Seks, nie miłość

Tekst
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa


W życiu nie chodzi o wielką wygraną,

ale o osobę,

do której dzwonisz,

by o tej wygranej powiedzieć

Rozdział 1

~ Natalia ~

– Czy sądzisz, że istnieje związek między inteligencją a byciem dobrym w łóżku? – Zaciągnęłam się i wstrzymałam dym w płucach, po czym oddałam jointa mojej najlepszej przyjaciółce. Przynajmniej ta rundka nie skończyła się krztuszeniem i trwającym pięć minut kaszlem. Nie paliłyśmy od dziesięciu lat, dokładnie od liceum. Więc chyba możemy w ten sposób oficjalnie zakończyć nasze dzieciństwo: paląc to, co wczoraj Anna skonfiskowała swojemu szesnastoletniemu bratu.

– Niedługo wyjdę za mężczyznę projektującego roboty, które można nauczyć logicznego myślenia. Oczywiście, że według mnie rozgarnięci są lepsi w łóżku. Przecież Derek potrafi ułożyć kostkę Rubika w mniej niż trzydzieści sekund. Cipka jest znacznie mniej skomplikowana.

– Jego kumpel Adam jest uroczy. Ale przez ostatnią godzinę nawijał o jakimś algorytmie, który tworzy dla robota o imieniu Lindsey. Jedyne, co byłam w stanie powiedzieć podczas tej rozmowy, to „wow” i „fascynujące”. Czy mogłabyś zasugerować Derekowi, że powinien sobie znaleźć głupszych znajomych?

Anna się zaciągnęła i odpowiedziała, jednocześnie próbując nie wypuścić dymu, przez co jej głos podniósł się o dwie oktawy:

– Studiował na MIT i pracuje w firmie technologicznej. Nie może za bardzo przebierać w głupkach. – Szturchnęła mnie ramieniem. – Dlatego musisz się tutaj przeprowadzić. Nie wytrzymam, jeśli zbyt długo będą mnie otaczać sami mądrzy ludzie.

– Jakie to miłe. – Westchnęłam. – Dobrze, że Adam jest przynajmniej uroczy.

– Czyli dzisiaj zamierzasz przerwać swoją posuchę?

– Może jutro po ślubie. – Prychnęłam. – Jeśli będzie miał szczęście. Wciąż działam według nowojorskiego czasu. Dzisiaj zrobię się senna i wrócę sama do łóżka, zanim podadzą deser.

Przyszła panna młoda i ja chowałyśmy się przed resztą gości przybyłych na próbną kolację za pokrytym bluszczem kratowym łukiem ogrodowym na podwórku za restauracją. Nagle przestraszył mnie czyjś głęboki, zachrypnięty głos i niemal przewróciłam tę cholerną konstrukcję.

– A czemu musi mieć szczęście? Wyglądasz tak samo dobrze z przodu jak z tyłu czy po prostu jesteś aż tak próżna?

– Co jest, do cholery…? – Odwróciłam się i w ciemności dostrzegłam zbliżającego się do nas mężczyznę. – Pilnuj własnego nosa.

Facet zrobił jeszcze kilka kroków i stanął w plamie światła, której ja i Anna próbowałyśmy unikać. Oczy niemal wyszły mi z orbit. Był boski. Wysoki, cholernie wysoki – ja miałam metr sześćdziesiąt dwa i dwunastocentymetrowe szpilki, a i tak musiałam odchylić głowę, by na niego spojrzeć. Jego ciemne seksowne włosy wymagały delikatnego przycięcia, jednak taki wygląd mu pasował. Do tego opalona skóra, kwadratowa szczęka, cień zarostu, który pewnie odrastał po dwóch godzinach, bo tyle ten facet miał w sobie testosteronu. Jego oczy w jasnoniebieskim kolorze odróżniały się na tle ciemnej karnacji, a zobaczywszy jego kurze łapki, doszłam do wniosku, że musi się często uśmiechać. I ten uśmiech… to nie był pełen uśmiech, tylko taki bardziej krzywy, zarozumiały uśmieszek.

W pierwszej chwili ciężko mi było przetrawić jego wygląd. Ale gdy ja stałam oszołomiona, Anna rzuciła mu się na szyję.

Miałam nadzieję, że go zna i nie jest aż tak zjarana, jak sądziłam.

– Hunter! Jednak zdążyłeś!

Fiu, fiu!

– Oczywiście, że zdążyłem. Nie przegapiłbym ślubu mojego najlepszego kumpla. Przepraszam za spóźnienie. Byłem w Sacramento w interesach i odwołali mój popołudniowy lot, więc musiałem wynająć samochód i tu przyjechać.

