Przyjemność

Tekst
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa


Spis treści

Okładka

Strona tytułowa

Strona redakcyjna

Wstęp

Psychologia przyjemności

Moralność zabawy

Marzenie o szczęściu

Natura przyjemności

Proces twórczy

Przyjemność pełni życia

Oddychanie, poruszanie się i odczuwanie

Jak oddychać głębiej

Rozluźnianie się napięć mięśniowych

Odczuwanie i samodoświadczanie

Biologia przyjemności

Pobudzenie i oświecenie

Spektrum przyjemności i bólu

Sterowanie reakcjami organizmu

Lęk przed przyjemnością

Władza a przyjemność

Indywidualność masowa

Prawdziwa indywidualność

Iluzja siły

Ego: autoekspresja a egotyzm

Autoekspresja

Rola ego w doznawaniu przyjemności

Rola ego w cierpieniu

Egotyzm

Prawda, piękno i wdzięk

Prawda i oszustwo

Myślenie i odczuwanie

Subiektywność i obiektywność

Piękno i wdzięk

Samoświadomość i asertywność

Znać siebie i mówić „nie”

Panowanie nad sobą i mówienie „nie”

Krytycyzm

Reakcje emocjonalne

Miłość

Sympatia i niechęć

Gniew i lęk

Poczucie winy, wstyd i depresja

Poczucie winy

Wstyd i poniżenie

Depresja i iluzja

Korzenie przyjemności

Spontaniczne rytmy

Rytmy naturalnych funkcji

Rytmy ruchów ciała

Rytm miłości

Twórcze podejście do życia

Czym jest kreatywność?

Kreatywność i samoświadomość

Utrata integralności

Samorealizacja

Przypisy końcowe

Tytuł oryginału: PLEASURE. A Creative Approach to Life

Redakcja: Małgorzata Adamkiewicz

Projekt okładki: KAV Studio Pola Rusiłowicz

Korekta: Weronika Girys- Czagowiec

Copyright ©1970 by LowenCorp Publishing, LLC. All rights reserved.

Copyright for the Polish translation © by Paweł Luboński

Copyright © for the Polish edition by Wydawnictwo Czarna Owca, 2019

Wydanie II

ISBN 9788381433334


Mojemu synowi Fredowi

oraz Ricky’emu, Jo-Jo, Emirowi i Feyi,

którzy wiedzą, jak cieszyć się życiem

Dokument chroniony elektronicznym znakiem wodnym

This ebook was bought on LitRes

Wstęp

Was zaś, synowie prawowici Bogów, Żywego Piękna niech cieszy poświata! To, co się staje i co żyje wiecznie, Niechaj miłości ogarnie was chwałą, I co w zjawisku ulata powietrznie, Wy umacniajcie myślą wiecznotrwałą.

Pan w Fauście Goethego1

Przyjemność nie leży w obszarze, którym człowiek może zarządzać lub który może kontrolować. Według Goethego jest bożym darem dla tych, którzy identyfikują się z życiem, którzy umieją radować się jego pięknem i splendorem. Życie w zamian obdarza ich miłością i chwałą. Lecz Bóg upomina ich, swoich prawowitych synów i wyznawców: przyjemność jest rzeczą ulotną, umacniajcie ją więc w swoich myślach, gdyż w niej spoczywa sens życia.

Dla większości istot ludzkich „przyjemność” jest jednak słowem budzącym mieszane uczucia. Z jednej strony wywołuje w naszych umysłach skojarzenia z ideą dobra. Przyjemne doznania to coś dobrego, jedzenie, które sprawia nam przyjemność, dobrze smakuje, o książce, której lektura sprawia nam przyjemność, mówimy, że to dobra książka. A jednak większość ludzi uznałaby życie poświęcone przyjemnościom za zmarnowane. Pozytywną reakcję na przyjemność tłumimy obawami. Lękamy się, że niekontrolowane dążenie do przyjemności może sprowadzić człowieka na niebezpieczną drogę, może sprawić, że zapomni o swoich obowiązkach i odpowiedzialności, a nawet zdegradować go duchowo. Wielu osobom przyjemność kojarzy się z lubieżnością. Przyjemność, zwłaszcza zmysłowa, była zawsze postrzegana jako diabelska pokusa. Kalwiniści uważali, że przyjemności są zazwyczaj grzeszne.

