Daddy's Girl. Seria erotyczna

Tekst
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Nie masz czasu na czytanie?
Posłuchaj fragmentu
Daddy\'s Girl. Seria erotyczna
Daddy\'s Girl. Seria erotyczna
− 20%
Otrzymaj 20% rabat na e-booki i audiobooki
Kup zestaw za 14,98  11,98 
Daddy's Girl. Seria erotyczna
Audio
Daddy's Girl. Seria erotyczna
Audiobook
Czyta Katarzyna Laskowska
9,99  7,39 
Szczegóły
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

Alexandra Södergran

Daddy's Girl - seria erotyczna

Saga

Daddy's Girl - seria erotycznaprzełożyła Emil ChłabkoZdjęcie na okładce: Shutterstock Copyright © 2020, 2020 Alexandra Södergran i LUST Wszystkie prawa zastrzeżone ISBN: 9788726536195

1. Wydanie w formie e-booka, 2020

Format: EPUB 3.0

Ta książka jest chroniona prawem autorskim. Kopiowanie do celów innych niż do użytku własnego jest dozwolone wyłącznie za zgodą LUST oraz autora.

Dokument chroniony elektronicznym znakiem wodnym

20% rabatu na kolejne zakupy na litres.pl z kodem RABAT20

Daddy's Girl

– Johnny?

– O co chodzi, kochanie?

Johnny jest dobrze zbudowanym facetem z ciemną, zadbaną brodą i przyjaznymi, brązowymi oczami. Należy do tych mężczyzn, którzy często stoją w kuchni z podwiniętymi rękawami koszuli i kuchenną ścierką przerzuconą przez ramię. Uwielbia gotować i obie kobiety, z którymi mieszka, odczuwają ogromną wdzięczność za to, że pojawił się w ich życiu. Większą, niż był w stanie pojąć.

– Mógłbyś mi pomóc? Mam problem z chłopakami – powiedziała Louise.

Odwrócił się zdziwiony od ekranu telewizora i śledził ją wzrokiem, gdy siadała obok niego na sofie. Podwinęła pod siebie nogi. Kiedy siedzieli tak blisko, jej drobna sylwetka w porównaniu z jego imponującą posturą sprawiała wrażenie jeszcze mniejszej.

Ty masz problem z chłopakami? Trudno mi w to uwierzyć. – Powiedział to w tak prosty i naturalny sposób, że od razu poczuła się lepiej.

– No, nie… nie o to chodzi. Po prostu nie wiem, czego chcą chłopaki, nie kumam. Co was kręci najbardziej?

Johnny podniósł pilota, wyłączył mecz i napił się whisky ze szklanki.

– Coś dobrego do picia, obciąganie bez proszenia i kobiece objęcia pełne czułości – powiedział i wybuchnął głośnym śmiechem. – Nawet nie przypuszczasz, jacy my, faceci, jesteśmy nieskomplikowani.

– Obciąganie?

Drgnął. Spytała w tak przebiegły sposób, że zmusił się, by odegnać niegrzeczne myśli, przypomnieć sobie Karin i z powrotem przybrać odpowiedzialną rolę. Zaczął się niespokojnie wiercić. Chodziło o to, że lubił rozmawiać z Louise i chciałby jeszcze trochę ciągnąć rozpoczętą właśnie pogawędkę. Co zabawne, dużo łatwiej było mu rozmawiać szczerze i otwarcie z nią niż z Karin. Wykorzystywał każdą okazję, jaka się ku temu nadarzała.

Owszem, czasem ta dziewczyna wyprowadzała go z równowagi. Czasem bywała nieco zbyt słodka. Potrafiła paradować po domu w skąpym stroju. Nieraz wychodziła bezpośrednio spod prysznica i szła do swojego pokoju, nie mając na sobie nic więcej poza parą niewielkich majtek. A on stawał się wtedy innym człowiekiem. Wprawdzie widział w życiu tak wiele nagich kobiet, że nie spadał przez to z krzesła. Ale do licha, jak ta dziewczyna była zbudowana! Wcześnie dojrzała, była już pełnoletnia, a w losowaniu genów wygrała wszystko to, co najlepsze. Odchrząknął.

