Niewidzialna wojnaTekst

Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

[no image in epub file]


zakupiono w sklepie: Sklep Testowy
identyfikator transakcji: 1631944414191761
e-mail nabywcy: test@virtualo.pl
znak wodny: [no image in epub file]

[no image in epub file]

Okładka

Fahrenheit 451

Ilustracje na okładce

© Martin Capek @fotolia.com, © nito @fotolia.com

Korekta i redakcja

Agnieszka Pawlik-Regulska

Dyrektor projektów wydawniczych

Maciej Marchewicz

Skład, łamanie, indeks

Point Plus

ISBN 978-83-8079-124-4

Copyright © by Wincenty Łaszewski

© Copyright for Fronda PL Sp. z o.o., Warszawa 2017

Wydawca

ul. Łopuszańska 32

02-220 Warszawa

Tel. (22) 836 54 44. 877 37 35

fax (22) 877 37 34

e-mail: fronda@fronda.pl

www.wydawnictwofronda.pl

www.facebook.com/FrondaWydawnictwo

www.twitter.com/Wyd_Fronda

Skład wersji elektronicznej:

[no image in epub file]

konwersja.virtualo.pl

Spis treści

Motto

Wstęp

Głos Ratzingera

Przestroga Papieża Franciszka

Franciszek poleca lekturę Bensona

Pytanie o zakres analogii

Pontyfikat franciszka jest wpisany w powieść Bensona?

Papieska obsesja tematem demonów

Pokusa interpretacji świata „przez Bensona”

Słowo o Robercie Hugh Bensonie

Treść dystopii i utopii R. H. Bensona Lord of the World

The dawn of all

Temat zadany

Mapa

1. Nowe znaki

Czas świeckich

Ostrożność kościoła

Data przełomu

Oswajanie niebezpieczeństwa

Czy Bóg wiedział o fiasku komunizmu?

Proroctwo Wojtyły

Równoległy znak: natura

2. Wcześniejsze zapowiedzi

PRZYKŁAD PIERWSZY. objawienie zapowiadające mroki, 1582, Quito, Ekwador, Ameryka Południowa

PRZYKŁAD DRUGI. Słowa o kościele, 1947, Montichiari, Garabandal i inne

Rola autorytetu kościoła

PRZYKŁAD TRZECI. Objawienie udaremnione przez kościół (?), 1948, Lipa, Filipiny, Azja

PRZYKŁAD PIĄTY. Słowo o pokoju bez boga, 1968, Atol Mururoa, Polinezja francuska, Azja

3. Zapach apokalipsy 1981–1984

PRZYKŁAD PIERWSZY. Zapowiedź czegoś większego niż potop, 1973, Akita, Japonia, Azja

PRZYKŁAD DRUGI. Zamach na papieża, 1981, Watykan, Europa

PRZYKŁAD TRZECI. Proroctwo o rzezi, 1981, Kibeho, Rwanda, Afryka

PRZYKŁAD CZWARTY. Objawienie, Które zbawia miliony, a może jest szatańskie…, 1981, Medjugorje, Jugosławia (dziś Bośnia i Hercegowina), Europa

PRZYKŁAD PIĄTY. Cud łez, 1982, Soufanieh, Syria, Azja

PRZYKŁAD SZÓSTY. Ponowny apel do świata islamu, 1982, Edfu i Shubra, Egipt, Afryka

PRZYKŁAD SIÓDMY. Objawienia wsparte biblią , 1983, San Nicolás, Argentyna, Ameryka Południowa

PRZYKŁAD ÓSMY. Zniweczony nuklearny plan, 1985, Moskwa, Związek radziecki, Euroazja

4. Znaki obietnicy 1984–1989

PRZYKŁAD PIERWSZY. Cudowne poruszenie, 1984, Irlandia, Europa

PRZYKŁAD DRUGI. Zapowiedź pokoju, 1986, Belpaso, Włochy, Europa

PRZYKŁAD TRZECI. Cud przeciw dyktaturze, 1986, Manila, Filipiny, Azja

5. Szansa na nowy świat 1989–1993

PRZYKŁAD PIERWSZY. Demontaż komunizmu, 1989, Moskwa, Zsrr, Euroazja

PRZYKŁAD DRUGI. Objawienie, Które zmieniło swoje przesłanie, 1990, Salta, Argentyna

PRZYKŁAD TRZECI. Panaceum na władzę demonów, 1990, Litmanowa, Słowacja

PRZYKŁAD CZWARTY. Klucz do znaków czasu, 1994, Itapiranga, Argentyna, Ameryka płd.

