Królowa wróżekTekst

0
Recenzje
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Nie masz czasu na czytanie?
Posłuchaj fragmentu
Królowa wróżek
Królowa wróżek
− 20%
Otrzymaj 20% rabat na e-booki i audiobooki
Kup zestaw za 14,98  11,98 
Królowa wróżek
Królowa wróżek
Audiobook
Czyta Masza Bogucka
9,99  7,39 
Szczegóły
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

Agnieszka Rautman-Szczepańska

Królowa wróżek

Saga

Królowa wróżek

Zdjęcie na okładce: Shutterstock

Copyright © 2021, 2021 Agnieszka Rautman-Szczepańska i SAGA Egmont

Wszystkie prawa zastrzeżone

ISBN: 9788726877601

1. Wydanie w formie e-booka

Format: EPUB 3.0

Ta książka jest chroniona prawem autorskim. Kopiowanie do celów innych niż do użytku własnego jest dozwolone wyłącznie za zgodą Wydawcy oraz autora.

www.sagaegmont.com

SAGA Egmont, spółka wydawnictwa Egmont

***

Od wieków przy narodzinach dziecka pojawiała się wróżka, która przynosiła noworodkowi mapę jego życia. Błyszczący, niezapisany zwój, zawierający wszystkie możliwości i ukryte moce wszechświata. Jedyny i niepowtarzalny dla każdego człowieka. Na tej mapie każdy miał sam wytyczyć swoją drogę i odnaleźć własne talenty, pasje i cel. Wróżki zawsze pomagały tym, którzy uważnie przyglądali się swoim zwojom. Wystarczyło zadać właściwe pytanie, a odpowiedź prędzej czy później pojawiała się na mapie.

Na końcu świata powstało jednak dziwne miejsce, maleńka wioska, otoczona wysokim i grubym murem. Tutaj od wielu lat ludzie rodzili się z identycznymi mapami. Każdy zwój był szary i zawierał już wytyczoną trasę od narodzin do śmierci, każdą podobnej długości. Droga życia była mniej lub bardziej kręta, ale nigdy nie wychodziła poza mury wioski.

***

– Wierzysz we wróżby? – zapytała ciężarna kobieta, oglądając pod światło własną mapę życia. Wydawało jej się jakby coś tam jeszcze było, prześwitywało spod szarego szkicu.

– Wszystko jest już zapisane – mężczyzna, dużo od niej starszy, mruknął z wyrzutem, jakby niewielką wagę przywiązywał do rzeczy, na które nie miał, jak mu się zdawało, żadnego wpływu.

– A gdybyśmy sami mogli decydować o własnym losie? Nie wszystko przecież jest przesądzone.Wystarczy mieć trochę odwagi, by marzyć. Nie zastanawiałeś się, na przykład, co jest za murem? – Mężczyzna wzdrygnął się na dźwięk ostatniego słowa.

– Nie wywołuj złego tuż przed porodem! Nie pamiętasz? Powtarzam to od lat. Tam mieszka Nieznane. Nieznanego trzeba się bać i omijać z daleka. Lepiej się szykuj, bo jutro idziesz do Chaty Narodzin.

Chata Narodzin stała pośrodku wioski tuż przy chacie Kapłana. Dziwna to była budowla, nie miała w ogóle okien, ani komina, a jedynym otworem były małe drzwi, ryglowane starannie za ciężarną, które można było otworzyć dopiero po porodzie. Wszystko po to, by ograniczyć dostęp złych duchów do nowo narodzonych dzieci. Wybudowana była na rozkaz Kapłana wiele lat temu, właśnie wtedy, gdy zmienił się rytuał przekazania zwoju. Od tamtej pory to Kapłan z nową mapą życia przychodził po porodzie, otwierał drzwi i wręczał młodej matce zwój, który dokładnie przesądzał, całe życie nowego mieszkańca wioski. Kapłan kazał nazywać siebie Posłannikiem Wróżek. Niektórzy mieszkańcy opowiadali po cichu, że kiedyś wróżki same przynosiły mapy dzieciom. Nikt już nie pamiętał, dlaczego to się zmieniło. W końcu uznano, że to tylko bajka.

Kobieta nie chciała tam iść. Miała przeczucie, że jeśli urodzi we własnej chacie, wróżka sama trafi do noworodka przez okno i przyniesie mapę życia jej dziecku, tak jak w dawnej legendzie.