– Faceci lubią obciąganie najbardziej ze wszystkiego. Możesz zabrać go do kina, na drogą kolację do restauracji z trzema gwiazdkami Michelin albo w romantyczną podróż do Paryża, ale to, co będzie pamiętać, to właśnie ten moment, kiedy obudziłaś go obciąganiem.

Zdawało się, że go uważnie słucha. Rzucił jej szybkie spojrzenie. Patrzyła na niego tak śmiało i czule, że przez chwilę się przestraszył, że spróbuje mu obciągnąć. Na wszelki wypadek pochylił się do przodu, opierając łokcie na kolanach, splótł palce i udawał, że tak chce teraz siedzieć.

– Tylko się nie płaszcz przed żadnym chłopakiem. Nie rób z siebie kogoś, kim nie jesteś.

Pokiwała głową, chociaż sceptycznie.

– To się nigdy nie opłaci na dłuższą metę. Prędzej czy później się rozczarujesz, będziesz sfrustrowana i uznasz, że nie dostajesz tego, na co zasługujesz. W życiu jest tylko jedna pieprzona ścieżka.

Zauważył, że jej zainteresowanie maleje. Uderzył szklanką o stół i uniósł rękę.

– Dobrze, dobrze, wiem. Jesteś młoda, nie interesują cię rozsądne porady, rozumiem. Wszystkie błędy musisz popełnić sama. Ale może dałbym ci kilka wskazówek na temat seksu?

Jej oczy zabłyszczały w taki sposób, że wybuchnął głośnym śmiechem.

– Okej. No więc tak. Najpierw poznaj samą siebie. To może brzmi banalnie, ale chodzi mi o czysto praktyczny aspekt. Do licha, dowiedz się, co lubisz. Jeśli musisz się bzykać ze stoma chłopakami, żeby się tego dowiedzieć, to się bzykaj ze stoma chłopakami. Próbuj tego i owego. Ale słuchaj, powiem ci parę rzeczy, które działają. Uważaj. Wykorzystaj sytuację, kiedy nie przechodzicie od razu do seksu, ale macie długą grę wstępną. Możecie się masować, pieścić, cokolwiek. Ale tak czy owak zapomnij na chwilę o orgazmie. Zapomnij o tej presji, no wiesz. A potem rób tak, żeby się do ciebie dobierał. Na przykład pieścił piersi, a tu długo by mówić. I całował cię po całym ciele. Jeśli się orientuje, jak to się robi. Może jak najbardziej pokazać, że zbliża się do łechtaczki, ale jednocześnie specjalnie mu się tam nie spieszy. A kiedy już będziesz dość rozgrzana, może ci zrobić małą minetę, no wiesz. Tylko końcem języka. Żeby zrobić rozeznanie. Będzie tak cudownie, że zaczniesz drżeć na całym ciele. Może to zrobić na spokojnie, jeśli jesteś wrażliwa. Wiesz, możecie pogadać o tych sprawach. Musisz zadbać o to, żeby poznać chłopaka, z którym możesz pogadać. Absolutnie o wszystkim. Komunikacja to, do licha, najważniejsza część związku. Bez niej nic się długo nie utrzyma. Ale do rzeczy. Okej. Więc on cię liże bez zbytniego pośpiechu. Tak długo, aż po prostu poczujesz, że musisz mieć tam jego język. I nie musisz mu mówić kiedy, połapie się po twojej mowie ciała. Nie będziesz mogła dłużej myśleć. Będziesz szarpała rękami prześcieradło. I wiesz, co jeszcze powinien zrobić? Robił ci tak ktoś kiedyś? Wkłada ci palce, dwa, o tak, a jednocześnie cię liże – mówiąc to, Johnny przesuwał palce do przodu i do tyłu przed twarzą Louise. – Ale nie jakoś byle jak, w te i z powrotem. Palce mają być stabilne. Przesuwa je do siebie i w nią. W ciebie. Aż poczuje nacisk. Aż taka chropowata cześć w środku jakby spuchnie.

Objaśniając to wszystko z żywym zaangażowaniem natchnionego wykładowcy, wstał z sofy, podniósł głos i zaczął gestykulować.