Nikomu w naszej kulturze nie jest obca ta obawa przed przyjemnością. Współczesna kultura jest zorientowana bardziej na ego niż na ciało i w rezultacie podstawową wartością stała się władza, a przyjemność odgrywa podrzędną rolę. Ambicją nowoczesnego człowieka jest podporządkowywać sobie świat i panować nad samym sobą. Jednocześnie stale prześladuje go lęk, że cele te są nieosiągalne, a także wątpliwości, czy ich osiągnięcie będzie dla niego dobre. Ponieważ jednak przyjemność jest trwałą i twórczą siłą w jego osobowości, ma nadzieję (złudną), że dzięki nim jego życie stanie się przyjemne. Ego popycha go więc do pogoni za celami, które obiecują przyjemność, ale wymagają najpierw zaprzeczenia przyjemności. Sytuacja współczesnego człowieka przypomina położenie Fausta, który sprzedał duszę Mefistofelesowi za obietnicę, która nie mogła zostać dotrzymana. Chociaż obietnica przyjemności jest diabelską pokusą, diabeł nie ma władzy, by ją spełnić.

Historia Fausta jest dziś nie mniej znamienna niż w czasach Goethego. Bertram Jessup wskazuje we wstępie do swojego przekładu poematu2, że „magia szesnastego stulecia niczym się nie różniła od współczesnej nauki w swoich aspiracjach do zdobycia pełnej kontroli nad ludzkim życiem. Jedynie siła tych aspiracji radykalnie wzrosła wraz z załamaniem się moralnego autorytetu wszechmogącego Boga”. Jak powiada Elias Canetti, „człowiek ukradł sobie własnego Boga”3. Zdobył władzę osądzania i niszczenia, władzę, która kiedyś była prerogatywą karzącego Bóstwa. Co może powstrzymać człowieka przed samozniszczeniem, skoro jego władza wydaje się nieograniczona, a hamulców brak?

Musimy sobie uświadomić, że wszyscy, podobnie jak Faust, jesteśmy gotowi ulec podszeptom diabła. Diabeł tkwi w każdym z nas pod postacią ego, które obiecuje nam spełnienie pragnień pod warunkiem, że podporządkujemy się jego dążeniom do dominacji. Zdominowanie osobowości przez ego to diaboliczne wypaczenie ludzkiej natury. Ego nie miało być panem ciała, lecz jego lojalnym i pokornym sługą. Ciało, w przeciwieństwie do ego, łaknie przyjemności, a nie władzy. Cielesna przyjemność to źródło wszystkich naszych pozytywnych uczuć i myśli. Utrata cielesnej przyjemności sprawia, że jesteśmy zdenerwowani, sfrustrowani i pełni złości. Nasze myśli prowadzą na manowce, a potencjał twórczy zanika. Przyjmujemy postawę autodestrukcyjną.

Przyjemność stanowi twórczą siłę w naszym życiu. Jedyną siłę, która jest w stanie przeciwstawić się destrukcyjnemu wpływowi władzy. Wielu ludzi sądzi, że tę rolę powinna odgrywać miłość. Ale jeśli miłość ma być czymś więcej niż słowem, musi wspierać się na fundamencie przyjemnych doznań. W tej książce pokażę, jak doświadczanie przyjemności i cierpienia determinuje nasze emocje, myśli i zachowania. Omówię psychologię i biologię przyjemności, dotrę do jej korzeni w naszym ciele, środowisku i całym wszechświecie. Zrozumiemy wtedy, że przyjemność jest kluczem do twórczego życia.