Pragnęła tego tak bardzo, że tej nocy to się stało. Nie zdążyła pójść do Chaty Narodzin. Nad ranem małe, różowopomarańczowe ciałko leżało już na piersi kobiety przykryte białym prześcieradłem. Gdy narodziła się dziewczynka, przez okno rzeczywiście wleciała maleńka, seledynowa istota o błyszczących skrzydłach, podobnych do ważki, wyglądająca jak miniaturowa kobietka z długimi rudymi lokami sięgającymi do stóp. Odziana była w prostą, migoczącą sukienkę z nieziemskiego materiału, przypominającego księżycowe światło. Młoda matka, ze łzami szczęścia w oczach, wzięła od wróżki przepiękny, jasno świecący zwój. Poczuła jednocześnie cierń strachu w sercu, strachu przed tym, jak zareaguje Kapłan, jak zareaguje cała wieś. Wiedziała, że nic już nie będzie takie samo. Oto narodziła się czarodziejska przyszłość. Na imię jej było Mirabel.

Następnego dnia młoda matka ukryła starannie magiczny zwój i po raz pierwszy w życiu oszukała Kapłana.

– Tak, wróżka przyniosła mapę. Ale spójrz jak pięknie udało mi się ją przerobić – patrząc mu prosto w oczy pokazała swoją własną mapę udając, że to mapa Mirabel. – Wzorowałam się na Mistrzu – wytrzymała jego spojrzenie do momentu, gdy zrozumiał znaczenie jej słów. Zdał sobie sprawę, że kobieta zna jego sekret. Kapłan nigdy więcej nie zapytał o prawdziwą mapę dziewczynki, nigdy jej też nie znalazł. Więcej o tym nie rozmawiali. Przez kilkanaście następnych lat.

***

– Możesz mnie znowu podrapać po plecach? – zapytała Mirabel przyjaciela. Co wieczór zaczynało ją swędzieć między łopatkami, ale nie przywiązywała do tego większej wagi, bo rano znów czuła się dobrze.

Grali jak zwykle w rzucanie do celu. Fado był najlepszy w wiosce, zawsze trafiał rzutką w sam środek tarczy. Dziewczyna była znudzona. Wiedziała, że znowu przegra. Rozglądała się po okolicy, chcąc wreszcie zrobić coś innego, ciekawego.

– Zobacz Fado, tam w murze jest pęknięcie, na pewno da się zobaczyć, co jest po drugiej stronie – Mirabel odgarnęła niesforny, żółtomiedziany kosmyk, uparcie spadający jej na oczy, w których zielonej poświacie przyjaciel od lat podziwiał ciekawość i pasję. Wiedział też, że ten blask zapowiada nowe kłopoty. Odkąd Fado pamiętał Mirabel była inna niż reszta dzieciaków, które mieszkały w wiosce. Nikomu nie wierzyła na słowo, wszystko sama musiała sprawdzić. Nawet to, co mówił Kapłan, nie było dla niej święte.

– Przestań, ciągle ładujesz się w kłopoty. A ja ciągle muszę cię ratować.

– No chyba ci się nie znudziło? – zapytała figlarnie i już wdrapywała się po wystających cegłach w górę by dosięgnąć szczeliny.

– Mirabel, to niebezpieczne. Kapłan mówi, że Nieznane...

– ....jest fascynujące, ciekawe i magiczne! – dokończyła szybko ze śmiechem – Skąd możesz wiedzieć, jeśli nigdy go nie widziałeś, nie dotknąłeś, nie powąchałeś. Nie masz zielonego poję... – paplanie dziewczyny nagle urwało się w pół słowa. Fado uniósł głowę i zobaczył jak Mirabel zastygła z głową wetkniętą w szparę w murze. A potem szybko zeszła na dół i odwróciwszy się na pięcie pobiegła przed siebie, nie chcąc pokazać przyjacielowi swoich łez.

– No, co tam widziałaś? Co jest, Mirabel?

– Nic! Nic tam nie ma! Słyszysz! Nic! Ciemność. Ot i cała tajemnica! – krzyknęła wybuchając niepohamowanym płaczem.

To koniec darmowego fragmentu. Czy chcesz czytać dalej?