Boski podsłuchiwacz skupił swoją uwagę na mnie. Zaczął od stóp i powoli przesuwał spojrzenie do góry w sposób niewiarygodnie nieuprzejmy, lecz uwodzicielski. Moje sutki stwardniały, gdy zobaczyłam, jak jego tęczówki w kolorze nieba ciemnieją.

Kiedy skończył, spojrzał mi w oczy.

– Tak, zdecydowanie się nie pomyliłem.

Co?

Zobaczywszy moją zdezorientowaną minę, Hunter wyjaśnił:

– Z przodu wyglądasz tak samo dobrze jak z tyłu. Masz rację. Nie wiem, z kim planujesz się przespać, ale to szczęściarz.

Szczęka mi opadła. Nie mogłam uwierzyć, że ten facet miał czelność coś takiego powiedzieć… A mimo to poczułam mrowienie w całym ciele.

– Jej partnerem jest Adam – podsunęła Anna. – To z nim przyszła na ślub. I jutro się z nim prześpi.

Hunter wyciągnął rękę i skinął mi głową.

– Hunter Delucia. Masz jakieś imię, piękna? Czy mam cię nazywać dupą Adama?

Z jakiegoś niewyjaśnionego powodu w głębi czułam, że nie powinnam podawać mu ręki. Ciała moje i jego nigdy nie powinny się zetknąć, ani razu. A mimo to i tak to zrobiłam.

– Nat Rossi – powiedziałam, wyciągając rękę.

– Nat? Czy to jakieś zdrobnienie?

– Od imienia Natalia. Ale nikt mnie tak nie nazywa.

Znowu się uśmiechnął.

– Miło cię poznać, Natalio.

Hunter wciąż trzymał mnie za rękę, kiedy zwrócił się do Anny.

– A dlaczego to Adam jest z tą piękną Natalią, a nie ja?

Moja przyjaciółka fuknęła. Zdecydowanie była zjarana.

– Bo wy byście się pozabijali.

Chyba spodobała mu się ta odpowiedź. Jego oczy błysnęły i znowu na mnie spojrzał.

– Naprawdę?

Poczułam między nami skwierczące iskry, chociaż coś mi mówiło, że ta elektryczność ma coś wspólnego z błyskawicą zapowiadającą burzę. Po raz ostatni czułam taką reakcję między mną a facetem, gdy byłam z Garrettem. W moim kruchym sercu wciąż miałam po tej błyskawicy dziurę.

– Pamiętasz, jak brat Dereka, Andrew, stracił pracę i nie radził sobie w relacjach międzyludzkich? – zapytała go Anna. – Rzadko wychodził z domu, a ja zaczęłam się obawiać, że popadnie w agorafobię.

– Tak – odparł Hunter. – Pamiętam. To było kilka lat temu.

– Zasugerowałam wtedy, żeby znalazł terapeutę, który pomoże mu przejść przez trudny okres w życiu i pokonać lęki. I co wtedy powiedziałeś?

– Że wam odbiło i Andrew jest potrzebny solidny kopniak w tę leniwą dupę i nowa praca.

Anna się uśmiechnęła.

– Nat jest terapeutką behawioralną. Odwiedza ludzi cierpiących na stany lękowe i pomaga im pozbyć się przyzwyczajeń, które wywołują u nich stres.

Hunter uniósł brwi.

– To jest prawdziwy zawód?

Zabrałam swoją rękę z jego uścisku.

– Tak. Pracuję głównie z ludźmi cierpiącymi na zaburzenia kompulsywno-obsesyjne.

– Wow, co ty nie powiesz. Sądziłem, że zmyślasz.

– Hunter pracuje w branży budowlanej – ciągnęła Anna. – Projektuje duże konstrukcje, takie jak centra handlowe. No wiesz, oczyszcza teren z drzew, by zrobić miejsce dla sklepów typu Gap, Baby Gap i Abercrombie. Zbudował galerię zajmującą obecnie część Medley Parku, do którego chodziłyśmy jako dzieciaki. Dorastali razem z Derekiem. Ale teraz rzadko się widują, bo Hunter ciągle podróżuje po kraju i spędza kilka miesięcy w jednym miejscu, zajmując się danym projektem.

Pan Przystojniak wyglądał na zadowolonego z tego podsumowania.

Uśmiechnęłam się do niego słodko.

– Uwielbiałam ten park. Gratuluję zwiększenia śladu węglowego w Upper East Side i zbezczeszczenia środowiska naturalnego.

– Jesteś miłośniczką drzew, co? Wyglądasz mi na prawą rękę Anny. Gdybyśmy zostali parą, to pewnie byśmy się pozabijali.