 

ROZDZIAŁ 1

Psychologia przyjemności
Moralność zabawy

Przypadkowy obserwator mógłby uznać Amerykę za kraj przyjemności. Wydaje się, że jej mieszkańcy są nastawieni na miłe spędzanie czasu. Każdą wolną chwilę i mnóstwo pieniędzy poświęcają na pogoń za przyjemnością. To zaabsorbowanie przyjemnościami znajduje odbicie w reklamie i jest w niej wykorzystywane. Prawie każdemu sprzedawanemu produktowi czy usłudze towarzyszy obietnica przekształcenia życiowych konieczności w zabawę. Dzięki nowemu detergentowi mycie naczyń staje się frajdą, wysoko przetworzona żywność czyni przygotowywanie posiłków błahostką, nowy model samochodu obiecuje radość z jazdy zatłoczoną autostradą. Jeśli zaś nawet te cuda techniki nie dają nam przyjemności, którą obiecywały, to w zamian namawia się nas na podróż do cudownych, odległych miejsc, gdzie życie jest bajką.

Pojawia się zatem naturalne pytanie: czy Amerykanie naprawdę cieszą się życiem? Większość poważnych obserwatorów współczesności temu zaprzecza. Czują, że obsesja na punkcie rozrywek zdradza brak zadowolenia z życia4. Norman M. Lobsenz opublikował w 1960 roku studium poświęcone amerykańskiej pogoni za przyjemnościami, zatytułowane Is Anybody Happy? (Czy jest tu ktoś szczęśliwy?). Lobsenz nie znalazł szczęśliwych ludzi i w zakończeniu zastanawiał się, czy szczęście jest w ogóle osiągalne. Stwierdził, że „za maską dobrego humoru skrywa się rosnąca niezdolność do odczuwania prawdziwej przyjemności”5. Według niego w Ameryce ukształtowała się nowa moralność, moralność zabawy, którą opisywał następująco: „W naszych czasach bardzo ważną rzeczą jest, żebyś dobrze się bawił albo sprawiał wrażenie, że dobrze się bawisz, albo myślał, że dobrze się bawisz, albo przynajmniej przekonał o tym innych. Człowiek, który nie bawi się dobrze, jest podejrzany”6.

Jest podejrzany o herezję lub sprzeniewierzenie się tej nowej moralności. Jeśli ktoś usiłuje być takim samym wesołkiem jak inni, ale bez powodzenia, to wszyscy mu współczują. Biedny Joe! Jeśli jednak uważa, że jest nudno i nieciekawie, to lepiej żeby znalazł grzecznościową wymówkę i opuścił towarzystwo. Ośmiela się bowiem nie ulegać iluzjom, a jego trzeźwa i krytyczna obecność grozi ich zniweczeniem. Niech wie, że nie ma prawa niszczyć cudzych złudzeń i zrywać gry, którą ludzie uprawiają w imię dobrej zabawy. Jeśli zaproszony lub z własnego wyboru stałeś się częścią zbiorowości, nie możesz podważać wyznawanych przez nią wartości.

Moralność zabawy oznacza wysiłek podejmowany w celu pozornego powrotu do beztroskich czasów dzieciństwa. W większości zabaw dziecięcych, zwłaszcza polegających na naśladowaniu dorosłych, obecna jest postawa „teraz w to wierzymy”, wyrażona wprost lub domyślna. Wierzymy, że pacynki błota to ciastka albo że Jaś jest doktorem. Takie nastawienie jest niezbędne, ponieważ pozwala dziecku w pełni zaangażować się w zabawę. Dorosły, który się przyłącza do dziecięcej zabawy, również musi przyjąć fikcyjną sytuację za realną, inaczej pozostanie outsiderem. Bez takiej postawy dzieci nie mogą poważnie traktować swoich zajęć, a jeśli nie traktują ich poważnie, to zabawa nie sprawia im żadnej przyjemności.

Dorosły, który uczestniczy w grze „udajemy, że dobrze się bawimy”, postępuje odwrotnie. Angażuje się w tak istotne czynności, jak picie alkoholu i seks, z nastawieniem, że czyni to dla rozrywki. Usiłuje postrzegać jako zabawę poważne sprawy życiowe, takie jak zarabianie na utrzymanie rodziny. Oczywiście bez powodzenia. Przede wszystkim są to działania pociągające za sobą odpowiedzialność, a po drugie, brak w nich szczerego zaangażowania, tak charakterystycznego dla zabaw dziecięcych. Moralność zabawy cechuje brak tego rodzaju zaangażowania. Skoro się tylko bawimy, to nie należy się niczym zbytnio przejmować.