¬– A co, kiedy ona dochodzi? Kiedy widzę, że dochodzi, napinam całe ramię, o tak, rozumiesz. – Johnny potrząsnął umięśnioną ręką, którą naprężył od barku po zgięte palce. Oczy płonęły mu jak pochodnie w ciemności. – Ona musi się tylko rozluźnić i pozwolić, żeby to się stało, a wszystko przyjdzie samo. Po prostu z niej tryska. Jak zraszacz ogrodowy. Do licha, naprawdę boski widok. – Usiadł z powrotem, a jego wzrok stał się nieobecny. – To naturalne – dodał jakby mimochodem, niczym dopisek do całego swojego wywodu.

Nagle zamyślenie ogarnęło na chwilę całą jego twarz.

– Słuchaj, tylko nie mów nic Karin. Nie mów nic o tym mamie.

Louise bardzo wolno pokiwała głową. Była tak wilgotna między nogami, że miała mokre majtki.

– Cholernie lubię z tobą gadać – dodał. – A to przecież jak najbardziej w porządku, że dowiesz się o tym czy o tamtym. Ale Karin… – Ściągnął twarz w zakłopotaniu. – Ona bardzo łatwo może to… źle zrozumieć. Zgoda?

Louise znów powoli pokiwała głową.

– Mogę czasem mieć trochę niewyparzoną gębę, zwłaszcza po kilku głębszych jak teraz, no ale… Tak, tak. – Klepnął ją w udo i wstał. – No a teraz idę w kimę.

Podniosła się razem z nim i musiała całą siłą woli powstrzymać impuls, który kazał jej wziąć go za rękę i zaprowadzić do swojego pokoju.

– No, to dobranoc – powiedział jeszcze.

– Dobranoc, Johnny.

Zamknęła za sobą drzwi, rzuciła się na kołdrę i masturbowała się do osiągnięcia orgazmu, który uniósł ją pół metra nad łóżko. Już postanowiła. Będzie miała go w sobie. Będzie miała fiuta swojego ojczyma w sobie.

Zanim zasnęła tej nocy, miała jeszcze dwa mocne orgazmy.

Tydzień później między matką a córką trwała sprzeczka, gdy Johnny wszedł do domu. Cicho zdjął kurtkę i buty.

– A twoje bryczesy? Dlaczego ich tu nie ma? – pytała Karin, grzebiąc w stosie ubrań na dostawianym stoliku w salonie.

– No nie wiem, gdzie są te bryczesy, przecież mówię! To ty je prałaś – syknęła Louise.

– Tak, w takim razie są pewnie w piwnicy.

Louise wpatrywała się gniewnie w matkę, której błyskawicznie udało się ją wprawić w zły nastrój. Gdyby tylko mogła się zatrzymać i pomyśleć przez sekundę, zamiast rzucać sto pytań, które właściwie wcale nie były pytaniami, tylko skrywanymi atakami.

– Nie patrz tak na mnie, Louise – warknęła Karin. – Pakuj się już. Wzięłaś kartę autobusową? A klucze? Musisz mieć klucze, jeśli wracasz już w czwartek przed południem. Ja nie wrócę przecież z pracy tylko po to, żeby ci otworzyć.

Louise ledwo się powstrzymywała, by nie krzyknąć „zamknij ryj”, ale Karin była już na schodach do piwnicy.

Johnny, próbując się przemknąć, rzucił Louise krótki uśmiech i skinął na powitanie. Przypuszczał, że będzie w złym humorze i nie chciał robić zamieszania. Ale się rozchmurzyła. Przygryzła dolną wargę i nie spuszczała z niego wzroku w taki sposób, który przyprawiał go o autentyczne podenerwowanie. Robiła tak przez cały tydzień. Dawała mu sygnały, na które jego ciało natychmiast odpowiadało „tak”, chociaż jego rozsądek wynikający z odpowiedzialności i dobrego wychowania mówił „nie”. A on stał pośrodku całkowicie zdezorientowany, z coraz bardziej rozchwianym kompasem moralnym.

 

Louise weszła do swojego pokoju. Gwałtownie ściągała z siebie spodnie, jednocześnie rozpinając bluzkę. Stanik udało jej się rozpiąć jednym ruchem i szybko z siebie zedrzeć jak niedoszłej akrobatce, po czym natychmiast rzuciła się na łóżko i zaczęła pieścić między nogami. Postanowiła odważyć się tu i teraz. Postawi wszystko na jedną kartę bez jakichkolwiek szans na odwrót. Teraz to się stanie. Sama ta myśl sprawiła, że serce zaczęło jej walić w piersi jak szalone, a puls przyspieszył tak mocno, że nie była już pewna, czy w ogóle będzie mogła wydobyć z ust jakiś dźwięk. Myśl pędziła i pobudzała adrenalinę, która podsycała przyjemne mrowienie płynące z cipki i rozlewała je po całym ciele. Wywoływało to coraz większe podniecenie i nieodparte pragnienie rozkoszy. W końcu Louise zwołała:

– Johnny! Johnny!

