Gwiazda rocka - opowiadanie erotyczne

Tekst
0
Recenzje
Przeczytaj fragment
Oznacz jako przeczytane
Jak czytać książkę po zakupie
Nie masz czasu na czytanie?
Posłuchaj fragmentu
Gwiazda rocka - opowiadanie erotyczne
Gwiazda rocka - opowiadanie erotyczne
− 20%
Otrzymaj 20% rabat na e-booki i audiobooki
Kup zestaw za 8,98  7,18 
Gwiazda rocka - opowiadanie erotyczne
Gwiazda rocka - opowiadanie erotyczne
Audiobook
Czyta Patrycja Mor
4,99  3,69 
Szczegóły
Czcionka:Mniejsze АаWiększe Aa

Vanessa Salt

Gwiazda rocka - opowiadanie erotyczne

Tłumaczenie: Anna Nowak

Lust

Gwiazda rocka - opowiadanie erotyczneTłumaczenie LUST Tytuł oryginału Rockstjärnan Język oryginału ze szwedzkiego Zdjęcie na okładce: Shutterstock Copyright © 2019, 2020 Vanessa Salt i LUST Wszystkie prawa zastrzeżone. ISBN: 9788726519587

1. Wydanie w formie e-booka

Format: EPUB 3.0

Ta książka jest chroniona prawem autorskim. Kopiowanie do celów innych niż do użytku własnego jest dozwolone wyłącznie za zgodą LUST oraz autora.

– Czy muszę iść?

– Nie, ale chciałbym, żebyś poszła. Proszę.

Fredrika Grip westchnęła, przytrzymała się poręczy w metrze i wzięła plakat od swojego chłopaka, Jonathana Hansena. Starała się okazać brak zainteresowania, ale coś przykuło jej uwagę. Albo raczej ktoś.

Czterech nadmiernie owłosionych mężczyzn pozowało na czarnym tle. Niby nic nadzwyczajnego, jednak jeden z nich zaborczo przykuł jej wzrok. Stał pośrodku z mikrofonem w dłoni, pewnie miał około czterdziestki i wyglądał przecudownie, jak młodszy Brad Pitt w stroju metalowca.

Fredrika poczuła gorąco między nogami. Rockman z plakatu mimo nitów, skórzanej kurtki, kolczyka w brwiach i bojowych barw na twarzy, był czystym uosobieniem seksowności. A może tak wyglądał dzięki temu przebraniu? Nieważne. Po prostu Fredrika czuła się tak, jakby te intensywne oczy wciągnęły ją w jakiś otchłanny i seksowny wir. Ożył jej przed oczami. Pożądał jej. Fredrice zdawało się, że płonie. Powietrze metra piekło ją w płucach, a uchwyt był rozżarzony. Jej wzrok przyciągnęła dłoń rockmana, ten kciuk w kieszeni i palce nad wybrzuszeniem pod obcisłymi skórzanymi spodniami…

Na środku plakatu, ledwie czytelnym pismem, widniał napis Viper. Tak brzmiała nazwa zespołu. Krew ciekła z liter.

– No dobrze – kontynuował Jonathan w tle. – Jutro o szóstej w sali Fryshuset. Do diabła, nie wierzę, że dostałem te bilety. Nie masz pojęcia, jak szybko się rozeszły po wypuszczeniu do sieci. Po paru sekundach już ich nie było.

Ostatnio przechodzili z Jonathanem trudne chwile. Dużo się kłócili. (Serio, nie znała większego pedanta. Był jak autonomiczny odkurzacz. Gdziekolwiek by go nie postawić, zaczynał sprzątać). Już parę razy myślała o tym, żeby z nim zerwać, ale jeszcze nie była pewna. Może ten koncert znów ich do siebie zbliży?

Lubiła hard rock, tylko nie te same zespoły co Jonathan. On wolał te wrzeszczące. Czasami wydawało się, że zespoły death metalowe rywalizują ze sobą, aby zobaczyć, komu najszybciej wybuchną płuca. Ona wolała śpiewny wokal, gdzie dało się usłyszeć słowa.

Zastanawiała się, czy mężczyzna ze zdjęcia dobrze śpiewa, ale pytanie, które miała na końcu języka, zachowała dla siebie, bo Jonathan mógł usłyszeć w jej głosie narastające pożądanie. Zawstydziła się. To nie było w jej stylu, by pragnąć innych mężczyzn, z natury była monogamistką. Z drugiej strony ten rockman był znanym artystą i mało prawdopodobne, by zainteresował się jakąś anonimową dziewczyną. Mówiąc wprost, było zero szans na to, by ten bóg rocka zapragnął właśnie jej.