Jedną z głównych przesłanek mojej pracy jest założenie, że pełne zaangażowanie w to, co robimy, jest podstawowym warunkiem odczuwania satysfakcji. Zaangażowanie częściowe jest źródłem wewnętrznego konfliktu. Dzieci potrafią zaangażować się bez reszty w swoje gry i zabawy. Kiedy malec mówi, że zabawa jest fajna, nie chce powiedzieć, że uważa ją za dobrą rozrywkę. Chce powiedzieć, że puszczając wodze fantazji, oddał się jej całym sercem, wyraża w niej siebie i czerpie z niej wielką przyjemność.

Powszechnie wiadomo, że w dziecięcych grach i zabawach manifestuje się kreatywny aspekt ludzkiej osobowości. Często zajęcia te wymagają dużego zaangażowania wyobraźni. Łatwość, z jaką dziecko potrafi symulować fikcyjną sytuację czy wręcz uwierzyć w jej prawdziwość, świadczy, że żyje ono przede wszystkim w swoim wewnętrznym świecie, obejmującym pokaźny zasób emocji, na których można coś budować. Ponieważ nie ciążą na nim obowiązki i odpowiedzialność, może zamienić swoje otoczenie w bajkową rzeczywistość, oferującą niezliczone okazje do twórczej autoekspresji i beztroskiej zabawy.

Kreatywność ludzi dorosłych wyrasta z tych samych korzeni i tych samych motywacji, co twórcze zabawy dziecięce. Wynika z pragnienia przyjemności i potrzeby autoekspresji. Charakteryzuje ją, taka sama jak u dzieci, postawa poważnego zaangażowania. I podobnie jak dziecięca gra, kreatywność jest dla dorosłych źródłem przyjemności. W procesie twórczym jest nawet element rozrywki, gdyż zawsze zaczyna się on od myśli: „zakładam, że…”, wymaga odłożenia na bok dotychczasowej wiedzy o rzeczywistości, aby nowe, nieoczekiwane koncepcje mogły wyłonić się z wyobraźni. Pod tym względem każda twórcza jednostka przypomina dziecko.

Dorośli mogą i potrafią się angażować w taką grę wyobraźni jak dzieci, choć przychodzi im to z większym trudem. Przy zabawie czy pracy wyobraźnia dorosłych przekształca obraz otoczenia. Na przykład kobieta zmienia w wyobraźni wystrój swojego salonu i czerpie satysfakcję z odwoływania się do swoich talentów twórczych. Może to stanowić dla niej dobrą zabawę. Oczywiście kiedy przychodzi do rzeczywistego dokonywania zmian, element rozrywki słabnie, gdyż konsekwencje działania stają się poważniejsze. Zabawa może się stać pracą i często tak się dzieje, ale wciąż może dawać przyjemność. Skoro zarówno zabawa, jak i praca angażują twórczą wyobraźnię i wiążą się z przyjemnymi doznaniami, różnica między nimi polega tylko na doniosłości konsekwencji. Dla dorosłych jakaś aktywność jest dobrą rozrywką wtedy, gdy nie pociąga za sobą istotnych konsekwencji i jest podejmowana z założeniem, że polega na udawaniu. Tak więc klaun jest zabawny, jeśli udajemy, że mówi poważnie. Nie byłby zabawny, gdyby naprawdę mówił poważnie. Poczucie humoru opiera się na zawieszeniu wiedzy o rzeczywistości i swobodnej grze wyobraźni.

O zabawie można mówić, kiedy obraz rzeczywistości ulega w czyjejś wyobraźni świadomemu zawieszeniu i jest to źródłem przyjemności. Kiedy przyjemność znika, nie ma zabawy, jak powie wam każde dziecko. Snując fantazje, pozostaje w kontakcie ze swoimi doznaniami i jest świadome swojego ciała. Ta wewnętrzna rzeczywistość nigdy nie zostaje „zawieszona”: jeśli dziecko zgłodnieje, skaleczy się czy z jakiegokolwiek innego powodu przestanie doznawać przyjemności, zabawa jest dla niego skończona. Nie będzie się oszukiwać. Podczas zabawy nie ignoruje wewnętrznej rzeczywistości, przemianę przechodzą w jego wyobraźni jedynie obiekty zewnętrzne.