PRZYKŁAD PIĄTY. Objawienie boga ojca, 1993, Sydney, Australia

6. Inplozja 1994–2000

PRZYKŁAD PIERWSZY. Nowy „punkt ciężkości” , 1994, Watykan, Europa

PRZYKŁAD DRUGI. Droga przez oczyszczenie, 1995, Naju, Korea południowa, Azja

PRZYKŁAD TRZECI. Objawienia zakazane przez islam, 1997, Shentana al hagar, Egipt, Afryka

PRZYKŁAD CZWARTY. Objawienie mocy drogocennej krwi, 1995, Olo, Nigeria, Afryka

PRZYKŁAD PIĄTY. Zapowiedź rychłego przełomu, 2003, „Anna”, Usa

PRZYKŁAD SZÓSTY. Uśmierzyć gniew natury, 2006, Birzebbuga, Malta, Europa

PRZYKŁAD SIÓDMY. Nowe zeitoun, 2009, Al warraq, Egipt, Afryka

7. Miłosierdzie 2000–

PRZYKŁAD PIERWSZY. Przechwycone boże miłosierdzie, 2015, Piekło i cały świat

PRZYKŁAD DRUGI. Atak na rodzinę, 2014, Cywilizacja zachodnia, Piekło

PRZYKŁAD TRZECI. Cud nad wzgórzem miłosierdzia, 2013, El salvador, Filipiny

PRZYKŁAD CZWARTY. Chrystus uderza w serca bojowników Państwa Islamskiego, 2015/2016, Syria, Irak, Nigeria

PRZYKŁAD PIĄTY. Znak ocalenia „wokół Maryi”, 2016, Guayaquil, Ekwador, Ameryka Południowa

 

Koniec drogi dwa scenariusze według Bensona

Lord of the World

The dawn of all

Dlaczego Papież Franciszek poleca lekturę Bensona? Próba podsumowania

Zakończenie. Polski klucz

Przypisy

Wiem, dlaczego cierpisz. Bo nadejdzie dzień,

kiedy będziemy sobie życzyli, że posłuchaliśmy tego,

co nam mówiłaś o kochaniu, służbie i zrobieniu tego,

o co prosiłaś… ale będzie już za późno.

WIZJONERKA DO MATKI BOŻEJ W KIBEHO, 1981

Jest to […] walka z Mocnym, który trzyma człowieka w okowach (a jak bardzo my wszyscy jesteśmy trzymani w okowach bezimiennych potęg, które nami manipulują!). Tego Mocnego historia świata nie może pokonać własnymi siłami; zostaje on pokonany i związany przez Mocniejszego…

BENEDYKT XVI

Dokument chroniony elektronicznym znakiem wodnym

This ebook was bought on LitRes

WSTĘP

■ 19 stycznia 2015 roku zapytano papieża Franciszka o przyszłość świata. Ten w odpowiedzi poradził tylko: „Przeczytajcie Lord of the World Bensona1”.

Czyżby papieska prawda – i klucz do niezwykłego pontyfikatu – kryła się w książce sprzed 100 lat? Czy rzeczywiście zdaniem Franciszka najpełniejszej odpowiedzi na temat tego, co czeka ludzkość, udziela nam przerażająca w swym pesymizmie lektura Lord of the World – Pana świata?

Kardynał Francis George, arcybiskup Chicago, zastanawiał się podczas jednego z wywiadów:

Ciekawe, że ten papież mówi o powieści Lord of the World. O jedno chcę go zapytać: „Czy sposób, w jaki łączysz to, co robisz, z tym, co mówisz, jest hermeneutyczną interpretacją2 Twojej posługi, którą jest eschatologiczne przekonanie, że Antychryst jest z nami? Wierzysz w to?”. Chciałbym zapytać o to Ojca Świętego: „Co to wszystko znaczy?”. W pewnym sensie może to wyjaśnia, dlaczego papież zdaje się działać w pośpiechu. Nikt nie wydaje się tym [pytaniem] zainteresowany, ale uważam je za fascynujące, bo okazało się, że książka jest fascynująca. [...] Czy papież w to wierzy? [...] Co papież myśli o końcu czasu? […] Mam nadzieję, że zanim umrę, będę miał szansę go zapytać: „Jak chcesz, byśmy rozumieli Twoją posługę, skoro dajesz nam taki klucz?”3.