– Tak? Co jest, kochanie?

– Chodź, musisz mi pomóc!

Sekundy mijały jak przypływ i odpływ, jak przerwy między ostatnimi uderzeniami serca umierającego. Aż w końcu drzwi się otworzyły.

– No co…

Jej ciało było pod takim wpływem adrenaliny, że ramiona drżały, a palce odmawiały posłuszeństwa, ale nie przestawała się pocierać ręką wsuniętą w majtki. Uniosła piersi i objęła je ze względu na niego. Cicho pojękiwała. Ze względu na niego.

Johnny jeszcze się nie poruszył. Jej knykcie przy każdym ruch palców napinały majtki do granic pęknięcia. Jeszcze się nie poruszył ani nie odezwał, ale jednak wciąż stał w drzwiach. I patrzył na nią. Im dłużej to trwało, tym bardziej się uspokajała. I gdy zaczynała robić się naprawdę mokra, gdy przeżywała taką rozkosz, że całe zdenerwowanie odpuściło wraz z utratą kontroli, powiedziała:

– Chcę cię mieć. Chcę, żebyśmy się teraz pieprzyli.

Wtedy się poruszył. Wreszcie. Odwrócił się, zamknął drzwi i wszedł prosto do pokoju. Nie mogła uleżeć spokojnie. Rozkosz sprawiła, że wyprężyła kark i głośno jęknęła. Wsuwała i wysuwała sobie dwa palce, unosząc wysoko miednicę. Plaśnięcia wyraźnie rozlegały się w panującej w pokoju ciszy. Niewielkie kosmyki kręconych ciemnoblond włosów kleiły się do czoła. Pod wpływem podniecenia i adrenaliny obficie się pociła.

Jego spojrzenie było ciemne. Po masywnej postaci mogła poznać, że miał nierówny oddech. Wtedy się zorientowała, jaką musi mieć nad nim moc. W ogóle nie wyglądał jak ten sam człowiek. Ale się nie bała.

Nagle stanął obok niej. Wpatrywała się w niego, zwłaszcza w dużą, pulsującą wypukłość w jego dżinsach. Pocałunek nadszedł niespodziewanie. Jęczała mu w usta i nie mogła już przestać się pieścić. Usłyszała, jak odpina pasek, ale moment później powstrzymał się i wymamrotał:

– Może tu przecież przyjść w każdej chwili.

– Nie, nie teraz. Posłuchaj. Jest w łazience.

Lekko uniósł głowę. Ciężko oddychał. Po chwili pokiwał.

– Wiesz, że długo się kąpie – ciągnęła Louise. – Zdążymy się przelecieć. Na pewno zdążymy się przelecieć. No chodź. Zachęcająco pogładziła go po kroczu i pomogła z rozporkiem.

– Niech to jasna cholera – mruczał.

Miała kutasa w dłoni.

– Pomóż mi – mamrotał pod nosem.

Całowała go powoli, aby pomóc mu się uspokoić.

– Cii – szepnęła.

Spojrzał na nią. Głęboko w jego wzroku desperacja przechodziła w niepohamowane podniecenie.

– Ale musimy być cicho – powiedział.

Pokiwała zachęcająco. Pocałowali się z większą żarliwością. Głaskał ją czule po włosach i nagle w niespodziewanym wybuchu dokonała się w nim przemiana. Chwycił ją brutalnie za kark. Był tak silny, że gdyby chciał, mógłby ją podnieść jedną ręką. Wbiła mu paznokcie w łopatki. Tak mocno, że skrzywił twarz z bólu i syknął. Potem puścił jej kark, a jego ciało się rozluźniło. Znowu wczepiła się w niego paznokciami. Zagryzł szczęki, aby nie wrzasnąć. Pocił się teraz i marzył o przeciwieństwie bólu.