– Mmm… Mam ochotę na sernik. Chce wam się pić? Mnie strasznie.

Tak. Anna zdecydowanie się zjarała.

– Jeszcze nie zjadłyśmy kolacji – zauważyłam.

– A kogo to obchodzi? Chodźmy po desery. Dalej! – Oblizała wargi i ruszyła do restauracji bez nas.

Hunter zachichotał.

– Miło było cię poznać, Natalio. A jeśli między tobą i tym nudziarzem Adamem nie wypali, to mieszkam w pokoju trzysta piętnaście w hotelu. – Puścił do mnie oko i wyszeptał mi do ucha: – Może i się pozabijamy, marzę o śmierci podczas zabójczego seksu.


– Czy te miejsca są wolne?

Adam i ja właśnie kończyliśmy deser, gdy Hunter podszedł do nas i wskazał na dwa puste krzesła przed nami. Para, która je wcześniej zajmowała, zmyła się kilka minut temu.

– Nie – skłamałam.

Adam był na tyle miły, że mnie poprawił.

– Właściwie siedzieli tam Eric i Kim, ale pożegnali się chwilę temu, nie pamiętasz, Nat?

Na twarzy Huntera wykwitł szeroki, triumfujący uśmiech. Odsunął krzesło dla swojej partnerki, a sam zasiadł naprzeciwko mnie.

– To jest Cassie. Bogini technologii. Ukończyła Caltech. Cassie, czy poznałaś już Adama?

Oczy Adama błysnęły zainteresowaniem.

– Spotkaliśmy się dzisiaj po południu. Ale nie sądziłem, że pracujesz w branży technologicznej. Ja ukończyłem MIT. Pracuję z Derekiem w Clinique i zajmuję się programowaniem robotów.

W tym momencie Adam i Cassie pogrążyli się w rozmowie. Żadne z nich nie zauważyło, że gromiłam wzrokiem ich swata.

Pochyliłam się w stronę Huntera i uśmiechnęłam przez zaciśnięte zęby.

– Wiem, co robisz.

 

Hunter rozparł się na krześle z zarozumiałym uśmiechem, który rozciągał się od ucha do ucha.

– Nie mam pojęcia, o czym mówisz.

– To nie wypali.

– Skoro tak twierdzisz… Ale jestem tu, w razie gdybyś później potrzebowała alternatywy.

Dokończyłam kawę i poprawiłam przód sukienki, chcąc odsłonić więcej biustu. Następnie ściągnęłam ze stołu serwetkę i dyskretnie upuściłam ją na podłogę. Wzięłam widelec, nabrałam kawałek sernika i „przez przypadek” pozwoliłam mu spaść na mój dekolt.

Hunter przyglądał się temu przedstawieniu z zainteresowaniem.

Pochyliłam się i złapałam Adama za biceps.

– Masz serwetkę? Moją chyba zabrali kelnerzy podczas sprzątania, a się pobrudziłam.

Adam, jak zawsze dżentelmen, przeprosił towarzyszkę rozmowy i zwrócił się ku mnie. Skupił wzrok na serniku i natychmiast zrozumiałam, że wygrałam. Uśmiechałam się triumfalnie, pozwalając Adamowi wytrzeć moją sukienkę. Niezadowolona mina Huntera stanowiła dla mnie nagrodę. Jeśli mam być szczera, to podczas kolacji i tak postanowiłam, że nie prześpię się z Adamem – między mną a mężczyzną powinna być chemia, nawet jeśli to tylko przygoda na jedną noc. Ale jednocześnie podobało mi się mieszanie Hunterowi w głowie.

– Jestem niezdarą, gdy dopada mnie zmęczenie – powiedziałam do Adama. – Wciąż działam według czasu nowojorskiego. Chyba wrócę do hotelu.

– Dołączę do was – wypalił natychmiast Hunter.

Że co, proszę?

Hunter nie poddaje się łatwo – to musiałam mu przyznać.

Wstał.

– Mam tu samochód. Podwiozę was. Chcesz już wracać, Cass? Jak wiem, wszyscy zatrzymaliśmy się w Carlisle, tak?

Posłałam Panu Prezydentowi szeroki uśmiech, pokazując zęby, i złapałam Adama pod rękę.

– Mam tu swój wynajęty samochód, więc Adam i ja spasujemy. Ale dziękuję za propozycję, Tanner.

– Jestem Hunter.

– Jasne. – Uśmiechnęłam się.


Hotel znajdował się półtora kilometra dalej. W barze w holu zauważyłam kilka znajomych twarzy – przyjaciół pana młodego. Najwyraźniej impreza po kolacji przeniosła się tutaj. Kiedy ich mijaliśmy, jeden z facetów, którego rozpoznałam, krzyknął do Adama, zapraszając na drinka.