„Antychryst jest z nami”? Czyżbyśmy rzeczywiście mieli dziś już prawo do takich słów? Przecież oznaczałoby to, że jesteśmy ostatnim pokoleniem ludzkości, że za chwilę nadejdzie kres, a Bóg zwinie świat jak księgę i skończy się historia, a pozostanie tylko „ostateczność”: niebo i piekło! Coś jest być może na rzeczy, skoro kardynał Giacomo Biffi (†2015), który już w 2004 roku wprost głosił, że „Antychryst spaceruje wśród nas”, trzy lata później został poproszony przez Benedykta XVI o poprowadzenie rekolekcji wielkopostnych w Watykanie. Wtedy arcybiskup Bolonii znów podniósł temat Antychrysta, opierając swoje uwagi na twórczości Włodzimierza Sołowjowa (†1900), rosyjskiego teologa cenionego przez Benedykta XVI jeszcze przed wyborem na Stolicę Apostolską. Cytując Sołowjowa, kardynał powiedział: „Antychryst przedstawia się jako pacyfista, ekolog i ekumenista. […] Masy pójdą za nim, z wyjątkiem małych grup katolików, prawosławnych i protestantów…”4.

W Opowieści o Antychryście Sołowjow przewiduje, że mała grupa katolików, prawosławnych oraz protestantów stawi opór i powie do Antychrysta: „Dajesz nam wszystko z wyjątkiem tego, co nas interesuje: Jezusa Chrystusa”. Dla kardynała Biffiego opowieść ta jest ostrzeżeniem: „Dzisiaj grozi nam chrześcijaństwo, które odkłada na bok Jezusa z Jego krzyżem i zmartwychwstaniem”. Jeśli chrześcijanie „ograniczą się do mówienia o wspólnych wartościach, będą bardziej akceptowani w programach telewizyjnych i w grupach społecznych. Ale w ten sposób, wyrzekną się Jezusa”5.

Dokładnie to samo znajdujemy w powieści Bensona cytowanej przez papieża Franciszka…

Nie ma wątpliwości: warto przyjrzeć się temu tematowi nieco bliżej.

Dziennikarz „The Times” pisał 30 stycznia 2015 roku: „Papież wezwał wszystkich, którzy chcą go zrozumieć, do przeczytania powieści science fiction opublikowanej w 1907 przez Roberta Hugh Bensona”6. Zaś popularny, czytany w niemal każdym kraju na świecie, katolicki portal „Now the End Begins” dodaje: „Książka, którą [papież] poleca każdemu przeczytać, skupia się na dwóch postaciach – Antychryście i katolickim papieżu. […] Lord of the World przedstawia dystopijną7 wizję przyszłości i kończy się opisem ostatecznej bitwy między humanizmem [może lepiej: humanitaryzmem – W. Ł.] i katolicyzmem, która ostatecznie prowadzi do Armagedonu”8.

Franciszek poleca książkę, która mówi o zjawisku globalizacji mającej wymiar nie tyle społeczny, gospodarczy czy kulturowy, ale ideowy. Stanie się ona rzeczywistością dzięki niezwykle przemyślanym i celowym działaniom podjętym przez masonów i socjalistów. Publikacja opowiada o kresie czasów, naznaczonym tą najniebezpieczniejszą z globalizacji i uwieńczonym zwycięstwem Antychrysta, który pojawia się jako „Książę Pokoju” i zaprowadza Nowy Ład: świat bez wojen i sporów, bez biedy i cierpienia… Szokujące? Bez wątpienia tak, tym bardziej, że papież na treść tej wielowątkowej powieści powołuje się w swym pontyfikacie już po raz drugi. Nie jest on zresztą jedynym watykańskim autorytetem odwołującym się do dystopii Bensona. Pierwszym był „teolog Kościoła”, kardynał Joseph Ratzinger, późniejszy Benedykt XVI, potem papież-emeryt.

O czym mówi papież Franciszek? Czy rzeczywiście, jak chcą niektórzy, Lord of the World wyjaśnia inność jego pontyfikatu?

Ksiądz Dwight Longenecker, sam – podobnie jak autor Lord of the World – konwertyta z anglikanizmu na katolicyzm i pisarz, zauważa:

Wielu katolików w krajach rozwiniętych ma problemy z dopasowaniem papieża Franciszka do swoich tradycyjnych wzorców myślowych. On łamie reguły, zaskakuje nowymi perspektywami i świeżymi kombinacjami. […] Ma inny zestaw priorytetów, percepcji i zasad oraz (jeśli się go naprawdę słucha) jego sposób patrzenia na świat i zachowanie się jako katolika w dzisiejszym świecie może być niepokojące i budzące zamęt…9

Zdaniem wielu obecny 266. papież jest „dziwny” i „stanowi wyzwanie”. Rzeczywiście, już w pierwszej chwili swego wyboru złamał trwającą przez 1100 lat tradycję przyjmowania imienia noszonego przez wcześniejszych papieży. Po raz pierwszy od 913 roku pojawiło się „nowe imię”. Jorge Mario Bergoglio to „Franciszek”, pierwszy papież o tym imieniu w historii Kościoła. Czy był to znak, że nowo wybrana głowa Kościoła chce, by jego pontyfikat też był „pierwszy” w swoim rodzaju i „inny”, bo i czasy obecne są zupełnie „inne” niż ostatnie jedenaście długich wieków?

