Lodowy Hotel 3: Lodowe Klucze – Opowiadanie erotyczne

Tekst
0
Recenzje
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Nie masz czasu na czytanie?
Posłuchaj fragmentu
Lodowy Hotel 3: Lodowe Klucze – Opowiadanie erotyczne
Lodowy Hotel 3: Lodowe Klucze – Opowiadanie erotyczne
− 20%
Otrzymaj 20% rabat na e-booki i audiobooki
Kup zestaw za 8,98  7,18 
Lodowy Hotel 3: Lodowe Klucze – Opowiadanie erotyczne
Lodowy Hotel 3: Lodowe Klucze – Opowiadanie erotyczne
Audiobook
Czyta Patrycja Mor
4,99  3,69 
Szczegóły
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

Vanessa Salt

Lodowy Hotel 3: Lodowe Klucze - Opowiadanie erotyczne

Lust

Lodowy Hotel 3: Lodowe Klucze - Opowiadanie erotyczneTłumaczenie Grzegorz Aleksander Tytuł oryginału Ishotellet 3: Nycklar av isZdjęcie na okładce: Shutterstock

Copyright © 2018, 2020 Vanessa Salt i LUST

Wszystkie prawa zastrzeżone

ISBN: 9788726386486

1. Wydanie w formie e-booka, 2020

Format: EPUB 3.0

Ta książka jest chroniona prawem autorskim. Kopiowanie do celów innych niż do użytku własnego jest dozwolone wyłącznie za zgodą LUST oraz autora.

Dokument chroniony elektronicznym znakiem wodnym

20% rabatu na kolejne zakupy na litres.pl z kodem RABAT20

Następnego ranka Jennifer i Gustaf pojawili się przy łóżku Henrika i Vanessy. Henrik szukał telefonu. Był taki zmęczony… Vanessa oparła się o jego ramię. Ich ciała rozgrzały wnętrze śpiwora. Pragnął jedynie spać, a Vanessa wymamrotała coś niezrozumiale.

Gospodarze przynieśli im na tacy gorące napoje borówkowe.

– To usługa, którą oferujemy wszystkim gościom – ogłosiła Jennifer, zarzucając włosami.

Nie wydawała się zmęczona przygodami zeszłej nocy. Zero worów pod oczami czy zaczerwienionych białek. Henrik nie mógł się na nią napatrzeć. Niebieskie dżinsy były jak przyklejone do jej ud. Suwak kurtki miała do połowy rozpięty. Jak ona to robi, że jest taka przytomna?

– Eee… dzięki – zasyczała Vanessa ze śpiwora.

Gustaf wyglądał na nieco sfatygowanego. Włosy miał w nieładzie, a na twarzy ślady zarostu. Spojrzał na Vanessę i bez słowa podał jej napój. Miał na sobie golf zakrywający szyję. Vanessa najwyraźniej musiała go nieźle poznaczyć. Usiadła wyprostowana.

– Dziękuję, naprawdę! – Głos miała zachrypnięty. Niezręcznym gestem pogładziła Gustafa po twarzy. Przesunął dłonią po włosach, a Vanessa zarumieniła się.

– Nie możemy z wami zostać – stwierdziła Jennifer. – Musimy obsłużyć innych gości. Ale zobaczymy się o piętnastej przed chatą i pójdziemy do sań. Na dziś zapowiadana jest zorza polarna.

Wszyscy się w nią wpatrzyli.

– Co? – spytała trochę niepewnie, umykając wzrokiem.

Vanessa odchrząknęła.

– Na pewno wiesz, co robisz… Ale kogo spotkamy w chacie? – Wpatrzona w Gustafa, zakopała się głębiej w śpiworze.

– To będzie… niesamowite doświadczenie. Ta osoba zarządza chatą, a my zostaliśmy zaproszeni na noc. Zobaczycie… – Jennifer wciąż mówiła do podłogi. Po chwili spojrzała na Henrika. Miała zaczerwienione policzki.

– Zatem do zobaczenia przed hotelem około trzeciej. – Henrik spojrzał na Vanessę. – Zgadza się?

– Oczywiście, H. Na pewno będzie interesująco. – Przesunęła dłonią po jego pobudzonym już fiucie. – Do zobaczenia.

Nazwała go „H.”. Ciekawe, dlaczego. I jak on powinien się do niej zwracać, jeśli będzie chciała mieć ksywkę?

Vanessa delikatnie obchodziła się z dłutem, wygładzając linie szpachlą i niewielką piłą. Miała już dwa bloki lodu, po jednym z każdej strony ciała. Henrik przyglądał się jej. Wiedział doskonale, czego ona chce. Podziwiał Vanessę. Dotąd nie wiedział, że ma talenty rzeźbiarskie. Musi ją kiedyś o to zapytać. Tylko jak?