Adam spojrzał na mnie.

– Co ty na to? Masz ochotę na drinka przed snem?

– Naprawdę jestem już padnięta, to przez zmianę czasu i tak dalej. Ale ty idź. Baw się dobrze.

– Jesteś pewna?

– Tak. Zasnę, ledwie przyłożę głowę do poduszki.

Adam szybko uściskał mnie na dobranoc i sama weszłam do windy.

Naprawdę byłam wykończona. Anna i Derek zarezerwowali apartamenty na ostatnim piętrze dla gości spoza miasta i zapomniałam, że muszę włożyć kartę dostępu do małego otworu w panelu, by dostać się na swoje piętro. Wielokrotnie naciskałam przycisk i dopiero po chwili przypomniałam sobie o karcie, więc zaczęłam grzebać w torebce, by ją odnaleźć. Tak byłam zajęta szukaniem, że nie usłyszałam, gdy ktoś do mnie dołączył.

– Natalio.

Uniosłam głowę i zobaczyłam stojącego przede mną Huntera, który uśmiechał się z zadowoleniem.

– Ty…

– Ja – odparł.

Spojrzałam na jego szeroką, imponującą posturę.

– Gdzie jest twoja partnerka?

Puścił do mnie oko.

– Zostawiłem ją w barze z twoim partnerem, by mogli się lepiej poznać.

– To chyba będziesz się czuć teraz samotny, co? – zapytałam ironicznie.

– Możliwe. Ale wiem, jak to naprawić.

– Weźmiesz sprawy w swoje ręce, tak?

W końcu znalazłam kartę dostępu zagubioną w torebce, w której panował nieporządek. Hunter zachichotał, wziął ją ode mnie i włożył do otworu. Oczywiście umieszczono nas na tym samym piętrze jako gości tego samego wesela. Kiedy drzwi się zamknęły, nagle winda wydała mi się bardzo ciasna. Hunter nawet się nie odwrócił, gdy ruszyliśmy do góry. Stał naprzeciwko mnie, tuż obok. Moje ciało zdecydowanie odczuwało jego bliskość.

– Nie wiesz, jak należy się zachowywać w windzie? – zapytałam. – Odwróć się i patrz na cyferki jak każda normalna osoba.

– Po co miałbym marnować czas, skoro mogę patrzeć na znacznie ciekawszy obiekt?

– Nie prześpię się z tobą, wiesz o tym, prawda?

– Dlaczego nie? Z Adamem chciałaś się przespać.

– To co innego.

– Jakim cudem?

– Adama znam od dawna. To miły facet.

– Ja też jestem miłym facetem.

– Ciebie nie znam.

Hunter wsunął dłonie w kieszenie.

– Hunter Delucia, dwadzieścia dziewięć lat, wolny, nigdy żonaty, bez dzieci. Ukończyłem licencjat i magisterkę w Berkeley. Mam dyplom z budownictwa. Dorastałem w domu naprzeciwko Dereka, przyjaźnimy się od kołyski. On potwierdzi, że jestem miłym facetem. Mam dom w Idyllwild, jakąś godzinę drogi od pary młodej, nieobciążony kredytem hipotecznym. Co więcej, sam go zbudowałem i na działce rośnie dużo drzew, dzięki czemu powinienem zyskać w twoich oczach. Miesiąc temu miałem badania, jestem czyściutki jak spirytusik. Ale co ważniejsze… – Zrobił krok w moją stronę, nasze ciała niemal się stykały. – Uważam, że jesteś niewiarygodnie seksowna. Między nami jest chemia i chyba powinniśmy ją pogłębić.

Przełknęłam ślinę. Na szczęście winda wydała charakterystyczny dźwięk i drzwi otworzyły się na najwyższym piętrze. Musiałam odetchnąć powietrzem, które nie pachniało Hunterem Delucią, więc obeszłam tego potężnego mężczyznę i wyszłam na korytarz. Podążył za mną. Zatrzymałam się nagle, zobaczywszy, że idę w złą stronę, i Hunter wpadł prosto na mnie. Złapał mnie za biodra, bym nie upadła.

– Wow, wszystko dobrze?

– Co ty, do cholery, robisz? Niemal mnie przewróciłeś.

– To dlatego, że tak nagle się zatrzymałaś.

– Gdybyś za mną nie szedł, to byś na mnie nie wpadł.

Staliśmy na środku korytarza, a on wciąż stanowczo trzymał mnie za biodra i… to było naprawdę przyjemne uczucie. Boże, minęło dużo czasu, odkąd pozwoliłam dotknąć się facetowi. Ponad dwa lata.

