennie dociera do kilkuset tysięcy odbiorców. Honorata pokonała w życiu ogromne przeciwności, które niejedną osobę by złamały.

Alka: Jedyną stałą rzeczą w życiu jest zmiana. Wraz z upływem czasu każdy z nas zmienia się psychicznie i fizycznie, zmieniają się nasze potrzeby, to, co lubimy, czego nie akceptujemy i jak wyglądamy. Ty, Honorato, mimo młodego wieku, przeszłaś w życiu wiele: przeprowadzka, walka z chorobą, ciągły rozwój. Co Ci pomaga w podejmowaniu trudnych decyzji?

Honorata: Od najmłodszych lat byłam bardzo odważna. W moim rodzinnym domu nigdy nie ograniczano mnie pod żadnym względem. Mogłam naprawdę na własną rękę eksplorować to, co mnie otaczało – poznawać mnóstwo ciekawych osób, wyjeżdżać na koncerty do innych miast, szperać w internecie, pogłębiać swoją wiedzę na tematy, które mnie interesowały. Nigdy niczego nie miałam po­danego na tacy. Nie dostawaliśmy z bratem pieniędzy od rodziców na zawołanie, miałam jasno ustalone godziny powrotów do domu i to, dokąd mogę iść. To nie były ograniczenia, tylko zasady. Na przykład, aby uzbierać pieniądze na jakieś słodycze, ubranie czy lalkę, musiałam posprzątać, wynieść śmieci, pomóc mamie przy obiedzie. Wyszłam z domu ze świadomością, że na wszystko muszę zapracować sobie sama. I nauczyłam się, że jeśli chcę, żeby w moim życiu coś się zmieniło, to po prostu muszę coś zrobić. Nic się nie zmieni od siedzenia na kanapie i wzdychania do niebios z nadzieją na zmianę. Sama nigdy do nas nie przyjdzie. Nie miałam więc żadnych obaw, żeby w wieku osiemnastu lat, od razu po maturze, wyprowadzić się do Warszawy. Wtedy podpisałam swój pierwszy kontrakt z wytwórnią płytową. Młoda, z dwiema walizkami w rękach, wyprowadziłam się do największego miasta w Polsce, w którym nie znałam ani jednej osoby. Wkrótce to się zmieniło. Po dwóch tygodniach miałam już sporą ekipę nowych znajomych, bo lubię poznawać ludzi, ich poglądy, odkrywać nowe miejsca, rozwijać się. Myślę, że takie poznawanie świata na własną rękę i chęć doświadczania cały czas czegoś innego, nowego, pragnienie rozwoju bardzo nas nakręca do wprowadzania zmian. A w życiu trzeba ryzykować, próbować.

Alka: Myślę, że największe ryzyko w życiu to niepodejmowanie żadnego ryzyka. Ile razy ryzykowałaś? Bo znam osoby, które coś rozpoczynają, ale boją się to dokończyć. Inni mają świetny pomysł, który zostaje jednak w sferze marzeń. Co o tym sądzisz?

Honorata: Ryzykowałam mnóstwo razy. Oczywiście, też spotykam ludzi, którzy tego nie robią. Z ryzykiem jest tak, że często istnieje tylko w naszej głowie, a nie realnie. Myślę, że mimo wszystko trzeba przełamywać nasze blokady psychiczne. Przez ograniczenia wewnętrzne, które mamy, bardzo ciężko zrobić ten pierwszy krok. To właśnie lęki i wewnętrzny krytyk nie pozwalają nam realizować się na dowolnej płaszczyźnie. Każdego zachęcam do wychodzenia ze swojej strefy komfortu i porzucenia myślenia: „Zostanę tutaj, bo jest cieplutko, milutko, przyjemnie, znajomo, więc nie pójdę krok dalej, bo nie wiem, co tam mnie czeka”. A czasami właśnie za rogiem czy za zakrętem czekają rzeczy o wiele fajniejsze, przyjemniejsze niż te, które znamy.