Co więcej, pierwszy gest papieski też był „inny”! Franciszek nie założył tradycyjnego stroju nakładanego do udzielenia światu błogosławieństwa przez nowo wybranego papieża. Nim go udzielił, zwrócił się do ludzi, wypowiadając się przez dłuższy czas w języku świeckim – jakby chciał przemówić nie tylko do samych katolików czy chrześcijan. Znamienne, że (dla wielu niezauważenie) przestał być tytułowany „Ojcem Świętym”, a stał się tylko „papieżem”. Nie zamieszkał w apartamentach poprzedników, lecz pozostał w hotelu św. Marty. Zaczął nauczać za pomocą codziennych improwizowanych homilii. I tak dalej, i tak dalej… w tym pontyfikacie wszystko jest inaczej. Do tego stopnia, że arcybiskup Georg Gänswein, osobisty sekretarz Benedykta XVI, a zarazem prefekt Domu Papieskiego Franciszka, 20 maja 2016 roku na konferencji w Gregoriańskim Uniwersytecie Papieskim podczas prezentacji najnowszej biografii Josepha Ratzingera napisanej przez ks. Roberto Regoliego (Beyond the Crisis of the Church — The Pontificate of Benedict XVI) ogłosił, że obecnie „istnieje de facto rozszerzona posługa papieska – z członkiem czynnym i członkiem kontemplacyjnym”10. Czy to znaczy, że Franciszek jest papieżem czynnym, a Benedykt XVI – kontemplacyjnym? Jakby inaczej niż w poprzednich pontyfikatach wymiar duchowy stał się zbyt mało obecny w posłudze Piotrowej…

Gänswein powiedział:

To dlatego Benedykt XVI nie zrezygnował ze swego imienia ani z białej sutanny. To dlatego właściwym tytułem, jakim należy się do niego zwracać jest do dziś „Jego Świątobliwość”. Dlatego też nie wycofał się do odizolowanego klasztoru, lecz pozostał wewnątrz Watykanu – jakby tylko odsunął się na krok, by zrobić miejsce swemu następcy i nowemu okresowi historii papiestwa, który on przez ten krok ubogacił umieszczoną w Ogrodach Watykańskich „elektrownią” swej modlitwy i swego współczucia11.

Może dlatego, kiedy biograf papieski Peter Seewald z Monachium żegnał się z odchodzącym na „emeryturę” papieżem Benedyktem i zapytał go: „Czy Wasza Świątobliwość jest końcem starego i początkiem nowego?”, usłyszał krótką i zdecydowaną odpowiedź: „Jednym i drugim”12.

Byłem świadkiem tego, jak Benedykt XVI na zakończenie swego pontyfikatu złożył Pierścień Rybaka, co normalnie ma miejsce po śmierci papieża. Postanowił on jednak nie rezygnować z obranego przez siebie imienia, w odróżnieniu od Celestyna V, który po rezygnacji na nowo stał się Pietrem da Morrone13.

Przed wyborem na stolicę Piotrową Celestyn prowadził surowe życie pustelnicze. Był papieżem zaledwie pięć miesięcy i ustąpił, gdy okazało się, że w okresie adwentu nie może – z powodu obowiązków – oddać się swej zwyczajowej modlitwie. Po rezygnacji z urzędu przywdział dawny habit i powrócił do swego poprzedniego imienia. Pragnął powrócić do swej pustelni i dalej prowadzić życie oddane postom oraz modlitwom, został jednak pojmany przez swego następcę, Bonifacego VIII, i uwięziony. Nowy papież obawiał się, że Celestyn może stać się zarzewiem schizmy.

Dziś Kościół pielgrzymuje przez bardzo dziwne czasy i staje bez wątpienia przed bardzo wielkimi wyzwaniami, a jednym z nich jest jego wewnętrzny kryzys; to o nim mówił Franciszek w swym pierwszym odwołaniu się do książki Bensona. Kto wie, może kiedyś historia porówna go z kryzysem ariańskim w IV stuleciu, już dziś bowiem w wielu miejscach świata coraz trudniej znaleźć Kościół nieschizmatycki i obcy herezji.