Ścisnął mnie mocniej palcami i pochylił głowę, by wyszeptać mi do ucha:

– Pachniesz niesamowicie.

Jego dotyk mnie palił. Zamknęłam oczy. Hmm… On i Derek przyjaźnią się od małego. Nie może być aż tak złym facetem. Może…

Na szczęście druga winda ocaliła mnie przed zrobieniem czegoś głupiego. Kilkoro przyjaciół Dereka wyszło na korytarz i chyba nie zauważyli, co się dzieje między mną a Hunterem.

– Hej, Delucia! – Ktoś otoczył go ramieniem. – Pijemy shoty w naszym pokoju.

Odzyskałam zdrowy rozsądek i skorzystałam z okazji, by uciec, niemal pobiegłam korytarzem do swojego apartamentu. Oczywiście mój pokój musiał być ostatni. Hunter zawołał mnie po imieniu, kiedy próbowałam włożyć klucz do drzwi. Zignorowałam go i wbiegłam do środka. Oparłam się o zamknięte drzwi, oddychając z ulgą.

Co ja, do cholery, wyprawiam? Weź się w garść, Nat. Dosłownie uciekłaś od faceta, zamiast po prostu odmówić lub kazać mu się pieprzyć? Jednak było w nim coś takiego, przez co czułam się niespokojna, zdenerwowana – jakbym powinna była biec w przeciwnym kierunku.

Nagle rozległo się ciche pukanie do drzwi, aż podskoczyłam.

– Natalio.

Dlaczego on mnie tak, do cholery, nazywa?

– Śpię.

Usłyszałam jego cichy śmiech.

– Chciałem ci tylko powiedzieć, że mój pokój znajduje się obok. Nawet hotel sądzi, że powinniśmy ze sobą spać.

Pokręciłam głową, ale się uśmiechnęłam.

– Dobranoc, Hunterze.

– Dobranoc, Natalio. Nie mogę się doczekać, aż cię jutro zobaczę.

Rozdział 2

~ Natalia ~

Panną młodą zajmował się zespół ludzi. Jack Johnson mamrotał coś o robieniu fal. W ogromnym apartamencie mojej przyjaciółki pachniało liliami – to ulubiony zapach Anny. Za każdym razem, gdy wiosną przechodziłam obok kwiaciarni w Nowym Jorku, spodziewałam się zobaczyć ją tuż za rogiem.

Kiedy Anna zobaczyła, że wchodzę, uniosła kieliszek szampana, patrząc w lustro.

– Biorę, kurwa, ślub.

Zazwyczaj na myśl o ślubie czułam gorycz i ogarniały mnie pesymistyczne myśli, ale powstrzymałam swoje uczucia ze względu na Annę. Wzięłam od niej kieliszek i odwzajemniłam uśmiech.

– Bierzesz, kurwa, ślub.

Stylista zajmujący się jej włosami uśmiechnął się i pokręcił głową.

– Damy z nas, cóż mogę powiedzieć… – stwierdziłam.

Za dwie godziny moja najlepsza przyjaciółka pójdzie do ołtarza, by spotkać się tam z bogatym, przystojnym, młodym inżynierem, który czci ziemię, po której ona chodzi.

– Wczoraj widziałam, że Hunter poszedł za tobą – powiedziała Anna. – Biedna Cassie nie rozumiała, dlaczego to zrobił.

Potrzebowałam własnej mimozy, by w ogóle rozmawiać o tym mężczyźnie. Dokończyłam drinka Anny i podeszłam do dzbanka w barku, by napełnić jej kieliszek i wziąć własny.

– Pamiętasz, jak miałyśmy po siedemnaście lat i zakochałam się w panu Westbrooku, zastępcy nauczyciela od angielskiego?

– Jak mogłabym zapomnieć? Miał dwadzieścia trzy lata i był uroczy.

– Hunter jest… Cóż, sama nie wiem, co o nim sądzić. Jest bezwstydny, bezpośredni, uparty i… cholernie seksowny.

– Boski, nadziany, pewny siebie i cholernie seksowny – dodała Anna.

Westchnęłam.

– Tak. Wszystko się zgadza. Ale ma w sobie coś takiego… Nie potrafię tego nazwać, ale to sprawia, że jest tak samo poza zasięgiem jak pan Westbrook w liceum.

Oczy Anny zabłysły w odbiciu.

– Naprawdę?

– Dlaczego tak się szczerzysz, dziwaczko?

– Ponieważ wydaje się zakazany przez to, że masz na jego widok motylki w brzuchu.

– Wcale nie – skłamałam.

Nawet nie wiedziałam, dlaczego zaprzeczyłam. Poza tym motylki, które miałam na jego widok, nie były typowe – te latały trochę niżej.