Negowanie rzeczywistości wewnętrznej to rodzaj choroby psychicznej. Różnica między wyobraźnią a budowaniem iluzji, między twórczą wiarą a samooszukiwaniem się polega na zgodnym z prawdą postrzeganiu swojej wewnętrznej rzeczywistości, na świadomości tego, kim się jest i co się czuje. To taka sama różnica jak pomiędzy zabawą traktowaną jako przyjemność a tak zwaną zabawą, która jest ucieczką od prawdziwego życia.

Potrafię sobie wyobrazić, że jestem wielkim uczonym, nieustraszonym odkrywcą lub genialnym artystą. Ufam jednak, że nie żywię iluzji co do tych obrazów. Wyobraźnia może badać różne możliwości, ale muszę również postrzegać „twarde” fakty dotyczące mojej egzystencji. Myśli mogą błądzić, stopy muszą stać na ziemi. Gra wyobraźni jest przyjemnością tylko wtedy, gdy czujemy się bezpieczni w swoim poczuciu tożsamości i zakorzenieni w realiach swojego ciała. Bez adekwatnego poczucia własnego ja fantazjowanie staje się urojeniem lub paranoją, a to już wcale nie jest zabawne.

Jednym z powodów braku przyjemności w naszym życiu jest to, że usiłujemy czynić zabawę z rzeczy poważnych, a traktujemy poważnie zajęcia, które powinny być rozrywką. Gra w piłkę czy w karty zazwyczaj nie pociąga za sobą poważnych konsekwencji. Mogłaby to być rozrywka, lecz ludzie podchodzą do niej tak poważnie, jakby od wyniku gry zależało ich życie. Nie chodzi o to, że grają na serio, bo dzieci też bawią się na serio. Chodzi o to, że waga, jaką przywiązują do rezultatu, odbiera grze przyjemność (ileż przyjemności tracimy przy grze w golfa, jeśli nasze wyniki nie dorastają do oczekiwań!). Z drugiej strony często angażujemy się „z głupia frant” w działania mogące mieć naprawdę istotne konsekwencje, takie jak seks, zażywanie narkotyków czy ryzykowna jazda samochodem.

Współczesne zaabsorbowanie rozrywką jest reakcją na trudy życia. Tłumaczy to, dlaczego Nowy Jork, gdzie życie uchodzi za szczególnie trudne, prezentuje się jako „miasto zabawy”. Pogoń za rozrywką wyrasta z potrzeby ucieczki od problemów, konfliktów oraz przygniatających uczuć, z którymi nie chcemy się pogodzić. To dlatego dorosłym rozrywka tak często się kojarzy z alkoholem. W wyobrażeniu wielu osób zabawa sprowadza się do tego, by sobie podchmielić lub być „na haju”, by za pomocą środków chemicznych uwolnić się od obezwładniającego poczucia pustki i nudy. Wrażenia po LSD określa się jako „podróż”, co ujawnia ich bliski związek z ideą ucieczki od rzeczywistości. Konsument narkotyków zmienia swoją wewnętrzną rzeczywistość, podczas gdy sytuacja zewnętrzna pozostaje taka sama. Natomiast dziecko, jak widzieliśmy, przekształca swój obraz świata zewnętrznego, zachowując realistyczne doświadczenie wewnętrzne.

Koncepcja rozrywki jako ucieczki nawiązuje do pojęcia wybryku7. Wybrykiem nazywam postępek ignorujący społeczną rzeczywistość, rzeczywistość czyjejś własności, uczuć, a nawet życia. Nielegalna orgia alkoholowa, szaleńcza jazda skradzionym samochodem, wandalizm – wszystko to mieści się w kategorii wybryku, który daje sprawcy iluzję, że robi coś dla przyjemności. Konsekwencje takich czynów są często bardzo poważne i w rezultacie mało przyjemne. Młodzi ludzie nieraz dopuszczają się wybryków, by dać upust negatywnemu stosunkowi do rzeczywistości, która trzyma w ryzach ich wyobraźnię i ogranicza przyjemności. Jeśli wybryki te są niewinne, to znaczy nie stwarzają dla nikogo zagrożenia i niczego nie niszczą, można je uznać za igraszki nastolatków stanowiące pomost między dzieciństwem a dorosłością. W przeciwnym razie tracą charakter zabawy i zamieniają się w desperacką próbę ucieczki od rzeczywistości.