Przypomnijmy, że „arianizm” bierze swą nazwę od Ariusza (†336), który głosił, że Chrystus nie jest Bogiem. Jego zręczna argumentacja sprawiła, że herezja zagarnęła niemal cały ówczesny Kościół! Porównanie arianizmu z epoką dzisiejszą proponuje ks. Gommar De Pauw (†2005), który przypominał, że centralna, praktyczna idea arianizmu brzmi całkiem znajomo:

• Chrystus nie jest naszym Bogiem, ale naszym bratem,

• Kościół i świat nie powinny walczyć ze sobą,

• Kościół powinien otworzyć swoje ramiona oraz szczęśliwie żyć razem z władzami będącymi ze świata14.

W epoce ariańskiej osiemdziesiąt procent biskupów stało się apostatami. To dlatego św. Hieronim ogłosił z bólem: „Pewnego poranka chrześcijański świat obudził się i cały był ariański”.

Ciekawy jest tu wątek papieski… Gommar De Pauw przypomina:

Papież tamtych dni, imieniem Liberiusz, najpierw milczał. Próbował połączyć rzeczy, których połączyć nie można – prawdę i błąd, wodę i ogień. Potem, na ponad trzy lata, dołączył do biskupów apostatów. Zamknął swoje oczy, swoje serce oraz swoje sumienie. […] Trzy lata później […] papież Liberiusz zmienił swój kurs postępowania i połączył to, co pozostało z prawdziwych, tradycyjnie katolickich poglądów. Tradycyjna katolicka wiara została zachowana przy życiu15.

De Pauw dodaje, że interesujące jest, iż na długiej liście papieży, zaczynającej się od św. Piotra, przed imionami hierarchów znajduje się określenie „św.”. Gdy dochodzi się do Liberiusza, słowo to nagle znika. Jest to na tej liście pierwszy niekanonizowany papież…16

Dla jednych papież Franciszek jest już wielki, dla innych wciąż kontrowersyjny. Zdaniem niektórych jest on daną przez Boga przypowieścią zawierającą zagadkę, którą można rozwiązać poprawnie tylko wtedy, gdy przypowieść tę odczyta się w duchu Jezusa. To koncepcja rozumienia przypowieści przez papieża Benedykta XVI. W książce Jezus z Nazaretu pisze on:

 

Czy celem przypowieści Pana jest zamknięcie dostępu do Jego orędzia i zarezerwowanie go wyłącznie dla małego kręgu wybranych, którym On sam je wyjaśni? Czy zamiast otwierać, przypowieści mogą zamykać? […] W ostatecznym rachunku przypowieści stanowią wyraz ukrytej obecności Boga w tym świecie. Wykazują, że poznanie Boga angażuje całego człowieka, że jest to poznanie stanowiące jedno z samym życiem, poznanie niemożliwe bez „nawrócenia”. […] Poznanie Boga nie jest możliwe bez daru przejawiającej się na zewnątrz miłości Boga17.

Benedykt XVI dodaje: „Przypowieści zostaną rozszyfrowane na Krzyżu”18, a więc wszystko stanie się zrozumiałe dopiero w przyszłości, z perspektywy doświadczeń, jakie czekają Kościół. Zastanawiające, że o nich mówi wprost papież Franciszek, jakby chciał dać nam metodologiczny klucz do swego pontyfikatu niezrozumiałego dla słuchaczy przypowieści.

Inni twierdzą, że obecny papież jest „papieżem cnoty posłuszeństwa”. Jeśli przyjąć, że rzeczywiście tzw. siódme objawienie fatimskie zostało zarezerwowane na nasze czasy (ujawniono je dopiero w październiku 2008 roku, co z pewnością nie jest przypadkiem), to tym, co zadecyduje o przyszłości świata – przegranej Boga (nie ostatecznej, ale w „dziś”) lub klęsce szatana – będzie posłuszeństwo katolików okazane papieżowi.

O czym mówi wspomniane objawienie? Jego treść mówi o konieczności posłuszeństwa Kościołowi, nawet (szczególnie) wtedy, gdy wszystko w nas buntuje się przeciw „niezrozumiałej” decyzji pasterzy. Matka Najświętsza powiedziała do Łucji 16 czerwca 1921 roku: „Oto jestem tu po raz siódmy. Idź, postępuj drogą, którą biskup chce, byś poszła, taka jest wola Boga” 19.