– Właśnie że tak.

– Nieprawda.

– Dlaczego nie chcesz się temu poddać? Sama przed chwilą powiedziałaś, że jest seksowny. Wcześniej chciałaś się przespać z Adamem, a on nie jest nawet w połowie tak seksowny, jak Hunter.

Przypomniałam sobie, jakie ogarnęło mnie uczucie, gdy wczoraj Hunter położył dłoń na moich biodrach i znowu poczułam motylki w brzuchu. Cholerne stwory, zgadzały się z Anną, aby udowodnić to, czego nie chciałam przyznać.

– Jest jak dla mnie zbyt zarozumiały.

– Lubisz takich. Właściwie każdy facet, z którym chodziłaś, był zarozumiały.

– No właśnie. – Pokiwałam głową. – Mam już dosyć takich facetów.

Anna uśmiechnęła się drwiąco i spojrzała na swojego fryzjera.

– Na pewno się z nim prześpi.

Zerknął na mnie, a potem na Annę.

– Wiem.


Derek i Anna pobrali się na klifie z widokiem na ocean. Płakałam ze szczęścia, chociaż sama idea małżeństwa budzi we mnie niechęć. Zauważyłam, że oczy kilku drużb również wypełniły się łzami. Jeden z nich wyjątkowo przyciągał moją uwagę. Od kiedy Hunter po raz drugi przyłapał mnie na podziwianiu tego, jak przystojnie wygląda w zaczesanych włosach i smokingu, unikałam jego wzroku do końca ceremonii, a później jeszcze przez godzinę przyjęcia. Nie było łatwo, skoro oboje zajmowaliśmy się okołoweselnymi obowiązkami, ale dałam radę.

Do czasu, aż zaczęłam tańczyć wolny taniec z tatą Anny.

– Czy mogę przeszkodzić? – Hunter stuknął Marka w ramię. – Przywłaszczasz sobie najpiękniejszego gościa.

Tata Anny uśmiechnął się i pogroził Hunterowi palcem.

– Masz szczęście, że powiedziałeś „gość”, bo to moja córka wygląda dzisiaj najpiękniej.

Mężczyźni poklepali się po plecach, a potem znalazłam się w ramionach Huntera. W przeciwieństwie do Marka, który zachował podczas tańca stosowną odległość, Hunter ujął jedną ręką moją dłoń, a drugą przesunął na dół moich pleców i przycisnął mnie do siebie. Cholera, jakie to przyjemne uczucie.

– Trochę za mocno mnie ściskasz.

– Tylko upewniam się, że tym razem mi nie uciekniesz.

Odchyliłam głowę.

– Tym razem? Nigdy od ciebie nie uciekłam.

– Nazwij to, jak chcesz, ale unikasz mnie jak zarazy.

– Bo pewnie czymś zarażasz – mruknęłam.

Zignorował mnie.

– Wyglądasz dzisiaj pięknie. Lubię, gdy masz upięte włosy.

– Dziękuję.

 

Hunter przycisnął mnie do siebie mocniej, zmuszając, bym oparła głowę na jego ramieniu, po czym pochylił się i wyszeptał mi go ucha:

– Nie mogę się doczekać, aż później za nie pociągnę.

Facet ma jaja.

Boże, dlaczego chciałam, żeby mnie pociągnął za włosy?

– Odbiło ci. A poza tym wszystko, co mi powiedziałeś, od kiedy się poznaliśmy, było niestosowne.

– A więc tylko ty możesz rozmawiać o planach, by kogoś przelecieć?

– Ja wcale nie rozmawiałam o przeleceniu kogoś.

– Kiedy się poznaliśmy, mówiłaś Annie, że chcesz się przespać z Adamem.

– To była prywatna rozmowa.

Wzruszył ramionami.

– Ta również jest prywatna.

– Ale… – Brakło mi słów, po części dlatego, że miał rację. Uważałam, że rozmawianie z przyjaciółką o seksie z jakimś facetem jest w porządku, jednak to, że on był taki bezpośredni, kiedy mówił o seksie ze mną, już nie jest. To nie miało sensu, ale chwytałam się tego powodu, bo brzmiał logicznie. – Mówisz zbyt bezpośrednio. Ja nie dawałam ci żadnych wyraźnych znaków. Obraźliwe nie jest to, co mówisz, tylko jak to mówisz.

– A więc nie podobają ci się sprośne słówka? Może nikt nigdy do ciebie tak nie mówił w odpowiedni sposób.

– Mówił, i było w porządku.

– To jednak podoba ci się świntuszenie?