Sam był zbyt niezdarny, by wykuć coś więcej niż obelisk, w którym wyrzeźbił abstrakcyjne wzory. Podglądał pracę Vanessy i próbował odwzorować płatki rozkwitającego lotosu, a także łuskowatą skórę siedmiogłowej kobry, jednak efekty jego wysiłków okazały się żałosne.

Vanessa skończyła dwie godziny później. Na śniegu stał miniaturowy tron, który był idealną lodową kopią tronu z Wieży Pięciu Lotosów. Węże były starannie i szczegółowo udekorowane. Wyrzeźbiła nawet rozdwojone języki. Obok tronu leżał klucz, którego Anastasia użyła, by otworzyć stare drewniane drzwi. Wszystkie szczegóły były na miejscu – kwiat lotosu, węże wijące się od łodygi ku pąkowi. Lodowy klucz był ze trzy razy większy niż w rzeczywistości i wyglądał bardziej jak laska, którą podarowała im Anastasia. Zważył go w dłoni.

– Jest piękny… – Pogładził go, wspominając Jennifer i lodowe dildo. I Anastasię. – Myślisz…

– Tak. – Vanessa uśmiechnęła się szelmowsko i spojrzała mu w oczy. Znali się już na tyle długo, że rozumieli się bez słów. – Wezmę go ze sobą.

Łazienka zasnuta była parą. Kafelki lśniły kropelkami wody, która spływała po ścianach. Zarówno po lewej, jak i po prawej stronie znajdowały się kabiny. Pod sufitem leniwie wirowały dwa wentylatory, mieszając parę. Pomieszczenie wyglądało jak turecka łaźnia ze starego, czarno-białego filmu.

Vanessa pociągnęła Henrika w odległy koniec pomieszczenia, gdzie znaleźli zaciszny kąt. Nie oni jedni o tym pomyśleli. O kąpieli, gdy nikogo nie ma w pobliżu. Kilka kobiet stało w kabinach. Przyglądały im się, gdy je mijali. Henrik miał na głowie turban z ręcznika, a drugim owinął ciało. Szedł za Vanessą ze spuszczoną głową. Gdy dotarli do kąta, próbowała go osłonić ciałem

Ale przecież ktoś musiał się zorientować?

Puścił maksymalnie gorącą wodę, jaką jeszcze mógł wytrzymać. Vanessa dobrze znosiła wysokie temperatury. To ich różniło. Jednak od czasu Kambodży nie mieli zbyt wielu okazji do wspólnego prysznica. Dwa, trzy razy, gdy odwiedzali się nawzajem. Gdy o tym pomyślał, poczuł w jajach mrowienie, zupełnie jak bąbelki w szampanie.

Wyczuł początki erekcji. Czubek mu już puchł. Wspólna kąpiel w łazience dla pań była podniecająca.

Vanessa uśmiechnęła się i wylała nieco szamponu na dłoń. Z prysznica bił gruby strumień wody. Przycisnęła się do niego. Była gorąca, a jej piersi rozpłaszczyły się na jego torsie. Zaczęła masować mu jaja.

W kabinie naprzeciw nich dwie nastolatki chichotały i pokrzykiwały, próbując nastawić odpowiednią temperaturę wody. Co jakiś czas bez skrępowania popatrywały na Vanessę i Henrika. Jedna z nich był ciemnoskóra i wysoka, mogła pochodzić z Etiopii lub Erytrei. Jej ciemne włosy pokrywały perełki wody. Druga z dziewcząt była tego samego wzrostu co Vanessa i miała tak samo jasną skórę, a włosy spięła w dwa kucyki. Wyglądała jak Harley Quinn. Nie przejmowała się tym, że makijaż spływa jej po twarzy.

Rozchichotane namydlały się, a Henrik gapił się na nie. Sprawiały wrażenie, jakby się popisywały. Jasnowłosa odwróciła się do nich przodem i pozwoliła koleżance się masować. Ciemne dłonie namydlały jej piersi, brzuch i wędrowały coraz niżej po udach, po łydkach. Pewnie jeszcze bardziej podkręciły temperaturę, bo z kabiny biły kłęby pary, coraz bardziej je skrywając.

W tym samym czasie ręce Vanessy wędrowały po nim. Masowała mu jaja i przesuwała je między palcami, a drugą dłonią pieściła wnętrza ud.

Henrik jęczał przez zaciśnięte zęby. Próbował nie popatrywać na dziewczyny naprzeciwko. Musiały widzieć, jak wślizgują się do łaźni. Może chciały zobaczyć, jak daleko się posuną? Czy uda im się go podniecić?