Decydujące okaże się posłuszeństwo rozumiane jako cnota, czyli takie, gdy człowiek nie pojmuje, dlaczego miałby być posłuszny, a jego rozum poddaje w wątpliwość zasadność posłuszeństwa. Posłuszeństwo wbrew logice i dyktatowi serca jest trudną cnotą, jest jak ufne wędrowanie w nocy wiary – polegając na Bogu, który sam jest ciemnością – ale według tej wykładni tylko wytrwanie na tej drodze owocuje zwycięstwem. Bo ono przyjdzie „w Kościele”, a więc trzeba w nim – czyli w łączności z papieżem – pozostać: mimo wszystko i wbrew wszystkiemu.

W tej koncepcji zdaniem niektórych zgodnej z trzecią częścią tajemnicy fatimskiej Franciszek jawi się jako „apokaliptyczny test”, dotykający posłuszeństwa Ojcu Świętemu. Papież byłby więc kolejnym „miejscem krytycznym” postawionym na granicach naszego posłuszeństwa rozumianego jako cnota wiary. Tam Papież – biskup w bieli – idzie wraz z „resztą” wiernych i posłusznych mu przedstawicieli wszystkich stanów Kościoła. Tak wspomina to siostra Łucja:

Zobaczyliśmy w nieogarnionym świetle, którym jest Bóg: „coś podobnego do tego, jak widzi się osoby w zwierciadle, kiedy przechodzą przed nim”, biskupa odzianego w biel „mieliśmy przeczucie, że to jest Ojciec Święty”. Wielu innych biskupów, kapłanów, zakonników i zakonnic wchodzących na stromą górę, na której szczycie znajdował się wielki Krzyż zbity z nieociosanych belek jak gdyby z drzewa korkowego pokrytego korą; Ojciec Święty, zanim tam dotarł, przeszedł przez wielkie miasto w połowie zrujnowane i na poły drżący, chwiejnym krokiem, udręczony bólem i cierpieniem, szedł, modląc się za dusze martwych ludzi, których ciała napotykał na swojej drodze; doszedłszy do szczytu góry, klęcząc u stóp wielkiego Krzyża, został zabity przez grupę żołnierzy, którzy kilka razy ugodzili go pociskami z broni palnej i strzałami z łuku i w ten sam sposób zginęli jeden po drugim inni biskupi, kapłani, zakonnicy i zakonnice oraz wiele osób świeckich, mężczyzn i kobiet różnych klas i pozycji20.

Posłuszeństwo aż po gotowość na śmierć…

W tym momencie pojawia się inna, warta odnotowania, interpretacja „cnoty posłuszeństwa”. Mówi ona o konieczności rozeznania, co w nauczaniu papieża jest prawdą, a co fałszem. Wiele wypowiedzi Franciszka dotyczących tego, co jest istotą doktryny Kościoła: prawd wiary i zasad moralności, wydaje się co najmniej kontrowersyjnych i zdawałoby się niezgodnych z tradycyjną wykładnią katolicką. Jego częste mówienie w pierwszej osobie („ja uważam”), a nie w imieniu Chrystusa („Chrystus uczy”) sugeruje, że papież skupia naszą uwagą na własnej wizji Kościoła i świata, a nie na wizji Zbawiciela… Czy czyni to celowo? Czy należy takie „jaizmy” traktować jako prywatne zdanie Jorge Mario Bergolia, a nie wypowiedź Chrystusowego Namiestnika? Skąd ten akcent Franciszka na jego osobiste poglądy? Czy czyni on to właśnie w tym celu, aby nie naruszyć integralności nauki Kościoła? Czy w papieskiej koncepcji „prywatne” wskazówki Następcy św. Piotra mają pomóc jak największej liczbie ludzi osiągnąć zbawienie w czasach ostatecznych, w jakich dziś żyjemy? Czyżby w perspektywie nadchodzącego końca dziejów szczegóły – nawet doktrynalne – nie miały już według Franciszka znaczenia, liczy się bowiem tylko otwarcie Nieba przed jak największą liczbą dusz?