Ten mężczyzna jest niewiarygodny. Na szczęście dla moich zmysłów – i pewnie też silnej woli – wolna piosenka dobiegła końca i DJ ogłosił, że czas na kolację. Jednak Hunter nie poluźnił uścisku.

– Tańce się skończyły. Możesz mnie już puścić.

– Zarezerwuj mi jeszcze jeden na później.

Uśmiechnęłam się szeroko.

– Nie ma takiej opcji.

Oczywiście Hunterowi spodobała się taka odpowiedź. Zaśmiał się pod nosem i pocałował mnie w czoło.

– Założę się, że jesteś ostra w łóżku. Nie mogę się doczekać.

– Życzę udanego wieczoru, panie Delucia.

Kiedy schodziłam z parkietu, cały czas czułam jego wzrok na swoim tyłku.


Byłam po rozwodzie niecałe osiemnaście miesięcy. Nie planowałam wychodzić ponownie za mąż, więc gdy nadszedł czas na obowiązkowy rzut bukietem, siedziałam przy stole. Oczywiście Anna nie zamierzała mi na to pozwolić. Wzięła mikrofon od DJ-a i uparła się, bym ja i jeszcze kilka kobiet, które stroniły od tej zabawy, ruszyły dupę i stanęły na parkiecie. Wolałam nie robić sceny, więc posłuchałam, chociaż celowo zatrzymałam się gdzieś na boku. Nie chciałam mieć z tym bukietem nic wspólnego.

DJ zachęcił zebranych do odliczania, a Anna stanęła pośrodku sali, plecami do zniecierpliwionych singielek.

– Trzy, dwa, jeden!

Panna młoda nie rzuciła bukietu za głowę, jak należało. Zamiast tego odwróciła się i rzuciła nim prosto we mnie. Instynktownie złapałam wiązankę.

Grrr. Miałam ochotę zabić przyjaciółkę.

Tym bardziej po tym, gdy spojrzałam na drugi koniec sali i zobaczyłam, jak Hunter wymownie strzela kostkami palców i uśmiecha się szeroko w moją stronę.

Dziesięć minut później stałam już u boku Anny i obserwowałam, jak parkiet zapełnia się singlami chcącymi złapać podwiązkę, którą pan młody właśnie ściągnął Annie. Mocno ścisnęłam szklankę napełnioną wódką z sokiem żurawinowym, bo potrzebowałam płynnej odwagi.

– Jeśli Hunter to złapie, zabiję cię.

– Ci, którzy protestują najgłośniej, zawsze mają najwięcej do ukrycia.

– Ci, którzy sami się proszą, dostają po dupie – odgryzłam się.

– Hunter to naprawdę dobry facet. Są gorsi, którzy chcieliby włożyć ci ręce pod sukienkę.

– Skoro jest taki świetny, to przypomnij mi raz jeszcze, dlaczego nie został moim partnerem?

Anna westchnęła.

– Jest mądry, pewny siebie i totalnie czarujący…

– Ale?

– Ale znam go od czterech lat i za każdym razem, gdy go widziałam, towarzyszyła mu inna piękna kobieta. Sądziłam, że po związku z Garrettem będziesz chciała kogoś w innym typie.

Na wspomnienie o moim byłym mężu wypiłam połowę swojego drinka.

– Dlaczego ciągnie mnie do dupków?

– Bo są przystojni. I właśnie z tego powodu zmieniają się w dupków. Ale Hunter nie jest aż taki zły. Naprawdę. I założę się, że jest również niezły w łóżku. Na twoim miejscu, gdybym miała się z kimś przespać ten jeden raz, wybrałabym Huntera, nie Adama. – Odwróciła się do mnie. – Z Hunterem będzie tylko seks, żadnej miłości. Jeśli takie będzie twoje nastawienie, to on na pewno zwali cię z nóg.

Nagle ludzie zaczęli krzyczeć radośnie i to sprawiło, że ponownie skupiłyśmy wzrok na środku sali. Nie zauważyłyśmy, kiedy Derek rzucił podwiązkę, ale nie dało się nie zauważyć zarozumiałego uśmiechu faceta, który obracał ją na palcu wskazującym i patrzył w moją stronę.

– Są szanse na to, że nie hołdujesz tradycji ze Wschodniego Wybrzeża związanej z tym, że facet, który złapie podwiązkę, musi ją założyć na nogę dziewczyny, która złapała bukiet?

Anna uśmiechnęła się drwiąco.

– Żadnych.


Drinki uderzyły mi do głowy. Po wypiciu wódki z sokiem żurawinowym w towarzystwie Anny zamówiłam kolejnego i opróżniłam go w rekordowym czasie. I dzięki temu przyjemnie szumiało mi w głowie, gdy DJ ustawił krzesło pośrodku parkietu i mnie wywołał. Derek i Anna również dołączyli, a wszyscy goście patrzyli w naszą stronę.