Cóż, udało się.

Zamieniły się rolami i teraz to jasnoskóra namydlała ciemnoskórą. Było to równie, a może nawet bardziej seksowne. Wyginała plechy, poruszała biodrami. napinała mięśnie. Jej czarne sutki wyglądały spomiędzy strumieni wody, a piersi kiwały się, gdy białe dłonie masowały je pianą. I co jakiś czas kłęby pary skrywały je całkowicie jak koronkowa kurtyna, która opadała na moment i znów się podnosiła.

Kutas Henrika dotknął warg sromowych Vanessy. Powoli masował fiuta, a Vanessa była wilgotna między nogami. I to nie od prysznica. Szpara rozwarła się, była napuchnięta. Henrik umierał z pożądania. Ona też.

Przestała go namydlać. Objęła dłońmi jego biodra. Przyciągnęła go bliżej, po czym kawałek odepchnęła. I jeszcze raz. Wygięła plecy jak czarnoskóra dziewczyna. Henrik ponownie się obejrzał. Spojrzała mu prosto w oczy. Dłoń miała między nogami. Drobne, powolne ruchy. Biała koleżanka stała nieco obok. Jej dłonie przestały się poruszać. Czarnoskóra odchyliła głowę i rozstawiła nogi. Wtedy Henrik dostrzegł białe palce od tyłu pieszczące jej cipkę. Czarna dziewczyna chciała, by patrzył, a sama popatrywała na tyłek Vanessy. Na pewno widziała jego kutasa między jej udami. Harley Quinn też na niego spojrzała, szeroko rozwierając oczy.

– Chcę cię! Wejdź we mnie! – Vanessa oparła mu dłoń na piersi i odepchnęła go.

Plecami dotknął srebrnego kurka. Vanessa stanęła pod strumieniem wody, a on nagle poczuł jej stopę na ramieniu.

– Jesteś niesamowicie rozciągnięta – wyszeptał jej do ucha poprzez kaskadę wody.

Jej szpara była rozwarta. Vanessa owinęła ramiona wokół jego szyi i ponagliła:

– Wejdź we mnie… szybko… Ktoś może patrzeć.

– Ktoś już patrzy – odparł pod nosem. – Te dziewczyny…

– Niech patrzą. – Mokrą cipką dotknęła jego fiuta, a potem chwyciła go i zaczęła pocierać czubkiem o łechtaczkę.

Czuł, że zaraz eksploduje, więc wpakował się w nią gwałtownie, a potem wyjrzał zza ramienia Vanessy. Dziewczyny stały naprzeciw siebie i pieściły się, wgapione w Vanessę i Henrika. Ich biodra poruszały się w gorączkowym rytmie. Podtrzymywały się nawzajem, by nie upaść. Ależ to było sexy…

Vanessa wepchnęła go sobie głęboko. Był twardy jak skała i natychmiast odwzajemnił jej ruchy. Najpierw powoli, potem coraz szybciej. Czuł, jaka była mokra. Jak ją wypełniał. Chwycił ją i dymał coraz ostrzej. Masował jej pośladki, a Vanessa jęczała i zaciskała tyłek. Jego jaja klaskały o jej ciało, a za każdym klaśnięciem doznawał erotycznego szoku. Był to ból pomieszany z nieziemskim podnieceniem.

Z półki pod prysznicem chwycił szampon i wycisnął na jej włosy. Powietrze wypełnił zapach wosku i miodu. Próbował wmasować szampon we włosy Vanessy, a piana ciekła po jej piersiach. Zaczęła się trząść.

 

– Ale dobrze… – Odchyliła głowę i zamknęła oczy.

Spojrzał w dół, na jej szyję. Jej ścięgna. Morą skórę. Cała była napięta. Polizał ją mocno, zatrzymując się przy uchu. Ugryzł ją w małżowinę. Powtórzył po drugiej stronie.

Zadrżała mocniej. Jedną dłoń miała między nogami i masowała łechtaczkę. Jej uniesione udo drgało spazmatycznie. Pieścił jej łydkę i pośladki. Wsadził między nie palec i przycisnął do otworu, ale nie wepchnął, tylko masował dziurkę. Wysyczała coś niezrozumiale i ugryzła go w pierś, dochodząc. Trzęsła się gwałtownie. Skrzywił się z bólu i pociągnął ją za włosy, by go puściła. Kurwa, zostanie ślad, może nawet pojawi się krew. Ale i tak było wspaniale.

To koniec darmowego fragmentu. Czy chcesz czytać dalej?