Aby nadać wydarzeniom inny bieg, zaczął ją czule całować po szyi i niżej po piersiach aż do brzucha. Przesuwał w górę dłońmi po jej mocnych i cudownie gładkich udach. Gdy był już bardzo blisko jej gorącej cipki, zwolnił.

Stał teraz na progu raju. Przesunął końcem nosa po cienkim brzegu majtek i ją powąchał. Dłużej nie dał rady się powstrzymać. W jednej sekundzie szarpnął za obszycie, tak że jej biodra uniosły się gwałtownie do góry i z powrotem opadły z łomotem na łóżko. Rozerwane majtki trzymał w zaciśniętej pięści.

Leżała tak i wiła się pod nim. Rozpalona. Pobudzona. Gotowa pod w każdym względem. Znowu stał jak skamieniały. Ale zaraz powiódł dłonią między jej nogi, aby pieścić mokre, nabrzmiałe wargi sromowe.

W oddali słychać było szum wody, ale to należało już tylko do tła. Znajdowali się w centrum rozkoszy, w bezpiecznej strefie, gdzie nie obowiązywały żadne reguły gry.

Gdy wszedł na łóżko, gotowy, by ją posiąść, przesunęła się do tyłu. Podążył za nią. Z prędkością i gracją pumy podniosła stopę. Miękko przycisnęła palce do jego klatki piersiowej. Próbował napierać, ale stawiała opór. Powstrzymywała go bez najmniejszego problemu. Znów zaczęła się pieścić. Czekała, aż skieruje na nią całą swoją uwagę. A potem rozchyliła z wprawą wargi sromowe, otwierając przed nim lśniące, różowe wnętrze.

– Chcesz? – spytała i uśmiechnęła się do niego. Wolno krążyła palcem wskazującym wokół łechtaczki i z rozkoszy szczerzyła zęby. Pokiwał głową. – W takim razie musisz najpierw posmakować.

Gwałtownym ruchem odsunął jej nogę i zanurkował. Pociekło mu po języku i pomyślał, że Louise smakuje wspaniale.

Ściskała jego głowę między udami jak w imadle, ciągnęła go za włosy i rzucała się bezradnie po łóżku. Byli zespoleni w uścisku jak zapaśnicy. Jej biodra trzęsły się w niekontrolowany sposób i gdy przysuwała je raz za razem do jego twarzy, trzymał ją za pośladki tak mocno, że nie miała dokąd uciec. Orgazm wziął nad nią pełną władzę. Eksplodował jak gwiazda. Dyszała szybko i drżała w całym ciele, przez które przechodziły potężne wstrząsy. Przygryzła wargę, próbując się powstrzymać i zachować spokój, ale nie mogła. Jęczała niepowstrzymanie.

Oboje się uśmiechnęli, kiedy uniósł głowę spomiędzy jej ud. Jego broda błyszczała od jej soków. Energicznie chwycił ją za piersi, a ona z radosnym westchnieniem wzięła go objęcia. Głaskała go po karku, przytrzymując między piersiami jego głowę. Lizał ją wokół sztywnych brodawek, ssał i skubał.

– Chce cię ujeżdżać – wymamrotała.

Zamienili się miejscami i jakby ze strachu, że utracą przepływ prądu, który ich zjednoczył, nawet na mgnienie oka nie rozluźnili wzajemnego uścisku. Mimo to poszło szybko.

Zsunął z siebie bokserki, a ona ustawiła prosto jego penisa i powalczyła chwilę, żeby go sobie wsadzić. Według miar Kamasutry był wielkim bykiem, a ona małą, drobną gazelą. Zaczęła powoli obrabiać go mięśniami pochwy. W desperacji zacisnął palce na jej pośladkach i nadział ją na siebie siłą, wciskając się w nią do góry. A gdy to się stało, gdy połączyli się w jedno, musiał ukryć twarz między jej piersiami, aby stłumić okrzyk. Louise pomyślała, że doszedł, ale tak nie było. Zaśmiała się z zaskoczenia, gdy przystąpił do rzeczy jak maszyna. Ujeżdżała go z pasją i uwodzicielsko jak tancerka brzucha.

Zaraz potem zmusił ją, by się zatrzymała. Zorientowała się, że był już bardzo blisko. Obejmowała go, całowała i nadal metodycznie obejmowała mu penisa mięśniami pochwy. Z jego zamroczonej twarzy i otwartych ust wywnioskowała, że mu się podoba. Miała ochotę się zaśmiać.