– Nat, usiądź, proszę – powiedział DJ, stukając w krzesło. – Nasza piękna panna młoda pozwoliła wybrać piosenkę panu, który złapał podwiązkę. Puszczę ci kawałek, żebyś sprawdziła, czy ci odpowiada, bo to pod twoją kieckę będzie musiał zanurkować.

DJ nacisnął przycisk na swoim iPadzie i z głośników popłynęło You Shook Me All Night Long AC/DC. Po kilkudziesięciu sekundach nacisnął kolejny przycisk i muzyka ucichła.

– Co sądzisz? – zapytał do mikrofonu. – Czy Hunter wybrał odpowiednią piosenkę?

Pokręciłam głową, a tłum się zaśmiał. Oczy Huntera zabłysły.

– No dobrze. To może lepiej pozwólmy wybrać piosenkę tobie. Jaka według ciebie byłaby odpowiednia?

Zastanawiałam się nad tym przez chwilę, po czym machnęłam na DJ-a, by wyszeptać mu tytuł do ucha.

Uśmiechnął się, nacisnął kilka przycisków na urządzeniu i powiedział do Huntera:

– Chyba zaczynam wyczuwać między wami jakiś konflikt… Może poprzez wybór piosenek chcecie przekazać tej drugiej osobie jakąś wiadomość.

Hunter spojrzał na mnie, a ja wzruszyłam ramionami na dźwięk piosenki. Z głośników nad nami dudniła Ridin’ Solo Jasona Deruli, a Hunter odrzucił głowę w tył i wybuchnął śmiechem. Kiedy wszyscy już się pośmiali, DJ powiedział zebranym, że pójdzie łatwiej, jeśli on wybierze piosenkę.

Więc Hunter przyklęknął na jedno kolano do Single Ladies Beyoncé. Oczywiście okazał się niezłym showmanem. Okręcił podwiązkę na jednym palcu, patrząc na gości z szerokim uśmiechem. Następnie powoli podniósł moją stopę, pocałował ją delikatnie i wsunął mi materiał na łydkę.

– Czy Hunter okaże się dzisiaj dżentelmenem? – Głos DJ-a rozbrzmiał w głośnikach. – Czy jednak posunie się dalej?

Łobuzerski błysk w oku Huntera powiedział mi, że nie planuje być dzisiaj dżentelmenem. W ciągu następnych minut męska część gości krzyczała „wyżej”, a Hunter powoli przesuwał podwiązkę po mojej nodze. Co więcej, w trakcie leniwie muskał mnie kciukiem po wewnętrznej stronie uda. Kiedy dotarł do połowy, ścisnął je, by przyciągnąć moją uwagę. Nasze oczy się spotkały.

A potem kontynuował.

Byłam na siebie zła, że go nie powstrzymałam. I za to, że grzecznie trzymałam ręce po bokach ciała, a mój zwykle donośny głos utknął mi w gardle. Reakcja mojego ciała sprawiła, że sprzeciw wydawał mi się niemożliwy. Dotyk jego dłoni silnie na mnie oddziaływał. Moje sutki stwardniały, oddech stał się płytki, na moim ciele pojawiła się gęsia skórka. Byłam bardziej podniecona, niż powinnam. I to nie tylko ze względu na jego dłonie – chodziło o to, jak mnie obserwował. Nie miałam cienia wątpliwości co do tego, że jest równie podniecony co ja – i to na mnie działało.

Palce Huntera muskały mnie powoli i zmysłowo, aż znalazły się na samym szczycie uda. Czułam ciepło jego dłoni pomiędzy moimi nogami.

Wszyscy nas obserwowali, ale dzięki mojej sukience druhny nikt nie widział, jak daleko zaszedł. I chociaż dla mnie cała scena rozgrywała się w erotycznym zwolnionym tempie, Beyoncé nawet nie skończyła śpiewać.

Hunter przesunął rękę na moje kolano, ścisnął je i pochylił się do mnie.

– Nie wmawiaj mi, że tylko ja to poczułem.

DJ poprosił wszystkich o aplauz, a Hunter pocałował mnie w policzek, wstał i wyciągnął rękę, by mi pomóc. Wciąż czułam się oszołomiona.

Anna ściągnęła brwi.

– Wszystko w porządku?

Odchrząknęłam.

– Muszę się napić.

– A może wszyscy pójdziemy do baru na drinka? – zasugerował świeżo upieczony mąż Anny.

Jeden drink poprowadził do drugiego, drugi do trzeciego, a trzeci do…