U dorosłych pogoń za rozrywką podkopuje zdolność do doznawania przyjemności. Przyjemność wymaga poważnego stosunku do życia, zaangażowania w pracę i inne elementy egzystencji. Trzeba ją traktować jako coś bardzo ważnego, czy chodzi o zabawę w dzieciństwie, czy o pracę w wieku dojrzałym. Wybryk, choćby wydawał się zabawny, kończy się boleśnie, jak każda próba uchylenia się od życiowego zaangażowania.

Sandor Rado zauważył, że „przyjemność trzyma nas na uwięzi”. Rozumiem to w ten sposób, że przyjemność wiąże nas z naszymi ciałami, otoczeniem, przyjaciółmi i pracą. Jeśli ktoś znajduje przyjemność w codziennym życiu, to nie ma powodu od niego uciekać.

Moralność zabawy zajmuje miejsce purytańskiego kodeksu obyczajowego, który przez kilka stuleci rządził zachowaniem wielu Amerykanów. Purytanizm był jasnym wyznaniem wiary i potępiał wszelką beztroskę. Na przykład zabraniał tańców i gry w karty. Sposób ubierania się i formy obcowania z ludźmi regulowały surowe zasady. Purytanin był oddany Dziełu Bożemu, co w praktyce oznaczało, że musiał być produktywny. Jeśli jednak nietrudno było dorobić się dzieci, to uprawa roli była uciążliwym zajęciem. Życie nie rozpieszczało Ojców Pielgrzymów8 i ich potomków. Walka o przeżycie nie pozostawiała im wiele czasu na rozrywki i gry wyobraźni. A jednak byłoby błędem sądzić, że purytański sposób życia był wyprany z przyjemności. Tyle że przyjemności były bardzo proste. Polegały na miłej świadomości, że życie się toczy harmonijnie i w zgodzie z naturą. Spokojny urok nowoangielskiej prowincji, nawet dziś ceniony, to świadectwo dostępnych purytanom radości.

 

Wiele czynników wpłynęło na załamanie się tej moralności. Imigranci ze wschodu Europy i krajów śródziemnomorskich wnieśli na amerykańską scenę więcej barw i nowe smaki. Rewolucja przemysłowa przyniosła obfitość dóbr, która zaczęła powoli poszerzać purytańskie horyzonty. A nauka ze swoją służebnicą technologią przyczyniły się do zmiany zakresu pojęcia produktywności, ewolucji od jednostkowej ekspresji do procesu mechanicznego. W rezultacie zgubiły się gdzieś zasady moralne, które w przeszłości nadawały sens purytańskiej etyce.

W reakcji na to wahadło przechyliło się w przeciwną stronę. Dzisiejsza moralność zabawy opiera się na przeświadczeniu, że „wszystko wolno”. Dla wyznawców tej prawdy człowiek zachowujący powściągliwość to renegat. Nie tylko tłumi ich entuzjazm, lecz także podważa ich podstawowe założenie. W podobny sposób purytanie podejrzewali miłośnika zabaw o to, że oddaje hołd Szatanowi. Diabeł trzyma w ręku wszystkie przyjemności – mogliby powiedzieć – więc moce piekielne są niewątpliwie obecne w naszym życiu. Prawdziwa zabawa przyczynia się wielce do radości życia. Jeśli jednak nie chcemy wspierać diabła, to nie mamy prawa przyjąć zasady „wszystko wolno” jako obowiązującej reguły.

Zobaczyliśmy już, że przyjemność jest zasadniczym składnikiem zabawy, ale nie wszystko, co uchodzi za zabawę, bywa przyjemne. Szczęście również się wiąże z przyjemnością. W następnym punkcie zbadamy, czym jest szczęście i jaki jest wzajemny stosunek tych dwóch pojęć.