Niespodziewanie, po drugiej stronie tego samego piętra ucichł szum prysznica. Oboje drgnęli na dźwięk odsuwanej zasłony. Louise poczuła, że teraz muszą się spieszyć, i zmieniła pozycję. Kucnęła. Teraz mogła spokojnie posuwać się po kutasie bez robienia hałasu. Tłumili w sobie jęki, ale wznowili rytmiczną zabawę. Swoje spokojne podskakiwanie.

– Jesteś gotowa? – zawołała Karin.

– Ta-ak! ¬– głos Louise drżał.

– Nie zapomniałaś niczego spakować? Dało się słyszeć głuchy łoskot szafki w łazience.

– Nie-e, niczego nie zapomniałam! – krzyknęła. Napięcie wibrowało w głosie.

Zrobiło się całkiem cicho. Johnny poczuł, jak temperatura jego ciała rośnie. Z łazienki nie dochodził żaden dźwięk.

– Co robisz, Louise? – spytała spokojnie Karin. Jej głos był teraz wyraźniejszy. Dochodził z bliższej odległości niż wcześniej. Tak jakby stała tuż za drzwiami łazienki.

Johnny popatrzył na Louise, która z rozchylonymi wargami przymknęła oczy i całym wysiłkiem woli próbowała sformułować słowa, nie wydając przy tym jęku. Ale nie przestawała go ujeżdżać. A on leżał płasko jak zahipnotyzowany i bezwolnie patrzył, jak przesuwa się w górę i w dół na jego penisie.

– Tak… Oglądam film. Daj mi spokój, dobrze?! – zawołała Louise.

Trzęsły się jej nogi. Z czystej bezsilności opadła na Johnny'ego i objęła mu głowę, tak że broda połaskotała jej piersi. Wtedy poczuła język liżący brodawkę. Uśmiechnęła się. Nawet teraz, z nożem na gardle, nie mógł się powstrzymać. Ale w rzeczywistości Johnny był tak zdenerwowany, że lizanie piersi było przede wszystkim szukaniem pocieszenia. „Jak blisko jest do chwili, w której tu wejdzie, żeby sprawdzić, co robi Louise?– myślał. – Jak duża jest jej ciekawość?Dość duża, by przyszła i zapukała do drzwi?A wtedy koniec, niech mnie diabli.”

Karin odznaczała się tym, że nigdy nie pukała, żeby potem czekać na zaproszenie. Pukanie to była dla niej bezcelowa formalność. Otwierała drzwi niemal w tym samym momencie. Za każdym razem.

Czekali. Cisza rosła jak wielka fala na morzu. Aż przełamały ją jakiś brzdęk o umywalkę i ponowny łoskot. I fala nieszkodliwie powróciła do morza.

– Okej, ale za kilka minut musisz być gotowa. Tylko wysuszę włosy i jedziemy.

Louise cicho się zaśmiała i zaczęła z zaangażowaniem posuwać się w górę i w dół. Serce waliło w potężnej piersi Johnny'ego i też nie mógł powstrzymać uśmiechu. Jak złodziej, któremu się udało.

Rozległ się dźwięk suszarki do włosów. Pod osłoną tego głośnego, jednostajnego szumu dobiegającego z łazienki Johnny położył swoje potężne dłonie na pośladkach Louise z taką siłą, że jęk wydobył się jej aż z żołądka. Mamrotała, stękała i czuła, że znowu będzie szczytować. W każdej chwili. Popatrzyła mu w oczy swoim potulnym spojrzeniem. Podniósł się, trzymając ją w objęciach. Nie przerwali nawet teraz.

Rzucił ją na łóżko, podniósł i obrócił tak, że wylądowała na czworakach. Zanim zabrał się do dzieła, wytarł jej mokruteńką cipkę zaciśniętą pięścią. Następnie wziął ją tak mocno, że jęczała nieprzerwanie, dopóki poczuł się zmuszony, by zanurzyć jej twarz w poduszkę. Jęknęła i ucichła. Gdy poczuł skurcze wokół penisa, skończyło się to też dla niego. Wysunął się z niej szybko i wytrysnął z szeroko otwartymi ustami i głębokim charczeniem.

To koniec darmowego fragmentu. Czy chcesz czytać dalej?