– Pójdę z tobą – szepnęła w stronę plakatu.

Pod jej idolem widniał podpis: RYAN TAYLOR. Wyszuka go, gdy wróci do domu.

Kiedy Fredrika i Jonathan weszli do sali koncertowej, pierwsze, co poczuła, to smród potu z chudych, nastoletnich ciał. Przeciętny gość miał metr osiemdziesiąt wzrostu, podartą czarną koszulkę i marne wąsy. Albo marną brodę. Albo zero włosów na głowie.

Fredrika przeszła przez tłum, a Jonathan mocno ją trzymał wilgotną dłonią. Z początku było to dość łatwe, ale im bliżej sceny, tym tłum stawał się gęstszy. Fredrika niechętnie stanęła za mężczyzną, który miał chyba metr dziewięćdziesiąt wzrostu. Do sceny było jeszcze z dziesięć metrów, a jej zależało na tym, by podejść bliżej, najlepiej do pierwszego rzędu.

Chciała dobrze widzieć, ale przede wszystkim sama chciała być widoczna. Dla Ryana. Biorąc pod uwagę, jaki był przystojny, dziwiła się, że na koncercie nie pojawiło się więcej kobiet. Był tak atrakcyjny, że spodziewała się potężnego tłumu rozchichotanych i podekscytowanych dziewczyn gotowych na wszystko, byle tylko zobaczyć idola. I tak w ogóle gotowych na wszystko.

Na scenie ktoś sprawdzał akustykę, waląc w bęben, a Fredrika poczuła to dudnienie aż w brzuchu. Wokół rozlegał się głośny szum rozmów; Jonathan mocno trzymał ją za rękę. Nagle poczuła, że nie chce z nim być, nie chce, żeby ludzie ich razem widzieli.

Czuła się jak jego własność, bo zachowywał się tak, jakby pragnął zaznaczyć, że należy do niego. Normalnie pewnie by nie miała nic przeciwko temu, ale nic nie działo się normalnie w obecności Ryana Taylora.

Cały wczorajszy wieczór naznaczony był heavy metalem. Gdy tylko ona i Jonathan się rozstali, popędziła do swojego mieszkania i rzuciła się na łóżko, ze słuchawkami na uszach. Ale nie znalazła odpowiedzi na dręczące ją pytanie.

Tak, Ryan Taylor umiał śpiewać. Głos miał szorstki, ochrypły i kuszący. Gdy zaczęła słuchać, nie mogła przestać. Każda piosenka miała wideoklip na YouTubie, więc obejrzała wszystkie. Siedziała, wyobrażając sobie, że Ryan śpiewa dla niej, że jej pragnie.

O trzeciej nad ranem Fredrika przyznała się do porażki. Czy dotykanie siebie podczas patrzenia w oczy innemu człowiekowi to już zdrada? Jeśli tak, to tej nocy zdradziła wielokrotnie. Te penetrujące ręce i rwący się oddech, te wilgotne wargi przyklejające się do palców… Szczytowała na krześle przy biurku, a majtki ociekały. Powietrze w pokoju było gęste od zapachu jej soków, a jednak pragnęła jeszcze więcej.

Pragnęła Ryana Tylora. Jak smakuje jego język? Jak pachnie jego penis? Jak krzyczy i jęczy, gdy zawładnie nim orgazm?

Żeby uświetnić dzień, wyszykowała się najseksowniej, jak tylko mogła. Wyprostowała platynowe włosy, które zwykle falowały bez kontroli, a teraz grzecznie leżały na gołych plecach. Czasami, kiedy się ruszała, końcówki włosów łaskotały ją w dole pleców. Włożyła czarną i niewiele zasłaniającą koszulę, krótką spódniczkę, a na szyi zawiesiła cztery różne naszyjniki, wszystkie o tematyce rockowej. Miała srebrne łańcuchy, które sięgały do pępka, i obroże z fajnymi charmsami. Użyła tak dużo eyelinera, cienia i tuszu, że Jonathan wymamrotał:

– Szop pracz.

Ale ona wiedziała, że dobrze wygląda. A nawet rewelacyjnie. Po prostu nie było to przedstawienie dla niego.

Wróciła do teraźniejszości, gdy usłyszała znajomy głos w mikrofonie. Przegapiła support, nieświadoma, co się wokół niej dzieje. Ale już była świadoma, jakby ktoś nagle pokolorował czarno-biały świat. Jakby była głucha i nagle zaczęła słyszeć.