Nikt z nas nie zna odpowiedzi na te pytania. Stają się one jeszcze trudniejsze w kontekście słów papieża, które dotyczą chyba już nie szczegółów, lecz uderzają w sam rdzeń doktryny Kościoła katolickiego. Bardziej niż kontrowersyjne są na przykład słowa Franciszka odbierające Maryi całkowitą bezgrzeszność, a tym samym odbierające Jej prawo do szczególnego kultu w Kościele. 20 grudnia 2013 roku Franciszek ogłosił, że pod krzyżem „[Maryja] milczała, ale w głębi serca, jak wiele rzeczy powiedziała Panu!”. Co takiego Matka Chrystusa miałaby powiedzieć Bogu na Golgocie? Zdaniem papieża nie powtarzała już swego „fiat” – świętej zgody na wypełnianie się woli Bożej. Nie trwała w bezwarunkowym „niech się tak stanie”, które towarzyszyło Jej życiu od dnia zwiastowania. Miałaby mówić do Boga takie słowa: „Powiedziałeś, że […] [Jezus] będzie wielki, że dasz mu tron jego praojca, Dawida, że będzie panował na wieki, a teraz widzę go tam!”. Papież tłumaczy: „Matka Boża była człowiekiem! A może ona nawet miała chęć powiedzieć: «To kłamstwa! Oszukałeś mnie!»21.

Te szczegóły mogą przerażać… Może jednak w koncepcji papieża Franciszka są to nadal tylko szczegóły? Może chce on, by ludzie wątpiący dziś w celowość działania Boga i w Jego Opatrzność mogli widzieć w Maryi wzór i jak Ona przezwyciężyli zwątpienie, ostatecznie wytrwali przy Panu i osiągnęli zbawienie?

Może, jak chcą niektórzy, choć Franciszek rzeczywiście nie ma wizji teologicznej swego pontyfikatu22, sam jednak bez wątpienia widzi przed sobą pewien punkt, do którego jego posługa prowadzi. W jego nauczaniu znajdują się bowiem dwa kamienie węgielne porządkujące to, co głosi. Gdy je znamy, jego pontyfikat przestaje być dla nas zagadką. Owe kamienie to dwa tematy: diabeł i apokalipsa – w ich świetle poszczególne nieszczęśliwe wypowiedzi papieża stają się niemal bez znaczenia.

Może wielu Czytelników dziwią te hasła spinające pontyfikat Franciszka w całość. Może spodziewaliby się raczej wzmianki o tzw. opcji na rzecz ubogich czy o ekologii lub wymiarze społecznym chrześcijaństwa albo nawet o miłosierdziu. Wygląda na to, że Franciszkowe kamienie pontyfikalne pozostają jednak w wymiarze ducha, a nie społecznikowskich akcji czy solidarności z ubogim i wykluczonym. Te ostatnie to tylko „liczniki” w Boskich rachunkach pontyfikatu papieża Franciszka. Tych jest rzeczywiście wiele i są bardzo różnorodne. Wszystkie one mają jednak ten sam mianownik: to apokaliptyczna walka zainicjowana w naszych czasach przez demony zła, prowadzona rękami ludzi, którymi kieruje „dobry” Antychryst…

Jak u Roberta Hugh Bensona…

I choć papież Franciszek być może myli się w szczegółach i w metodach walki, to jednak dobrze rozumie zagrożenie, które jest przed nami.

Cytowany już Dwight Longenecker jest przekonany, że zrozumienie papieża wymaga „myślenia poza ramami”, bowiem „papież nie mieści się w żadnych ramach”. I dodaje: „Jestem przekonany, że droga do zrozumienia Franciszka polega na uważnym słuchaniu jego wielokrotnego odnoszenia się do powieści angielskiego konwertyty, ks. Roberta Hugh Bensona”23.

Nie pozostaje nam nic innego, jak wejść na tę drogę.

GŁOS RATZINGERA

Posłużmy się porządkiem chronologicznym; pomoże nam to bardziej obiektywnie przeanalizować wypowiedzi obecnego papieża.

W Watykanie pierwszy raz do treści książki Bensona nawiązał kardynał Joseph Ratzinger. Niemiecki teolog i zaufany doradca św. Jana Pawła II pełnił wówczas urząd prefekta Kongregacji Nauki Wiary. Do proroczej wizji zawartej w Lord of the World odwołał się 8 lutego 1992 roku, kiedy skrytykował ówczesnego prezydenta USA George’a Busha za jego nawoływanie do budowania „Nowego Ładu Światowego” („a New World Order”24). W wykładzie na mediolańskm uniwersytecie Università Cattolica del Sacro Cuore – największej uczelni katolickiej na świecie – prefekt Kongregacji Nauki Wiary odwołał się wprost do cytowanej powieści, wyjaśniając, że ukazuje ona „podobną zunifikowaną cywilizację i jej moc zdolną zniszczyć ducha”. Sam „Anty-Chrystus – ostrzegał przyszły papież – jest ukazany tam jako wielki dawca pokoju w podobnym nowym ładzie świata”. W dalszym toku wykładu przyszły Benedykt XVI zacytował jeszcze ostre słowa Benedykta XV z encykliki Bonum sane (1920): „Nadejście ładu światowego jest wyczekiwane przez najgorsze i najbardziej wypaczone elementy. […] Jeżeli te idee zostaną wprowadzone w życie, niechybnie nadejdzie czas terroru, o którym dotąd nawet nie słyszano”25. Podobne ostrzeżenie znajdujemy w Jezusie z Nazaretu, gdzie Benedykt XVI demaskuje kłamstwo Anty-Chrystusa: „my ciągle myślimy, że jeśli [Jezus] chciał być Mesjaszem, to powinien zainaugurować wiek złoty”26. Tymczasem „królestwo ludzi pozostaje królestwem ludzi i kto twierdzi, że może zbawić świat, podtrzymuje oszustwo szatana, jemu oddaje świat”27.

Ratzinger, którego niepodobna posądzić o skłonności do przesady, irracjonalności i o jakiekolwiek inklinacje do wizjonerskich proroctw, w swym naukowym wykładzie (sic!) przestrzegał przed utopią Nowego Ładu, zaprowadzenie go będzie bowiem parawanem do walki z wymiarem duchowym człowieka i doprowadzi do wielkich prześladowań oraz rozlewu krwi. Ratzinger alarmował, że Nowy Ład, do którego dążą decydenci typu Busha, jest marzeniem diabła, który czeka na chwilę, by jako Antychryst przejąć władzę nad całym światem. Dystopia Bensona doskonale ukazuje ten proces i to, czym się on zakończy – mówił niemiecki kardynał.

PRZESTROGA PAPIEŻA FRANCISZKA

Drugi raz słyszymy o Lord of the World w Watykanie w 2013 roku. 18 października 2013 roku – był to piątek – w czasie homilii wygłoszonej podczas codziennej mszy celebrowanej w Domu św. Marty papież Franciszek przypomniał pierwszy rozdział Pierwszej Księgi Machabejskiej i nazwał ten fragment Biblii „jedną z najsmutniejszych stron Pisma”, bowiem „większa część ludu Bożego odeszła od Pana skuszona propozycjami świata”. W tym właśnie kontekście nawiązał do brytyjskiego kapłana-pisarza początku XX stulecia.

Papież Franciszek cytował Pierwszą Księgę Machabejską:

[…] wystąpili spośród Izraela synowie wiarołomni, którzy podburzyli wielu ludzi, mówiąc: „Pójdźmy zawrzeć przymierze z narodami, które mieszkają wokoło nas. Wiele złego bowiem spotkało nas od tego czasu, kiedyśmy się od nich oddalili”28. (1 Mch 1,11)

Pismo Święte przypomina:

Słowa te w ich mniemaniu uchodziły za dobre. Niektórzy zaś spomiędzy ludu zapalili się do tej sprawy i udali się do króla, a on dał im władzę, żeby wprowadzili pogańskie obyczaje. W Jerozolimie więc wybudowali gimnazjum według pogańskich zwyczajów. Pozbyli się też znaku obrzezania i odpadli od świętego przymierza. Sprzęgli się też z poganami i zaprzedali się [im], aby robić to, co złe. (1 Mch 1,12-15)

Nie upłynęło wiele czasu, a król syryjski Antioch Epifanes opanował ich kraj i:

[…] wydał dekret dla całego państwa: „Wszyscy mają być jednym narodem i niech każdy zarzuci swoje obyczaje”. Wszystkie narody przyjęły ten rozkaz królewski, a nawet wielu Izraelitom spodobał się ten kult przez niego nakazany. Składali więc ofiary bożkom i znieważali szabat. (1 Mch 1,41–43)

Niebawem Antioch posunął się w swych rozporządzeniach krok dalej:

Król posłał swoich wysłańców do Jerozolimy i do miast judzkich z pisemnym poleceniem, żeby postępowały według obyczajów, które dla kraju były obce; żeby w świątyni zaprzestano składać całopalenia, ofiary krwawe, a także ofiary płynne; żeby znieważano szabat i święta, i żeby zbezczeszczono świątynię i świętych, żeby [natomiast] sporządzono ołtarze, święte gaje i posągi bożków oraz składano na ofiarę mięso świń i innych nieczystych zwierząt; żeby synów swoich pozostawiali bez obrzezania i żeby dusze swoje brukali wszystkim, co jest nieczyste i światowe. W ten sposób mieli zapomnieć o Prawie i zarzucić wszystkie jego nakazy. Kto by zaś nie postąpił zgodnie z królewskim rozporządzeniem, miał być ukarany śmiercią. (1 Mch 1,44-50)