– Sztokholm! – krzyknął Ryan, dotykając mikrofonu ustami.

Była o to zazdrosna. Zazdrosna o powietrze, które muskało jego usta.

Publiczność wrzeszczała, skakała i napierała w stronę sceny. Mężczyźni kołysali się na boki jak żywa bestia lub stado trzęsących się gnu na sawannie, a Fredrika została wciśnięta między ludzi przed sobą. Jonathan spojrzał na nią w panice, kiedy ich ręce się rozłączyły, a potem zniknął. Nie mógł się do niej przedostać, a ją coś popychało w stronę sceny. Ludzie oszaleli, tłum napierał na jej plecy.

– Kocham waaaas! – krzyknął Ryan po angielsku, a Fredrikę ogarnęła ekstaza.

Gdy złapali kontakt wzrokowy, powietrze zatrzymało się jej w płucach, a na twarzy idola powoli rozkwitł uśmiech. I był to uśmiech złowrogi. Jego długie, czarne jak smoła i błyszczące w świetle reflektorów włosy sięgały bioder, a ona próbowała odgadnąć, czy są prawdziwe. Nitowana kurtka i skórzane spodnie też były czarne, a na twarzy miał szerokie czarne linie. Jak wojownik.

Muzyka eksplodowała. Bębny, bas i gitara zaczęły nadawać rytm, który pulsował w całej sali i przenikał ją falami niczym potężna burza z piorunami. Czuła go w całej sobie, płomienie buchały ze sceny, a publiczność krzyczała. Dreszcz przebiegł jej po plecach, kiedy Ryan zaczął śpiewać. Muzyka była świetna, on był świetny. A ona czuła się wolna i szczęśliwa jak w niebie. Kiedy ich oczy znów się spotkały niczym dwa magnesy, zdawało się jej, że Ryan Tylor śpiewa tylko do niej:

Uwielbiam, jak się uśmiechasz, tańczysz, śmiejesz się i płaczesz

Nigdy nie pozwolę ci umrzeć

Miłość to uczucie, któremu nie można zaprzeczyć

Nigdy nie odejdę

Po kilku utworach zdjął kurtkę, zakręcił nią parę razy i rzucił w tłum. Fredrika podskoczyła i z wyciągniętymi rękami rzuciła się do przodu.

Spocona skórzana kurtka musnęła jej palce, a potem otuliła jej dłonie. Fredrika krzyknęła i już wiedziała, że nikomu jej nie odda. Przytrzymała ją pazurami, na wypadek gdyby ktoś próbował ją jej odebrać. Mocno przycisnęła kurtkę do piersi i serca, nie dbając o to, że nity raniły jej palce. Zawiedzeni fani zerkali na nią z zazdrością, a Ryan uśmiechnął się łobuzersko. Zauważył, że to ona pochwyciła zdobycz.

Jego naga pierś błyszczała.

Kiedy śpiewał z odkrytym torsem i wystawionymi na widok tatuażami, wprost tryskał energią jak byk przed atakiem. Po raz kolejny zastanowiła się, jak by to było przespać się z nim. A raczej nie przespać, bo na pewno by nie spał. Wygląda na takiego, który ostro pieprzy i nie meczy się zbyt szybko. Wzgórek, który zaakcentował na plakacie, udając, że go zakrywa, wyglądał naprawdę masywnie i wybrzuszał krocze, naciągając błyszczącą skórę spodni. Pewnie poczułaby żar, gdyby położyła tam rękę. Twardość i żar.

Mniej więcej po półgodzinie koncert dobiegł końca, ale muzyka wciąż brzmiała w jej uszach. Tłum ruszył w kierunku wyjścia, a Fredrika czuła się oszołomiona i wyczerpana. Była pewna, że przy wyjściu znajdzie Jonathana, bo na pewno będzie tam na nią czekał, ale nie chciała go szukać, nie chciała z nim być. Miała już pewność, że nie powinni być razem. Przecież gdy człowiek jest w dobrym związku, to nie czuje potrzeby, by oglądać się za innymi, prawda? A ona tej nocy uprawiała seks z plakatem celebryty… I nie chodzi o to, że akurat ten celebryta wydał się jej przystojny, bo wielu ludzi tak uważało, choć żyło w szczęśliwych związkach i nie miało to żadnego wpływu na ich życie. Nie, z nią było inaczej. Ryan, choć fizycznie nieobecny, tak naprawdę był wszechobecny i wprawił ją w seksualny amok, a ona rzuciła się na niego z wibrującą cipką!

 
To koniec darmowego fragmentu. Czy chcesz czytać dalej?